english version
Hasła biblijne na dzisiaj Ukryj hasła biblijne

Pamiątka Umarłych

Kazanie na Pamiątkę Umarłych - 1 listopada 2007 r.
 
(23) W tym dniu przystąpili do [Jezusa] saduceusze, którzy utrzymują, że nie ma zmartwychwstania, i zapytali go, (24) mówiąc: Nauczycielu! Mojżesz powiedział: Jeśliby ktoś umarł bezdzietnie, poślubi brat jego wdowę po nim i wzbudzi potomstwo bratu swemu. (25) Było tedy u nas siedmiu braci; i pierwszy pojąwszy żonę, umarł, i nie mając potomstwa, zostawił żonę swoją bratu swemu. (26) Podobnie i drugi, i trzeci, aż do siódmego. (27) A w końcu po wszystkich zmarła i ta niewiasta. (28) Przy zmartwychwstaniu tedy któregoż z tych siedmiu żoną będzie? Wszak ją wszyscy mieli. (29) A Jezus odpowiadając, rzekł im: Błądzicie, nie znając Pism ani mocy Bożej. (30) Albowiem przy zmartwychwstaniu ani się żenić nie będą, ani za mąż wychodzić, lecz będą jak aniołowie w niebie. (31) A co do zmartwychwstania, czy nie czytaliście, co wam Bóg powiedział w słowach: (32) Jam jest Bóg Abrahama i Bóg Izaaka, i Bóg Jakuba! Bóg nie jest Bogiem umarłych, lecz żywych. (33) A lud, który to słyszał, zdumiewał się nad nauką jego.
Ewangelia św. Mateusza 22,23-33
 
 
Na starych grobach, gdzie ojcowie moi
Spoczęli życiem strudzeni tułacze,
Klękam pod krzyżem, co nad nimi stoi i płaczę.
Boże! Tyś widział, jak idąc do Ciebie
Padali nieraz wśród głogów i cierni,
A przecież z wzrokiem utkwionym w Twym niebie szli
Tobie wierni.
 
Tyś widział, Boże, jak zgięci cierpieniem
Nieśli do śmierci niewoli swej brzemię,
Jak pod Twym okiem i Twoim imieniem kładli się w ziemię.
   
 
  Drogie Siostry i Bracia w Chrystusie Panu,
 
ks. Marcin BrzóskaI znów nadeszła jesień. Pożółkłe liście spadają z drzew. W tych dniach wędrujemy na cmentarze, by uprzątnąć te oznaki jesieni z grobów naszych najbliższych. Stajemy nad ich mogiłami, a wówczas w naszej pamięci na nowo stają twarze, miejsca i wydarzenia związane z ludźmi, którzy od nas odeszli. Jedne z tych obrazów są jeszcze całkiem świeże, inne przyprószone kurzem czasu.
 
Osobiście, gdy przeżywam ten czas, często sięgam do wiersza, którego fragment przed chwilą przeczytałem – do modlitwy naszej współwyznawczyni – Marii Konopnickiej. W tym jesiennym czasie, który konfrontuje nas z prawdą o przemijalności świata, wędrujemy cmentarnymi alejkami i pomiędzy nimi zadajemy sobie pytania dotyczące ludzkiego życia i śmierci. A jeszcze częściej, składając ręce do modlitwy zadajemy je Bogu.
 
A Bóg odpowiada na nasze pytania wskazując na krzyż Jezusa – ten który znajdziemy na wielu nagrobkach – także na grobach naszych bliskich.
 
Zwykle znak krzyża kojarzymy z cierpieniem. Taka jest jego wymowa, gdy spoglądamy na wydarzenie Wielkiego Piątku. Lecz na grobie znak krzyża nabiera nowego znaczenia, a mianowicie wskazuje na śmierć i na pusty grób Jezusa. Krzyż na grobie jest wyrazem wiary i nadziei, że w dniu ostatecznym i ten grób będzie pusty, jak grób Jezusa, który powiedział o sobie: Jam jest zmartwychwstanie i żywot; kto we mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie. A kto żyje i wierzy we mnie, nie umrze na wieki (J 11,25-26).
  
I wszystko zdawałoby się tak jasne i klarowne. Te słowa Jezusa wielu zna z pewnością na pamięć. To istotna prawda – źródło nadziei i fundament życia. Bo przecież przesłanie o zmartwychwstaniu jest jedną z centralnych najważniejszych prawd naszej chrześcijańskiej wiary. Na niej mamy budować nasze patrzenie na życie i śmierć. Na co dzień mamy być ludźmi nadziei.
 
A jednak nie jest tak łatwo – szczególnie, gdy śmierć dotyka nas osobiście. Bo czy nie przeżywałeś kryzysu swojej wiary, gdy żegnałeś kogoś sobie bliskiego? Czy gdzieś na dnie serca nie gasiły jej łzy, żal i smutek, samotność.
 
Także dla mnie jest to niełatwe doświadczenie, gdy jako ksiądz towarzyszę tym, którzy żegnają bliską sobie osobę. Zawsze zadaję sobie pytanie: Co zrobić, by ze słowem o zmartwychwstaniu dotrzeć do tych, których ciała, umysły i serca są pogrążone w żałobie, a otchłań grobu oznacza wielką niewiadomą.
 
A jeśli już istnieje zmartwychwstanie, to jak ono będzie wyglądać. Nasze ludzkie wyobrażenia są bardzo różne. Niektórzy wyobrażają je sobie może jako scenę rodem z horroru, w której umarli dosłownie wyjdą ze swoich grobów. Inni – na sposób duchowy. W każdym razie jednak zmartwychwstanie wiążemy mocno z naszym ludzkim wyglądem, z naszą cielesnością, ale czy słusznie?
 
Jeszcze niedawno słyszałem o pewnej rodzinie, która nie pozwoliła po śmierci swojego bliskiego pobrać narządów do przeszczepów. Jako argument podawali, że przecież ten człowiek nie zmartwychwstanie bez serca i wątroby.
 
Jak więc właściwie będzie wyglądać zmartwychwstanie? O tym mówi nasza dzisiejsza Ewangelia. Widzimy w niej Jezusa naprzeciwko saduceuszy – przedstawicieli jednego z żydowskich stronnictw, którzy zdecydowanie odrzucali wiarę w zmartwychwstanie. Saduceusze znali naukę Jezusa i chcieli Go wystawić na próbę, a właściwie ośmieszyć i wykpić. Opowiadają więc Jezusowi historię pewnej kobiety, która miała siedmiu mężów, ponieważ po bezdzietnej śmierci starszego brata była zobowiązana do poślubienia młodszego. Tak mówiło prawo Mojżeszowe. Pod adresem Jezusa pada więc podchwytliwe pytanie: Przy zmartwychwstaniu tedy któregoż z tych siedmiu żoną będzie?
 
A Jezus odpowiada: Błądzicie, nie znając Pism ani mocy Bożej. Albowiem przy zmartwych­wstaniu ani się żenić nie będą, ani za mąż wychodzić, lecz będą jak aniołowie w niebie. A co do zmartwychwstania, czy nie czytaliście, co wam Bóg powiedział sło­wach: Jam jest Bóg Abrahama i Bóg Izaaka, i Bóg Jakuba! Bóg nie jest Bogiem umarłych, lecz żywych.
 
Jezus wskazuje, gdzie tkwią prawdziwe problemy, a mianowicie na prawdę o życiu wiecznym patrzymy naszymi ludzkimi oczyma i próbujemy ją pojąć naszymi ludzkimi umysłami. Myślimy o cielesności, o naszym zewnętrznym wyglądzie. Często słyszę pytanie: Czy tam, po drugiej stronie wzajemnie się rozpoznamy? A przecież nie o to chodzi, lecz o zbawienie – o przebywanie z Bożej bliskości – o szczęście i życie wieczne.
 
Błądzicie, nie znając Pism ani mocy Bożej. Wielu współczesnych ludzi udaje się do wróżek i mediów, by za ich pośrednictwem rzekomo skontaktować się ze światem zmarłych. Wielu jest gotowych wydać na ten cel ogromne sumy pieniędzy. Ale nie tędy wiedzie przecież droga do prawdy, bo okultyzm nie jest przecież Bożą sprawą. Chrześcijaństwo nie jest wiarą w duchy, ale w zmartwychwstanie ciała i życie wieczne i da się zrozumieć tylko wiarą, która buduje się ze Słowa Bożego.
 
Ono zaś jest jednoznaczne – chociażby w słowie z Księgi proroka Daniela: W owym to czasie wybawiony będzie twój lud, każdy, kto jest wpisany do księ­gi żywota. A wielu z tych, którzy śpią w prochu ziemi, obudzą się, jedni do ży­wo­ta wiecznego, a drudzy na hańbę i wieczne potępienie. Lecz roztropni jaśnieć będą jak jasność na sklepieniu niebieskim, a ci, którzy wielu wiodą do spra­wie­dli­wości, jak gwiazdy na wieki wieczne. Bóg nie jest Bogiem umarłych, lecz żywych. On jest tym, który ożywia, daje siły i nadzieję. Gdy więc w tym jesiennym czasie pójdziesz cmentarnymi alejkami przypomnij sobie słowa Hioba: Lecz ja wiem, że Odkupiciel mój żyje i że jako ostatni nad prochem stanie! Że potem, chociaż moja skóra jest tak poszarpana, uwolniony od swego ciała będę oglądał Boga (Hi 19,25-26).
 
Maria Konopnicka w tym samym wierszu, którym rozpocząłem, modli się dalej:
 
O spełnij Panie ich ciche nadzieje
O daj, niech jutrznia zabłyśnie im złota
Nad polem śmierci niech jasność zadnieje żywota.
 
Wiem, że dzień przyjdzie, gdy każdą mogiłę
Odemknie dłoń Twa, przed którą się korzę…
O zbliż się ku nam! Daj czekać nań siłę, o Boże.  Amen.
 
ks. Marcin Brzóska, Proboszcz Parafii Ewangelicko-Augsburskiej w Świętochłowicach