Studia i Dokumenty Ekumeniczne


Solus Christus w interpretacji współczesnej teologii katolickiej

o. Stanisław Celestyn Napiórkowski


Bracia luteranie z Czeskiego Cieszyna poprosili uprzejmie o referat nt. "Solus Christus w pojmowaniu współczesnej teologii katolickiej"1. Propozycję przyjąłem z uczuciami skrajnie mieszanymi: pierwsza część tematu wywołała spontaniczną radość, gdyż z Solus Christus związałem swoje życie teologiczne, i nie tylko; druga część tematu - w pojmowaniu współczesnej teologii katolickiej ­ wywołała spontaniczne zdziwienie i niepokój. Czemu w interpretacji katolickiej, skoro chodzi o principia protestanckie? Od 1959 roku, kiedy rozpocząłem teologiczne studia na KUL, nigdy nigdzie nie spotkałem monografii na temat katolickiego Solus Christus. Termin ten to ewidentna specyfika myślenia ewangelickiego. W dodatku ewangelickie zasady Sola-Principia, w tym zasada Solus Christus, były i pozostają interpretowane antykatolicko. Stronie protestanckiej zapewniały dobre samopoczucie w przekonaniu, że walczy o ewidentnie piękną, słuszną i arcyważną sprawę, stronie katolickiej psuły krew i prowokowały ją do ataków w przekonaniu, że w imię szerokości wiary katolickiej trzeba stanowczo przeciwstawiać się ich zawężonej protestanckiej interpretacji.

Przyjąłem jednak zaproszenie. List do Braci Luteranów z Czeskiego Cieszyna przyjąłem jak list z nieba apelujący do przekroczenia kredowego koła dotychczasowego myślenia i do "spojrzenia inaczej"...

Nie ma żadnego dokumentu Kościoła katolickiego poświęconego temu tematowi. Nie znam, jak wspomniałem, żadnej monografii teologa katolickiego na ten temat. Pozostaje zbierać okruchy, które, być może, ułożą się w jakoś wymowną mozaikę.

Alszeghy-Flick

Na rzymskim Uniwersytecie Gregorianum przez wiele lat wykładał i pisał duet jezuitów-dogmatyków: Węgier z Budapesztu Zoltan Alszeghy (1915-1991) i Włoch z Mediolanu Maurizio Flick (1909-1979). Nie sposób dociec, gdzie w ich publikacjach kończy się Węgier, gdzie rozpoczyna się Włoch. Opublikowali oni obszerny traktat o łasce2. Andrzej Adam Napiórkowski, paulin, który dopiero co zrobił w Krakowie habilitację na temat usprawiedliwienia, tak podsumował wyniki ich badań: 1. Łaska idzie od Chrystusa i do Chrystusa; 2. Cała charytologia, a tym bardziej wpisana w nią nauka o usprawiedliwieniu, w katolickim ujęciu bardzo wyraźnie odnosi się do Chrystusa; 3. Za bezpodstawne należy uznać wszelkiego rodzaju zarzuty, że teologia katolicka jakoby nie uznawała Chrystusa za jedynego Zbawiciela i kwestionowała całkowitą darmowość jego łaski wnoszą­cej w wolność upadłego człowieka zbawienie3.

Profesorowie z Gregorianum przeanalizowali naukę reformatorów o usprawiedliwieniu oraz naukę Soboru Trydenckiego o łasce usprawiedliwienia; ich zdaniem Tridentinum bardziej zdecydowanie podkreśla wspaniałość i skuteczność Bożej łaski niż to czynią Reformatorzy, ponieważ Trydent uczy, że łaska darowywana w sakramencie chrztu gładzi wszystko, co jest naprawdę i we właściwym sensie grzechem, a grzech nie jest jedynie przypisywany, podczas gdy według Reformacji po chrzcie pozostaje pożądliwość (concupiscentia), która jest grzechem4.

Sobór postawił pytanie o przyczynę usprawiedliwienia i jednoznacznie wskazał na Chrystusa, tylko na Chrystusa: Tridentinum wyraźnie sformułowało przyczynę zasługującą usprawiedliwienia - jest nią Chrystus, który "swoją najświęt­szą męką na drzewie krzyża wysłużył nam usprawiedliwienie i za nie zadośćuczynił Ojcu". Podobnie w sakramencie chrztu, który jest ustanowiony przez Chrystusa i jest przyczyną narzędziową (instrumentalną) usprawiedliwienia, widać także ten sam sens usprawiedliwienia, czyli to, że jest ono udzielane jedynie przez pośrednictwo Jezusa Chrystusa. Wyrażenie "przez Chrystusa" (per Christum) pasuje też dobrze do teorii tomistycznej, według której człowieczeństwo Chrystusa służy za narzędzie (instrumentalis) udzielania łaski. Ten jednak sens nie wydaje się leżeć w intencjach soboru. Sobór bynajmniej nie redukuje wpływu Chrystusa na usprawiedliwienie i nie zawęża go do historycznego faktu Jego śmierci czy też do ustanowienia sakramentów. W rzeczywistości bowiem Tridentinum naucza, że usprawiedliwieni powtórnie rodzą się w Chrystusie /.../ "gdyby w Chrystusie się nie odrodzili, nigdy by nie byli usprawiedliwieni, ponieważ przez to odrodzenie otrzymują - dzięki zasługom męki Chrystusa - łaskę, która ich czy­ni sprawiedliwymi". Chrystus - Głowa członków i życie winnych latorośli - nieustannie oddziałuje na usprawiedliwionych; bez tego wpływu żadne ich dobre dzieło nie mogłoby być wobec Boga w jakikolwiek sposób zasługujące: "/.../ Jezus Chrystus, jako Głowa członkom (Ef 4,15) i winny szczep latoroślom (J 15,5), ustawicznie udziela sprawiedliwym siły, która ich dobre czyny uprzedza, towarzyszy im i po nich następuje i bez której w żaden sposób te czyny nie mogłyby być miłe Bogu i zasługujące5.

Alszeghy i Flick nie mówią rewelacji. Już wiele lat przed nimi Hans Küng w swojej sławnej rozprawie o usprawiedliwieniu stwierdził, że w kwestii tej istnieje zasadnicza zgodność między poglądami Soboru Trydenckiego oraz największego po Reformatorach teologa ewangelickiego Karla Bartha. Rewelacje Künga potwierdziły studia Vinzenza Pfnüra, Ottona Heinricha Pescha i innych.

Rahner

Karl (nie Hugo!) Rahner (1904-1984) należy do największych gwiazd na niebie teologii XX wieku. Wprost i bezpośrednio podjął temat Sola Principia Reformacji, ale zaliczył do nich 3: Sola gratia, Sola fide, Sola Scriptura. Nie zaliczył do nich zasady Solus Christus i nie rozwijał tego tematu. Powiedział jednak i napisał coś ważnego i merytorycznie, choć nie formalnie właśnie na temat Solus Christus. Wprowadził pojęcie Absolutnego Zbawiciela. Absolutny Zbawiciel to osoba, która pojawia się w historii jako początek absolutnego samoudzielania się Boga, który to początek zapoczątkowuje akt zwycięstwa. Jest nieodwracalne i w którym samoudzielanie się Boga osiąga swoją kulminację; znaczy to nieodwracalny początek zwycięskiej historii zbawienia. Taki absolutny Zbawiciel jest absolutną o b i e t n i c ą Boga udzieloną stworzeniom du­chowym jako całości i p r z y j ę c i e m tego samo udzielenia się przez Zbawiciela /.../6 /.../ Owa Obietnica Boga w Jezusie jest ostateczna i niezastąpiona? W Jezusie, absolutnym Zbawicielu, "jest obecne" zbawienie i osiąga się je przez absolutną postawę wobec Niego8.

Rahnerowe Solus Christus - to absolutnie jedyne samoobjawienie się i sarnoudzielenie się Boga w Jezusie Chrystusie9.

Będąc dawno temu w Rzymie znalazłem tam łaciński skrypt (powielaczowy) wykładów, jakie Rahner gościnnie wygłosił nad Tybrem. Poświęcił je pośrednictwu zbawienia.

Leon Veuthey

Franciszkanin ze Szwajcarii (1896-1974), filozof i teolog, reprezentant szkoły franciszkańskiej10. Przypomniał światu Jana Dunsa Szkota (+ 1308), twórcę młodszej szkoły franciszkańskiej, gorącego zwolennika absolutnego prymatu Chrystusa. My, franciszkanie, wciąż z przekonaniem i radością wracamy do tej pięknej chrystologicznej tradycji. Jeden krótki flesz na wspaniałość Chrystusa w ujęciu Szkota:

Chrystus ma absolutny prymat w wielkim misterium stworzenia. Ojciec stworzył świat dla Chrystusa. Od wieków przewidział świat i przewidział Chrystusa, ale - w porządku logicznym - najpierw przewidział Chrystusa, potem wszystko inne dla Chrystusa:

Oto połączony w jedno motyw stworzenia i motyw wcielenia: nieskończona miłość do Chrystusa i do wszystkich stworzeń poprzez Chrystusa. Stąd wywodzi się prymat Chrystusa, pierwszej przyczyny celowej całego stworzenia; jest to prymat Chrystusa we wcieleniu zamierzonym dla Niego samego ze względu na większą miłość i niezależnie od ewentualnego grzechu Adama, "nawet gdyby nikt nie zgrzeszył"; jest to wreszcie prymat Chrystusa przeznaczonego na to, żeby był początkiem i głową ludzkości włączonej w Niego po to, aby umiłować Boga nieskończoną miłością. A ponieważ całe stworzenie osiąga swój szczyt w człowieku, człowiek zaś w Chrystusie, a Chrystus w Bogu, plan Boży jest doskonały; Bóg jest umiłowany nieskończoną miłością w stworzeniu, ponieważ osiąga ono swój szczyt w osobie Syna samego Boga, w głębinach życia Trójcy Świętej /.../ przyczyną celową stworzenia jest właśnie Chrystus, chciany dla Niego samego, ponieważ tylko On jest zdolny do nieskończonej miłości /.../ Bóg chce najpierw Chrystusa, w którym wszystko jest uporządkowane w odniesieniu do najwyższej miłości11.

Nasza pobożna wyobraźnia maluje najpierw obraz stworzenia świata, potem wielką awarię grzechu pierworodnego, a następnie nieco zakłopotanego Stwórcę, który poszukuje wyjścia z tej awaryjnej sytuacji i podejmuje decyzję o posłaniu Syna swego na świat i odkupieniu. Tymczasem Szkot odrzuca taką pobożną wyobraźnię jako niegodną Boga, grzech bowiem decydowałby o wcieleniu. Szkot, a za nim Veuthey i całą ławą bracia franciszkanie uczą, że Chrystus jest u samego początku i w centrum stworzenia powstałego Z miłości i mającego na celu większe odwzajemnienie miłości, gdyż grzech i odkupienie są tylko akcydensem w stawaniu się świata ześrodkowanego na Chrystusie, przed i po upadku. Upadek zresztą nie zmienił porządku stawania się, ale dając okazję do "jeszcze większej miłości" w akcie przebaczenia ze strony Boga, nie zmieni w niczym - co oczywiście było niemożliwe - pierwotnego planu stwarzania dobrowolnego i zamierzonego w czystej miłości i mającego na względzie miłość12.

W dobrowolnym stwarzaniu Bóg stwarza Z konieczności wszystko dla siebie samego, ponieważ jest Bogiem, a Bóg jest z konieczności początkiem i końcem wszystkiego i w tym dobrowolnym stwarzaniu Bóg chce Z własnej woli przyprowadzić do siebie wszystko przez wcielenie Syna /.../ Chrystus jest u samego początku i w centrum stworzenia powstałego Z miłości i mającego na celu większe odwzajemnienie miłości, gdyż grzech i odkupienie tylko akcydensem w stawa­niu się świata ześrodkowanego na Chrystusie, przed i po upadku13.

Można z niepokojem zapytać, czy nie jest to pobożne gdybanie, którym pobożny Jan Duns Szkot, pobożny Leon Veuthey i trochę pobożni franciszkanie usiłują serwować nam pobożną gdybologię w miejsce solidnej teologii biblijnej. Otóż jest to teologia biblijna, która wielce cieszy św. Pawła. Przecież to on w Liście do Kolosan (1,15-17) napisał: On (Chrystus) jest /.../ Pierworodnym wszelkiego stworzenia, bo w Nim zostało wszystko stworzone: i to, co w niebiosach, i to, co na ziemi, byty widzialne i niewidzialne /.../ Wszystko przez Niego i dla Niego zostało stworzone. On jest przed wszystkim i wszystko w Nim ma istnienie.

Gdyby nawet nikt nie popadł w grzech, ani anioł, ani człowiek, Ojciec i tak posłałby swego Syna na świat, by głosić chwałę Ojca, by objawić nam Jego imię, by przekonać nas o niewypowiedzianej miłości Stwórcy do stworzenia, Ojca do dzieci.

Absolutny prymat Chrystusa nie tylko nie wyklucza tego, że jest On ukorono­waniem stworzenia, ale faktycznie zawiera w sobie powrót całego świata do Boga poprzez Chrystusa. Szkot idzie więc śladami św. Pawła, który widzi wszechświat w bólach rodzący Chrystusa, Chrystus zaś streszcza świat i obejmuje w sobie po to, by go doprowadzić do Boga14.

Myśl Szkota i szkoły franciszkańskiej podchwycił jezuita -

Teilhard de Chardin

Pierre Teilhard de Chardin (1881-1955), paleontolog, geolog, paleoantropolog, filozof i teolog. Niesłuchanie popularny w latach 50-tych i 60-tych XX stulecia, musi być tutaj wspomniany. Na swój sposób eksponował absolutność Chrystusa, jednak raczej nie w kategorii łaski i usprawiedliwienia, ale w kontekście ewolucji: jako wielkie OMEGA procesu uniwersalnej ewolucji, a także jako jej absolutne centrum15.

Karol Wojtyła - Jan Paweł II

Interesuje nas tutaj nie jako papież, lecz jako teolog. Pierwszą encyklikę poświęcił Chrystusowi, Odkupicielowi człowieka (Redemptor hominis, 1979). Przekonuje czytelnika, że w Jezusie Chrystusie najpełniej objawił się Bóg, że człowiek koniecznie potrzebuje Chrystusa jako Nauczyciela i Odkupiciela, że człowiek bez Chrystusa nie ma szans rozwoju, a nawet nie sposób zrozumieć człowieka bez Chrystusa, a w Chrystusie człowiek odnajduje swoją godność i wielkość:

Chrystus - odkupiciel świata /.../ dotknął w sposób jedyny i niepowtarzalny tajemnicy człowieka, który wszedł w jego "serce". Słusznie przeto Sobór Watykański II uczy: "Tajemnica człowieka wyjaśni się naprawdę dopiero w tajemnicy Słowa Wcielonego" (Redemptor hominis, nr 8). Odkupienie przez krzyż objawia człowiekowi jego wielkość, odsłania sens istnienia w świecie, obdarza ostateczną godnością "Zdumienie wobec wartości i godności człowieka nazywa się Ewangelią, czyli Dobrą Nowiną. Nazywa się chrześcijaństwem" (tamże). Chrystus wyzwala człowieka. Przez prawdę o Bogu i człowieku; On po to się narodził, aby dać świadectwo prawdzie (J 18,37) (tamże, 12). Zwiastując Ewangelię Kościół maksymalnie służy człowiekowi. Człowiek jest drogą Kościoła (tamże, 14). Chrystus wskazuje też drogę do pokoju; jest nią poszanowanie nienaruszalnych praw człowieka (tamże, 17).

W encyklice Misja odkupiciela (Redemptoris missio) z 1990 roku Jan Paweł II ukazuje Chrystusa jako jedynego Zbawiciela wszystkich. Tylko On może objawić Boga i do Niego doprowadzić. Nie ma w żadnym innym zbawienia, gdyż nie dano ludziom pod niebem żadnego innego imienia, w którym moglibyśmy być zbawieni (Dz 4,10.12), jest światłością prawdziwą, która oświeca każdego człowieka, jedynym pośrednikiem między Bogiem a ludźmi (l Tm 2,5-7). Ta właśnie jedyna w swoim rodzaju wyjątkowość Chrystusa nadaje Mu znaczenie absolutne i powszechne, dlatego, będąc w historii, jest On ośrodkiem i końcem historii (tamże, 5). U progu III Tysiąclecia wszystkie Kościoły są wezwane do głębszego przeżywania tajemnicy Chrystusa i do współpracy z Nim w najpiękniejszej służbie człowiekowi (tamże, 92).

Ratzinger

W naszych czasach często zaciera się prawdę, również prawdę o Jezusie Chrystusie, rozmazuje się ją... Obok Jezusa Chrystusa stawia się Mahometa czy Buddę. Uzasadnia się to szeroko i dziwnie rozumianym ekumenizmem czy duchem dialogu. Dochodzi do relatywizacji prawdy i dewaluacji chrześcijaństwa z Ewangelią i Chrystusem. W tym kontekście kard. Joseph Ratzinger, prefekt Kongregacji Nauki Wiary opublikował adhortację Pan Jezus - Dominus lesus, w której znalazły się następujące słowa:

We współczesnej refleksji teologicznej pojawia się często pewna wizja Jezusa z Nazaretu, wedle której jest On szczególną postacią historyczną, skończoną, objawiającą sprawy Boże w sposób nie wyłączny, lecz uzupełniający w stosunku do innych form obecności objawiającej i zbawczej. Tak więc Nieskończoność, Absolut, ostateczna Tajemnica Boga miałyby się objawiać ludzkości na różne sposoby i w wielu historycznych postaciach, a Jezus z Nazaretu jest jakoby tylko jedną z wielu postaci, jakie Logos przyjmował w ciągu dziejów, aby łączyć się zbawczą więzią z ludzkością.

Ponadto, aby usprawiedliwić Z jednej strony powszechność chrześcijańskiego zbawienia, a z drugiej zjawisko pluralizmu religijnego, postuluje się istnienie ekonomii Słowa wiecznego, mającej moc także poza Kościołem i w oderwaniu od niego; oraz ekonomii Słowa wcielonego. Pierwsza miałaby dodatkowy walor powszechności w porównaniu Z drugą, zastrzeżoną jedynie dla chrześcijan, chociaż w niej właśnie obecność Boga byłaby pełniejsza16.

Zdaniem kard. Ratzingera, powyższe tezy, deprecjonujące Chrystusa i chrześcijaństwo, są głęboko sprzeczne z wiarą chrześcijańską. Należy bowiem "stanowczo wyznać naukę wiary", która głosi, że to Jezus Z Nazaretu, Syn Maryi ­ i tylko On - jest Synem i Słowem Ojca17.

Kardynał Ratzinger przypomina, że działanie Ducha Świętego nie dokonuje się poza działaniem Chrystusa ani obok niego. Jest to jedna i ta sama ekonomia zbawcza Boga Trójjedynego, urzeczywistniona w tajemnicy wcielenia, śmierci i zmartwychwstania Syna Bożego, spełniona przy współdziałaniu Ducha Świętego i ogarniająca swym zbawczym zasięgiem całą ludzkość i cały świat: "Ludzie zatem mogą wejść w komunię Z Bogiem wyłącznie za pośrednictwem Chrystusa, pod działaniem Ducha" (Redemptoris missio, 5)18.

Trzeciej części prefekt Kongregacji Nauki Wiary nadał tytuł: Jedyność i po­wszechność tajemnicy zbawczej Jezusa Chrystusa. Poszerza w niej wykład o tym, jak Jezus jest absolutnie konieczny do zbawienia i to dla wszystkich: Należy bowiem "wyznawać stanowczo ", jako niezmienną naukę wiary Kościoła, prawdę o Jezusie Chrystusie, Synu Bożym, Panu i jedynym Zbawicielu, który przez wydarzenie swojego wcielenia, śmierci i zmartwychwstania doprowadził do końca hi­storię zbawienia, mającą w Nim swoją pełnię i centrum19.

Uzasadniając Ratzinger przypomina świadectwa biblijne: J 4, 14 (Ojciec zesłał Syna swego jako Zbawiciela świata), Dz 4, 12 (I nie ma w żadnym innym zbawienia, gdyż nie dano ludziom pod niebem żadnego innego imienia, przez które moglibyśmy być zbawieni), Dz 10, 43 (każdy, kto w Niego wierzy, przez Jego imię otrzymuje odpuszczenie grzechów), a nadto l Kor 8,5-6; J 3, 16-17; l Tm 2, 4-6; Ef 1, 3.14; 2 Kor 5, 15; Dz 4, 12, Podsumowuje kardynał biblijny przekaz zdecydowanie w sensie Solus Christus:

...słowa te wyrażają po prostu wierność objawieniu, ponieważ rozwijają treści zaczerpnięte z samych źródeł wiary, Od początku bowiem wspólnota wierzących uznała, że postać Jezusa ma taki walor zbawczy, iż jedynie On, jako Syn Boży wcielony, ukrzyżowany i zmartwychwstały, Z polecenia Ojca i w mocy Ducha Świętego, ma zadanie przynieść objawienie (por. Mt 11,27) i życie Boże (por. J 1,12; 5,25-26; 17,2) całej ludzkości i każdemu człowiekow20.

Jaskóła

Wyrósł nam w ostatnich latach młody znawca teologii Reformacji. Doktorat zrobił z chrystologii anglikańskiej, habilitację z pneumatologii kalwińskiej, na profesurę napisał książkę Panem jest Duch. Zasadnicze kierunki reformowanej pneumatologii21. Ks. Piotr Jaskóła (o niego to bowiem chodzi) studia ukończył na KUL, tam zrobił habilitację i wykładał; obecnie pracuje Wydziale Teologicznym Uniwersytetu w Opolu. 16 listopada 2000 r. otrzymałem zupełnie nową książkę pl. Chrystus i Jego Kościół, wydaną w luterańskim wydawnictwie AUGUSTANA w Bielsku-Białym. To księga jubileuszowa. Zrobiona przez ks. Marka Uglorza z okazji 60-lecia jego ojca, Manfreda Uglorza, również pastora luterańskiego, profesora teologii w Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej w Warszawie i na Uniwersytecie Śląskim. Ks. Jaskóła napisał tam tekst niemal wprost na nasz temat: "Solus Christus dzieli czy jednoczy?" Jak ks. Jaskóła wyjaśnia ideę Solus Christus?

Zauważył on, po pierwsze, że zasadę Solus Christus sformułowali reformatorzy; wcześniej nikt jej wyraźnie nie wyartykułował, tak że nie funkcjonowała w chrystologii; po drugie, że reformatorzy skierowali ją przeciwko katolicyzmowi, że, po trzecie, gdy podejmujemy problem Solus Christus, pytamy także o Kościół jako instytucję zbawczą (Jeśli Kościół jakoś zbawia, to czy jeszcze można zasadnie utrzymywać zasadę Solus Christus?). Ks. Jaskółę uderza fakt, że obecnie Solus Christus otrzymuje coraz wyraźniej interpretację religiologiczną (Jeśli tylko w Chrystusie zbawienie, to co ze zbawieniem w innych religiach?)22.

Zdaniem ks. Jaskóły spór o Solus Christus to spór o historię i Kościół. W jakim znaczeniu? Chodzi o to, czy i jakie znaczenie dla zbawienia mają historyczne struktury Kościoła, w tym sakramenty, zwiastowanie Słowa Bożego. Czy one w ogóle nie liczą się? A jeśli odważymy się powiedzieć, że tak, że mają..., to czy przez to zaraz i koniecznie kwestionujemy zasadę Solus Christus?23.

Jaskóła przypomniał, że Sobór Trydencki radykalnie broni nauki o usprawiedliwieniu tylko z łaski: usprawiedliwienie jest wolnym czynem jedynie samego Boga przez Jezusa Chrystusa24. Ten sam Sobór uczy jednak, że usprawiedliwienie ściśle łączy się z chrztem lub przynajmniej z jego pragnieniem (chrzest uznaje za konieczny do zbawienia). Konieczne do zbawienia są też sakramenty, dlatego sama wiara nie wystarcza. Te oraz niektóre inne struktury kościelne Sobór uznał za konieczne do zbawienia. Kościół w ujęciu Soboru jawi się jako "zbawcza konieczność" albo co najmniej "zbawcza pożyteczność"25. Te dopowiedzenia Soboru zostały przez reformatorów zinterpretowane jako odrzucenie zasady Solus Christus. Dziś łatwo zauważyć, że chodzi o pewną rozbieżność w interpretacjach, a nie o "tak" lub "nie" samej zasadzie.

Napiórkowski

Podzielam stanowisko Jaskóły. Szerzej rozwinąłem ten pasjonujący problem w rozprawie SOLUS CHRISTUS. Zbawcze pośrednictwo według "Księgi Zgody"26.

W moich studiach dominuje problem zbawczego pośrednictwa, Pawłowe UNUS MEDIATOR z l Tm 2,5. Hasło SOLUS CHRISTUS rozważam w tym aspekcie pośrednictwa, przede wszystkim jako UNUS MEDIATOR. Łączę to z pytaniami o pośrednictwo Matki Pana, świętych i Kościoła. W swoich badaniach związanych z doktoratem przysłuchałem się ostrym protestom braci protestantów kierowanym przeciwko nowemu dogmatowi ogłoszonemu w 1950 roku o Wniebowzięciu Najświętszej Maryi Panny. Stwierdziłem, że bracia protestanci gwałtownie i najmocniej odrzucają katolicką naukę o pośrednictwie Matki Bożej, a także sprzeciwiają się praktyce pobożności maryjnej, która jest przepełniona właśnie wiarą, że Maryja jest Pośredniczką do Pośrednika... Uderzenie głową w mur protestanckiego sprzeciwu zapaliło gwiazdy w mojej głowie, przyprawiło o wielki teologiczny ból głowy. Otworzyło też moje oczy na niektóre (niestety, dość liczne) niewłaściwości w katolickiej czci maryjnej, jak przeciwstawianie dobroci Matki surowości Syna. Cierpienie i pewna bezradność płynęły także stąd, że w tekstach braci protestantów znajdowałem wiele niewłaściwych interpretacji fenomenu kultu katolickiego i praktyczną niemożliwość dialogu, która dawałaby szanse wyjaśnienia, przyjęcia wyjaśnienia i bycia poprawnie zrozumianym.

Olbrzymią rolę na drodze moich poszukiwań odegrało dwóch teologów ewangelickich: luteranin i reformowany. Luteranina podarował mi Pan Kościoła jako pierwszego. Był to pastor Hans Asmussen (1898-1968), człowiek Boży, który cierpiał ze strony nazistów za chrześcijańskie świadectwo i ze strony braci z własnego Kościoła za swoje ekumeniczne zdecydowanie. Miał odwagę robić rachunek sumienia Kościołom luterańskim i wytykać im niekonsekwencję i niewierność zdrowej teologii luterańskiej w radykalnym odrzucaniu pośrednictwa Maryi. Ten człowiek wszedł w moje życie maleńką książeczką pt. Maria, die Mutter Gottes (wierzę, iż wprowadziła go w moje życie Opatrzność). Znalazłem trzecie jej wydanie (Stuttgart 1960). Napisał tam Asmussen krótki tekst o pośrednictwie. Przypomniał, że protestantyzm radykalnie odrzuca wszelkie pośrednictwo Maryi jako katolicką herezję. I pastor Asmussen miał odwagę wyraźnie napisać, że jednak protestantyzm zasadniczo nie ma w tym racji. Dlaczego? Dlatego, że wszyscy ochrzczeni przez chrzest są zanurzeni w Chrystusie, głęboko złączeni z Chrystusem. Chrystus zaś jest kapłanem, a kapłaństwo jest pośrednictwem. Kto przez chrzest łączy się z Chrystusem kapłanem, staje się również kapłanem, czyli pośrednikiem. Nie ma chrześcijanina, który nie byłby w Chrystusie kapłanem, a więc pośrednikiem. Oczywiście, nie ma pośrednictwa zbawienia poza Chrystusem, ale przecież nie chodzi ani o pośrednictwo poza Chrystusem, ani bez Chrystusa, ani przeciw Chrystusowi, ale o pośrednictwo w Chrystusie. Kto wierzy Słowu Bożemu, kto wierzy św. Pawłowi, ten wierzy, iż każdy ochrzczony jest pośrednikiem zbawienia, pośrednikiem w Pośredniku, w jedynym Pośredniku. Im kto głębiej zakorzeniony w Chrystusie, tym pełniej jest pośrednikiem. A ponieważ Matka Pana była w szczególny sposób zjednoczona z Chrystusem, w szczególny sposób jest pośredniczką. Ordnung muss sein - napisał Asmussen ­wszystko ma stać na swoim miejscu. Maryja też. Trzeba jej przyznać należne miejsce. Również w pośrednictwie27.

Pastor Hans Asmussen został zaproszony jako gość na Sobór Watykański II. Jego logika w teologii zbawczego pośrednictwa w pośrednictwie Chrystusa zafascynowała katolickiego eksperta Heinricha Friesa (1911-1998). Z olbrzymią radością Hansową ideę pośrednictwa Maryi w jedynym Pośredniku Chrystusie znalazłem w mariologicznym tekście Soboru. Był to jeden z najpiękniejszych dni w moim życiu. Ja, teolog katolicki, mały braciszek franciszkański, dedykowałem swoją ostatnią książkę luterańskiemu teologowi, pastorowi Hansowi Asmussenowi28. Idea Asmussena weszła do nauki Soboru Watykańskiego II. Jan Paweł II przejął ją do swojej encykliki mariologicznej Matka Odkupiciela (Redemptoris Mater) i nadał jej wyraźniejszy kształt. Mamy więc i Unus Mediator, i Maria Mediatrix. Może być i Solus Christus, i pośrednictwo Kościoła, jeśli Kościół to zbór - com unio, koinonia - ochrzczonych w Chrystusie).

Wielką i cenną łaską okazał się dla mnie inny pastor ewangelicki, reformowany teolog Henn Chavannes z Szwajcarii. Opatrzność posadziła go obok mnie w samolocie z Zagrzebia do Lizbony. Obaj byliśmy na Kongresie Mariologicznym w Zagrzebiu. Przedziwny był nasz pierwszy dialog w tym samolocie. Samo przywitanie pasażerów sąsiednich foteli:

- Bonjour. Jestem z Polski.

- Bonjour. Ja ze Szwajcarii, z kantonu Vaux.

- Jestem katolikiem.

- A ja reformowanym.

- Jestem kapłanem katolickim. Co gorsza, jestem zakonnikiem franciszkaninem.

- A ja jestem pastorem kalwińskim.

- Studiuję Lutra.

- A ja studiuję z zapałem św. Tomasza. Opublikowałem książkę o partycypacji według Tomasza.

- Studiując Lutra stwierdziłem, że miał sporo racji w krytykowaniu ówczesnej pobożności, również maryjnej.

- A ja studiując św. Tomasza zdumiewam się mądrością tego teologa. Jego teoria partycypacji to po prostu rewelacja. Karl Barth nie ma racji głosząc jakąś absolutną przepaść między Bogiem a ludźmi: albo Bóg - albo człowiek... Bóg jest Bogiem, a człowiek człowiekiem. Rację ma Tomasz, kiedy dowodzi, że uczestniczymy, partycypujemy w Bogu, dobry człowiek uczestniczy, partycypuje w dobroci Boga, piękno świata jakoś uczestniczy, partycypuje w pięknie Boga, mądry człowiek jakoś uczestniczy, partycypuje w mądrości Boga. Tylko Bóg jest dobry, a przecież ludzie bywają dobrzy... Co, z samych siebie bywają dobrzy? Z Boga dobrego bywają dobrzy, Boża dobroć w nich jaśnieje. Partycypują w Bożym dobru...

Ze zdumieniem słuchałem tego kalwina, jak mi wykładał św. Tomasza i jak ja tego okropnie potrzebowałem, dla właściwszego ustawienia teologii pośrednictwa... A on ciągnął dalej...

Tak, tak, mały synu św. Franciszka. Również do twojej teologii pośrednictwa przyda się teoria partycypacji. Przecież jest jeden Pośrednik, ale to nie przeszkadza, by przyznawać funkcje pośredników stworzeniom, które uczestniczą (partycypują) w jedynym pośrednictwie Chrystusa... Nad tym właśnie pracuję. Z tym przyjechałem na Kongres Mariologiczny do Zagrzebia...

Ja miałem za sobą spotkanie z Asmussenem i z Soborem... Henryk nie odkrywał przed Celestynem Ameryki. Przynosił jednak potwierdzenie, tym cenniejsze, że z innej strony.

Potem obaj wzięliśmy udział w światowej dyskusji na ten temat. Dyskusja toczyła się na łamach światowego kwartalnika Ephemerides Mariologicae (dotąd ukazuje się w Madrycie). Franciszkanin z "kalwinem" występował już ręka w rękę. A jeszcze później spotkaliśmy się na Kongresie Mariologicznym w Huelva w Hiszpanii. Już z trudem ciągnął za sobą nogi. Przywiózł podsumowanie swoich przemyśleń w postaci małej broszurki. Znowu siedliśmy obok siebie. Tym razem na ławeczce w oczekiwaniu na autobus. Podarował mi wspomnianą broszurkę o pośrednictwie i partycypacji. W polskim przekładzie została opublikowana w 10-tym tomie antologii Ibeatem me dicent. Teksty o Matce Bożej, tam, gdzie musiałem również opowiedzieć swoją piękną przygodę z Asmussenem.

Kiedy dzisiaj przychodzi mi mówić o Unus Mediator, Solus Christus czy o pośrednictwie Matki naszego Pana, nie mogę nie opowiadać o moich wielkich teologicznych przyjaźniach z bratem Hansem i bratem Henri. Z całym przekonaniem obejmuję sercem mojego jedynego Odkupiciela, jedynego Zbawiciela i jedynego Pośrednika, a równocześnie z radością i bez lęku całym sercem obejmuję Matkę mojego Pana i moją Matkę, wielką uczestniczkę w Chrystusie Pośredniku. Z całą pewnością wiem, że ta pozorna sprzeczność to błogosławione complexio oppositorum, którego nie muszę, ba, którego nie wolno mi odrzucać.

O swoim odkryciu (dokonanym jeszcze na bazie Liber Concordiae) koniecznie chciałem opowiedzieć z radością całemu światu. Dlatego napisałem małą syntezę do amerykańskiego przeglądu Journal of Ecumenical Studies29. Dałem jej tytuł: CHRYSTUS SAM - NIGDY SAM - CHRISTUS SOLUS - NUNQUAM SOLUS. Tak rzeczywiście jest: pod pewnym zasadniczym względem Christus solus i nikt inny: tylko On jest źródłem naszego ocalenia i łaski, i nadziei, i nowego życia. Jeśli natomiast chodzi o  s p o s ó b, w jaki nas ratuje, usprawiedliwia, zbawia, odnawia..., sięga po różne instrumenty, którymi się raczy posługiwać: po Słowo Boże, którym budzi wiarę, po serce i usta kaznodziei, po ręce szafarza sakramentów, po serce matki, która miłością otwiera dziecko na miłość Boga-Miłości, po nędz różnych pełne struktury Kościołów, po modlące się wspólnoty, we wnętrzu których Duch Boży budzi wiarę..., po Miriam z Nazaretu, by z wiarą przyjęła Słowo i po macierzyńsku mu służyła...

Mój Chrystus zawsze jest sam i nigdy sam.

Lublin, 16 listopada 2000 roku.


Przypisy:

  1. Tekst został przygotowany na prośbę ks. Władysława Volny'ego, biskupa Śląskiego Kościoła Ewangelickiego Wyznania Augsburskiego i wygłoszony w Czeskim Cieszynie w dniu 18 listopada 2000 r. w ramach Teologicznego Sympozjum "SOLUS CHRISTUS. Teologiczne zmierzanie chrześcijan na progu trzeciego milenium", zorganizowanego przez Śląski Kościół Ewangelicki Wyznania Augsburskiego.

  2. M. Flick, Z. Alszeghy, Il Vangelo delta grazia. Un trattato dogmatico, Firenze 1967.

  3. A. A. Napiórkowski OSPP, Bogactwo łaski a nędza grzesznika. Zróżnicowany konsensus teologii katolickiej i luterańskiej o usprawiedliwieniu osiągnięty w dialogu ekumenicznym, Kraków 2000, 172.
  4. Tamże, 131.
  5. Tamże, 133-134.
  6. K. Rahner, Podstawowy wykład wiary. Wprowadzenie do pojęcia chrześcijaństwa, lI. Tadeusz Mieszkowski, Warszawa 1987, 161-162.
  7. Tamże, 170. Słowo obecne w Jezusie jest ostatnim słowem Boga, ponieważ ponad to słowo nie ma już nic więcej do powiedzenia, ponieważ Bóg rzeczywiście i w ścisłym sensie ofiarował w Jezusie s a m e g o  s i e b i e /.../ Jezus jest zatem historyczną obecnością owego ostatniego, nieprzewyższonego słowa samootwarcia się Boga /.../. Tamże, 229.
  8. Tamże. Ta absolutna w historii postawa wobec Jezusa Chrystusa (absolutna, ponieważ chodzi tu o ostateczne zbawienie całego człowieka i ludzkości, a nie o indywidualną sytuację człowieka) może znaleźć wystarczające lub niewystarczające wyjaśnienie w refleksji teologicznej poszczeg6lnych Kościołów lub poszczególnych chrześcijan.
  9. Szerzej o Zbawicielu doskonałym: K. Rahner, Przez Syna do Ojca, Kraków 1979 (Ich glaube an Jesus Christus, Benziger Verlag 1968).

  10. L. Veuthey, Jan Duns Szkot. Myśl teologiczna, tł. Mieczysław Kaczyński, Niepokalanów 1988. Oryginał: Jean Duns Scot. Pensee theologique, Paris 1967.

  11. Tamże, 62-63.
  12. Tamże, 64.
  13. Tamże, 63-64.
  14. Tamże, 75.
  15. Por. jego dzieła: Środowisko Boże oraz Człowiek.
  16. Kongregacja Nauki Wiary: Deklaracja "Dominus Iesus", O jedyności i powszechności zbawczej Jezusa Chrystusa i Kościoła, Warszawa 2000, nr 9.

  17. Tamże, nr 10.

  18. Tamże, nr 12.

  19. Tamże, nr 13.

  20. Tamże 15.
  21. Opole 2000.
  22. Solus Christus dzieli czy jednoczy?, w: Chrystus i Jego Kościół. Bielsko-Biała 2000, 245.
  23. Kościoły w okresie reformacji i poreformacyjnym stanęły przed pytaniem, w jakiej mierze "historyczne instancje" partycypują w obiektywności zbawienia? Jeżeli wiara jest czymś "obiektywnym", bo wychodzi i opiera się w pierwszym rzędzie na danych Objawienia i na Odkupieniu, to czy historia nie posiada żadnego soteriologicznego znaczenia, gdyż wszystko ugruntowane jest w odwiecznym planie Boga? Czy wiara pojedynczego człowieka posiada jakąś historyczno-soteriologicznq wartość lub też Kościół i jego sakramenty w zupełności wyczerpują pośredniczącą rolę w zbawieniu dokonanym przez Boga? W jaki sposób oddziaływuje ta obiektywna zbawcza wola Boga w historii, czy tylko chrystologicznie - jedynie w Jezusie Chrystusie, czy też chrystologiczno-eklezjologicznie, tzn. w Jezusie Chrystusie i poprzez Kościół? - Tamże, 246.

  24. Tamże, 249.
  25. Tamże.
  26. Lublin 1978, 1979, 1999.
  27. o tych sprawach pisze Asmussen na ss. 39-52.
  28. Teksty o Matce Bożej. Chrześcijaństwo ewangelickie. Wstęp, wybór i opracowanie: Stanisław Celestyn Napiórkowski OFMConv (seria: IBEATAM ME DlCENT..., red. S.C. Napiórkowski, t. 10: Chrześcijaństwo ewangelickie), Niepokalanów 2000.
  29. Christus solus nunquam solus: Toward reinterpretation oj the Principie "Solus Christus", "Journal of Ecumenical Studies" 17 (1980) nr 3, 454-476.