![]() |
|
[Życie wieczne darem zmartwychwstałego] ks. bp Zygmunt Michelis "A jeśli się o Chrystusie opowiada, ze został z martwych wzbudzony, jakże mogą mówić niektórzy między wami, że zmartwychwstania nie ma? Bo jeśli nie ma zmartwychwstania, to i Chrystus nie został wzbudzony; a jeśli Chrystus nie został wzbudzony, tedy i kazanie nasze daremne, daremna tez nasza wiara; wówczas tez byliśmy fałszywymi świadkami Bożymi, bo świadczyliśmy o Bogu, ze Chrystusa wzbudził, którego nie wzbudził, skoro umarli nie bywają wzbudzeni. Jeśli bowiem umarli nie bywają wzbudzeni, to i Chrystus nie został wzbudzony; a jeśli Chrystus nie został wzbudzony, daremna jest wiara wasza; jesteście jeszcze w swoich grzechach. Zatem i ci, którzy zasnęli w Chrystusie, poginęli. Jeśli tylko w tym życiu pokładamy nadzieję w Chrystusie, jesteśmy ze wszystkich ludzi najbardziej pożałowania godni.. A jednak Chrystus został wzbudzony z martwych i jest pierwiastkiem tych, którzy zasnęli". - I Kor. 15,12-20. CHRYSTUS zmartwychwstał, Chrystus prawdziwie zmartwychwstał!Chciałbym żebyśmy zrozumieli niesamowitą głębię tego zwiastowania. Jeżeli na tej ziemi kiedykolwiek stał się jakiś cud, a było ich przecież niemało, to wśród nich największym, bo jedynym, niepowtarzalnym jest właśnie to, o czym świadczy dzisiejsze święto i co mówią nam słowa dzisiejszego tekstu: "Jeśli Chrystus nie został wzbudzony z martwych, daremna jest wiara nasza". To nie tylko wiara apostołów, pierwszych uczniów Chrystusa; to jest fakt historyczny, niepojęta rzeczywistość, to jest tak, jak gdyby na chwilę otworzyły się niebiosa i dojrzeliśmy najgłębszą tajemnicę, którą te niebiosa w sobie kryją. Powiedziałem kiedyś w kazaniu, że dziś dla świata najaktualniejszym pytaniem nie jest: Jaki Bóg jest, lecz: Czy Bóg jest? Jeżeli do jakiegokolwiek wydarzenia w religii w ogóle, a w religii chrześcijańskiej w szczególności mogą być zastosowane te słowa, to właśnie do dzisiejszego wydarzenia. Nieważne jest jak - bo tego i tak nikt nigdy nie wytłumaczy na tej ziemi i nie zrozumie - ale ważnym i decydującym jest, że Chrystus zmartwychwstał, że prawdziwie zmartwychwstał!I to jest pierwsza rzecz, konieczna ażeby błogosławieństwo zawarte w tym zwiastowaniu stało się naszym udziałem. Jeżeliby ten fakt chciano udowodnić świadectwami i dokumentami, to wtedy byłby to fakt może wątpliwy, bo fakty przekraczające prawa rzeczywistości nie podlegają żadnym dowodom i żadnym dokumentom. Do nich trzeba podejść inaczej, z innym nastawieniem. To, że Chrystus zmartwychwstał, to było tak niezwykłe, że nawet ci najbliżsi, przychodzący do grobu o świcie, aby namaścić ciało Ukrzyżowanego, nie przyszli, żeby oglądać cud zmartwychwstania. Nie przyszło im to nawet do głowy. Niewiasty martwiły się tylko o jedno: kto im odwali ten duży kamień z grobowca, żeby mogły wejść do grobu i namaścić ciało zmarłego.Dlaczego też czytamy na kartach Biblii, że trzeba było aby przez 40 dni Jezus wielokrotnie ukazywał się apostołom pojedynczo i zbiorowo, w wielkim zgromadzeniu, ażeby uwierzyli w to, co jest tak niepojęte, tak niewiarygodne, bo tak niepowtarzalne, tak jedyne i wyjątkowe!A przecież, gdyby tego faktu nie było, nie byłoby chrześcijaństwa. Byłby ślad w historii, byłaby może jakaś religia z tym imieniem proroka z Nazaretu związana, jak jest w mahometanizmie czy buddyzmie, ale nie byłoby też owoców tej religii, tych owoców najświętszych i najszlachetniejszych tu na ziemi, nie tylko w zakresie wiary, ale i w zakresie ducha ludzkiego. Przecież wszystkie najszczytniejsze ideały, które dziś się powtarza i propaguje zrodziły się w Betlejem; to wszystko powstało z krwi męczeńskiej na Golgocie. I te fakty świadczą o tym wymowniej, aniżeli wszystkie wątpliwości, które powstają wobec tej wieści, nawet w sercach uczniów. Wprawdzie, gdy jeszcze był wśród nich powiedział im o tym, że będzie ukrzyżowany i na trzeci dzień powstanie z umarłych, ale oni tego nie przyjęli do swojej świadomości. Ale jednak obok tych wątpiących apostołów, obok tego Tomasza, który to powiedział do Jezusa, niejeden dziś myśli: Nie uwierzę w Twoje zmartwychwstanie, jeżeli nie dotknę Się rany Twego boku i przebitych dłoni. Lecz mamy świadka, który jest może jedynym, niewątpliwym świadkiem tej rzeczywistości. Jest nim apostoł Paweł. U innych apostołów można by jeszcze tak tłumaczyć, jak tłumaczą to różni mędrcy tego świata: ekstaza, natchnienie, jakieś uniesienie, które pozwoliło najwierniejszym, z Nim stale obcującym, w końcu uwierzyć w tę niesłychaną wieść. Ale był taki spośród apostołów, który nie był Jego uczniem, nie był na sądzie Piłatowym, nie był na Golgocie, który Go w ogóle nie znał i nigdy nie widział, a przecież uwierzył w Niego, bo ujrzał Go w sposób dla nas niepojęty. A był tak olśniony Jego widokiem, tą światłością nie z tego świata, że padł oślepiony w lęku na ziemię i wołał: "Panie, kim jesteś?" I usłyszał głos: "Jam jest Chrystus, którego ty prześladujesz". I wtedy apostoł Paweł przejrzał i zrozumiał Chrystusa i stał się Jego największym apostołem. I on, który Go nigdy za życia nie oglądał, stał się zwycięskim świadkiem Jego zmartwychwstania i Jego żywota!I to jest ten historyczny dowód, którego nie obali żadna dialektyka, żadna spekulacja i żadne mądre wywody i przypuszczenia mędrców tego świata. Był Jego zawziętym wrogiem, prześladował Go, a po cudzie spotkania z Chrystusem stał się Jego najgorliwszym apostołem, który głosił z wiarą o Jego zmartwychwstaniu! Chrystus zmartwychwstał, Chrystus prawdziwie zmartwychwstał! I ten Zmartwychwstały jest Tym, w którego wierzymy, którego oglądamy dziś oczyma duszy, dla którego wielu poświęciło i złożyło wszystko w męczeńskiej śmierci u Jego stóp, na początku Jego ery i przez wszystkie następne wieki. I z tej właśnie wiary, z tego właśnie niewątpliwego faktu zrodził się Kościół Chrystusowy. Ten, kto zna Jego Ewangelię, ten kto oglądał w Ewangeliach Jego cudowną postać, a zwłaszcza ten, kto stał w duchu pod krzyżem i widział Jego śmierć, słyszał Jego słowa i widział Jego zwycięstwo nad śmiercią, ten na pewno znajdzie w sobie tyle siły i mocy, aby powiedzieć sobie i światu: Chrystus zmartwychwstał, Chrystus prawdziwie zmartwychwstał! Ale mimo to niejeden pyta: Czemuż więc, jeżeli zmartwychwstanie ma być naszym udziałem, umieramy, czemuż więc śmierć budzi w każdym z nas w pewnej sytuacji taką grozę i odrazę? Jeżeli ten ostatni, największy wróg człowieka jest zwyciężony, czemu się pastwi nad ludźmi?Na to pytanie znowu musimy szukać odpowiedzi u Chrystusa i u Jego apostołów, a przede wszystkim u apostoła Pawła. Wcale nie jest nigdzie powiedziane, że my musimy zmartwychwstać. On tylko nas zapewnił, że będziemy tam po śmierci, gdzie On jest, w domu Ojca Jego. To jest tylko zapewnienie żywota wiecznego, a to jest przecież od początku tęsknotą wszystkich ludzi. Przecież to, że śmierć jest ostatecznym kresem nie tylko naszego ciała, ale i nasze} duszy, jest przekleństwem niewiary, która odbiera człowiekowi nie tylko nadzieję i otuchę, osłabia go w walce życiowej, ale i poniża go do poziomu zwierzęcia, które przemija bez śladu i bez pamięci. Zwiastowanie wielkanocne daje nam więc zapewnienie żywota wiecznego i to jest ta wielka radość jaką nam daje ta wieść: Chrystus zmartwychwstał, Chrystus prawdziwie zmartwychwstał! I gdybyśmy nic więcej nie odnieśli z tego kazania, jak tylko to zapewnienie, że jest życie pozagrobowe, że jest żywot wieczny dla naszej duszy i tego, co w nas wierzy i tęskni - byłby to już najcenniejszy skarb, jaki człowiek tu na ziemi od Boga mógł otrzymać, najjaśniejsza gwiazda, której już nic - żadne cierpienie, chmury, nawet mrok śmierci - nie zdoła zgasić, bo oczyma duszy oglądamy Zmartwychwstałego, który nas prowadzi do ojczyzny niebiańskiej.Ale jakże się to stanie? Dlaczego więc umieramy, jeżeli śmierć jest zwyciężona? Tłumaczy nam to rzeczywistość grzechu. Jest w naszym życiu, w naszej egzystencji jakaś dziwna, przeklęta dwoistość. Tkwi ona w naturze pojedynczego człowieka, jest w życiu narodów i całej ludzkości. Jest pokój, harmonia, a jakiś zgrzyt tę harmonię zakłóca. Jest człowiek szlachetny, nieomal święty, a dzieje się coś w jego życiu i następuje upadek! Życie nasze jest kalejdoskopem, w którym zwycięstwa i klęski, wzloty i upadki zmieniają świętość w grzech, budzą w naszych sercach przerażenie. Odnosimy się do tych objawów jak dzieci, które nic z tego nie rozumieją. To jest grzech, który wciąż jeszcze panuje nad naszym ciałem, począwszy od grzechu cielesnego, aż do grzechu niewiary i zwątpienia. Ale oto Chrystus zmartwychwstały daje nam pewność, że z Jego pomocą wszystko przezwyciężymy, wyzwolimy się z tego ciała grzechu i staniemy się uczestnikami żywota wiecznego w ojczyźnie niebiańskiej. I to jest ten cenny dar Zmartwychwstałego: nasza wiara w żywot wieczny! Chrystus zmartwychwstał, Chrystus prawdziwie zmartwychwstał! on nas zapewnia: "Przyjdę i wezmę was do siebie, żebyście tam byli, gdzie ja jestem". Amen!bp Z. Michelis, "Panie, mów do mnie", Wydawnictwo "Zwiastun", Warszawa 1988. (BA) (c) Konsystorz Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w RP, 2002 r. |