4. Niedziela Postu (Laetare)

[Chleb żywota]

ks. bp Zygmunt Michelis


"Wstąpił tedy Jezus na górę i tam usiadł z uczniami swoimi. A była blisko Pascha, święto żydowskie. A Jezus podniósłszy oczy i ujrzawszy, ze mnóstwo ludu przychodzi doń, rzekł do Filipa: Skąd kupimy chleba, aby mieli co jeść? A mówił to, wystawiając go na próbę; sam bowiem wiedział, co miał czynić. Odpowiedział mu Filip: Za dwieście denarów nie wystarczy dla nich chleba, choćby każdy tylko odrobinę otrzymał. Rzekł do niego jeden z uczniów jego, Andrzej, brat Szymona Piotra: Jest tutaj chłopiec, który ma pięć chlebów jęczmiennych, i dwie ryby, lecz cóż to jest na tak wielu? Rzekł Jezus: Kaźcie ludziom usiąść. A było dużo trawy na tym miejscu. Usiedli więc mężczyźni w liczbie około pięciu tysięcy. Jezus wziął więc chleby i podziękowawszy rozdał uczniom, a uczniowie siedzącym, podobnie i z ryb tyle. ile chcieli. A kiedy się nasycili, rzekł do uczniów swoich: Pozbierajcie pozostałe okruchy, aby nic nie przepadło! Pozbierali więc, i z pięciu chlebów jęczmiennych napełnili dwanaście koszów okruchami. pozostawionymi przez tych, którzy jedli. Wtedy ludzie ujrzawszy cud, jaki uczynił, rzekli: Ten naprawdę jest prorokiem, który miał przyjść na świat. Jezus zaś poznawszy. ze zamyślają podejść, porwać go i obwołać królem, uszedł znowu na górę sam jeden". "Ja jestem chlebem żywym, który z nieba zstąpił; jeśli kto spożywać będzie ten chleb, żyć będzie na wieki; a chleb, który Ja dam, to ciało moje, które Ja oddam za żywot świata. Wtedy sprzeczali się Żydzi między sobą, mówiąc: Jakże Ten może dać nam swoje ciało do jedzenia? Na to rzekł im Jezus: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, jeśli nie będziecie jedli ciała Syna Człowieczego i pili krwi jego, nie będziecie mieli żywota w sobie. Kto spożywa ciało moje i pije krew moją, ten ma żywot wieczny, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym. Albowiem ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a krew moja fest prawdziwym napojem. Kto spożywa ciało moje i pije krew moją, we mnie mieszka, a Ja w nim". - Ew. Jana 6,13-15.51 -56.


BĄDŹ pochwaleń, Jezu Chryste!

Przed kilku dniami czytałem w jednym z tygodników krajowych następującą notatkę: "Na świecie żyje obecnie ok. 3 miliardów ludzi. Z tego 40 milionów umiera rocznie z głodu, 2/3 umiera przed trzydziestym rokiem życia, a 4 miliony dzieci jest niedokarmionych"... Notatka nosiła tytuł: "Straszne cyfry!" Rzeczywiście, straszne cyfry, tym straszliwsze, że jest rada na tę straszliwą rzeczywistość. Wprawdzie wiemy, że w niektórych krajach z tych, czy innych powodów rzeczywiście brak żywności, i z tego powodu ludzie cierpią głód. a nawet z głodu umierają. Ale wiemy także, że w innych krajach tej żywności jest nadmiar, że te kraje potrafią i mogą sprzedać krajom głodującym miliony ton zboża, gdyby tamci mieli je za co kupować! Podczas, gdy w jednych krajach płaci się premię za nadwyżki produkcji zboża i żywności, to w innych krajach płaci się premię za nieobsiane pola, gdyż konserwacja wieloletnich zapasów kosztuje więcej, niż to zboże jest warte na rynku świata.

Technika i chemia uczyniły dzisiaj takie postępy, że można by już obecnie produkować tyle chleba, że starczyłoby go bodaj dla wszystkich. W każdym bądź razie nie musiałoby 40 milionów ludzi umierać z głodu, ani 4 miliony dzieci cierpieć niedostatek. A więc nie jest konieczne, abyśmy mieli dziś na świecie proroka, któryby potrafił w cudowny sposób rozmnożyć chleb, jak to uczynił Jezus w naszej Ewangelii. Nie trzeba nam dziś tego cudu. Bóg od tamtego okresu dał nam tyle rozumu, obdarował nas takimi umiejętnościami, że potrafimy bez cudu sami rozmnażać chleb i może już dziś, lub w niedalekiej przyszłości w tym stopniu, aby nikt nie musiał umierać z głodu. Nie chleba nam więc brak.

Czego nam więc brak? Brak nam tego, co posiadał Jezus i czym jest On gotów nas także obdarzyć. Czytamy w dzisiejszej Ewangelii: Jezus kazał swoim apostołom, aby pięć tysięcy ludzi posadzili w odpowiednim porządku na trawie i kolejno ich obsłużyli. A więc brak nam przede wszystkim umiejętności uporządkowania świata, brak nam ducha i mądrości Chrystusowej, a najważniejsze, brak nam miłości bliźniego. Trzeba nie tylko deklamować o braterstwie i o miłości bliźniego, ale trzeba tę miłość realizować! l to jest wina całej ludzkości. Wszystkim nam, bez różnicy wiary, rasy, czy narodowości, białym, czarnym, czy żółtym brak tej miłości, o której mówi apostoł Paweł i która może sprowadzić Królestwo Boże; królestwo pełnej i rzeczywistej sprawiedliwości, pełnego i rzeczywistego braterstwa, prawdziwego i błogosławionego pokoju na ziemi. Nie pomogą najmądrzejsze planowania, nie pomogą najwspanialsze odkrycia, nie pomogą największe cuda techniki, jeżeli z nimi w parze nie pójdzie to, co jest najbardziej decydujące, a mianowicie uświęcenie ducha ludzkiego.

Oczywiście, można tego zdania nie podzielać, można tę wiarę uważać za utopię i niedoścignione marzenie, podobnie jak my uważamy pewne przeciwne teorie za złudne marzenia... Ale my, chrześcijanie, jesteśmy głęboko o tym przekonani, że jedynie wiara w Chrystusa może odmienić serce i charakter człowieka, oraz stosunki między narodami. Wszystko sprowadza się do charakteru człowieka, a nie do jego rozumu. Im większy rozum, a gorszy charakter, tym większe niebezpieczeństwo i szkoda społeczna. Dlatego trzeba ducha ludzkiego odmienić. Trzeba, abyśmy rzucili hasło na cały świat: Chrześcijanie i wszyscy ludzie dobrej woli łączcie się ze sobą w porywie ofiarnej służby dla całego świata, w przekonywaniu go, że nie ma innej drogi, nie ma innego sposobu, ani innego lekarstwa, ani innego nauczyciela ludzkości, od Jezusa Chrystusa. On tylko potrafi nakarmić ludzkość pokarmem cielesnym i duchowym! A więc Chrystusa nam brak. Jego ducha niewysłowionej i niepojętej miłości, cierpliwości, uczynności, poświęcenia i ofiarności, które cechowały Jego postać. Jego naukę, Jego życie, a także i Jego walkę, a w końcu Jego męczeńską śmierć, Jego dobrowolną ofiarę. I dlatego On na początku odczytanego przez nas rozdziału mówi, nawiązując do cudu, który uczynił: "Ja jestem chlebem żywym (...), jeśli ktoś spożywać będzie ten chleb, żyć będzie na wieki". A my dodamy: ten nie zazna szczęścia na ziemi, gdzie pomimo wszystkich cudów techniki i nauki zawsze będzie panował ucisk, wyzysk, głód i niesprawiedliwość!

Czytamy w dzisiejszej Ewangelii, że była blisko Wielkanoc. A Wielkanoc łączy się w życiu Jezusa z Wielkim Tygodniem, którego istotą jest Golgota; dobrowolna, ofiarna śmierć męczeńska jedynego człowieka, o którym wiemy, że był niedoścignionym wzorem człowieka stworzonego na obraz i podobieństwo Boże. On jedyny powiedział to, czego nie śmiał nikt inny powiedzieć: Przyjdźcie do mnie wszyscy, wszyscy, bez ograniczeń, wierzący i niewierzący, dobrzy i źli, grzesznicy i święci. Przyszedłem do wszystkich i chcę im być bratem, a przede wszystkim tym, którym jest na świecie najgorzej, którzy są obciążeni poczuciem swoich grzechów i upadków, i spracowani w ciężkiej i beznadziejnej nieraz walce życiowej. On jeden nie posyłał nikogo na śmierć, ale sam poszedł na śmierć haniebną za wszystkich. On wiedział, że żadna idea nie zwycięży, jeżeli nie będzie ofiarnych i wiernych zwolenników, gotowych cierpieć i walczyć, a jeżeli trzeba umrzeć za sprawę. I dlatego poszedł na śmierć, musiał oddać swoje ciało l swoją krew; swoje życie dla nas i za nas. A dalej czytamy: Kto nie będzie spożywał mego ciała i pił mojej krwi, ten nie będzie żył moim życiem, ten nie przejmie mojego ducha i mej prawdy życiowej. I dlatego Pan Jezus zostawił nam cud Komunii Św. To nie był przypadek, że cud rozmnożenia chleba nastąpił bezpośrednio po Kazaniu na Górze. Czyż to kazanie, te najcudniejsze słowa, które kiedykolwiek były wypowiedziane w mowie ludzkiej, nie wystarczą? A jednak nie wystarczą! I właśnie dlatego Pan Jezus z cudem rozmnożenia chleba połączył swoje słowa o Komunii Świętej. Nie pytajcie przeto: Cóż nam pomoże ten biały krążek chleba i ten łyk wina, który spożywamy przy Komunii Świętej? Stawiajcie raczej drugie pytanie, a wtedy i to pierwsze będzie rozwiązane! Czy jestem przygotowany do takiej społeczności z Nim; takiej bliskości? l co możemy uczynić, ażeby się przygotować? Tylko jedną prostą rzecz, którą On nam nakazał: Czynić to na Jego pamiątkę. Jeżeli ciebie, inteligentny, mądry człowieku dwudziestego wieku stać będzie, ażeby uklęknąć przy ołtarzu, jeżeli stać cię będzie na tę pokorę, by upokorzyć swoją dumę i swoją mądrość, i z wiarą w tych prostych symbolach przyjąć Jego ciało i Jego krew (a tym samym uwierzyć w konieczność Jego ofiary), tedy zwyciężyłeś siebie i cały świat!

Komunia Święta jest koniecznym uzupełnieniem Ewangelii. Mogą na świecie ustanowić taki porządek, jaki panował wtedy na górze, gdy Pan Jezus nakarmił pięć tysięcy ludzi. Trzeba tak rozstawić ludy i narody żeby nikomu nie zabrakło chleba, żeby nie trzeba go było zabierać nikomu, bo każdy go ma tyle, ile potrzeba i sam go potrafi oddać temu, kto go ma za mało. Czy jesteśmy gotowi i w tym sensie stać się wierzącymi? Zdarz to, o Panie. Amen!

bp Z. Michelis, "Panie, mów do mnie", Wydawnictwo "Zwiastun", Warszawa 1988, s. 75-78.

(BA)

[Do Głównej Strony Kościoła]


(c) Konsystorz Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w RP, 2002 r.