Niedziela Przewodnia

[Testament Chrystusa]

ks. bp Zygmunt Michelis


"A gdy nastał wieczór owego pierwszego dnia po sabacie i drzwi były zamknięte tam, gdzie uczniowie z bojaźni przed Żydami byli zebrani, przyszedł Jezus, stanął pośrodku ich i rzekł do nich: Pokój wam A to powiedziawszy, ukazał im ręce i bok. Uradowali się tedy uczniowie, ujrzawszy Pana. I znowu rzekł do nich Jezus: Pokój wam! Jak Ojciec mnie posłał, tak i Ja was posyłam. A to rzekłszy, tchnął na nich i powiedział: Weźmijcie Ducha Świętego. Którymkolwiek grzechy odpuścicie, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są zatrzymane. A Tomasz, jeden z dwunastu, zwany Bliźniakiem, nie był z nimi, gdy przyszedł Jezus. Powiedzieli mu tedy inni uczniowie: Widzieliśmy Pana. On zaś im rzekł: Jeśli nie ujrzę na rękach jego znaku gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, i nie włożę ręki mojej w bok jego, nie uwierzę. A po ośmiu dniach znowu byli w domu uczniowie jego i Tomasz z nimi. l przyszedł Jezus, gdy drzwi były zamknięte, i stanął pośród nich, i rzekł: Pokój wam! Potem rzekł do Tomasza: Daj tu palec swój i oglądaj ręce moje, i daj tu rękę swoją, i włóż w bok mój, a nie bądź bez wiary, lecz wierz. Odpowiedział Tomasz i rzekł mu: Pan mój i Bóg mój". - Ew. Jana 20,19-28.


POZWÓLCIE, że moje dzisiejsze kazanie rozpocznę od pytania i od odpo­wiedzi na to pytanie.

Pytanie brzmi; Co jest domeną, czyli najważniejszą istotą chrześcijaństwa? Wiemy, że wielu chrześcijan, a także wielu teologów na to pytanie rozmaicie odpowiada. To właśnie jest słabością chrześcijaństwa. Bo przecież nie chodzi o to, co my myślimy, ale o to, co On, nasz Mistrz i Pan na to pytanie odpowiedział przez Słowo Boże. A Słowo Boże daje nam prostą i wyraźną odpowiedź: najważniejszą rzeczą i sercem chrześcijaństwa jest Chrystus, Syn Boży, Zbawiciel świata i Jego Ewangelia. A więc Chrystus. Kto wierzy w Chrystusa, ma żywot wieczny! Wielki Ojciec Kościoła, św. Augustyn w swoich "Wyznaniach" powiedział takie słowa: "Amo et flde, quod vis" - miłuj Chrystusa, a potem czyń, co chcesz! To znaczy, jeżeli miłujesz Chrystusa, masz abso­lutną wolność i swobodę i nie potrzeba cię uczyć, co masz czynić, gdyż miłość jest tą cudowną, zbawiającą i oświecającą mądrością i kto ją posiada, ten ma słońce, co oświetla i prześwietla wszystko.

Według dzisiejszego Słowa Bożego ośmieliłbym się powiedzieć podobnie: Wierz i czyń, co chcesz! Ale wierz nie tak po swojemu, po naszemu, ale po Chrystusowemu! A to znaczy, że twoja wiara jest ci najdroższą perłą, za którą wszystko oddasz! Wierz po apostolsku, żebyś mógł powiedzieć za nimi: "Wiara nasza jest zwycięstwem, które zwyciężyło świat!"

W dzisiejszym kazaniu, w świetle dzisiejszego Słowa Bożego chciałbym iść o krok dalej.

Oczywiście, że Chrystus zmartwychwstały, Syn Boży i Zbawiciel świata jest istotą chrześcijaństwa. I należy ubolewać nad tym, że tyle jest na to pytanie odpowiedzi. Bowiem w świetle tej prawdy wszystko inne jest drugorzędne. Czy jesteś ewangelikiem, czy katolikiem, czy prawosławnym, czy baptystą, to wszystko są prawdy ważne, święte, ale ziemskie! Natomiast ta jedna prawda sięga nieba, bo z nieba zstąpiła na ziemię. I w świetle tej prawdy z nieba, wszystkie prawdy wyznaniowe gasną i utracą kiedyś swój blask, jak gwiazdy giną z naszych oczu, gdy wschodzi słońce!

Jeżeli tak jest, że Chrystus i tylko Chrystus, Syn Boży i Zbawiciel świata jest prawdą, która z nieba zstąpiła na ziemię, której nie wymyślił żaden teolog, i nie wymyśliło żadne wyznanie chrześcijańskie, to jest to prawda jedyna i absolutna!

Życie Chrystusa na ziemi dzieli się wyraźnie na dwa okresy: okres, który się kończy w Wielki Piątek i drugi, krótszy, który zaczyna się w Niedzielę Wielkanocną, a kończy na Zesłaniu Ducha Świętego. W tych dwóch okresach Chrystus głosi różne nauki, daje pouczenia i ustanawia nowe porządki.

I wtedy nasuwa się nam drugie pytanie: Co jest najważniejsze w tym, co Chrystus ustanowił w pierwszym etapie swojej działalności, tzn. przed Wielkanocą, a co w drugim - po Wielkiej Nocy, w okresie tych 50 dni obcowania ze swoimi uczniami, kiedy jako Zmartwychwstały i przemieniony wchodził przez zamknięte drzwi i znikał w tajemniczy sposób, co było niezrozumiałym dla ludzkich zmysłów.

Każdy człowiek zbliżający się do swojej śmierci przekazuje swojej rodzinie swoją ostatnią wolę, czyli zostawia po sobie testament. To, co umierający ojciec, czy brat, czy nauczyciel chce przekazać swoim następcom. I ja tu kiedyś wygłoszę ostatnie, pożegnalne kazanie i będę chciał w tym kazaniu powiedzieć to, co przez 40 lat pracy w tym warszawskim zborze i przez 50 lat pracy w Kościele Chrystusowym stało się moim najgłębszym i najświętszym doznaniem.

A więc w pierwszym okresie działalności Chrystusa najważniejszym jest Jego testament, w którym przekazuje swoim wyznawcom swoją ostatnią wolę. Któż z nas nie zna testamentu Chrystusowego? On jest tak ważny, że wszystko inne ustępuje na drugi plan. Wypowiedział go w przeddzień swojej śmierci, a wypisał go krwią na krzyżu Golgoty!

Testament Chrystusowy jest prosty: "To czyńcie na pamiątkę moją". Wiemy wszyscy, że chodzi tu o ostatnią wieczerzę Chrystusa z uczniami, o spożywanie Jego ciała i krwi na pamiątkę Jego śmierci na krzyżu. A jeżeli to wiemy, to ileśmy nagrzeszyli nie spełniając tej Jego ostatniej woli? Mówiliśmy o tym przez cały czas pasyjny i mam nadzieję, że zbór warszawski to zrozumiał i zmieni odtąd swój stosunek do sakramentu Komunii Świętej.

Dotychczas mówiono powszechnie o ewangelikach, że im wystarcza raz do roku w Wielki Piątek przystępować do Komunii Świętej! Zdarz to, o Panie, aby moja praca w tym zborze nie poszła na marne, abyśmy zrozumieli, że spożywanie ciała i krwi Chrystusa powinno się stać naszym chlebem powszednim, naszym pokrzepieniem i naszą mocą do zwalczania przeciwności życiowych, naszych słabości i grzechów. Dlatego spotkanie z Chrystusem nie może mieć miejsca tylko raz w roku, w rocznicę Jego śmierci na krzyżu. Każda ważna decyzja, każdy ważny krok w naszym życiu powinien być poprzedzony spotkaniem z żywym Chrystusem w sakramencie Komunii Świętej!

Dzisiejsze Słowo Boże stawia nas wobec drugiego testamentu Chrystusowego, który miał miejsce w drugim okresie Jego działalności, tu na ziemi, po Jego zmartwychwstaniu! Ten testament pisany jest już nie krwią, ale duchem: Duchem Świętym:

Zastanówmy się nad tym wydarzeniem. Zastraszeni uczniowie są zebrani w zamkniętym domu. Boją się przeciwników. Słyszeli już o cudownym zmartwychwstaniu Jezusa, ale ich wiara w ten cud była słaba: wierzyli i nie wierzyli. I oto gdy są zebrani przy zamkniętych drzwiach, staje przed nimi Jezus i wita ich słowem, którym wówczas wszyscy się pozdrawiali: "Pokój wam!" Przez to pozdrowienie, chce powiedzieć do uczniów: Widzę, że niepokój jest w sercach waszych, a w oczach lęk. Przynoszę wam pokój, a zarazem przezwyciężenie waszego niepokoju i waszych wątpliwości. Patrzcie na moje ręce przebite, na mój przebity bok. Czy macie jeszcze wątpliwości, że to jestem ja, wasz Mistrz i Pan? Te moje przebite ręce i bok, to jest wasz pokój! To jest rzeczywistość autentyczna, niewątpliwa, która musi przezwyciężyć wszystkie wasze zwątpienia. A gdy serca wasze wypełni wiara i pewność, że ja, Zmartwychwstały, jestem waszym dawnym Mistrzem, wtedy pokój pełny i niczym niezmącony zagości w waszym sercu.

I teraz, gdy On już w ich oczach nie widzi lęku ani trwogi, gdy patrzą na Niego oczyma wiary, uwielbienia i miłości, mówi do nich to wielkie słowo: "Jak mnie posłał Ojciec, tak i ja was posyłam!"

Co za wspaniała analogia! On przyrównuje tę misję, którą On im daje do misji, którą On sam otrzymał bezpośrednio od Ojca swego w niebiesiech. Ta Jego misja, którą miał wypełnić tu na ziemi, przechodzi teraz niejako na nich. Oni mają się teraz stać jak gdyby dalszym ciągiem Chrystusa, pomnożonego przez dwanaście serc, a potem przez setki, tysiące i miliony Jego wyznawców. I ta wiara zwycięży świat, jak Chrystus zwyciężył grzech i śmierć.

To polecenie daje im Jezus nie jako nauczyciel z Nazaretu, czy domniemany Mesjasz, ale to mówi Ten, który stoi przed nimi w chwale Syna Bożego, zwycięski Zbawiciel świata! To jest powołanie na najwyższy urząd w Kościele, ale zarazem i obarczenie największą odpowiedzialnością. Być kontynuatorem misji Chrystusowej na ziemi nie jest nikt zdolnym bez rozkazu i namaszczenia z góry. Dlatego Chrystus, gdy przekazuje uczniom swą misję dodaje do swoich słów znak niewidzialny. Czytamy, że tchnął na nich swego Ducha.

Gdy Bóg stworzył człowieka, lepiąc go z gliny i ziemi, tchnął w niego swojego Ducha. Uczynił w ten sposób z gliny duszę żyjącą, to znaczy obdarzył stworzenie życiem wiecznym, którego żadna moc, ani ziemia, ani piekło nie może zniszczyć! Możemy to życie spaczyć, ale zniszczyć go nie możemy; możemy tę wieczność spędzać w niebie, albo w piekle, ale będziemy tam trwali wiecznie!

Jeżeli Chrystus uciekł się do tego pierwotnego i wielkiego cudu dokonanego bezpośrednio przez Boga przy stworzeniu świata, to świadczy to o tym, jak wielką wagę przywiązywał Chrystus do misji, którą powierzył swoim uczniom. Były to pierwsze podwaliny Kościoła Chrystusowego na ziemi.

I to jest ten drugi testament, który zostawił Pan Jezus swoim uczniom po swoim zmartwychwstaniu. Chodzi tylko o to, żebyśmy chcieli to zrozumieć i w poczuciu odpowiedzialności wypełniać misję, którą nam Bóg przekazał przez Syna swego Jezusa Chrystusa.

Ale do tego trzeba wiary! l dlatego Pan Jezus uważał to za tak ważne i tak wielkie, że nie wzgardził Tomaszem, jego niewiarą i zwątpieniem, pokazując mu przebity bok i ręce, aby go obdarzyć wiarą i uczynić godnym urzędu apostolskiego. Nie wiemy, co uczynił Tomasz, ale jestem przekonany, że nie włożył swoich palców w rany Chrystusowe, ale wystarczyło mu słowo Chrystusa, aby paść na kolana i zawołać: "Pan mój i Bóg mój!"

Pan Jezus jest gotów uczynić wszystko, żeby obdarować nas wiarą, bo tylko przez wiarę zwyciężymy świat. On sam wszak dla tej wiary przeszedł przez gehennę poniżenia, męki i śmierci. Dlatego nie żądajcie, żeby Pan Jezus wam pokazywał przebity bok, żeby czynił cuda, które by nas przekonały o Jego zmartwychwstaniu. Jeżeli Mu nie wierzycie na słowo w tym znaku, który nam zostawił w Sakramencie Ołtarza, to żaden przebity bok i ręce, i żadne cuda nie pomogą wam do tego, żeby złożyć to jedyne, konieczne i zbawiające wyznanie: "Pan mój i Bóg mój!" Zmiłuj się nade mną. Amen.

bp Z. Michelis, "Panie, mów do mnie", Wydawnictwo "Zwiastun", Warszawa 1988.

(BA)

[Do Głównej Strony Kościoła]


(c) Konsystorz Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w RP, 2002 r.