Stary Rok (Sylwester) - 31.12.1940

[Bóg Panem historii]

ks. bp Zygmunt Michelis


"Głos mówi: Zwiastuj! I rzekłem: Co mam zwiastować? To: Wszelkie ciało jest trawą, a cały jego wdzięk jak kwiat polny. Trawa usycha, kwiat więdnie, gdy wiatr Pana powieje nań. Zaprawdę: Ludzie są trawą! Trawa usycha, kwiat więdnie, ale słowo Boga naszego trwa na wieki. Wyjdź na górę wysoką, zwiastunie dobrej wieści, Syjonie! Podnieś mocno swój głos, zwiastunie dobrej wieści, Jeruzalem! Podnieś, nie bój się! Mów do miast judzkich: Oto wasz Bóg! Oto Wszechmocny, Jahwe przychodzi w mocy, jego ramię włada. Oto ci, których sobie zarobił, są z nimi, a ci, których wypracował, są przed nim. Jak pasterz będzie pasł swoją trzodę, do swojego naręcza zbierze jagnięta i na swoim łonie będzie je nosił, a kotne będzie prowadził ostrożnie." (Iz 40,6-11)


ZWYKLIŚMY w rozmyślaniu wieczornego nabożeństwa na zakończenie roku wracać myślą do przeżytych chwil i doznawanych doświadczeń. Zwykliśmy czynić w osobistym i zbiorowym życiu obrachunek zysków i strat, klęsk i powodzeń. Nie szczędzimy sobie przy tym gorliwej prawdy i trzeźwej oceny rzeczywistości, także ostatnich lat przedwojennych, tak smutnych i w naszym Kościele. Nikt nie spodziewał się na pewno dzisiejszego wieczoru zachowania tej tradycji.

Spojrzenie, które mimo woli wraca wstecz, ogląda obrazy smutku i zniszczenia, zawodów i nieszczęść. Nie czas jednak na płacz i biadanie, ani na wyrzuty i sądy. Może i na to przyjdzie kiedyś czas. Nakazem chwili jednak jest co innego.

Musimy dziś z konieczności, ale i dla własnego dobra podnieść oczy wyżej. Mamy już chyba, przynajmniej na razie, dość ziemskiej mądrości i ludzkiej cnoty. Rozumiemy i czujemy choćby, że trzeba nam dziś w Kościele i na nabożeństwach czegoś, co by nas natchnęło nową wiarą i nową nadzieją, wskazało nam w życiu osobistym i kościelnym nowe drogi i nowe metody głoszenia Słowa Bożego.

Gdy szukałem na kartach Biblii Słowa od Boga na zakończenie tegoż 1940 roku dla siebie i dla was, dla naszego zboru i całego Kościoła, oczy moje padły na kazanie proroka Izajasza, wygłoszone przed ludem izraelskim w niewoli babilońskiej. Jakże dobrze zrozumiałem jego nastrój, gdy w rozterce i niepewności pytał Pana?: "Cóż mam zwiastować?"

Na Wschodzie zmiana pór roku odbywa się w sposób bardziej nagły i ostry, aniżeli w naszym umiarkowanym klimacie. Gdy po okresie deszczowym promienie słońca ogrzeją wilgotną ziemię, w szybki, nieomal gwałtowny sposób, okrywa się świat wzorzystym kobiercem zieleni i różnobarwnych kwiatów. Ale gdy rychło potem znów słońce wysuszy ziemię, a pustynny wiatr powionie nad niwami, tak samo szybko znika i przemija krasa przyrody.

Prorok Pański oglądał tę zmianę wielokrotnie w ziemi ojczystej. Oglądał ją także w dziejach własnego kraju i narodu, gdy gwałtowna burza przeszła nad głowami ludu izraelskiego. Chwała i bogactwo narodu zapadły się niespodzianie, a dumne mury świętego miasta zamieniły się w zgliszcza i gruzy. I stąd te smutne, wstrząsające kazanie: "Wszelkie ciało jest jak trawa, a cały jego wdzięk jak kwiat polny. Trawa usycha, kwiat więdnie".

I my także oglądaliśmy wypełnienie się tych słów proroka. Legły w popiele bogactwa możnych, zapadła się w nicość chwała pysznych, załamała się w oka mgnieniu władza panujących. Droga za nami jest znaczona gruzami klęski i upadku, krzyżami cierpień i ofiar. Mieliśmy ojców, a oto jesteśmy sierotami, mieliśmy synów, a oto jesteśmy samotni. Ileż wśród nas samotnych, płaczących matek i żałobnych wdów!

I tak wkraczamy na ścieżki noworoczne, w nieznaną ciemną przyszłość. Może czekają nas w przyszłości jeszcze większe cierpienia, nowe straty. Chłód, głód, nędza i choroby -- to najbliższe, acz może jeszcze nienajstraszniejsze klęski, które zawierucha wojenna może sprowadzić na nasze rodziny. (Co jeszcze przeminie i zginie z tego, co nam jest bliskie i drogie? Któż to może wiedzieć?) I dlatego Słowo Boże nawołuje do powagi i skupienia, do przygotowania serc na najcięższe i najboleśniejsze. Wszelka swawola i lekkomyślność byłyby w takich czasach zbrodnią przed Bogiem i przed ludźmi. Wszelkie uganianie się za zyskiem, żerowanie na biedzie ogółu, bogacenie się krzywdą najbiedniejszych, wszelkie paskarstwo, lichwa i samolubstwo, muszą się pomścić w straszliwy sposób na winnych i niewinnych. Cóż jeszcze może zginąć i przeminąć?

Wszystko może zginąć i przeminąć. Wszystko, co posiadamy i wszystko czym jesteśmy.

Bóg woła dziś tak głośno i wyraźnie, że musi to chyba usłyszeć głuchy, a zrozumieć dumny: "wszelkie ciało jest jak trawa, a wszelka chwała jego jak kwiat polny. Trawa usycha, kwiat więdnie". A żaru i spiekoty dzisiejszych czasów starczy, aby uschła cała nasza trawa i zwiędły wszystkie nasze kwiaty. Nowy rok zbliża wszystkich o krok ku końcowi - dla wielu będzie to rok ostatni.

Życie jest najcenniejszym, lecz i najkłopotliwszym darem Stwórcy. Kto je przyjmuje z rąk Boga, ten wie, że przyjął na siebie najcięższą odpowiedzialność. Kto je lekkomyślnie marnuje lub własnowolnie odrzuca, ten obraża Boga samego. Módlmy się dzisiaj z psalmistą: "Panie naucz nas liczyć dni nasze, abyśmy posiedli mądre serca".

Jeżelibyśmy tylko jednak wiedzieli, że wszystko przemija i nic ponadto nie istnieje, to życie byłoby nie tylko najniebezpieczniejszym darem, lecz i najcięższym obowiązkiem, jakim Stwórca obarczył swoje najrozumniejsze stworzenie. Toteż pytaniu: "Co przeminie?", przeciwstawiamy pytanie: "Co się ostoi?" Prorok na to odpowiada: "Słowo Boga naszego trwa na wieki". Co przemija, jest niepomiernie mniej, istotne od tego, co się ostoi. I oto prorok Pański z kaznodziei śmierci zamienia się w zwiastuna życia. "Wyjdź na górę wysoką, zwiastunie dobrej wieści. Podnieś mocno swój głos, nie bój się; oto wasz Bóg!" Wszystko przemija, lecz jedno pozostaje: Bóg i prawda, objawiona w Jezusie Chrystusie! On jest Panem, on jest sędzią! Nie ludzie ostatecznie decydują o tym, co ma zginąć, a co ma się ostać, nie człowiek jest ostatecznie przeznaczeniem swoim i dla innych. Bóg prowadzi ludzi Fludy ku ich przeznaczeniu. Ku swoim celom.

Wszystko i wszyscy - to tylko piasek! Stwórca jest budowniczym historii i wieczności. Dzieje każdego pokolenia i narodu są odcieniem dziejów Królestwa Bożego i tylko jako takie mają znaczenie i wartość! Im dłużej, im wierniej, im ofiarniej ludzie i ludy służą Bogu, tym bardziej trwałe i błogosławione są i pozostają ich dzieje.

Ostanie się ostatecznie tylko to, co powstało z Ducha Bożego i służy chwale Bożej. Dlatego prorok woła "Oto wasz Bóg!" Oto przychodzi z burzy dziejowej, przychodzi do jednych w klęsce, do innych w zwycięstwie, do jednych w smutku, do innych w radości, przychodzi jako Bóg karzący i jako Bóg litościwy. Ale zostanie tylko u tego, który Go przyjmie w pokorze i w posłuszeństwie wobec Jego świętej i niezbadanej, a zawsze sprawiedliwej woli.

We wszystkim chodzi ostatecznie o to; aby żyła i dojrzewała dusza. Chrystus jest naszą gwiazdą od Boga, naszym najdroższym, najniezbędniejszym darem niebios. I w nowym roku trwać będzie Jego wierność i miłość. I w nowym roku odpuszczać będzie grzechy, jeżeli ze skruchą o to prosić będziemy. Ostoi się z pewnością także w nowym roku, w każdym nowym roku, aż do końca dni tego świata, po wszystkie wieki wieków. Jego krzyż, Jego Ewangelia.

Także i w nowym roku będziemy grzeszyli, zbaczali z prawej drogi, ulegali pokusom, wpadali w niepokój i rozterkę, marnowali wiele, tracili niemało. Ale trwać będzie łaska, a przez nią droga do poprawy i do pociechy, powrotu na drogę wiary, nadziei i miłości. Nie jesteśmy wszak tylko trawą, która usycha, tylko kwiatem który opada -- jesteśmy także i przede wszystkim duszą żyjącą. I choć byśmy wszystko utracili, a zachowali duszę, ostoimy się, tu docześnie i tam wiecznie. Pozornie w życiu przemija i ginie wiele - w rzeczywistości jednak jest to mało. Co pozostaje, stanowi dla ludzi zaprzedanych ciału może niewiele, ale dla ludzi Bożych jest to wiele; jest to ostatecznie wszystko.

Pozostaje Bóg, pozostaje Chrystus, pozostaje żywot wieczny. Kto w to nie wierzy, kto tego nie posiada, już jest nędzarzem, choćby posiadał cały świat. Kto zaś w to wierzy i to posiada, jest i pozostanie bogaczem, choćby utracił wszystko. Jeżeli należymy do tych bogaczy, możemy i tym razem z ufnością wstąpić w podwoje nowego roku. Amen!

bp Z. Michelis, "Panie, mów do mnie", Wydawnictwo "Zwiastun", Warszawa 1988, s. 37-40.

[Do Głównej Strony Kościoła]


(c) Konsystorz Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w RP, 2001 r.