![]() |
|
[Podzielona ludzkość] ks. bp Zygmunt Michelis "A On dźwigając swój krzyż, szedł na miejsce, zwane Trupią Czaszką, co po hebrajsku zwie się Golgota, gdzie go ukrzyżowali, a z nim innych dwóch, z jednej i z drugiej strony, a pośrodku Jezusa" - Ew. Jana 19, 17-18. STOIMY w duchu pod krzyżem Golgoty. Nie tylko my, ale miliony ludzi, cały nieomal świat; i ci, którzy wierzą, i ci, którzy nie wierzą. Bo krzyż został przez Boga tak wywyższony, że stał się symbolem wszystkiego, co jest na świecie najszlachetniejsze, najlepsze i najświętsze. I czy chcemy, czy nie chcemy, z wysokości tego krzyża pada na cały świat jego cień. Na jednych tylko cień, na innych promienie światłości. Ale przecież na Golgocie nie stoi tylko jeden krzyż. Słyszeliśmy z historii męki Pańskiej, że tam stały trzy krzyże. I jeżeli jest mowa o tych dwóch innych, to znaczy, że mają one dla nas także pewne znaczenie; mają nam także coś do powiedzenia. Na środkowym krzyżu Zbawiciel świata, Bóg, który w postaci ludzkiej zbliżył się do grzesznej ludzkości. Przyszedł na ziemię nie tylko do ludu Bożego, do ludu izraelskiego, ale przyszedł, aby cała ludzkość stała się Izraelem według ducha, to znaczy stała się ludem Bożym, który poznałby prawdę Bożą a służąc Bogu w duchu i w prawdzie znalazła pokój, radość i szczęście na ziemi, zaś radość i żywot doskonały w ojczyźnie niebiańskiej. I ten lud jest także na Golgocie. Jest przedstawiony w tych dwóch krzyżach, po obu stronach Jezusa. Te dwa krzyże dzielą całą ludzkość na dwie kategorie. Są tacy, którzy zwracają swój wzrok ku krzyżowi Chrystusa, widząc w Nim swój ratunek i zbawienie; swego Zbawiciela. Lecz druga część ludzkości jest na drugim krzyżu, stojącym po przeciwnej stronie Chrystusa. I oni patrzą na krzyż Jezusa, i im jest głoszona Ewangelia, i oni widzą krucyfiksy we wszystkich kościołach świata. Ale oni patrzą i nie widzą, słysząc nie rozumieją; odpowiadają wybuchem śmiechu, bluźnierstwa i brakiem wiary. Jednoczą się z tymi, którzy przed chwilą wołali: "Ukrzyżuj! Ukrzyżuj Go!" Ci pierwsi, uosobieni w złoczyńcy na krzyżu po prawicy Chrystusa, widzą to, czego nie dojrzeli kapłani, uczeni w Piśmie i mędrcy tego świata: zbawienie darowane przez Boga w Jezusie ukrzyżowanym. Błądzą bowiem ci, którzy mówią, że miłosierdzie Boże w końcu wszystkich doprowadzi do wiary i do zbawienia. To jest oszukiwanie siebie i innych. Przeczą temu te dwa krzyże stojące na Golgocie po obu stronach krzyża Zbawiciela, odmienność tych krzyży, odmienny stosunek krzyżowanych złoczyńców do Chrystusa. Są oni jakby przedstawicielami dwóch grup ludzkości. Jeden - ten po prawicy, zbrodniarz i morderca, znajduje w swoim sercu słowa, których nie znajdowali pobożni kapłani i lud izraelski, krzyczący: "Ukrzyżuj, ukrzyżuj Go!" On widzi dwie inne rzeczy: swój wielki upadek i grzech, a zarazem świętość i miłosierdzie Boże, tak wielkie i tak bliskie, że wzbudziło w jego duszy wiekopomne wyznanie: "Panie wspomnij na mnie, gdy będziesz w raju". I oto ten zbrodniarz i morderca słyszy odpowiedź najcudowniejszą, jaką człowiek umierający tu na ziemi usłyszeć może: "Dziś będziesz ze mną w raju". Szczęśliwy i błogosławiony człowiek, który te słowa słyszy, i który tymi słowami będzie się pocieszał w godzinie śmierci. Lecz ten drugi złoczyńca tego nie widzi! On jest tak ślepy i otępiały przez niewolę grzechu, że nie rozróżnia między tym, co jest sprawiedliwe i niesprawiedliwe, między tym, co dobre, a co złe. To nie jest fantazja, to jest rzeczywistość naszych dni! Teraz rozumiemy, dlaczego są te trzy krzyże na Golgocie. Są one przestrogą, jak nisko może upaść człowiek, ba - naród cały, stając się mordercą nie odróżniającym już dobra od zła, sprawiedliwości od niesprawiedliwości, nie odczuwający ohydy upadku i. mordowania innych ludzi. To jest straszliwa przestroga! A ten drugi krzyż po prawicy? Jest nie tylko przestrogą, że można nie będąc z urodzenia mordercą, stać się nim przez pokusę czy inne czynniki. Ale zarazem jest i pociechą, że nie ma takiego dna grzechu i upadku, z którego by ten krzyżowany pośrodku nie mógł wydźwignąć nas na swoich ramionach w niebiosa do Boga, o ile tylko, choćby w ostatniej chwili wyrwie się z naszej przebudzonej duszy i skruszonego serca szczery, głęboki okrzyk rozpaczy, prośby i wiary: "Panie wspomnij na mnie, gdy będziesz w raju". Ta droga jest otwarta dla każdego, kto potrafił wśród pokus tego świata, wśród swoich grzechów i upadków nie "zamordować" swojej duszy, nie utracić swego człowieczeństwa, nie zgasić ostatniej iskierki wiary w Boga i wiary w ratunek i zbawienie. Dopiero w świetle tych dwóch krzyży rozumiemy wielkość i świętość tego środkowego krzyża, na którym wisi Sprawiedliwy i Niewinny; tego krzyża, który po dwudziestu wiekach, mimo przeszkód i oporów ze strony ludzi góruje nad całym światem, rzucając swój cień lub promień łaski na wszystkie narody. Nie ma innych ludzi na świecie oprócz tych, którzy mogą stać pod krzyżem Jezusa w pokorze i pokucie. Niechże nam dopomoże ten jeden i drugi krzyż - przestroga jednego i pociecha drugiego do zdobycia się na pokorne i szczere wyznanie naszej duszy, serca i sumienia; "Panie wspomnij na mnie, gdy będziesz w raju", wierząc, że przyjdzie taka chwila w życiu, choćby w ostatniej godzinie, kiedy usłyszymy cudowne słowo Zbawiciela, pełne pokoju i radości: "Nie bój się, synu mój, córko moja, nie lękaj się, bracie, nie wątp, siostro; dziś będziesz ze mną w raju". I tylko ten, kto to słowo usłyszał (choćby go jeszcze nie pojął całym sercem i duszą) zrozumie i podzieli radość uczniów gdy po upływie trzech dni ujrzą i powitają zmartwychwstałego i żywego na wieki Zbawiciela Świata, Syna Bożego, Jezusa Chrystusa. Amen! bp Z. Michelis, "Panie, mów do mnie", Wydawnictwo "Zwiastun", Warszawa 1988. (BA) (c) Konsystorz Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w RP, 2002 r. |