Zesłanie Ducha Świętego

[Kościół darem Ducha Świętego]

ks. bp Zygmunt Michelis


"Tego Jezusa wzbudził Bóg, czego my wszyscy świadkami jesteśmy; wywyższony tedy prawicą Boża i otrzymawszy od Ojca obietnicę Ducha Świętego, sprawił to, co wy teraz widzicie i słyszycie. Albowiem nie Dawid wstąpił do nieba, powiada bowiem sam: Rzekł Pan Panu memu: Siądź po prawicy mojej, aż położę nieprzyjaciół twych podnóżkiem stóp twoich. Niechże tedy wie z pewnością cały dom Izraela, że i Panem i Chrystusem uczynił go Bóg, tego Jezusa, którego wy ukrzyżowaliście. A gdy to usłyszeli, byli poruszeni do głębi i rzekli do Piotra i pozostałych apostołów: Co mamy czynić, mężowie bracia? A Piotr do nich: Upamiętajcie się i niechaj się każdy z was da ochrzcić na odpuszczenie grzechów waszych, a otrzymacie dar Ducha Świętego. Ci więc, którzy przyjęli słowo jego, zostali ochrzczeni i pozyskanych zostało owego dnia około trzech tysięcy dusz". - Dz. Ap. 2,32-38 i 41.


DWA fakty złożyły się na dzisiejsze święto: zesłanie Ducha Świętego i narodziny Kościoła Bożego na ziemi. A właściwie jest to ta sama sprawa, bo tam, gdzie jest Duch Święty, tam jest Kościół Chrystusowy. Nie ma prawdziwie wierzącego i wyznającego Kościoła bez Ducha Świętego, chociażby pozory i zewnętrzne okoliczności wskazywały inaczej. A więc Duch Święty i Kościół jest to jedna wspólna, wielka sprawa dzisiejszego święta, obchodzonego przez Kościół na pamiątkę zesłania Ducha Świętego.

O Duchu Świętym, tej niewątpliwie największej tajemnicy Bożej, tajemnicy samego Boga, wiele powiedzieć nie możemy, a raczej nic ponadto, co powiedział nam Chrystus, a cośmy dzisiaj słyszeli w Ewangelii, odczytanej sprzed ołtarza: Duch Boży, Pocieszyciel, Duch prawdy, moc Boża i życie z Boga. Wszystko, cobyśmy chcieli nadto powiedzieć, co mówiono dziś i kiedy indziej w Kościele, to tylko ludzkie myśli i określenia, które nie sięgają do głębi tej najświętszej tajemnicy. Natomiast ta druga sprawa dnia dzisiejszego jest dla nas zupełnie prosta, wyraźna i konkretna. Kościół przez Ducha stworzony, Kościół, którego Ojcem jest sam Bóg w Duchu Świętym, zesłanym na ziemię po odejściu Jezusa Chrystusa jest nie tylko widzialną, lecz i konkretną, historyczną rzeczywistością, a my sami jesteśmy jego członkami. I o nim - o Kościele - chciałbym dziś mówić w przekonaniu, że odczytane Słowo Boże mówi nam nie tylko o istocie Kościoła, lecz także o sposobie jego budowania i o objawach jego życia.

Na wstępie chciałbym powiedzieć słowo, które dla nas wszystkich będzie przykre. Kościoły Reformacji, które występowały głównie przeciwko błędom teologicznym ówczesnego Kościoła Rzymskokatolickiego, zaniedbały sprawy organizacyjne Kościoła Chrystusowego. Z powodu historycznych okoliczności i wydarzeń zostały one w przeszłości w formie zewnętrznej, jako organizacje, opanowane przez władze świeckie, które w znacznym stopniu regulowały zewnętrzne życie kościelne i decydowały o jego zewnętrznych kształtach. Robiły to oczywiście według swojej mądrości, niekiedy bez zrozumienia i troski o sprawy Królestwa Bożego, któremu. Kościół, jako narzędzie i przybytek służyć powinien. Że nie jest to gołosłowne twierdzenie świadczy m.in. fakt, iż po wyzwoleniu się Kościoła Ewangelickiego spod supremacji państwowej w Niemczech, jeden z wybitnych ówczesnych teologów Kościoła napisał rewelacyjne dzieło pod łacińskim tytułem "Habemus ecclesiae!", co znaczy: znów nareszcie mamy Kościół, który może się rządzić przez Boga danymi mu prawami i służyć celowi wytkniętemu przez Pana i głowę Kościoła - Jezusa Chrystusa. Od tej chwili rośnie we wszystkich Kościołach ewangelickich tęsknota za Kościołem, świadomość wartości Kościoła i przywiązanie do niego.

Kościół jest ziemską organizacją, ale służy celom, które sięgają poza i ponad ziemię oraz wszystkie jej sprawy. I dlatego w Kościele powinna panować teokracja, to znaczy rządy Boga, rządy Ducha Świętego.

Słyszeliśmy, jak powstał pierwotny Kościół. Nie zakładano parafii, nie było żadnej uchwały, natomiast stało się coś innego. Duch Święty zstąpił na apostołów i może kilkunastu jeszcze ludzi. Apostołowie nie dowiedzieli się wtedy niczego więcej, czego by już nie wiedzieli z nauk Chrystusowych. Nie przybyło im mądrości, nie konsultowali się z nikim w tej sprawie. Stali się tylko nagle innymi ludźmi. Dotąd tchórzliwie ukrywali swoją wiarę, zbierali się w ukryciu za zamkniętymi drzwiami, a oto teraz stali się ludźmi śmiałymi, ofiarnymi i wymownymi, wychodząc z tym darem, który otrzymali, na światło dzienne, na ulice i place! To, co dotąd rozważali tylko w ukryciu między sobą, teraz głosili na cały świat i bez trwogi; jakże wymownie i jakże przekonywująco! I tak powstał Kościół! Niezamierzony przez żadnego człowieka, przez żadnego apostoła. Powstał przez cud Ducha Świętego!

Czytamy, że do Kościoła przyłączyło się od razu trzy tysiące ludzi. Niektórzy z nich może słyszeli przedtem samego Chrystusa, inni może słyszeli o Nim od innych. Może było między nimi także i niemało takich, którzy w Niedzielę Palmową wołali: "Hosanna Synowi Dawidowemu", a potem w Wielki Piątek: ,,Ukrzyżuj! Ukrzyżuj Go!" A teraz pod wrażeniem odważnego świadectwa apostołów wzruszyło się ich serce i sumienie! Może za wierzącą żoną poszedł mąż, albo za wierzącym mężem poszła przez solidarność żona. To wszystko mogło się zdarzyć i z pewnością współdziałało w tym cudownym dniu, kiedy to od razu trzy tysiące ludzi przeżyło nawrócenie. Mimo to ta sprawa: początek Kościoła Chrystusowego jest cudem niepojętym i racjonalnie niewytłumaczalnym!

Jak to, bowiem? Chrystus mówił, nauczał, czynił cuda a nie uwierzyli Mu i odchodzili od Niego, a teraz w Chrystusa pobitego, zwyciężonego, ukrzyżowanego, na skutek świadectwa Jego uczniów, uwierzyli tak łatwo, tak ochotnie i odważnie? Wprawdzie apostołowie opowiadali im, że On zmartwychwstał, ale przecież żaden z nich tego faktu nie widział. Natomiast wszyscy widzieli Go pohańbionego, biczowanego i upadającego pod ciężarem krzyża, umierającego między łotrami na krzyżu!

Jak to po ludzku wytłumaczyć? Tego się wytłumaczyć nie da. Bo Kościół jest darem Ducha Świętego i tak, jak powiedział do zebranego ludu Piotr, jest zwycięstwem Zmartwychwstałego. Ten dar Ducha Świętego jest darem nie tylko dla apostołów, ale dla ludów i ludzi wszystkich pokoleń, jeśli tylko tego będą szczerze pragnąć, l to jest osobliwe w Kościele. Na ziemi każda instytucja, każde państwo przeznaczone jest tylko dla pewnego, mniejszego, czy większego grona. Wszyscy "uszczęśliwiacze" świata od początku jego istnienia zawsze uszczęśliwiali tylko swój naród względnie kilka z nich. A czynili to przeważnie kosztem innych, słabszych narodów. Lecz Ten, do którego Kościoła my należymy, zesłał swój dar dla wszystkich bez ograniczenia, bez różnicy rasy, narodowości, pochodzenia. W Jego państwie, w Jego królewskim pałacu, przy Jego Stole klęka żebrak obok króla, prostak obok mędrca, robotnik obok fabrykanta. I każdy z nich ma tę świadomość, że ten drugi ma taką samą wolność i takie same prawo być w tym pałacu Bożym i przy tym Bożym Stole. Każda ludzka doktryna jednoczy ludzi, ale zarazem i wyodrębnia ich wobec innych. Jedynie Boska prawda ma tę cudowną, nadziemską właściwość, że jednoczy i łączy wszystkich. Chrystus powiedział: ,,Pójdźcie do mnie wszyscy!" Tak tylko może powiedzieć ktoś, kto jest bratem wszystkich i ojcem wszystkich! A tym jest tylko Bóg, Ojciec Jezusa Chrystusa! Gdzie nie ma tego Ducha i Boskiej, niebiańskiej demokracji, braterstwa bez granic i bez zastrzeżeń, tam choćby były wspaniałe świątynie i liczni duchowni, tam nie ma Kościoła Chrystusowego!

A więc absolutna powszechność, bez najmniejszego ograniczenia w przestrzeni i w czasie; dla wszystkich pokój; wolność, szczęście, sprawiedliwość, miłość i zbawienie. Tu nie ma żadnych klas, dygnitarzy i proletariuszów, nie ma bogatych i biednych. Tu wszyscy są równi i dlatego wszyscy muszą się wyzbyć wszystkiego, z czego mogliby się chełpić, jeżeli chcą wnijść do Królestwa Bożego i być członkami Kościoła Bożego, a nie swego własnego Kościoła. Kto tego może dostąpić? Nikt, kto nie posiada Ducha Świętego, gdyż tylko Duch Święty może nam to wytłumaczyć i pomóc zrozumieć.
Czy Duch Święty zstępuje jeszcze dzisiaj na ziemię? Owszem; nie tylko mamy obietnicę Chrystusa, że będzie wśród nas do końca dni tego świata, ale mamy wyraźne tego dowody i przykłady. Są i dziś ludzie natchnieni Duchem Świętym. Mamy takich ludzi w historii kościelnej. Możemy ich wyliczyć całą plejadę. Ale czy my mamy Ducha Świętego?

Słyszeliśmy w Ewangelii, co tamci ludzie powiedzieli i z jakim pytaniem zwrócili się do apostołów: Mężowie bracia, serca nasze poruszone, sumienia niespokojne, co mamy czynić? To jest pytanie wzbudzone przez Ducha Świętego. I jeżeli takie pytanie zrodzi się w nas z czytania Słowa Bożego, czy ze słuchania kazania, to niewątpliwie jest z Ducha Świętego. A jeżeli mamy Ducha Świętego, to znajdziemy też odpowiedź na nasze pytanie. Oni nie próbowali szukać sami odpowiedzi. Przyszli z tym pytaniem do apostołów. A ci odpowiedzieli: Ochrzcijcie się w imię Jezusa Chrystusa i poddajcie się Jego woli oraz Jego Ewangelii. Czytamy dalej, że ci, którzy zostali ochrzczeni wzięli Ducha Świętego.

Może i wy dzisiaj po nabożeństwie przyszlibyście do mnie z pytaniem: Co mamy czynić? Wówczas opowiedziałbym wam następujące wydarzenie: Byłem przed kilku dniami na zebraniu w Klubie Inteligencji Katolickiej, podczas którego ksiądz katolicki wygłosił prelekcję o mającym się odbyć soborze powszechnym i upragnionym zjednoczeniu wszystkich chrześcijan. Zakończył swój referat ów ksiądz następująco: Mamy dzisiaj dobrą wolę do osiągnięcia tego celu, ale to, niestety, nie wystarczy. To może zdziałać tylko Duch Święty. Wtedy wstała pewna młoda inteligentna niewiasta i zapytała: A dlaczego w Kościele tak mało i rzadko modlimy się dzisiaj o Ducha Świętego? Na to odpowiedział jej prelegent: Właśnie dlatego tak wygląda nasze chrześcijaństwo!

Musimy więc zacząć modlić się o dar Ducha Świętego, musimy przestać dyskutować o zjednoczeniu, wzajemnie się oskarżać i osądzać, wzajemnie się nawracać; raczej musimy się modlić o dar Ducha Świętego. A wtedy przekonamy się, co On może zdziałać.

A więc co mamy czynić, aby na świecie było lepiej i abyśmy byli lepsi? Modlić się gorliwie o dar Ducha Świętego! Amen.

bp Z. Michelis, "Panie, mów do mnie", Wydawnictwo "Zwiastun", Warszawa 1988.

(BA)

[Do Głównej Strony Kościoła]


(c) Konsystorz Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w RP, 2002 r.