
![]()
[Istota
sumienia]
Ole Hallesby
"Złożę zakon mój w ich
wnętrzu i wypiszę go na ich sercu. Ja będę ich Bogiem, a oni będą moim
ludem". Jer, 31,33
Sumienie jest najprostszą i najbardziej jednoznaczną cechą szczególnej
godności człowieka. W nim dostrzegamy to, co człowieka czyni istotnie
człowiekiem. Poruszając problem sumienia, dotykamy niejako tajemnicy
istnienia ludzkiego w ogóle. Podejmując badanie w tym kierunku, wstępujemy
w dziedzinę zarówno tajemniczą, jak świętą. Dlatego musimy postępować
rozważnie. Trzeba liczyć się z tym, że natkniemy się na tajemnice, które
sprawią trudności naszemu myśleniu, a jeszcze
bardziej naszej możliwości wypowiadania się.
Jednocześnie jednak możemy mieć nadzieję, że uzyskamy wgląd w jeden z
największych cudów Bożego stworzenia. W słowie biblijnym, które poprzedza
ten rozdział, Bóg obiecuje przez usta starotestamentowego proroka, że sam
obdarzy serce człowieka sumieniem.
Na podstawie Pisma Świętego stwierdzamy, iż wyraz "sumienie" występuje w
Starym Testamencie bardzo rzadko. W Lutrowym przekładzie Biblii znajdujemy
tylko dwa miejsca: u Jozuego (14,7) Kaleb przypomina, iż po poznaniu
sławionej ziemi złożył sprawozdanie "według sumienia", a Job mówi (27,6):
"Sumienie mnie nie gryzie". Chodziło mu o to, że patrząc wstecz na swoje
życie, nie musiał sobie czynić wyrzutów. Lecz rzecz określona jako
"sumienie" występuje w Starym Testamencie o wiele częściej. Hebrajskim
jego odpowiednikiem jest zwykle słowo "serce". I tak czytamy w Księdze
Samuelowej (24,6) o Dawidzie, że "jego serce biło", gdyż uciął kraj sukni
króla Saula. Nowsi tłumacze mówią w tym miejscu o sumieniu Dawida. Dopiero
w tzw. apokryfach, a więc w księgach znajdujących się między oboma
Testamentami -- które według Lutra "nie mogą być traktowane na równi z
Pismem Świętym, a jednak są pożyteczne i dobre do czytania" - jest mowa
wielokrotnie, o sumieniu; przykładem może tu być Księga Mądrości (4,20;
17,11), Syracha (14,11 i n.; 19,8; 20,23).
W słownictwie Nowego Testamentu apostoł Paweł i autor Listu do
Hebrajczyków stosują słowo "sumienie", natomiast apostoł Jan zachowuje
starotestamentowe określenie "serce". "Po tym poznajemy, żeśmy z prawdy, i
uspokoimy przed nim swoje serce, że, jeśliby oskarżało nas serce nasze.
Bóg jest większy niż serce nasze i wie wszystko" (I Jana 3,19-20); u Marka
(3,19 i n.) jest niewątpliwie mowa o sumieniu.
Etymologicznie słowo "sumienie" stanowi w większości żywych języków
przekład greckiego słowa syneidesis, a łacińskiego conscientia i znaczy
tyle co "współwiedza". Wskazuje to, że nie chodzi tu o wiedzę czy
świadomość jednostki, lecz o wiedzę, którą dzieli się z kimś innym.
U wszystkich ludów, nawet u najmniej rozwiniętych napotykamy ciekawe
zjawisko, iż człowiek czuje się związany w swym sumieniu z nadnaturalną,
nadziemską i ponad wszelkie moce wyniesioną wolą, która domaga się
posłuszeństwa, i to w pełni prawowicie. Wolę tę, która jest wolą Bożą,
określa się jako prawo; jest to prawo moralne, według którego człowiek
powinien żyć.
Sumienie możemy wobec tego określić jako świadomość tego, że człowiek
czuje się związany prawem moralnym (wolą Bożą). I to nie w tym sensie, że
zdaje on sobie sprawę z woli Bożej istniejącej obok jego własnej woli,
lecz raczej jest to świadomość własnego ustosunkowania się do woli Bożej,
niezależnie od tego, czy się ją pełni, czy nie. W sumieniu poznajemy nie
tylko to, jakimi jesteśmy, lecz również jakimi być powinniśmy.
Lepsze poznanie istoty sumienia może dać porównanie z instynktem
zwierzęcym. Również instynkt zwierzęcia jest dla nas rzeczą niepojętą.
Wskazuje on zwierzęciu, jakie zachowanie służy najlepiej utrzymaniu
gatunku i życia. Przestrzega również zwierzę przed wszystkim, co zagraża
życiu.
Nasze zwierzęta domowe utraciły w znacznym stopniu niezawodność instynktu
wskutek współżycia z ludźmi, którzy troszczą się o nie i oddalają od nich
wszelkie niebezpieczeństwa. Lecz u zwierząt żyjących na wolności instynkt
jest bardzo silnie rozwinięty. Ich zdolność wyczuwania niebezpieczeństwa
jest godna podziwu. Zwierzę wystrzega się instynktownie występujących w
naturze trucizn. Jeśli się chce je otruć, trzeba mu w jakiś sposób
podsunąć sztuczną truciznę.
Lecz instynkt, który sprawdza się jako całkowicie niezawodny, jest mimo
wszystko tylko popędem naturalnym - wrodzonym, jak wszystko w życiu
zwierząt. Zmusza on zwierzę jako siła naturalna do określonego zachowania.
Sumienie natomiast nie działa jako popęd. Przekazuje ono bezpośrednią
znajomość świętego, ponadludzkiego prawa, które zwraca się do naszej
świadomej woli, nie zmuszając nas do poddania się jego władzy, lecz
pozostawiając nam wolną decyzję, aby przyjąć je jako regulator naszego
postępowania.
Dopiero dzięki głosowi sumienia człowiek uświadamia sobie właściwie swoje
człowieczeństwo. Właśnie w sumieniu wyczuwa, że nie musi być posłuszny jak
zwierzę prawu natury, lecz że jego przeznaczeniem jest żyć według prawa
ducha.
Ta zdolność "współwiedzy" lub "wspólnej wiedzy", którą człowiek posiada,
jest bardzo osobliwa. Jest się wystawionym na pokusę, by mówić o drugim
"ja", które jednocześnie przeciwstawia się własnemu "ja" i je obserwuje.
Ważne tu jest stwierdzenie, że "to drugie ja" widzi własne "ja" w świetle
woli Bożej. Widzi, jaki jest nasz stosunek do woli Bożej, a następnie
obwieszcza swój wyrok -- owo ,ja" wydaje wyrok o sobie samym, o własnej
postawie wobec woli Bożej.
A najbardziej przy tym znamienne jest to: Wyrok, który moje lepsze ja
wydaje o mnie, jest całkowicie obiektywny i bezstronny. Jest to w gruncie
rzeczy szczególny trybunał! Zawsze baczymy, aby w sporze prawnym sędzia
był niezaangażowany i w żadnym wypadku nie reprezentował strony, gdyż
obawiamy się, by przy wydawaniu wyroku nie ujął się za jedną ze stron.
Natomiast w sądzie zwanym sumieniem oskarżony wydaje wyrok na samego
siebie.
Wyrok naszego sumienia dotyczy z reguły określonego czynu, którego
dopuściliśmy się lub który planujemy, dotyczy również myśli, odruchów,
uczuć, słów. Może on oceniać również całe nasze postępowanie. Zawsze
określa, jak to, co czynimy, mówimy, myślimy, odczuwamy lub czym jesteśmy,
odnosi się do woli Bożej.
Sumienie zgłasza się do głosu przed popełnieniem czynu, podczas działania
lub potem. Przed dokonaniem czynu nalega, aby go dokonać, lub próbuje nas
powstrzymać. Podczas działania sumienie odzywa się najsłabiej. Dlatego
wówczas bywa ono najczęściej nie dosłyszane. Jesteśmy zazwyczaj tak zajęci
naszym przedsięwzięciem i tak podnieceni swoimi namiętnościami, iż prawie
nie możemy go dosłyszeć. Najgłośniej przemawia sumienie po dokonaniu
czynu. Albo pochwala nasze postępowanie i wyraża swe zadowolenie, albo
zdecydowanie protestuje przeciw temu, co zrobiliśmy, i wtrąca nas w ten
sposób w niepokój bądź lęk.
Mówimy więc o czystym i nieczystym sumieniu lub o dobrym i złym sumieniu.
Oba określenia są zresztą błędne, gdyż sumienie nie może być ani dobre,
ani złe, lecz taki może być sąd, jaki ono wydaje. Oczywiście, gdybyśmy
chcieli być dokładni i to trzeba by wyrazić inaczej, gdyż wyrok jest
zawsze słuszny niezależnie od tego, czy uznaje czyn, czy też potępia. Po
dobrym barometrze spodziewamy się również, że będzie właściwie wskazywał
burzę i niepogodę, natomiast uważamy, że jest zły, kiedy ciągle wskazuje
pogodę.
Gdy więc mówimy o dobrym i złym sumieniu, myślimy tylko o tym, jak jego
wyrok działa na nas - czy nas uszczęśliwia, czy też przygnębia.
Patrz: Spis treści - "Sumienie"
Fragment z: "Sumienie" Ole Hallesby, Wydawnictwo "Zwiastun", Warszawa 1982, ss. 7-11.
(BA)
[Biblioteka - Kazania i rozważania]
E-mail: internet@luteranie.pl (c) Konsystorz Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w RP, 2002 r.