Witryna Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w RP


[Sposób działania sumienia]

Ole Hallesby

"Dowodzą też oni, ze treść zakonu jest zapisana w sercach: wszak świadczy o tym sumienie ich oraz myśli, które nawzajem się oskarżają lub też biorą w obronę". Rzym. 2,15

Sumienie sprawia radość lub ból. Kto baczniej to obserwuje, dojdzie do interesujących wniosków. Pozna również lepiej istotę sumienia.

My, ludzie, doznajemy radości i bólu w rozmaity sposób i z różnych powodów.

Naprzód jest to doświadczanie dobra i zła w naszej cielesnej egzystencji. Jeśli jesteśmy głodni lub spragnieni, odczuwamy niezadowolenie. Na odwrót, jesteśmy radzi, jeśli będąc głodni, znajdujemy pożywienie, będąc spragnieni, otrzymujemy coś do picia, a zmęczeni znajdujemy spokój. Wartości te oceniamy zwykle jako przyjemne.

Różne rodzaje dobra i zła, jakie przejawiają się w sferze życia psychicznego, należą do. nieco wyższego rzędu. Chodzi tu o takie duchowe wartości jak godność, moc, wpływy czy dobrobyt. Niejeden młody człowiek opętany jest ciągle nękającym go pragnieniem wiedzy.

Doznaje on szczęścia dopiero wtedy, gdy może zaspokoić swój głód wiedzy, kształcić swego ducha.

To, że "dobro i zło" należą tu do wyższego rzędu, wynika najwyraźniej z tego, że niektórzy ludzie gotowi są zrezygnować z cielesnych potrzeb na korzyść tych wartości duchowych. Obserwujemy na przykład młodych ludzi, którzy rezygnują nie tylko z przyjemności, lecz nawet z codziennego obiadu, aby się kształcić. A jakim wyrzeczeniom i wysiłkom musi się poddawać sportowiec w czasie treningu, aby osiągnąć zamierzony cel. Grupę wartości psychicznych podporządkowujemy zwykle pojęciu ,,pożyteczne". Rzeczy przyjemne i rzeczy pożyteczne mają jedną wspólną cechę, tę mianowicie, iż ich wartość leży w nich samych i że my ich pożądamy, ponieważ zaspokajają nasze potrzeby.

Dobra cielesne zaspokajają potrzeby chwilowe. Potem nie wydają się nam już zwykle godne zabiegów. Chłodny cień odczuwam tak długo jako przyjemny, jak długo jestem pod działaniem skwarnego upału. Jeśli przebywam zbyt długo w cieniu, staje się on wkrótce niemiły. Wartości życia psychicznego nie są co do swej istoty wystawione na takie wahania. Zadowolenie, jakiego dostarczają, trwa dłużej. Tych wartości także poszukujemy, gdyż są dla nas przyjemne, korzystne lub pożyteczne.

Wreszcie na zupełnie innej płaszczyźnie znajdujemy wartości życia moralnego. I one zaspokajają istniejącą potrzebę. Jest to jednak jedyny punkt styczny ze wspomnianymi wyżej dobrami. Poza tym różnią się od nich zasadniczo. Tu już nie chodzi o pytanie, co mi się podoba lub co jest pożyteczne, lecz tylko o to, co jest słuszne. Ważne jest nie to, czego chcę, lecz to, co powinienem uczynić. Innymi słowy: chodzi tu o wartości, które powszechnie obowiązują.

Czynienie tego, co słuszne, nie dlatego jest dobre, że daje mi chwilowe zadowolenie lub potem przyniesie korzyść. Nie, ono jest dobre samo w sobie, nie tylko z powodu oddziaływania na mnie samego i na moje zmienne potrzeby cielesnej i duchowej natury.

Wartość ta ma znaczenie powszechne. Zachowuje swą ważność we wszystkich sytuacjach życiowych, czy ktoś jest młody, czy stary, głodny czy syty, zmęczony czy wypoczęty. I odnosi się do ludzi wszystkich czasów.

Dobro w sensie moralnym ma w swej istocie wartość absolutną. Nie można go porównać z innymi wartościami. Jest rzeczą o wiele ważniejszą słusznie postępować niż zaspokajać potrzeby cielesne. Ma ono również pierwszeństwo wobec najwyższych potrzeb psychicznych. Człowiek powodujący się sumieniem będzie raczej głodował, marzł, straci pozycję, odda życie, niż miałby dopuścić się nieprawości.

Sumienia nie można wywieść z czegoś innego ani go czymś innym wyjaśnić. Innymi słowy, ono po prostu jest i czyni człowieka człowiekiem.

Istnieje nowoczesna nauka o rozwoju, która chce wyjaśnić problem sumienia i jego powstania całkiem naturalnymi przyczynami, a mianowicie przyrodzonym człowiekowi instynktem samozachowawczym, dokładniej - "walką o byt".

Walka ta musiała, jak się mówi, doprowadzić do tego, że jednostka starła się z innymi jednostkami jej podobnymi. "Dobór zaś naturalny" doprowadził do tego, że zwyciężyły i przetrwały te społeczności, które wydały najwięcej jednostek zdolnych poświęcić korzyści osobiste dla dobra powszechnego.

Tak więc instynkt samozachowawczy - zarówno jednostki, jak i wspólnoty - jest czynnikiem rodzącym cnoty, które zawsze miały największe znaczenie dla utrzymania życia. Naprzód były to cnoty wojenne, jak męstwo i dzielność na łowach. Potem jednak wspólnoty uczyniły doświadczenie, że i zwycięzcy doznają szkód w czasie wojny. Przyszło więc do pokojowego współżycia między narodami i ukształtowały się cnoty pokojowe.

A więc i one zawdzięczają swe powstanie instynktowi samozachowawczemu. Wspólnota i każdy z jej członków poznali, że najlepiej i najtrwalej służy się życiu, gdy się wszystkich ludzi traktuje jak przyjaciół, a nie jak wrogów. Wspólnota, która nie dysponuje wieloma jednostkami posiadającymi tę sztukę życia, na zawsze ulegnie w walce o byt; tak głosi prawo doboru naturalnego.

Uważa się, że można w ten sposób dostatecznie wyjaśnić problem sumienia, nie tylko z punktu widzenia jego swoistej treści, lecz również z punktu widzenia jego sposobu działania. Doświadczenia życiowe naszych przodków pozostawiły w biegu stuleci ślady w duszy ludzkiej. Według zasad psychologii stały się one częścią składową podświadomości.

Sposób, w jaki sumienie się ujawnia, wyjaśnia się według tej teorii zgodnie z wyżej przedstawionym jego pochodzeniem. Ma się przy tym na myśli jego godną uwagi, niezależność, jak i jego instynktowną niezawodność.

Jak zwierzęta są przestrzegane przez odziedziczony instynkt przed szkodliwymi pokarmami, tak człowiek jest przestrzegany przez odziedziczone sumienie, aby nie podejmował działań, które są sprzeczne z jego interesami życiowymi, a przede wszystkim z jego instynktem samozachowawczym. Każdy pojedynczy człowiek przyczynia się jako członek łańcucha generacji do pomnożenia odziedziczonego kapitału, ucząc się podporządkowywać osobiste interesy dobru ogólnemu.

W świetle rzeczywistości życiowej jest to teoria obca życiu. Historia moralności ludzkiej wykazuje, że każda wielka reforma była dziełem wybitnych jednostek, które występowały przeciw duchowi czasu i ryzykowały swe życie w imię poznanej przez siebie prawdy. Często ci ludzie byli nie zrozumiani i samotni. Nie posiadali nic poza przekonaniem. Takie postępowanie jest słuszne. Nie działali z wyrachowania, ze względu na własną lub cudzą korzyść, natomiast dość często działali na przekór wszelkim tego rodzaju mądrym rozważaniom. Nie dali się oni powodować względnymi ludzkimi opiniami. Liczyli się z tym, co absolutne, wieczne. Wobec tych wartości czuli się zobowiązani wbrew swemu otoczeniu i wbrew odziedziczonemu od ojców sposobowi życia. Z tego, co wieczne, czerpali również siłę i męstwo.

Sumienia nie można niczym wyjaśnić i z niczego wywieść. Można tyle tylko powiedzieć, że ono istnieje, i to jako wyraz naszego osobistego życia duchowego jako podstawowy świadek życia wiecznego, do którego człowiek jest stworzony.

Oznacza to, że świadomość moralna tak należy do istoty człowieka jak wolność myślenia i zmysł piękna. Również rozum i wyczucie piękna są niemożliwe do wyjaśnienia. Możemy tylko stwierdzić ich istnienie.

Wpośród świata, gdzie wszystko jest względne, ograniczone i przemijające, gdzie człowiek styka się ciągle z granicami swego bytu i gdzie jest przestrzegany przed swą znikomością, ociera się on w swym sumieniu o świat zupełnie innego rodzaju, o królestwo absolutu. Tutaj widzi siebie samego w przeciwstawieniu do ponadludzkiej, boskiej woli. Jego doświadczenia z tą wolą przekonują go o jednym: do tej woli musi się stosować i we wszelkich okolicznościach działać zgodnie z nią.

Jeśli sumienia nie da się z niczego wywieść, to nie można też - podobnie jak w przypadku zdolności myślenia i zmysłu piękna - wykazać jego uprawnień. Komuś, kto nie posiada zdolności logicznego myślenia ani zmysłu piękna, nie można w żaden sposób udowodnić, że coś jest logiczne lub piękne. Kto jednak ma wyczucie dla tych spraw, nie potrzebuje dowodów. Musi się tylko zetknąć z pięknem, a dowodów ma dość.

Mówiliśmy o dobrym i złym sumieniu. Teraz chcemy zbadać sprawę dokładniej, pytając naprzód, jaką rolę odgrywa życie uczuciowe w problematyce sumienia.

Wyjdźmy z założenia, że wyżej wspomniane wartości wyzwalają w nas pozytywne i negatywne odczucia: radość z sukcesu, rozgoryczenie z porażki. Tak właśnie przedstawia się sprawa tego, co jest moralnie dobre, i dokładnie to mamy na myśli, gdy mówimy o dobrym lub złym sumieniu. Jeśli jestem posłuszny głosowi sumienia i postępuję słusznie - czuję się dobrze. I odwrotnie: jeśli nie jestem posłuszny głosowi sumienia - odczuwam niesmak, a może nawet ból, i wówczas mówimy o "wyrzutach sumienia".

A jednak istnieje poważna różnica pomiędzy odczuciami, jakie wywołuje sumienie, i tymi, które wywoływane są przez inne wartości. Najwyraźniej różnica ta występuje w odczuciu negatywnym, a więc w doznaniu bólu.

Gdy się oparzę w rękę. wtedy czuję dotkliwy ból. Jeśli ktoś pozbawi mnie dobrego imienia i czci przez oszczerstwo, wtedy ból jest jeszcze większy. Lecz gdy obrażę moją moralną świadomość, dopuszczając się świadomie i z własnej woli nieprawości, wtedy odczuwam ból zupełnie innego rodzaju.

Niewątpliwie nic można opisać, na czym polega różnica pomiędzy tymi rozmaitymi rodzajami bólu, gdyż wywołanego przez obrażone sumienie nie można po prostu określić. Wynika to stąd. iż w sumieniu stoimy wobec absolutu i tu spotykamy się zawsze z czymś niewypowiedzianym.

Ogólnie możemy stwierdzić, iż nasze przeżycia jesteśmy w stanie ująć w jasne myśli i słowa tylko w granicach życia psychicznego. Co zaś przekracza te granice, jest sprawą tak wzniosłą, że nie potrafimy tego jasno sprecyzować i przedstawić w bezspornych sformułowaniach. Niemożność ta nie przeszkadza nam jednak w żadnym wypadku przeżywać tych niemożliwych do wypowiedzenia spraw naszego istnienia.

To odnosi się do sumienia. Bólu, który zadaje nam sumienie, nic da się opisać. A jednak znamy go wszyscy z doświadczenia. Nawet całkiem prości ludzie, którzy nigdy nie zastanawiali się nad takimi trudnymi terminami jak "absolutny" czy "względny", mogą doznać z elementarną mocą absolutnego bólu nieczystego sumienia i stwierdzić, że całkowicie różni się on od wszelkich innych rodzajów bólu. Wprawdzie coś niecoś można oczywiście powiedzieć o tej w gruncie rzeczy niemożliwej do wyrażenia sprawie, ale nie wszystko i może właśnie nit to, co jest istotne.

A jednak spróbujmy. Jeśli stracę palec, to jest to naturalnie bolesna strata, lecz względna, ograniczona. Utrata opinii jest znacznie bardziej bolesna. Szkoda, jakiej przy tym doznaję, jest jednak również względna. Cóż to ma za znaczenie, jeśli ludzie mi odmawiają szacunku, skoro nie muszę sam sobą gardzić?

Ale jeśli świadomie i z własnej woli działam przeciwko swemu sumieniu, doświadczam absolutnego bólu i doznaję bezwzględnej straty. "Cóż pomoże człowiekowi, gdyby cały świat pozyskał, a poniósł szkodę na duszy?" (Ew. Mar. 8,36).

Musimy następnie stwierdzić, że ból, ciężka klęska nawiedza nas nie dlatego, że czynimy coś niegodnego, lecz ponieważ chcemy to czynić. W nieczystym sumieniu jest zawsze coś z pogardy, a nawet ze wstrętu do siebie. Tej pogardy siebie samego nie może uchylić poważanie, jakim nas darzą inni ludzie mimo naszego upadku. Przeciwnie, ona tym bardziej się wzmaga.

Jak się potem przekonamy, człowiek może zmusić swe sumienie do milczenia i w ten sposób uwolnić się od cierpień, które mu zadaje nieczyste sumienie. W każdym razie można głos sumienia wyprzeć z pełnej świadomości. Współczesna psychologia wykazała to przerażająco wyraźnie.

Tam jednak, gdzie sumienie może się odzywać bez przeszkód, musi człowiek znosić bolesny nacisk nieczystego sumienia w wszelkich odcieniach, począwszy od zaledwie dostrzegalnego niepokoju, przez brak pokoju, lęk, strach, przerażenie, aż do zwątpienia. Wielka liczba samobójstw dowodzi, że udręki sumienia mogą być gorsze niż naturalny lęk przed śmiercią. Udręki sumienia mogą dojść do takiego stopnia, że przestępca sam się oddaje w ręce policji, choć organom państwowym nie udało się wykryć przestępstwa i skazać sprawcy. Człowiek poddaje się karze tylko dlatego, aby nie musieć znosić dłużej strachów sumienia. Nieczyste sumienie daje człowiekowi przedsmak wiecznych mąk piekielnych.

Lecz również czyste sumienie pozwala doznać doświadczeń szczególnego rodzaju. Radość, jakiej dostępujemy, gdy stosujemy się do głosu sumienia, przerasta każdą inną radość, jaką znamy, jeśli nie w tych rozmiarach, to przynajmniej co do charakteru. I tu są rzeczy, których nie sposób wypowiedzieć. Jak szczęśliwy jest człowiek, który ma czyste sumienie w działaniu, tego nie można nawet w przybliżeniu opisać. Czyste sumienie nadaje całemu życiu sens, przynosi dosyt i pełnię oraz cichą, głęboką radość, która przewyższa wszelkie inne rodzaje radości. Nadaje nawet małym sprawom naszej doczesnej egzystencji nową treść, opromieniając nasze życie swoistym urokiem. Co stanowi "dowód" rzeczywistości i ważności moralnego życia.

Jak nieczyste sumienie gnębi całego człowieka wraz z ciałem i duszą - zarówno naszą świadomość, jak i podświadomość -- tak czyste sumienie działa pokrzepiająco na wszystkie dziedziny życia. W wielu wypadkach dokonuje ono zgoła cudu uzdrowienia nie tylko pod względem psychicznym, lecz i cielesnym.

Godne uwagi jest to, że czyste sumienie w żadnym wypadku nie jest przywilejem nowo narodzonego człowieka. Również człowiek naturalny może doświadczać szczęścia i błogosławieństwa czystego sumienia.

Zawsze, gdy działa w zgodzie ze swym sumieniem, doznaje on pokoju i radości. Odpowiada to porządkowi Boga: "On bowiem każe słońcu świecić zarówno dla dobrych, jak i złych" (Ew. Mat. 5,45).

Ponieważ Bóg jest miłością, udziela On chętnie dobrych darów. Dlatego pozwala grzesznikom doświadczać tyle dobrego, ile tylko zechcą przyjąć i ile mogą znieść, co nie powinno wstrzymywać ich od tego, by szukali z całą powagą zbawienia swej duszy.

Bóg pragnie zatem, aby nie zbawieni ludzie nie tylko cieszyli się blaskiem słońca i deszczem, lecz również radością czystego sumienia. O tym, że wyciągają oni stąd fałszywy wniosek: jeśli mają czyste sumienie, to Bóg również musi być z nich zadowolony - piszemy w innym miejscu. Zajmiemy się tym dalej.

Patrz: Spis treści - "Sumienie"

Fragment z: "Sumienie" Ole Hallesby, Wydawnictwo "Zwiastun", Warszawa 1982, ss. 12-21.

(BA)


[Biblioteka - Kazania i rozważania]


 E-mail: internet@luteranie.pl (c) Konsystorz Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w RP, 2002 r.