
![]()
"Zwiastun Ewangelicki" |
[Dawca pokoju]
M. H.
"Chwała na wysokościach Bogu, a na ziemi pokój..."
(Łuk. 2, 4)
KTO Z NAS nie przeżywał okresów niepokoju, znużenia, smutku, zwątpienia? Każdy
człowiek żyje sercem i myślą, dąży do czegoś, za czymś tęskni, coś zdobywa, a
coś traci bezpowrotnie. I bywa szczęśliwy, to znów smutny, wyciąga ramiona ku
słońcu, lecz zamiast ciepłych, jasnych promieni spotyka chłód i przeżywa mroczne
godziny rozpaczy. I w bólu swoim nie wie, dokąd iść. Przestaje wierzyć w dobro,
w ludzi, w celowość swych wysiłków, w wartość całego życia.
Opuszcza ramiona i — jeśli jest słaby psychicznie — zaczyna szukać ukojenia w
narkotykach lub alkoholu. Lecz one nic mu dać nie mogą prócz załamania, które
wcześniej czy później przyjść musi i dokończy swego dzieła zniszczenia: człowiek
zwolna staje się ruiną fizyczną i moralną. Powoli lecz nieuniknienie stawia się
poza nawiasem zdrowego społeczeństwa. I wreszcie — zmarnowawszy życie i siebie —
schodzi do mogiły jako jeszcze jedna ofiara wielkiej ludzkiej pomyłki: wiary, że
świat i jego złudne wartości mogą zapewnić trwałe i nieprzemijające szczęście.
"Marność nad marnościami i wszystko marność" powiedział kiedyś mądry kaznodzieja
Salomona, a znał on życie od strony najbardziej kuszącej, bowiem zakosztował
wszystkich jego rozkoszy.
Znacznie później zostały powiedziane inne wielkie słowa na pociechę tym, dla
których życie jest trudem, walką i wyrzeczeniem: "Błogosławieni, którzy się
smucą, albowiem oni pocieszeni będą. Błogosławieni cisi, albowiem oni
odziedziczą ziemię".
Błogosławieni! A być błogosławionym, znaczy więcej niż być szczęśliwym.
Szczęście można utracić lub zmącić. go obawą, że opiera się na kruchych lub
zgoła nierealnych podstawach. Może ono również wykwitać z czyjegoś bólu lub
krzywdy, a wówczas słodycz jego rychło zamienia się w gorycz i cierpkość.
W błogosławieństwie, jakie zapewnia nam Chrystus, wszystko jest jasne, proste i
trwałe. Błogość, która wypełnia duszę, jest znakiem Łaski i emanuje — jak ciepło
słońca — na inne smutne, zniechęcone i słabe dusze. Jest źródłem radości nie
tylko dla wybranej jednostki, ale dla wszystkich, którzy żyją w promieniu jej
cichego i współczującego serca.
Ale „być smutnym" tym smutkiem, który przywołuje błogosławieństwo — nie znaczy
cierpieć nad brakiem czy utratą dóbr ziemskich i jego radości. Być smutnym w
pojęciu ewangelicznym, znaczy czuć się małym i pełnym błędów i wad, które
oddalają nas od Boga. Kto widzi swoje braki i boleje nad nimi, jest już na
drodze do poprawy i takiemu spieszy z pomocą Łaska, aby go podnieść i prowadzić
wzwyż ku szczytom, na których wszystko jest już pokojem i radością. Żadne
bogactwa ani dogadzanie zmysłom nie mają wspólnej drogi z prawdziwym szczęściem.
„Szczęście" tego świata jest niespokojne, nigdy nie nasycone, nie darzące pełnią
ukojenia. Pragnienia majątku czy sławy lub władzy wzrastają w duszy ludzkiej
proporcjonalnie do stanu posiadania i nigdy nasycone nie bywają. Równocześnie
rośnie skala wymagań człowieka i to, co było wczoraj jeszcze marzeniem —
zrealizowane dzisiaj, staje się już „chlebem powszednim". Głód nowych osiągnięć
pędzi niespokojnie dalej, nie dając chwili odpoczynku. Żaden też z milionerów,
władców czy sławnych ludzi nie uznał się za szczęśliwego z racji swego majątku,
władzy czy sławy. Osiągnąwszy te wartości, stwierdzili raczej, że uginać się
muszą pod ich ciężarem!
Mądra opowieść arabska mówi, że pewien potężny szeik zasięgał rady największych
mędrców, jak przy swej potędze i bogactwach czuć się szczęśliwym. Doradzono mu,
aby włożył na siebie koszulę człowieka szczęśliwego. Szukał takiego długo i
daremnie. Wreszcie — gdy już tracił wszelką nadzieję — spotkał wieśniaka, który
w pocie czoła orał swoje skromne poletko. Wieśniak ów wyznał, że czuje się
zupełnie szczęśliwy! Niestety, koszuli od niego nabyć nie mógł, bowiem ów
szczęśliwy człowiek był tak biedny, że koszuli wcale nie posiadał!
Patrząc na życie, stwierdzamy wielokrotnie, że gorączka, pędząca ludzi do
zdobywania i pomnażania swych bogactw, przy lekceważącym pomijaniu duchowych
wartości — deprawuje i prowadzi do upadku. Trzeba dopiero wyjątkowych
okoliczności życiowych czy dziejowych, aby spod maski rzekomej cywilizacji
wyjrzała nagle pełna cynizmu i okrucieństwa twarz barbarzyńcy! (W latach
okupacji stwierdzaliśmy to aż nazbyt często!)
"Błogosławieni
cisi". — Ich serca są spokojne, albowiem nie szukają rozgłosu, nie pragną
pokłonów ni sławy, która jest tak zwodnicza, jak wiatr, wiejący raz z tej, raz z
innej strony! Słusznie określił Dante, że "sława ziemska jest jak wiatru wianie,
zmienia kierunek, to zmienia nazwanie". Jakże często wczorajsi bohaterzy dzisiaj
lub jutro osądzeni zostaną jako przestępcy! Czyż ci sami ludzie nie wołali swego
czasu: "Hosanna Synowi Dawidowemu" — a już niemal nazajutrz z nienawiścią:
"Ukrzyżuj Go, ukrzyżuj!" Świat się zmienia, lecz człowiek pozostaje zawsze ten
sam! Co było aktualne przed wiekami, będzie zawsze i jest aktualne dzisiaj pod
każdą szerokością geograficzną świata.
Mimo to chęć sławy, wyróżnienia, żyje w sercach milionów ludzi. Pragną, by o ich
czynach „było głośno", by byli nieustannie na ustach bliźnich. I w miarę
zdobywania sławy rośnie i potęguje się w nich zarozumiałość. Ona to rodzi w
duszy niepokój, lęk o zdobytą pozycję, o opinię. Tu następuje nowy konflikt —
między sumieniem a ambicją. Bo niemal nigdy chwała tego świata nie służy chwale
Bożej. „Dwom panom służyć nie można" — powiedział Chrystus. A gdzie jest
konflikt — nie ma pokoju, a gdzie nie ma pokoju, nie może istnieć szczęście.
Dlatego w "Kazaniu na Górze" mówi Zbawiciel: ,,Błogosławieni cisi!" Do nich
bowiem należy radość, pogoda duszy, należy cały świat ze swym pięknem, jakie
tchnął w niego Stwórca, iżby cieszyły oczy i serca Jego dzieci!
W czymże tedy leży istota szczęścia i czy jest ono osiągalne na ziemi? — Ten,
nad którego kolebką śpiewali aniołowie: "Pokój ludziom dobrej woli" całym Swoim
życiem wskazywał i nauczał, gdzie ono leży i jak zdobywać je trzeba. Mówił o
miłości jako o jedynej potędze, zdolnej pokonać wszelkie zło. Mówił o
przebaczaniu krzywd, których pamięć niweczy w człowieku wszelką radość.
Najwyższa bowiem sprawiedliwość osądzać będzie nasze czyny, słowa i uczucia tak
samo, jak my osądzaliśmy je u drugich. Z miłością i przebaczeniem — to z
miłością i przebaczeniem, z surowością i potępieniem — to z surowością i
potępieniem...
Jeśli więc zasadą naszego życia stanie się miłość i dobro, jeśli realizować je
będziemy na każdym kroku i w każdych okolicznościach życia — między sobą a
niedolą losu postawimy potężny mur, który ochraniać nas będzie przed gwałtownymi
burzami tego świata. Nawet cierpienie, które jest nieodłączne od życia, mieć
będzie u ramion skrzydła anielskie, które nas unosić będą w krainy pokoju. W
zrozumieniu wielkiej tajemnicy Miłości, w zharmonizowaniu swego serca z duchem
Ewangelii leży prawdziwe szczęście!
Czemuż więc nie wyciągamy rąk do niego? Czemu szukamy na błędnych drogach? I raz
zawiedzeni, swoją pomyłkę powtarzamy nadal?
...Oto Mała Dziecina spoczywa w ubożuchnej stajence. A przecież światłość otacza
grotę, śpiew aniołów rozwesela ciemną betlejemską noc. I daleko z obcej krainy
spieszą trzej mędrcy, aby pokłonić się małemu Dziecięciu, które radość, pokój i
zbawienie przynosi światu. Nie w bogactwie czy ziemskiej potędze, lecz w sercu
pełnym miłości kryje Ono ów wielki dar Niebios.
Pochylmy się przed Nim w pokorze, oczyściwszy serce z nienawiści, pychy i
zachłanności na znikome dobra ziemi. Stańmy przed Nim cisi, "ubodzy w duchu",
miłosierni i współczujący wszelkiej niedoli, pokorni i ufni, że mądrość Ojcowska
prowadzi nas niezawodnie najpewniejszą drogą ku Niebu. Uciszmy niespokojne
serca, pomocną rękę wyciągnijmy do biednych i wydziedziczonych; niech i oni —
poprzez nas — doznają ulgi w swym twardym losie. Nasze czynne miłosierdzie
złóżmy jako dary przed żłobkiem Tego, który powiedział: "Cokolwiek uczyniliście
jednemu z tych najmniejszych — mnieście uczynili", a niezawodnie zakosztujemy
radości i pokoju, który nieśli ludziom anielscy posłowie, śpiewając nad grotą
najpiękniejszą pieśń nadziei:
„Chwała na wysokościach, Bogu,
a ludziom pokój na ziemi!"
Powrót do spisu treści numeru.
(c) 2001-2003 - Kościół Ewangelicko-Augsburski w RP - internet@luteranie.pl