
![]()
[List Przewodniczącego Papieskiej Rady ds. Jedności
Chrześcijan do Sekretarza Generalnego Światowej Federacji Luterańskiej -
30 VII 1998]
Drogi Doktorze Noko,
Niniejszym przesyłam Panu z przyjemnością oficjalną odpowiedź Kościoła
katolickiego na "Wspólną deklarację w sprawie nauki o usprawiedliwieniu",
przygotowaną w porozumieniu między Kongregacją Nauki Wiary a Papieską Radą
ds. Jedności Chrześcijan.
Przy tej okazji chciałbym się podzielić pewnymi refleksjami, które zdają
się być konieczne w świetle pewnych błędnych interpretacji katolickiej
odpowiedzi z 25 czerwca 1998 r.
Wydaje się, iż poświęcono mało uwagi bardzo ważnemu rozróżnieniu, jakie
czyni odpowiedź katolicka między Oświadczeniem a następującymi po nim
Uściśleniami. J.E. Joseph Kardynał Ratzinger w liście do "Frankfurter
Allgemeine Zeitung", opublikowanym 11 lipca br., wskazał, że jako
Oświadczenie winno uchodzić ściśle za odpowiedź na pytanie podniesione
przez "Wspólną deklarację", a odpowiedź ta jest jasna i całkiem
jednoznaczna: prawdach dotyczących nauki u usprawiedliwieniu.
Druga część odpowiedzi katolickiej ma, w porównaniu z Oświadczeniem,
zupełnie inną wartość. Punkty wchodzące w tę część odpowiedzi opatrzone są
tytułem: Uściślenia. Kard. Ratzinger we wspomnianym wyżej liście powiada,
że chodzi tu o "objaśnienia", jako że dotyczą pewnych kwestii rozważanych
we "Wspólnej deklaracji". "Wspólna deklaracja" - i uchwała podjęta w
odpowiedzi na mą przez Światową Federację Luterańską - stwierdza, że w
odniesieniu do pewnych kwestii dialog wymaga kontynuacji. Odpowiedź
Watykanu idzie nieco dalej, wyszczególniając kwestie wymagające dalszego
dialogu.
Z długich i trudnych dyskusji wynika, że każda ze stron, zarówno Kościół
katolicki jak Światowa Federacja Luterańska, musi sobie uświadomić, że
mimo podstawowej zgodności poglądów osiągniętej w tym dokumencie,
potrzebne są dalsze studia nad kilkoma kwestiami. Oczywiście w żadnym
wypadku nie może to być uważane za wycofywanie się w jakiejkolwiek bądź
formie ze stanowiska, że istnieje zgoda co do podstawowych prawd w nauce o
usprawiedliwieniu. Ten konsens, o którym zwłaszcza mówi część trzecia
"Wspólnej deklaracji" dotycząca wspólnego zrozumienia usprawiedliwienia,
jest poważnym krokiem naprzód w dialogu i porozumieniu
luterańsko-katolickim. Konsens odnosi się do całego zakresu podstawowych
prawd, którymi zajmuje się "Wspólna deklaracja".
Co się tyczy drugiej części odpowiedzi katolickiej, to powstaje wrażenie,
że niektórzy komentatorzy luterańscy odczytywali ten dokument bardzo
jednostronnie. Oprócz nie zwracania uwagi na wyżej wspomniane zasadnicze
rozróżnienie, ukazały się wypowiedzi mówiące o licznych zastrzeżeniach
poczynionych w odpowiedzi katolickiej. W rzeczywistości nie ma żadnych
"zastrzeżeń", lecz mowa jest tylko o bardzo niewielu uściśleniach, w
odniesieniu do których przedkładam Pańskiej rozwadze następujące
refleksje.
Z dyskusji poprzedzających odpowiedź na "Wspólną deklarację" wynikało, że
kwestią, która przyciągała stale największą uwagę, było usprawiedliwienie
grzesznika. Odpowiedź katolicka nie kwestionuje porozumienia, o którym
jest mowa w par. 28, lecz koncentruje uwagę na jednej bardzo konkretnej
kwestii, mianowicie na luterańskim nauczaniu zaprezentowanym we "Wspólnej
deklaracji", że konkupiscencja (pożądliwość) następująca po chrzcie
nazywana jest grzechem. Katolikowi trudno pogodzić ten pogląd z nauką
Soboru w Trydencie, że wszystko, co jest rzeczywiście grzechem, pozbawione
zostaje w chrzcie tego atrybutu. Ma to także konsekwencje dla wspólnego
rozumienia istoty odnowy i uświęcenia człowieka wewnętrznego. Dla nauki
katolickiej słowo "grzech" pokrywa się ze znaczeniem nadawanym mu w życiu
codziennym, które słownik oksfordzki definiuje jako umyślne naruszenie lub
pogwałcenie prawa Bożego, nie jest on więc tylko starym skażeniem
wyrażającym się w skłonności do zła, z którą człowiek ma stale walczyć.
Gdzie indziej we "Wspólnej deklaracji" (nr 15) luteranie wraz z katolikami
oświadczają, że Tylko z łaski i w wierze w zbawcze działanie Chrystusa, a
nie na podstawie naszych zasług zostajemy przyjęci przez Boga i
otrzymujemy Ducha Świętego, który odnawia nasze serca, uzdalnia nas i
wzywa do dobrych uczynków. Tak więc nasza trudność wynika z prezentacji
doktryny, która zdaje się być w sprzeczności z samą sobą. Z tego powodu
odpowiedź katolicka nie stwierdza, że odnośne potępienie Trydentu
pozostaje, lecz że w obecnej prezentacji doktryny simul iustus et peccator
trudno znaleźć podstawę uzasadniając dlaczego nie podlega już ona
potępieniom dekretów trydenckich o grzechu pierworodnym i
usprawiedliwieniu. Czy tej ważnej kwestii nie dałoby się rozwiązać poprzez
prezentację luterańską, która objaśniałaby wyjątkowe użycie grzechu w tym
kontekście, dzięki czemu słowo to utraciłoby swój normalny charakter bycia
chcianym i dobrowolnym sprzeciwianiem się Bogu? Gdyby do tego doszło,
wówczas straciłaby rację bytu kwestia potępienia.
Druga kwestia, którą zajmują się Uściślenia, nawiązuje nie tyle do
stanowiska luterańskiego, ile raczej przedstawia katolicki pogląd, że
usprawiedliwienie jest organicznie włączone do podstawowego kryterium,
jakim jest regula fidei; chodzi tu o wyznawanie jednego Boga w trzech
osobach, wyznawanie, które jest zorientowane chrystologicznie oraz
zakorzenione w żywym Kościele i jego życiu sakramentalnym. Przed
ogłoszeniem naszej odpowiedzi, jak również i później strona luterańska
zapewniała nas, że nasze uściślenie było w pełni zgodne z nauką wyłożoną w
"Konfesji Augsburskiej", "Artykułach Szmalkaldzkich" i w innych
wypowiedziach doktrynalnych. Jednakże w świetle wielu dyskusji,
prowadzonych na ten temat w Hongkongu i gdzie indziej, doszliśmy do
wniosku, że na tym obszarze zachodzi potrzeba bardziej precyzyjnego
przedstawienia doktryny katolickiej. Wydaje się, że nie ma potrzeby
prowadzenia dalszych badań tej kwestii.
Trzecie i ostatnie uściślenie dotyczy znowu trudności występującej po
stronie katolickiej. Strona luterańska podkreśla z jednej strony zasadę
mere passive, choć jej wyraźnie nie objaśnia; gdzie indziej znowu, we
"Wspólnej deklaracji" i w oficjalnych pismach luterańskich, w takich jak
"Formuła Konkordii", można znaleźć wyraźne potwierdzenie, że osoba
usprawiedliwiona jest zdolna do odrzucenia łaski ("Wspólna deklaracja" nr
21 ) i chociaż jeszcze we wielkiej słabości, może i powinna [ona] przez
moc Ducha Świętego współdziałać ("Formuła Konkordii" II, 65).
W powyższym świetle staje się rzeczą oczywistą, że dla Kościoła
katolickiego nie może być trudności w przyjęciu i podpisaniu "Wspólnej
deklaracji", ponieważ akceptuje on bez zastrzeżeń jej konkluzję, że
istnieje konsens w podstawowych prawdach dotyczących nauki o
usprawiedliwieniu. Uściślenia me negują tego konsensu i zdają się nie
stwarzać większych problemów dla podejmowania dalszych studiów i
pełniejszej prezentacji.
Pojawiły się pewne pytania dotyczące katolickiego rozumienia tej części
"Wspólnej deklaracji"', która dotyczy "Znaczenia i zasięgu osiągniętego
konsensu". Sprawę tę wyraża dobrze paragraf 40 i katolicka odpowiedź w
pełni go akceptuje. W podobny sposób żadnej trudności nie sprawiają
paragrafy 42, 43 i 44. Istnieje drobna różnica w reakcji Światowej
Federacji Luterańskiej i Kościoła katolickiego na paragraf 41. Odpowiedź
luterańska, wypowiadając się na temat dalszego studiowania pewnych
kwestii, zadeklarowała, że Potępienia luterańskich ksiąg wyznaniowych nie
dotyczą nauki Kościoła rzymskokatolickiego przedłożonej w tej Deklaracji.
Odpowiedź katolicka stwierdza, że gdzie osiągnięto konsens, mianowicie w
podstawowych prawdach dotyczących nauki o usprawiedliwieniu, tam nie mają
dalej zastosowania potępienia Soboru w Trydencie. I jak mogliśmy się
przekonać, dotyczy to wszystkiego, o czym była mowa w paragrafie 40.
Odpowiedź katolicka &127. stwierdza, że jakiekolwiek potępienie Soboru w
Trydencie ma nadal zastosowanie w odniesieniu do nauczania Kościołów
luterańskich przedstawionego we "Wspólnej deklaracji". Jednakże w
Uściśleniach zwróciła uwagę, że bez dodatkowych studiów i wyjaśnień
Kościół katolicki nie może zdecydowanie zaakceptować poglądu, że doktryna
simul iustus et peccator nie podlega już potępieniu. Jak wyżej wspomniano,
w aktualnym stanie prezentacji, jakiej dostarcza "Wspólna deklaracja",
wyłania się trudność co do sposobu wyrażenia, że doktryna ta nie jest
objęta anatemą Dekretu trydenckiego dotyczącego grzechu pierworodnego i
usprawiedliwienia. Nie dostrzegam w tym stwierdzeniu negacji paragrafu 41,
lecz wahanie wobec kategorycznej afirmacji przed przeprowadzeniem dalszych
studiów.
Stąd więc w zgodzie ze wspólną procedurą w takich przypadkach, stosowaną
szczególnie w odniesieniu do uroczystych porozumień na płaszczyźnie
międzynarodowej, sądzę, że osiągnięte porozumienie i charakter uściśleń
umożliwiają Kościołowi katolickiemu podpisanie "Wspólnej deklaracji"
bezzwłocznie i w istniejącym kształcie.
J.E. kard. Ratzinger i ja osobiście żywimy gorącą nadzieję, że podpisanie
"Wspólnej deklaracji" nastąpi w najbliższych miesiącach. Odnosimy
wrażenie, że doszło do ważnego wydarzenia o dużym znaczeniu dla ruchu
ekumenicznego. Papież Jan Paweł II wyraził swą radość i satysfakcję z
powodu tego ważnego osiągnięcia ekumenicznego oraz wdzięczność wszystkim,
katolikom i luteranom, którzy przyczynili się do tego wielkiego sukcesu.
Na mnie i na Panu spoczywa szczególna odpowiedzialność, polegająca na nie
dopuszczeniu do utraty znaczenia tego historycznego momentu.
W konkluzji chciałbym dać wyraz ubolewaniu, że niektórym komentatorem
luterańskim pewną trudność sprawiła kwestia podniesiona w odpowiedzi
katolickiej, a dotycząca tego, kto w Kościele katolickim i w Światowej
Federacji Luterańskiej jest uprawomocniony do przyjęcia "Wspólnej
deklaracji". Jak Pan pewnie zauważył, odpowiedź katolicka uznaje wielki
wysiłek podjęty przez Światową Federację Luterańską, polegający na
przeprowadzaniu konsultacji z synodami Kościołów członkowskich na całym
świecie i w ten sposób zmierzający do osiągnięcia prawdziwie znaczącego
konsensu. Nie może być mowy o jakiejkolwiek intencji zakwestionowania
autorytetu konsensu luterańskiego. Jednakże mimo tak zdecydowanej
aprobaty, jaką "Wspólna deklaracja" otrzymała od synodów, nie można się
pozbyć odczucia, że w dalszym ciągu zachowują swą ważność różnice
dotyczące rozumienia przez obu partnerów autorytetu w Kościele; występuje
brak odpowiedzi na pewne pytania. Podejmując więc dalsze badania w ramach
trwającego dialogu trzeba będzie poświęcić więcej uwagi kompleksowi
zagadnień związanych z autorytetem w Kościele.
Z wyrazami wielkiego szacunku i osobistego poważania
Edward Idris Kardynał Cassidy
Przewodniczący
Watykan, 30 lipca 1998 r.
e-mail: internet@luteranie.pl (c) 2002 - Konsystorz Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w RP