Witryna Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w RP


Katarzyna v. Bora wg Cranacha[Katarzyna Luter z domu von Bora]

Michał Hucał

Chcę się przyczepić do mojego Jezusa tak, jak rzep przyczepia się do sukni. Katarzyna von Bora-Luter

"Na dzień 29 stycznia r. b. przypadła czterechsetna rocznica urodzin Katarzyny v. Bora, małżonki reformatora naszego Dr. M. Lutra. Pamięci tej wiernej towarzyszki wielkiego męża poświęcić należy choć krótką wzmiankę". Takimi to słowami w 1899 r. ks. Otto Ernst rozpoczął swój artykuł o Katarzynie Lutrowej z domu von Bora, opublikowany w lutowym numerze "Zwiastuna Ewangelicznego" tegoż roku. 100 lat później - rok 1999 ogłoszono "Rokiem Katarzyny von Bora" - w 500. Rocznicę Jej urodzin. Na ile jest to jeden z pamiątkowych jubileuszy ku czci zamierzchłej przeszłości, a na ile wspomnienie o kobiecie, która może być wzorem po dziś dzień, spróbuje odpowiedzieć tenże artykuł. 

Klasztorne dzieciństwo i młodość 

Pastorowa urodziła się w Lippendorf koło Kieritzch jako córka szlachcica ze starego i podupadłego rodu z Meissen oraz Katarzyny z domu Haubitz. Sytuacja finansowa rodziny była trudna, więc rodzice zdecydowali się na tradycyjne rozwiązanie tego problemu - oddali córkę do klasztoru augustynek w Brehna. Miała wtedy zaledwie 6 lat. Mimo to, ojca nadal nie było stać na opłacanie jej pobytu, stąd też przeniesiono ją do klasztoru Marienthron w Nimbschen koło Grimma, w którym jej ciotka Magdalena v. Bora zajmowała urząd dozorczyni chorych.

W 1514 r. Katarzyna oficjalnie rozpoczęła nowicjat, a 8 października 1515 r. złożyła śluby zakonne. Ruch reformacyjny, który ogarnął Saksonię, dotarł także za klasztorne mury. Cytując pastora Ernsta: "Nauka oparta tylko na Piśmie Św., w sercach wielu zakonnic rozbudziła pragnienie wydostania się z miejsca, gdzie pomimo umartwień ciała i praktyk religijnych, spokoju duszy osiągnąć nie mogły. Myśl, która w zarodku kiełkowała w sercach ich, że można służyć Bogu i poza murami klasztornymi, spełniając zadanie, jakie Bóg wyznaczył człowiekowi, popchnęła mniszki do czynu: postanowiły zerwać narzucone im już w dzieciństwie, a tak niesłuszne śluby".
[1] 24-letnia Katarzyna oraz osiem innych zakonnic poprosiły swoje rodziny o oswobodzenie z zakonu. Ich krewni, ze strachu i z przyczyn finansowych, nie mieli jednak zamiaru pomóc im w opuszczeniu klasztoru. Zwróciły się wtedy o pomoc do radcy miasta Torgawy - Leonarda Koppe. Zorganizował on w Wielką Sobotę 1523 roku z pomocą dwóch mieszczan ucieczkę jedenastu zakonnic, w tym także Katarzyny. Ona i część zakonnic zostały umieszczone u rodziny późniejszego burmistrza Wittenbergii Filipa Reichenbacha (wg innych źródeł u kupca Cranacha). Tam też poznała ks. dr Marcina Lutra. 

Małżeństwo 

"Kto wstydzi się małżeństwa, ten wstydzi się również tego, że jest i zowie się człowiekiem albo chciałby go lepiej stworzyć, niż Bóg to uczynił. Ludzie to dzieci Adama, dlatego powinni i muszą płodzić dzieci, i wydawać je na świat. Drogi Boże, codziennie widzimy, jak wiele trudu kosztuje, by wytrwać w małżeństwie i dochować czystości małżeńskiej. Gdybyśmy nie byli ludźmi, nie przyrzekalibyśmy czystości cielesnej. Ale bóg tego świata, diabeł, tak oczernił stan małżeński i okrył go wstydem, pozostawiwszy w wielkim poważaniu cudzołożników, nierządnice i hultajów, że sprawiedliwym jest na złość jemu i jego światu wejść w stan małżeński, przyjąć i nieść jego wstyd ze względu na Boga". (Luter - 27 marca 1525 r.) 

Małżeństwo Lutra z Katarzyną nie było spowodowane ani wielką miłością, ani - jak rozpowszechniali Jego przeciwnicy - ich rzekomym wieloletnim romansem, który wywołał Reformację. Było to małżeństwo z rozsądku, podyktowane dobrem byłej zakonnicy - bezżennej kobiecie, która uciekła z klasztoru, groziła kara śmierci. Przypomnijmy sobie, jak wyglądała sytuacja społeczna i finansowa kobiety w tamtych czasach. Małżeństwo było nieuchronne. Początkowo to nie Luter miał być mężem Katarzyny (myślał raczej o Ave von Schonfeld), choć to właśnie on miał ją wyswatać. Przewidywał na jej męża patrycjusza z Norymbergi H. Baumagartnera (który ze względu na naciski rodziny ożenił się z inną) lub pastora Kaspra Glatza - rektora uniwersytetu. Żaden z nich nie został zaakceptowany przez Katarzynę. Wybrała Doktora i jego przyjacielowi - Amsdorfowi, dała to do zrozumienia. Luter był początkowo oburzony, jak mówił - zarozumialstwem i dumą swej przyszłej żony. Mimo to, a może właśnie dlatego, poślubił ją 13 czerwca 1525 r. 

Małżeństwo z von Borą było nie tylko wielkim wydarzeniem w prywatnym życiu Lutra. Miało ogromne znaczenie publiczne: społeczne i teologiczne. Było - jak sam pisał - ciosem wymierzonym szatanowi, jego pragnieniu uczynienia tego, co przez Boga pobłogosławione, złem i na odwrót. Było znakiem dla innych duchownych i zakonnic [2], żeby nie pozostawali w samotności i postępowali zgodnie ze słowami Pisma: "Nie jest dobrze, żeby człowiek był sam. Chcę uczynić pomoc dla niego" (Rdz 2, 18), "Jednak ze względu na niebezpieczeństwo wszeteczeństwa, niech każdy ma swoją żonę i niech każda ma swojego męża" (1 Kor 7, 2) i "Biskup zaś ma być nienaganny, mąż jednej żony, trzeźwy (...), który by własnym domem dobrze zarządzał, dzieci trzymał w posłuszeństwie i wszelkiej uczciwości. Bo jeżeli ktoś nie potrafi własnym domem zarządzać, jakże będzie mógł mieć na pieczy Kościół Boży" (Tym 3, 2.4). 

Zamiar wejścia w związek małżeński Luter wyjawił po raz pierwszy w liście z dnia 5 maja 1525 do dr Jana Ruhela: "chcę zrobić diabłu na złość to, iż chcę pojąć moją Kathe za żonę zanim umrę..., mam nadzieję, że Pan nie odbierze mi mojej odwagi i mojej radości". Zarys ceremonii ślubnej przedstawił pastor Ernst: "We wtorek 13 czerwca 1525 r. zaprosił Luter do siebie malarza Łukasza Kranacha z żoną, profesora prawa dr Apela, proboszcza Wittenbergii Bugenhagena i Jonasa, proboszcza przy kościele zamkowym. W ich to obecności zawarł Luter małżeństwo swoje z Katarzyną. Z rozmysłem obrał sobie Luter takich świadkow: Bugenhagen i Jonas - przedniejsi kaznodzieje Wittenbergi; Kranach - cieszący się powszechnym szacunkiem radca i skarbnik miasta; Apel - profesor prawa przy wszechnicy. Najprawdopodobniej Bugenhagen połączył narzeczonych. Obecność dwóch duchownych jest najoczywistszym dowodem, iż małżeństwo zawarte zostało podług wszelkich przepisów kościelnych. Świadczy o tem i list Melanchtona, który opiewa, iż wszystkie obrządki zostały zachowane. Nazajutrz rano urządził Luter małą ucztę przyjacielską, na którą magistrat miasta Wittenbergi z okazji przysłał wina wyborowego, a wszechnica ofiarowała młodym małżonkom w darze puchar srebrny. Czternaście dni zaś potem nastąpiła oficjalna uczta weselna, na której obecni byli, prócz przyjaciół, i rodzice Lutra". [3] 

W powyższym sprawozdaniu brakuje informacji, czy na ślubie obecni byli rodzice panny młodej. Najprawdopodobniej nie. Mimo, że od reformacji upłynęło prawie 8 lat, ich związek stał się tematem wielu pamfletów i pomówień. Katarzyna po zaślubinach była obiektem zaciekłych ataków pisarzy katolickich. Przedstawiano ją jako nierządnicę i diablicę. Krytyka ich małżeństwa płynęła także z kręgów reformacyjnych. Nawet bliski, ale bojaźliwy współpracownik Lutra - Melanchton nie pojawił się na uroczystości. 

Codzienne życie 

Mimo napastliwości przeciwników rodzina Lutrów nie rozbiła się. Katarzyna i Marcin zamieszkali w opustoszałym jego dawnym klasztorze w Wittenberdze. H. D. Fausel w "Martin Luther. Leben und Werke" tak opisał ich życie codzienne: "Bojaźń przed wspólnym życiem musi być przezwyciężona, a obojgu małżonkom niełatwo jest przełamać małomówność, do której przywykli w życiu zakonnym. Ale oboje szybko akceptują się w nowych rolach. Katarzyna Luter okazuje się dzielną gospodynią; puste szafy zapełnia płótnem, karmi świnie, troszczy się o zdziczały ogród klasztorny, hodując nie tylko rzodkiewkę, ogórki i melony, lecz także lilie i róże, a na dziedzińcu zostaje dzięki jej zapobiegliwości wykopana studnia. Luter cieszy się, iż przy nadmiarze pracy jest odciążony od trosk domowych. Doświadcza, iż wielkim dobrodziejstwem jest życie w stanie małżeńskim z kobietą wierną, w atmosferze pełnego, wzajemnego zaufania". [4] 

Magdalenka7 czerwca 1526 roku urodził się ich pierwszy syn - Johannes, a później jeszcze Elżbieta (1527), Magdalena (1529), Marcin (1531), Paweł (1533) oraz Margaret (1534). Elżbieta i Magdalena zmarły jako dzieci (odpowiednio: w wieku ośmiu miesięcy i trzynastu lat). Szczególnie śmierć tej ostatniej głęboko wstrząsnęła rodzicami. Drogi życiowe dzieci Katarzyny ułożyły się różnie: Hans wybrał studia prawnicze i został radcą kancelarii książęcej w Weimarze, Marcin studiował teologię, a Paweł został znanym lekarzem na dworze elektorskim. 

Katarzyna zajmowała się nie tylko wychowywaniem jedenaściorga dzieci (w tym także adoptowanych). Prowadziła też dom Lutra. Dom to jednak zbyt wąskie pojęcie. Miał on bowiem 40 pokoi, w których obok ciotki Katarzyny - Lene oraz jej dwóch siostrzenic, mieszkali goście i studenci Lutra z całych Niemiec. Klasztor zamieniony na "dom otwarty" wymagał dużych nakładów finansowych. Do tego dochodziły wydatki związane z utrzymaniem gości i studentów oraz całej niemałej rodziny. Nie ukrywajmy: Luter nie przywiązywał należytej uwagi do spraw finansowych i nie stronił od pomocy finansowej dla przyjaciół. Wszystko to składało się na wysokie wydatki gospodarstwa rodziny Lutrów (ok. 500 guldenów). A o przychody musiała zadbać właśnie Katarzyna. Szczególnie trudna sytuacja trwała przez pierwszych 10 lat. Jako profesor, Luter miał prawo jedynie do mieszkania i do wynagrodzenia w naturze. Ofiarowane przez księcia elektora 100 guldenów - jako prezent ślubny - zostało wydatkowane na remont Czarnego Klasztoru. Dopiero podwyższenie apanaży Lutra przez elektora (1524 - 100 guldenów, 1525 - 200, 1540 - 400) pozwoliło na ustabilizowanie sytuacji majątkowej. Aby pokryć wydatki, Katarzyna musiała zasilić domowy budżet zbiorami z pola, pracą w ogrodzie, hodowlą świń, przyjmowaniem czynszu i browarnictwem. Musiała więc być - jak pisała Pani Aniela Szarek w artykule "Najsławniejsza pastorowa świata" - "pielęgniarką, nauczycielką, wychowawczynią, kucharką, ogrodniczką, lekarką, budowniczym i handlowcem. (...) Wstawała o czwartej rano w lecie, o piątej w zimie; mąż nazywał ją gwiazdą poranną Wittenbergi". ("Zwiastun" Nr 4/1999).

Przedsiębiorcza kobieta cieszyła się szacunkiem mężczyzn: posiadała znajomość czytania i pisania, rozważała Pismo Św. i była dopuszczana do sławnych rozmów Lutra przy stole w gronie dalszych i bliższych przyjaciół i gości. Była więc kobietą wielkiej inteligencji i wielu talentów, w tym także pastoralnych. Jak pisał sam czcigodny mąż: "Mojej miłej pani domu Katarzynie von Bora, kaznodziejce, właścicielce browaru, ogrodniczce i kim jeszcze więcej może być...", "Ona powozi, uprawia pole, pasie bydło, kupuje bydło, warzy piwo, a zabrała się jeszcze za czytanie Biblii, i obiecałem jej 50 guldenów, jeśli do Wielkanocy całą przeczyta! Zupełnie serio! Już jest przy 5. Księdze Mojżeszowej" (List Lutra do Justusa Jonasa z 1525 r.). Możemy z pewnością stwierdzić, że gdyby nie Katarzyna, to Luter niechybnie popadłby w długi i nie mógłby tak bez reszty poświęcić się teologii. Tylko dzięki jej zapobiegliwości Luter otrzymał ostatecznie na własność Czarny Klasztor (1532), udało się im go przebudować oraz zakupić majątek Zulsdorf, co znacząco poprawiło stan majątkowy rodziny, ale i obciążyło Pastorową większymi obowiązkami. 

Zasługą Katarzyny jest także osłabienie u Lutra charakterystycznego dla epoki -jak to nazywa się współcześnie - "męskiego szowinizmu", a niemalże partnerski model małżeństwa Lutrów jest czymś niebywałym w XVI wieku. Świadczy o tym np. jeden z listów: "Mojemu kochanemu Panu - Katarzynie Luter, doktor, kaznodziei, drogiej Herr Kathe." "On sam prania pieluch i ścielenia łóżka nie traktował jako niemęskich spraw. Co prawda ludzie drwią sobie z takich ojców, ale <>. I odwrotnie, nieprzypadkowo Luter pozostawia swojej żonie sprawy finansowe i administrowanie własnością. Nawet gdyby mężczyźni byli w stanie rodzić dzieci, świat bez kobiet musiałby zginąć, bo one orientują się w <> - a na tym polega polityka i państwo".[5] 

Uczucia 

Małżeństwo z rozsądku okazało się trafne i przerodziło się w prawdziwą miłość. Nie jest oczywiście prawdą, że nie zdarzały się "ciche dni". Podobieństwo temperamentów i silne osobowości z pewnością rodziły konflikty. Ale czyż w końcu Katarzyna nie musiała kontrolować rozrzutności męża i chwilami jego braku przedsiębiorczości (jestem szczerze ciekaw, ile razy usiłowała przekonać męża, aby pobierał tantiema z praw autorskich do swoich pism, za które nie brał wynagrodzenia). Mimo wszystko potrafiła zmienić Reformatora: "Katarzyna wywierała dobroczynny wpływ na Lutra: łagodziła wybuchy jego charakteru gwałtownego, uspokajała go, tak że za jej namową stawał się cierpliwszym i mniej cierpkim; wiernie dopomagała mężowi swemu w chwilach ciężkich i bolesnych. (...) Gdy w r. 1527 wybuchł mór w Wittenberdze, kto tylko mógł, opuszczał miasto. Luter jednak, pomimo rozkazu elektora, wytrwał na stanowisku. Posłańcowi książęcemu rzekł on: <> Wtem żona schwyciła go za rękę mówiąc: <>". [6] Pozytywna cenzurka wystawiona przez współmałżonka jest najlepszym świadectwem: "pokochałem moją Kasię i wiem, że ją bardziej kocham niż siebie, tzn. wolałbym raczej umrzeć, niż miałaby umrzeć dzieci i ona"; "łaska i pokój w małżeństwie jest darem, który jest skutkiem poznania Ewangelii. Spotyka się wiele małżeństw bez miłości. Tacy małżonkowie ani się nie troszczą o dzieci, ani o wzajemną miłość. Największą łaską jest mieć wiernego współmałżonka, któremu można we wszystkim zawierzyć"; "żyć bez małżeństwa to jeszcze ujdzie, bo niejeden ma ku temu swoje powody, ale zwalczać małżeństwo, to jest już satanizm"; " Nie ma słodszego związku nad dobre małżeństwo, nie ma żadnej bardziej bolesnej rozłąki nad rozłąkę dobrego małżeństwa. Taką rozłąkę obrazuje tylko śmierć dziecka; jak to boli, sam doświadczyłem" (za: W. Pabiasz "Małżeństwo i etyka seksualna w teologicznej refleksji Marcina Lutra").

Wdowa 

Małżeństwo Lutrów trwało 20 lat, do śmierci Doktora. W testamencie ponownie złamał zasady patriarchatu i spadkobierczynią uczynił właśnie Katarzynę, a nie swoich synów. Darzył swoją żonę tak wielką miłością i zaufaniem, że posunął się nawet do nielegalnego wyznaczenia jej na opiekunkę ich dzieci po swej śmierci. Także po stronie Katarzyny dostrzegamy miłość do niego i cierpienie po stracie męża: "Jestem dlatego tak głęboko zasmucona, bo nie mogę mojego wielkiego bólu serca przed żadnym człowiekiem wypowiedzieć i nie wiem, jak i gdzie zgubił się sens i odwaga. Nie mogę jeść ani pić, ani też spać. I gdybym posiadała była księstwo lub cesarstwo, nigdy bym tyle bólu nie odczuła po utracie ich, ilem ucierpiała, gdy Pan Bóg zabrał mi, lecz nie tylko mnie, ale i światu całemu, tego kochanego i drogiego męża". [7] 

Śmierć Marcina Lutra była dopiero początkiem cierpień Pastorowej. Musiała bronić swych praw do mieszkania w Czarnym Klasztorze, w 4 miesiące po śmierci męża uciekać z Wittenbergi z powodu wojny szmalkaldzkiej i widzieć zniszczenia wojenne w jej majątku. Trudna sytuacja materialna skłoniła ją do szukania pomocy u elektora (kupił dla niej mająteczek Wachsdorf pod Wittenbergią) i króla Danii Krystiana (przyznał jej 50 talarów rocznej pensji).

"W 1552 r. wybuchł znów mór, choroba zawitała do jej domu; porzuciła więc wszystko, by udać się z dziećmi do Torgawy. Nie wróciła już więcej. W drodze spłoszone konie rozbiegły się; chcąc ratować dzieci swoje, zeskoczyła Katarzyna z wozu i nieszczęśliwie upadła". [8] Zmarła po 3 miesiącach cierpień 20 grudnia. "W całym okresie swojej choroby pocieszała się Słowem Bożym i przygotowywała poprzez modlitwę (...), polecając Bogu Kościół i swoje dzieci, i błagając, aby czysta nauka, którą Pan przez głos jej męża w tym ostatnim stuleciu ponownie podarował, mogła być niesfałszowanie odziedziczona przez potomnych. (...) Musiała błąkać się jak wygnaniec wśród wielu wielkich niebezpieczeństw, jako ciężko doświadczona wdowa. Spotkało ją wiele niewdzięczności i to od tych, od których mogła oczekiwać (...) dobrodziejstw dla Kościoła, a jednak bardzo się rozczarowała" (Filip Melanchton).8 [9] 

*** 

Katarzyna Lutrowa z von Borów jest jedną z kobiet, które potrafiły w patriarchalnym społeczeństwie same decydować o swoim losie. To ona postanowiła opuścić narzucony jej stan zakonny. To ona, a nie jej rodzina, wybrała sobie męża. To ona kreowała swoją pracę: domową, wychowawczą, gospodarczą i pastoralną. Potrafiła skłonić swego męża do zaakceptowania jej spojrzenia na świat, do porzucenia niektórych uprzedzeń. To ona jest prawdziwą feministką i emancypantką, tak jak wiele innych kobiet od tysięcy lat. Idee bowiem nie istnieją na sztandarach i w propagandowych broszurach - to są tylko słowa. Źródłem idei jest ludzkie życie, praca, działalność, która nie tworzy tylko wizji pałaców na piasku. Rzeczywista równość tworzona jest małymi krokami, a nie ustawami i konstytucjami. Rzeczywista równość powstaje dzięki takim kobietom jak Katarzyna von Bora-Luter. 

*** 

"Nie chciałbym oddać mojej Kasi za całą Francję ani za Wenecję; najpierw dlatego, że Bóg mi ją podarował i mnie ją oddał; po drugie dlatego, że jestem przeświadczony, że inne kobiety mają więcej wad, niż moja Kasia (chociaż ona też niektóre posiada, przewyższają je jej wielkie cnoty); po trzecie dlatego, iż ona strzeże wiary małżeńskiego stanu, tzn. broni wierności i czci małżeńskiej. Tak powinna również każda kobieta myśleć o mężu. (...) Dzięki łasce Bożej moim udziałem stało się nad wszelką miarę szczęśliwe małżeństwo. Mam wierną niewiastę według słów Salomona: serce jej męża może jej zaufać. Ona mnie nie psuje. Nie ma nic najnaturalniejszego i nic bardziej człowiekowi wrodzonego, niż małżeństwo: jest ono najsłodszym i najbardziej nieskalanym życiem, ponad wszelkim celibatem. Lecz jeżeli się nim źle szafuje, staje się ono piekłem" (Mąż Katarzyny von Bora-Luter - Marcin). [10]

[1] ks. O. Ernst, Katarzyna v. Bora, "Zwiastun Ewangeliczny" 1899 nr 1.

[2] Por. ks. M. Luter, List do zakonnic, Luteranie Online - Czytelnia Ewangelicka 2000

[3] ks. O. Ernst: op.cit.

[4] H. D. Fausel, Martin Luther. Leben und Werke, Berlin

[5] Heiko Oberman: op.cit.

[6] ks. O. Ernst: op.cit.

[7] ks. O. Ernst: op.cit.

[8] ks. O. Ernst: op.cit.

[9] za: A. Szarek, Najsławniejsza pastorowa świata, w: "Zwistun" Nr 4/1999 r.

[10] H. Oberman, op.cit.


e-mail: internet@luteranie.pl (c) 2002 - Konsystorz Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w RP