Witryna Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w RP


[Ocalić od zapomnienia: Alfred Gerke]

ks. Cezary Królewicz

Świetny mówca, zawsze nadzwyczaj starannie przygotowany, przemawiał z pamięci, władał pięknym językiem polskim używając bogatego słownictwa rdzennie polskiego - tak wspomina swojego nieżyjącego kolegę adwokata Alfreda Gerke, mecenas Polasek z Zespołu Adwokackiego nr 2 w Chorzowie.

Był bardzo koleżeński, kulturalny i zadbany. Czytał wiele z humanistyki, także cenne powieści, a zwłaszcza pamiętniki. Interesował się historią, historią sztuki, nie zaniedbał obejrzenia żadnej nowej wystawy malarstwa. Czytał także mnóstwo gazet i był zawsze na bieżąco w zakresie aktualnych spraw w dziedzinie polityki, gospodarki, obyczajów czy aktualności lokalnych - wspomina dalej mec. Polasek. Natomiast córka Danuta uważa swojego ojca za typowego mola książkowego, który z upodobaniem sięgał do literatury ambitnej. Był on dla niej człowiekiem uczciwym, całym sercem oddanym sprawie, której się poświęcał. Przyświecała mu przy tym zasada, że jak coś robić, to robić porządnie.

Mecenas Alfred Gerke urodził się 23 grudnia 1904 roku w Słupcy w województwie poznańskim. Gimnazjum klasyczne ukończył w 1924 roku we Wrześni. Studia wyższe prawnicze i ekonomiczne odbywał na Uniwersytetach Warszawskim i Jagiellońskim w Krakowie. Dyplom magistra praw otrzymał w roku 1932 na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. W czasie studiów był na obu uniwersytetach działaczem „Bratniej Pomocy” i „Zrzeszenia Kół Prowincjonalnych”.

We wrześniu 1932 roku został mianowany aplikantem sądowym w Kaliszu. Po kilku miesiącach bezpłatnej aplikacji zmuszony był z powodu braku środków utrzymania zwolnić się z sądownictwa. Zatrudnienie znalazł w Okręgowej Izbie Kontroli w Warszawie, gdzie otrzymał płatną posadę referenta na Wydziale Prawnym.

W roku 1935 ożenił się z Jadwigą Ganterówną, z zawodu nauczycielką muzyki. Dzięki pomocy żony mógł wrócić do sądownictwa. Zawsze nosił się z zamiarem powrotu do adwokatury, która była dla niego, jak sam to wyznaje w swoim życiorysie, prawdziwym powołaniem.

1 lipca 1937 roku objął stanowisko aplikanta sądowego w Łodzi.

Do 1 września 1939 roku aplikował w Sądzie Grodzkim i Okręgowym.

W Łodzi był czynnym członkiem Polskiego Związku Zachodniego, w związku z czym po wybuchu wojny i zajęciu miasta przez okupantów, zmuszony był do ukrywania się w Łodzi przez parę miesięcy. W połowie lutego 1940 roku udało mu się zbiec do Warszawy. W ślad za nim udała się jego żona.

W Warszawie zgłosił się do Sądu Apelacyjnego, gdzie od 1 marca 1940 roku przyjęty został na bezpłatną aplikację sądową. Od lipca 1941 do września 1943 roku pracował jako biuralista w Izbie Przemysłowo - Handlowej w Radomiu.

W lutym 1944 roku po odbyciu prawie sześcioletniej aplikacji złożył przed Komisją Sądu Apelacyjnego w Warszawie egzamin sędziowski. Wkrótce zmuszony był wyjechać z Warszawy, gdyż groziło mu aresztowanie. W czerwcu i lipcu 1944 roku ukrywa się na wsi w powiecie Busko. W sierpniu przebywał w Busku. Od 1 września 1944 pracował jako robotnik na tartaku w Kielcach. Po wyzwoleniu Kielc pełnił do maja 1945 roku funkcję dyrektora Kasy Oszczędnościowej. Potem powraca do Łodzi i zgłasza się do pracy w sądownictwie.

Kłopoty ze zdrowiem oraz związana z tym kuracja zaprowadziły go do Cieszyna. Wkrótce znajduje pracę na stanowisku radcy prawnego w kilku zakładach Górnego Śląska m.in. w Siemianowicach, Nowym Bytomiu, Katowicach i Gliwicach. Decyzją ministra sprawiedliwości zwolniony został od odbycia aplikacji adwokackiej oraz dopuszczony do egzaminu adwokackiego, który złożył w dniach 9, 10 i 24 listopada 1956 roku przed Komisją Egzaminacyjną Wojewódzkiej Izby Adwokackiej w Katowicach. Z dniem 1. maja 1958 roku został przyjęty decyzją Zespołu Adwokackiego w Świętochłowicach w poczet członków tamtejszego Zespołu. Wkrótce jednak mec. Alfred Gerke wszedł w skład nowo utworzonego Zespołu Adwokackiego nr 2 w Chorzowie, gdzie pracował aż do momentu osiągnięcia wieku emerytalnego. Zawód adwokata przestał wykonywać z dniem 28 września 1976 roku.

Bogate życie zawodowe uwikłane w trudną codzienność lat wojny i okresu powojennego, ukazuje mecenasa Gerke jako człowieka silnej woli i dużego samozaparcia. Mimo wielu przeciwności stale dążył do tego, by móc pracować w swoim zawodzie, do którego czuł powołanie.

W swoim życiu zawodowym jako adwokat był niezmiernie dociekliwy, konsekwentny w prowadzeniu powierzonych mu spraw. Oprócz tego prowadził bogate życie towarzyskie.

Otaczało go grono znajomych, którzy do dziś w ciepłych i serdecznych słowach wyrażają się o nim.

Mieszkając w Gliwicach był związany z tamtejszą parafią ewangelicko - augsburską. Jako adwokat pomagał parafii gliwickiej w uregulowaniu trudnych spraw majątkowych, o czym wspomina ks.Alfred Figaszewski znający mecenasa osobiście.

O pracy w Zespole Adwokackim nr 2 w Chorzowie opowiedział, w rozmowie ze mną zaprzyjaźniony z mec. Gerke wspomniany mec. Polasek oraz mec. Dudlej.

Mecenas Alfred Gerke był uznany przez swoich przyjaciół za człowieka obdarzonego poczuciem humoru, niezmiernie religijnego, obchodzącego uroczyście święta. W Wielki Piątek nie pojawiał się w pracy. Z jego inicjatywy wewnętrznie w Zespole Adwokackim obchodzono święta narodowe: 11. listopada i 3.maja.

W pamięci mec. Polaska pozostaje ostatnia rozmowa, jaką przeprowadził z ciężko chorym mec. Gerke w jego domu. Wówczas chory wziął za ręce jego oraz mec. Dudleja i patrząc swoim serdecznym przyjaciołom w oczy prosił, aby pozostali jedno. Za kilka dni zmarł. Było to 30 grudnia 1978 roku w Chorzowie.

Każdy, kto znał osobiście mecenasa Alfreda Gerke mógłby z pewnością dodać coś jeszcze na jego temat. Być może warto czyjeś wspomnienia ocalić od zapomnienia?


e-mail: internet@luteranie.pl (c) 2002 - Konsystorz Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w RP