Witryna Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w RP


ks. dr Marcin Luter[Marcin Luter]

ks. prof. dr hab. Wiktor Niemczyk

Luter zetknął się z głównymi prądami duchowymi swojego czasu po raz pierwszy, gdy jako osiemnastoletni młodzieniec zapisał się w roku 1501 na uniwersytet w Erfurcie, ażeby zgodnie z wolą ojca studiować prawo. Na uniwersytecie tym zmagały się w tym czasie z sobą dwa główne prądy umysłowe: tradycyjny - scholastyczny, i budzący się dopiero, zresztą dość nieśmiało, postępowy, humanistyczny. Prąd tradycyjny był wtedy jeszcze silniejszy - toteż Luter lepiej przyswoił sobie wiedzę dawną, scholastyczną, aniżeli nową, humanistyczną, chociaż pociągała go również bardzo literatura i kultura klasyczna, i Luter powoli nabierał przekonania o wysokiej wartości klasycznego wykształcenia. Chociaż jako student przedmiotów świeckich na "wydziale sztuk wyzwolonych" odznaczał się w zasadzie pogodnym usposobieniem, jednak w głębi jego jestestwa nurtowała surowa powaga, przyniesiona już z domu rodzicielskiego, i dręczyło go stale trwożne pytanie: "Jak zyskać łaskę u Boga". Po czteroletnim studium ukończył właśnie wydział sztuk wyzwolonych i rozpoczął studia prawnicze, gdy pewnego razu w drodze powrotnej z domu rodzicielskiego z Mansfeld do Erfurtu, zaskoczony w szczerym polu straszliwą burzą, złożył ślubowanie, że - jeżeli wyjdzie z tej opresji cało - zostanie mnichem. Ponieważ został ocalony, wstąpił wkrótce potem, dnia 17 lipca 1505 r. jako nowicjusz do erfurckiego konwentu zreformowanego Zakonu Augustiańskiego. W rok później, w 1506 r., złożył ślubowanie zakonne, a po dalszym roku przygotowania przyjął w 1507 r. święcenia kapłańskie. Przeor klasztoru przeznaczył Lutra do studium teologii, któremu Luter bardzo sumiennie się oddawał, słuchając wykładów Pisma św. i dogmatyki według "Sentencji Piotra Lombardzkiego", i rozczytując się w późnoscholastycznych autorach, w literaturze mistycznej, a także w dziełach duchowego ojca zakonu, św. Augustyna.

Dom rodzinny Lutra w EisenachCiężkie wewnętrzne zmaganie się z sobą o doskonałość ewangeliczną, która miała u niego jako u mnicha stanowić treść i istotę życia, wtrąciło go w głęboki wewnętrzny niepokój. Żywiołowo, całym swoim jestestwem wewnętrznym walczył o "łaskawego Boga" ówczesnym zalecanym przez kościół i teologię katolicką sposobem, mianowicie ćwiczeniami ascetycznemi, wyrzeczeniami, dobrymi uczynkami, na jakie tylko stać go było - lecz wszystkie te zmagania i boje wewnętrzne były w jego odczuwaniu daremnymi: subtelne jego sumienie świadczyło ciągle przeciwko niemu. Obok "Zakonu", którego przepisy stale wydawały mu się niedopełnionymi, źródłem straszliwej rozterki i trwogi było dręczące go zwątpienie o tym, czy - jak to augustyńska teologia tak dobitnie podkreślała - może należeć do liczby "wybranych bożych". Pielęgnowane w klasztorze erfurckim duszpasterstwo spowiedników klasztornych rozgrzeszających go uwagą, że przesadza w surowości dla siebie samego, nie zdołało go pocieszyć i uspokoić. Toteż gdy decyzją zwierzchności klasztornej został Luter przeniesiony na inne miejsce, mianowicie do miasta Wittenbergi, gdzie w założonym kilka lat przedtem (1502 r.) przez księcia elektora Fryderyka Mądrego uniwersytecie miał Luter dokończyć studia teologiczne a jednocześnie rozpocząć działalność dydaktyczną na wydziale sztuk wyzwolonych, przybył na to miejsce przyszłych swoich wielkich przeznaczeń jako beznadziejnie po prostu znękany wewnętrznie. Jednakże właśnie tam w Wittenberdze otwarła się przed nim inna, nowa droga. Zetknął się tam bowiem Luter z Janem Staupitzem, podówczas wikariuszem generalnym Zakonu Augustianów na Turyngię i profesorem biblistyki na uniwersytecie wittemberskim, który wywarł wielki wpływ na uspokojenie skołatanego sumienia Lutra przez skierowanie jego uwagi na gorliwsze niż dotąd stadium Pisma św. Ono też dopomogło mu do wywalczenia sobie nowego podstawowego religijnego stanowiska. Luter wniknął w najgłębszy sens słowa listu do Rzymian r.1, w.17: "Sprawiedliwy z wiary żyć będzie" - odkrył, że użyte tam przez apostoła Pawła słowa "sprawiedliwość Boża" nie oznaczają gniewu sądzącego i karzącego Boga, ale że oznaczają one to działanie Boże, przez które Bóg grzesznika usprawiedliwia, to znaczy obdarza sprawiedliwością. Sprawiedliwość Boża to przebaczające i zbawiające grzesznika miłosierdzie Boże. I takie rozumienie tego pojęcia stało się fundamentem jego chrześcijaństwa i kluczem do jednolitego zrozumienia Pisma św. Luter zmagał się o odpuszczenie grzechów, bo jeśli grzech jest z człowieka zdjęty, to człowiek ma swobodny przystęp do ojcowskiego oblicza Boga. Dlatego słowo "odpuszczenie grzechów" oznaczało dla Lutra tyle samo, co pewność miłości Bożej i społeczności z Bogiem. Ta miłość Boża i społeczność z Bogiem stały się od czasów Chrystusa, przez Chrystusa i w Chrystusie faktem dokonanym w świecie i są dostępne dla każdego, bez wszelkiego ludzkiego przyczyniania się, bez ludzkich uczynków - zaś urojenie, iż przez uczynki, choćby i wspierane i wspomagane mocą płynącą z sakramentów można i trzeba było zasługiwać sobie łaskawe usposobienie Boże, prowadzi albo do pychy i wyniosłości, albo do rozpaczy. Bóg wytyczył więc jedną tylko drogę do zbawienia, a jest nią zaniechanie liczenia na własne uczynki a przyjmowanie z ufnością łaskawej miłości Bożej jako daru. To co dla pobożności średniowiecznej zawsze było czymś niepewnym, mianowicie, że Bóg jest dla człowieka łaskawym, stało się trwałym fundamentem nowego chrześcijańskiego życia. W tym odkrył Luter treść Ewangelii, zaś przeżycie tej prawdy, że Bóg jest dla człowieka łaskawy, i pewność tej łaski Bożej i zaufanie do Boga jako miłosiernego ojca, to jest wiara, która usprawiedliwia.

Klasztor LutraPrzy oryginalności zdobytej przez Lutra z takim mozołem pobożności ewangelicznej i przy niesamowitej sile jego religijnego przekonania było starcie się jego z przedstawicielami panującego systemu katolickiego na stałe nie do uniknięcia. Nastąpiło to starcie na tym punkcie, gdzie uzewnętrznienie się pobożności i podeptanie świętych wartości życia religijnego i kościelnego wystąpiły na jaw w najdrastyczniejszy sposób, mianowicie na punkcie odpustów.

Jako spowiednik, zastępujący chorego od dłuższego czasu proboszcza kościoła zamkowego w Wittenberdze, zetknął się Luter z tragicznymi dla życia religijnego skutkami rozpisania przez papieża w roku 1514 odpustu i frymarczenia w okolicznych terenach listami odpustowymi. Już od lipca 1516 r. występował Luter w swoich kazaniach przeciwko nadużyciom przy sprzedaży odpustów, jakich dopuszczał się w tamtych stronach głównie handlarz odpustowy, dominikanin Tetzel. Te wystąpienia Lutra pozostały jednak bez rezultatu. Wobec tego sięgnął Luter do skuteczniejszego jego zdaniem środka: wezwał mianowicie teologów do publicznej akademickiej dysputy na temat wartości odpustów przez przybicie dnia 31 października 1517 r. na drzwiach kościoła zamkowego w Wittemberdze, 95 tez. Luter nie przypuszczał, że tezy te mogą doprowadzić do przewrotu w dziedzinie życia kościelnego. Czuł on na sobie jako profesor teologii i p.o. spowiednika i kaznodziei obowiązek wystąpienia przeciwko nadużyciom, jakich dopuszczały się terenowe instancje odpustowe, i był przekonany, że publiczna dysputa odsłoni przed oczyma wyższej hierarchii kościelnej niegodziwość tej frymarki i spowoduje ukrócenie nadużyć. Jednakże do dysputy akademickiej nie doszło, natomiast tezy lutrowe rozpowszechniały się w ciągu bardzo krótkiego czasu po całych Niemczech i poza ich granicami i zostały przyjęte przez wielu z wielkim uznaniem, jednocześnie atoli wywołały gwałtowny sprzeciw tych, w których interesy ugodziły. Najpierw odezwał się główny sprawca wystąpienia Lutra, handlarz Tetzel w swoich "antytezach" napisanych n.b. nie przez niego samego, ale przez niejakiego Konrada Wimpinę z Frankfurtu n/O. Wkrótce potem wystąpił namiętny adwersarz Lutra, profesor w Ingolstadcie, dr Jan Eck, który też jako pierwszy zwrócił uwagę na "kacerskie poglądy" Lutra. Duchowny zwierzchnik kraju, arcybiskup moguncko-magdeburski Albrecht wniósł do Kurii rzymskiej pierwszą skargę na Lutra jeszcze w grudniu 1517 r., po nim uczynili to Dominikanie, spośród których wywodził się główny sprawca całej sprawy, kramarz odpustowy Tetzel. Kuria rzymska nakazała przełożeństwu zakonu augustiańskiego, do którego Luter należał, skłonienie go do cofnięcia i odwołania swoich tez. Luter odmówił po otrzymaniu potajemnie od księcia saskiego Fryderyka Mądrego zapewnienia poparcia, pomocy i ochrony. W kwietniu 1518 r. obradowała w obecności Lutra kapituła generalna zakonu augustiańskiego w Heidelberdze nad zlikwidowaniem tego "teologicznego sporu", lecz bezskutecznie, owszem nawet z korzyścią dla Lutra, który na tym konwencie zyskał na przyszłość dwóch działaczy reformacyjnych, Brenza i Bucera. W maju 1518 r. wysłał sam Luter do ówczesnego papieża wraz z czołobitnym listem obszerne objaśnienie swoich 95 tez, tzw. "Resolutiones", w których jeszcze radykalniejsze wypowiedział poglądy na ten sporny temat. W międzyczasie zarządził papież, na podstawie ponownej skargi Dominikanów, wszczęcie przeciwko Lutrowi procesu kacerskiego i zażądał od wysokiego dygnitarza kurii, Sylwestra Mazzoliniego Deprieria, teologicznej oceny wytworzonej sytuacji. W związku z tym otrzymał Luter wezwanie do zjawienia się w ciągu 60 dni przed sędziami kościelnymi w Rzymie.

WittenbergaZanim atoli ten proces mógł być przeprowadzony, wystąpił, podmówiony przez Dominikanów i przekonany przez nich o kacerstwie Lutra, papieski legat w Niemczech, Kajetan i spowodował wszczęcie przez kurię nowego, przyśpieszonego procesu przeciwko Lutrowi z wyraźnego już oskarżenia o notoryczne kacerstwo. Na tej podstawie został Luter skazany zaocznie (in contumatiam) z powodu nie stawienia się na rozprawie sądowej, a elektor saski Fryderyk Mądry został wezwany do wydania Lutra już celem ukarania. Lecz elektor saski wymógł na kurii rzymskiej to ustępstwo, że Luter ma być przesłuchany w Niemczech w czasie Sejmu w Augsburgu, jesienią 1518 r. przez papieskiego legata Kajetana. Spotkanie kardynała Kajetana z Lutrem w Augsburgu nie dało żadnego wyniku, gdyż Luter odmówił odwołania, którego Kajetan się domagał. Ponieważ w czasie tych rozmów Luter przekonał się, iż w Rzymie nie są należycie poinformowani o jego teologicznym stanowisku, wniósł 16 X 1518 r. z Augsburga apelację "od papieża źle poinformowanego do papieża, który powinien być lepiej poinformowany" (a papa male informato ad papam melius informandum) opuścił Augsburg i powróciwszy do Wittenbergi, ogłosił swoje "akta augsburskie" (acta augustana) i zaapelował dnia 28 listopada 1518 r. od papieża do Soboru.

Podobnie jak pertraktacje z Kajetanem pozostały bez rezultatu również rozmowy ze stycznia 1519 r. między Lutrem a wysłanym z Rzymu do Niemiec, zwłaszcza na dwór księcia elektora saskiego, zręcznym dyplomatą, dworzaninem papieskim Karolem Miltitzem. Głównym motywem wysłania Miltitza do Saksonii było wręczenie ks. elektorowi "złotej róży" - wysokiego odznaczenia papieskiego celem pozyskania obdarowanego dla papieskiej polityki przed wyborem nowego cesarza, oraz celem przeforsowania u księcia elektora wydania Lutra w ręce papieskiej sprawiedliwości dla przykładnego ukarania kacerza. Jedynym efektem usilnych perswazji Miltitza było uzyskanie od Lutra jego przyrzeczenia, że będzie milczał i na drażliwy temat odpustów nie będzie się wypowiadał ani ustnie ani pisemnie, jeżeli również jego wrogowie będą milczeli, oraz że podda się orzecznictwu któregoś z umiarkowanych, roztropnych i uczonych biskupów niemieckich. Lecz wrogowie Lutra zerwali to porozumienie, zwłaszcza zaś namiętny i zapalczywy jego przeciwnik dr Jan Eck, który w grudniu 1518 r. przez swoje tezy wciągnął Lutra do teologicznego sporu, jaki już kilka miesięcy przedtem rozgorzał na temat łaski Bożej i wolności ludzkiej woli pomiędzy Eckiem a uniwersyteckim kolegą Lutra, Andrzejem Karlstadtem. Punktem szczytowym tego sporu teologicznego była tzw. "DYSPUTA LIPSKA" od 27 VI - 16 VII 1519 r. Do spornych zagadnień między Eckiem a Karlstadtem (łaska Boża i wolna wola) dołączyły się w drugiej fazie dysputy, prowadzonej już między Lutrem a Eckiem, tematy prymatu papieskiego i omylności czy nieomylności soborów. Ponieważ Luter dał się w dyskusji Eckowi sprowokować i gdy mowa była a Soborze Konstanckim 1414 - 1418, który skazał Husa na spalenie, stwierdził, iż wśród zdań teologicznych potępionych przez ten Sobór, za które Hus został skazany na spalenie, były zdania o czysto ewangelicznej treści, przeciwnicy wykorzystali ten "lapsus linguae" i oficjalnie ogłosili Lutra kacerzem. Ten efekt dysputy lipskiej wykazał, że odtąd trudno już będzie podniesiony wskutek odpustów protest skromnego dotąd profesora teologii ograniczyć tylko do samego zagadnienia odpustów, i że Luter będzie musiał stanąć do walki z Kościołem papieskim. I istotnie - w rok po dyspucie lipskiej - 1520 r. Luter "stał już w odmęcie walki, ogarniając jasnym wzrokiem całość zadań reformatorskich" (ks. Adolf Rondthaler). W ogóle rok 1520 był w początkowej fazie reformacji luterskiej rokiem przełomowym - można nawet rzec, że rok ten przyniósł z sobą szczytowe punkty wewnętrznego duchowego rozwoju samego reformatora oraz rozstrzygające wydarzenia w jego życiu osobistym i w jego działalności: był to wszak rok napisania przez Lutra oprócz wielu innych pism i rozpraw, także trzech podstawowych rozpraw reformacyjnych. 1) W sierpniu 1520 r. napisał Luter wezwanie: "Do chrześcijańskiej szlachty narodu niemieckiego o poprawie stanu chrześcijańskiego", wezwanie do podjęcia przez stany niemieckie reformy Kościoła, ponieważ i biskupi wzbraniają się reformę przeprowadzić, 2) w październiku 1520 r. napisał Luter "Uwagi wstępne o niewoli babilońskiej Kościoła" - jest to pierwsza, niezwykle ostra krytyka rzymsko-katolickich sakramentów, spośród których Luter skłonny jest uznać jako ustanowione przez Chrystusa Pana tylko chrzest, Wieczerzę Pańską i pokutę, 3) z listopada 1520 r. pochodzi "Rozprawa o wolności chrześcijańskiej" - napisana w ujęciu szerszym po łacinie, a w ujęciu skróconym, po niemiecku. Szersze ujęcie łacińskie było przeznaczone dla ówczesnego papieża Leona X i dlatego w literackim dorobku reformatora łączy się je z "listem Lutra do Leona X najwyższego kapłana". List ten pomyślany był przez kolegów Lutra z zakonu augustiańskiego, którzy byli inspiratorami jego napisania, jako zapewnienie lojalności Lutra wobec papieża, a przedstawia on w kilku rzutach przebieg sporu religijno-teologicznego, za jaki cała dotychczasowa działalność reformacyjna Lutra nawet w jego własnych oczach uchodziła. Rozprawa o wolności chrześcijańskiej rozwija w oparciu o I list do Koryntian r.9, w. 19 podwójną myśl: "chrześcijanin jest przez wiarę, tzn. według wewnętrznego człowieka panem wszystkich rzeczy i nikomu nie podległym", ale "przez miłość tzn. w zewnętrznym swoim życiu sługą wszystkich i wszystkiemu podległym".

Elektor saskiPo dłuższej zwłoce został znowu podjęty w Rzymie proces kacerski przeciwko Lutrowi, i wydana 15 VI 1520 r., ułożona przy współdziałaniu dr Jana Ecka bulla "Exsurge Domine", zawierająca zagrożenie klątwą (nie bulla klątwy!) posunęła proces ten o znaczny krok naprzód. Bulla ta była potępieniem 41 nie powiązanych z sobą zdań wyjętych z dzieł Lutra jako zdań heretyckich, z nakazem spalenia wszystkich dzieł Lutra i żądaniem odwołania tych herezji w ciągu 60 dni, w przeciwnym razie zostanie on potępiony jako heretyk. Realizacja zapowiedzianych w tej bulli działań została zlecona w Niemczech dr Eckowi, a w Niderlandach nuncjuszowi papieskiemu Aleandrowi. W Niderlandach zdołał Aleander bez trudności bullę tę opublikować, w Niemczech natomiast dr Eck miał z tym mniej szczęścia. Luter na wieść o bulli i jej treści odwołał się dnia 17 XI 1520 r. do Soboru i opublikował bardzo ostre pisemko "Przeciwko ohydnej bulli antychrysta" (adversus execrabilem Antichristi bullam), gdzie po raz pierwszy dał wyraz swojemu poglądowi, że "papiestwo" (nie papież) to antychryst. Na spalenie przez nuncjusza papieskiego Aleandra w Leodium swoich pism odpowiedział Luter spaleniem dnia 10 XII 1520 r. bulli "Exsurge Domine" wraz z dekretami papieskimi i z kodeksem prawa kanonicznego. Wieść o tym wywołała potężne wrażenie. Wkrótce potem za bullą grożącą klątwą pojawiła się dnia 30 I 1521 r. bulla ekskomunikacyjna "Decet Romanum pontificem...". Dalsze losy Lutra zawisły od stanowiska Stanów Rzeszy, zwłaszcza Sejmu. Pierwszym przez nowo obranego, młodego, bo dwudziestojednoletniego cesarza Karola V zwołanym Sejmem był Sejm Wormacki, na który pod presją książąt i Stanów Rzeszy sprzyjających reformom Kościoła Luter został wezwany na przesłuchanie, i tutaj 18 IV 1521 r. potwierdził swoje reformacyjne stanowisko, nie uległ także na dalszych dwóch przesłuchaniach. Lecz zanim nawet te dalsze przesłuchania miały miejsce, cesarz już 15 IV 1521 r. powziął swoją decyzję w formie tzw. "Edyktu Wormackiego", gdzie zgodnie z bullą papieską Luter i jego zwolennicy zostają wyjęci spod prawa, nakazane zostaje spalenie jego książek i ustanowiona zostaje cenzura duchowna wszystkich książek drukowanych w Niemczech. 
LUTER NA WARTBURGU 

Nad Lutrem osobiście, a także nad jego dziełem reformy zawisło śmiertelne niebezpieczeństwo. Zwolennicy poszukali sposobu ratunku samej osoby reformatora w ukryciu go w miejscu zakonspirowanym. Był nim zamek Wartburg, gdzie Luter przebywał dziesięć miesięcy, od 4 V 1521 r. do 3 III 1522 r., wykorzystując ten przymusowy pobyt w zaciszu na intensywną działalność literacką. Dokonał tam w szczególności tłumaczenia Nowego Testamentu na język niemiecki, napisał "Książeczkę o spowiedzi", "Postyllę" czyli zbiór kazań, oraz traktat "o ślubach zakonnych".

Komnata Lutra na zamku w WartburguNa okres nieobecności Lutra w Wittenberdze przypada też wydanie przez Filipa Melanchtona pierwszej dogmatyki ewangelickiej w duchu Lutra tzw. "Loci communes rerum theologicarum seu hypotyposes theologicae", oraz podjęcie przez innych jego zwolenników, w szczególności przez profesora Andrzeja Karlstadta pewnych praktycznych reform kościelnych. Dotyczyły one zwłaszcza małżeństwa duchownych, na temat których Luter wyraźnie wypowiedział się w swoim wezwaniu do szlachty, życia klasztornego, co pokrywało się ze stanowiskiem Lutra w jego traktacie o ślubach zakonnych oraz mszy, w związku z czym zaczęto w Wittenberdze udzielać komunii pod obiema postaciami. Rzecz zrozumiała, że innowacje te wywoływały atmosferę podniecenia, w której łatwo o wybryki, zwłaszcza że ze zdrowymi tendencjami reformy połączyły się urojeńcze tendencje odśrodkowe, zarówno w dziedzinie stosunków społecznych jak zwłaszcza w dziedzinie życia religijnego. Lutrowi coraz trudniej było oddziaływać regulująco na odległość na bieg spraw, toteż nie bacząc na grożące mu niebezpieczeństwo opuścił Wartburg, powrócił do Wittenbergii i przez swoją działalność kaznodziejską przywrócił w mieście względny spokój. Ale wszczęte w samej Wittenberdze działania reformacyjne rozszerzyły się i na inne tereny, i chociaż formalnie obowiązywał Edykt Wormacki z surowymi jego postanowieniami odnośnie do "sprawy Lutra", jednak dzieło reformy zataczało dzięki działalności szczerych zwolenników Lutra, coraz szersze kręgi, co stało w związku z słabością władzy politycznej w ówczesnej Rzeszy Niemieckiej nawet mimo obecności tam samego cesarza. Nie obeszło się także bez rozstania się z oddanymi od dawna przyjaciółmi i zwolennikami. Takim był zwłaszcza bliski kolega i przyjaciel Lutra Andrzej Karlstadt, który posądził Lutra o brak konsekwencji i o zatrzymanie się w połowie drogi, i który swój radykalizm religijny oddał nawet na usługi radykalizmu społecznego, reprezentowanego przez Tomasza Münzera, jednego z wodzów rewolucji chłopskiej w Niemczech.


e-mail: internet@luteranie.pl (c) 2002 - Konsystorz Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w RP