
![]()
|
bp Juliusz Bursche |
[Działalność ks. Biskupa dra J. Burschego w okresie międzywojennym] ks. prof. Jan Szeruda Bp Juliusz Bursche (1862-1942), Biskup Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w RP, przywódca polskich ewangelików. Członek wielu towarzystw naukowych, charytatywnych i patriotycznych. Doktor h.c. Wydziału Teologii Ewangelickiej UW. Więzień obozu koncentracyjnego w Schsenhausen-Oranienburg. Zmarł w szpitalu więziennym Moabit w Berlinie. |
Okres z górą 20-letni dziejów Kościoła Ewang.-Augsb. w Polsce,
obramowany dwiema Wojnami światowymi, jest nam zbyt bliski, byśmy mogli przebieg najważniejszych wydarzeń i ich siły twórcze obiektywnie ocenić. Nie mamy jeszcze odpowiedniej perspektywy historycznej i wiele czynników natury uczuciowej oddziaływa na tworzenie się naszego obrazu osób i wypadków najbliższej nam przeszłości. Pierwsza wojna światowa wywołała w umysłach i nastroju psychicznym ogółu zmiany ujemne w formie nienawiści
narodowościowej, ale także obudziła nieodpartą tęsknotę mas do wyzwolenia społecznego. Życie religijne doznało poważnego wstrząsu. Nie można powiedzieć, że rozgorzał zapał, że nastąpiło odrodzenie, raczej należy stwierdzić, że tendencje ustrojowe i organizacyjne wzięły gorę nad innymi.
Jak na tym tle przedstawia się życie Kościoła Ewang.-Augsb. w Polsce? Odpowiedzią będzie obraz
działalności ks. Biskupa Dra J. Burschego w okresie międzywojennym. Mimowoli sięgać będę do osobistych wspomnień z tego okresu.
Po zajęciu b. Kongresówki przez wojska niemieckie zarząd Kościoła przeszedł w ręce nominałów, którzy z ramienia okupantów sprawowali władzę, jako Konsystorz. Byli to ludzie nie tylko narodowościowo, lecz i po większej części wyznaniowo obcy. Należeli, jak liczni duchowni niemieccy sprowadzeni do Polski, do tzw. Kościoła unijnego. Władze okupacyjne z prezesem Konsystorza na czele starały się na Synodzie łódzkim w dn. 18--19. X. 1917 r. narzucić Kościołowi swoją ustawę kościelną. Zdecydowana postawa duchowieństwa polskiego pod kierunkiem ks. R. Gundlacha z Łodzi i adw. Ręczlerskiego z Warszawy uniemożliwiła urzeczywistnienie ich planu. Nic nie wskórały dalsze ich próby. Pozostał jednak z czasów okupacji posiew nienawiści i obcości Niemców w stosunku do społeczeństwa polskiego i duchownych polskich. Tymczasem starania ówczesnego superintendenta generalnego, przebywającego w Sztokholmie po dłuższym przymusowym pobycie w Rosji, o zezwolenie na powrót do kraju, nie dawały wyniku. Po kilku miesiącach czekania zgoda władz nareszcie nadeszła. Niełatwa była rola ks. superintendenta Burschego, który w maju 1918 r. wrócił do Warszawy. W sprawie ważniejszych reform kościelnych, głównie ustawy kościelnej, która tymczasem została przerobiona, trzeba było stosować taktykę zwlekania. W połowie listopada 1918 r. Niemcy opuścili Warszawę, kraj był wolny.
Od razu przystąpiono do pracy organizacyjnej. W I okólniku Konsystorza do duchowieństwa wskazał Superintendent generalny na ważność chwili historycznej. "Bywają momenty dziejowe niezwykłej doniosłości, od których nowa rozpoczyna się era -- mówi okólnik --, zmartwychwstaje Polska, niepodległa, zjednoczona, do której garną się też odłączone już dawno od pnia macierzystego odłamy ludu polskoewangelickiego na Śląsku i na Mazowszu". Tak było. Dnia 31. X. 1918 r. duchowieństwo polskie na Śląsku Cieszyńskim wystosowało do ks. Burschego depeszę treści następującej: "Koło polskich teologów ewangelickich w Księstwie Cieszyńskim w nadziei bliskiego połączenia Kościoła naszego z całym Kościołem ewangelickim w Polsce, zasyła Ci, Czcigodny Księże Superintendencie Generalny, radosne pozdrowienia". Na zaproszenie Rady Narodowej Księstwa Cieszyńskiego i z upoważnienia Ministerstwa W. R. i O. P. ks. Superintendent Bursche dnia 14 grudnia 1918 r. wyjechał do Cieszyna celem przejęcia zarządu Kościoła ewangelickiego w Księstwie Cieszyńskim w imieniu Konsystorza warszawskiego. Dnia 19 grudnia duchowni polscy mieli naradę z dostojnym Gościem, który odtąd miał być ich zwierzchnikiem. Następnego dnia odbyło się w
kościele Jezusowym w Cieszynie uroczyste nabożeństwo, na którym kazanie wygłosił ks.
Superintendent na tekst Malachiasza 4, 1-2. Było to potężne wyznanie wiary w Boga sprawiedliwości. Pana dziejów świata, wypowiedziane z niezwykłą mocą, działającą przekonywająco. Mówca apelował do mądrości l poczucia odpowiedzialności obecnych przywódców grupy niemieckiej. Niezliczone rzesze wiernych były pod wrażeniem kazania nowego zwierzchnika Kościoła. Wśród najstarszych członków zboru cieszyńskiego obudziły się wspomnienia z czasów natchnionego kaznodziei warszawskiego, Ks. Dra L. Otto.
Po nabożeństwie odbyła się w sali zborowej narada duchownych i kuratorów zborów śląskich, na której powołano prowizoryczny zarząd Kościoła na Śląsku Cieszyńskim w składzie: ks. Franciszek Michejda - senior, ks. Dr. A. Schmidt
- konsenior, J. Boruta - kurator, Bathelt - zast. kuratora. Za wzorem zborów śląskich poszedł Kraków, oddając się pod zarząd Konsystorza w Warszawie (1922).
Na skutek propozycji Rady Narodowej Cieszyńskiej i Rządu udał się ks. Bursche w lutym r. 1919 do Paryża, gdzie jako reprezentant Kościoła
Ewang.-Augsb. w Polsce złożył dnia 14 lutego memoriał w sprawie ewangelików w Księstwie Cieszyńskim, na Śląsku Pruskim l na Mazurach. Ten ważny dokument historyczny kończy się słowami: "Przyłączenie tych wszystkich ewangelików polskich do nowej Polski naprawi wiekową krzywdę nam wyrządzoną, wzmocni ewangelicyzm polski i doprowadzi do tego, że w nowej Polsce będzie przeszło milion ewangelików polskich. Nie żądamy niczyjej- krzywdy, nie pragniemy zagarnąć obcych nam żywiołów. Prosimy tylko o to, aby wszystkich nas ewangelików polskich złączono razem i tym umożliwiono nam nasze istnienie, nasz dalszy rozwój. Chcemy utworzyć Kościół ewangelicki polski, wolny od wpływów niemieckich, które zwłaszcza podczas okupacji niemieckiej tak srodze dały się nam we znaki, i jesteśmy przekonani, że taki Kościół może istnieć, rozwijać się i być błogosławieństwem". W sprawie ludności ewangelickiej Śląska Cieszyńskiego złożył później ks. Karol Kulisz treściwy memoriał. Niestety, decyzja Konferencji pokojowej z r. 1920 w Paryżu wypadła inaczej, niż się spodziewano.
Tymczasem z początkiem 1919 r. ukonstytuował się w Warszawie pierwszy powojenny, polski Konsystorz w następującym składzie; sędzia Jakub
Glass - prezes, ks. Superintendent gen. J. Bursche - wiceprezes, radcy duchowni: ks. ks. R. Gundlach z Łodzi
i Aleksander Schoeneich z Lublina, radcy świeccy: sędzia Władysław Boerner i prof.
dr. Józef Buzek. Byli to wierni współpracownicy wiceprezesa Konsystorza. Prezes Glass wnosił do pracy wiedzę prawniczą i głęboką kulturę,
dr. J. Buzek rozległą znajomość prawa i historii oraz doświadczenie polityka, ks. Gundlach był duszpasterzem i organizatorem opieki społecznej w Łodzi, ks. Schoeneich wytrawnym duszpasterzem, pedagogiem i znanym pisarzem kościelnym.
Na wniosek ks. Burschego podjął Konsystorz na wielką skalę zakrojoną akcję na rzecz przyłączenia Mazowsza pruskiego do Polski. W tym celu w marcu 1919 r. złożył w tej sprawie przedstawicielom Misji Międzysojuszniczej memoriał, kończący się słowami: "Z zasad powyższych Konsystorz ewangelicko-augsburski w Warszawie poczytuje za obowiązek zwrócić uwagę mocarstw koalicyjnych na konieczność przyłączenia do państwa polskiego ośmiu południowych powiatów Prus Wschodnich o ludności polsko-ewangelickiej, wyznania augsburskiego". W kwietniu 1919 r. Konsystorz wystosował do Mazurów osobną odezwę z podpisami prezesa J. Glassa i wiceprezesa ks. J. Burschego. W Warszawie zorganizowała się "Sekcja Mazurska" przy "Towarzystwie Kresów Pomorskich" "Zrzeszenie plebiscytowe
Polaków-Ewangelików", a następnie "Komitet Mazurski", któremu przewodził ks.
Bursche. Dnia 6 lutego 1920 r. mógł wizytować Działdowo, które bez plebiscytu zostało przyłączone do Polski. Akcja plebiscytowa, energicznie i z zapałem prowadzona, nie dała pomyślnego wyniku.
Marzenia ewangelików polskich nie spełniły się. Półtora roku pracy nie wystarczyło do pozyskania tych, których kilka wieków oddaliło od Polski.
Czynny udział ks. Superintendenta Burschego w akcjach kościelne-politycznych wśród Ślązaków i Mazurów, informacje podawane w prasie codziennej i kościelnej, przede wszystkim udział w pracach Komitetu Mazurskiego sprawił, że czynniki niemieckie w kraju i zagranicą tę pracę przedstawiciela Kościoła
Ewang.-Augsb. -w Polsce zakwalifikowały jako działanie wybitnie polityczne i poczęły go zwalczać na łamach prasy, zwłaszcza na konferencjach, które dotyczyły spraw Kościoła unijnego ha terenach, znajdujących się już w obrębie państwa polskiego. Sfery kościelne niemieckie rzuciły wówczas wobec zagranicy hasło: Granice państw nie są granicami Kościołów -- i uznawały w dalszym ciągu zależność administracyjną Kościoła unijnego w Poznańskim i na Pomorzu od centralnych władz w Berlinie. Ks. Bursche natomiast stał na stanowisku, że Kościół unijny winien dążyć do administracyjnego uniezależnienia.
Emigracja Niemców z terenów północnych i zachodnich Polski bardzo osłabiła zwartość żywiołu niemieckiego; mimo to Kościół unijny potrafił skupić w zborach rozproszone masy Niemców, roztoczyć nad nimi wszechstronną i gorliwą opiekę duszpasterską. Życie w nowych formach organizacyjnych było bardzo bujne i rozwijało się pomyślnie. Pozostała jednak głęboko w świadomości Niemców zakorzeniona niechęć do ks. Burschego. Towarzyszyła ona z większym lub mniejszym nasileniem jego działalności aż do II wojny światowej. List ks. Burschego do arcybiskupa Soederbloma, drukowany w wyjątkach w "Neue Lodzer Zeitung" z 8. 2. 1920 o położeniu Kościoła unijnego w Polsce i jego stosunku do Niemiec, o akcji na rzecz Mazurów, o polityce władz okupacyjnych itd., wywołał polemikę Wydziału "Niemieckiego Kościoła Ewangelickiego", który w specjalnym memoriale wypowiadał się o poszczególnych zarzutach i tezach autora listu.
Sprawa Kościoła unijnego była przedmiotem specjalnej konferencji, zwołanej w dn. 3--5 marca 1921 r. przez prymasa Szwecji, arcyb. Soederbloma, do Uppsali. Spośród uchwał zasługują na uwzględnienie następujące: "Pożądanym jest, aby słudzy Kościoła dla
dobra Ewangelii, dla jej wpływu na życie narodu posiadali albo usiłowali posiąść konieczną znajomość języka urzędowego kraju, w którym znajduje się powierzony im zbór. W razie, gdy pewna prowincja przechodzi od jednego państwa do drugiego o odmiennym języku urzędowym, od zasady powyższej może być uczyniony wyjątek w stosunku do tych sług Kościoła, którzy współcześnie urzędy kościelne sprawują, w przypuszczeniu, że Kościół w inny sposób wykonywa służbę duszpasterską w stosunku do mniejszości
narodowych". Konferencja nie może zaprzeczyć, że zależność prawna Kościoła unijnego w Poznańskim od Kościoła unijnego w Prusiech utrzymaną być nie może, i że Kościół w Poznańskim powinien przekształcić swój własny Synod na najwyższą władzę
synodalną i oprzeć swój statut kościelny na samoistnej podstawie, a to celem ustalenia łączności wszystkich kościołów ewangelickich w Polsce oraz ich zorganizowania gwoli wspólnego wzmocnienia pracy nad życiem ewangelicko-kościelnym. Nawołuje przeto konferencja wszystkich chrześcijan; ewangelickich w Polsce, aby do osiągnięcia tego celu zmierzali, a serca ludzkie zarówno, jak i Kościoły coraz bardziej przejmowały się prawdziwym duchem Chrystusowym, gwoli unikania l zwalczania wszystkiego, coby różniło tych, którzy są duchowo do nich zbliżeni albo budziło nieufność 'co do lojalności oderwanych zewnętrznie od macierzy kościelnej".
W chwili, gdy ks. Bursche przygotował się do wyjazdu na konferencję w Upsali, nadeszła wiadomość, że w Nawsiu zmarł 12 lutego 1921 r. ks. Franciszek Michejda, wódz ewangelików polskich na Śląsku, senior zbiorów zaolziańskich.
Na konferencji upsalskiej dowiedzieli się jej uczestnicy z ust ks. Burschego o powstaniu Wydziału Teologii Ewangelickiej w Warszawie. To dzieło było wynikiem jego zabiegów. Starania o tę polską uczelnię teologiczną musiały być robione nie tylko w Ministerstwie W. R. i O. P., lecz i na gruncie Uniwersytetu. Chodziło o to, by teolodzy polscy nie udawali się po wiedzę teologiczną do obcych środowisk i nie byli wychowywani w zupełnie obcej im atmosferze kościelnej i kulturalnej. Trzeba było przełamać wiele uprzedzeń, pozyskać właściwe władze dla projektu i wybrać odpowiednich kandydatów na wykładowców. Ale to nie wszystko.
Trzeba było zapewnić studentom warunki pracy i życia w Warszawie. Władze państwowe i uniwersyteckie od samych początków wykazywały pełne zrozumienie dla projektu ks. Burschego, pierwsi kandydaci na profesorów w liczbie 4 zostali, wybrani spośród duchownych Kościoła. Dzięki pomocy luteran amerykańskich mogli udać się do Szwajcarii w celu przygotowania prac naukowych i uzyskania potrzebnego stopnia naukowego. Z dn. 15. X. 1920 r. zostali mianowani pierwsi wykładowcy: ks. ks. Lic. Edmund Bursche i Jan Szeruda, dn. 4 stycznia 1921 r. na rozpoczęcie zajęć akademickich wygłosili swe wykłady wstępne. Studenci mieszkali w Bursie teologów, która umieszczona była początkowo w "Domu starców" przy ul. Żytniej, następnie w Domu opieki przy ul. Elektoralnej, a później w domu Konsystorza przy ul. Wierzbowej 2. Dzień 4 stycznia 1921 r. był świętem nie tylko Wydziału, lecz także ewangelicyzmu polskiego, który dzięki zabiegom ks. Burschego uzyskał swój Wydział krajowy. Odtąd wszystkie Kościoły ewangelickie w Polsce miały możność kształcenia swych teologów w uniwersytecie stołecznym, w pełnym zaufaniu do młodej uczelni powierzały jej swych kandydatów. Liczba studentów z roku na rok rosła i wynosiła tuż przed wojną: 72. Parafie, które po
pierwszej wojnie cierpiały na dotkliwy brak duchownych, miały ich teraz w dostatecznej ilości.
Życie religijno-kościelne nabierało rozmachu. Do ożywienia go przyczyniały się święta misyjne i różne uroczystości pamiątkowe, jak również coraz częściej urządzane wizytacje ks. Biskupa Burschego. Wyjeżdżał często w sprawach parafialnych i kościelnych,
obejmując zasięgiem wizytacji cały kraj: od Gdyni do Łucka, od Wilna do Wisły. Było przed wojną w 10 diecezjach 118
parafii, 39 filiałów i przeszło 200 duchownych. Niemałe znaczenie dla życia religijnego miała prasa kościelna
i wydawnictwa, które w ks.
Biskupie miały życzliwego przyjaciela i ofiarodawcę. Sam zasilał ich łamy przyczynkami, przemówieniami i kazaniami. Dla ewangelików wydał "Ewangelie i Dzieje Apostolskie" w przekładzie z r. 1881. Zagranicę informował o Kościele Ewang.-Augsb. w przyczynkach, zamieszczonych w wydawnictwie ekumenicznym "Ekklesia", oraz w dziele zbiorowym
"Die lutheranischen Kirchen der Welt in unseren Tagen". Był współzałożycielem i pierwszym prezesem "Towarzystwa badań dziejów Reformacji w Polsce".
Inną dziedziną, której ks. Biskup od początku poświęcił uwagę, było duszpasterstwo wojskowe. Ministerstwo Spraw Wojskowych zamianowało naczelnym kapelanem wyznania ewang.-augsb. z dnia 25 września 1919 r. ks. Ryszarda Paszko, b.
admin. zboru w Łomży. 2 biegiem czasu przy okręgach korpusowych powołano kapelanów stałych i rezerwowych. Dla potrzeb ewangelickiego duszpasterstwa wojskowego w Warszawie przydzielono b. cerkiew mokotowską przy ul. Puławskiej. Duszpasterze wojskowi
docierali do najdalej na wschód wysuniętych placówek ewangelickich, które powstały w wyniku wyłączenia
parafii w województwach wschodnich spod zwierzchnictwa Konsystorza kurlandzkiego w Mitawie i petersburskiego, oraz włączenia ich do okręgu konsystorskiego warszawskiego. Oddawali oni także poważne usługi nowoorganizowanym parafiom na terenie województwa poznańskiego i pomorskiego aż do chwili, gdy parafie mogły powołać własnych duszpasterzy.
Przyłączenie parafii wschodnich, południowych i zachodnich województw do Konsystorza warszawskiego spotęgowało potrzebę udzielenia pomocy ewangelikom i ich duchownym. Z okazji pobytu w r. 1919 w Paryżu mógł ks. Surperintendent Bursche nawiązać kontakt z reprezentantami Zjednoczonego Kościoła Luterańskiego w Ameryce, którym przedstawił obszerny memoriał o ciężkim położeniu współwyznawców, którzy wrócili z wygnania.
Stałą troską ks. Burschego była działalność charytatywna naszego Kościoła. Zakłady warszawskie miały swych możnych protektorów, podobnie i Łódź, dzięki niestrudzonemu Dr. Tochtermannowi, lecz "Dom Miłosierdzia" wymagał wielkich kwot na rozbudowę: o stałą pomoc dla Zakładów opiekuńczo-wychowawczych w Dzięgielowie prosił ich założyciel i kierownik, ks. senior Kulisz. Trzeba było zabiegać o pomoc władz polskich, apelować do ofiarności Szwedów i Szwajcarów na rzecz Dzięgielowa. Na specjalne podkreślenie zasługuje wyjątkowa gorliwość ks. Burschego i umiejętność zdobywania środków pieniężnych na cele dobroczynne, ogólno-kościelne i kulturalne. Umiał pozyskać ofiarodawców dla gimnazjum im. Anny Wazówny w Warszawie, dla czasopisma "Reformacja w Polsce" i
in. Gdy tego wymagała sprawa, podjął daleką podróż w r. 1920 do Danii lub później do Szwajcarii. Należał do Rady "Międzykościelnej Instytucji Kredytowej" w Genewie, gdzie nieraz musiał staczać boje z zawodowymi bankowcami o racjonalną politykę kredytową. Przeciwstawiał mu się baron v. Pechmann, dyrektor banku w Monachium.
Podziwiał znajomość rzeczy u dostojnika Kościoła z Polski. "Skąd Pan ma takie wiadomości z zakresu techniki bankowej?" -- pyta v. P., a na to ks. B.: "Superintendent generalny w Polsce musi wszystko znać".
Ks. Bursche podejmował dalekie podróże także jako przedstawiciel Kościoła na różnych konferencjach międzynarodowych organizacji kościelnych i młodego ruchu ekumenicznego. Przywiązywał wielką wagę do duchowej łączności naszego Kościoła
z Kościołami luterańskimi zagranicą, dlatego też brał czynny udział w konferencjach "Światowego Konwentu luteran" w r. 1923 w Eisenach, w r. 1929 w Kopenhadze, w r. 1935 w Paryżu. Na tych konferencjach miał sposobność przedstawić położenie Kościoła
w Polsce l wygłosić kazania. Nazwisko dostojnika kościelnego z Polski znane było przedstawicielom innych Kościołów i wszędzie wzbudzało zainteresowanie. Było ono pewnym symbolem programu pracy l polityki kościelnej. Od roku 1925 osiągnął wielki rozmach ruch ekumeniczny kierunku
sztokholmskiego, zwany także ruchem chrześcijaństwa czynu społecznego, zapoczątkowany przez arcyb. N. Soederbloma. Pierwsza konferencja tego ruchu, lepiej mówić: pierwszy Sobór powszechny chrześcijaństwa czynu społecznego odbył się w r. 1925 w Sztokholmie. Brała w nim udział delegacja polska pod przewodnictwem ks. Superint. Burschego. Sobór ten miał dla kształtowania się myśli ekumenicznej w Polsce decydujące znaczenie. Poprzedzony był w Sztokholmie przez konferencję "Wszechświatowego Związku przyjaznej współpracy Kościołów". Na tej konferencji pewne grupy uczestników, przede
wszystkim Niemców, podjęły atak przeciw ks. Burschemu z powodu jego stosunku do spraw Kościoła unijnego. Ks. Bursche, który szybko się orientował i od razu umiał zareagować, odparł zarzuty. W celu wyjaśnienia spornych spraw zaproponowali Anglicy naradę polsko-niemiecką, w której wzięły udział obie delegacje: polska
i niemiecka z Polski, nadto niektórzy wybitniejsi przedstawiciele delegacji Niemieckiego Kościoła Ewang. profesorowie: Deissmann i Siegmund Schultze. Tutaj rzeczowe wywody ks. Burschego przekonały niejednego oponenta, a streszczenie argumentów polskich, opracowane przez prezesa J. Glassa, weszło do oficjalnego sprawozdania konferencji. Na następnej z rzędu konferencji wymienionego Związku w r. 1930 w Cambridge także poświęcono uwagę
sprawom polskim, lecz tym razem dyskutowano rzeczowo i lojalnie wobec przedstawiciela Kościoła Ewang.-Augsb. Tymczasem stosunki polityczne i międzykościelne w Polsce zaostrzały się. Współpraca Kościoów ewangelickich, zapoczątkowana w r. 1926 w Wilnie
i prowadzona przez ks. Burschego jako pierwszego prezesa "Rady Kościołów ewangelickich". Była pod wpływem czynników politycznych coraz trudniejsza, a po ustąpieniu z Rady delegatów Kościołów unijnych ograniczyła się do grupy polskiej.
Walka o nowe prawo wewnętrzne Kościoła Ewang.-Augsb. i o sytuację prawną Kościoła unijnego na Górnym Śląsku, zwłaszcza w przededniu wygaśnięcia Konwencji genewskiej, przybierała na sile. Zaznaczyło się to na II Konferencji ekumenicznej w r. 1937 w
Oxfordzie. Wśród delegatów rozpowszechniano różne wydawnictwa i komunikaty z tendencyjnymi
informacjami o stosunkach wyznaniowych w Polsce, ze szczególnym uwzględnieniem Kościoła unijnego. Pojawiła się nawet publikacja A. G. H. von Hoogenhuyze'a pt.: "Kirche, Volk und Staat in Polen", ogłoszona na podstawie danych ze sfer niemieckich w Polsce, która w rażący sposób jednostronnie i nieraz błędnie tłumaczyła przepisy dekretu o stosunku Państwa do Kościoła Ewang.-Augsb. i oczywiście nastrajała delegatów przeciwko Polsce. Wezwanie pod adresem Polski wymagało natychmiastowej reakcji. Na obszerne wywody nie było czasu. Zabraliśmy się późnym wieczorem we dwóch do przygotowania repliki l skończyliśmy ją przed godz. 2-ą w nocy. Miałem i wtedy przykład pracy ks. Burschego, który szybko potrafił uchwycić istotę zagadnienia i trafnie umiał operować
argumentami. "Odpowiedź" była głównie jego dziełem. Następnego dnia zdołałem przepisać elaborat i postarać się o powielenie go. Około południa delegaci otrzymali naszą "Odpowiedź".
Tymczasem z kraju nadeszła wiadomość, że Sejm śląski przyjął ustawę, na podstawie której powołano nowe władze kościelne. Długoletnie walki o prawa Polaków-ewangelików w Kościele unijnym skończyły się. Opieka religijno-duszpasterska nad ludnością polską spoczywała w ręku 7 duchownych, powołanych przez Radę Kościelną, a wyznaczonych przez ks. Biskupa Burschego. W ruchu ekumenicznym tzw. lozańskim, łączącym Kościoły w sprawach "wiary i ustroju" ks. Bp. Bursche (mimo żywego zainteresowania się jego myślami przewodnimi po konferencji w dn. od 12 do 16 sierpnia 1920 r. w Genewie) nie brał czynnego
udziału. Dlatego też nie był w r. 1927 w Lozannie, ani w r. 1937 w Edynburgu, gdzie w jego zastępstwie reprezentowałem nasz Kościół. Nie uczestniczył także w konferencjach tzw. Komitetu kontynuacji Soboru
sztokholmskiego, które odbyły się w Chexbres (w 1930 r.) i Chamby (w 1935 r.) w Szwajcarii. W obu konferencjach brałem udział, jako jego zastępca.
Dwie były organizacje międzykościelne, którym ks. Bp. Bursche dużo poświęcił uwagi i czasu. Był to "Wszechświatowy Związek Przyjaznej Współpracy Kościołów" i "Światowe Zjednoczenie Obrony Protestantyzmu". Czołowi przedstawiciele Związku, jak lord
Dickinson, pastor Jezequel i prof. Siegmund-Schultze byli częstymi gośćmi ks. Bpa. B. i stałą z nim prowadzili korespondencję. Muszę zaznaczyć, że nie tyle konferencje międzynarodowe tego Związku, ile raczej narady regionalne miały wielkie znaczenie dla naszego Kościoła. Mam na myśli narady w Gdańsku, Królewcu, Pradze (1928), Berlinie (1933), a następnie w Warszawie (1938 r.); każda z nich przyczyniła się do poważnego zbliżenia obu powaśnionych grup, polskiej i niemieckiej, i do zrozumienia stanowiska ks.
Bpa. Co się tyczy "Zjednoczenia" ks. Bp. B. był z nim w stałej łączności korespondencyjnej. Utrzymywał kontakt z prezesem min. Slotemakerem de Bruyne, z sekr. pastorem
Ohiemüllerem i in. Nie bywał jednak na konferencjach. Wyręczałem go w r. 1936 w Pradze i Podiebradach, gdzie miałem 2 wykłady. Prace nad ostatecznym ujęciem prawa kościelnego nie pozwoliły ks. Bp. Burschemu wziąć udział w wielkich uroczystościach słowiańskich w Lipt. Św. Mikołaju na Słowaczyźnie, które odbyło się we wrześniu 1936 r. z okazji 300-lecia kancjonału Jerzego Trzanowskiego, ani też w jubileuszowych uroczystościach reformacyjnych w Kopenhadze. W obu wypadkach byłem obecny w jego zastępstwie.
Czynny udział ks. bpa B. w ruchu ekumenicznym i w pracach "Wszechświatowego Związku Przyjaznej Współpracy Kościołów" nie pozostał bez wpływu na współżycie i współpracę Kościołów ewangelickich w Polsce. Ks. Bp. B., który należał do czołowych przedstawicieli luteranizmu na świecie w ogóle, był szczerym szermierzem idei współpracy religijno-kościelnej. Zarówno "Tygodnie modlitewne", jak i uroczystości ogólno-ewangelickie i manifestacje wyznaniowe (w Warszawie, Krakowie i Lwowie) miały w nim gorliwego i wiernego zwolennika. Wspólnota polsko-ewangelicka na tle współżycia Kościołów kształtowała się za pośrednictwem takich organizacji, jak: "Związek polskich towarzystw i zborów ewangelickich" oraz "Ewangelicko-Polskie Biuro Prasowe" (Ew-Pol), których
ks. Bp. B. był współzałożycielem. Zjazdy krajowe Związku, urządzane w lipcu 1924 w Ustroniu i Cieszynie, w r. 1925 w Poznaniu, w r. 1926 w Cieszynie, w r. 1928 w Warszawie, zebrały z całej Polski liczne rzesze Polaków-ewangelików, do których przemawiał ks. Bp. B. jako główny kaznodzieja i przewodniczący Zjazdów. Były to uroczystości w skali państwowej. O pierwszej z nich informuje "Rocznik Ewangelicki" (Warszawa 1925 r.). Ukoronowaniem ich była pamiątkowa uroczystość ku czci ks. Dra L. Otto w lutym 1939 r. w Warszawie. Kazanie w kościele Św. Trójcy, przemówienia na cmentarzu i na Akademii były ostatnim przedwojennym apelem ks. Biskupa B. do Polaków-ewangelików.
Te uroczyste chwile lutowe opromieniły jego 45-letnią działalność, która po I wojnie skupiała się dokoła zagadnienia nowego ustroju Kościoła Ewang.-Augsb. Dać temu Kościołowi nową ustawę, oprzeć jego byt w Polsce na nowych podstawach prawnych -- oto jego zadanie życiowe. Wielkość i ważność tego dzieła można zrozumieć na tle stosunków prawnych, w jakich żył Kościół od r. 1849. Ustawa z r. 1849, którą rządził się Kościół, była mu nadana i krępowała wszelki samodzielny rozwój życia kościelnego. Oparta była na systemie konsystorskim. Kościół był instytucją państwową, prezes i wiceprezes Konsystorza byli mianowani przez cara, radcy Konsystorza przez właściwe władze państwowe. Synodu nie było, konferencje księży były jego namiastką; parafie nie miały autonomii. Od r. 1891 wysuwano na konferencjach hasło zmiany ustawy, pojawiały się różne projekty, w których naśladowano wzory innych Kościołów ewangelicko-luterańskich. W okresie okupacji, po powrocie ks. Bpa. B. do kraju opracowano nowy projekt, który
miał zastąpić niefortunny pomysł Dra Rendtorffa i Dra Mayera, przedstawiony konferencji łódzkiej. Lecz i ten projekt nie był ostatecznym.
Stosunki wymagały nowego, samodzielnego ujęcia zagadnienia ustroju kościelnego. To też zrozumiałe, że ks. Bp. B., korzystając z dogodnej chwili uważał za rzecz najważniejszą zwołać duchowieństwo i przedstawicieli parafii do Warszawy, by przedstawić potrzebę nowego prawa kościelnego i jego zasady. Na naradzie, odbytej w dn. 3--4 listopada 1919 r. w Warszawie została wybrana Komisja z 11 członków pod przewodnictwem ks. Superintendenta gen. B. do opracowania nowego projektu tego prawa. Ustalono, że ma on być
oparty na zasadzie synodalno-prezbiterialnej, a więc tak, jak to było w nieupaństwowionych Kościołach
luterańskich zagranicą. Trzeba zaznaczyć, że ważniejsze zasady tyczące się władz naczelnych (Biskupa i Konsystorza) i prawa
parafii, oraz sposób powoływania władz zostały ujęte w odpowiednich paragrafach i weszły do ostatecznego tekstu. Komisja zakończyła swe obrady dn. 7 kwietnia 1921 r. ustaliwszy tekst projektu "Prawa o stosunku Kościoła Ewang.-Augsb. do państwa w Polsce". W dalszych pracach nastąpiła
przerwa. W centrum życia politycznego w Polsce był teraz projekt Konstytucji, który wywołał, potrzebę interwencji u władz i przedstawicieli party j politycznych. Parafie brały żywy
udział w dyskusji i wysyłały delegacje do Warszawy. Sam prowadziłem delegację zborów śląskich do ks. Superintendenta gen. i do czołowych polityków w Sejmie. Po przeszło rocznej przerwie można było powrócić do prac nad ustawą kościelną. Na zaproszenie ks. Superintendenta gen. zebrało się w Wiśle w lipcu 1921 r. ścisłe
grono w składzie: Ks. prof. Senni, ks. prof. Szeruda, ks. Dr. A. Schmidt z Bielska i przez kilka dni w "Zaciszu" pod przewodnictwem ks. Superintendenta gen. intensywnie pracowało nad nowym prawem kościelnym, uwzględniając przepisy ustawy austriackiej z r. 1891 w brzmieniu z r. 1913. Projekt był omawiany następnie na licznych konferencjach mieszanych w całym kraju i ulegał zmianom, w końcu w nieco zmienionej formie wszedł pod obrady Synodu konstytucyjnego w Warszawie, który w czterech kadencjach w czerwcu i sierpniu 1922 oraz w styczniu i marcu r. 1923 uchwalił: Projekt ustawy Kościoła Ewangelicko- Augsburskiego w Polsce i Projekt ustawy o stosunku Kościoła Ewang.-Augsb. w Polsce do Państwa. Pierwszy projekt wprowadził demokratyzację kolegialnych władz
kościelnych, przede wszystkim Synodu, z przewagą elementu świeckiego w stosunku 2:1 na korzyść świeckich. Synod wybiera Biskupa, wiceprezesa Konsystorza i radców. Biskup jest prezesem Synodu i Konsystorza.
Synod konstytucyjny wybrał także Komisję do pertraktacji z rządem na podstawie obu tych projektów, które w kwietniu r. 1923 Konsystorz złożył Ministerstwu W.R. i O.P. Od tej chwili trwają narady z rządem, które niejednokrotnie rokowały nadzieję
rychłego uregulowania stanu prawnego Kościoła. Zmieniali się ministrowie W.R. i O.P., odchodzili dyrektorzy departamentu wyznaniowego. Każda zmiana polityczna wymagała nowego naświetlenia ustawy kościelnej i nowych jej zmian. Ogół ewangelików nie
zdawał sobie sprawy z niesłychanie męczących i zniechęcających rozmów z niektórymi ministrami i dyrektorami. Trzeba było mieć wyjątkową wytrwałość i żelazną wolę, by dzieło doprowadzić do końca. A było ono nader trudne
nie tylko ze względu na zniecierpliwienie grupy polskiej i niemieckiej, na różne postronne machinacje nieodpowiedzialnych jednostek, na intrygi polityczne, które groziły już w r. 1923 rozbiciem Kościoła, lecz także ze względu na interesy polityki państwowej, która wprawdzie chciała uznać
pełną autonomię kościelną, lecz nie mogła dopuścić do rozpanoszenia się
politykującej niemczyzny w ramach tej autonomii. W związku z tym decydujący głos w sprawie ustawy miał naczelnik Wydziału narodowościowego w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych.
Nie będzie od rzeczy podkreślić fakt, że rząd nie miał znawców prawa kościelnego, a miarodajni dyrektorzy i naczelnicy wydziałów nie orientowali się w istocie Kościoła ewangelickiego. Niejeden z nich wymagał dokształcenia w tym zakresie. 13 lat rozmów z przedstawicielami rządu to "cierniste zabiegi" o ustawę. W toku tych rozmów -- a było to w listopadzie 1933 r. -- odbyła się w Łodzi narada kościelna, na której ks. Bp. Bursche przedstawił poufnie stan rokowań w sprawie ustawy. Wskutek niedyskrecji jednego z obecnych, który projekt ustawy, jeszcze niegotowy, podał do wiadomości publicznej, rozpoczęła się nieprzebierająca w środkach agitacja przeciwko ustawie i ks. Bpowi Burschemu. Rząd miał lekcję poglądową polityki niemieckiej w Kościele. Pamiętam rozmowę z przedstawicielem konsystorza Kościoła unijnego w Poznaniu, który rzeczowo osądzał projekt z punktu widzenia Kościoła: "O ile dokona się jeszcze pewnych zmian, będziemy mogli się zgodzić na podobną ustawę dla nas" -- oświadczył on. Inaczej utrzymywali politykujący Niemcy w Łodzi. Rok 1936 zakończył długą walkę o nowe prawo. Dziennik Ustaw Rzeczypospolitej Polskiej z dn. 27 listopada 1936 r. Nr. 88, póz. 613 przyniósł tekst Dekretu Prezydenta R.P. z
dn. 25 listopada 1936 r. o stosunku Państwa do Kościoła Ewang.-Augsb. w R.P., a w Nr. 94 "Rozporządzenie" Rady Ministrów z dn. 17 grudnia 1936 r. o uznaniu Zasadniczego Prawa Wewnętrznego Kościoła Ewang.-Augsb. w R.P.". W ten sposób Kościół uzyskał nowe podstawy prawne swego bytu w Polsce.
Nowe prawo nie spotkało się z poszechnym uznaniem w sferach kościelnych. Jeszcze było zbyt wiele zatrutej atmosfery, w której wielu nie mogło się zorientować, zbyt wiele praw zarezerwowało dla siebie państwo, by można było mówić o pełnej autonomii kościelnej, zbyt rażąco aktualny był charakter niektórych przepisów, by nie powstało podejrzenie o możliwości majoryzowania jednej strony przez drugą. Polska miała do czynienia z niebezpieczeństwem hitlerowskim, z agitacją w zborach niemieckich, która w ramach porozumienia międzypaństwowego coraz bardziej się wzmagała. Było wiele nieszczerości i dwulicowości w polityce państwowej. Z jednej strony istniało porozumienie z Niemcami, forytowanie elementu niemieckiego, z drugiej zaś tamowanie jego ruchów, do czego chciano użyć Kościoła. W polemice prasowej i na konferencjach ks. Bp. Bursche nie taił swego niezadowolenia z takiego obrotu rzeczy w sprawie obu ustaw. "Zawierają one -- tak pisał w r. 1936 -- wiele ograniczeń, których wolelibyśmy nie widzieć w pierwszym prawie, jakie wolna Polska daje Kościołowi Ewangelickiemu. Przyjęcie nowej ustawy
mimo jej braków i niedoskonałości jest życiową koniecznością. Odrzucenie jej byłoby ciosem wymierzonym w serce protestantyzmu w Polsce, a zwłaszcza protestantyzmu polskiego".
Nadszedł okres powoływania władz kościelnych na podstawie nowego prawa. Pierwszy Synod Kościoła Ewang.-Augsb. w R. P. odbył się dn. 22 czerwca 1937 roku w Warszawie. Porządek dzienny obejmował wybory radców Konsystorza, wybory członków Wydziału Synodalnego l delegatów do Kolegium Wyborczego. Ze względu na nieobecność Niemców wybrano do wymienionych ciał kościelnych tylko po kilku członków, aby umożliwić ich działanie. Dnia 3 lipca 1937 r. odbyła się pod przewodnictwem wiceprezesa Konsystorza, M. Rudowskiego, sesją Kolegium Wyborczego w celu wyboru Biskupa Kościoła. Jednomyślnie przez aklamację wybrano ks. Dra
J. Burschego na Biskupa. W ten sposób władze autonomiczne Kościoła w jego imieniu wyraziły uznanie dla elekta za jego dotychczasową działalność.
Próby osiągnięcia porozumienia z Niemcami trwały w dalszym ciągu. Podjęte za pośrednictwem prof.
Dra Siegmund-Schultze i prowadzone na zebraniach grupy polskiej, i niemieckiej w dn. 10, 21 i 22 marca 1938 r. i oparte na tezach ułożonych przez prot. S.-Sch. w porozumieniu z członkami "Arbeitsgemeinschaft der deutschen Pastoren" w Łodzi, nie dały pozytywnego wyniku.
Na przykładzie starań o prawo kościelne każdy ewangelik mógł łatwo przekonać się o tym, jak niezwykle ciężkie było zadanie kierownika nawy kościelnej wobec walk narodowościowych, różnych intryg i nowego kierunku polityki państwowej w dobie "OZONU", kiedy to nie mówiono już o równouprawnieniu wyznań, lecz tylko o tolerancji. Ks. Bp. Bursche bronił niewzruszenie zasady autonomii l wolności wewnętrznej Kościoła, ustępował tylko w sprawach organizacyjnych. Od duchowieństwa, którego stanowiska, praw i godności bronił na każdym kroku, wymagał wiele, przede wszystkim pełnego oddania sprawie Kościoła i ofiarnej pracy. Od każdego oczekiwał szczerości i zaufania, miał wiele wyrozumienia dla uchybień młodszych kolegów w zawodzie i nigdy nie zwątpił o możliwości porozumienia. Cenił szczere przekonania przeciwników.
Na przestrzeni długich lat nieustannej pracy i ustawicznego zmagania się z .przeciwnościami było kilka jasnych dni, w których wierni łączyli się dokoła osoby swego Biskupa w głębokiej czci i uznaniu jego zasług. Do takich uroczystych chwil należał m. i. jubileusz 25-lecia objęcia stanowiska Superintendenta generalnego w dn. 22 stycznia 1930 r. Prezydent Rzeczypospolitej, min. Czerwiński, rektor Uniwersytetu, duchowieństwo Kościołów ewangelickich i przedstawiciele rad kościelnych brali
udział w uroczystym nabożeństwie. Tego samego dnia odbyła się w auli Uniwersytetu podniosła uroczystość wręczenia Dostojnemu Jubilatowi dyplomu Doktora (honorowego) Teologii przez Wydział Teologii Ewangelickiej. Do głosów życzeń dołączyli się liczni dostojnicy kościelni z zagranicy z arcybiskupem
Soederblomem na czele, którzy nadesłali serdeczne wyrazy czci. Z okazji tego jubileuszu zebrano większą kwotę, którą Jubilat przeznaczył na "Dom wypoczynkowy dla księży" w Wiśle. Dom ten został dn. 15. VII. 1934 r. poświęcony i oddany do użytku. W tym samym roku przypadła 50-ta rocznica ordynacji ks. Bpa. Burschego. Jubilat chciał obchodzić ten dzień pamiątkowy w kole swej rodziny. Korzystając z jego pobytu w "Zaciszu" grono księży: ks. P. Nikodem, ks.. Mrowieć, ks. Kulisz i ks. Dr. J. Szeruda złożyło mu serdeczne życzenia. W Warszawie zawiązał się Komitet w celu wydania "Księgi Pamiątkowej". Księga ta ze wstępem i 17 przyczynkami, wyszła nakładem Koła Opieki nad Żołnierzem Ewangelikiem pt. "Ewangelia w nauce i życiu" (1935).
Ks. Bp. Bursche przeszedł przez życie jako mąż pracy i walki. Bóg obdarzył go energią, niezłomną wolą i optymizmem wiary. Takim znaliśmy go z konferencyj, narad, przemówień i nabożeństw.
Gdy w obliczu katastrofy państwa i narodu dostojnicy państwowi ratowali się ucieczką do Rumunii, ks. Bp. Bursche pozostał w kraju, pełniąc w Lublinie do ostatniej chwili obowiązki duszpasterza parafii. Kierował się l wtedy zasadami, które określił w przemówieniu jubileuszowym dn. 22 stycznia 1930 r.: "Dwie główne myśli i wytyczne cele przyświecały mi w ciągu całego mojego życia a więc i w pracy mojej jako Superintendenta generalnego. Przyczynić się
pragnąłem do tego, aby rozbudzony zestal Kościół nasz, abyśmy mieli żywe zbory, ażeby w nich krzewiła się prawdziwa religijność, a nie zewnętrzna jeno kościelność, tym mniej skostniała obrzędowość; wreszcie, aby religijność ta okazywała się w życiu i w sumiennym wykonywaniu obowiązków, w miłości wzajemnej, w poszanowaniu cudzych przekonań".
Za: "Strażnica Ewangeliczna" Nr 6/1952, s. 70-76.
e-mail: internet@luteranie.pl (c) 2001-2002 Konsystorz Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w RP