Witryna Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w RP


ks. Jan Kurko

[Niedziela Judica]

Ks. Jan Kurko, Parafia Skoczów
Niedziela Judica, 28.03.2004 r.

Za dni swego życia w ciele zanosił On z wielkim wołaniem i ze łzami modlitwy i błagania do tego, który go mógł wybawić od śmierci, i dla bogobojności został wysłuchany; i chociaż był Synem, nauczył się posłuszeństwa przez to, co wycierpiał, a osiągnąwszy pełnię doskonałości, stał się dla wszystkich, którzy mu są posłuszni, sprawcą zbawienia wiecznego

Hbr 5, 7-9.

Pewnie nie jeden raz zdarzyło się nam znaleźć w sytuacji, w której musieliśmy sobie uświadomić fakt, iż coś, co było w naszej głowie, gdzieś uleciało. Czasami są to rzeczy drobne, których strata nie ma specjalnego znaczenia dla naszego życia. Gorzej, gdy ów brak zostanie nam uświadomiony przez profesora w trakcie egzaminu. Ale w końcu nawet wtedy można jeszcze liczyć na egzamin poprawkowy. W obu przypadkach pewne rzeczy są ponownie do odnalezienia lub powtórzenia. Istnieją jednak takie sfery naszego życia, które można pogubić nie specjalnie zdając sobie z tego sprawę. Można wtedy żyć w błogim przekonaniu, że dalej wszystko gra, choć wcale tak już nie jest. Potrzebny jest wtedy ktoś, kto z innej perspektywy spojrzy na nasze życie ukazując to, co stracone, byśmy mogli wrócić na właściwy tor.

Tak stało się w społeczności, do której adresowany był List do Hebrajczyków; społeczności, której dane już było przeżyć trudne chwile. Świadcząc o Chrystusie dzielnie znosiła zniewagi, więzienie, grabieże mienia. Kiedy jednak czas próby minął okazało się, że wielu zagubiło gdzieś pierwotny zapał, nadzieję i zaangażowanie. W zwyczajnym codziennym życiu zagubili podstawową prawdę, że Jezus stał się dla wszystkich, którzy mu są posłuszni, sprawcą zbawienia wiecznego; prawdę, która kiedyś zmieniła ich życie. Jednak dzięki Bożemu prowadzeniu był ktoś, kto potrafił przypomnieć im, czym jest wiara, kim był Jezus i co dzięki niemu mają. Żadna z tych wieści nie była dla nich nowa, wszystko to słyszeli już nie raz, a w chwilach próby sami o tym świadczyli. Lecz powiedziana przez kogoś z zewnątrz, kogoś z autorytetem pozwoliła im na nowo spojrzeć na siebie i na swoją wspólnotę, by zdać sobie sprawę z tego ile z tej prawdy zagubili.

Co dla jednych stanowi przypomnienie, dla drugich jest zupełnie nową wieścią. „Zbór Hebrajczyków” nie stanowił zamkniętej wspólnoty. Być może właśnie dzięki ich świadectwu w chwili próby, nowe osoby chciały poznać, kim jest Jezus, o którym tak dzielnie potrafili świadczyć. Dla nich Ewangelia o Chrystusie, który chociaż był Synem, nauczył się posłuszeństwa przez to, co wycierpiał. A osiągnąwszy pełnię doskonałości, stał się dla wszystkich, którzy mu są posłuszni, sprawcą zbawienia wiecznego, stanowiła początek ich drogi w wierze. Te proste słowa, które dla innych były słowami przypomnienia, dla nich stały się początkiem nowego życia, życia w Chrystusie, ale również nowego życia w świecie, który nie chce zrozumieć takich decyzji. To im potrzebna teraz będzie nadzieja i wytrwałość, a każdy kolejny dzień będzie dla nich próbą.

Czy i ich wiara i wytrwałość osłabną? Tego nie wiemy, ale jeśli tak się stanie, wrócą do nich słowa Dobrej Nowiny Za dni swego życia w ciele zanosił On z wielkim wołaniem i ze łzami modlitwy i błagania do tego, który go mógł wybawić od śmierci, i dla bogobojności został wysłuchany; I chociaż był Synem, nauczył się posłuszeństwa przez to, co wycierpiał. A osiągnąwszy pełnię doskonałości, stał się dla wszystkich, którzy mu są posłuszni, sprawcą zbawienia wiecznego.

Przykład „Zboru Hebrajczyków” pokazuje nam, że chrześcijańska droga może zostać zachwiana i wcale nie poprzez wielkie doświadczenia, ale poprzez codzienność życia. Ilu z nas miałoby odwagę, by przyznać się, że jak Hebrajczycy zagubiliśmy gdzieś zapał i zaangażowanie w Kościele Chrystusa. Świadectwem czego jest nasze życie rozciągnięte pomiędzy dwoma niedzielami? Drogi zaufania i oparcia w Jezusie, czy zaufania i oparcia pokładanego w świecie?

A może jest wręcz odwrotnie, może po raz pierwszy odkrywamy, że słowa, iż Jezus stał się dla wszystkich, którzy mu są posłuszni, sprawcą zbawienia wiecznego, są prawdziwym życiem, którego tak długo szukaliśmy. Choć mogliśmy je słyszeć wiele razy, o co w naszym kraju nie trudno, to różne rzeczy i sprawy nie pozwalały ich przyjąć. Nie powinno nas to dziwić, bo świat nie lubi prawdy objawionej w Jezusie, więc wszelkimi sposobami próbuje ją przysłonić. Jednak dla kogoś, kto szczerze jej szuka, ona zawsze objawi swą moc, pozwalając odkryć, że Jezus jest Zbawicielem.

Dlatego w tym miejscu stoimy przed podstawowym pytaniem, które stawia przed nami dzisiejszy tekst: Kim jest dla ciebie Jezus? To wymaga chwili zastanowienia? Jeśli więc wytrwałeś/łaś w czytaniu tego rozważania, spróbuj na to pytanie szczerze odpowiedzieć.

Nie znam twojej odpowiedzi (chętnie ją poznam jankurko@ptew.org.pl) i wiem, że odpowiedzi mogą być bardzo różne. Jednak, jeśli szczerze szukasz prawdy, to mogę Ci powiedzieć, że odpowiedź jest już nam dana i ona cię szuka. Gdyż Bóg chce, by jego miłość okazana w Jezusie dotknęła również ciebie. Tak jak dotknęła kilkanaście lat temu mnie. Wtedy pozwoliła mi poznać i doświadczyć, że Jezus, chociaż był Synem, nauczył się posłuszeństwa przez to, co wycierpiał. A osiągnąwszy pełnię doskonałości, stał się dla wszystkich, którzy mu są posłuszni, sprawcą zbawienia wiecznego. W nim jest moje i twoje zbawienie, jemu możemy służyć, bo to on nas do tego powołał. W nim możemy mieć również tą nadzieję, że nawet, jeśli zachwiejemy się w nadziei i wytrwałości, gdyż jak za dni swego życia w ciele zanosił On z wielkim wołaniem i ze łzami modlitwy i błagania do tego, który go mógł wybawić od śmierci, i dla bogobojności został wysłuchany; tak zanosi je nadal byśmy z drogi prawdy nigdy nie odpadli a szukając jej mogli ją znaleźć.

Amen.


(c) 2004 - Kościół Ewangelicko-Augsburski w RP - internet@luteranie.pl