|
[Chrześcijańska chluba] Ks. Bogusław Cichy (Brenna-Górki) Łaska i pokój niech się wam rozmnożą przez poznanie Boga i Pana naszego Jezusa Chrystusa. Amen. Usprawiedliwieni tedy z wiary, pokój mamy z Bogiem przez Pana naszego, Jezusa Chrystusa, dzięki któremu też mamy dostęp przez wiarę do tej łaski, w której stoimy, i chlubimy się nadzieją chwały Bożej. A nie tylko to, chlubimy się też z ucisków, wiedząc, że ucisk wywołuje cierpliwość, a cierpliwość doświadczenie, doświadczenie zaś nadzieję; a nadzieja nie zawodzi, bo miłość Boża rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego, który nam jest dany. (Rz 5,1-5) Czy warto być chrześcijaninem? Nie jest to pytanie postawione w obliczu kryzysu wartości i religijności. Nie zostało też postawione na drodze poszukiwań współczesnego człowieka, który tęskni za wewnętrzną harmonią, czy powrotem do sprawdzonych i ponadczasowych prawideł i zasad. Czy warto być chrześcijaninem? To pytanie nasuwa się po przeczytaniu fragmentu listu apostoła Pawła. W swoich poszukiwaniach i tęsknotach człowiek wyznacza sobie konkretne cele, do których dąży i pragnie je zrealizować. Jeżeli udaje mu się dokonać rzeczy wielkich, wymarzonych, wtedy stają się one jego chlubą. Może się nimi szczycić, chwalić. Może coś zaprezentować, wystawić, zademonstrować. Zawsze jest to coś, co sprawia radość i napawa twórcę dumą. Zawsze jest to jakaś konkretna rzecz. Jako chrześcijanie mamy chlubić się nadzieją chwały Bożej i uciskami, które nas spotykają. Jakże odmienne powody do chluby niż zwykło się spodziewać. Świat nie chce chlubić się tym, co przed nami. Świat nie chlubi się przyszłością czy zapowiedzią świetlanej, szczęśliwej przyszłości. Wszystko, co niesie ze sobą przyszłość to dla świata jedynie prognozy, perspektywy, mrzonki, marzenia. Liczy się to, co teraz, bo teraz odnosimy sukces, teraz jest nasz dzień, teraz jesteśmy w grze. Tymczasem nadzieja chwały Bożej jest nieokreśloną przyszłością, rzeczywistością bez czasu i miejsca. Zatem, czy warto być chrześcijaninem? Swoim myśleniem i sposobem działania świat torpeduje kolejną chlubę chrześcijaństwa, o której pisze apostoł Paweł. Jest nią ucisk: „Chlubimy się też z ucisków”. Czy nie brzmi to jak niedorzeczność? Czy jest to normalne, kiedy ktoś chlubi się cierpieniem i doświadczeniem, jakie go spotyka? Chlubimy się przecież osiągnięciami, wynikami i sukcesami. Nie zaś porażkami i razami, jakie odbieramy od życia. Zatem, czy warto być chrześcijaninem? Nadzieja chwały Bożej Warto być chrześcijaninem. Warto chlubić się nadzieją chwały Bożej i uciskami doczesności. Dlaczego? Odpowiedzi udziela pieśniarz, zadając pytania: „Czy chcesz wiedzieć, co ja wiem? Kto jest chlubą, szczęściem mym? Czyją pragnę głosić cześć? Jaka pieśni mojej treść? Jezus ukrzyżowany” (ŚE 116,1). Chluba z nadziei chwały Bożej i ucisku doczesności nie są daremne ani pozbawione sensu. One coś nam dają. Najważniejsze jest jednak to, dzięki komu owa nadzieja chwały Bożej jest ciągle żywa, dzięki komu chrześcijanin z ucisku może czerpać swoją moc. Wszystko to dzieje się dzięki naszemu Panu Jezusowi Chrystusowi. Apostoł Paweł prawdę zapisaną przez pieśniarza wyraża słowami: „Usprawiedliwieni tedy z wiary pokój mamy z Bogiem przez Pana naszego Jezusa Chrystusa, dzięki któremu mamy dostęp przez wiarę do tej łaski, w której stoimy”. Jest to twierdzenie kluczowe, fundament, dzięki któremu naszą chlubą jest nadzieja chwały Bożej oraz ucisk, jakiego częstokroć doświadczamy. Nie jesteśmy już wygnańcami ani skazańcami. Nie musimy bać się gniewu ani kary Bożej. Kielich Bożej kary, która miała spaść na wszystkich ludzi, wypił Jezus na krzyżu. W Chrystusowym: „Pragnę” i „Wykonało się” spełniło się pragnienie Bożego, Ojcowskiego serca zbawienia i odkupienia człowieka. Dlatego usprawiedliwieni z wiary, pokój mamy z Bogiem. Przez wiarę i dzięki wierze przyjmujemy zbawcze orędzie krzyża Chrystusowego. To właśnie dzięki zbawczej, odkupieńczej śmierci Jezusa, pokój mamy z Bogiem. Oczywiście nie dzięki swojej wierze jesteśmy usprawiedliwieni. Tym, który usprawiedliwia jest zawsze Bóg. Jedynie do Niego należy inicjatywa ratunku człowieka. To Wszechmocny zawiera z człowiekiem przymierze pokoju. On wyrywa nasze jestestwo z otchłani, „daje dowód swej miłości ku nam przez to, że kiedy byliśmy jeszcze grzesznikami, Chrystus za nas umarł” (Rz 5,8). Ku chwale przez krzyż Dzięki krzyżowej śmierci Chrystusa nasze człowieczeństwo zostało podniesione do niezwykłej godności. Z winnych staliśmy się usprawiedliwionymi, ze skazanych staliśmy się uniewinnionymi, ze zrozpaczonych szczęśliwymi, a z uciekinierów staliśmy się dziećmi Bożymi i dziedzicami Królestwa Bożego. Dlatego mamy nadzieję. Nadzieję na życie i nadzieję oglądania chwały Bożej. Czyż nie mamy powodów, aby się chlubić? Teraz w życiu mogą nas spotkać tylko rzeczy najlepsze. Co najgorsze mamy już za sobą. Śmierć nie ma już nad nami swojej niszczycielskiej władzy, bowiem w Chrzcie zostaliśmy wszczepieni w śmierć i zmartwychwstanie Jezusa. W Chrzcie przeżyliśmy własną śmierć. Z krzyża Chrystusowego czerpiemy życie. Krzyż jest drzewem życia, które zasadził Bóg ku naszemu zbawieniu. A my dzięki łasce niebiańskiego Ojca możemy czerpać z owoców tego drzewa siły i nadzieję. Siły, abyśmy zdolni byli znieść ucisk i doświadczenia; abyśmy dzięki miłości Chrystusowej, która rozlana jest w naszych sercach błogosławili tym, którzy nas prześladują, a nie złorzeczyli. Abyśmy kochali tych, którzy nam źle życzą. Możemy chlubić się z ucisku, bo wiemy, że nasz Zbawiciel „sam przeszedł przez cierpienie i próby i może dopomóc tym, którzy przez próby przechodzą” (Hbr 2,18). A jeśli mamy tak wielkiego orędownika, to ucisk i niedogodności życia nie mogą wepchnąć nas w rozpacz i rezygnację z życia. Ale wiemy i tego doświadczamy, że „ucisk wywołuje cierpliwość, a cierpliwość doświadczenie, doświadczenie zaś nadzieję, a nadzieja nie zawodzi, bo miłość Boża rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego, który jest nam dany”. Apostoł Paweł w następujących słowach opisuje ludzkie słabości i ucisk oraz triumfującą Bożą moc: „zewsząd uciskani, nie jesteśmy jednak pognębieni, zakłopotani, ale nie zrozpaczeni, prześladowani, ale nie opuszczeni, powaleni, ale nie pokonani zawsze śmierć Jezusa na ciele swoim noszący, aby i życie Jezusa na śmiertelnym ciele naszym się ujawniło” (2 Kor 4, 8-10). Dlatego chrześcijańska nadzieja nigdy nie zawodzi, bo nie szukamy ratunku w zawodnym człowieku, ale w Bogu, który dochowuje wierności i nie pozwala grzesznikowi zginąć. Dlatego możemy chlubić się z ucisku, bo śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa stały się naszym udziałem. I nic nas nie jest w stanie oderwać od miłości Chrystusowej. Taka jest chrześcijańska chluba. Odmienna od ziemskiej. Nie oparta na niczym, co ziemskie i człowiecze. Jej centrum nie stanowi posiadanie, ale przynależność. Przynależność do Chrystusa, bycie Bożym dzieckiem, dziedzicem Bożej chwały. Chrześcijańską chlubą jest życie, którego nie złamie żaden ucisk ani nie zniweczy śmierć. Życie w obfitości, pokoju i ufności pokładanej w Bogu. Dlatego warto chlubić się nadzieją chwały Bożej i uciskami doczesności. Dlatego warto być chrześcijaninem. Amen. (c) 2004 - Kościół Ewangelicko-Augsburski w RP - internet@luteranie.pl |