Z Jezusem
w Nowy Rok
1.Niechaj się nie trwoży serce wasze; wierzcie w Boga i we mnie wierzcie!
2.W domu Ojca mego wiele jest mieszkań; gdyby było inaczej, byłbym
wam powiedział. Idę przygotować wam miejsce. 3.A jeśli pójdę i przygotuję
wam miejsce, przyjdę znowu i wezmę was do siebie, abyście, gdzie Ja
jestem, i wy byli. 4.I dokąd Ja idę, wiecie, i drogę znacie. 5.Rzekł
do niego Tomasz: Panie, nie wiemy, dokąd idziesz, jakże możemy znać
drogę? 6.Odpowiedział mu Jezus: Ja jestem droga i prawda, i żywot,
nikt nie przychodzi do Ojca, tylko przeze mnie.
Ew. Jana 14, 1-6
Jezu, hasłem być nam chciej,
Gdy rok nowy rozpoczęty,
I niech godło męki Twej
W sztandar się przemieni święty.
Tym, co chcą przy Tobie stać
I w przymierzu Twoim trwać.
Niech Twe słowo świeci nam
I w świątyniach twych rozbrzmiewa;
Zawsze gdy wejdziemy tam,
Niechaj wiarę w serce wlewa.
Zmień w świątynie serca te,
Miejscem czci swej uczyń je.
W taki oto sposób znany, XVIII-wieczny pieśniarz Beniamin
Schmolck witał nowy rok, modląc się do Syna Bożego, Jezusa Chrystusa
o to, by On sam był w centrum tego nowego roku. Autor prosi, aby Bóg
obdarzył go siłami do wytrwania przy Nim i przy Jego Słowie, by to
Słowo kierowało jego życiem i życiem ludu Bożego, który gromadzi się
w kościołach.
To były jego najważniejsze życzenia na progu nowego
roku, a jakie są nasze oczekiwania?
Czego my sobie życzymy? My też kilka godzin temu rozpoczęliśmy nowy
2005 rok.
A wczoraj w czasie nabożeństwa sylwestrowego w ostatnim dniu roku
2004, dokonaliśmy pewnego bilansu. Tak jak w firmach, dokonaliśmy
pewnej oceny, retrospektywnego spojrzenia na to co minęło i już nigdy
nie powróci. Zamknął się dla nas kolejny etap historii życia.
Jaki to był dla ciebie etap? Czy zastanawiałeś się nad tym, co przyniósł
ci ten rok, jaki był ? Co z tego wszystkiego pozostanie i zdoła się
oprzeć biegowi czasu i przemijania ? Co zdobyłeś, czego nie będziesz
musiał utracić? To są pytania retoryczne, na które każdy z nas musi
udzielić sobie odpowiedzi.
One związane są z historią, z której my, jako racjonalnie myślący
ludzie, musimy wyciągnąć pewne konkretne wnioski po to, by naprawić
istotne błędy, skorygować niewłaściwe postawy, spowodować odnowę w
sferze duchowego czy też rodzinnego lub zawodowego życia.
Jednak dzisiaj na progu tego nowego roku stawiamy sobie nawet podświadomie
inne nowe pytania: Co przyniesie nam ten rok? Jaki on będzie? Szczęśliwy
czy nieszczęśliwy ?
Ludzie składali sobie o północy życzenia, mówiąc: Szczęśliwego nowego
roku.
Tak, każdy tego pragnie, tylko ludzie tak często nie wiedzą, gdzie
szukać tego prawdziwego szczęścia. Wielu szuka szczęścia w pieniądzach
i wartościach materialnych. Dlatego ludzie z wielkim rozgoryczeniem
przyjmują wszelkie informacje związane z zapowiedzią podwyżek cen,
to budzi z jednej strony bunt, a z drugiej strach. Tak wielu ludzi
szuka od miesięcy czy lat pracy, piszą pisma, chodzą do różnych firm,
ale bezskutecznie. I często czują się nikomu niepotrzebni, odrzuceni,
tracą poczucie wartości i sensu życia.
Dlatego też to pytanie, które postawiliśmy - co pozostało? - jest
w istocie pytaniem o sens naszego życia. Ono dotyczy problemów egzystencjalnych,
związanych z naszym podejściem do życia nie tylko doczesnego, ale
i wiecznego. To pytanie jest natury refleksyjnej i można je sparafrazować
w zdaniu: Na czym budujesz czy też opierasz swoje życie? Czy liczą
się tylko twoje możliwości, układy, znajomi, twoje zdolności, twoja
rodzina, dzieci, czy też wartości materialne? Co pozostanie z tego
co zrobiłeś na przestrzeni tego minionego roku?
Co pozostanie po tobie, w twoich dzieciach i rodzinie w czasie kiedy
twoje siły coraz to bardziej będą się kurczyć i maleć, kiedy przyjdzie
czas, że to wszystko co tu masz będziesz musiał pozostawić i odejść?
Ewangelicy na ziemiach północnych i zachodnich oraz w centralnej Polsce
stawiają sobie często podobne pytania w rozmowach: Co pozostanie
kiedyś po nas, gdy odejdzie to pokolenie na Mazurach, na Opolszczyźnie
i w innych rejonach głębokiej, polskiej diaspory?
Chwała Bogu za tych wszystkich ludzi, którzy w biegu
historii stawiali sobie ciągle na nowo te pytania. Dziękuję Bogu nieraz
za tych, którzy już odeszli, ale jeszcze za życia ze łzami w oczach
w swoich modlitwach sięgali daleko w przyszłość Kościoła, prosząc
Boga o ochronę, o księży, którzy w mocy Ducha Świętego głosić będą
z mocą Boże Słowo.
Pamiętam pewną staruszkę, która mieszkała w jednej małej wiosce na
Śląsku Cieszyńskim.
Przychodziliśmy ją odwiedzić, a ona prosiła od razu by przeczytać
coś pocieszającego z Pisma Świętego, a potem chciała się z nami pomodlić.
Nigdy nie zapomnę tej żarliwej modlitwy jaką zanosiła do Boga ta staruszka.
Płacząc, prosiła Pana o swoją parafię, o uzdrowienie pewnej chorej
sytuacji w tym zborze, o ludzi, księży, o chorych, o moją rodzinę
i dzieci. Byłem do głębi wzruszony tą prostą, ale jakże szczerą i
żarliwą modlitwą małej, przygarbionej, prostej kobiety.
Dzisiaj ta parafia, o którą się modliła, tryska życiem. Pan wysłuchał
jej modlitwy i odpowiedział w bardzo konkretny sposób na konkretne
szczere wołanie. Ona jeszcze przed śmiercią mogła widzieć na własne
oczy, że jej modlitwy nie były zanoszone w próżnię, ale przed tron
Wszechmogącego Boga i dlatego zostały wysłuchane.
Nasz reformator, ks. Marcin Luter, był cudownym narzędziem w ręku
Boga w dziele odnowy Kościoła. Nie szczędził sił, działał jak tylko
mógł, ale przyszedł taki czas, że także musiał odejść A jednak to,
co zrobił, napisał, wiara, którą rozgrzał w sercach tak wielu ludzi
pozostała i wydawała ciągle nowe owoce.
Moglibyśmy wymienić tutaj wiele osób, które nie koncentrowały się
w swoim życiu tylko na teraźniejszości, ale wybiegały myślami daleko
w przyszłość, poza horyzont naszej doczesności. Mógłbym tu wymienić
matkę Ewę Thile Winkler z Miechowic, Bodelschwinga - założyciela miasteczka
dla chorych na epilepsję w Betelu, Mikołaja Zinzendorfa z Herrnhut,
Wilhelma Buscha, Alberta Schweitzera i wielu, wielu innych. Oni już
dawno odeszli, ale owoce ich życia pozostały i do dzisiaj służą wielu
ludziom.
To, co ich wszystkich cechowało, to szczera i gorliwa wiara, o której
mówił Jezus także w słowach naszej dzisiejszej noworocznej perykopy.
W domu Ojca mojego jest wiele mieszkań, a oto Ja idę przygotować wam
miejsce abyście i wy byli, gdzie Ja jestem. Niech się nie trwoży serce
wasze tylko wierzcie w Boga i we mnie wierzcie.
W tym pierwszym dniu tego nowego roku nasz umiłowany Zbawiciel i do
ciebie mówi poprzez to słowo: Nie bój się i nie trwóż się tym wszystkim,
co przeżywasz w głębi swego serca. Ja o tym doskonale wiem, drogie
dziecko. Znam twoje problemy i troski, powierz mi to, zaufaj, uwierz
w to, że ja naprawdę mogę ci pomóc, a ty nie musisz się lękać.
Czy jest coś, co byłoby dla mnie za trudne ? Coś, w czym nie mógłbym
ci przyjść z pomocą?
Może dzisiaj stoisz przed niewiadomą i stawiasz sobie pytanie: Co
przyniesie mi ten rok ?
Każdy z nas chciałby znać odpowiedź, bo to pytanie związane jest nie
tylko z przestrzenią naszego doczesnego życia, ale i życia wiecznego.
Bo niejeden z nas pyta: Ile mam jeszcze czasu? Ile odwagi, siły, inwencji?
Na co mogę liczyć?
Co nas spotka jako chrześcijan, jako rodziców, mieszkańców wspólnej
Europy?
Niejeden człowiek rzeczywiście z bojaźnią patrzy w przyszłość, bo
my z reguły odczuwamy lęk przed tym co nieznane, nowe. A strach tak
często nas paraliżuje w naszych działaniach, a nawet w myśleniu. Ludzie
boją się wojny, wszelkich podwyżek cen, boją się o przyszłość swojej
rodziny, dzieci. Ci, którzy pracują nieraz odczuwają fobie związane
z utratą pracy.
Boimy się chorób, cierpienia, brutalności tego świata, złych ludzi.
Starsi, którzy utracili już swoich najbliższych boją się tak często
samotności, śmierci.
Strach , patrząc z innej strony, jest czymś zupełnie naturalnym. Świadczy
o naszej wyobraźni, o trosce związanej z tym czy innym człowiekiem
i pewnej przezorności. My wiemy, że uczniowie Pana Jezusa także w
wielu sytuacjach wypełnieni byli strachem. Oni bali się różnych trudnych
zadań, poniżenia, cierpienia. Pamiętamy ich w łodzi na morzu, z jakim
przerażeniem zbudzili Jezusa bojąc się, że za chwilę zginą.
A kiedy potem, po jakimś czasie pojmano Jezusa, to oni wszyscy za
wyjątkiem Jana i Piotra uciekli. Także po ukrzyżowaniu Jezusa, wszyscy
ze strachu przed arcykapłanami zamknęli się w izbie na cztery spusty.
Dlatego też Pan Jezus tak często mówił do nich, ale także dzisiaj
na progu tego nowego roku mówi do nas. Niech się nie trwoży serce
wasze i niech się nie lęka, wierzcie w Boga i we mnie wierzcie.
Pan Jezus z tak wielką czułością mówi do ciebie, drogi bracie i siostro,
bez względu na to co cię trapi, i jakie są twoje obawy, tak samo jak
powiedział do Jaira, przełożonego synagogi, którego córeczka dopiero
co umarła, a ludzie mówili mu: Nie trudź już Nauczyciela, bo to nie
ma sensu. A Pan Jezus powiedział do niego :Nie bój się, tylko wierz
!!!
To samo twój Zbawiciel mówi teraz do ciebie. Nie bój
się, tylko wierz!!!
Czy potrafisz Mu zaufać, powierzyć swoją drogę życia,
wiedząc, że On wszystko dobrze uczyni, że On cię najlepiej poprowadzi?
Nie licz tylko na swoje własne siły, ale zaufaj Mu. Ty nie będziesz
musiał się bać, jeśli z całego serca zaufasz Panu, nawet wtedy gdybyś
musiał przejść przez dolinę cienia śmierci.
Bo On jako ten dobry pasterz, przeprowadzi cię do wiecznego Domu Ojca,
gdzie jak sam powiedział, jest wiele mieszkań a On jest drogą do tego
domu.
To jest właśnie kolejna prawda, którą odczytujemy z
dialogu Jezusa z Tomaszem.
Mistrz, mówiąc uczniom o drodze do Ojca zaznacza, że oni już tę drogę
znają, bo nieraz im o tej drodze mówił. A Tomasz, który był typowym
sceptykiem, powiada do Jezusa: Panie, nie wiemy dokąd idziesz, jakże
możemy znać drogę?. Wtedy Jezus mu odpowiada: To Ja jestem drogą,
prawdą i życiem nikt nie może przyjść do Ojca inaczej jak tylko przeze
mnie. Kto mnie widział, widział Ojca.
Parafrazując tę wypowiedź możemy powiedzieć, że w tym pierwszym dniu
nowego 2005 roku Jezus mówi do ciebie, że droga do Ojca jest otwarta.
Plan zbawienia jest ciągle aktualny. A miłość Boga jest ciągle taka
sama, bezwarunkowa.
Jest tylko jedna prawda absolutna. Tą prawdą jest Jezus, Boży Syn.
Ludzie tego świata, naukowcy, retorzy, filozofowie do dzisiaj zastanawiają
się nad definicją prawdy.
Niektórzy powiadają, że prawda jest czymś bardzo relatywnym. Inni
mówią: Nie ma prawdy.
A jeszcze inni dodają: To wszystko zależy od tego, kto co za prawdę
uzna.
Jezus w dzisiejszym słowie mówi w sposób bardzo autorytatywny: Ja
jestem prawdą!
Później do Piłata powiedział podobnie: Ja się urodziłem i na to przyszedłem
na świat aby dać świadectwo prawdzie. Wtedy Piłat znużony częstymi
rozprawami filozofów i retorów na temat prawdy, zapytał: Co to jest
prawda ? I nie czekając na odpowiedź, odszedł.
Ja jestem drogą, prawdą i życiem - podkreśla dzisiaj
jakże stanowczo Boży Syn. Nikt inny nie jest drogą do zbawienia ani
też życiem wiecznym - tylko Jezus. Ten, który przyszedł z góry od
Ojca, po to by nas ratować i zbawić. Gdyby człowiek mógł znaleźć zbawienie
w jakiejś innej religii czy też poprzez dobre uczynki i czyste pod
względem etycznym życie to Jezus nie potrzebowałby przychodzić na
świat. A jednak Biblia uświadamia nam w wielu miejscach, jak bardzo
potrzebujemy Jezusa i że bez niego nie możemy być zbawieni i żyć na
wieki. Sam Bóg składa nam w liści Jana świadectwo o swoim Synu.
A takie jest to świadectwo, że żywot wieczny dał nam Bóg, a żywot
ten jest w Synu Jego, kto ma Syna ma żywot, kto nie ma Syna ten nie
ma żywota (1 J 5 11,12). Dlatego też Jezus z taką stanowczością podkreśla,
nikt nie może przyjść do Ojca jak tylko przez Niego.
Bo tylko On jest jedynym pośrednikiem pomiędzy Bogiem a ludźmi. O
tym czytamy w wielu miejscach na kartach Pisma Świętego. A takim najbardziej
znanym miejscem jest słowo z 1. listu do Tymoteusza 2,5: Albowiem
jeden jest Bóg, jeden też pośrednik między Bogiem a ludźmi, człowiek
Chrystus Jezus. Który siebie samego złożył jako okup za wszystkich.
Tak, to jest dzisiaj ten sam Jezus, który był wczoraj
i który będzie ten sam na wieki.
Dlatego nie pogrążajmy się w pesymizmie, zniechęceniu czy strachu
o przyszłość, lecz zaufajmy Bożym obietnicom. Bóg nigdy cię nie zawiedzie.
Wierzący naukowcy, a wśród nich prof. Werner Gitt, dyrektor instytutu
naukowego w Braunschwaeigu i inni informatycy, fizycy i matematycy
obliczyli za pomocą specjalnie opracowanego programu komputerowego,
że Bóg dokładnie wypełnił 3268 zapowiedzi i proroctw, które wypowiedział
na kartach Biblii. Bóg nie obiecał ci, że spełni wszystkie twoje prośby
i życzenia, ale obiecał, że wypełni wszystkie swoje obietnice. I On
to konsekwentnie czyni. Tak więc zaufaj Jego Słowu i obietnicom w
tym nowym roku i uwierz całym sercem w Boga i jego Syna Jezusa Chrystusa.
Otwórz swoje serce dla Niego, niech On będzie priorytetem, drogą,
prawdą i życiem.
Psalmista zachęca cię w tym wszystkim, co przeżywasz teraz w głębi
swego serca słowami: Powierz Panu drogę swoją, zaufaj mu a On wszystko
dobrze uczyni.
Tego życzę ci, drogi bracie i siostro, w tym pierwszym dniu nowego
roku. Amen.
ks. Henryk Mach, Bielsko Biała
(c) 2004 - Kościół Ewangelicko-Augsburski w RP -
internet@luteranie.pl