Witryna Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w RP


[Otwarcie Szkoły "Laurentius" - Przemówienie Dyrektora Generalnego Diakonii]

Wanda Falk

Szanowni Państwo,
przyszli Absolwenci rozpoczynający naukę,

z wielką radością uczestniczę w dzisiejszej uroczystości otwarcia Policealnej Szkoły „Laurentius”, co wiąże się z rozpoczęciem nowego etapu pracy w naszej Diakonii, a w szczególności w Diakonii Diecezji Mazurskiej.

Przede wszystkim więc pragnę wyrazić wdzięczność naszym współpartnerom z Dzieła Diakonii Neuendettelsau za ich życzliwość, za przyjacielską gotowość, by dzielić się z nami swoją wiedzą i możliwościami. Staliście się sponsorami w bardzo ważnej dziedzinie sprawowania opieki socjalnej w stosunku do ludzi jej potrzebujących. Chcecie w tym dziele w naszym kraju uczestniczyć, dając nam przykład dobrej, fachowej pracy m.in. w zakresie szkolenia kwalifikowanych pracowników o specjalizacji: geriatria i rehabilitacja. Jutro rozpoczną się zajęcia z teorii, a wkrótce dzięki dalszym planom w nowobudowanym Domu Opieki uczniowie Szkoły będą zdobywać wiedzę i doświadczenie, jak pełnić funkcje opiekuńcze. Profil studium ma na celu przygotowanie absolwentów do pięknej i pożytecznej pracy na rzecz ludzi w starszym wieku i osób niepełnosprawnych.

Dlatego teraz zwracam się do ich przyszłych absolwentów-opiekunów. Macie zasilić tak potrzebne w kraju kadry specjalistów, a więc będziecie należeć do awangardy, która przyczynia się do właściwego kierunku przemian w polskiej Służbie Zdrowia. Zgodnie z informacją przekazaną przez Prezydenta Eurodiakonii ks. Jürgena Gohde na konferencji diakonijnej w Warszawie w dniu 16 sierpnia br. w samych Niemczech obecnie czeka na tego typu fachowców – jakimi wy za trzy lata będziecie – 40 tys. wolnych miejsc pracy. Otwiera się również przed wami szansa uzyskania certyfikatu uznawanego w krajach Unii Europejskiej. U nas ten obszar pracy socjalnej dopiero się rozwija i trudno podać dane szacunkowe. Potrzeby na pewno są duże.

Według danych GUS-u z 2000 r. w Polsce działało 791 Domów Opieki Społecznej, w których przebywało 75 000 osób. Wszystkie miejsca były zajęte. W 2001 r., wg danych GUS-u, Domów dla Osób Starszych prowadzonych przez osoby prywatne, stowarzyszenia i fundacje było 263. Rok wcześniej 220. Jest to dowód na duże zapotrzebowanie na tego typu placówki. We wszystkich Domach Pomocy Społecznej pracuje wysoko wykwalifikowany personel medyczny: lekarze i pielęgniarki. Jest to jednak personel w większości przygotowany do opieki nad chorym w szpitalu, do tzw. opieki krótkoterminowej. Domy Opieki czy opieka środowiskowa sprzedają usługi swoim mieszkańcom czy tez klientom w ich domach, gdzie nie tylko wystarcza fachowa pielęgnacja, ale w szczególności potrzebna jest umiejętność i właściwa wiedza nt. komunikacji międzyludzkiej, rehabilitacja, wsparcie duchowe i psychiczne. Wobec tych zapotrzebowań, na wniosek Ministra Pracy i Polityki Społecznej do klasyfikacji zawodów szkolnictwa zawodowego zostały wprowadzone w marcu 2001 roku 3 nowe zawody, w tym:

- opiekun w domu pomocy społecznej – w dwuletnim cyklu kształcenia,
- opiekunka środowiskowa – w rocznym cyklu kształcenia,
- asystent osoby niepełnosprawnej – w rocznym cyklu kształcenia.

Pierwsze szkolenia ww. pracowników służb społecznych w szkołach policealnych rozpoczęto w naszym kraju w lutym 2002 r. Mamy nadzieję, że zaspokoją one oczekiwania społeczne. W Europie na ogół dąży się do ujednolicenia zasad kształcenia pracowników służb społecznych. Szkoła Policealna „Laurentius” daje dodatkowe uprawnienia do pełnienia funkcji we wszystkich placówkach tego typu na obszarze UE, do której wkrótce będziemy należeć, co jest również wielką szansą dla przyszłych Absolwentów dzisiaj rozpoczynającego swoją pracę Studium.

Myślę, że do nas wszystkich pracujących na rzecz drugiego człowieka mogą odnieść się również słowa Apostoła Pawła, które skierował w Liście do Koryntian: „Jako ci, których Bóg wybrał, uświęcił i pokochał...”, prosząc ich: „dawajcie przykład najgłębszego współczucia, życzliwości, pokory, łagodności i cierpliwości” (3,12). Te wymienione przez Wielkiego Apostoła cechy są bardzo potrzebne w pracy diakonijnej. Dla lepszego rozumienia pojęcia i genezy diakonii cenne mogą być refleksje wielu autorów. Prof. Paolo Ricca m.in. sięga do etymologii tego słowa przypominając, że w języku greckim termin – diakonos – to określenie stosowane do osoby pełniącej funkcje służebne. Dalej prof. Ricca dowodził, że pierwszym diakonem w ujęciu chrześcijańskim był Jezus Chrystus, który powiedział o sobie: „Nie przyszedłem, by mi służono, ale by służyć innym...” (Mat.20,28). Ten włoski myśliciel cytuje również słowa innych Ewangelistów, które są dla nas źródłem wiedzy o tym, jak Syn Boży leczył chore ciała i dusze, dawał nadzieję i wsparcie psychiczne, a wszystko to czynił po to, by życie ludzi stawało się bardziej godne. Wszyscy mamy zatem obowiązek podejmowania starań, by realizować zalecenia miłości Boga i ludzi.

Na przestrzeni historii różnie były realizowane zadania na rzecz bliźnich. Nowe formy działalności diakonijnej rozpoczął w 1848 r. pastor Wichern na terenie Niemiec. Od tego czasu w wielu krajach rozwijały się te formy działalności. Może tylko należy wspomnieć, że w Polsce w okresie międzywojennym Kościół Ewangelicko-Augsburski w ramach swojej działalności prowadził szpitale i sierocińce. Po wojnie ówczesne władze polityczne PRL-u odebrały nam te placówki, ale dzięki przywiązaniu wielu parafian aktywniej rozwijała się działalność charytatywna w środowiskach ewangelickich. Wielu wierzących niosło pomoc bliźnim nie szczędząc własnych sił ani czasu i tę działalność pokrywało z osobistych, skromnych zasobów finansowych.

Dopiero jednak przełom polityczny w 1989 r. wpłynął na odrodzenie się szeregu form pracy diakonijnej. Już na początku 1991 r. władze kościelne stwierdziły, że przebiegające w kraju procesy i powstające mechanizmy społeczne związane z transformacją polityczną oraz przemianami gospodarczymi wymagają zmian funkcji, jakie winna pełnić diakonia, tj. „wiara czynna w miłości”. Priorytetową sprawą w tamtym okresie było tworzenie zupełnie nowych struktur organizacyjnych. W diecezjach i parafiach powstawały Komisje Diakonijne ze sprecyzowanym programem działania. Dobrze rozumiano, że „Diakonia nie może pozostać sprawą ... wąskiej grupy specjalistów czy entuzjastów... Kościołowi potrzebna jest nowa świadomość odpowiedzialności za dzieło diakonii” (Z dokumentacji Synodu Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w RP, Warszawa 29.02.1991, s.1 i nn.). Już wówczas zastanawiano się, czy nie powołać stacji diakonijnych, które zatrudniłyby pielęgniarkę-opiekunkę środowiskową. Ona mogłaby zajmować się opieką nad chorymi w domu, rozdzielaniem leków oraz podstawową pielęgncją. Od tamtych projektów dzielą nas lata pracy, które zaowocowały rozwojem działalności i w tej dziedzinie. Obecnie na terenie kraju działa 15 Stacji diakonijnych i 9 Domów Opieki.

Kształtowanie świadomości i poczucia odpowiedzialności, dążenie do obiektywnej oceny rzeczywistości jest zawsze procesem długofalowym i wymaga wciąż nowego czuwania, dużej tolerancji i wzajemnego zrozumienia. W życiu społecznym nie ma stagnacji – wciąż trwają procesy przemian i dlatego - w okresie obecnej transformacji możemy wydzielić znaczące etapy. Ze względu na działalność socjalną warto wspomnieć o zatwierdzeniu Statutu Diakonii. Pozwolę więc sobie przypomnieć zdanie z jego preambuły: „Podstawą diakonii jest aktywna troska ludzi o słabych, bezbronnych, starych i dzieci, niepełnosprawnych, wszystkich potrzebujących opieki i wsparcia, znajdującym się w sytuacjach wyjątkowych czy konfliktowych, udzielanie pomocy i porady, a także podejmowanie działań, które koncentrują się na eliminacji przyczyn zagrożeń, wszelkich patologii, zła”. Sądzę, że w ogólnych zarysach Diakonia naszego Kościoła spełnia swoje powinności w tych ww. zakresach Wśród zadań bezpośrednio nas obowiązujących najważniejsze są:

- rozpoznawanie nowych obszarów pracy w sferze pracy socjalnej poprzez współprace z instytucjami pozarządowymi w kraju i diakoniami Kościołów protestanckich zagranicą,
- kształcenie i doszkalanie współpracowników i wolontariuszy, szczególnie z Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej w Warszawie, która kształci pracowników socjalnych,
- bezpośrednie zajmowanie się grupami osób wymagających specjalnej opieki: ludzie w starszym wieku, niepełnosprawni, z różnymi deficytami, dzieci z rodzin patologicznych itp.

Jak już wspomniałam na początku mego wystąpienia dzisiejszą inaugurację przyjęłam z radością, gdyż rozpoczęcie pracy Studium Policealnego traktuję m.in. jako urzeczywistnienie moich marzeń, by i w naszym kraju rozpoczął się proces szkolenia opiekunów, którzy będą zajmować się pielęgnacją ludzi w starszym wieku. O konieczności przeprowadzania w Polsce wielostronnych reform alarmowały przed kilku laty wyniki badań Polskiej Akademii Nauk. Ujawniły one np., że tylko do 2,2% osób niepełnosprawnych docierała pomoc ze strony opiekunów społecznych. Ww. instytucja zwracała także uwagę na potrzebę szkolenia personelu domów opieki (Por. A. Ostrowska, J. Sikorska, Z. Sufin: Sytuacja ludzi niepełnosprawnych w Polsce, IfiS PAN, Warszawa 1994, s.60 – 61. Por. również z cyklu ww. badań tom: Warunki i potrzeby życiowe osób niepełnosprawnych w domach pomocy społecznej, s. 38. Wykorzystano także artykuł ks. J. Szarka i W. Falk: Kościół rzecznikiem ludzi starszych, „Zwiastun” z 17.05.1998).Ta kwestia była później również omawiana podczas konferencji zorganizowanej przez Polską Radę Ekumeniczną. Wówczas odbyła się debata z udziałem wysokich urzędników z trzech ministerstw. Niestety, w naszym kraju jeszcze dość często spotkać się można brakiem zrozumienia dla szerokiej gamy potrzeb seniorów. Wiele więc trzeba zmieniać, by w większym stopniu zaspakajać dużą skalę potrzeb związanych ze sferą bytową i emocjonalną. Pomyślmy przez chwile o ludziach w starszym wieku, ilu z nich ma za sobą długoletnie trudne zmagania z losem. Oni u schyłku swego życia zasługują na lepsze warunki. Na wiele aspektów „niewesołego życia staruszka” zwraca uwagę m.in. raport „Integracji”, czasopisma dla niepełnosprawnych. Przedstawiając warunki w rodzinie czy w domu opieki autor podkreśla konieczność okazywania im szacunku, liczenia się z ich potrzebami. Cytuję fragment jego wypowiedzi: „Największą potrzebą naszych podopiecznych jest potrzeba kontaktu z drugą osobą. A zwłaszcza z osobami młodszymi od siebie, a szczególnie z młodzieżą i dziećmi... Brak kontaktu z drugim człowiekiem, poczucie osamotnienia i odrzucenia powoduje...,że mieszkańcy domów pomocy wycofują się z życia i aktywności, zamykają się w sobie i izolują. Podstawową potrzebą człowieka jest miłość, pragnienie zauważenia i bycia docenianym, które są bardzo silne u ludzi w podeszłym wieku” (Niewesołe życie staruszka. Tekst Piotr Stanisławski, „Integracja” 1/52, styczeń – luty 2002, s.18). A jakże często występuje ich ubezwłasnowolnienie, prymitywne sądzenie, że „człowiek na starość dziecinnieje”. Tymczasem, chociaż mózg nie działa tak sprawnie to „serce nigdy nie ma zmarszczek, ono ma blizny” (jw., s.15), a z braku ciepła i zrozumienia otwierają się stare rany i robią nowe...więc serce nadal boli, nawet gdy staruszek pozostaje w gronie rodziny, a tym bardziej, gdy zostaje oddany do domu opieki, który jest „przytułkiem dla starców”.

Z ostatnio przeprowadzonych badań CBOS – opublikowano odpowiedzi respondentów na pytania: „Czego obawiasz się najbardziej myśląc o swojej starości?”. Z tych badań wynika, że ludzie najbardziej boją się chorób, niedołężności, utraty pamięci (71%). Na drugim miejscu znalazły się obawy dot. utraty samodzielności (58%), złych warunków życia trudności z utrzymaniem się (41%). Na pytanie „Jak chciałbyś zorganizować sobie życie na stare lata, kiedy będziesz potrzebować pomocy?”, na pierwszym miejscu respondenci podali: mieszkać we własnym mieszkaniu, korzystając z doraźnej pomocy rodziny, przyjaciół, sąsiadów (57%). Na ostatnich miejscach w tym rankingu znalazły się następujące odpowiedzi: mieszkać w prywatnym domu spokojnej starości (2%), mieszkać wspólnie z innymi ludźmi, aby się wzajemnie wspomagać (1%), zamieszkać w państwowym domu spokojnej starości (1%). Na pytanie „Kto niesie pomoc seniorom?” najczęstszą odpowiedzią było: przede wszystkim własne dzieci (78%), na drugim miejscu znalazły się wnuki (47%), zaś sąsiedzi na trzecim (39%).

Pewna dziennikarka Newsweek`a stwierdza: „W Polsce nie rozwinęła się jeszcze opieka nad starszymi osobami. Wciąż jeszcze jesteśmy opóźnieni cywilizacyjnie – uważa prof. Krzysztof Galus, krajowy konsultant ds. Geriatrii, który życzyłby sobie, żeby prywatne domy opieki były licencjonowane, co podniosłoby standard ich usług. Dopóki tak się nie stanie, rynek będzie regulował stan i wygląd pensjonatów – uważa prof. Galus. A rynek na razie jest biedny. (Por. M. Frejdasz, Biedne pensjonaty biednych ludzi, Newsweek, 9.09.2001, s. 87).

Do osób, którymi będą się w przyszłości opiekować absolwenci Policealnego Studium „Laurentius” należą osoby niepełnosprawne od urodzenia lub po różnego rodzaju urazach. W Polsce do tej grupy należy 12% populacji (w krajach UE średnio 10%). Ludzie z różnego rodzaju deficytami i w różnym wieku wymagają często specjalnej opieki. Mam nadzieję, że przygotowanie zawodowe uwzględni specyfikę tej kategorii pacjentów a planowane zmiany w polityce społecznej Państwa przyczynią się do wyeliminowania dokuczliwych dotąd luk w systemie orzecznictwa i zatrudnienia oraz także dot. ogólnej poprawy sytuacji osób niepełnosprawnych (Por. Wywiad z J. Banach, sekretarzem stanu w Ministerstwie Pracy i Polityki Społecznej oraz Pełnomocnikiem Rządu ds. Osób Niepełnosprawnych, Integracja 1/52, styczeń-luty 2002, s.20-22).

Na zakończenie mego wystąpienia chciałabym nadmienić, że otwarcie Policealnej Szkoły w Olsztynie budzi nie tylko radość, ale i nadzieję na dalsze korzystne przemiany – nowy trend transformacji, który rozpoczął się od usytuowania Fundacji „Laurentius” na Mazurach. Ta akcja ma wiele pozytywnych aspektów:

- po pierwsze przygotowuje wykwalifikowane kadry do pracy opiekuńczej wśród osób starszych, których populacja będzie wzrastać, co łączy się również z wnioskami wyznaczającymi zadania Diakonii Kościoła EA w RP,
- po drugie liczę, że otwarcie Policealnej Szkoły wpłynie na ogólną aktywizację Mazurskiego regionu,
- sądzę również – po trzecie - że kontynuowany będzie w skali ogólnokrajowej proces szeroko rozumianych zmian świadomości społecznej.

Podsumowując, można już teraz mówić o dobrym rokowaniu w wielu dziedzinach. Za tę konkretną pomoc należą się gorące podziękowania przedstawicielom Diakonii Neuendettelsau, władzom kościelnym Diecezji Mazurskiej, władzom Olsztyna oraz tym wszystkim, którzy przyczynili się do powstania nowej instytucji edukacyjnej w Polsce. Za wkład w realizację tego dzieła, za współczesne urzeczywistnianie chrześcijańskiej więzi międzyludzkiej - niezależnie od różnic narodowych czy światopoglądowych - należą się słowa uznania i serdeczne podziękowania.

Dyrektor Gen. Diakonii Kościoła,
Olsztyn, 1.09.2002 r.


 e-mail: internet@luteranie.pl (c) 2002 - Konsystorz Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w RP