|
|
Kościół w nowych czasach
ks. bp Jan Szarek
Autor jest Biskupem-seniorem Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w RP, byłym Prezesem Polskiej Rady Ekumenicznej. |
1.
Na czym polega fenomen świętości?
Biblia,
a zwłaszcza Stary Testament, świętym nazywa przede wszystkim samego Boga, który
określany jest m. in. jako Święty Izraela (Ps 71,22; 78,41). Także Imię Boże,
jako synonim Boga, jest święte (np. Ps 30,5). Pojęcie świętości rozciągnięte
jest również na domeny obecności bądź działania Bożego; wszystko, co należy
do świętego Boga. jest święte, gdyż On to uświęca. Święte jest zatem na
przykład niebo (por. Ps 20,7; Iz 63,15), Jerozolima (Neh 11,1.18), góra Syjon
(Ps 2,6), świątynia itd.
Świętość
obejmuje także człowieka, który tak jak prorocy, zostaje wybrany przez Boga,
aby Jemu służyć (2 KrI 4,9). Podobnie jest z narodem Izraela, wezwanym do świętości
z racji wybrania (2 Mż 19,6).
Boża
świętość jest w stanie przeniknąć całego człowieka, uświęca go i
uzdatnia do służby. W związku z tym Nowy Testament określenie "święty"
rozszerza na ludzi wierzących, ochrzczonych, należących do Jezusa Chrystusa,
podporządkowanych Jego woli (Dz 9,41; 2 Kor 13,12).
Człowiek
wierzący jest święty nie na podstawie swej godności, lecz z łaski Bożej,
otrzymując darmo usprawiedliwienie w Chrystusie (Rz 1,7;
2.
Rola kobiety w Kościele.
Należałoby
zapytać przede wszystkim o to, jaką rolę, pozycję i miejsce wyznaczył
kobiecie w Kościele sam Bóg. Do jakiej służby ją powołał? Wśród teologów
można usłyszeć na ten temat różne opinie.
W
akcie stworzenia, zarówno mężczyzna, jak i kobieta zostali stworzeni na Boży
obraz i Boże podobieństwo. Tworzyli całość, dopełniali się; można by
rzec, że człowiek to był mężczyzna oraz kobieta -- razem wzięci. Takiemu
człowiekowi Bóg powierzył odpowiedzialność za stworzenie.
Problemy
we wzajemnych relacjach pojawiły się dopiero po upadku obojga w grzech.
Rozpoczęły się wzajemne oskarżenia, zarzuty, wspólny stał się też los:
wygnanie z raju, obietnica zbawienia.
Według
proroków Starego Testamentu Bóg nikogo nie dyskwalifikuje z powodu płci. W
Dniu Zielonych Świąt Ducha Świętego otrzymują zarówno mężczyźni, jak i
kobiety (Dz 2,17). Również w Chrystusie nie ma różnicy pomiędzy kobietą a
mężczyzną. Oboje są zbawieni przez krzyżową ofiarę Zbawiciela, oboje
obdarowani różnymi darami i powołani do służby w Kościele. Biblia
jasno to
potwierdza, zwłaszcza
w znanym
fragmencie nowotestamentowego Listu do Galacjan (3,28): "...nie masz
mężczyzny ani kobiety; albowiem wy wszyscy jedno jesteście w Jezusie
Chrystusie".
Jeżeli
Bóg nie czyni różnicy pomiędzy płciami, należałoby spytać, czy ma do
tego prawo Kościół? Przecież każdy człowiek, który poprzez Chrzest został
włączony do społeczności Kościoła, ma jako Boże dziecko te same prawa.
Jego rola zależy przede wszystkim od otrzymanych od Boga darów, którymi może
służyć innym członkom wspólnoty. Apostoł św. Paweł pisze: "A różne
są dary łaski, lecz Duch ten sam. l różne są posługi, lecz Pan ten sam. l
różne są sposoby działania, lecz ten sam Bóg, który sprawia wszystko we
wszystkich" (1 Kor 12,4-6).
3.
Miejsce młodzieży w Kościele.
Podstawową
prawdą biblijną jest stwierdzenie, że Bóg szuka każdego człowieka. Jezus
przyjmował dzieci i nie pozwalał wzbraniać im do Siebie dostępu. Młody człowiek
wymaga uszanowania go zarówno z uwagi na porządek stworzenia, jak i zbawienia
(zob. Ef 6.4; Tt 2,6
i in.). Praca z młodzieżą w
aspekcie misyjno-ewangelizacyjnym zawarta jest w poleceniu Chrystusa z Ewangelii
Mateusza (Mt 28,18). Kościół zatem ma obowiązek przekazywać następnym
pokoleniom to, co zostało mu darowane w objawieniu. Tym niemniej dopiero na
przełomie XIX i XX w. duchowni zaczęli zdawać sobie sprawę ze specyfiki młodych,
wrażliwości ich psychiki, odrębności w zachowaniach, postępowaniach i
reakcjach. Współczesna psychologia dopomogła duszpasterstwu w przygotowaniu
oferty adresowanej do młodzieży. Praca w rodzinie, szkole, na lekcjach religii
znalazła dopełnienie i rozwinięcie w innych, nowych formach. W Kościele
Ewangelicko-Augsburskim powstało niedawno Centrum Ewangelizacyjno-Misyjne, które
za jeden z celów stawia sobie dotarcie do młodego pokolenia, czy to poprzez
odbywające się już od ponad 50 lat Tygodnie Ewangelizacyjne, czy inne formy.
Jako chrześcijanie zdajemy sobie sprawę, że przyszłość Kościoła zależy
od młodych oraz od tego, czy pozyskamy ich dla Ewangelii. Dlatego zawsze
aktualny i ważny będzie postulat wychowania dziewcząt i chłopców w duchu
Jezusa Chrystusa, w poszanowaniu Dekalogu, w posłuszeństwie woli Boga, aby każdy
młody został włączony w życie wspólnoty wierzących, a później przeniósł
to doświadczenie do założonej przez siebie własnej rodziny.
4.
Działalność charytatywna.
U
podstaw wszelkiej chrześcijańskiej pracy charytatywnej leży cahłas,
to znaczy miłość bliźniego. Jej źródłem jest miłość Boga do człowieka,
gdyż zgodnie ze świadectwem Pisma św. prawdziwa miłość polega na tym, że
nie my pierwsi, ale Bóg pierwszy nas umiłował. Apostoł św. Jan stwierdza,
że Bóg jest miłością. Już wśród pierwszych chrześcijan praca
charytatywna, diakonijna była ważnym elementem aktywności Kościoła (por. Dz
6).
Ludzie
wierzący wezwanie do miłosierdzia biorą sobie do serca przede wszystkim
dlatego, że Bóg jest miłosierny i okazuje miłosierdzie każdemu człowiekowi.
Apostoł św. Paweł napomina: "Póki czas mamy, dobrze czyńmy wszystkim,
a najwięcej domownikom wiary" (Ga 6,10). Dlatego większość inicjatyw
pomocy bliźniemu, jakie pojawiały się na przestrzeni wieków, wypływały z
motywacji chrześcijańskiej; przykładem może być Międzynarodowy Czerwony
Krzyż.
Obowiązkiem
Kościoła jest rozwijanie działalności charytatywnej i kierowanie ją do
wszystkich, którzy potrzebują pomocy, którym można jej efektywnie udzielić.
Wokół nas nigdy nie zabraknie słabych, pokrzywdzonych przez los,
potraktowanych niesprawiedliwie, głodnych, ubogich i chorych. Bóg słyszy wołanie
tych ludzi, dlatego Kościół musi również je usłyszeć i zareagować.
Kościoły
ewangelickie rozwijają bardzo intensywnie diakonię, służbę na rzecz bliźniego.
Sądzę, że każdy z nas może "wypatrzeć" sobie kogoś, kto
potrzebuje pomocy i zająć się nim; może to być sąsiad, przyjaciel,
znajomy. Diakonia natomiast zaczyna się od spraw małych i niepozornych:
rozmowy, wysłuchania drugiego, napisania listu...
Wiara
chrześcijanina musi być czynna w miłości. Te dwa pojęcia są nierozdzielne;
to niemal synonimy, dwie strony tego samego medalu.
5.
"Któż jest moim bliźnim?"
Odpowiedzi
na to pytanie udzieliłem po części przed chwilą: bliźnim jest ten obok nas,
kto nas w jakikolwiek sposób potrzebuje.
Kain,
który zabił swojego brata, Abla, pytany przez Boga, co się z nim stało,
odpowiada: "Nie wiem. Czyż jestem stróżem brata mego?" (1 Mż 4,9)
To pytanie towarzyszy ludzkości po dziś dzień; nie interesujemy się losem
innych, nastajemy raczej na ich cześć, dobro, majątek, czasami również
zdrowie i życie. Bóg tymczasem -- tak jak to uczynił w przypadku Abla --
upomina się o naszych bliźnich. Więcej nawet, w Chrystusie pokazał, że na
ich rzecz możemy-rpowinniśmy angażować się aż do końca, aż po cierpienie
i własną śmierć.
Przypowieść
o miłosiernym Samarytaninie (Łk 10, 29-37) uświadamia nam zakres zaangażowania
w sprawy drugiego.
Sądzę,
że Ewangelia oraz systematyczne obcowanie ze Słowem Bożym, a także modlitwa,
pozwalają na wyrobienie w nas pewnego rodzaju wrażliwości na innych i ich
potrzeby. Ta wrażliwość -- o ile jej nie tłumimy -- daje znać naszemu
sercu komu, gdzie i jak trzeba pomóc. Jeżeli pójdziemy za głosem serca, okaże
się, że poszliśmy za głosem Boga i wypełniliśmy Jego wolę.
Bóg
nie ma innych rąk niż nasze i powinniśmy dać się przez Niego użyć do rzeczy
godnych, szlachetnych i sprawiedliwych.
(c) Luteranie Online, 1.05.2001