
![]()

[Jedynie Słowo a liturgia. Krytyczne pytania o doświadczenie świętości w ewangelickim nabożeństwie]
ks. Jan Gross
Najprzewielebniejsi Księża Biskupi i czcigodni Członkowie Rad Diecezjalnych!
Czcigodni i drodzy Członkowie Synodów Diecezji Cieszyńskiej i Katowickiej!
Twórcy dzisiejszej tematyki synodalnej postawili mnie przed trudnym tematem: „Jedynie Słowo a liturgia (krytyczne pytania o doświadczenie świętości w ewangelickim nabożeństwie). Chciałbym temu zadaniu sprostać, choć nie wiem czy uczynię to ku pełnemu zadowoleniu nieznanych mi dotychczas twórców tego tematu. Może i dobrze! W temacie tym bowiem przeciwstawione jest Słowo Boże, bo myślę że o takie SŁOWO chodzi, skoro obchodzimy ROK BIBLII, a z drugiej strony „liturgia”. Często bowiem przeciwstawia się Słowo Boże liturgii. Na temat Słowa Bożego już wiele wypowiedziano. Są pewne dyscypliny teologiczne, które zajmują się Słowem Bożym. Znaną jest nam także nauka związana z inspiracją Słowa Bożego.
Jedni uważają, że Biblia jest Słowem Bożym. Inni uważają, że w Biblii zawarte jest Słowo Boże. Ks. Dr Marcin Luter stał na stanowisku inspiracji werbalnej tzn. uważał, że każde słowo Biblii jest natchnione Duchem Świętym, choć wielu ze współczesnych teologów protestanckich wcale tak nie uważa. Dlatego Marcin Luter w jednej pieśni prosił Boga: „Zachowaj nas przy Słowie Swym i chroń od wrogów czasie złym...” (SE 266,1) („Erhalt uns, Herr, bei deinem Wort”), a w drugiej pieśni, która stała się naszym hymnem śpiewa: „Niech Słowo wzruszać strzegą się, im go nie zawdzięczamy...” (SE 265,4), albo jak to ks. Jerzy Heczko przetłumaczył: „Słowa niech nie naruszają...” (SE 259,4). Dlatego Biblia stała się dla ewangelików wielkim skarbem. Nie potrzeba w tym gronie mówić czym była dla naszych ojców wiary i czym jest jeszcze dla wielu z nas. Dlatego do czytania, studiowania, rozważania i słuchania Słowo Bożego przykładano w Kościele Ewangelickim tak wielką wagę, choć znamy i takie czasy kiedy Słowo Biblii próbowano zastąpić słowem ludzkim. Znamy też opłakane tego skutki w Kościele. Reformacja wśród swoich pryncypiów postawiła na czele: „sola scriptura” - „jedynie Pismo”, albo „solo verbo” - „jedynie Słowo”. Wtedy to przeciwnicy na sejmie w Augsburgu w 1530 r. powiedzieli: „widzę, że ewangelicy siedzą w Piśmie, a my obok”. Czy dzisiaj także tak jest? Czy to samo można o nas powiedzieć? To są te pierwsze moje krytyczne pytania, które pozostawiam bez odpowiedzi. Owszem były wieki i lata, w czasie których intensywnie przystąpiono nie tylko do czytania, ale i słuchania Słowa Bożego, a przede wszystkim do przekładów Pisma Świętego z języków oryginalnych hebrajskiego i greckiego na język macierzysty, na język ludu. Przykład temu dał sam Ojciec Reformacji wittenberskiej. Za nim poszło wielu uczonych - teologów, także i w naszej Ojczyźnie od czasów reformacji aż po dzień dzisiejszy. W przyszłym roku przypada 450 - ta rocznica śmierci Stanisława Murzynowskiego (1526-1553), który pochodził prawdopodobnie z Murzynowa pod Płockiem, a który mógł jeszcze przez rok osobiście poznać ks. dr Marcina Lutra, gdyż na rok przed śmiercią Lutra, a więc w roku 1545 przybył na studia do Wittenbergi. Otóż, wspomniany Stanisław Murzynowski jako pierwszy przełożył z języka greckiego na język polski cały Nowy Testament (1551,1552,1553). W tej pracy wyprzedził o 10 lat Jana Leopolitę, a o 42 lata ks. Jakuba Wujka. Biblia jest więc niepodważalnym skarbem i źródłem wiary Kościola Ewangelickiego.
A liturgia? Czym dla nas jest liturgia? Czy tylko niepotrzebnym balastem obciążającym nasze nabożeństwa? Czy reliktem przeszłości? Czy dzisiaj jest ona nam jeszcze potrzebna? Ażeby na te pytania udzielić właściwej odpowiedzi, należy najpierw dowiedzieć się czym jest liturgia, skąd się wzięła i czym ona była i jest dla chrześcijaństwa? Każda forma pobożności musi mieć jakiś tego wyraz. Wyrazem pobożności, była, jest i będzie - liturgia. Każdy bowiem Kościół, choćby ten najbardziej aliturgiczny posiada jednak swoją liturgię.
Liturgia - słowo to wywodzi się z nowotestamentowej greki „leiturgia” a oznacza „służbę ludu”. Początkowo związane było z określeniem służby bogatych obywateli dla państwa. Do Kościoła przeszło poprzez pierwszy grecki przekład Starego Testamentu. Określenie „leiturgia” zastosowano do służby kultowej w świątyni. Nowy Testament używa tego określenia w związku z kultem 15 razy (np. Łk 1,23. Rz 12,1). Słowo to na określenie kultu po raz pierwszy zastosowano w luteraniźmie około 1700 r. (przedtem - „cultus Dei” i „Służba Boża” (Gottesdienst). Słowo to przyjęto także w Kościele Rzymsko - Katolickim.
Liturgia - Służba Boża sprawowana przez LUD to porządek nabożeństwa, a „liturgika” to dyscyplina teologiczna powstała dopiero XIX wieku. Jest ona składową częścią teologii praktycznej i w ramach teologii praktycznej na uczelniach jest wykładana. Liturgie rozwijały poprzez wieki i dlatego są dobrem całego chrześcijaństwa. Pierwsze liturgie zawarte są w księgach liturgicznych pierwotnego chrześcijaństwa:
„Didache ton dodeka apostolon” - „Nauka Dwunastu Apostołów” pochodzi z roku około 100. W niej zawarta jest doksologia „Albowiem Twoje jest Królestwo...” kończąca Modlitwę Pańską, której jeszcze nie znał Luter ponieważ na nowo odkryta została dopiero w połowie XIX wieku w klasztorze na górze Athos. Dlatego też, że Luter nie znał Didache, dlatego w jego Katechizmach, jak też i w pieśni „Ojcze nasz, co jesteś w niebie” (SE 613) nie ma doksologii.
Następne to listy Pliniusza i Ignacego, bardzo cenne dokumenty czasów poapostolskich.
Natomiast dopiero Justyn Męczennik (+165) w swojej Apologii z roku około 150 opisał porządek nabożeństwa pierwszych chrześcijan. Ten porządek nie różni się właściwie od naszego porządku nabożeństwa. Nabożeństwo wówczas tak samo jak i u nas dzisiaj dzieli się na dwie części: część Słowa i część Sakramentu. Obie z sobą są połączone.
W 3 stuleci biskup Hipolit z Rzymu w swoich 8 księgach tzw. „Konstytucji apostolskich” ugruntował urząd biskupi i podał tzw. Modlitwę Eucharystyczną (Dziękczynienia), która rozpoczynała się od dobrze nam dzisiaj znanej Prefacji („Pan niech będzie z wami...” „Wznieście swe serca” - „Sursum corda” i t.d kończąca się potężnym SANCTUS).
Oczywiście w późniejszych wiekach powstało zarówno na Zachodzie jak i na schodzie szereg różnych liturgii, ale wszystkie bazują na tym co podał biskup Hipolit i wspomniani jego poprzednicy. Często Kościół do liturgii adaptował niechrześcijańskie i niebiblijne elementy. Dlatego potrzebne były reformy liturgiczne. Niektóre reformy np. o ilość „Alleluja” w liturgii burzyły jedność Kościoła (np. Kościół Prawosławny i tzw. Staroobrzędowcy).
Niebiblijną była także myśl o Eucharystii, o Wieczerzy Pańskiej jako powtórzeniu w mszy świętej krwawej ofiary Jezusa Chrystusa w sposób bezkrwawy za grzechy żywych i umarłych składanej Bogu przez kapłana. Marcin Luter uważał tę myśl jako naukę niebiblijną i stanowczo ją odrzucił poddając ją ostrej krytyce roku 1520. Stwierdził jasno, że msza święta nie jest powtórzeniem krwawej ofiary ale jej wspomnieniem (anamnezą), że człowiek nie może w darze ofiarnym składać Bogu Jego Syna Jezusa Chrystusa (sacrificium), gdyż Bóg sam składa w ofierze człowiekowi Swego Syna. Dlatego w jednej z swych prac liturgicznych - „Deutsche Messe” wydanej na jesieni 1526 roku nie tylko podał porządek zreformowanej mszy niemieckiej i wypowiedział się za usytuowaniem ołtarza w kościele jak było w pierwszym chrześcijaństwie: „... nie tak powinien wyglądać ołtarz, ale kapłan powinien stać za stołem jak niewątpliwie uczynił to Chrystus Pan podczas Ostatniej Wieczerzy. Ale na to potrzeba czasu”, ale także wypowiedział się stanowczo za tym aby odrzucić z mszy świętej wszystko „que sonant oblationem” - „co zalatuje ofiarą” (ma tu na myśli oczywiście bezkrwawą ofiarę mszalną jako powtórzenie ofiary Chrystusowej). Zupełnie nie do przyjęcia dla luterańskich ksiąg wyznaniowych jest sprawowanie mszy za umarłych. Co do modlitwy za umarłych księgi wyznaniowe mówią: „dozwalamy modlić się za umarłych”, ale sprawowanie ofiary mszy za umarłych uważa Luter za niedozwolone nadużycie. Dlatego niepojętym jest dla mnie jeśli ewangelicy pozwalają aby za ich umarłych sprawowana była msza i w tej mszy biorą udział. Co innego jest udział we mszy żałobnej za katolików.
Reforma liturgiczna Marcina Lutra polegała na tym aby:
Głosić w czasie nabożeństwa Słowo Boże (bez Słowa Bożego nie ma nabożeństwa). Na rok przed przedwczesną śmiercią, w roku 1544 Marcin Luter poświęcał pierwszy luterański kościół pod Wittenbergą w Torgau (Torgawa) i tedy wypowiedział te znamienne słowa, które stanowią o istocie luterańskiego nabożeństwa: „aby tu nic się nie działo, jak tylko aby nasz kochany Pan sam z nami rozmawiał przez Swoje święte Słowo, a my abyśmy z nim rozmawiali przez modlitwy i pieśni pochwalne.”
sprawować Sakrament Ołtarza w tym samym nabożeństwie (podczas mszy), ale bez myśli o powtórzeniu ofiary Jezusa Chrystusa, skoro On sam daje się nam w ofierze w Komunii Świętej.
Zwiastowanie Słowa Bożego, a więc kazanie, znalazło znowu centralne miejsce w nabożeństwie. Obok kazania drugie centralne miejsce zajmuje u Lutra Sakrament Ołtarza. Kazanie i Sakrament stanowiły dla niego dwie różne, ale nierozerwalne czynności liturgiczne o tym samym znaczeniu i przedstawiające tą samą sprawę - Jezusa Chrystusa. Bowiem Słowo Boże i Sakrament to SŁOWO: mówione i niewidzialne w kazaniu, oraz widzialne w Sakramencie, a razem .są środkami łaski Bożej, przez które jak przez kanały spływa do wierzącego łaska Boża. Dlatego Słowo i Sakrament są tak istotne dla chrześcijanina. Marcin Luter powiedział, że „kto choć raz w roku nie przystępuje do Stołu Pańskiego ten w ogóle nie jest chrześcijaninem, choćby i był ochrzczonym”.
Z powyższych wywodów wynika, że dla Kościoła Ewangelickiego od samego początku tak samo ważnym było SŁOWO jak i LITURGIA. Liturgia bowiem to nic innego jak SŁOWO w innej postaci. Słowem Bożym jest zarówno kazanie, a więc zwiastowanie, uobecnianie Słowa wśród nas, jak i sprawowanie Sakramentów Świętych - Chrztu Świętego i Wieczerzy Pańskiej, owego widzialnego Słowa. A to wszystko ma miejsce w liturgii. Liturgia bowiem przepełniona jest Słowem Bożym od samego początku aż do błogosławieństwa. W niej działa i uobecnia się sam Chrystus.
Pytanie do nas współczesnych luteran brzmi: jaki jest nasz stosunek do Słowa zwiastowanego i sprawowanego jako Sakramentu w liturgii? Tu chyba powinno być uwzględnione krytyczne spojrzenie na siebie samych, na nasz współczesny Kościół. Uważam za słuszne stwierdzenie Zwierzchnika naszego Kościoła NPW Księdza Biskupa Janusza Jaguckiego, który mówiąc o Sakramencie Ołtarza w kazaniu jubileuszowym z okazji 30 - tej rocznicy poświęcenia kościoła w Wiśle - Czarnem powiedział, że wydaje się żeśmy po drodze wiary zagubili w naszych nabożeństwach Sakrament Ołtarza. Nowy Śpiewnik Ewangelicki, który nie jest tylko dosłownie śpiewnikiem, ale także i modlitewnikiem i książką liturgiczną, ale i medytacyjną oraz nauczającą pragnie nam pomóc w przeżywaniu świętości w nabożeństwie ewangelickim. Na czym ta świętość polega? Sądzę, że polega ona na wsłuchiwaniu się, jak Maria w Betanii w głos naszego Mistrza i Zbawiciela, ale także uwielbianiu Go w liturgii oraz w ścisłym łączeniu się z nim w Sakramentach i to nie tylko jeden raz w roku, czy dwa razy w roku Adwencie i w Poście, ale często, tak często jak pragnie Go nasza dusza i nasze serce. Czy nie odczuwamy takiego pragnienia? Jeśli tak, to jak chcemy z Nim spędzić całą wieczność, jeśli tu na ziemi w doczesności nie szukamy Go, gdy On chce być z nami, gdy możemy powiedzieć: „Żyję już nie ja, ale we mnie żyje Chrystus”?
To jest jedno krytyczne spojrzenie na nasze życie nabożeństwowe. Inne krytyczne spojrzenie na nasz stosunek do nabożeństwa to nasza postawa w nabożeństwie. W liturgice rozróżnia się różne postawy:
Postawa stojąca to postawa szacunku, postawa gotowości,
postawa siedząca to postawa słuchająca,
postawa klęcząca to postawa uwielbienia, pełna zbożnej czci.
Chyba najbardziej zaniedbana w naszym życiu religijnym jest postawa klęcząca. Jak mało klęczymy w kościele, a na zachodzie Europy ta postawa już prawie nie istnieje. To także znak czasu. Pamiętam starego Mazura, kościelnego w Nawiadach, którego chyba razem z Księdzem Biskupem Janem Szarkiem chowaliśmy. Kiedy on wchodził do kościoła wtedy klękał, gdy była Powszechna Modlitwa Kościoła i Modlitwa Pańska on klękał, gdy wypowiadane były Słowa Ustanowienia Wieczerzy Pańskiej, on klękał. Dziś uważa się, że to „po katolicku”. Niezależnie jednak od obiegowych opinii wśród naszych wiernych Śpiewnik Ewangelicki umożliwia nam takie postawy przeżywania świętości Boga w nabożeństwie i oddania Mu zbożnej czci. Przy powszechnej modlitwie spowiedniej jest z lewej strony umieszczone objaśnienie: „Ksiądz i zbór klęcząc lub stojąc zmawiają powszechną modlitwę spowiednią” (str. 1311). Podczas liturgii Sakramentu Ołtarza (Eucharystycznej) przy słowach Ustanowienia Wieczerzy Pańskiej (Konsekracja) także z lewej strony umieszczone jest ważne objaśnienie: „Zbór w ciszy i skupieniu stojąc lub klęcząc wsłuchuje się w Słowa Ustanowienia Wieczerzy Pańskiej, tym czasie w dalszym ciągu dzwoni jeden dzwon”. Znalazłem cały szereg dawnych Agend luterańskich gdzie umieszczone przy Słowach Ustanowienia jest notatka, że zbór wysłuchuje Słów Ustanowienia na klęcząco. W najnowszej Agendzie Samodzielnego Kościoła Ewangelicko - Luterańskiego (staroluterskiego) [Evangelisch - Lutherische Kirchenagende z roku 1996] jest na stronie po Modlitwie Pańskiej a przed Słowami Ustanowienia umieszczona notatka: „Zbór klęka”. Podobnie po konsekracji chleba jest napisane: „Liturg podnosi konsekrowaną hostię, następnie kładzie ją na patenie i klęka”. Podobnie po konsekracji wina jest powiedziane:” Liturg podnosi kielich, następnie stawia go na korporale i klęka”. W czasie rozdawania Komunii Świętej jest powiedziane, że komunikanci klękają, a pozostały zbór siada. Jest przewidziany także znak pokoju przy słowach: Pokój Pański niech zawsze będzie z wami” Są to pozostałości dawnego luterańskiego nabożeństwa. Podobnie zresztą polscy metodyści, z którymi mamy wspólnotę ołtarza, choć nie uznają ani katolickiej transsubstancjacji, ani luterańskiej konsubstancjacji, to jednak w czasie wypowiadania przez księdza Słów Ustanowienia klękają. Natomiast luteranie amerykańscy po otrzymaniu Komunii Świetej odchodząc od ołtarza czynią ukłon.
Studiując natomiast najnowszą wspólną Agendę dla Kościoła Ewangelicko - Unijnego i Zjednoczonego Kościoła Ewangelicko - Luterańskiego w Niemczech z roku 1999 (po raz pierwszy w historii ostatniego 150 - lecia została wydana wspólna Agenda!), wydaje się, że jest ona bardziej liberalna, nie posiada żadnych objaśnień co do klęczenia, choć zawiera również wiele elementów nabożeństwa starochrześcijańskiego. Z praktyki wiemy, że tam rzadko się klęka podczas przyjmowania Komunii Świętej i kładzie się w niej większy nacisk na społeczność pomiędzy ludźmi - komunikantami, niż na społeczność z Chrystusem. Stąd też często ukłon i uśmiech rozdzielającego Komunię Świętą i jakieś gest uprzejmości. Niestety, nieraz częściej słyszy się o chlebie i winie niż o Ciele i Krwi Chrystusowej, które przecież według luterańskiej nauki pod postaciami chleba i wina są obecne realnie substancjalnie i rzeczywiście. (Słynne luterskie „w”, „z” , „pod”). Niepokoi mnie również fakt, że podczas rozdawania Komunii Świętej niektórzy nasi duchowni zamiast wypowiadać przepisane przez Agendę słowa dystrybucji stosują różne wersety biblijne. Czynią to może nawet nieświadomie, z przyzwyczajenia, czy z zasłyszenia od kogoś w przeszłości. Niestety, jest to wyraz pewnego racjonalizmu, bo pochodzi to z czasów racjonalistycznych. Słowo Boże ma swoje miejsce w nabożeństwie, natomiast słowa dystrybucji są określone przez luterańską Agendę i należy bezwzględnie stosować.
Siostry i Bracia! Z powyższych uwag tego referatu wynika, że:
świątynia ewangelicka to nie sala wykładowa, lecz miejsce święte, w którym wierzący spotyka się ze swoim PANEM w SŁOWIE i SAKRAMENCIE.
Nabożeństwo to nie samo kazanie, gdyż mogłoby ono zostać przeinteligezowane i „przegadane”, do czego szczególne skłonności mają protestanccy kaznodzieje.
Liturgia jest także Słowem Bożym podanym w innej formie. W niej zachowane zostało Słowo Boże czystej i nienaruszonej i niesfałszowanej, postaci czasach racjonalizmu w protestantyzmie.
Liturgia wymaga ciągłej korekty i reformy aby nie stała się tylko sformalizowanym obrzędem.
Ponieważ liturgia jest prawdziwą Służbą Bożą, oddaniem w niej i przez nią, chwały jedynie Bogu, dlatego ją należy sprawować z miłości i w miłości do Trójjedynego Boga. Tylko wtedy przyniesie nam ona prawdziwą radość i doświadczyć będziemy mogli świętości Boga w naszym nabożeństwie.
Referat na 2 sesji III Synodu Diecezjalnego Diecezji Katowickiej i Cieszyńskiej Kościoła Ewangelicko - Augsburskiego w RP w Bielsku - Białej, dnia 23 listopada 2002 r.
(c) 2001-2002 - Kościół Ewangelicko-Augsburski w RP - internet@luteranie.pl