
![]()
[Apologia
Konfesji Augsburskiej]
O spowiedzi i zadośćuczynieniu
98. Mężowie zacni z łatwością mogą osądzić, iż bardzo wielkie ma to
znaczenie, by o powyższych sprawach, mianowicie o skrusze i wierze,
zachowana została prawdziwa nauka. Dlatego zajmowaliśmy się stale raczej
należytym naświetleniem zasad teologicznych, a nie spieraliśmy się zbytnio
o spowiedź i zadośćuczynienie.
99. Albowiem i my zatrzymujemy spowiedź ze względu na absolucję, która
jest Słowem Bożym, jakie ż autorytetu Bożego zwiastuje władza kluczy
poszczególnym ludziom.
100. Dlatego byłoby rzeczą bezbożną usuwać z Kościoła absolucję prywatną..
101. I nie rozumieją należycie niektórzy, co to jest odpuszczenie grzechów
albo władza kluczy, jeżeli pogardzają prywatną absolucją.
102. Zresztą powyżej wypowiedzieliśmy nasz pogląd o wyliczaniu występków
przy spowiedzi, iż nie jest ono potrzebne z prawa Bożego.
103. Albowiem to, co niektórzy przeciwko temu wysuwają, że sędzia zanim
wypowie wyrok, powinien najpierw poznać sprawę, tu do rzeczy nie należy,
gdyż służba absolucji jest dobrodziejstwem, czyli łaską, a nie sądem,
czyli Zakonem.
104. Dlatego słudzy [duchowni] w Kościele mają polecenie odpuszczać
grzechy, a nie mają polecenia poznawać grzechów ukrytych.
105. Wszak uwalniają od tych, których nie pamiętamy, i dlatego absolucją,
która jest głosem Ewangelii darowującym grzechy i pocieszającym sumienie,
nie wymaga poznania grzechów.
106. Jest rzeczą śmieszną przytaczać tutaj wypowiedź Salomona (Przyp.
27,23): „Doglądaj pilnie stanu swoich owiec, zwracaj uwagę na swoje
trzody", bo tu Salomon nic nie mówi o spowiedzi, lecz podaje ojcu rodziny
zalecenie gospodarskie, aby dbał o swoje i korzystał ze swojego, a
wstrzymywał się od tego, co cudze, i nakazuje mu, by pilnie troszczył się
o swoje sprawy, tak jednak, aby umysł zaprzątnięty staraniem o
powiększanie swoich możliwości nie odrzucał bojaźni Bożej lub wiary, lub
troski o Słowo Boże. Lecz przeciwnicy drogą cudacznego przekształcenia
przeinaczają wypowiedzi Pisma w dowolne zdania. U nich „doglądać — poznać"
oznacza „wysłuchiwać spowiedzi", „stan owiec" nie oznacza zewnętrznego
postępowania, lecz „tajemnice sumienia", a „trzody" oznaczają ludzi.
Zaiste, udany to jest wykład i godny tych wzgardzicieli studiów elokwencji
i dbałości o wymowę. A jeśliby ktoś chciał przez zastosowanie podobieństwa
przenieść polecenie z osoby ojca rodziny na osobę pasterza Kościoła,
zapewne będzie musiał słowa „stan owiec" wyjaśniać i wytłumaczyć jako
„zewnętrzne postępowanie". Takie porównanie będzie odpowiedniejsze i
stosowniejsze.
107. Lecz pomińmy to. W psalmach kilkakroć wspomniana jest spowiedź, jak
np. w Psalmie 32, 5: „Grzech mój wyznałem Tobie, winy mojej nie ukrywałem
(...) wtedy Ty odpuścisz mi". Takie wyznanie grzechu, złożone Bogu, to już
jest skrucha. Albowiem gdy wyznanie składa się Bogu, to musi ono dokonać
się sercem, nie tylko głosem, czyli ustami, tak jak to czynią aktorzy na
scenie. Jest więc skruchą takie wyznanie (spowiedź), gdzie czując gniew
Boży wyznajemy, iż Bóg słusznie jest zagniewany i nie może być ułagodzony
naszymi uczynkami, a jednak szukamy miłosierdzia ze względu na obietnicę
Boga.
108. Takim jest wyznanie w Psalmie 51,6: „Tobie, Tobie samemu zgrzeszyłem
(...) abyś Ty był sprawiedliwy". To znaczy: Przyznaję, że jestem
grzesznikiem i zasługuję na wieczny gniew, i nie mogę przeciwstawić moich
sprawiedliwych czynów, moich zasług Twojemu gniewowi. Dlatego ogłaszam, że
Ty jesteś sprawiedliwy, chociaż nas potępiasz i karzesz. Ogłaszam, że Ty
zwyciężasz, chociaż obłudnicy sądzą, że Ty jesteś niesprawiedliwy, który
ich karzesz i potępiasz jako słusznie na to zasługujących. Owszem, nasze
zasługi nie mogą być przeciwstawiane Twojemu sądowi, lecz będziemy
usprawiedliwieni w ten sposób i wtedy, kiedy Ty usprawiedliwisz, kiedy Ty
uznasz nas za sprawiedliwych przez swe miłosierdzie.
109. A może zacytuje tu ktoś Jakuba (5,16): „Wyznawajcie sobie nawzajem
występki". Lecz tutaj Jakub nie mówi o spowiedzi, którą należałoby uczynić
przed kapłanem, ale ogólnie o wzajemnym pojednaniu się między braćmi.
Nakazuje bowiem, że spowiedź ma być wzajemna.
110. Dalej: przeciwnicy nasi będą musieli potępić też wielu najbardziej
uznanych doktorów, jeżeli będą twierdzić, że wyliczanie w spowiedzi
występków jest potrzebne z prawa Bożego. Chociaż bowiem uznajemy spowiedź
i sądzimy, że pewne wybadanie jest korzystne i pomocne, aby można było
ludzi tępiej pouczyć, jednak należy sprawę tę tak ograniczyć, aby nie
zostały narzucone sidła sumieniom, które nigdy nie będą spokojne, jeżeli
będą uważały, iż nie mogą dostąpić odpuszczenia grzechów inaczej, jak
tylko przez dokładne ich wyliczenie.
111. Jest na pewno rzeczą całkowicie fałszywą to, co nasi przeciwnicy
umyślili w Konfutacji, że pełna, całkowita spowiedź potrzebna jest do
zbawienia. Jest ona bowiem niemożliwa. A jakie sidła narzucają tutaj na
sumienie, gdy domagają się pełnej, całkowitej spowiedzi! Kiedy bowiem
sumienie stwierdzi, że spowiedź jest pełna i całkowita?
112. U pisarzy kościelnych są wzmianki o spowiedzi, lecz ci nie mówią o
wyliczaniu ukrytych występków, ale o obrzędzie publicznej pokuty. Ponieważ
bowiem ludzie upadli albo zniesławieni nie byli przyjmowani z powrotem do
Kościoła bez pewnych zadośćuczynień, dlatego dokonywali oni spowiedzi
przed starszymi i ustalano dla nich zadośćuczynienia, odpowiednio do
popełnionych występków. A cała ta rzecz nie była w niczym podobna do owego
wyliczania, o którym tu dysputujemy. Spowiedź ta była dokonywana nie
dlatego, że bez niej nie mogło nastąpić odpuszczenie grzechów przed
Bogiem, lecz dlatego, że nie można było przepisać i ustalić
zadośćuczynień, zanim najpierw nie poznano rodzaju występku. Albowiem dla
różnych występków istniały różne przepisy dotyczące kar.
113. Pozostałością po tym obrzędzie publicznej pokuty jest też sama nazwa
i „zadośćuczynienie". Nie chcieli bowiem święci ojcowie przyjmować z
powrotem do Kościoła upadłych lub zniesławionych, zanim nie poznano i nie
przyjrzano się ich pokucie, na ile to było możliwe. A liczne, zdaje się,
były przyczyny tej sprawy. Albowiem należało upadłych ukarać przykładnie,
jak i pewna glosa w dekretach do tego napomina, było bowiem rzeczą
hańbiącą dopuszczać zaraz ludzi zniesławionych do wspólnoty. Te zwyczaje
są już od dawna przestarzałe. Nie jest zaś potrzebne na nowo je
wprowadzać, ponieważ nie są one niezbędne do odpuszczenia grzechów przed
Bogiem.
114. I nie to mieli na myśli ojcowie, że przez takie zwyczaje i przez
takie czyny ludzie zasługują na odpuszczenie grzechów, chociaż tego
rodzaju widowiska zwykle naprowadzają niedoświadczonych ludzi na myśl, iż
przez takie uczynki zasługują sobie na odpuszczenie grzechów. Oczywiście,
kto tak myśli, ten myśli po żydowsku i po pogańsku. Albowiem i - poganie
mieli pewne przebłagania za występki, przebłagania, przez które — jak
mniemali — zostają pojednani z Bogiem.
115. Teraz zaś, po odrzuceniu owego obyczaju jako przestarzałego,
pozostaje tylko nazwa „zadośćuczynienie" ł ślad po tym obyczaju, że przy
spowiedzi przepisuje się pewne zadośćuczynienia, które określa się jako
uczynki nie zobowiązujące. My zwiemy je zadośćuczynieniami kanonicznymi.
116. A myślimy o nich tak, jak i o wyliczaniu, że te zadośćuczynienia
kanoniczne nie są z prawa Bożego potrzebne do odpuszczenia grzechów, tak
jak i dawne widowiska zadośćuczynień przy pokucie publicznej nie były z
prawa Bożego potrzebne do odpuszczenia grzechów. Utrzymać bowiem należy
pogląd o wierze, że dzięki wierze osiągamy odpuszczenie grzechów ze
względu na Chrystusa, a nie ze względu na nasze uczynki poprzedzające lub
następujące. I głównie z tego powodu wszczęliśmy dysputę o
zadośćuczynieniach, aby ich nie podejmowano celem zaciemnienia
sprawiedliwości z wiary i aby ludzie nie mniemali, że ze względu na
uczynki osiągają odpuszczenie grzechów.
117. A błąd ten wspierają liczne wypowiedzi podawane w szkołach, jak np.
ta, którą umieszczają w definicji zadośćuczynienia, że jest ono dokonywane
dla złagodzenia obrazy Boskiej.
118. Lecz jednak przyznają przeciwnicy, że zadośćuczynienia nie pomagają i
nie są przydatne do odpuszczenia winy. Zmyślają atoli, że zadośćuczynienia
są przydatne i pomagają do uwolnienia od kar, czy to czyśćcowych, czy
innych. Nauczają bowiem, że przy odpuszczeniu grzechów Bóg darowuje winę,
ale ponieważ sprawiedliwości Bożej przystoi, by grzech karać, zamienia
karę wieczną na karę doczesną. I dodają jeszcze, że część tej kary
doczesnej zostaje darowana mocą władzy kluczy, pozostała zaś część zostaje
odkupiona dzięki zadośćuczynieniom. I nie można zrozumieć, których kar
część zostaje darowana mocą władzy kluczy, jeżeli nie powiedzą, że
darowana zostaje część kar czyśćcowych; z tego zaś wynikałoby, że
zadośćuczynienia są tylko karami, które odkupują z czyśćca. I powiadają,
że zadośćuczynienia mają wartość i znaczenie, chociaż dokonują ich ci,
którzy ponownie popadli w grzech śmiertelny, jak gdyby obraza Boska mogła
zostać złagodzona przez tych, którzy są w grzechu śmiertelnym.
119. Cała ta sprawa to fikcja i urojenie niedawno wymyślone bez oparcia o
autorytet Pisma św. i dawniejszych pisarzy kościelnych. I ani nawet Piotr
z Lombardii nie mówi w ten sposób o zadośćuczynieniach.
120. Scholastycy widzieli, że w
Kościele są praktykowane zadośćuczynienia, lecz nie zwrócili uwagi, że widowiska
te zostały ustanowione i wprowadzone po części dla przykładu, po części dla
wypróbowania tych, którzy zabiegali o przyjęcie z powrotem do Kościoła. Ogólnie
biorąc, nie spostrzegli, że jest to kwestia karności i sprawa zgoła polityczna.
Dlatego w sposób zabobonny zmyślili, że mają one znaczenie nie dla celów
karności w odniesieniu do Kościoła, lecz że służą do ułagodzenia Boga. I
podobnie jak gdzie indziej często w sposób niekorzystny przemieszali sprawy
duchowne ze sprawami władzy świeckiej, wydarzyło się to samo i przy
zadośćuczynieniach.
121. Atoli glosy w kanonach wielokroć świadczą o tym, że te praktyki ustanowione
zostały ze względu na karność kościelną.
122. Zobaczcie zaś, w jaki sposób udowadniają swoje wymysły w Konfutacji, którą
ośmielili się narzucić Najjaśniejszemu Panu. Przytaczają liczne wypowiedzi Pisma
św., aby dla niedoświadczonych stworzyć pozór, jakoby sprawa ta miała za sobą
powagę Pisma św., co wszak dotąd, do czasów Piotra z Lombardu, nie było znane.
Przytaczają następujące zdania: „Przynoście owoce godne pokuty" (Mat. 3,8; Mar.
l, 15); „Oddajcie członki wasze na służbę sprawiedliwości" (Rzym. 6,19). Dalej:
że Chrystus głosi pokutę: „Pokutujcie..." (Mat. 4,17), że Chrystus każe
apostołom głosić pokutę (Łuk. 24,47) i Piotr również głosi pokutę (Dz. Ap. 2,
38). Potem cytują pewne wypowiedzi ojców i pewne kanony i wyciągają wniosek, że
wbrew wyraźnej wypowiedzi Ewangelii i wbrew dekretom soborów i ojców
zadośćuczynień nie należy w Kościele znosić, lecz że owszem ci, którzy uzyskali
absolucję, powinni wykonać nałożony przez kapłana czyn pokutny, idąc za słowem
Pawła z Listu do Tytusa (2,14): „Wydał samego siebie za nas, aby nas odkupić od
wszelkiej nieprawości i oczyścić sobie lud na własność, gorliwy w dobrych
uczynkach".
123. Niech Bóg wytraci owych bezbożnych sofistów, tak zbrodniczo przekręcających
Słowo Boże w swoje nader puste mrzonki. Któryż zacny mąż nie oburzyłby się na
tak wielką niegodziwość? Chrystus mówi: „Czyńcie pokutę"; apostołowie głoszą
pokutę; a więc: kary wiekuiste zostają wyrównane przez kary czyśćcowe; a więc:
„władza kluczy" ma polecenie odpuszczać część kar czyśćcowych; a więc:
zadośćuczynienia odkupują kary czyśćcowe. Kto nauczył tych głupców takiej
dialektyki? Lecz to nie jest ani dialektyka, ani sofistyka, to jest po prostu
łotrowskie oszustwo. Dlatego przytaczają ten cytat „czyńcie pokutę", aby
niedoświadczeni, gdy usłyszą taką wypowiedź przeciwko nam przytoczoną, powzięli
myśl, że znosimy w ogóle całą pokutę. Takimi sztuczkami usiłują nastroić umysły
przeciwko nam, wzbudzić i wzniecić nienawiść przeciwko nam, aby niedoświadczeni
zaczęli przeciwko nam wykrzykiwać. Precz z zarazą heretycką, która odrzuca
pokutę!
124. Lecz spodziewamy się, że wśród zacnych mężów te kalumnie niewiele wskórają.
I Bóg nie będzie długo znosił takiego bezwstydu i takiej złośliwości. A biskup
rzymski nie działa ku pożytkowi swojego dostojeństwa, wysługując się takimi
opiekunami i powierzając takim sofistom sąd w tej najważniejszej sprawie. Skoro
bowiem ujęliśmy w naszej Konfesji prawie całokształt nauki chrześcijańskiej, to
do tak wielkich, tak licznych i tak rozmaitych trudnych spraw należało na
sędziów powołać rzeczników, których uczoność i wiara lepiej byłyby sprawdzone
aniżeli tych sofistów, którzy Konfutację napisali.
125. A ty, Campegio, powinieneś był ze względu na swoją mądrość zadbać, aby w
tak ważnych sprawach nie oni pisali cokolwiek, co czy to obecnie, czy u
potomnych może snadnie pomniejszyć poważanie stolicy rzymskiej. Jeżeli stolica
rzymska myśli, że jest rzeczą słuszną, aby wszystkie ludy uznały ją za
mistrzynię w sprawach wiary, to powinna zadbać, aby na sprawach religijnych
znali się mężowie uczeni i nieposzlakowani. Cóż bowiem sądzić będzie świat, gdy
kiedyś wyjdzie na światło dzienne pismo naszych wrogów, co sądzić będą potomni o
tych oszczerczych orzeczeniach?
126. Widzisz, Campegio, że czasy obecne są to czasy ostateczne, o których i
Chrystus powiedział, że religia będzie wtedy najbardziej zagrożona. Więc wy,
którzy powinniście siedzieć jakby na strażnicy i kierować sprawami religijnymi,
powinniście w czasach tych okazać szczególną roztropność i dbałość. Wiele bowiem
znaków wskazuje, że jeżeli się nie zatroszczycie, to rzymskiemu Kościołowi
zagrażać będzie wiele zmian.
127. I mylisz się, jeżeli myślisz, że zbory da się utrzymać pod swoją władzą i
tylko gwałtem i siłą zbrojną. Ludzie żądają, by ich uczono o religii. Jak
myślisz — wieluż jest nie tylko w Niemczech, ale i w Anglii, Hiszpanii, Galii,
we Włoszech, wreszcie i w samym mieście Rzymie takich, którzy widząc, że
wybuchły spory dotyczące najważniejszych spraw, zaczynają tu i tam powątpiewać i
W milczeniu oburzają się, że wzbraniacie się tak wielkie rzeczy należycie poznać
i rozsądzić? Ze nie wyjaśniacie spraw wątpliwych, wywołujących rozterki w
sumieniach, a tylko nakazujecie nas zgnębić i zniszczyć siłą zbrojną.
128. Jest wielu zacnych mężów, dla których te wątpliwości są przykrzejsze niż i
sama śmierć. Nie bierzesz dostatecznie pod uwagę, jak wielką i ważną rzeczą jest
religia, jeżeli myślisz, że zacni mężowie nie dławią się i nie duszą po prostu,
gdy zaczyna ich nachodzić jakaś rozterka co do dwuznacznego rozumienia dogmatu.
A takie wątpliwości nie mogą nie wzbudzić najgłębszej nienawiści do tych, którzy
chociaż powinni leczyć sumienia, opierają się temu, byle tylko sprawę jak
najmniej wyjaśnić.
129. Nie mówimy tutaj, że winniście się lękać sądu Bożego. Albowiem papieże
myślą, że skoro sami trzymają w swym ręku klucze, z łatwością mogą sobie sami
otworzyć niebo, kiedy tylko zechcą. Mówimy o sądach ludzi i o przemilczanych i
zbagatelizowanych życzeniach wszystkich ludów, które doprawdy domagają się w
czasie obecnym, by te uciążliwe sporne sprawy zostały tak poznane i ustalone,
aby zacne umysły zostały uspokojone i od wątpliwości uwolnione. Z łatwością
bowiem możemy dzięki swojej mądrości osądzić, co będzie, gdy kiedyś wybuchną
przeciwko wam nienawiści. A doprawdy będziecie mogli zobowiązać sobie wszystkie
ludy wyświadczeniem im tego dobrodziejstwa, które wszyscy zacni mężowie uważają
za najważniejsze i największe, że uspokoicie wątpiące sumienia.
130. Mówimy tak nie dlatego, że mamy wątpliwości co do naszej Konfesji. Wiemy
bowiem, że jest ona prawdziwa, nabożna i dla nabożnych sumień pożyteczna. Lecz
można przyjąć jako rzecz wiarygodną, że gdzie indziej jest wielu takich, którzy
w sprawach niełatwych są odmiennego zdania, a jednak nie słuchają wygodnych
sobie doktorów, którzy mogliby uleczyć ich sumienia.
131. Lecz powróćmy do naszego zagadnienia. Przytoczone przez przeciwników i
cytaty z Pisma św. zgoła nic nie mówią o kanonicznych zadośćuczynieniach i
poglądach scholastyków, co do których wiadomo, że powstały niedawno. Dlatego
jest czystym fałszerstwem, gdy naginają oni Pismo św. do swoich poglądów.
Powiadamy, że za pokutą, to jest za nawróceniem czy odrodzeniem, powinny iść
dobre owoce, dobre uczynki w całym życiu. I nie może być prawdziwego nawrócenia
czy prawdziwej skruchy tam, gdzie nie następują umartwienia ciała i dobre owoce.
Prawdziwe trwogi, prawdziwe bóle duchowe nie pozwalają ciału pobłażać rozkoszom,
a prawdziwa wiara nie jest niewdzięczna Bogu i nie gardzi przykazaniami Bożymi.
Wreszcie nie ma żadnej wewnętrznej pokuty, jeżeli na zewnątrz nie rodzi ona
czystości cielesnej.
132. I takie znaczenie przypisujemy słowu Jana Chrzciciela: „Czyńcie owoce godne
pokuty" (Mat. 3,8), oraz Pawła, gdy mówi: „Oddawajcie członki wasze na służbę
sprawiedliwości" (Rzym. 6, 19), a także kiedy powiada: „Składajcie ciała wasze
jako ofiarę żywą i świętą" (12,1). Gdy Chrystus mówi: „Czyńcie pokutę" (Mat. 4,
7), to zapewne mówi o całkowitej pokucie, o całkowicie nowym życiu i owocach, a
nie mówi o owych obłudnych zadośćuczynieniach, co do których zmyślają
scholastycy, że wyrównują one kary czyścowe albo inne kary, gdy spełniają je ci,
którzy są w grzechu śmiertelnym.
133. Można też zebrać wiele argumentów, że te wypowiedzi Pisma św. nie odnoszą
się w żaden sposób do podsuwanych przez scholastyków zadośćuczynień. Oni
zmyślają, że zadośćuczynienia są to uczynki, do których nie jesteśmy
zobowiązani. Pismo św. zaś w swoich wypowiedziach domaga się uczynków
obowiązkowych. Albowiem to słowo Chrystusowe zawiera polecenie: „Czyńcie
pokutę".
134. Podobnie przeciwnicy piszą, że spowiadający się, jeżeli wzbrania się podjąć
zadośćuczynień, nie grzeszy, lecz że kary te odpłaci i poniesie w czyśćcu. Już
wypowiedzi: „Czyńcie pokutę", „Przynoście owoce godne pokuty", „Oddawajcie
członki wasze na służbę sprawiedliwości" — są bezsprzecznie nakazami odnoszącymi
się do życia, dlatego nie można ich przekręcać i naginać jako odnoszących się do
zadośćuczynień, od których wolno byłoby się wzbraniać. Nie wolno bowiem
wzbraniać się od przykazań Bożych.
135. Po trzecie. Odpusty — jak brzmi kanon pt. Quum ex eo dotyczący
pokuty i odpuszczenia — zwalniają od zadośćuczynień, a tymczasem odpusty nie
zwalniają nas od przykazań: „Czyńcie pokutę", „Przynoście owoce godne pokuty",
„Oddawajcie członki wasze na służbę sprawiedliwości". Jawnym jest przeto, że
fałszywie naginane są te wypowiedzi Pisma do kanonicznych zadośćuczynień.
Zobaczcie dalej, co z tego wynika.
136. Jeżeli kary czyśćcowe są zadośćuczynieniami czy zadośćczyniącymi
odcierpieniami albo zadośćuczynienia są odpłacaniem kar czyśćcowych, to czy te
wyroki [Pisma] polecają również, by dusze byty męczone w czyśćcu? Jeżeliby to
miało wynikać z tych poglądów przeciwników, to trzeba będzie w nowy sposób
wykładać i tłumaczyć te wyroki [Pisma]: „Przynoście owoce godne pokuty",
„Czyńcie pokutę" — to znaczy: Cierpcie kary czyśćcowe po tym życiu!
137. Lecz aż wstręt bierze, by te bzdury przeciwników zbijać dalszymi wywodami.
Wiadomo bowiem, że Pismo św. mówi o uczynkach obowiązkowych, o całokształcie
nowego życia, a nie o przestrzeganiu tych rzekomo obowiązkowych uczynków, o
których mówią przeciwnicy. A jednak tymi wymysłami bronią zakonów mniszych,
kupczenia mszami i niezliczonej ilości świadczeń i praktyk, że są to mianowicie
uczynki zadośćczyniące, jeżeli już nie za winę, to za karę.
138. Chociaż więc przytoczone wersety Pisma nie mówią, że kary wiekuiste należy
wyrównywać uczynkami nieobowiązkowymi, przeciwnicy bez uzasadnienia twierdzą, że
kary te spłaca się i wyrównuje kanonicznymi zadośćuczynieniami. A władza kluczy
nie ma polecenia ni uprawnienia do zamiany jakichś kar, a zatem i odpuszczania
części kar. Gdzie bowiem można się tego doczytać w Piśmie św.? Chrystus mówi o
odpuszczeniu grzechów: „Cokolwiek rozwiążecie..." (Mat. 18, 18), a po
odpuszczeniu grzechów zniesiona też jest śmierć wieczna i nadane życie wieczne.
Nie mówi też tutaj o nakładaniu kar, gdy powiada: „Cokolwiek zwiążesz..." (Mat.
16, 19), ale mówi o zatrzymaniu grzechów tym, którzy się nie nawracają. Lecz
wypowiedź Piotra z Lombardii o darowaniu części kar wywodzi się z idei kar
kanonicznych, i duszpasterze odpuszczali i darowywali ich część.
139. Chociaż więc myślimy, że pokuta powinna rodzić dobre owoce ze względu na
chwałę Bożą i przykazania Boże, i dobre owoce mają za sobą przykazania Boże,
mianowicie prawdziwy post, prawdziwe modlitwy, prawdziwa uczynki miłosierdzia,
jednak nigdzie nie znajdujemy w Piśmie św. tego, że kary wieczne zostają
darowane i zrównoważone nie inaczej, jak tylko ze względu na kary czyśćcowe, to
znaczy ze względu i przez jakieś uczynki nieobowiązkowe, albo że władza kluczy
ma polecenie zmieniać kary, albo darować ich część. Tego powinni byli
przeciwnicy dowieść [z Pisma św., lecz nie zdołali].
140. Poza tym śmierć Chrystusowa jest zadośćuczynieniem nie tylko za winę, lecz
także za wieczną śmierć, zgodnie ze słowem Ozeasza (13,14): „Będę śmiercią
twoją, o śmierci...". Cóż to więc jest za potworność mówić, że zadośćuczynienie
Chrystusa jest odkupieniem winy, lecz nasze kary czyśćcowe są odkupieniem od
śmierci wiecznej, tak iż słowo Ozeasza: „Będę śmiercią twoją" należy tłumaczyć i
rozumieć jako traktujące nie o Chrystusie, lecz o naszych uczynkach, i to nawet
nie o uczynkach zleconych przez Boga, ale o innych jakichś świadczeniach i
praktykach wymyślonych przez ludzi. I ponadto mówi się o nich, że niweczą
śmierć, nawet jeśli są dokonane w grzechu śmiertelnym.
141. Jest rzeczą nie do wiary, z jak wielkim bólem przytaczamy te brednie
przeciwników, które gdy ktoś rozważy, to nie może nie zapłonąć gniewem na te
diabelskie nauki, jakie rozsiał szatan w Kościele, aby zdławić poznanie Zakonu i
Ewangelii, pokuty, życia na nowo i dobrodziejstw Chrystusowych.
142. Powiadają bowiem o Zakonie: „Bóg, uwzględniając słabość naszą, ustanowił
dla człowieka miarę tego, czego powinien konieczne się trzymać (a tym jest
przestrzeganie dziesięciorga przykazań), a ponadto by przez uczynki wykonane
ponad miarę mógł zadośćczynić za to, co zawinił. W tej kwestii ludzie wyobrażają
sobie, że mogą spełniać Zakon Boży tak, iż możemy czynić nawet więcej, niż Zakon
wymaga. A tymczasem Pismo wszędzie donośnie woła, że daleko nam do tej
doskonałości, jakiej żąda Zakon. Lecz tamci zmyślają, że Zakon Boży zadowala się
zewnętrzną i obywatelską sprawiedliwością, i nie widzą tego, że Zakon domaga się
prawdziwej miłości Boga z całego serca itd. i że potępia wszelką przyrodzoną
pożądliwość. Przeto nikt nie spełnia tyle, ile wymaga Zakon. Śmiesznym jest
więc, co oni zmyślają, że możemy uczynić więcej. Chociaż bowiem możemy spełniać
zewnętrzne uczynki nie nakazane przez Zakon Boży, jednak próżna to i bezbożna
jest ufność, że Zakonowi Bożemu uczyniono zadość.
143 Również mają za sobą przykazania Boże prawdziwe modlitwy, a gdy mają za sobą
przykazania Boże, nie można ich pominąć nie popełniając grzechu. Lecz uczynki, o
ile nie są nakazane przez Zakon Boży, a mają tylko postać ludzkiego przepisu, są
uczynkami wywodzącymi się z przekazów ludzkich, o których Chrystus mówi:
„Daremnie czczą mnie przykazaniami ludzkimi" (Mat. 15.9). Uczynkami takimi są
pewne posty ustanowione nie dla okiełznania ciała, lecz by przez dopełnienie ich
uczcić Boga, jak powiada Szkot, i by zrównoważyć śmierć wieczną. Podobnie jest z
pewną liczbą modlitw, z pewnym rodzajem uczynków miłosierdzia, gdy spełniane są
w ten sposób, iż samo ich dokonanie traktowane jest jako kult oddający chwałę
Bogu i równoważący śmierć wieczną. Przypisują im bowiem na podstawie samego ich
dokonania moc zadośćuczynienia, ponieważ nauczają, że mają one znaczenie i
wartość także dla tych, którzy są w grzechu śmiertelnym.
144 Jeszcze mniej powiązania z przykazaniami Bożymi mają takie uczynki jak
pielgrzymki, których jest wielka różnorodność, dokonywane przez jednych w zbroi
pancernej, przez innych boso. Te Chrystus nazywa kultami nieużytecznymi,
ponieważ wcale nie przyczyniają się do złagodzenia obrazy Boskiej, jak twierdzą
nasi przeciwnicy. A jednak uczynki te przyozdabia się wspaniałymi określeniami,
zwie się je uczynkami ponad miarę, przypisuje się im zaszczyt, że są odpłatą za
śmierć wieczną. I tak stawia się je wyżej od uczynków zaleconych przez
przykazania Boże.
145 W ten sposób przyciemniony jest Zakon Boży podwójnie — i dlatego, że mniema
się, iż zadośćuczyniono Zakonowi Bożemu przez obywatelskie, świeckie uczynki, i
dlatego, że dodaje się do niego ludzkie tradycje, których uczynki stawiane są
wyżej niż uczynki zalecane przez Zakon.
146 Następnie przyciemniona zostaje pokuta i łaska. Albowiem śmierć wieczna nie
zostaje odkupiona przez odpłatę uczynkową, ponieważ ta wywodzi się z gnuśności i
lenistwa, boć wszak opieranie swojej świętości na uczynkach jest oznaką
gnuśności i lenistwa, a ci, którzy swoją świętość na uczynkach opierają, nawet
nie są w stanie zakosztować tego, jak śmierć smakuje. Śmierci, która jest wszak
ciężką próbą i pokusą, należy przeciwstawić inny środek zaradczy. Jak bowiem
gniew Boży przezwyciężony zostaje przez wiarę w Chrystusa, tak i śmierć
przezwyciężona zostaje przez wiarę w Chrystusa. Tak bowiem mówi Paweł: „Bogu
niech będą dzięki, który nam daje zwycięstwo przez Jezusa Chrystusa" (I Kor.
15,57). Nie powiada: który nam daje zwycięstwo przez to, że śmierci
przeciwstawiamy nasze zadośćuczynienie.
147. Przeciwnicy snują gnuśne, leniwe, nieużyteczne spekulacje na temat
odpuszczenia winy, a nie widzą, w jaki sposób przy odpuszczeniu winy uwolnione
zostaje serce od gniewu Bożego i od śmierci wiecznej przez wiarę w Chrystusa.
Ponieważ więc śmierć Chrystusa jest zadośćuczynieniem za śmierć wieczną i
ponieważ sami przeciwnicy przyznają, że uczynki zadośćuczynień są uczynkami
nieobowiązkowymi, lecz wynikającymi z ludzkich przekazów, o których Chrystus
powiedział: „jest to cześć nieużyteczna" (Mat. 15.9), to na pewno możemy
twierdzić, że zadośćuczynienia kanoniczne nie są z prawa Bożego potrzebne do
odpuszczenia winy albo kary wiekuistej, albo i kary czyśćcowej.
148. Lecz przeciwnicy nasi wysuwają tutaj zarzut, że pomsta albo kara jest
potrzebna do pokuty, ponieważ Augustyn mówi: „Pokuta jest pomstą, która karze".
Przyznajemy, że pomsta, czyli kara, jest w pokucie potrzebna, lecz nie tak jak
zasługa albo zapłata, jak to zmyślają przeciwnicy o zadośćuczynieniach, lecz
pomsta [kara] jest w pokucie formalnie, to znaczy, jest w niej dlatego, że samo
odrodzenie dokonuje się przez ustawiczne uśmiercanie [umartwianie] tego, co było
dawniej. Niech będzie tak, jak zgrabnie to powiedział Szkot, iż „pokuta to
utrzymanie kary" (poenitentia — poenae tenentia). Lecz o jakiej karze, o
jakiej pomście mówi Augustyn? Zapewne o prawdziwej karze, o prawdziwej pomście,
mianowicie o skrusze, o prawdziwych trwogach. I nie wykluczamy tutaj
zewnętrznych uśmierceń [umartwień] ciała, które idą za prawdziwymi bólami
duchowymi.
149. I bardzo mylą się przeciwnicy, jeżeli za prawdziwszą karę uważała
kanoniczne zadośćuczynienia aniżeli prawdziwe trwogi w sercu. Najgłupszą zaś
rzeczą jest ścieśniać pojęcie kary do tych na zimno podejmowanych zadośćuczynień
zamiast odnieść je do owych okropnych trwóg sumienia, o których mówi Dawid:
„Ogarnęły mnie boleści śmierci" (Ps. 18, 5; II Sam. 22,5). Któż nie wolałby
opancerzony ciężką lub lżejszą zbroją odbyć pielgrzymki do świątyni Jakuba w
Campostella lub do bazyliki Piotra w Rzymie aniżeli znosić ów niewysłowiony
napór bólu, jaki ogarnia nawet umiarkowanych, jeżeli pokuta jest prawdziwa.
150. Powiadają atoli, że zgodne jest ze sprawiedliwością Bożą, że On karze
grzech. Karze on grzech przy skrusze, gdy w tych trwogach ukazuje swój gniew,
jak to mówi Dawid, gdy się modli: „Panie, nie karć mnie w gniewie swoim" (Ps. 6,
2), albo Jeremiasz (10, 24): „Karć mnie. Panie, ale według sprawiedliwej miary,
nie w gniewie swoim, abyś mnie nie zniweczył". Tu zaiste mowa jest o
najsurowszych karach i przeciwnicy przyznają, ze skrucha może być tak wielka, iż
zadośćuczynienie nie jest wymagane. Bardziej więc zgodne z prawdą jest to, że
karą jest raczej skrucha, a nie zadośćuczynienie.
151. Poza tym także święci poddani są śmierci i wszystkim ogólnym, wspólnym
utrapieniom, jak mówi Piotr w I Liście (4,17): „Nadszedł bowiem czas, aby
rozpoczął się sąd od domu Bożego, a jeżeli zaczyna się od nas, to jakiż koniec
czeka tych, którzy nie wierzą w Ewangelię?" A chociaż utrapienia są przeważnie
karami za grzechy, to jednak u nabożnych mają raczej inny cel, mianowicie, aby
ich ćwiczyły by wpośród pokuszeń nauczyli się poszukiwać pomocy u Boga, poznali
brak ufności w swoich sercach, jak Paweł powiada o sobie: „Byliśmy już
przekonani, że śmierć nasza jest postanowiona, abyśmy na sobie samych nie
polegali, ale na tym, który wzbudza z umarłych" (II Kor. l, 9). A Izajasz
(26,16) mówi: „Niedola, w której wołali, jest karaniem Twoim dla nich", to
znaczy: utrapienia są karaniem, tj. pouczeniem, którym Bóg ćwiczy świętych.
152. Podobnie utrapienia są zsyłane z powodu obecnego grzechu, ponieważ
uśmiercają i gaszą one u świętych pożądliwość, aby mogli się odnowić duchowo,
jak mówi Paweł: „Ciało jest martwe z powodu grzechu" (Rzym. 8,10), to znaczy,
jest uśmiercone z powodu obecnego, aktualnego grzechu, który dotąd pozostał w
ciele.
153. A sama śmierć służy do tego, aby zniweczyć grzeszne ciało, byśmy zgoła jako
nowi powstali. A w śmierci wierzącego, gdy wiarą przezwyciężył trwogi śmierci,
nie ma już owego żądła ani odczucia gniewu, o którym mówi Paweł: „Żądłem śmierci
jest grzech (...) a mocą grzechu jest Zakon" (I Kor. 15,56). Owa potęga grzechu,
owo odczucie gniewu jest prawdziwie karą, gdy on [gniew] nastaje; śmierć bez
odczucia gniewu właściwie nie jest karą.
154. Dalej: kanoniczne zadośćuczynienia nie dotyczą tych kar, co do których
przeciwnicy powiadają, że mocą władzy kluczy odpuszczona i darowana zostaje
pewna część kar. Podobnie też według nich władza kluczy darowuje
zadośćuczynienia i kary, z przyczyny których zadośćuczynienia są dokonywane.
Wiadomo atoli, że te ogólne utrapienia przez władzę kluczy nie zostają
zniesione. A jeżeli chcą kary rozumieć w ten sposób, że słowo to obejmuje także
ogólne utrapienia, dlaczego dodają, że należy dać zadośćuczynienie w czyśćcu?
155. Czynią zarzut na podstawie tego, co jest powiedziane o Adamie i Dawidzie,
który został ukarany za cudzołóstwo. Z przykładów tych wydobywają ogólną regułę,
że za poszczególne grzechy nakłada się przy odpuszczeniu grzechów właściwe kary,
zanim te grzechy zostaną odpuszczone.
156. Poprzednio już było powiedziane, że nabożni chrześcijanie ponoszą kary,
które są działaniami Bożymi, służącymi do ich ćwiczenia, że przeżywają skruchę,
czyli trwogi, znoszą też inne ogólne utrapienia. W ten sposób niektórzy ponoszą
własne kary, nałożone na nich przez Boga dla przykładu. A kary te wcale nie są
powiązane z władzą kluczy, ponieważ władza kluczy nie może ich ani nałożyć, ani
darować, lecz nakłada je i darowuje Bóg bez pośrednictwa władzy kluczy. Z tego
nie wynika ogólna reguła, że skoro na Dawida została nałożona własna jego kara,
to poza ogólnymi, wspólnymi utrapieniami istnieje inna jakaś czyśćcowa kara,
gdzie poszczególnym grzechom odpowiada jakiś szczególny stopień kary.
157. Gdzie uczy tego Pismo św., że nie możemy być uwolnieni od śmierci wiecznej
inaczej, jak tylko przez wyrównanie pewnych kar poza ogólnymi utrapieniami?
Przeciwnie, ono bardzo często uczy, że odpuszczenie grzechów spotyka nas darmo
ze względu na Chrystusa, że Chrystus jest zwycięzcą grzechu i śmierci. Dlatego
nie należy tutaj przyczepiać zadośćuczynienia. A chociaż utrapienia pozostały,
jednak Pismo św. tłumaczy je i wykłada jako uśmiercanie grzechu obecnego,
aktualnego, a nie jako zrównoważenie śmierci wiecznej lub jako cenę wykupu od
śmierci wiecznej.
158. O Jobie Pismo św. świadczy i uniewinnia go, że został nawiedzony
utrapieniami nie z powodu własnych złych czynów. Dlatego utrapienia nie zawsze
są karami czy oznakami gniewu Bożego. Owszem, lękliwe sumienia należy pouczyć,
że inne są raczej cele utrapień i udręk, by nie myślały, że Bóg je odrzuca,
jeżeli w utrapieniach nie widzą nic, jak tylko karę i znak gniewu Bożego. Należy
raczej brać pod uwagę inne cele, że mianowicie Bóg dziwnego dokonuje dzieła, jak
w ogóle ma moc wykonać swoje dzieło w sposób dziwny, o czyim poucza w długim
kazaniu Izajasz (r. 28).
159. A gdy uczniowie pytali Pana o ślepego, kto zgrzeszył, on czy jego rodzice,
Chrystus odpowiada, że przyczyną jego ślepoty nie jest grzech, lecz aby objawiły
się na nim dzieła Boże (Jan 9,2 i n). A u Jeremiasza (49,12) jest powiedziane:
„Ci, którzy nie byli skazani na to, by pić, musieli pić". Tak i prorocy byli
zabijani, tak samo Jan Chrzciciel i inni święci.
160. Dlatego utrapienia nie zawsze są karami za pewne przeszłe uczynki, lecz są
działaniami Bożymi przeznaczonymi ku naszemu pożytkowi i aby moc Boża jawniejsza
się stała w słabości naszej. Tak i Paweł w II Liście do Koryntian (12,5.9) mówi:
„Moc Boża wykonywa się w słabości". Dlatego ciała nasze powinny być ofiarami ze
względu na wolę Bożą, ku ujawnieniu posłuszeństwa naszego, nie ku odkupieniu od
śmierci wiecznej, za którą Bóg ma inną odpłatę, mianowicie śmierć swojego Syna.
161. I w tym sensie wyjaśnia Grzegorz nawet samą karę Dawida, mówiąc: „Jeżeli
Bóg z powodu owego grzechu zagroził mu, iż miał być tak przez swojego syna
upokorzony, to dlaczego odpuściwszy grzech, spełnił to, czym mu. zagroził?"
Odpowiedź jest taka: To odpuszczenie grzechu nastąpiło, aby człowiek nie miał
przeszkód w uchwyceniu życia wiecznego. Groźba zaś została spełniona dla
przykładu, aby także przez to poniżenie pobożność i pokora człowieka były
ćwiczone i zostały dowiedzione. Podobnie nałożył też Bóg na człowieka z powodu
jego grzechu śmierć cielesną, a nie zdjął jej z niego po odpuszczeniu grzechów i
mimo odpuszczenia grzechów, w celu ćwiczenia go w sprawiedliwości, mianowicie,
aby była ćwiczona i została dowiedziona sprawiedliwość tych, którzy zostają
uświęceni.
162. A zalecone przez kościelne kanony uczynkowe zadośćuczynienia wcale nie
usuwają powszechnych klęsk, takich jak: wojna, drożyzna i inne plagi; to znaczy
owe uczynki z przekazów ludzkich, o których oni [przeciwnicy] powiadają, że mają
swoje skuteczne działanie przez samo ich dokonanie, tak iż znoszą kary, choćby
nawet były dokonywane w grzechu śmiertelnym.
163. A gdy przeciwstawione tu jest [jako kontrargument] słowo Pawła z I Listu do
Koryntian (11,31): „Bo gdybyśmy sami siebie osądzali, nie popadlibyśmy pod sąd
(Boży)", to tutaj słowo „sądzić" należy rozumieć w znaczeniu „pełnej pokuty" i
„owoców należnych", a nie w znaczeniu uczynków nieobowiązkowych. Przeciwnicy
nasi fałszywie pojmują słowo „kara" — nie biorą pod uwagę zasad gramatyki, którą
pogardzają — gdy rozumieją, że „sądzić" to jest to samo, co w pełnej zbroi iść
na pielgrzymkę do bazyliki św. Jakuba w Campostella lub temu podobne uczynki.
Słowo „sądzić" oznacza pełną pokutę, oznacza potępić grzech".
164. A to potępienie grzechu dokonuje się prawdziwie w skrusze i w odmianie
życia. Pełna pokuta, skrucha, wiara, dobre owoce wyjednują, że złagodzone
zostają kary i klęski publiczne i prywatne, jak o tym poucza Izajasz (1, 17—19):
„Przestańcie źle czynić i uczcie się dobrze czynić (...) choćby grzechy wasze
były jak wełna, jak śnieg zbieleją (...) jeżeli chcieć będziecie i usłuchacie
mnie, dobra ziemi spożywać będziecie".
165. Nie należy też na zadośćuczynienia i uczynki zalecone na podstawie tradycji
ludzkich przenosić owego najcięższego i najzbawienniejszego wyroku o całej
pokucie i uczynkach obowiązkowych lub przez Boga nakazanych. I pożytecznym jest
nauczać o tym, że ogólne, wspólne nieszczęścia łagodzone są przez naszą pokutę i
przez prawdziwe owoce pokuty, przez dobre uczynki Spełniane z wiary, a nie, jak
tamci majaczą, spełniane w grzechu śmiertelnym.
166. I tutaj należy przykład Niniwczyków, którzy zostali pojednani z Bogiem
przez pełną, całkowitą pokutę, o jakiej mówimy, i uzyskali to, że państwo ich
nie zostało zniszczone (Jonasz 3,10).
167. Gdy zaś ojcowie Kościoła czynią wzmiankę o zadośćuczynieniu, że sobory
ustaliły dotyczące, go kanony, to jak, już powyżej powiedzieliśmy, były to
postanowienia odnoszące się do karności kościelnej, ustalone dla przykładu. Nie
było zaś ich mniemaniem, że karność ta jest potrzebna do odpuszczenia winy czy
darowania kary. Albowiem jeżeli niektórzy wśród nich czynili wzmiankę o czyśćcu,
to wyjaśniają, że (nie jest to wyrównanie wiecznej kary, nie zadośćuczynienie,
lecz oczyszczenie niedoskonałych dusz. Tak mówi Augustyn, że odpuszczalne
codzienne grzechy zostają spalone, to znaczy, że uśmiercony zostaje brak wiary w
Boga i inne podobne uczucia.
168. Niekiedy pisarze kościelni przenoszą znaczenie słowa „satysfakcja" —
[zadośćuczynienie] — z dziedziny samego obrzędu lub widowiskowego jej charakteru
i rozszerzają je w tym kierunku, że oznacza ono prawdziwe uśmiercenie. Tak
Augustyn powiada: Prawdziwe zadośćuczynienie jest odcięciem przyczyn grzechu, to
znaczy umartwieniem ciała, zarazem powstrzymaniem go, nie aby wyrównane i
spłacone zostały wieczne kary, lecz aby ciało nie pociągało do grzeszenia.
169. Tak Grzegorz, mówiąc o zwrocie cudzej własności, mówi, że fałszywa to jest
pokuta, jeśli nie czyni się zadość tym, których rzecz zabraną zatrzymujemy. Nie
ubolewa bowiem prawdziwie nad tym, że ukradł lub porwał coś, ten, feto nadal
kradnie. Dopóty bowiem jest złodziejem czy rabusiem, dopóki jest nieprawym
posiadaczem cudzej rzeczy. Obywatelskie, świeckie zadośćuczynienie jest
potrzebne, ponieważ jest napisane: „Kto kradł, niech kraść przestanie" (Efez. 4,
28).
170. Podobnie Chryzostom powiada: „W sercu skrucha, na ustach wyznanie
(spowiedź), w działaniu pełne uniżenie". To nas w niczym nie dotyka. Dobre
uczynki powinny iść za pokutą, pokuta powinna być prawdziwą pokutą, a nie
udawaniem, odmianą na lepsze całego życia.
171. Podobnie piszą ojcowie Kościoła, że wystarczającą jest rzeczą, jeżeli raz w
życiu dokonana zostaje publiczna, czyli uroczysta pokuła, o której ustalono
kanony dotyczące, zadośćuczynień. Stąd można wnioskować, że nie uważali oni
owych kanonów za potrzebne do odpuszczenia grzechów. Albowiem oprócz uroczystej
pokuty często chcą, by inaczej pokuta była dokonywana, gdzie nie są stosowane
kanony dotyczące zadośćuczynień.
172. Autorowie Konfutacji piszą, że jest niedopuszczalne, by wbrew wyraźnemu
świadectwu Ewangelii zadośćuczynienia zostały zniesione. My zaś dotychczas
wykazaliśmy, że zalecone w kanonach zadośćuczynienia, to znaczy nieobowiązkowe
uczynki, jakie mają być dokonywane dla wyrównania kary, nie są przez Ewangelię
polecone.
173. Wskazuje na to sama istota sprawy. Jeżeli uczynki zadośćuczynienia są
uczynkami nieobowiązkowymi, to dlaczego oni przytaczają wyraźny nakaz Ewangelii?
Albowiem jeśliby Ewangelia nakazywała, żeby kary były wyrównywane przez takie
uczynki, to już byłyby to uczynki obowiązkowe. Lecz oni mówią tak, aby
niedoświadczonym zamydlić oczy, i przytaczają świadectwa, które mówią o
uczynkach obowiązkowych, chociaż sami w swoich zadośćuczynieniach przepisują
uczynki nieobowiązkowe. Owszem, sami w wykładach szkolnych robią to ustępstwo,
że zadośćuczynień można bez grzechu zaniechać. Fałszywie więc tutaj piszą, że
Ewangelia wyraźnie głosi, by owe zalecone w kanonach zadośćuczynienia
podejmować.
174. Zresztą już dość często składaliśmy świadectwo, że pokuta powinna rodzić
dobre owoce, a przykazania pouczają, jakie to są dobre owoce. Mianowicie:
wzywanie Boga i dziękczynienie, wyznawanie Ewangelii, nauczanie Ewangelii,
posłuszeństwo rodzicom i władzy, służba swojemu powołaniu, niezabijanie,
niechowanie nienawiści, lecz pojednawczość, udzielanie pomocy potrzebującym w
miarę swoich możliwości, nieuprawianie nierządu, wystrzeganie się cudzołóstwa,
powściąganie się i pohamowywanie, kiełznanie ciała nie celem wyrównania kary
wiecznej, lecz by nie ulegało diabłu, nie obrażało Ducha Świętego, a także
prawdomówność. Te owoce mają za sobą przykazania Boże i powinny się rodzić ze
względu na chwałę Bożą i z polecenia Bożego, mają też one swoją nagrodę. Lecz
Pismo św. nigdzie nie naucza, że kary wiekuiste zostają darowane tylko przez
dopełnienie pewnych tradycji lub przez odcierpienie kar czyśćcowych.
175. Odpusty były niegdyś zwolnieniem od owych publicznych dokonań i praktyk,
aby ludzie nie byli zbytnio obciążeni. A jeżeli zadośćuczynienia i kary mogą być
darowane mocą autorytetu ludzkiego, to owo wyrównanie nie jest więc potrzebne z
prawa Bożego. Gdyż prawa Bożego nie unicestwia autorytet ludzki. Dalej, skoro
obecnie sam z siebie ustał i zanikł ten obyczaj, który zresztą biskupi zatajali
i przemilczali, odpuszczenie owo nie jest potrzebne. A jednak nazwa „odpusty"
pozostała. I tak jak "zadośćuczynienia" nie rozumie się dziś w sensie karności
politycznej lub w sensie „wyrównania kary", tak również źle rozumiane jest słowo
„odpusty", że mianowicie uwalniają duszę z czyśćca.
176. Atoli władza kluczy jest władna wiązać i rozwiązywać tylko tu na ziemi,
zgodnie ze słowem: „Cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane i w niebie, a
cokolwiek rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane i w niebie" (Mat. 16,19).
Chociaż tedy, jak powyżej powiedzieliśmy, władza kluczy nie ma mocy nakładania
kar lub ustanawiania kultów, lecz ma jedynie polecenie odpuszczania grzechów
tym, którzy się nawracają, oraz karcenia i wyłączania ze społeczności tych,
którzy nie chcą się nawrócić; jak bowiem słowo „rozwiązywać" oznacza „odpuszczać
grzechy", tak słowo „wiązać" oznacza „nie odpuszczać grzechów". Chrystus mówi
bowiem o władztwie duchowym. A przykazaniem Bożym jest, aby słudzy Ewangelii
udzielali absolucji tym, którzy się nawracają, według słowa: „Dana nam jest
władza, aby was budować" (II Kor. 10, 8).
177. Dlatego „zastrzeżenie co do pewnych wypadków" jest sprawą polityczna. Jest
to bowiem zastrzeżenie co do kary przewidzianej kanonami, a nie zastrzeżenie co
do winy wobec Boga dla tych, którzy prawdziwie się nawracają. Dlatego prawidłowo
twierdzą przeciwnicy, gdy przyznają, że w wypadkach groźby śmierci (in
articulo mortis) owo zastrzeżenie co do pewnych wypadków nie powinno
wstrzymywać absolucji.
178. Wyłożyliśmy całokształt naszej nauki o pokucie, co do której wiemy na
pewno, że jest ona nabożna i zbawienna dla prawych umysłów. A jeżeli zacni
mężowie porównają naszą naukę z nadzwyczaj pogmatwanymi rozważaniami
przeciwników, to zobaczą, że przeciwnicy całkowicie pominęli naukę o wierze
usprawiedliwiającej i pocieszającej nabożne serca. Zobaczą także, że przeciwnicy
nasi wiele zmyślają o zasłudze skruchy niedoskonałej, o owym bezkresnym
wyliczaniu występków, o zadośćuczynieniach, jednym słowem o sprawach, które —
jak mówią — ani ziemi, ani nieba nie sięgają, których nawet sami przeciwnicy
nasi dostatecznie wyjaśnić nie są w stanie.
Edycja za: Wybrane Księgi Symboliczne Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego. Przekład z jęz. łacińskiego przez ks. bp dr Andrzeja Wantułę oraz ks. prof. dr hab. Wiktora Niemczyka. Wydawnictwo Zwiastun - Warszawa 1980
e-mail: internet@luteranie.pl (c) 2002 - Konsystorz Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w RP