
![]()
[Apologia
Konfesji Augsburskiej]
Artykuł II. O grzechu
pierworodnym
1. Drugi artykuł, o grzechu pierworodnym, przyjmują przeciwnicy, lecz tak,
iż jednak zaczepiają definicję grzechu pierworodnego, którą podaliśmy przy
sposobności. Tu od razu na samym wstępie Najjaśniejszy Pan dostrzeże, iż
tym, którzy Konfutację pisali, brak nie tylko zdrowego sądu, lecz także i
rzetelności. Albowiem kiedy my w sposób całkiem prosty przy sposobności
tylko chcieliśmy dać przegląd tego, co grzech pierworodny obejmuje, tamci
przez wyostrzony, wymyślny wykład w sposób sztuczny wypaczają zdanie,
które samo w sobie nie zawiera nic nieodpowiedniego. Mówią tak: „Być bez
bojaźni Bożej, bez wiary to wina doraźna" [culpa actualis],
zaprzeczają więc istnieniu winy pierworodnej.
2. Jest rzeczą dostatecznie jasną, że te wykręty zrodziły się w szkołach
(teologicznych), a nie w Radzie Cesarskiej. Chociaż więc te wykręty z
nadzwyczajną łatwością dałoby się obalić, jednak aby wszyscy zacni mężowie
zrozumieli, iż my w tej sprawie nic niedorzecznego nie nauczamy, prosimy
najpierw zajrzeć do Wyznania w ujęciu niemieckim; ono uwolni nas od
podejrzenia nowinkarstwa. Jest tam bowiem napisane: „Dalej naucza się, iż
po upadku Adama wszyscy ludzie naturalnie zrodzeni — poczęci są i rodzą
się w grzechu, tj. że wszyscy oni już od łona matki pełni są zlej
pożądliwości ii skłonności i z natury nie mogą mieć prawdziwej bojaźni
Bożej i prawdziwej wiary w Boga".
3. Ta zasada świadczy, iż zrodzonym według cielesnej natury odmawiamy nie
tylko poszczególnych (dobrych) uczynków, lecz możliwości, czyli daru
wywołania w sobie bojaźni Bożej ii zaufania do Boga. Mówimy bowiem, że
zrodzeni w ten sposób mają pożądliwość i nie mogą wywołać w sobie
prawdziwej bojaźni i zaufania do Boga. Co można temu zarzucić? Sądzimy, że
w oczach zacnych mężów jesteśmy dostatecznie oczyszczeni. Gdyż tekst
łaciński (scl. C.A.) ujmuje w tym zdaniu pojęcie możliwości natury, to
znaczy: dar i moc wywołania w sobie bojaźni Bożej i zaufania do Boga, a u
dorosłych także poszczególne [dobre] uczynki. Toteż gdy wymieniamy
pożądliwość, to mamy na myśli nie tylko uczynki, czyli dobre owoce, lecz
ustawiczną skłonność natury.
4. Lecz później wykażemy obszerniejszym wywodem, że nasz opis jest zgodny
z używaną, dawną definicją. Wprzód jednak trzeba nam wyjawić nasz motyw,
dlaczego w tym miejscu użyliśmy właśnie tych słów? Przeciwnicy w swych
szkołach przyznają, iż — jak oni to powiadają — stroną materialną grzechu
pierworodnego jest żądza. Dlatego przy definiowaniu nie należało jej
pominąć, zwłaszcza w obecnym czasie, gdy niektórzy niezbyt religijnie o
niej filozofują.
5. Niektórzy bowiem wywodzą, iż grzech pierworodny nie jest jakąś wadą lub
zepsuciem w naturze człowieka, lecz tylko uszczerbkiem albo przyczyną
śmiertelności, jaką potomkowie Adama bez jakiegoś własnego błędu, z powodu
cudzej, winy muszą znosić. Prócz tego dodają także, że z powodu grzechu
pierworodnego nikt nie zostaje skazany na śmierć wieczną — tak jak z
niewolnicy rodzą się niewolnicy i ten charakter przyjmują na siebie bez
jakichś przywar, naturalnych, a jedynie z powodu nieszczęsnej doli swej
matki.
6. Ażeby zaznaczyć, że to bezbożne mniemanie nam nie odpowiada,
wzmiankowaliśmy żądzę i w najlepszej myśli nazwaliśmy to chorobą, i
wyłożyliśmy, że natura ludzka rodzi się skażona i występna.
7. Lecz nie tylko żądzę wymieniliśmy, ale powiedzieliśmy także o braku
bojaźni Bożej i wiary. A dodaliśmy to w następującej myśli: Uczeni
scholastyczni pomniejszają znaczenie grzechu pierworodnego, nie rozumiejąc
dostatecznie jego definicji, jaką przyjęli od ojców. Rozprawiają o
„zarzewiu", że jest ono właściwością ciała, i — niedorzeczni — według
swojego zwyczaju wysuwają pytania: Czy ta właściwość ciała wynikła z
dotknięcia rajskiego owocu, czy z tchnienia węża, czy wzmaga się pod
działaniem trucizny? Tego rodzaju pytaniami przytłumili sprawę podstawową.
8. Gdy przeto mówią o grzechu pierworodnym, nie wspominają już
poważniejszych braków natury (ludzkiej, mianowicie nieznajomości Boga,
braku bojaźni i zaufania do Boga, nienawiści do sądu Bożego, ucieczki
przed Bogiem jako sędzią, gniewu na Boga, zwątpienia w łaskę, a pokładania
ufności w rzeczach doczesnych itd. Tych schorzeń, które najbardziej są
sprzeczne z Zakonem Bożym, scholastycy nie zauważają; owszem, przypisują
naturze ludzkiej nienaruszone siły do miłowania Boga ponad wszystko, do
wypełniania przykazań Bożych w zakresie substancji działań i nie widzą, że
mówią rzeczy sprzeczne z sobą.
9. Gdyż z własnych sił móc miłować Boga ponad wszystko spełniać
przykazania Boże, cóż to jest innego, jak posiadać przyrodzoną
sprawiedliwość?
10. A jeśli tak wielkie siły posiada ludzka natura, iż sama z siebie może
miłować Boga ponad wszystko — jak dufnie twierdzą scholastycy — to czymże
będzie grzech pierworodny? Na cóż potrzebna będzie łaska Chrystusowa,
jeśli możemy stać się sprawiedliwymi własną sprawiedliwością? Na cóż
potrzebny będzie Duch Święty, jeżeli siły ludzkie same z siebie mogą
miłować Boga nade wszystko i spełniać przykazania Boże?
11. Któż nie widzi, jak opacznie myślą przeciwnicy? Lżejsze schorzenia w
naturze ludzkiej uznają, a nie uznają poważniejszych chorób, o których
przecież wszędzie poucza nas Pismo św. i na które prorocy ustawicznie
narzekają — mianowicie na cielesną pewność siebie, na wzgardę Boga, na
nienawiść do Boga i podobne wady nam wrodzone.
12. A gdy scholastycy do nauki chrześcijańskiej domieszali filozofię o
doskonałości natury i więcej, niż było można, przypisali wodnej woli i
czynom wymuszonym, i nauczali, że ludzie usprawiedliwieni zostają przed
Bogiem sprawiedliwością filozoficzną, czyli cywilną, co do której i my
przyznajemy, że podległa jest rozumowi i w jakiś sposób jest w naszej
mocy, to już nie mogli dostrzec wewnętrznej wrodzonej nieczystości
ludzkiej natury.
13. Bo o tej sądzić można tylko na podstawie Słowa Bożego, co scholastycy
w swoich rozprawach nieczęsto stosują.
14. To były przyczyny, dla których, pisząc o grzechu pierworodnym,
wspomnieliśmy też o żądzy i odmówiliśmy naturalnym siłom człowieka bojaźni
Bożej i zaufania do Boga. Chcieliśmy bowiem zaznaczyć, że grzech
pierworodny zawiera w sobie także te schorzenia: nieznajomość Boga,
wzgardę Boga, brak bojaźni Bożej i ufności do Boga i niemożność miłowania
Boga. To są główne błędy natury ludzkiej, sprzeczne szczególnie z
przykazaniami pierwszej tablicy Dekalogu.
15. I nie powiedzieliśmy nic nowego. Dawna definicja zrozumiana właściwie
mówi to Samo, gdy powiada, „że grzech pierworodny jest brakiem pierwotnej
(rajskiej) sprawiedliwości" (Anzelm). Co to jest więc sprawiedliwość?
Tutaj scholastycy spierają się o kwestie dialektyczne, a nie wyjaśniają,
co to jest pierwotna (rajska) sprawiedliwość.
16. Dalej: sprawiedliwość w Piśmie św. polega nie tylko na spełnianiu
przykazań drugiej tablicy Dekalogu, lecz także pierwszej, która zawiera
przykazania o bojaźni Bożej, o wierze, o miłości Boga.
17. Przeto sprawiedliwość pierwotna miała zawierać nie tylko całkowitą
równowagę własności cielesnych, ale także te dary: pewniejszą znajomość
Boga, bojaźń Boga, ufność do Boga, czyli bezsprzecznie prawość oraz moc
wprowadzania w życie tych darów.
18. Świadczy o tym Pismo, gdy mówi o człowieku, że stworzony jest na obraz
i podobieństwo Boże. A cóż to jest innego, jak nie to, że w człowieku
wykształtowana jest mądrość i sprawiedliwość, która Boga chwyta i w której
odzwierciedla się Bóg — to znaczy, że człowiekowi dane są dary: znajomość
Boga, bojaźń Boga, zaufanie do Boga itp.
19. Tak bowiem tłumaczą podobieństwo Boże Ireneusz i Ambroży, który wiele
innych rzeczy na ten temat wypowiadając, mówi też tak: „Nie jest na obraz
Boży {stworzona) ta dusza, w której Bóg nie jest zawsze".
20. A Paweł w Liście do Efezjan 5,4 i w Liście do Kolosan 3, 10 wykazuje,
że obraz Boży to znajomość (poznanie) Boga, sprawiedliwość i prawda.
21. Piotr z Lombardii nie boi się rzec, że sprawiedliwość pierwotna to
jest samo podobieństwo Boga, które jest przez Boga w człowieka włożone.
22. Przytaczamy opinie starożytnych, które nie są sprzeczne z wykładem
Augustyna o obrazie (Bożym w człowieku).
23. Przeto definicja dawna, mówiąca, że grzech pierworodny jest brakiem
sprawiedliwości, nie tylko głosi, że człowiek pozbawiony jest
posłuszeństwa Bogu w dziedzinie cielesnej i niższych swoich uzdolnień, ale
głosi tez, że pozbawiony jest znajomości Boga, ufności do Boga oraz na
pewno też siły zdobycia się na nie. Albowiem i sami teolodzy scholastyczni
w wykładach podają, iż nie wykazuje się tego .bez pewnych darów i bez
pomocy łaski. My właśnie dary te zwiemy — ażeby należycie można było to
zrozumieć — znajomością Boga, bojaźnią Bożą i zaufaniem do Boga. Z tego
jasno się okazuje, że dawna definicja wypowiada to samo, co my powiadamy,
gdy twierdzimy, że człowiek pozbawiony jest bojaźni Bożej i ufności do
Boga, i to nie tylko w dziedzinie czynów, ale i w dziedzinie wyposażenia w
dary i siły zdobycia się na nie.
24. Taki sam jest sens
definicji, jaka występuje u Augustyna, który zwykle definiuje grzech
pierworodny jako żądzę. Zaznacza bowiem, że żądza weszła w miejsce
utraconej sprawiedliwości. Gdyż natura chora, ponieważ nie może się Boga
bać i miłować, i Bogu wierzyć, szuka rzeczy cielesnych i miłuje je albo
pewna siebie gardzi sądem Bożym, albo przestraszona nienawidzi go. W ten
sposób Augustyn ujmuje razem zarówno brak sprawiedliwości pierwotnej, jak
i nastawienie grzeszne, które potem nastąpiło.
25. Żądza zaś nie jest tylko zepsuciem własności cielesnych, lecz także
niecnym zwróceniem się ku rzeczom cielesnym mimo istnienia w nas sil
wyższych. I nie wiedzą, co mówią, ci, którzy przypisują człowiekowi miłość
Boga nade wszystko, a jednocześnie twierdzą, że jest w nim, póki żyje,
żądza, jeśli Duch Święty jej nie stłumi.
26. My więc słusznie wyraziliśmy w opisie grzechu pierworodnego jedno i
drugie, mianowicie owe braki, że nie można w Boga wierzyć, Boga się bać i
miłować Go, a zarazem też ulegać żądzy, która poszukuje przeciwko Słowu
Bożemu rzeczy cielesnych, to znaczy, że szuka nie tylko rozkoszy
cielesnych, lecz także mądrości i sprawiedliwości cielesnej i ufność
pokłada w tych dobrach, pogardzając Bogiem.
27. A nie tylko dawni nauczyciele, lecz i nowsi, o ile byli rozumni,
nauczają, że prawdziwie grzechem pierworodnym są zarówno te braki, które
wspomniałem, jak i żądza. Tak bowiem wypowiada się Tomasz": „Grzech
pierworodny to brak pierwotnej sprawiedliwości i wraz z nim włączone weń
nastawienie pewnych stron duszy, stąd nie jest to sam tylko brak, lecz
pewna skażona postawa".
28. A Bonawentura powiada: „Gdy zapytać, co to jest grzech pierworodny, to
słuszną odpowiedzią jest, że jest to nieumiarkowana pożądliwość". Słuszną
jest też odpowiedź, że jest to brak należytej sprawiedliwości. A w jednej
z tych odpowiedzi zawiera się i druga.
29. To samo ma na myśli Hugo od św. Wiktora, gdy powiada, że grzech
pierworodny to nieznajomość w umyśle, a żądza w ciele. Zaznacza bowiem, że
my, rodząc się, przynosimy z sobą nieznajomość Boga, niewiarę, brak
zaufania, wzgardę i nienawiść do Boga.
30. Wszystko to zaś obejmuje słowem: „nieznajomość". A wypowiedzi te są
zgodne z Pismem św. Albowiem Paweł nieraz wyraźnie mówi o braku, jak np.:
„Człowiek cielesny nie pojmuje tego, co jest z Ducha Świętego (I Kor. 2,
14). Gdzie indziej wymienia żądzę jako działającą w członkach i rodzącą
złe owoce (Rzym. 7, 5).
31. I moglibyśmy przytoczyć więcej cytatów na jeden i drugi temat, lecz
sprawa jasna nie potrzebuje świadectw. A roztropny czytelnik z łatwością
potrafi osądzić, że żyć bez bojaźni Bożej i bez wiary to nie są tylko winy
na podstawie uczynków, lecz są to trwałe, braki w duszy nieodnowionej.
32. O grzechu pierworodnym więc nie myślimy inaczej aniżeli Pismo św. albo
Kościół powszechny, lecz przywracamy i wywodzimy na światło dzienne
najpoważniejsze zdania Pisma św. i ojców, przywalone sofistycznymi sporami
nowszych teologów. Albowiem sama sprawa wskazuje, że nowsi teolodzy nie
zrozumieli tego, co mieli na myśli ojcowie, mówiąc o „braku".
33. A poznanie grzechu pierworodnego jest konieczne, nie można bowiem
zrozumieć wielkości łaski Chrystusowej, nie poznawszy naszych schorzeń.
Cała sprawiedliwość ludzka jest czystą obłudą przed Bogiem, jeżeli nie
uznamy, że serce z natury swej pozbawione jest miłości, bojaźni i zaufania
do Boga.
34. Dlatego prorok Jeremiasz (31, 19) powiada: „Gdy mi to pokazałeś i gdy
się opamiętałem, uderzyłem się po biodrze", a następnie Psalm 116, 11:
„Mówiłem w trwodze mojej, wszyscy ludzie kłamią", to znaczy nie są dobrze
nastawieni do Boga.
35. Tutaj przeciwnicy napastują także Lutra, że napisał: „Grzech
pierworodny pozostaje po Chrzcie", i dodają, że ten artykuł został prawnie
potępiony przez Leona X. Lecz Najjaśniejszy Pan dopatrzy się w tym miejscu
i odkryje jawne oszczerstwo. Przeciwnicy bowiem wiedzą, w jakim znaczeniu
Luter to wypowiedział, iż grzech pierworodny utrzymuje się po Chrzcie.
Zawsze tak pisał, że Chrzest znosi i niweczy, i gładzi winę grzechu
pierworodnego, chociaż materialny pierwiastek grzechu (jak oni to
nazywają), mianowicie żądza, pozostaje". A co do tego pierwiastka
materialnego, dodał, że Duch Święty darowany przez Chrzest zaczyna zabijać
żądzę i stwarza w człowieku nowe poruszenia.
36. W ten sam sposób wypowiada się i Augustyn, który mówi: „Grzech zostaje
odpuszczony w Chrzcie, lecz nie tak, że go nie ma, lecz że nie zostaje
zaliczony". Jawnie więc przyznaje, że grzech istnieje, to znaczy
pozostaje, chociaż nie zostaje zaliczony. A zdanie to tak dalece spodobało
się późniejszym, że było przytaczane nawet w dekretach. A [w piśmie]
„przeciwko Julianowi" tak wypowiada się Augustyn: „Ten Zakon, który jest w
członkach, jest zniesiony (odpuszczony) przez duchowe odrodzenie, a
pozostaje w śmiertelnym ciele. Zniesiony jest, gdyż zniesiona jest wina
przez sakrament, którym odrodzeni zostają wierni; pozostaje zaś (trwa),
ponieważ stwarza pragnienia, przeciwko którym walczą wierni".
37. Przeciwnicy wiedzą, że Luter tak myśli i naucza, a ponieważ nie mogą
odrzucić samej sprawy, więc przekręcają słowa, ażeby tym sztucznym
wymysłem pognębić niewinnego.
38. I dalej wywodzą przeciwnicy, że żądza jest karą, a nie grzechem. A
Luter broni zdania, że ona jest grzechem. Powyżej już powiedziano, że
Augustyn definiuje grzech pierworodny w ten sposób, że jest on żądzą.
Jeżeli to zdanie jest nieodpowiednie, to niechaj to sobie wyjaśnią z
Augustynem.
39. Poza tym Paweł powiada w Liście do Rzymian 7,7: „Nie wiedziałbym, że
pożądliwość jest grzechem, jeśliby Zakon nie powiadał »nie pożądają, i
dalej (w. 23): „Widzę inny Zakon w członkach moich, który wałczy z Zakonem
umysłu mojego i bierze mnie w niewolę Zakonu grzechu, który jest w
członkach moich".
40. Te świadectwa nie mogą być obalone żadnymi wykrętami. W sposób jasny
zwą bowiem żądzę grzechem, tylko że ten nie zostaje policzony tym, którzy
są w Chrystusie, chociaż żądza sama w sobie jest z natury rzeczą godną
śmierci, gdy nie zostaje przebaczona.
41. Tak mniemają ojcowie, co jest rzeczą bezsporną. Albowiem Augustyn w
długim wywodzie obala mniemanie tych, którzy sądzili, że żądza w ludziach
nie jest grzechem, lecz czymś obojętnym — adiaforon, tak jak za
adiaforon uchodzi kolor ciała czy niepomyślny stan zdrowia.
42. A jeżeli przeciwnicy będą upierali się, że zła skłonność to
adiaforon, to kłócić się z tym będą nie tylko liczne wypowiedzi Pisma
św., lecz po prostu cały Kościół. Któż bowiem odważył się kiedykolwiek
powiedzieć, że są to adiafora (rzeczy obojętne) — chociażby nawet
nie było co do tego całkowitej zgodności — powątpiewacie gniewie Bożym, o
łasce Bożej, o Słowie Bożym, gniewać się na sądy Boże, oburzać się na to,
że Bóg nie od razu wybawia z ucisków, szemrać na to, że 'bezbożni cieszą
się lepszym powodzeniem niż dobrzy, wpadać w gniew, w namiętność, w żądzę
chwały, mienia itp.
43. Uznają to w sercu swoim ludzie nabożni, jak dowodzą tego psalmy i
prorocy. Lecz w szkołach scholastycznych przeniesiono tutaj z filozofii
zgoła inne poglądy, że mianowicie z powodu swoich namiętności nie jesteśmy
ani dobrzy, ani źli i że nie trzeba, nas ani chwalić, ani ganić. Zatem
grzechem jest tylko to, co wynika z własnej woli. Lecz te wypowiedzi u
filozofów dotyczą sądu świeckiego, cywilnego, nie zaś sądu Bożego. W
niemniej sprytny sposób podsuwają tu i inne zdania na ten temat, że natura
sama z siebie nie jest zła. Gdy to jest wypowiedziane w związku z sądem
świeckim, to tego nie zaczepiamy, lecz nie jest słusznie przytoczone, gdy
służyć ma temu, by pomniejszyć znaczenie grzechu pierworodnego. A jednak
można wyczytać te zdania u scholastyków, którzy w sposób niestosowny
mieszają filozoficzną czy w ogóle świecką naukę dotyczącą obyczajów z
Ewangelią.
44. A rozprawiano o tym nie tylko w szkołach, lecz i poza obrębem szkół,
stąd zostało to wyniesione na zewnątrz, do ludu. I te poglądy panowały i
podsycały zaufanie do sił ludzkich, a przytłumiały poznanie łaski
Chrystusowej.
45. Toteż Luter, chcąc
wyjaśnić wielkość grzechu pierworodnego i słabości ludzkiej, uczył, że owe
pozostałe (po Chrzcie) resztki grzechu pierworodnego to nie jest coś w
człowieku z natury swej obojętnego (adiaforon), lecz aby nie
zostały człowiekowi zaliczone, potrzebuje łaski Chrystusowej, a Ducha
Świętego, aby zostały uśmiercone.
46. Chociaż tedy scholastycy pomniejszają i jedno, i drugie, tj. i grzech,
i karę, nauczając, iż człowiek może z własnych sił spełniać przykazania
Boże, jednak w Genesis inaczej jest opisana kara nałożona za grzech
pierworodny. Tam bowiem natura ludzka poddana zostaje nie tylko śmierci i
innym cielesnym dolegliwościom, lecz także władaniu diabła. Albowiem tam
ogłoszony zostaje ten straszliwy wyrok: „Nieprzyjaźń ustanowię między tobą
i kobietą i między potomstwem twoim i potomstwem jej" (Gen. 3,15).
47. Brak i żądza są karami i grzechami; śmierć i Inne cielesne
dolegliwości oraz tyrania diabła są właściwymi karami. Natura ludzka jest
bowiem oddana w uległość i trzymana w niewoli przez diabła, który ją też
tumani bezbożnymi poglądami i błędnymi mniemaniami i wpędza w grzechy
wszelkiego rodzaju.
48. A jak diabła nie można zwyciężyć inaczej aniżeli z pomocą Chrystusa,
tak nie możemy też wydostać się z tej niewoli o własnych siłach.
49. Sama historia świata pokazuje, jak wielka jest potęga diabła. Świat
pełen jest bluźnierstw przeciwko Bogu i bezbożnych poglądów, i w te pęta
usidlił diabeł mądrych i sprawiedliwych w oczach świata. U innych zaś
ukazują się jeszcze gorsze występki.
50. Skoro zaś Chrystus został
nam dany, aby i te grzechy, i te kary zniósł i obalił władztwo szatana,
grzech i śmierć, nie będzie można poznać dobrodziejstw Chrystusowych
inaczej, jak tylko tak, że zrozumiemy nasze niedomagania. Dlatego nasi
kaznodzieje pilnie o tych sprawach nauczali i niczego nowego nie
przekazywali, lecz przedkładali tylko Pismo św. i poglądy świętych ojców.
51. Sądzimy, że Najjaśniejszy Pan uzna powyższe wywody za dostateczną
odprawę dziecinnych i niedorzecznych wykrętów, jakimi przeciwnicy
spotwarzyli nasz artykuł. Wiemy bowiem, że myśl nasza jest prawidłowa i
zgodna z nauką powszechnego Kościoła Chrystusowego. Lecz Jeśli przeciwnicy
wznowią ten spór, to nie zabraknie u nas takich, którzy by dali odpowiedź
i stanęli w obronie prawdy. Albowiem większość przeciwników naszych nie
rozumie, co mówią w tej właśnie sprawie. Mówią często rzeczy sprzeczne,
nie opisują prawidłowo i zgodnie z logiką ani formalnej strony grzechu
pierworodnego, ani jego strony materialnej, zwanej brakiem przyrodzonej
sprawiedliwości. Lecz nie chcieliśmy w tym miejscu zbyt dokładnie
rozpatrywać ich spornych argumentów, a uznaliśmy za właściwe przytoczyć
jedynie opinię świętych ojców, za którą i my idziemy, i to w słowach
ogólnych i ogólnie zrozumiałych i znanych.
[Spis treści]
Edycja za: Wybrane Księgi Symboliczne Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego. Przekład z jęz. łacińskiego przez ks. bp dr Andrzeja Wantułę oraz ks. prof. dr hab. Wiktora Niemczyka. Wydawnictwo Zwiastun - Warszawa 1980
e-mail: internet@luteranie.pl (c) 2002 - Konsystorz Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w RP