Witryna Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w RP


[Apologia Konfesji Augsburskiej]

Artykuł XXIV. O mszy

1. Na wstępie trzeba to ponownie powiedzieć, że my mszy nie znosimy, lecz ją z religijną czcią zatrzymujemy i jej bronimy". Odbywają się bowiem u nas msze w każdą niedzielę i święta, kiedy podawany jest sakrament tym, którzy chcą, po uprzednim wyspowiadaniu i absolucji. Zachowane są też zwyczajowe publiczne ceremonie, więc kolejne czytanie Pisma, modlitwy, stroje i inne podobne rzeczy.

2. Przeciwnicy robią wielki hałas o łaciński język w mszy i w sposób rozbrajający, po dziecinnemu plotą, jak korzystne jest dla słuchacza nie uczonego w sprawach wiary Kościoła słuchać mszy, której nie rozumie. Zmyślają mianowicie, że sama czynność słuchania już jest nabożeństwem i jest korzystna nawet bez rozumienia.

3. Nie chcemy tego tutaj w sposób nienawistny uwypuklać, lecz pozostawiamy to osądowi samych czytelników, a wspominamy o tym dlatego, by podkreślić, że i u nas utrzymane są lekcje łacińskie i łacińskie modlitwy.

Ponieważ zaś ceremonie powinny być pielęgnowane, a dzieje się to w tym celu, aby ludzie uczyli się Pisma św., aby upominani Słowem Bożym uchwycili wiarę, nabrali bojaźni, jak również modlili się, albowiem takie są cele obrzędów, więc łaciński język zatrzymujemy ze względu na tych, którzy uczą się łaciny i rozumieją ją, lecz dołączamy też niemieckie pieśni, aby i lud miał się czego uczyć i miał czym pobudzić swoją wiarę i bojaźń.

4. Ten obyczaj zawsze istniał w zborach. Albowiem chociaż jedne zbory częściej, inne rzadziej dołączały niemieckie pieśni, jednak prawie wszędzie lud śpiewał coś w swoim języku.

5. To jednak nigdzie nie jest napisane czy namalowane, że dla ludzi korzystna jest sama czynność słuchania lekcji niezrozumiałych, że korzystne są dla nich ceremonie nie dlatego, że pouczają lub napominają, lecz przez samo dokonanie czynności, ponieważ się ich dokonuje, ponieważ się je ogląda. Precz z takimi faryzejskimi poglądami!

6. Ze zaś u nas odbywa się tylko msza publiczna, czyli ogólna, wspólna, to nic się nie dzieje wbrew Kościołowi powszechnemu. Albowiem w parafiach greckich nawet dzisiaj nie odprawia się mszy prywatnych, lecz odprawiana jest jedna publiczna msza, i to tylko w niedzielę i święta. W klasztorze odprawia się mszę codziennie, lecz tylko publiczną. Wszystko to są ślady dawnych obyczajów. Nigdzie bowiem dawni pisarze przed Grzegorzem nie wspominają mszy prywatnych.

7. Pomijamy teraz kwestię, jakie były tego początki; wiadomą jest rzeczą, że gdy zaczęła się przewaga mnichów żebraczych, wzrosła ilość mszy z nader fałszywych ich wyobrażeń i dla zysku tak dalece, że wszyscy zacni mężowie już dawno uskarżali się na tego rodzaju stan sprawy. A chociaż święty Franciszek słusznie chciał tej rzeczy zaradzić i ustanowił, żeby poszczególne klasztory zadowalały się jedną wspólną mszą.

8. Jednak później zostało to zmienione, czy to wskutek zabobonności i obłudy, czy to dla zysku, i tak — zależnie od tego, jak im wygodnie — sami zmieniają ustanowienia poprzedników, następnie zaś nam przedkładają autorytet poprzedników. Epifaniusz pisze, że w Azji była odprawiana synaxis w każdym tygodniu trzy razy, a nie było mszy codziennych. Powiada bowiem: „Apostołowie ustanowili synaksy w środę, piątek i w niedzielę".

9. Chociaż zaś przeciwnicy przy tym problemie doktrynalnym przytaczają wiele argumentów, by dowieść, że msza jest ofiarą, to jednak ta ogromna ilość słów umilknie wobec tej jednej jedynej odpowiedzi, że nagromadzenie choćby nie wiedzieć jak wielkich autorytetów, dowodów i świadectw nie ukaże, iż msza przez samo jej dokonanie przynosi łaskę albo odprawiona za innych—zasługuje dla nich odpuszczenie grzechów lekkich i śmiertelnych, winy i kary. Ta jedna odpowiedź wywraca wszystko, co przeciwnicy wytaczają nie tylko w Konfutacji, lecz we wszystkich pismach, jakie wydali o mszy.

10. I to jest podstawowa kwestia tej sprawy, co do której musimy czytelników ostrzec tak, jak Aischynes ostrzegał sędziów, by — podobnie jak pięściarze, którzy walcząc między sobą nie powinni zmieniać postawy ciał — ścierali się z przeciwnikami bez odbiegania od kwestii zasadniczej i nie pozwalali sobie wychodzić poza zakres spornej kwestii. Do tego samego sposobu należy zmusić naszych przeciwników, by wypowiadali się tylko o wysuniętej kwestii. A gdy się pozna, o co chodzi w sporze, bardzo łatwo będzie rozsądzić argumenty jednej i drugiej strony.

11. My bowiem ukazaliśmy w naszej Konfesji, iż myślimy, że Wieczerza Pańska nie przynosi łaski przez samo jej dokonanie ani że odprawiona na intencję innych żywych czy umarłych nie zasługuje dla nich przez samo jej dokonanie odpuszczenie grzechów, winy lub kary.

12. A jasnym i mocnym dowodem uzasadniającym nasze stanowisko jest to, że niemożliwością jest osiągnąć odpuszczenie grzechów ze względu na nasze działanie przez samo jego dokonanie, lecz że wiarą należy przezwyciężać trwogi grzechu i śmierci, i to w ten sposób, iż wznosimy serca przez poznanie Chrystusa i myślimy, że ze względu na Chrystusa zyskujemy przebaczenie i darowane nam zostają zasługi i sprawiedliwość Chrystusowa: „Usprawiedliwieni z wiary pokój mamy z Bogiem" (Rzym 5, 1). A jest to tak pewne i mocne, że może się oprzeć wszystkim bramom piekielnym.

13. I tyle wystarczyłoby powiedzieć, by ten problem wyczerpać, gdyż nikt rozsądny nie może zaaprobować faryzejskiego i pogańskiego przekonania o opus operatum — o skuteczności samego dokonania czynności obrzędowej. A jednak przekonanie to jest powszechne u ludu i ono powiększyło liczbę mszy do nieskończoności. Odprawia się bowiem msze dla ułagodzenia gniewu Bożego i przez jej dokonanie chcą osiągnąć odpuszczenie winy i kary, chcą uzyskać cokolwiek tylko jest potrzebne w całym życiu, chcą nawet uwolnić umarłych. Ten pogląd rozpowszechnili w Kościele mnisi i sofiści (scholastycy).

14. Chociaż tedy sprawa ta została dostatecznie omówiona, to jednak ponieważ przeciwnicy w sposób niestosowny przekręcają liczne cytaty z Pisma św. w celu obrony swoich błędów, dodamy jeszcze coś niecoś do tego punktu doktryny. W Konfutacji wypowiedzieli się obszernie o ofierze, chociaż w naszej Konfesji celowo unikaliśmy tego słowa z powodu jego dwuznaczności. Dokładnie wyłożyliśmy, co przez słowo „ofiara" rozumieją ci, których nadużycia odrzucamy. Teraz zaś w celu objaśnienia niewłaściwie zastosowanych i przekręconych wersetów Pisma św. trzeba na początek ponownie wyjaśnić, co to jest ofiara.

15. W ciągu całego dziesięciolecia przeciwnicy wydali niemal bezkresną ilość tomów o ofierze, a żaden z nich dotąd nie podał definicji ofiary. Po prostu biorą słowo „ofiara" z Pisma albo z ojców, a następnie doczepiają do niego swoje mrzonki, jak gdyby słowo „ofiara" oznaczało tylko to, co im się podoba.

[Spis treści]

[Następna część]

[Poprzednia część]

 


Edycja za: Wybrane Księgi Symboliczne Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego. Przekład z jęz. łacińskiego przez ks. bp dr Andrzeja Wantułę oraz ks. prof. dr hab. Wiktora Niemczyka. Wydawnictwo Zwiastun - Warszawa 1980


e-mail: internet@luteranie.pl (c) 2002 - Konsystorz Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w RP