
![]()
[Apologia
Konfesji Augsburskiej]
Czym jest ofiara i jakie są
rodzaje ofiar
16. Sokrates w dialogu Platona pt. „Fajdros" powiedział, że najbardziej
zależy mu na wyraźnym rozróżnianiu znaczeń słów, że bez tego nie można ani
nic wyraźnie wypowiedzieć, ani zrozumieć—i jeżeli spotyka kogoś takiego,
kto umie je rozróżniać, to idzie za nim i kroczy jego śladami jakby
śladami Boga. I nakazuje temu, kto umie rozróżniać, by członki odcinał
przy samych stawach, by ich nie łamał zwyczajem złego kucharza,
uszkadzając je. Lecz zaleceniami tymi przeciwnicy z wyniosłością
pogardzają i są prawdziwie — jak powiada Platon — „złymi kucharzami",
którzy psują poszczególne człony ofiary, co będzie można zrozumieć, gdy
przedstawimy rodzaje ofiar.
17. Teolodzy słusznie zwykli rozróżniać między sakramentem a ofiarą, tj.
sacrificium. Niech pozostanie więc, że ofiara jest to obrzęd, czyli
czynność święta.
18. Sakrament zaś jest to obrzęd, czyli czynność, w której Bóg podaje nam
to, co oferuje dodana do obrzędu obietnica, jak np. Chrzest, który nie
jest dziełem, które my Bogu oferujemy, lecz w którym Bóg nas chrzci,
mianowicie duchowny w zastępstwie Boga; tutaj Bóg oferuje nam i udziela
odpuszczenia grzechów itd., zgodnie z obietnicą: „Kto uwierzy a ochrzci
się, zbawiony będzie" (Mar. 16,16). Przeciwnie zaś, ofiara to obrzęd,
czyli dzieło (czyn), które Bogu oddajemy, aby Go uczcić.
19. Dwie zaś są główne postacie ofiary, nie więcej. Jedną jest ofiara
przebłagalna, to znaczy działanie zadośćczyniące za winę i karą, to jest
przejednujące Boga i łagodzące gniew Boga, czyli takie, które zasługuje
dla innych odpuszczenie grzechów. Drugą postacią jest ofiara
eucharystyczna (dziękczynna), która nie zasługuje odpuszczenia grzechów,
czyli pojednania, lecz dokonywana jest przez pojednanych, abyśmy za
otrzymane odpuszczenie grzechów i za inne doznane dobrodziejstwa
dziękowali, czyli okazywali wdzięczność.
20. Te dwie postacie ofiary należy brać pod uwagę i mieć szczególnie na
oku zarówno w tym sporze, jak i innych licznych dysputach, i należy ze
szczególną pilnością dbać o to, aby ich z sobą nie mieszano. A ponieważ
charakter niniejszej książki [jako obrony, czyli apologii] jest oczywisty,
dodamy uzasadnienie tego podziału. Ma on bowiem za sobą dostatecznie
liczne świadectwa w Liście do Hebrajczyków i gdzie indziej (Hebr. 10,5 i
n.; 13,15; II Mojż. 32,6; II Sam. 6,17 i n.).
21. Do tych dwóch rodzajów ofiar jako istotnych dadzą się sprowadzić
wszystkie ofiary starotestamentowe. W Zakonie nazywano bowiem
przebłagalnymi niektóre ofiary ze względu na ich znaczenie, czyli
podobieństwo, nie dlatego że zasługiwały odpuszczenie grzechów przed
Bogiem, lecz ponieważ zasługiwały odpuszczenie grzechów według
sprawiedliwości zakonnej, aby ci, za których je składano, nie byli
wyłączani z owej społeczności ludu. Nazywane były przeto ofiarami
przebłagalnymi za grzech, całopaleniem za występek. Inne zaś ofiary — z
pokarmów, lane, odpłatne, pierwociny, dziesięciny zwane były ofiarami
dziękczynnymi [vide III Mojż. r. l—7].
22. W rzeczywistości zaś była tylko jedna jedyna na świecie ofiara
przebłagalna, mianowicie śmierć Chrystusowa, jak uczy List do Hebrajczyków
(10,4), który powiada: „Jest bowiem rzeczą niemożliwą, aby krew wołów czy
kozłów mogła zgładzić grzechy". A nieco dalej powiedziane jest o woli
Chrystusa: „Mocą tej woli jesteśmy uświęceni przez ofiarowanie ciała
Jezusa Chrystusa raz na zawsze" (Hebr. 10,10).
23. Izajasz zaś wykłada Zakon, abyśmy wiedzieli, że śmierć Jezusa
Chrystusa jest prawdziwie zadośćuczynieniem za grzechy nasze, czyli
pojednaniem (ekspiacja), a nie obrzędy zakonne, dlatego mówi: „Gdy złoży
życie swoje w ofierze jako ofiarę za winy, ujrzy potomstwo i będzie żył
długo" [Izaj. 53,10]. Albowiem słowo aszam, które tu zastosowano,
oznacza ofiarę za występki, a w Zakonie znaczyło to, że miano złożyć pewną
ofiarę, która miała zadośćuczynić za grzechy nasze i przejednać Boga, aby
ludzie wiedzieli, że Bóg chce się z nami pojednać nie ze względu na nasze
sprawiedliwe uczynki, lecz ze względu na zasługi kogoś innego, mianowicie
zasługi Chrystusa. Paweł to samo słowo aszam objaśnia jako
„grzech": „Przez zesłanie Syna w postaci grzesznego ciała potępił grzech"
(Rzym. 8, 3), to znaczy — grzechem ukarał za grzech, to znaczy — przez
ofiarę za grzech. Znaczenie tego słowa łatwiej można zrozumieć na
podstawie obyczajów ludów pogańskich, które się wywodzą, jak to widzimy,
ze źle zrozumianych mów ojców. Łacinnicy nazywali ofiarą przebłagalną i
oczyszczalną zwierzę ofiarne, które było ofiarowywane w czasie wielkich
klęsk, poczytywanych za szczególny objaw gniewu bogów, dla jego
ułagodzenia; składali niekiedy ofiary z ludzi, może dlatego, że słyszeli,
iż kiedyś jakaś ofiara ludzka ułagodzi Boga dla całego rodzaju ludzkiego.
Grecy nazywali je raz oczyszczeniami (katharmata), innym razem
usunięciem nieczystości [peripsemata; por. I Kor. 4, 13: śmierci].
Więc zarówno Izajasz, jak i Paweł rozumieją, że Chrystus stał się ofiarą,
to znaczy ofiarą przebłagalną (piaculum), aby Jego zasługami, a nie
naszymi Bóg został przebłagany. Niech więc w tej spornej sprawie
pozostanie pogląd, że jedynie śmierć Chrystusowa .jest prawdziwie ofiarą
przebłagalną.
24. Albowiem starotestamentowe ofiary przebłagalne, nakazane przez Zakon,
były tak nazwane tylko dla zaznaczenia, że będzie kiedyś taka ofiara
przebłagalna. Dlatego dzięki pewnemu podobieństwu były one
zadośćuczynieniami, które wykupywały pewną sprawiedliwość zakonną, aby nie
byli wyłączeni ze społeczności ludu ci, którzy zgrzeszyli. Musiały zaś
ustąpić po nastaniu objawienia Ewangelii. A ponieważ musiały po nastaniu
Ewangelii ustąpić, przeto nie były prawdziwie przebłagalnymi, skoro
Ewangelia obiecana została dlatego, aby udzielić przebłagania.
25. Obok tej jedynej ofiary {przebłagalnej, mianowicie śmierci
Chrystusowej], inne ofiary są ofiarami eucharystycznymi [dziękczynnymi];
zwane są też ofiarami pochwalnymi: głoszenie Ewangelii, wiara, wzywanie,
składanie dziękczynienia, wyznanie, udręki świętych, jednym słowem
wszelkie dobre uczynki świętych. Te ofiary nie są zadośćuczynieniami za
tych, którzy je czynią, ani też nie można ich odnieść do innych, aby
zasługiwały dla nich na podstawie samego ich dokonania odpuszczenie
grzechów lub pojednanie. Dokonują ich bowiem pojednani.
26. Ofiary nowotestamentowe, jak uczy Piotr, są takie: „Kapłaństwo święte,
abyście przynosili ofiary duchowe" (I Piotra 2,5). Te ofiary duchowe zaś
są przeciwstawione nie tylko zwierzętom ofiarnym, lecz także uczynkom
ludzkim spełnianym przez samo ich dokonanie, ponieważ to, co „duchowe",
oznacza poruszenie Ducha Świętego w nas. Tego samego naucza i Paweł w
Liście do Rzymian (12, l): „Składajcie ciała wasze jako ofiarę żywą,
świętą, rozumną służbę waszą". Rozumna służba oznacza nabożeństwo, w
którym poznaje się Boga, chwyta się Go myślą, jak się to dzieje w
uczuciach lęku lub zaufania wobec Boga. Przeciwstawiona więc zostaje nie
tylko kultowi łowickiemu, [starotestamentowemu], w którym były
ofiarowywane zwierzęta ofiarne, lecz także kultowi, w którym stwarza się
pozór, że zostaje ofiarowany uczynek przez samo jego dokonanie. Tego
samego uczy List do Hebrajczyków (13,15): „Przez Niego więc nieustannie
składajmy Bogu ofiarę pochwalną", i dodaje wyjaśnienie: „to jest owoc
warg, które wyznają imię Jego". Nakazuje składać w ofierze chwałę, to
znaczy wzywanie, dziękczynienie itp. Te zaś mają wartość i znaczenie nie
na podstawie samego ich dokonania, lecz ze względu na wiarę. Napomina do
tego zwrot: „Przez Niego (...) składajmy", to znaczy w wierze w Chrystusa.
27. Jednym słowem, nowotestamentowa służba Boża ma charakter duchowy, to
znaczy, jest sprawiedliwością wiary w sercu i owocem wiary. I dlatego
odrzuca kulty lewickie (ofiary starotestamentowe). A Chrystus powiada w
Ewangelii Jana (4,23 i n.): „Prawdziwi czciciele chwalić będą Ojca w duchu
i prawdzie, i Ojciec takich szuka, którzy by Mu tak cześć oddawali. Bóg
jest duchem, a ci, którzy Go czczą, winni Go czcić w duchu i prawdzie".
Ten werset Pisma św. wyraźnie potępia poglądy o ofiarach, co do których
zmyślają, że one mają wartość i znaczą coś na podstawie samego ich
dokonania, a naucza, że należy Go czcić w duchu, to jest poruszeniami
serca i wiarą.
28. Dlatego i prorocy w Starym Testamencie potępiają pogląd ludu o opus
operatum i nauczają o sprawiedliwości ł ofiarach duchowych, np.
Jeremiasz (7, 22.23): „Nie rozmawiałem z ojcami waszymi w dniu, kiedy ich
wywiodłem z ziemi egipskiej, i nie dałem im polecenia o całopaleniach i
ofiarach zwierzęcych, lecz to słowo im polecałem, mówiąc: »Słuchajcie
głosu mojego, a będę Bogiem waszym«". Jak według naszego rozumienia
przyjęli Żydzi kazanie Jeremiasza, które wyraźnie kłóci się z nakazami
Mojżesza? Wiadomo bowiem było, że Bóg dal ich ojcom polecenie o
całopaleniach i ofiarach zwierzęcych, a tu Jeremiasz potępia pogląd o
ofiarach, a mianowicie, że Bóg tego nie przekazał, jakoby te kulty miały
Go łaskawie usposobić przez samo ich dokonanie. Dodaje zaś wzmiankę o
wierze, że Bóg dal takie polecenie: „Słuchajcie mnie", to znaczy:
„Wierzcie mi, że Ja jestem Bogiem waszym, że chcę dać się wam poznać, gdy
lituję się i pomagam wam, a nie potrzebuję waszych ofiar; utajcie, że Ja
chcę być Bogiem, który usprawiedliwia i zbawia nie ze względu na wasze
uczynki, lecz ze względu na Słowo moje i obietnicę moją, i u mnie
prawdziwie i z całego serca szukajcie i oczekujcie pomocy".
29. Potępia pogląd o opus operatum także Psalm 50,13.15, gdzie
wyraźnie odrzucone są ofiary zwierzęce, a zawarte jest wezwanie: „Czy
jadam mięso byków...?" „A wzywaj mnie w dzień utrapienia (...) tedy cię
wyrwę, a ty mnie uwielbisz". Świadczy to o tym, że prawdziwą „służbą Bożą"
i prawdziwym uczczeniem Boga jest, jeżeli z serca Go wzywamy. Podobnie
mówi Psalm 40,7: „Nie chciałeś ofiar krwawych ani darów (...), ale dałeś
mi otwarte uszy, przedłożyłeś mi słowo, którego mam słuchać, i żądasz,
abym wierzył słowu Twojemu i obietnicom Twoim, że chcesz się nade mną
zmiłować". Podobnie Psalm 51,18.19: „Ofiar nie żądasz ani całopalenia nie
przyjmiesz (...) sercem czystym nie pogardzisz Boże". Podobnie Psalm 4,6:
„Składajcie ofiary sprawiedliwe i ufajcie Panu". Nakazuje ufać Bogu i to
nazywa ofiarą sprawiedliwą, zaznaczając, że inne ofiary nie są ofiarami
prawdziwymi. A Psalm 116,17: „Tobie złożę ofiarę dziękczynną i będę wzywał
imienia Pana". Wzywanie imienia Pana nazywa ofiarą dziękczynienia.
30. Całe w ogóle Pismo św. jest pełne takich świadectw, które pouczają, że
ofiary przez samo ich dokonanie nie dokonują pojednania z Bogiem. I
dlatego w Nowym Testamencie zawarta jest nauka, że po odrzuceniu
starotestamentowych ofiar przyjdą nowe i czyste ofiary, mianowicie wiara,
wzywanie, dziękczynienie, wyznanie i głoszenie Ewangelii, znoszenie
ucisków dla Ewangelii itp.
31. O tych ofiarach wypowiada się Malachiasz [1,11] „Od wschodu słońca aż
do zachodu wielkie jest imię moje wśród narodów, i na każdym miejscu spala
się kadzidła imieniu memu, i ofiary czyste ofiarują mi". Ten cytat
wykrętnie tłumaczą przeciwnicy jako dotyczący mszy i powołują się na
autorytet ojców. Lecz odpowiedź na to jest łatwa, że choćby nawet werset
ten jak najwyraźniej mówił o mszy, to z tego nie wynikałoby jeszcze, że
ona usprawiedliwia przez samo jej dokonanie albo odniesiona do innych
zasługiwałaby dla nich odpuszczenie grzechów... Prorok, nie mówi tutaj o
niczym takim, co bezwstydnie zmyślają mnisi i sofiści.
32. Zresztą same słowa proroka przynoszą wyjaśnienie. Po pierwsze bowiem
na czoło wysuwają to, że wielkie będzie imię Pana. To zaś dzieje się przez
głoszenie Ewangelii. Przez nią bowiem daje się poznać imię Chrystusowe i
poznane zostaje miłosierdzie Ojca obiecane w Chrystusie. Zwiastowanie
Ewangelii rodzi wiarę u tych, którzy przyjmują Ewangelię. I ci wzywają
Boga, ci składają Bogu dzięki, ci znoszą uciski przy wyznawaniu, ci
spełniają dobre uczynki ze względu na chwałę Chrystusa. W ten sposób
wielkim staje się imię Pana wśród narodów. „Spalanie kadzidła" i „czyste
ofiary" nie oznaczają więc obrzędów od strony samego ich dokonania, lecz
oznaczają wszystkie ofiary, przez które wielkim staje się imię Boga,
mianowicie wiarę, głoszenie Ewangelii, wyznanie itd.
33. Łatwo będzie nam zgodzić się, jeżeliby ktoś chciał objąć tym obrzęd
mszy, tylko niech nie rozumie przez to samego obrzędu ani niech nie
naucza, że obrzęd pomaga przez samo swoje dokonanie. Jak bowiem pojęciem
ofiar pochwalnych, to jest chwały Bożej, obejmujemy głoszenie Słowa, tak
chwałą albo i dziękczynieniem może być samo przyjęcie Wieczerzy Pańskiej,
lecz nie jako usprawiedliwiające na podstawie samego jej dokonania albo
jako odniesione do innych w tym znaczeniu, że zasługuje ono dla nich.
odpuszczenie grzechów. Lecz nieco poniżej wyłożymy, w jaki sposób i obrzęd
jest ofiarą. Zaiste więc, ponieważ Malachiasz mówi o wszystkich
nowotestamentowych postaciach czci Bożej, a nie tylko o Wieczerzy
Pańskiej, i ponieważ zarazem nie popiera faryzejskiego poglądu o opus
operatum, dlatego nie przemawia przeciwko nam, lecz raczej nas
wspomaga. Domaga się bowiem ofiary serca, czci Bożej składanej w sercu,
przez którą prawdziwie wielkim staje się imię Pana.
34. Z Malachiasza przytoczony jest także inny cytat: „Będzie czyścił synów
Lewiego i będzie ich płukał jak złoto i jak Srebro, potem będą mogli
składać ofiary Panu w sprawiedliwości" (Mai. 3,3). Ten werset wyraźnie
domaga się ofiar Składanych przez sprawiedliwych, dlatego nie popiera
poglądu o opus operatum. Zaś nowotestamentowymi ofiarami synów
Lewiego, to znaczy nauczających w Nowym Testamencie, są zwiastowanie
Ewangelii i dobre plony zwiastowania, jak powiada Paweł w Liście do
Rzymian (15, 16): „Sprawuję świętą służbę zwiastowania Ewangelii Bożej,
aby i poganie stali się dzięki wierze ofiarą przyjemną, poświęconą przez
Ducha Świętego". Albowiem ofiarowanie zwierząt ofiarnych w Starym
Testamencie oznaczało zarówno śmierć Chrystusową, jak i zwiastowanie
Ewangelii, przez które ma być uśmiercony stary człowiek w nas, Adam, a ma
się rozpocząć w nas nowe, wieczne życie. Lecz przeciwnicy wszędzie pojęcie
„ofiara" naginają do samego obrzędu. Pomijają zaś zwiastowanie Ewangelii,
wiarę, wzywanie, itp. rzeczy, chociaż obrzęd ustanowiony został ze względu
na nie. A Nowy Testament powinien znać tylko ofiary serca, a nie ofiary
obrzędowe, których należałoby dokonywać za grzechy według zwyczaju
starotestamentowego kapłaństwa.
35. Wytaczają także sprawę stałej, codziennej ofiary, że podobnie jak w
Starym Testamencie była stała ofiara, tak i msza powinna być stałą ofiarą
nowotestamentową. I korzystnie przedstawiałaby się sprawa przeciwników,
jeżeli dopuścilibyśmy do tego, że im ulegniemy i zastosujemy alegorię.
Tylko że wiadomo, iż alegorie nie dostarczają mocnych dowodów. My zaś z
łatwością dopuszczamy myśl, że przez mszę rozumie się stałą, codzienną
ofiarę, lecz jednak tylko wtedy, gdy ma się na myśli całą mszę, to znaczy:
obrzęd z głoszeniem Ewangelii, z wiarą, wzywaniem i dziękczynieniem.
Albowiem te wszystkie razem wzięte elementy są stałą ofiarą
nowotestamentową, ponieważ obrzęd został ustanowiony ze względu na nie, i
nie należy go od nich odrywać. Dlatego Paweł mówi: „Ilekroć jeść będziecie
ciało Pańskie i pić z kielicha Pana, śmierć Pańską opowiadajcie, aż
przyjdzie" (I Kor. 11,26). Nie wynika zaś wcale z wzoru łowickiego, że
obrzęd jest działaniem usprawiedliwiającym przez samo jego dokonanie lub
że należy go stosować do innych, by dla nich zasługiwał odpuszczenie
grzechów itd.
36. A ten wzorzec zastosowany należycie zarysowuje nie tylko obraz
obrzędu, lecz także podsuwa myśl o zwiastowaniu Ewangelii. W IV
Mojżeszowej (2,8, 4 i n.) przedstawione są trzy części tej codziennej
ofiary: całopalenie baranka, wylanie wina i złożenie ciasta z pszennej
mąki. Zakon zawierał w sobie obrazy, czyli zarysy rzeczy przyszłych.
Dlatego w tej wizji odmalowany zostaje Chrystus i cały kult
nowotestamentowy. Całopalenie baranka oznacza śmierć Chrystusową, wylanie
wina oznacza, że wierzący na całym świecie zostają pokropieni krwią tego
baranka przez zwiastowanie Ewangelii, to znaczy zostają uświęceni, jak
powiada Piotr w I Liście (l, 2): „Ku uświęceniu przez Ducha, ku
posłuszeństwu i pokropieniu krwią Jezusa Chrystusa". A złożenie ciasta z
.pszennej mąki oznacza wiarę, wzywanie i dziękczynienie w sercach.
37. Jak więc w Starym Testamencie dostrzega się zarys [rzeczy przyszłych],
tak w Nowym Testamencie należy doszukiwać się rzeczy wyraźnie określonej,
a nie innego wzorca, jakby wystarczającego do tego, by go nazwać ofiarą.
38. Dlatego chociaż obrzęd jest pamiątką śmierci Chrystusa, jednak sam nie
jest codzienną ofiarą, lecz codzienną ofiarą jest pamiątka wraz ze
zwiastowaniem i wiarą, która prawdziwie wierzy, że Bóg został przejednany
przez śmierć Chrystusa. Należy tu wylanie wina, to znaczy owoc, plon i
wynik zwiastowania, że jakoby przez Ewangelię pokropieni krwią Chrystusa
zostajemy uświęceni, to znaczy, uśmierceni i ożywieni. Należy tu też
złożenie w ofierze ciasta z pszennej mąki, to jest dziękczynienie,
wyznanie i znoszenie ucisków.
39. Tak więc odrzuciwszy faryzejski pogląd o opus operatum winniśmy
rozumieć, że słowo „ofiara" Oznacza duchowe oddawanie czci i stałą ofiarę
serca, ponieważ w Nowym Testamencie należy poszukiwać dóbr istotnych, to
jest Ducha Świętego, uśmiercenia i ożywienia.
40. Z tego dostatecznie jasno wynika, że przytoczony przez przeciwników
wzorcowy obraz codziennej ofiary wcale nie przemawia przeciwko nam, a
raczej za nami, ponieważ domagamy się wszystkich części składowych
zaznaczonych w obrazie codziennej ofiary. Przeciwnicy mylnie wyobrażają
sobie, że wzorcowy obraz oznacza tylko sam obrzęd, a nie także
zwiastowanie Ewangelii, uśmiercenie i ożywienie serca itd.
41. Teraz więc zacni mężowie będą mogli z łatwością osądzić, że jest to
najfałszywsze oskarżenie, iż znosimy i usuwamy stałą ofiarę. Sama
rzeczywistość ukazuje, kim są owi Antiochowie, którzy rządzą w Kościele,
którzy pod pozorem pobożności przywłaszczają sobie władztwo nad światem i
porzuciwszy dbałość o pobożność i nauczanie Ewangelii panują, prowadzą
wojny jak królowie ziemscy i którzy ustanowili nowe kulty w Kościele.
42. Albowiem przeciwnicy zatrzymują w mszy tylko sam charakter obrzędu i
wykorzystują ją publicznie do świętokradczego zarobku. Następnie zmyślają,
że samo dokonanie jej z zastosowaniem do innych zasługuje dla tamtych
łaskę Bożą i wszystkie dobra.
43. W kazaniach nie nauczają Ewangelii, nie pocieszają sumień, nie
ukazują, że grzechy zostają odpuszczone darmo ze względu na Chrystusa,
lecz narzucają ludziom kult świętych, zadośćuczynienia ludzkie, przekazy
ludzkie i twierdzą, że przez nie zostają ludzie usprawiedliwieni przed
Bogiem. Chociaż niektóre z nich są wyraźnie bezbożne, jednak gwałtem ich
się broni. A jeżeli niektórzy kaznodzieje chcą przedstawić się jako
bardziej uczeni, to występują z kwestiami filozoficznymi, których nie
rozumie ani lud, ani sami ci, którzy je przedkładają. Wreszcie ci, którzy
są znośniejsi, nauczają Zakonu, a nic nie mówią o sprawiedliwości z wiary.
44. Przeciwnicy cudacznie tragizują w Konfutacji na temat spustoszenia
świątyń, że mianowicie w naszych kościołach stoją ołtarze bez ozdób, bez
świeczników, bez posągów. Sądzą, że te bzdury stanowią ozdobę kościołów.
45. Daniel zaś (11,31; 12,11) ma na myśli całkowicie inne spustoszenie,
mianowicie nieznajomość Ewangelii. Albowiem lud, zasypany wielością i
różnorodnością tradycji i poglądów, w żaden sposób nie mógł ogarnąć istoty
nauki chrześcijańskiej.
46. Któż bowiem z ludu zrozumiał kiedykolwiek naukę o pokucie, jaką
przekazali przeciwnicy? A to jest wszak naczelny artykuł nauki
chrześcijańskiej. Sumienia dręczone były wyliczaniem przewinień i
zadośćuczynieniami. O wierze, dzięki której darmo osiągamy odpuszczenie
grzechów, przeciwnicy nie robili żadnej wzmianki. Wszystkie księgi,
wszystkie kazania przeciwników milczały o ćwiczeniach wiary zmagającej się
z rozpaczą, o odpuszczeniu grzechów darmo ze względu na Chrystusa.
47. Do tego doszło jeszcze straszliwe zbezczeszczenie mszy i inne liczne
bezbożne praktyki w świątyniach. To jest owo spustoszenie, które opisuje
Daniel.
48. Przeciwnie, u nas za łaskawym zrządzeniem Bożym kapłani pełnią służbę
Słowa Bożego, nauczają Ewangelii o dobrodziejstwach Chrystusa, ukazują, że
odpuszczenie grzechów spotyka nas darmo ze względu na Chrystusa. A ta
nauka przynosi sumieniom mocną pociechę. Dodana też zostaje nauka o
dobrych uczynkach, jakie Bóg przykazuje, i mowa jest o dostojeństwie
sakramentów i korzystaniu z nich.
49. A jeśliby już Wieczerza Pańska, czyli msza, miała być nazwana
codzienną ofiarą, to raczej my utrzymalibyśmy jej charakter aniżeli
przeciwnicy, ponieważ u nich kapłani odprawiają mszę za zapłatę. U nas
jest ona częstsza i z większą czcią odprawiana. Albowiem lud przyjmuje
Wieczerzę Pańską, lecz uprzednio zostaje pouczony i wyspowiadany. Ludzie
są pouczeni o należytym korzystaniu z sakramentu, gdyż jest on
ustanowiony, aby był pieczęcią i świadectwem odpuszczenia grzechów darmo,
i dlatego kapłan powinien napominać bojaźliwe sumienia, by prawdziwie
uznały i wierzyły, że darmo odpuszczone są im grzechy. Skoro więc
zatrzymujemy zarówno zwiastowanie Ewangelii, jak i należyte sprawowanie
sakramentów, przeto u nas trwa ofiara stała.
50. A jeśli już coś powiedzieć o zewnętrznej stronie sprawy, to u nas
obecność na nabożeństwach jest większa aniżeli u przeciwników.
Słuchaczy pociągają także pożyteczne l treściwe kazania. Natomiast nauki
przeciwników nigdy nie zrozumiał ani lud, ani uczeni.
51. Prawdziwą zaś ozdobą kościołów jest nabożna nauka, pożyteczna,
zrozumiała i treściwa, nabożne korzystanie z sakramentów, płomienna mowa i
tym podobne. Świeczniki, złote naczynia i szaty liturgiczne przystoją,
lecz nie są właściwą ozdobą kościołów. Jeśli tedy przeciwnicy upatrują w
takich rzeczach istotę nabożeństwa, nie zaś w zwiastowaniu Ewangelii, w
wierze, w bojach o wiarę, to należy ich zaliczyć do tych, których Daniel
opisuje jako czcicieli Boga przez złoto i srebro.
52. Przytaczają też z Listu do Hebrajczyków (5,1): „Każdy arcykapłan
wzięty spośród ludzi bywa ustanawiany z ramienia ludzi w sprawach
dotyczących Boga, aby składał dary i ofiary za grzechy". Stąd wyciągają
wniosek, że skoro w Nowym Testamencie są arcykapłani i kapłani, to z tego
wynika, że jest też pewna ofiara za grzechy. Ten cytat bezsprzecznie
najbardziej porusza nieuczonych prostaczków, zwłaszcza gdy roztacza się
przed ich oczyma przepych starotestamentowego kapłaństwa i ofiarnictwa. To
podobieństwo zwodzi niedoświadczonych, tak iż sądzą, że powinno istnieć
również u nas jakieś obrzędowe ofiarnictwo do stosowania za grzechy
innych, podobnie jak to było w Starym Testamencie. I nie jest niczym innym
kult mszalny i pozostałe polityczne urządzenia papieża, jak zazdrosnym
stosowaniem źle zrozumianego łowickiego systemu rządzenia.
53. A chociaż nasze stanowisko w tej sprawie ma za sobą zasadnicze
świadectwa w Liście do Hebrajczyków, jednak przeciwnicy zniekształcają
cytaty z tego Listu i wytaczają je przeciwko nam, jak właśnie ten cytat,
gdzie jest powiedziane, że kapłan jest ustanowiony, aby przynosił ofiary
za grzechy. Samo Pismo św. od razu wiąże z tym wyobrażenie o Chrystusie
jako kapłanie. Słowa poprzedzające ten tekst mówią o starotestamentowym
kapłaństwie łowickim i zaznaczają, że kapłaństwo lewickie było obrazem
kapłaństwa Chrystusowego. Albowiem ofiary łowickie składane za grzech nie
zasługiwały odpuszczenia grzechów przed Bogiem (Hebr. 5,5.10), lecz były
tylko obrazem ofiary Chrystusowej, która jedynie miała być ofiarą
przebłagalną, jak powyżej powiedzieliśmy.
54. Przeto List do Hebrajczyków streszcza się głównie w tym cytacie, że
starotestamentowe kapłaństwo i starotestamentowe ofiary nie były
ustanowione po to, by zasługiwały na odpuszczenie grzechów przed Bogiem
lub na pojednanie, lecz tylko dla zaznaczenia przyszłej jedynej prawdziwej
ofiary Chrystusa.
55. Świeci w Starym Testamencie bowiem musieli być usprawiedliwieni dzięki
wierze na podstawie obietnicy odpuszczenia grzechów, które miało być
darowane ze względu na Chrystusa, tak jak bywają usprawiedliwieni i święci
w Nowym Testamencie. Wszyscy święci od początku świata musieli podzielać
tę myśl, że ofiarą i zadośćuczynieniem za grzechy będzie Chrystus, który
został obiecany, jak o tym poucza Izajasz (53,10): „Który złożył życie
swoje na ofiarę za grzechy..."
56. Ponieważ więc w Starym Testamencie ofiarami nie zasługiwało się na
pojednanie, lecz były one tylko pewnego rodzaju podobieństwem i symbolem
pojednania (zasługiwało się nimi bowiem pojednanie w dziedzinie stosunków
politycznych), i oznaczały jedynie, że kiedyś przyjdzie taka ofiara,
wynika z tego, że tylko ofiara Chrystusowa jest jedyną ofiarą stosowaną za
grzechy innych. Nie należy więc w Nowym Testamencie wskazywać na żadną
inną ofiarę za grzechy innych poza jedyną ofiarą Chrystusową na krzyżu.
57. Całkowicie mylą się ci, którzy wyobrażają sobie, że ofiary łowickie
zasługiwały przed Bogiem na odpuszczenie grzechów, i opierając się na tym
przykładzie domagają się, aby w okresie nowotestamentowym poza ofiarną
śmiercią Chrystusa składać ofiary za innych. To wyobrażenie po prostu
unicestwia zasługę męki Chrystusowej i sprawiedliwość z wiary, i podważa
naukę Starego i Nowego Testamentu, i ustanawia nam innych pośredników i
pojednawców — papieży i ofiarników, którzy co dzień sprzedają w
świątyniach swoją robotę.
58. Dlatego jeżeli ktoś tak argumentuje, że w Nowym Testamencie powinien
być kapłan, który by składał ofiary za grzechy, to należy to przyznać
tylko co do Chrystusa. Takie rozwiązanie potwierdza cały List do
Hebrajczyków. Byłoby to zaś zgoła ustanawianiem innych pośredników oprócz
Chrystusa, jeśli domagalibyśmy się, że należy stosować inne aniżeli śmierć
Chrystusa zadośćuczynienie za grzechy innych, które przejedna Boga.
59. Następnie ponieważ kapłaństwo nowotestamentowe jest służbą Ducha, jak
uczy Paweł (II Kor. 3,6), dlatego zna ono tylko jedną ofiarę Chrystusową
jako zadośćczyniącą i zastosowaną za grzechy innych. Zresztą nie zna ono
żadnych ofiar podobnych do lewickich, które można by stosować za innych na
podstawie samego ich dokonania, lecz podaje innym Ewangelię i sakramenty,
ażeby przez nie uchwycili wiarę i Ducha Świętego, by obumarli i ożyli na
nowo, ponieważ służba Ducha zwalcza zasadę skuteczności sakramentu przez
samo jego dokonanie. Jest bowiem ono służbą Ducha, przez którą Duch Święty
jest skuteczny i działa w sercach, a pełni tę służbę dlatego, ponieważ
pomaga innym wtedy, gdy jest w nich skuteczny, gdy ich odradza i ożywia.
Nie dzieje się zaś to przez zastosowanie cudzego działania za innych przez
samo jego dokonanie.
60. Ukazaliśmy przyczynę, dlaczego msza nie usprawiedliwia przez samo jej
dokonanie ani odprawiana za innych nie zasługuje dla nich odpuszczenia
grzechów, ponieważ i jedno, i drugie sprzeczne jest ze sprawiedliwością z
wiary. Niemożliwe jest bowiem osiągnięcie odpuszczenia grzechów,
niemożliwe jest przezwyciężenie trwóg grzechu i śmierci jakimś uczynkiem
czy inną jakąś rzeczą, lecz tylko wiarą w Chrystusa, zgodnie ze słowem:
„Usprawiedliwieni tedy przez wiarę, pokój mamy z Bogiem" (Rzym. 5, l).
61. W związku z tym ukazaliśmy, że cytaty z Pisma, które przeciwko nam
zostają wytoczone, nie uzasadniają wcale tego bezbożnego poglądu
przeciwników o opus operatum — o skuteczności działania przez samo
jego dokonanie. Mogą też to osądzić wszyscy zacni mężowie u wszystkich
narodów.
62. Dlatego należy odrzucić błędny pogląd Tomasza, który napisał: „Ciało
Pana raz złożone w ofierze na krzyżu za winę grzechu pierworodnego bywa
stale składane w ofierze na ołtarzu za codzienne przewinienia, aby Kościół
miał w ten sposób możliwość życzliwego usposobienia sobie Boga".
63. Odrzucić też należy pozostałe mylne poglądy, że msza przynosi łaskę
przez samo jej dokonanie temu, który ją odprawia. Podobnie też, że
odprawiona za innych, także niesprawiedliwych, którzy nie stawiają
przeszkody, zasługuje dla nich odpuszczenie grzechów, winy i kary. To
wszystko są poglądy fałszywe i bezbożne, niedawno zmyślone przez
nieuczonych mnichów, i znieważają chwałę męki Pańskiej i sprawiedliwość z
wiary.
64. A z tych błędnych poglądów zrodziły się w bezmiarze inne, np.
rozpatrywania, ile warta jest msza jednorazowo odprawiona za wielu, a ile
warta jest pojedyncza, odprawiona za jednostkę. Sofiści dokonali spisu
zasług, jak bankierzy sporządzili spis odważników w srebrze i złocie.
Dalej: sprzedają msze jak towar celem uzyskania tego, czego każdy
poszukuje i o co zabiega: kupcom, aby szczęśliwie udał się interes,
myśliwym, aby szczęśliwie udało się polowanie. I tak po prostu bez granic.
Wreszcie przenoszą ją także do krainy umarłych, przez odprawianie
sakramentu uwalniają dusze od kar czyśćcowych, choć wszak msza bez wiary
nie pomaga nawet żywym.
65. A z Pisma św. nie mogą przeciwnicy przytoczyć ani jednej litery na
obronę tych bajeczek, których w Kościele z wielką powagą nauczają, a które
nie mają za sobą świadectwa ani dawnego Kościoła, ani ojców.
Edycja za: Wybrane Księgi Symboliczne Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego. Przekład z jęz. łacińskiego przez ks. bp dr Andrzeja Wantułę oraz ks. prof. dr hab. Wiktora Niemczyka. Wydawnictwo Zwiastun - Warszawa 1980
e-mail: internet@luteranie.pl (c) 2002 - Konsystorz Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w RP