
![]()
[Apologia
Konfesji Augsburskiej]
O słowie „msza"
78. Przeciwnicy wzywają nas także do rozważań gramatycznych, wydobywają
argumenty z nazw mszy, co do których nie trzeba długo dysputować. Z tego
bowiem nie wynika, że msza, chociaż zwana jest ofiarą, jest uczynkiem
przynoszącym łaskę już na podstawie jej dokonania albo że odprawiona za
innych zasługuje dla nich odpuszczenie grzechów.
79. Leitourgia — powiadają — oznacza ofiarę, i Grecy nazywają mszę
liturgią. Dlaczego tutaj pomijają dawną nazwę synaxis, która
wskazuje, że msza była dawniej „komunikowaniem" wielu?
80. Lecz pomówmy o liturgii. To słowo nie oznacza właściwie ofiary, lecz
raczej służbę publiczną, i dokładnie pokrywa się z naszym poglądem, że
mianowicie jeden sługa konsekrujący podaje ludowi ciało i krew Pańską, tak
jak jeden sługa nauczający podaje ludowi Ewangelię, jak powiada Paweł:
„Tak niechaj myśli każdy o nas jako o sługach Chrystusowych i szafarzach
tajemnic Bożych" (I Kor. 4, 1), to jest Ewangelii i sakramentów. A w II
Liście do Koryntian (5, 20) mówi: „Dlatego w imieniu Chrystusa poselstwo
sprawujemy".
81. Przeto słowo „liturgia" dokładnie pokrywa się ze służbą. Jest to
bowiem dawne słowo odnoszone do publicznych świeckich służb, a oznacza u
Greków ciężary publiczne, takie jak podatek pobierany w celu zbudowania
floty itp., o czym świadczy mowa Demostenesa do Leptyny, która w całości
streszcza się w rozpatrywaniu obowiązków publicznych i ulg: „Będzie mówił,
że niektórzy niegodni ludzie, osiągnąwszy ulgę, ociągają się z
poniesieniem publicznych ciężarów". I tak mówili za czasów rzymskich, jak
to wykazuje dekret Pertinaksa, „o prawie do ulgi": „Chociaż ilość
urodzonych dzieci nie zwalnia rodziców od wszystkich publicznych
ciężarów". A komentarz do Demostenesa pisze, że leitourgia jest to
pewien rodzaj opłat na koszty zabaw, koszty budowy okrętów, na prowadzenie
gimnazjum i inne podobne akcje publiczne.
82. Paweł używa tego słowa na określenie sprawowania służby. „Bo
sprawowanie tej służby nie tylko wypełnia braki u świętych, lecz wydaje
też obfity plon w licznych dziękczynieniach" (II Kor. 9,12), a w Liście do
Filipian (2,25) nazywa Epafrodyta „liturgiem" — „sługą w swojej
potrzebie", gdzie na pewno nie można pojmować tego słowa jako określenia „ofiarnika".
83. Lecz nie potrzeba już przytaczać więcej świadectw, skoro czytając
autorów — pisarzy greckich — wszędzie spotykamy się z przykładami, gdzie
słowo „liturgia" używane jest na określenie „publicznych świeckich
ciężarów lub służb". A z powodu dwugłoski ei (leit-urgia)
gramatycy nie wyprowadzają tego słowa ze słowa lite, co znaczy „modły",
lecz ze słowa oznaczającego „dobra publiczne", stąd leiturgeo
oznacza „troszczę się o dobro publiczne", „zajmuję się sprawami
publicznymi".
84. Śmiesznie brzmi, gdy argumentują, że w Piśmie wspomniany jest ołtarz i
dlatego msza musi być ofiarą, podczas gdy Paweł cytuje przykład z ołtarzem
ze względu na podobieństwo.
85. Zmyślają, że msza wywodzi swą
nazwę od hebrajskiego słowa mizbeach — ołtarz. Po co było odwoływać
się do pomocy tak odległej etymologii, chyba że chcieli wykazać się
znajomością języka hebrajskiego? Po co było odwoływać się do tak odległej
etymologii, skoro nazwa „msza" występuje w V Mojżeszowej (16,10), gdzie
oznacza świadczenia, czyli obowiązki ludu, a nie ofiarę składaną przez
kapłana? Mieli bowiem pojedynczy ludzie przybywający na święto Paschy
uiszczać jakieś świadczenia, jakby składkę pieniężną na ucztę.
86. Ten zwyczaj zachowali początkowo także chrześcijanie. Schodząc się
przynosili chleby, wino i inne rzeczy, jak o tym świadczą kanony
apostolskie. Z tego brano część, która miała być poświęcona, a resztę
rozdzielano ubogim. Wraz z tym obyczajem zachowali także nazwę tych
składek: „msza". Z powodu takich składek pojawia się także tu i ówdzie
wiadomość, że mszę nazywano agape, chyba że ktoś woli, iż tak
została nazwana z powodu „wspólnej uczty".
87. Lecz pomińmy te bzdury. Śmieszną bowiem jest rzeczą, że przeciwnicy w
tak ważnej sprawie przytaczają tak mało ważne objaśnienia. Albowiem
chociaż msza zwana jest ofiarą, to jaki związek ma to słowo z urojeniami o
jej ważności przez samo jej dokonanie i o jej zastosowaniu, jakie
wymyślają, że zasługuje ona dla innych odpuszczenie grzechów? Może zaś być
nazwana ofiarą, ponieważ ofiarowane tam zostają modlitwy, dziękczynienia i
cały ten kult, który zresztą jest nazwany eucharystią — dziękczynieniem.
Doprawdy, bez wiary nie pomagają ani obrzędy, ani modlitwy przez samo ich
dokonanie. Wszakże dysputujemy tutaj nie o modlitwach, lecz raczej o
Wieczerzy Pańskiej.
88. Kanon grecki także mówi wiele o ofierze, lecz wyraźnie ukazuje, że nie
mówi właściwie o ciele i krwi Pańskiej, lecz o całym kulcie, o modlitwach
i dziękczynieniach. Mówi bowiem: „I spraw, abyśmy stali się godnymi
przynosić Ci prośby i błagania, i ofiary bezkrwawe za cały lud". Nic to
nie razi, gdy się to należycie zrozumie. Modli się bowiem duchowny, abyśmy
stali się godnymi zanoszenia modłów i błagań i składania ofiar bezkrwawych
za lud. Albowiem same modlitwy nazywa ofiarami bezkrwawymi. Tak samo i
nieco dalej: „Przynosimy Ci także rozumną i bezkrwawą służbę".
Niestosownie wyjaśniają to ci, którzy wolą tutaj wyrażenie „rozumna
służba" [logike latreia] odnosić do samego ciała Chrystusowego,
podczas gdy kanon mówi o całym kulcie, a logike latreia u Pawła
jest sprzeczna z [pojęciem] opus operatum, mianowicie oznacza cześć
duchową, bojaźń, wiarę, wzywanie, dziękczynienie itd.
Edycja za: Wybrane Księgi Symboliczne Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego. Przekład z jęz. łacińskiego przez ks. bp dr Andrzeja Wantułę oraz ks. prof. dr hab. Wiktora Niemczyka. Wydawnictwo Zwiastun - Warszawa 1980
e-mail: internet@luteranie.pl (c) 2002 - Konsystorz Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w RP