
![]()
[Apologia
Konfesji Augsburskiej]
Artykuł IV. O usprawiedliwieniu
1. W czwartym, piątym, szóstym, a dalej w dwudziestym artykule potępiają
nas, że nauczamy. Iż ludzie dostępują odpuszczenia grzechów nie z powodu
swoich zasług, lecz darmo ze względu na Chrystusa, przez wiarę w
Chrystusa. Potępiają bowiem oba stanowiska: i to, że zaprzeczamy, iż
ludzie dostępują odpuszczenia grzechów z powodu swoich zasług, i to, że
twierdzimy, iż ludzie przez wiarę dostępują odpuszczenia grzechów i przez
wiarę w Chrystusa zostają usprawiedliwieni.
2. Ponieważ zaś w sporze tym chodzi o naczelną zasadę nauki
chrześcijańskiej, która prawidłowo rozumiana uświetnia i pomnaża chwalę
Chrystusa i przynosi nabożnym sumieniom potrzebną i przebogatą pociechę,
prosimy, ażeby Najjaśniejszy Pan cierpliwie nas wysłuchał w tej wielkiej
sprawie.
3. Albowiem przeciwnicy, nie rozumiejąc, ani co to jest odpuszczenie
grzechów, ani co to jest wiara, ani co łaska, ani co sprawiedliwość, w
sposób godny ubolewania zohydzają tę zasadę i przyciemniają chwałę i
dobrodziejstwa Chrystusowe, i odbierają nabożnym sumieniom podane w
Chrystusie pociechy.
4. Byśmy zaś mogli zarówno potwierdzić nasze wyznanie, jak i obalić to, co
zarzucają nam przeciwnicy, trzeba na początek powiedzieć pewne rzeczy, aby
można było poznać źródła i jednego, i drugiego rodzaju nauki, tzn. naszych
przeciwników i naszej.
5. Całe Pismo św. powinno się podzielić na dwie główne części: Zakon i
Obietnicę. W jednym miejscu przekazuje nam ono Zakon, w innym przekazuje
Obietnicę dotyczącą Chrystusa, mianowicie z jednej strony w Zakonie
zapowiada, że Chrystus przyjdzie, i obiecuje ze względu na Niego
odpuszczenie grzechów, usprawiedliwienie i życie wieczne, a z drugiej
strony w Ewangelii sam Chrystus, już po swoim przyjściu, gdy już się
zjawił, obiecuje odpuszczenie grzechów, usprawiedliwienie i życie wieczne.
6. W tych rozważaniach zaś Zakonem nazywamy przykazania Dekalogu,
gdziekolwiek się je w Pismach czyta. O obrzędach i postanowieniach
prawnych Mojżesza w tym miejscu nie mówimy.
7. Z tych dwóch części przeciwnicy traktują Zakon oddzielnie. Skoro bowiem
prawo naturalne, które jest zgodne z Zakonem Mojżeszowym, czyli
Dziesięciorgiem Przykazań, jest wrodzone wszystkim ludzkim sercom i przez
Boga wypisane w sercu, to ludzki rozum w pewnej mierze może pojąć i
zrozumieć Dziesięcioro Przykazań i wyobraża sobie, że prawo mu wystarczy,
że przez Zakon można dostąpić odpuszczenia grzechów i usprawiedliwienia.
8. Natomiast Dekalog domaga się nie tylko zewnętrznych, świeckich
uczynków, których .i rozum poniekąd może dokonać, lecz także domaga się
innych jeszcze, wykraczających daleko poza ludzki rozum spraw, mianowicie,
by prawdziwie bano się Boga, prawdziwie miłowano Boga, wyznawano Boga,
prawdziwie układano prośby do Boga, możliwe do wysłuchania przez Niego, i
oczekiwano pomocy Bożej w śmierci i we wszystkich uciskach, i wreszcie
domaga się Dekalog posłuszeństwa wobec Boga w śmierci i we wszelkich
uciskach, byśmy od Niego nie stronili i od Niego się nie odwracali, gdy je
na nas włoży.
9. Tutaj scholastycy, idąc jedynie za filozofami, uczą o sprawiedliwości
zgodnej z rozumem, o sprawiedliwości ograniczającej się do uczynków
świeckich, zewnętrznych i dodają zmyślony przez siebie pogląd, że rozum
może bez Ducha Świętego miłować Boga nade wszystko. Albowiem dopóki umysł
ludzki nie jest zaniepokojony i zagrożony i nie myśli o gniewie Bożym lub
o sądzie Bożym, może sobie roić, że chce miłować Boga i przez wzgląd na
Boga dobrze czynić. W ten sposób dochodzi do nauki, że ludzie mogą sobie
zasłużyć na odpuszczenie grzechów czyniąc tyle, na ile ich stać, to
znaczy, jeżeli rozum, żałując za grzech, wymoże jakiś przejaw miłości do
Boga lub spełni dobry uczynek ze względu na Boga.
10. Ten pogląd, schlebiając naturze ludzkiej zrodził i pomnożył liczbę
aktów kultowych w Kościele, ślubowań mniszych, nadużyć z mszami, a inni
raz po raz na podstawie tego poglądu wymyślali coraz to inne formy
nabożeństwa i obrzędy.
11. I żeby zasilić i powiększyć zaufanie do takich uczynków, zaczęli
twierdzić, że Bóg musi temu, kto je spełnia, darować łaskę z konieczności
nie przymuszonej, ale wynikającej z Jego niezmienności.
12. W tym poglądzie tkwi wiele poważnych i zgubnych błędów, których
wymienienie zabrałoby zbyt dużo czasu. Tylko o tym jednym niechaj pomyśli
rozsądny czytelnik: Jeżeli na tym polega sprawiedliwość chrześcijańska, to
jaka zachodzi różnica między filozofią a nauką chrześcijańską? Jeżeli na
odpuszczenie grzechów zasługujemy naszymi wymuszonymi działaniami, to co
mamy z Chrystusa? Jeżeli możemy zostać usprawiedliwieni przez rozum i
uczynki podyktowane przez rozum, to na co potrzebny nam jest Chrystus lub
odrodzenie?
13. A te poglądy doprowadziły już nawet do tego, że wielu wyśmiewa nas, iż
nauczamy, że należy poszukiwać jeszcze innej sprawiedliwości aniżeli ta
głoszona przez filozofów.
14. Słyszeliśmy nawet, że niektórzy w kazaniu, poniechawszy Ewangelii,
wykładają etykę Arystotelesa. I nie popełniali błędu, jeżeli prawdą jest
to, czego bronią przeciwnicy. Albowiem Arystoteles w sposób tak uczony
pisał o obyczajności świeckiej, iż nie trzeba nic więcej do tego dodawać.
15. Widzimy też, że istnieją książki, gdzie zestawia się niektóre
wypowiedzi Chrystusa z wypowiedziami Sokratesa, Zenona i innych, jak gdyby
Chrystus po to przyszedł na świat, by przekazać pewne prawa, przez
wypełnianie których zasługujemy na odpuszczenie grzechów, nie zaś aby go
dostąpić darmo ze względu na Jego zasługi.
16. Dlatego jeżeli tutaj przyjmiemy naukę przeciwników, że na odpuszczenie
grzechów i usprawiedliwienie zasługujemy sobie uczynkami podyktowanymi
przez rozum, to nie będzie już żadnej różnicy między sprawiedliwością
filozoficzną, czyli bezsprzecznie faryzejską, a chrześcijańską.
17. Chociaż przeciwnicy nasi, by już nie pominąć całkowicie Chrystusa,
domagają się także znajomości historii traktującej o Chrystusie i
przyznają, że dzięki Jego zasłudze posiadamy pewne nastawienie [habitus],
czyli — jak oni to nazywają — pierwszą łaskę, w której dopatrują się
pewnej postawy i skłonności, dzięki którym łatwiej jest miłować Boga. Lecz
to, co oni temu nastawieniu przypisują, jest jednak za mało, ponieważ
mylnie wyobrażają sobie, że uczynki naszego rozumu i woli w czasie, zanim
to nastawienie zaistnieje, i również potem, gdy to nastawienie już
istnieje, są tego rodzaju, to znaczy, że i przedtem i potem są jednym i
tym samym. Zmyślają, że wola może miłować Boga, ale że jednak to
nastawienie pobudza, aby czyniła to chętniej. I nakazują, by na to
nastawienie zasłużyć sobie pierwej przez poprzedzające zasługi. Następnie
nakazują, .by uczynkami Zakonu zasłużyć na wzrost owego nastawienia i na
życie wieczne.
18. W ten sposób grzebią Chrystusa, by ludzie nie mieli korzyści z Niego
jako pośrednika i by nie myśleli, że ze względu na Niego darmo dostępują
odpuszczenia grzechów i pojednania, lecz by oddawali się mrzonkom, iż
przez własne spełnianie Zakonu zasługują sobie na odpuszczenie grzechów i
przez własne spełnianie Zakonu zostają uznani za usprawiedliwionych przed
Bogiem. Ponieważ jednak Zakonowi nigdy się zadość nie uczyni i ponieważ
rozum nie spełnia nic, jak tylko pewne świeckie uczynki, więc ani Boga się
nie boi, ani prawdziwie nie wierzy, że Bóg dba o niego. A chociaż mówią o
owym nastawieniu, jednak bez sprawiedliwości z wiary ani nie może istnieć
miłość Boga w ludziach, ani nie można zrozumieć, czym jest miłość Boga.
19. A że wymyślają różnicę między meritum de congruo a meritum de
condigno, to czynią tak tylko dla zabawy, aby się nie ujawnić otwarcie
jako pelagianie. Albowiem jeżeli Bóg daje łaskę z konieczności jako zgodną
z zasługą, to już nie jest to zasługa należna, lecz zasługa według
godności. Jednak nie wiedzą, co mówią. Wymyślają bowiem, że gdy owo
nastawienie miłości jest, to człowiek ma zasługę według godności. W jaki
sposób dochodzą do tego, czy człowiek ma zasługę należną, czy zasługę
według godności?
20. Cała ta sprawa została wymyślona przez ludzi próżnujących, którzy nie
poznali, w jaki sposób człowiek staje się uczestnikiem odpuszczenia
grzechów i w jaki sposób w Bożym sądzie i w trwogach sumienia wybite nam
zostaje z głowy zadufanie we własne uczynki. Pewni siebie obłudnicy zawsze
sądzą, że mają zasługę według godności, niezależnie od tego, czy owo
nastawienie jest, czy go nie ma, ponieważ ludzie już z natury są dufni w
swoją własną sprawiedliwość; lecz sumienia przerażone pozostają w
niepewności i powątpiewają, i raz po raz. poszukują innych uczynków, i
gromadzą je, aby zasnąć uspokojenia. One nigdy nie czują, że mają zasługę
według godności, i wpadają w rozpacz, jeżeli oprócz nauki Zakonu nie
słyszą Ewangelii o odpuszczeniu grzechów za darmo i o sprawiedliwości z
wiary.
21. W ten sposób przeciwnicy nie uczą niczego innego, jak tylko
sprawiedliwości dyktowanej przez rozum, czyli bezspornie zakonnej, są w
nią wpatrzeni jak Żydzi w zasłoniętą twarz Mojżesza (II Mojż. 34, 30; II
Kor. 3, 13), i w pewnych siebie obłudnikach, którzy liczą na to, że czynią
zadość Zakonowi, rozbudzają nadzieję i próżne zadufanie w uczynkach oraz
wzgardę dla łaski Chrystusowej. Przeciwnie zaś, sumienia lękliwe
doprowadzają do rozpaczy, i te, działając z powątpiewaniem, nigdy nie mogą
doświadczyć tego, co to jest wiara i jak ona jest skuteczna. W ten sposób
pogrążają się w głębinach rozpaczy.
22. My zaś myślimy o sprawiedliwości dyktowanej przez rozum tak, że Bóg
domaga się jej i że ze względu na przykazania Boże należy koniecznie
dokonywać uczynków uczciwych, jakie nakazuje Dekalog, zgodnie ze słowem
„Zakon jest przewodnikiem..." i „Zakon ustanowiony jest dla
niesprawiedliwych" (Gal. 3, 24; I Tym. l, 9). Chce bowiem Bóg, aby grzechy
cielesne powstrzymywane zostały przez karność obywatelską, i dla jej
utrzymania nadał prawa, pisma, naukę, urzędy, kary.
23. I rozum może poniekąd wykonać tę sprawiedliwość swoimi siłami, chociaż
często przemaga .go przyrodzona słabość, a diabeł pobudza do jawnych
niecnych postępków.
24. Chociaż zaś dyktowanej przez rozum sprawiedliwości chętnie przyznajemy
należną jej chwałę, boć skażona natura nie posiada żadnego większego
dobra, i słusznie powiada Arystoteles: „Ani gwiazda wieczorna, ani gwiazda
poranna nie jest piękniejsza niźli sprawiedliwość", a również Bóg
przyozdabia ją w cielesne nagrody, jednak nie należy jej wychwalać z
uwłaczaniem Chrystusowi.
25. Fałszywy jest bowiem pogląd, że na odpuszczenie grzechów zasługujemy
sobie naszymi uczynkami.
26. Fałszywe jest także to, że ludzie zostają uznani za sprawiedliwych
przed Bogiem z powodu sprawiedliwości dyktowanej przez rozum.
27. Fałszywe jest także to, że rozum może z własnych sił nade wszystko
miłować Boga i spełniać Zakon Boży, mianowicie Boga prawdziwie się bać,
prawdziwie uznać, że Bóg wysłuchuje [modlitw], polegać na Bogu w chwili
śmierci i w innych zrządzeniach Bożych, nie pożądać cudzego itd.; chociaż
rozum może spełniać uczynki świeckie.
28. Fałszywe jest także to i ubliża Chrystusowi, że nie popełniają grzechu
ludzie, którzy spełniają przykazania Boże bez świadomości łaski.
29. Na poparcie tego naszego mniemania mamy świadectwa nie tylko z Pisma
św., lecz także z ojców Kościoła. Albowiem Augustyn bardzo często
rozprawia się z pelagianami, iż łaska nie zostaje nam dana dla naszych
zasług. A o „naturze i łasce" powiada: „Jeżeli wystarcza naturalna
możliwość przez wolną wolę zarówno do tego, by poznać, jak należy żyć, jak
i do tego, by dobrze żyć, to Chrystus daremnie umarł, a więc pozbawione
jest znaczenia zgorszenie krzyża".
30. Dlaczego także ja nie miałbym tu zawołać? Owszem, będę wołał i w bólu
jako chrześcijanin będę gromił: „Odłączyliście się od Chrystusa wy, którzy
z samego przyrodzenia jesteście sprawiedliwi, wypadliście z łaski" (Gal.
5, 3). Nie znając bowiem sprawiedliwości Bożej, a chcąc ustanowić własną,
nie poddajecie się sprawiedliwości Bożej. Jak bowiem Chrystus jest końcem
Zakonu (Rzym. 10, 3—4), tak też jest Zbawicielem grzesznej natury ludzkiej
ku usprawiedliwieniu każdego wierzącego.
31. A u Jana (8, 36) jest powiedziane: „Jeśli was Syn wyswobodzi,
prawdziwie wolnymi będziecie". Nie możemy więc uwolnić się od grzechów
przez rozum i zasłużyć sobie odpuszczenia grzechów. U Jana (3, 5) jest
napisane: „Jeśli się kto nie narodzi z wody i Ducha, nie może wejść do
Królestwa Bożego". A że trzeba się odrodzić przez Ducha świętego,
sprawiedliwość dyktowana przez rozum nie usprawiedliwia nas przed Bogiem,
nie spełnia Zakonu.
32. List do Rzymian głosi: „Wszystkim brak chwały Bożej" (3, 23), to
znaczy: brak mądrości i sprawiedliwości Bożej, która Boga poznaje i
wielbi. I dalej: „Zamysł ciała wrogi jest Bogu, nie jest bowiem poddany
Zakonowi Bożemu, i nawet nie może mu się poddać (...) A ci, którzy są
cieleśni, Bogu podobać się nie mogą" (8, 7—8).
33. A te świadectwa są tak wyraźne, że nie potrzeba tu bystrego
rozumowania, lecz tylko uważnego .słuchania, by posłużyć się słowami
Augustyna, jakimi on się posłużył w tej samej sprawie. Jeśli zamysł ciała
jest wrogi Bogu, to ciało grzeszy także wtedy, gdy spełniamy zewnętrzne
świeckie uczynki. Jeżeli nie może poddać się Zakonowi Bożemu, to z
pewnością grzeszy, chociaż nawet ma znakomite czyny i godne chwały według
ludzkiego sądu.
34. Przeciwnicy nasi biorą pod uwagę przykazania drugiej tablicy, które
dotyczą sprawiedliwości świeckiej, zewnętrznej, jaką ma na myśli rozum. I
zadowoleni z niej sądzą, że zadośćuczynią Zakonowi. Tymczasem nie
dostrzegają tablicy pierwszej która przykazuje, abyśmy miłowali Boga i
abyśmy prawdziwie przyjęli, że Bóg gniewa się na grzech, prawdziwie bali
się Boga i prawdziwie pewni byli, że Bóg wysłuchuje. Atoli umysł ludzki
bez Ducha Świętego albo jest pewny siebie i gardzi sądem Bożym, albo gdy
Bóg ukarze, ucieka przed Nim, a gdy go sądzi, nienawidzi Go.
35. Dlatego przykazaniom pierwszej tablicy nie jest posłuszny. Ponieważ
więc w naturze ludzkiej tkwi wzgarda Boga, powątpiewanie o Słowie Bożym, o
groźbach i obietnicach Bożych, ludzie grzeszą nawet wtedy, gdy spełniają
zacne uczynki bez Ducha Świętego, ponieważ spełniają je z sercem bezbożnym
według słów: „Co nie jest z wiary, grzechem jest" (Rzym. 14, 23). Tacy
bowiem działają ze wzgardą Boga — jak myśli Epikur [sądząc], że Bóg się o
niego nie stara, nie bierze go pod uwagę ani go nie wysłuchuje. Ta wzgarda
[Boga] podważa wartość także uczynków nawet na pozór szlachetnych — gdyż
Bóg serca osądza.
36. Wreszcie bardzo nierozsądnie piszą przeciwnicy, że ludzie winni
wiekuistego gniewu zasługują sobie na odpuszczenie grzechów przez
wymuszony akt miłości, skoro niemożliwością jest miłować Boga, zanim
pierwej nie zostanie przez wiarę pochwycone odpuszczenie grzechów. Serce
bowiem czujące prawdziwie, że Big jest zagniewany, nie może Boga miłować,
jeżeli Bóg nie okaże mu swojej łaskawości. Dopóki przeraża i wydaje się
być tym, który przeznacza na wieczną śmierć, natura ludzka nie może
wznieść się na tyle, by zagniewanego, sądzącego i karzącego miłować.
37. Łatwo jest ludziom gnuśnym wymyślać owe majaki o miłowaniu, że
obwiniony o grzech śmiertelny może Boga miłować nade wszystko, ponieważ
nie zastanawiają się nad tym, co to jest za męka czuć gniew i sąd Boży.
Przecież w walce i zmaganiu się sumienia doświadcza ono nicości owych
spekulacji filozoficznych.
38. Powiada Paweł: „Zakon wywołuje gniew" (Rzym. 4, 15). Nie powiada, że
„ludzie przez Zakon zasługują na odpuszczenie grzechów". Zakon bowiem
zawsze oskarża sumienie i przerasta je. A więc nie usprawiedliwia,
ponieważ sumienie przerażone przez Zakon ucieka przed sądem Bożym. Mylą
się więc ci, którzy ufność pokładają w tym, że przez Zakon, przez swoje
uczynki zasługują sobie na odpuszczenie grzechów.
39. Na razie niech wystarczą te słowa o sprawiedliwości dyktowanej przez
rozum, czyli o sprawiedliwości Zakonu, o której uczą przeciwnicy. Albowiem
nieco później, gdy mówić będziemy o naszym .poglądzie dotyczącym
sprawiedliwości z wiary, ten sam temat wymagać będzie przedłożenia
liczniejszych świadectw. One też dopomogą do obalenia tych błędów naszych
przeciwników, które dotychczas oceniliśmy.
40. Ponieważ więc ludzie nie mogą z własnych sił spełniać Zakonu Bożego i
wszyscy są pod grzechem, i winni są wiecznego gniewu i śmierci, dlatego
nie możemy uwolnić się przez Zakon od grzechów i być usprawiedliwieni,
lecz dana nam jest obietnica odpuszczenia grzechów i usprawiedliwienia
przez wzgląd na Chrystusa, który za nas zastał wydany, aby zadośćuczynić
za grzechy świata, i ustanowiony został jako pośrednik i pojednawca.
41. A ta obietnica nie jest uwarunkowana naszymi zasługami, lecz darmo
oferuje odpuszczenie grzechów i usprawiedliwienie, jak powiada Paweł:
„Jeżeli z uczynków, to już nie jest łaska" (Rzym. 11, 6), a gdzie indziej:
„Sprawiedliwość Boża objawiona jest bez Zakonu, to znaczy darmo dane jest
odpuszczenie grzechów" (Rzym. 3, 20). Pojednanie nie zawisło od naszych
zasług.
42. Jeśliby bowiem od naszych zasług zawisło odpuszczenie grzechów i
pojednanie, byłoby ono z Zakonu i byłoby nieużyteczne. Ponieważ Zakonu nie
spełniamy, wynikałoby z tego także, że obietnica pojednania nigdy by nam
nie była dana. Tak argumentuje Paweł w Liście do Rzymian (4, 14):
„Jeżeliby dziedzictwo było z Zakonu, daremna byłaby wiara i obietnica
wniwecz by się obróciła". Jeśliby bowiem obietnica uwarunkowana była
naszymi zasługami i Zakonem, to skoro Zakonu nigdy nie spełniamy,
wynikałoby z tego, że obietnica jest nieużyteczna.
43. Skoro zaś usprawiedliwienie dochodzi do skutku przez obietnicę łaski
(daną nam darmo), wynika z tego, że sami nie możemy się usprawiedliwić. W
przeciwnym razie na co potrzebna byłaby obietnica? Ponieważ zaś obietnicy
nie można przyjąć inaczej, jak tylko przez wiarę, Ewangelia, która jest we
właściwym sensie obietnicą odpuszczenia grzechów i usprawiedliwienia
przez, wzgląd na Chrystusa, zwiastuje sprawiedliwość z wiary w Chrystusa,
której Zakon nie naucza; nie jest też ona sprawiedliwością z Zakonu.
44. Zakon bowiem domaga się od nas, byśmy spełniali uczynki i byli
doskonałymi. Lecz obietnica oferuje nam, udręczonym grzechem i śmiercią,
za darmo pojednanie przez wzgląd na Chrystusa, pojednanie, które otrzymuje
się nie przez uczynki, lecz jedynie przez wiarę. Wiara ta nie przynosi
przed oblicze Boga ufności we własne zasługi, lecz jedynie ufność w
obietnicę, czyli w miłosierdzie obiecane w Chrystusie.
45. Więc ta wiara szczególna, dzięki której każdy wierzy, iż są mu
odpuszczone grzechy przez wzgląd na Chrystusa i że Bóg jest ubłagany i
pojednany przez wzgląd na Chrystusa, osiąga odpuszczenie grzechów i
usprawiedliwia nas. A ponieważ dzięki pokucie, to jest w trwogach,
pociesza i podnosi serca, odradza nas i przynosi Ducha Świętego, tak iż
następnie możemy spełniać Zakon Boży — miłować Boga, prawdziwie Go się
bać, prawdziwie przyjmować, że Bóg może nas wysłuchać, być Bogu
posłusznymi we wszelkich udrękach, uśmiercać pożądliwość itd.
46. Tak tedy wiara, która przyjmuje odpuszczenie grzechów darmo, stawiając
wobec gniewu Bożego nie nasze własne zasługi lub naszą miłość, lecz
pośrednika i pojednawcę Chrystusa, ta wiara jest prawdziwym poznaniem
Chrystusa i ona korzysta z dobrodziejstw Chrystusowych, odradza serca i
przewyższa spełnianie Zakonu.
47. O tej wierze nie ma w nauce naszych przeciwników ani jednej
najdrobniejszej wzmianki. Dlatego ganimy przeciwników, że przekazują tylko
poglądy o sprawiedliwości z Zakonu, a nie przekazują nauki, o
sprawiedliwości z Ewangelii, która głosi sprawiedliwość z wiary w
Chrystusa.
Edycja za: Wybrane Księgi Symboliczne Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego. Przekład z jęz. łacińskiego przez ks. bp dr Andrzeja Wantułę oraz ks. prof. dr hab. Wiktora Niemczyka. Wydawnictwo Zwiastun - Warszawa 1980
e-mail: internet@luteranie.pl (c) 2002 - Konsystorz Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w RP