
![]()
[Apologia
Konfesji Augsburskiej]
O miłości i
wypełnianiu Zakonu
122. Tutaj przeciwnicy nasi przytaczają takie słowa biblijne: „Jeżeli
chcesz wejść do żywota, przestrzegaj przykazań" (Mat 19, 17) oraz: „Ci,
którzy Zakon wypełniają, będą usprawiedliwieni" (Rzym. 2, 13), i inne
liczne podobne słowa o Zakonie i uczynkach. Zanim na to odpowiemy, musimy
najpierw powiedzieć, co myślimy o miłości i wypełnianiu Zakonu.
123. Napisane jest u proroka Jeremiasza (31, 33): „Dam Zakon mój do serc
ich", a w Liście do Rzymian (3, 31) Paweł mówi: „Zakon utwierdzamy, a nie
unicestwiamy przez wiarę". Chrystus powiada: „Jeśli chcesz wejść do
żywota, przestrzegaj przykazań", a Paweł w Liście do Koryntian (13, 3):
"Jeślibym miłości nie miał, jestem niczym".
124. Te i tym podobne wypowiedzi świadczą, iż Zakon powinien być w nas
wszczepiony i coraz lepiej spełniany. Mówimy zaś nie o obrzędach, lecz o
Zakonie, który zawiera przykazania dotyczące poruszeń serca, mianowicie o
Dekalogu.
125. Ponieważ zaś wiara przynosi Ducha Świętego i rodzi nowe życie w
sercach, konieczne jest, by rodziła duchowe poruszenia serca. Jakie zaś są
to poruszenia, ukazuje prorok, gdy mówi: „Dam Zakon mój do serc ich"
(Jer.31, 33). Gdy więc jesteśmy usprawiedliwieni z wiary i odrodzeni,
zaczynamy bać się Boga, miłować Go, szukać u Niego i oczekiwać od Niego
pomocy, dziękować Mu i chwalić Go, i być Mu posłuszni w utrapieniach.
Zaczynamy też miłować bliźnich, ponieważ serca czują duchowe i święte
poruszenia.
126. To zaś nie może się stać, zanim nie zostaniemy usprawiedliwieni z
wiary i jako odrodzeni nie otrzymamy Ducha Świętego. Bo Zakonu nie można
spełniać bez Chrystusa, podobnie jak nie można go spełniać bez Ducha
Świętego.
127. Ducha Świętego otrzymuje się przez wiarę, według słowa: „Abyśmy
obiecanego Ducha otrzymali przez wiarę" (Gal. 3,14).
128. Jakimże zaś sposobem może serce ludzkie miłować Boga, póki sądzi, że
On — Bóg — straszliwie się gniewa i uciska nas doczesnymi i wiecznymi
utrapieniami? Zakon zaś zawsze oskarża nas i zawsze ukazuje, że Bóg się
gniewa.
129. Boga więc nie miłuje się, zanim przez wiarę nie uchwycimy Jego
miłosierdzia. Dopiero wtedy staje się On przedmiotem miłowania.
130. Chociaż więc uczynki świeckie, czyli zewnętrzne uczynki Zakonu, mogą
w pewnej mierze być spełniane bez Chrystusa i bez Ducha Świętego, to
jednak z tego, co powiedzieliśmy, wynika, że uczynki, które są
właściwością Zakonu Bożego, to znaczy nastroje i poruszenia serca wobec
Boga, nakazane na pierwszej tablicy, nie mogą być dokonane bez Ducha
Świętego.
131. Lecz przeciwnicy nasi, to są mili teolodzy, oni patrzą tylko na drugą
tablicę i baczą jedynie na uczynki z dziedziny życia publicznego, o
pierwszą tablicę wcale nie dbają, jak gdyby ona w ogóle nie należała do
rzeczy, czyli domagają się jedynie zewnętrznej pobożności, owego zaś
wiekuistego prawa, wyniesionego daleko ponad umysł i rozumienie wszystkich
stworzeń, które brzmi: „Będziesz miłował Pana, Boga swego, ze wszystkiego
serca...", nie biorą wcale pod uwagę.
132. Atoli Chrystus po to został dany, ażeby ze względu na Niego darowane
nam zostało odpuszczenie grzechów i Duch Święty, i by zrodził w nas nowe i
wieczne życie i wieczną sprawiedliwość. Dlatego Zakonu nie można
prawdziwie spełniać inaczej, jak tylko przez wiarę po otrzymaniu Ducha
Świętego (Jan 15, 15). Toteż Paweł powiada, że Zakon zostaje utwierdzony
przez wiarę, a nie unicestwiony (Rzym. 3, 31), ponieważ Zakon dopiero
wtedy może być spełniony, gdy dany zostaje Duch Święty.
133. I naucza Paweł (II Kor. 3, 15 i n.), że zasłona, którą zakryta jest
twarz Mojżesza, nie może być usunięta inaczej, jak tylko przez wiarę w
Chrystusa, przez którą otrzymuje się Ducha Świętego. Powiada bowiem tak:
„Aż po dzisiejszy dzień ilekroć czyta się Mojżesza, zasłona leży na
ich sercach, gdy zaś nawrócą się do Pana, zasłona zostanie zdjęta. A Pan
jest Duchem; gdzie zaś jest Duch Pański, tam jest wolność".
134. A przez zasłonę rozumie Paweł ludzki pogląd o Zakonie, o Dekalogu i o
obrzędach, mianowicie, że obłudnicy mniemają, iż zewnętrzne i świeckie
uczynki zadość czynią Zakonowi Bożemu, a ofiary i nabożeństwa przez samo
ich dokonanie usprawiedliwiają przed Bogiem.
135. Zdjęta zaś zostaje z nas ta zasłona, usunięta zostaje pomyłka wtedy,
gdy Bóg ukazuje sercom naszą nieczystość i wielkość grzechu. Wtedy dopiero
widzimy, że daleko nam do wypełniania Zakonu. Poznajemy, jak to ciało
pewne siebie i gnuśne nie ma bo jaźni Bożej i nie wierzy, że Bóg niebo i
ziemię, i całe stworzenie stworzył, dał mu tchnienie i stale je utrzymuje
i od złego zachowuje. Wtedy doświadczamy, że nie ma w nas wiary, iż Bóg
odpuszcza i wysłuchuje. Gdy zaś usłyszawszy o Ewangelii i o odpuszczeniu
grzechów przez Wiarę, podnosimy się, otrzymujemy Ducha Świętego, tak iż
możemy w sposób prawy myśleć o Bogu, bać się Go i wierzyć w Niego. Z tego
wyraźnie wynika, że nie można spełniać Zakonu bez Chrystusa i bez Ducha
Świętego.
136. Wyznajemy więc, że konieczną jest rzeczą, by Zakon był w nas
wszczepiony coraz lepiej był przez nas spełniany. Skupiamy też zarazem w
jedną całość jedno i drugie — wewnętrzne duchowe nastroje i zewnętrzne
dobre uczynki. Fałszywie więc oczerniają nas przeciwnicy, że nasi ludzie
nie uczą o dobrych uczynkach, skoro ich nie tylko wymagają, lecz także
ukazują, jak je można spełniać.
137. W rezultacie wychodzi na to, że obłudnikami są ci, którzy usiłują o
własnych siłach wypełniać Zakon, a nie są w stanie wykonywać tego, co
usiłują.
138. O wiele za słaba jest bowiem ludzka natura, by mogła o własnych
siłach dać odpór diabłu trzymającemu w niewoli wszystkich, którzy nie są
uwolnieni przez wiarę.
139. Potrzebna jest moc Chrystusowa przeciwko diabłu, byśmy wiedząc o tym,
iż przez wzgląd na Chrystusa zostajemy wysłuchani i mamy obietnicę,
zabiegali o to, by rządził nami i walczył za nas Duch Święty, byśmy
omamieni nie błądzili, byśmy zwabieni na manowce nie przedsiębrali nic
przeciwko woli Bożej. Tak naucza Psalm 68, 18: „Pojmanych uprowadził do
niewoli, dał dobre rzeczy ludziom". Chrystus bowiem zwyciężył diabła i dał
nam obietnicę i Ducha Świętego, abyśmy i sami z pomocą Bożą zwyciężali. A
w I Liście Jana (3,8) jest powiedziane: „Na to zjawił się Syn Boży, aby
zniweczyć dzieła diabelskie".
140. Następnie nie tego tylko nauczamy, w jaki sposób można Zakon
wypełniać, lecz także, w jaki sposób ma się podobać Bogu to, co ma być
spełnione, mianowicie nie w taki, że zadośćuczynimy Zakonowi, lecz w taki,
że jesteśmy w Chrystusie, jak to nieco dalej powiemy. Jest więc rzeczą
wiadomą, że nasi wymagają dobrych uczynków.
141. Owszem, dodajemy nadto, że niemożliwością jest, by miłość Boga,
chociaż jest mała, dała się oderwać od wiary, ponieważ przez Chrystusa
mamy dostęp do Ojca, i otrzymawszy odpuszczenie grzechów, prawdziwie już
stwierdzamy, że mamy Boga, to znaczy, że On ma pieczę nad nami, wzywamy
Go, dziękujemy Mu, boimy się i miłujemy Go. Jan w I Liście (4,19) naucza:
„My Go miłujemy przeto, iż On nas pierwej umiłował" i dał Syna swego za
nas, i odpuścił nam grzechy. W ten sposób zaznacza, że wiara poprzedza, a
miłość następuje po niej.
142. Podobnie wiara, o której mówimy, jest też w tych, którzy pokutują, to
znaczy, że rodzi się w trwogach sumienia, które czuje, że gniew Boży
skierowany jest przeciwko grzechom naszym, i [wiara] poszukuje
odpuszczenia grzechów i uwolnienia od grzechu. Wśród takich trwóg i w
innych udrękach powinna wiara wzrastać i umacniać się.
143. Stąd też nie może istnieć w tych, którzy żyją według ciała, którzy
rozkoszują się pożądliwościami swoimi i są im podlegli. Paweł mówi w
Liście do Rzymian (8, 1): „Nie ma potępienia dla tych, którzy są w
Chrystusie Jezusie, którzy nie według ciała postępują, lecz według Ducha".
I podobnie w roz. 8, 12 i n.: „Dłużnikami jesteśmy nie ciała, aby według
ciała żyć, jeśli, bowiem według ciała żyć będziecie, pomrzecie — jeśli zaś
Duchem sprawy ciała uśmiercicie, żyć będziecie".
144. Dlatego wiara, która przyjmuje odpuszczenie grzechów sercem
strwożonym i unikającym grzechu, nie mieszka w tych, którzy słuchają
pożądliwością ani nie istnieje obok grzechu śmiertelnego.
145. Z tych skutków wiary wybierają nasi przeciwnicy jedno, mianowicie
miłość, i nauczają, że miłość usprawiedliwia. Tak tedy wynika z tego
wyraźnie, że oni uczą tylko o Zakonie. Nie uczą jako pierwszej zasady, iż
przez wiarę otrzymujemy odpuszczenie grzechów. Nie nauczają o pośredniku
Chrystusie, że ze względu na Chrystusa Bóg jest, dla nas łaskawy, lecz że
ze względu na naszą miłość. A jednak nie powiadają, jaka jest ta miłość,
ani zresztą nie mogą powiedzieć.
146. Głoszą, że wypełniają Zakon, chociaż chwała ta należy się właściwie
Chrystusowi, a zaufanie do własnych uczynków przeciwstawiają wyrokowi
Bożemu, mówią bowiem, iż de condigno (według godności) zasługują na
łaskę i żywot wieczny. A taka ufność to po prostu ufność bezbożna i
próżna. Albowiem w tym życiu nie możemy zadośćuczynić Zakonowi, ponieważ
natura cielesna nie przestaje rodzić złych skłonności, chociaż Duch Święty
im się w nas przeciwstawia.
147. Lecz może ktoś zapyta: Skoro także przyznajemy, że miłość jest
dziełem Ducha Świętego i skoro jest ona sprawiedliwością, ponieważ jest
wypełnianiem Zakonu, to dlaczego nie nauczamy, że ona usprawiedliwia? Na
to należy odpowiedzieć tak: Otóż jest rzeczą pewną, że odpuszczenia
grzechów nie otrzymujemy ani przez naszą miłość, ani ze względu na naszą
miłość, lecz tylko przez wiarę ze względu na Chrystusa.
148. Jedynie wiara, która baczy na obietnicę i wie, że dlatego na pewno
należy obstawać przy tym, iż Bóg przebacza, ponieważ Chrystus niedaremnie
umarł itd., jedynie taka wiara przezwycięża trwogi grzechu i śmierci.
149. Jeżeli ktoś wątpi, czy grzechy są mu odpuszczone, to znieważa
Chrystusa, gdyż sądzi, że jego grzech jest większy albo skuteczniejszy
aniżeli śmierć lub obietnica Chrystusa. Gdy Paweł powiada, że łaska jest
obfitsza niż grzech (Rzym. 5, 20), to znaczy, że miłosierdzie jest większe
niż grzech.
150. Jeżeli ktoś myśli, że dlatego dostępuje odpuszczenia grzechów,
ponieważ miłuje, to znieważa Chrystusa i dowie się przy sądzie Bożym, że
to zaufanie do własnej sprawiedliwości jest bezbożne i próżne. Dlatego do
pojednania i usprawiedliwienia konieczna jest wiara.
151. A jak nie otrzymujemy odpuszczenia grzechów przez inne cnoty wymagane
przez Zakon lub ze względu na nie, mianowicie przez cierpliwość, czystość
posłuszeństwo wobec władzy itd., chociaż należy te cnoty pielęgnować, tak
też nie ze względu na miłość do Boga otrzymujemy odpuszczenie grzechów,
chociaż konieczne jest jej pielęgnowanie.
152. Zresztą znany jest nawyk językowy, że niekiedy używamy jednego i tego
samego słowa na określenie i przyczyny, i skutku, rozumiejąc przez nie i
jedno, i drugie (kata synekdochen).
153. Tak u Łukasza (7, 47) Chrystus powiedział: „Wiele grzechów jej
odpuszczono, bo wiele umiłowała". Samego siebie objaśnia tutaj Chrystus,
gdy dodaje: „Wiara twoja zbawiła cię" (Łuk. 7, 50). Więc Chrystus nie
chciał przez to powiedzieć, że ta kobieta przez uczynek miłości zasłużyła
sobie na odpuszczenie grzechów. Dlatego więc wyraźnie powiada: „Wiara
twoja zbawiła cię". A wiarą jest to, że się chwyta miłosierdzie Boże ze
względu na Słowo Boże darmo. Jeżeli ktoś zaprzecza temu, że to jest wiara,
to zgoła nie rozumie, co to jest wiara.
154. A samo to wydarzenie, w tym miejscu Ewangelii (Łuk. 7,36—50)
opowiedziane ukazuje co Chrystus nazywa miłością. Kobieta przychodzi do
Chrystusa w tym mniemaniu, że u Niego należy szukać odpuszczenia grzechów.
To uczczenie jest najwyższym uczczeniem Chrystusa. Nic większego nie mogła
Chrystusowi przypisać, bo było to prawdziwym uznaniem Go za Mesjasza, gdy
u Niego szukała odpuszczenia grzechów. Tak o Chrystusie myśleć, tak Go
uczcić, tak chwycić się Chrystusa, to jest prawdziwie wierzyć. Chrystus
zaś użył tu słowa „miłość" nie w zastosowaniu do tej kobiety, lecz w
zastosowaniu do faryzeusza, ponieważ porównuje pełne uczczenie Go przez
faryzeusza z pełnym uczczeniem Go przez kobietę. Karci faryzeusza za to,
że nie uznał Go za Mesjasza, chociaż tamten okazał Mu zewnętrzne objawy
szacunku jako gościowi, mężowi wybitnemu i świętemu. Wskazuje na kobietę i
wypowiada się o jej uczczeniu Go, o jej maści, o jej łzach itd., a
wszystko to były oznaki jej Wiary i pewnego rodzaju wyznanie, mianowicie,
że poszukiwała u Chrystusa odpuszczenia grzechów. Jest to zaiste doskonały
przykład, który nie bez przyczyny skłonił Chrystusa, iż skarcił
faryzeusza, męża mądrego i zacnego, wszakże niewierzącego. Wyrzuca mu jego
bezbożność i napomina go, podając za przykład kobietę. Wskazuje, że to
brzydko, kiedy nieuczona kobieta wierzy w Boga, on zaś, uczony w Zakonie,
nie wierzy, nie uznaje Go za Mesjasza, nie szuka u Niego odpuszczenia
grzechów i zbawienia.
155. Tak więc pochwala całe to uczczenie, i jak często dzieje się w Piśmie
Św., że w jednym słowie obejmujemy bogatą treść, o czym powiemy jeszcze
poniżej, przytaczając podobne miejsca jak np.: „Dajcie to, co wewnątrz, na
jałmużnę, a wszystko będzie dla was czyste" (Łuk. 11, 41). [Chrystus]
wymaga nie tylko jałmużny, lecz także sprawiedliwości z wiary. Tak i tutaj
mówi: „Odpuszczono jej liczne grzechy, gdyż wiele umiłowała", to znaczy,
ponieważ prawdziwie mnie uczciła wiarą i objawami, i oznakami wiary.
Ujmuje tym słowem całe jej uczczenie. Tymczasem jednak nauka w tym jest
taka, że właściwie odpuszczenie grzechów otrzymuje się z wiary, chociaż
powinny towarzyszyć jej miłość, wyznanie i inne dobre owoce. Ale z tego
nie wynika, że te owoce są zapłatą, są wyrównaniem, z powodu którego dane
bywa odpuszczenie grzechów, które by nas pojednało z Bogiem.
156. O wielkiej rzeczy rozprawiamy, o chwale Chrystusowej, o tym, skąd
zacne umysły mają zyskiwać pewną i mocną pociechę: czy ufność należy
pokładać w Chrystusie, czy w naszych uczynkach.
157. Jeżeli należy ją pokładać w naszych uczynkach, odebrana zostaje
Chrystusowi godność pośrednika i pojednawcy, i przy sądzie Bożym dowiemy
się, że ta ufność jest próżna, i sumienia nasze popadają w zwątpienie. Bo
jeżeli odpuszczenie grzechów i pojednanie nie spotyka nas darmo przez
wzgląd na Chrystusa, lecz przez wzgląd na naszą miłość, nikt nie osiągnie
odpuszczenia grzechów inaczej, jak tylko wtedy, gdy spełni Zakon, ponieważ
Zakon nie usprawiedliwia, dopóki może nas oskarżać.
158. Jasną przeto jest rzeczą, że skoro usprawiedliwienie to pojednanie
przez wzgląd na Chrystusa, zostajemy usprawiedliwieni z wiary.
159. Odpowiedzmy więc teraz na ten zarzut, który powyżej przytoczyliśmy.
Słusznie myślą nasi przeciwnicy, że miłość jest wypełnianiem Zakonu, a
posłuszeństwo wobec Zakonu zapewne jest sprawiedliwością, lecz mylą się,
gdy uważają, że usprawiedliwieni zostajemy z uczynków Zakonu. Skoro zaś
nie zostajemy usprawiedliwieni z uczynków Zakonu, lecz odpuszczenie
grzechów i pojednanie otrzymujemy z wiary przez wzgląd na Chrystusa, a nie
przez wzgląd na miłość lub spełnianie Zakonu, wynika stąd nieodparcie, że
usprawiedliwieni zostajemy z wiary w Chrystusa.
160. Następnie: owo wypełnianie Zakonu, czyli posłuszeństwo wobec Zakonu,
jest wprawdzie sprawiedliwością, gdy jest całkowite, lecz w nas jest ono
ograniczone i nieczyste. Dlatego nie cieszy się ono upodobaniem u Boga
przez wzgląd na siebie samo i nie przez wzgląd na nie samo zostaje uznane.
161. Chociaż zaś na podstawie tego, co powyżej powiedziano, wiadomo, że
usprawiedliwienie oznacza nie tylko początek odnowienia, lecz i
pojednanie, dzięki któremu także później stajemy się miłymi Bogu, jednak
teraz o wiele jaśniej będzie można dostrzec, że owo wszczepione w nas
wypełnianie Zakonu nie usprawiedliwia, ponieważ zostaje uznane jako miłe
Bogu tylko przez wzgląd na wiarę. I nie należy pokładać ufności w tym, że
dzięki własnej doskonałości i wypełnianiu Zakonu zostajemy uznani za
sprawiedliwych przed Bogiem, lecz raczej [ufać, że dzieje się to] przez
wzgląd na Chrystusa.
162. A przede wszystkim dlatego, ponieważ Chrystus nie przestaje być
pośrednikiem wtedy, gdy już zostaliśmy odnowieni. Błądzą ci, którzy
wyobrażają sobie, że On wysłużył dla nas tylko pierwszą łaskę, wobec czego
potem cieszymy się upodobaniem u Boga dzięki naszemu wypełnianiu Zakonu i
wysługujemy sobie żywot wieczny.
163. Chrystus pozostaje pośrednikiem i powinniśmy zawsze obstawać przy tym
i być tego pewni, że Bóg przez wzgląd na Niego jest dla nas łaskawy,
chociaż byśmy byli niegodni. Paweł otwarcie naucza, gdy mówi: „Do niczego
się nie poczuwam, lecz przez to nie jestem jeszcze usprawiedliwiony" (I
Kor. 4, 4), ale myśli, że przez wiarę zostaje uznany za sprawiedliwego
przez wzgląd na Chrystusa. Zgodnie ze słowami: „Błogosławieni, których
grzech jest odpuszczony" (Ps. 32, 1; Rzym. 4, 7). To odpuszczenie zaś
otrzymuje się zawsze z wiary. Podobnie też zaliczenie sprawiedliwości z
Ewangelii następuje na podłożu obietnicy, zawsze więc przyjmuje się je
wiarą; dlatego też należy obstawać przy tym, że z wiary zostajemy uznani
za sprawiedliwych przez wzgląd na Chrystusa.
164. Gdyby odrodzeni mieli potem myśleć, że będą miłymi Bogu z powodu
wypełniania Zakonu, to kiedy sumienie byłoby pewne, że Bóg ma w nim
upodobanie, skoro Zakonowi nigdy zadość nie, czynimy?
165. Dlatego
należy zawsze powracać do obietnicy, nią powinna być podtrzymywana słabość
nasza, i przy tym należy obstawać, że za sprawiedliwych zostajemy uznani
przez wzgląd na Chrystusa, który siedzi na prawicy Ojca i stale wstawia
się za nami (Rzym. 8, 34). Tego arcykapłana znieważa każdy, jeśli uważa
siebie za sprawiedliwego i przyjętego do łaski przez wzgląd na swoje
własne wypełnianie Zakonu, a nie przez wzgląd na Jego obietnicę. I trudno
wprost zrozumieć, jak ktoś może sobie wyobrażać, iż jest sprawiedliwy
przed Bogiem z wykluczeniem pojednawcy i pośrednika Chrystusa.
166. A zatem na cóż potrzebna jest tak długa dysputa? Całe Pismo św., cały
Kościół woła, że Zakonowi nie czyni się zadość! A więc owo zaledwie
wszczepione w człowieka wypełnianie Zakonu nie ma u Boga upodobania przez
wzgląd na nie samo, lecz przez wzgląd na wiarę w Chrystusa.
167. Poza tym Zakon stale nas oskarża. Któż bowiem dostatecznie miłuje
albo dostatecznie boi się Boga? Kto z dostateczną cierpliwością znosi
utrapienia nałożone przez Boga? Kto nie popada często w powątpiewanie, czy
sprawami ludzkimi rządzi wola Boża, czy przypadek? Kto nie popada często w
powątpiewanie, czy Bóg go wysłuchuje? Kto nie złości się często, że
bezbożnym lepiej się powodzi, że bezbożni uciskają nabożnych? Kto spełnia
swoje powołanie? Kto miłuje bliźniego jak siebie samego? Kogo nie pobudza
pożądliwość?
168. Dlatego Paweł powiada: „Nie czynię dobrego, które chcę, tylko zło,
którego nie chcę, to czynię" (Rzym. 7,19). I dalej w w. 25: „Umysłem służę
Zakonowi Bożemu, ale ciałem służę zakonowi grzechu". Otwarcie więc głosi,
że służy zakonowi grzechu. A Dawid mówi: „Nie wchodź w sąd ze. sługą
swoim, albowiem nie będzie usprawiedliwiony przed obliczem twoim żaden
żyjący" (Ps. 143,2). Tutaj także sługa Boży błaga o zwolnienie od sądu. I
znowu podobnie: „Błogosławiony człowiek, któremu Bóg nie zalicza grzechu"
(Ps. 32, 2). Zawsze więc w słabości naszej jest przy nas grzech, fetory
mógł być zaliczony i o którym nieco dalej powiada: „O to modlić się będzie
do ciebie każdy święty". A to wskazuje, że także święci powinni prosić o
odpuszczenie grzechów.
169. Gorzej niż ślepymi są ci, którzy sądzą, że złe afekty w ciele nie są
grzechami; mówi o nich Paweł: „Ciało pożąda przeciwko Duchowi, a Duch
przeciwko ciału" (Gal. 5,17).
170. Ciało nie ufa Bogu, a ufa rzeczom tego świata, szuka pomocy ludzkiej
w niedoli, nawet przeciwko woli Bożej, ucieka przed utrapieniami, które
powinno się znosić z tego powodu, ponieważ pochodzą z Bożego polecenia,
powątpiewa o miłosierdziu Bożym. Z takimi afektami zmaga się Duch Święty w
sercach, aby je stłumić i uśmiercić, a tchnąć nowe duchowe poruszenia.
171. Lecz co do tej sprawy przytoczymy poniżej więcej świadectw, chociaż z
nimi wszędzie spotkać się można, nie tylko w Piśmie św., lecz i u świętych
ojców.
172. Bardzo wyraźnie mówi o tym Augustyn: „Wszystkie przykazania Boże są
przez nas spełniane, gdy zostaje nam przebaczone to, czego nie
dopełniamy". Domaga się wiec wiary, nawet przy dobrych uczynkach, byśmy
wierzyli, że podobamy się Bogu przez wzgląd na Chrystusa, a nie że uczynki
same przez się są godne tego, by się podobać.
173. A Hieronim przeciwko pelagianom powiada: „Więc jesteśmy
sprawiedliwymi wtedy, gdy przyznajemy, że jesteśmy grzesznikami, a
sprawiedliwość nasza nie wynika z naszej własnej zasługi, lecz z
miłosierdzia Bożego".
174. Musi więc przy ledwie wszczepionym w nas wypełnianiu Zakonu być
obecna wiara, która stanowi o tym, że przez wzgląd na Chrystusa Bóg jest
nam łaskawy. Albowiem miłosierdzia nie można uchwycić inaczej, jak tylko
wiarą, jak już powyżej kilkakrotnie było powiedziane.
175. Dlatego gdy Paweł powiada, że Zakon utwierdzony jest przez wiarę, to
nie należy tego rozumieć, iż odrodzeni przez wiarę przyjmują Ducha
Świętego i doznają poruszeń zgodnych z Zakonem Bożym, lecz o wiele
bardziej chodzi tutaj o to, by dodać, iż powinniśmy uważać, że daleko nam
do doskonałości wymaganej przez Zakon.
176. Dlatego nie możemy stać na stanowisku, że zostajemy poczytani za
sprawiedliwych przed Bogiem ze względu na nasze spełnianie Zakonu, lecz
ażeby sumienie zostało uspokojone, należy poszukiwać usprawiedliwienia
gdzie indziej. Nie jesteśmy bowiem sprawiedliwi przed Bogiem dopóty,
dopóki uciekając przed sądem Bożym, gniewamy się na Boga.
177. Należy więc uważać, że zostajemy uznani za sprawiedliwych jako
pojednani przez wiarę ze względu na Chrystusa, a nie ze względu na Zakon
lub ze względu na nasze uczynki, lecz że zaledwie wszczepione w nas
spełnianie Zakonu ma upodobanie u Boga i że przez wzgląd na wiarę nie
zostaje nam zaliczone to, czego nam jeszcze brakuje do dopełnienia Zakonu,
chociaż widok nieczystości naszej nas przeraża.
178. Jeśli tedy usprawiedliwienia należy poszukiwać gdzie indziej, to nie
usprawiedliwiają ani nasza miłość, ani nasze uczynki. Daleko wyżej ponad
naszą czystość, owszem, daleko wyżej ponad wszelki Zakon należy wynieść
śmierć i zadośćuczynienie Chrystusowe, darowane nam, abyśmy przyjęli, że
Bóg jest do nas łaskawie usposobiony ze względu na zadośćuczynienie, a nie
ze względu na nasze wypełnianie Zakonu.
179. O tym uczy Paweł, gdy mówi: „Chrystus wykupił nas od przekleństwa
Zakonu, stawszy się za nas przekleństwem" (Gal. 3,13), to znaczy, że Zakon
potępia wszystkich ludzi, lecz ponieważ Chrystus, będąc bez grzechu,
poniósł karę za grzech ł stał się za nas ofiarą, zniósł prawo Zakonu, by
nie oskarżało, by nie potępiało tych, którzy w Niego wierzą, ponieważ sam
stał się za nich ubłaganiem, przez wzgląd na które zostają oni teraz
poczytani za sprawiedliwych. Skoro zaś są poczytani za sprawiedliwych.
Zakon nie może ich potępiać ani oskarżać, chociaż w rzeczywistości [re
ipsa] Zakonowi zadość nie uczynili. W tej samej myśli pisze: „W
Chrystusie macie pełnię" (Kol, 2,10) — to zaś jest tak, jakby powiedział:
„Chociaż daleko wam jeszcze do doskonałości Zakonu, jednak pozostałe
grzechy was nie potępiają, ponieważ ze względu na Chrystusa mamy
pojednanie pewne i mocne, jeżeli wierzycie, chociaż w cielę waszym tkwi
grzech".
180. Zawsze należy mieć na widoku obietnicę, że Bóg ze względu na swoją
obietnicę, ze względu na, Chrystusa chce być łaskawie usposobiony, chce
usprawiedliwiać, a nie z powodu Zakonu albo naszych uczynków. W tej
obietnicy powinny lękliwe sumienia szukać pojednania i usprawiedliwienia;
tą obietnicą powinny się one podtrzymywać i utwierdzać, że Bóg jest dla
nich łaskawy przez wzgląd na Chrystusa, przez wzgląd na swoją obietnicę.
181. Tak tedy nigdy nie mogą zapewnić pokoju sumienia uczynki, lecz tylko
obietnica. Jeżeli więc usprawiedliwienia i pokoju sumienia należy szukać
gdzie indziej, poza miłością i uczynkami, to miłość i uczynki nie
usprawiedliwiają, chociaż są zaletami określonymi przez Zakon, w miarę
spełniamy tegoż Zakonu. I w tej mierze posłuszeństwo Zakonowi obdarza
sprawiedliwością zakonną. Lecz niedoskonała sprawiedliwość zakonna nie
jest Bogu miła inaczej, jak — tylko przez wzgląd na wiarę. Dlatego nie
usprawiedliwia, to znaczy, ani nie darzy pojednaniem, ani nie odradza, ani
sama z siebie nie czyni nikogo miłym Bogu.
182. Z tego wynika pewny wniosek, że zostajemy usprawiedliwieni przed
Bogiem tylko przez wiarę, gdyż tylko przez wiarę otrzymujemy odpuszczenie
grzechów i pojednanie .przez wzgląd na Chrystusa, ponieważ pojednanie,
czyli usprawiedliwienie, to rzecz obiecana przez wzgląd na Chrystusa, a
nie przez wzgląd na Zakon. Przeto otrzymuje się je jedynie przez wiarę,
chociaż po darowaniu Ducha Świętego towarzyszy jej spełnianie Zakonu.
Edycja za: Wybrane Księgi Symboliczne Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego. Przekład z jęz. łacińskiego przez ks. bp dr Andrzeja Wantułę oraz ks. prof. dr hab. Wiktora Niemczyka. Wydawnictwo Zwiastun - Warszawa 1980
e-mail: internet@luteranie.pl (c) 2002 - Konsystorz Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w RP