
![]()
[Apologia
Konfesji Augsburskiej]
Odpowiedź na
argumenty przeciwników
183. Gdy się więc poznało podłożę tej sprawy, mianowicie różnicę między
Zakonem i obietnicami, czyli Ewangelią, łatwo będzie obalić zarzuty
przeciwników. Przytaczają bowiem wypowiedzi o Zakonie i uczynkach, a
pomijają wypowiedzi o obietnicach.
184. Na wszystkie zaś wypowiedzi o Zakonie można powiedzieć jedno, że
Zakonu nie da się wypełniać bez Chrystusa, a jeśli jakieś zewnętrzne
uczynki są spełniane bez Chrystusa, to Bogu one się nie podobają. Dlatego
gdy się głosi kazanie o uczynkach, to trzeba dodać, że wymagana jest też
wiara, że głosi się kazanie [o uczynkach] ze względu na wiarę, że są one
owocami i świadectwami wiary.
185. Dwuznaczne i niebezpieczne tematy rodzą liczne i odmienne
rozwiązania. Prawdziwą jest bowiem wypowiedź starożytnego poety: „Niepewna
znajomość chorób potrzebuje sama w sobie mądrych leków". Lecz przy
tematach słusznych i wyraźnych jedno czy drugie rozwiązanie, wzięte ze
źródeł, naprawia wszystko, co wydaje się rażące. Tak dzieje się i w tej
sprawie. Albowiem owa reguła, którą ledwo co przytoczyłem, wyjaśnia
wszystkie wypowiedzi, jakie są przytaczane o Zakonie i uczynkach.
186. Wyznajemy bowiem, że Pismo św. przekazuje w jednym miejscu Zakon, w
drugim miejscu Ewangelię, czyli obietnicę zyskanego za darmo odpuszczenia
grzechów ze względu na Chrystusa. Lecz przeciwnicy nasi po prostu obalają
obietnicę zyskanego za darmo odpuszczenia grzechów, gdy zaprzeczają, że
wiara usprawiedliwia, gdy nauczają, że odpuszczenie grzechów i pojednanie
otrzymujemy ze względu na miłość i nasze uczynki.
187. Jeżeli odpuszczenie grzechów zawisłe jest od naszych uczynków i przez
nie jest uwarunkowane, to będzie ono zgoła niepewne, a więc obietnica
będzie unicestwiona.
188. Toteż nabożne umysły nawołujemy do rozważania obietnic i nauczamy o
odpuszczeniu grzechów darowanym nam darmo i o pojednaniu, które dokonuje
się przez wiarę w Chrystusa. Potem dodajemy też naukę o Zakonie. A należy
to wykładać prawidłowo, jak mówi Paweł w II Liście do Tymoteusza 2, 15.
Należy baczyć, co Pismo św. przypisuje Zakonowi, a co obietnicom
[Ewangelii]. Pochwala bowiem uczynki, lecz czyni to tak, iż nie unicestwia
obietnicy danej darmo.
189. Uczynki należy bowiem spełniać z powodu tego, ze Bóg je nakazuje, jak
również w celu pielęgnowania wiary, jak też przez wzgląd na wyznanie i
dziękczynienie. Z tych przyczyn dobre uczynki koniecznie powinny być
spełniane, bo chociaż są one dokonywane w ciele jeszcze zgoła nie
odnowionym, co opóźnia tchnienie Ducha Świętego i kazi nieco swoją
nieczystością, to jednak ze względu na wiarę są to uczynki: święte,
boskie, ofiarne i stanowią przejawy władztwa Chrystusa, pokazującego przed
światem swoje rządy. W nich bowiem Chrystus uświęca serca i poskramia
diabła, by zaś utrzymać Ewangelię między ludźmi, przeciwstawia w świecie
władztwu diabła wyznanie świętych i wobec naszej słabości ukazuje swoją
potęgę.
180. Niebezpieczeństwa, trudy, kazania ap. Pawła, Atanazego, Augustyna i
im podobnych, którzy nauczali Kościół, są świętymi uczynkami, są
prawdziwymi ofiarami przyjętymi przez Boga, są walkami Chrystusowymi,
którymi On poskramia diabła i odpędził go od tych, którzy uwierzyli.
191. Trudy Dawida, poniesione przy prowadzeniu wojen i przy zarządzaniu
własnym domem, są świętymi uczynkami, są prawdziwymi ofiarami, są walkami
Boga broniącego swojego ludu, który miał Słowo Boże przeciwko diabłu,
ażeby do gruntu nie zostało starte poznanie Boga na ziemi.
192. Tak myślimy także o poszczególnych dobrych uczynkach, spełnianych
nawet w najniższych, także prywatnych zawodach. Przez te uczynki triumfuje
Chrystus przeciwko diabłu, tak jak i to, co Koryntianie złożyli jako dar
miłosierdzia (I Kor. 16, 1), było świętym uczynkiem i ofiarą, i walką
Chrystusową przeciwko diabłu, który zabiega, by nic się nie działo na
chwałę Boga.
193. Ganić takie uczynki, jak wyznawanie nauki, znoszenie smutków,
wyświadczanie miłości, umartwianie ciała, byłoby zaiste tym samym, co
ganić sprawowanie przez Chrystusa rządów pośród ludzi.
194. A tutaj dodajemy jeszcze uwagi dotyczące nagród i zasługi. Nauczamy,
że za uczynki dokonane przez wiernych są wyznaczone i obiecane nagrody.
Nauczamy, że dobrymi uczynkami zasługuje się, co prawda nie na
odpuszczenie grzechów, łaskę i usprawiedliwienie (te bowiem osiągamy tylko
przez wiarę), lecz na inne nagrody cielesne i duchowe w tym życiu i po tym
życiu, gdyż Paweł powiada: „Każdy otrzyma zapłatę według swojej pracy" (I
Kor. 3,8). Będą więc nagrody różne, niepodobne jedna do drugiej, ze
względu na różnorodność pracy.
195. Atoli odpuszczenie grzechów jest takie samo i jednakowe dla
wszystkich, tak jak jeden jest Chrystus, i zaofiarowane jest darmo
wszystkim, którzy wierzą, że ze względu na Chrystusa są im odpuszczone
grzechy. Otrzymuje się więc odpuszczenie grzechów i usprawiedliwienie
jedynie przez wiarę, a nie ze względu na jakieś uczynki, tak jak jest
rzeczą pewną, że w trwogach sumienia gniewowi Bożemu nie mogą być
przeciwstawione jakiekolwiek uczynki, jak Paweł wyraźnie mówi:
„Usprawiedliwieni z wiary pokój mamy z Bogiem przez Pana naszego Jezusa
Chrystusa, przez którego też dostęp mamy przez wiarę" itd. (Rzym. 5, l).
196. Ponieważ zaś wiara czyni nas synami Bożymi, czyni nas też
współdziedzicami Chrystusowymi. Przeto ponieważ nie zasługujemy naszymi
uczynkami na usprawiedliwienie, przez które uczynieni zostajemy synami
Bożymi i współdziedzicami Chrystusowymi, nie zasługujemy też naszymi
uczynkami na życie wieczne. Osiąga je bowiem wiara, ponieważ wiara nas
usprawiedliwia i wywołuje upodobanie u Boga. To zaś przysługuje
usprawiedliwionym według owego słowa: „Których usprawiedliwił, tych też
uwielbił" (Rzym. 8, 30).
197. Paweł poleca nam przykazanie, że rodziców należy czcić, wspominając
nagrodzie, która zostaje dodana do tego przykazania, choć nie chce przez
to powiedzieć, że posłuszeństwo względem rodziców usprawiedliwia nas przed
Bogiem, lecz że gdy przykazanie to zostaje spełnione przez
usprawiedliwionych, to zasługują oni na inne wielkie nagrody.
198. Bóg jednak różnie ćwiczy świętych i, często czyni różnice między
nagrodami za sprawiedliwość z uczynków, aby nauczyli się nie pokładać
ufności we własnej sprawiedliwości, aby nauczyli się szukać raczej woli
Bożej aniżeli nagród, jak się to okazuje na Jobie, na Chrystusie i na
innych świętych mężach. A o tej sprawie pouczają nas liczne psalmy, które
nas pocieszają w obliczu szczęścia i powodzenia bezbożnych, jak np. „Nie
zazdrość tym, którzy czynią nieprawość" (Ps. 37, 1), a Chrystus powiada:
„Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości,
ponieważ ich jest Królestwo Boże" (Mat. 5, 10).
199. Tymi publicznymi pochwałami dobrych uczynków bez wątpienia zostają
wierni pobudzeni do czynienia dobrze.
200. Zarazem także zwiastowana jest przeciwko bezbożnym, którzy czynią
źle, nauka o pokucie i ukazany zostaje gniew Boży, jakim grozi On
wszystkim, którzy nie czynią pokuty.
201. Pochwalamy więc ich dobre uczynki i domagamy się, i wymieniamy wiele
powodów, dla których powinno się je spełniać. Tak uczy też o uczynkach
Paweł, że Abraham otrzymał nakaz obrzezki nie dlatego, by przez ten
uczynek był usprawiedliwiony (Rzym. 4, 9 i n.). Już bowiem przez wiarę
osiągnął to że został poczytany za sprawiedliwego. Lecz nakaz obrzezki
dodano, aby miał na ciele swoim wypisany znak, aby nim napominany
pielęgnował wiarę, aby przezeń także składał przed innymi wyznanie o
swojej wierze i przez swoje świadectwo zachęcał innych do wierzenia.
202. Abel przez wiarę przyniósł Bogu wartościowszą ofiarę (Hebr. 11, 4).
Ponieważ na podstawie wiary był sprawiedliwy, toteż ofiara, którą złożył,
podobała się Bogu nie dlatego, ażeby przez ten uczynek zasłużył na
odpuszczenie grzechów i łaskę, lecz aby pielęgnował swoją wiarę i ukazywał
ją innym, celem zachęcania ich do wierzenia.
203. Ponieważ tedy w ten sposób dobre uczynki powinny wierze towarzyszyć i
wynikać z wiary, to jakże inaczej zapatrują się na sprawę uczynków ludzie,
którzy nie mogą uwierzyć i w swoim sercu tego po prostu pomieścić, że mają
przebaczenie darmo ze względu na Chrystusa, że Bóg jest łaskawie do nich
usposobiony darmo ze względu na Chrystusa. Gdy ludzie ci widzą uczynki
świętych, to na sposób ludzki sądzą, że święci przez te uczynki uprzednio
zasłużyli sobie na odpuszczenie grzechów i łaskę. Dlatego naśladują je i
myślą, że i oni przez podobne uczynki zasługują na odpuszczenie grzechów i
łaskę, myślą, że przez uczynki ułagodzili gniew Boży i osiągnęli to, że
przez nie zostają uznani za sprawiedliwych.
204. To bezbożne mniemanie o uczynkach potępiamy: Po pierwsze dlatego,
ponieważ przyciemnia ono chwałę Chrystusa, gdy ludzie przedkładają Bogu
uczynki niby uzasadnienie należnej im nagrody i przebłagania. Ten
zaszczyt, należny jedynie Chrystusowi, przyznany i przypisany zostaje
naszym uczynkom. Po drugie, ponieważ sumienia nie znajdują jednak w
uczynkach tych pokoju, lecz gromadząc jeden za drugim w prawdziwych
trwogach, popadają ostatecznie w zwątpienie, gdyż nie znajdują żadnego
uczynku dostatecznie czystego. Zakon stale oskarża i rodzi gniew. Po
trzecie dlatego, ponieważ tacy nigdy nie osiągają poznania Boga, gdyż
zagniewani uciekają przed Bogiem jako sędzią, który zsyła udręki, nigdy
też nie powstaję w nich myśl, że Bóg ich wysłuchuje.
205. Wiara natomiast, gdy stwierdzi, że Bóg darmo przebacza i wysłuchuje,
wyraźnie ukazuje obecność Boga.
206. W świecie zaś stale utrzymuje się ten bezbożny pogląd o uczynkach.
Poganie mieli ofiary przejęte od ojców. Ich uczynki naśladowali, wiary nie
znali, lecz myśleli, że uczynki stanowią środek przebłagania i sposób na
uzyskanie nagrody, przez które dochodzi się do pojednania z Bogiem.
207. Lud pod Zakonem, Izrael, naśladował to składanie ofiar w mniemaniu,
że ze względu na uczynki zyskuje się łaskawego Boga, by tak rzec: „przez
samo dokonanie uczynku". Tutaj widzimy, jak gwałtownie karcą ten lud
prorocy, np.: „Ganię cię z powodu krwawych ofiar twoich" (Ps.50,8), a
Jeremiasz powiada: „Całopaleń ci nie nakazałem" (7,22). Takie miejsca
Pisma św. potępiają nie te uczynki, które Bóg na pewno przykazał jako
zewnętrzne ćwiczenia w rządzonym przez siebie ludzie, lecz potępiają ich
bezbożne przekonanie, myśleli bowiem, iż przez uczynki łagodzą gniew Boży,
choć odrzucili wiarę.
208. A ponieważ żadne uczynki nie są w stanie uspokoić sumienia, dlatego
niebawem wymyślono nowe uczynki poza tym, co nakazują przykazania Boże. I
ujrzał lud izraelski, że prorocy składali ofiary na wyżynach (I Sam. 9,12
i n.; I Król. 18, 20). Bywa tak, że przykłady świętych mężów pobudzają
umysły spodziewające się, iż podobnymi uczynkami uzyskają łaskę w ten
właśnie sposób, jak tamci uzyskali. Dlatego lud z dziwną gorliwością
zaczął naśladować to działanie, by przez nie zasłużyć na odpuszczenie
grzechów, łaskę i sprawiedliwość. Atoli prorocy składali ofiary na
wyżynach nie po to, aby przez te uczynki zasłużyć na odpuszczenie
grzechów, lecz dlatego, ponieważ w tych miejscach nauczali i tam też
składali świadectwa swej wiary.
209. Lud słyszał, że Abraham złożył w ofierze swojego syna (I Mojż. 22).
Dlatego poświęcali swoich synów, ażeby tym najboleśniejszym i
najtrudniejszym czynem ubłagać gniew Boży (III Mojż. 20, 2; II Król. 23,
10; Jer. 7, 31; 19, 5; 32, 35). Wszelako Abraham ofiarował swojego syna
nie w tym mniemaniu, jakoby ten czyn miał mu przynieść nagrodę w postaci
ubłagania, przez które mógłby być uznany za sprawiedliwego.
210. W tym znaczeniu ustanowiona jest w Kościele Wieczerza Pańska, ażeby
przez przypomnienie obietnic Chrystusowych, co do których w tym znaku
zostajemy upomniani, utwierdzona w nas została wiara i abyśmy na zewnątrz
wyznawali naszą wiarę i głosili dobrodziejstwa Chrystusowe, jak mówi
Paweł: „Ilekroć czynić to będziecie, śmierć Pańską zwiastować będziecie"
itd. (I Kor. 11,26). Natomiast przeciwnicy nasi twierdzą, że msza jest
uczynkiem, który przez samo jego dokonanie [ex opere operato]
usprawiedliwia i znosi oskarżenie o winę i karę wobec łych, za których jej
się dokonuje. Tak bowiem pisze Gabriel [Biel].
211. Antoni, Bernard, Dominik, Franciszek i inni święci ojcowie obrali
sobie pewien określony sposób życia, czy to ze względu na uprawianie
studiów, czy ze względu na inne pożyteczne ćwiczenia. Myśleli, że są
uznani za sprawiedliwych, że Bóg jest łaskawie do nich usposobiony przez
wiarę ze względu na Chrystusa, nie zaś ze względu na własne ich ćwiczenia.
Lecz następnie pospólstwo wcale nie naśladowało wiary tych ojców, ale
tylko zewnętrzne przykłady, już bez ich wiary, w przekonaniu, że przez
same uczynki zasługują na odpuszczenie grzechów, łaskę i
usprawiedliwienie; nie myśleli też, że otrzymują je darmo ze względu na
pojednawcę Chrystusa.
212. I tak o wszystkich uczynkach sądzi świat, że są one przebłaganiem,
przez które ułagodzony zostaje Bóg, że są one ceną, ze względu na którą
zostajemy uznani za sprawiedliwych. Nie sądzi on już, że pojednawcą jest
Chrystus, nie myśli, że darmo przez wiarę osiągamy to, iż za
sprawiedliwych zostajemy uznani ze względu na Chrystusa. A jednak gdy
uczynki nie mogą uspokoić sumienia, raz po raz szuka się innych uczynków,
powstają nowe kulty, nowe ślubowania, nowe zakony mnisze, z pominięciem
przykazań Bożych, wszystko to w poszukiwaniu jakiegoś wielkiego uczynku,
który można by przeciwstawić gniewowi i sądowi Bożemu.
213. Tych bezbożnych poglądów o uczynkach trzymają się i je pielęgnują
nasi przeciwnicy. Zaś przyznawać naszym uczynkom, że są przebłaganiem i
zasługują na odpuszczenie grzechów i łaskę, że ze względu na nie zostajemy
uznani za usprawiedliwionych przed Bogiem, a nie przez wiarę ze względu na
pojednawcę Chrystusa, czymże jest innym, jak nie ujmowaniem czci
Chrystusowi jako pośrednikowi i pojednawcy?
214. Chociaż więc myślimy i nauczamy, że dobre uczynki należy koniecznie
spełniać (powinno bowiem towarzyszyć wierze wszczepione nam wypełnianie
Zakonu), jednak Chrystusowi oddajemy należną Mu cześć. Myślimy i nauczamy,
że przez wiarę uznani zostajemy za usprawiedliwionych przed Bogiem ze
względu na Chrystusa, że nie zostajemy uznani za usprawiedliwionych ze
względu na uczynki, z pominięciem pośrednictwa Chrystusa, że nie
zasługujemy na odpuszczenie grzechów, łaskę i sprawiedliwość przez
uczynki, że uczynków swoich nie możemy przeciwstawić gniewowi i sądowi
Bożemu i uczynki nie mogą przezwyciężyć trwóg grzechu, lecz jedynie przez
wiarę przezwyciężone zostają trwogi grzechu, że tylko pośrednika Chrystusa
należy przez wiarę przeciwstawić gniewowi i sądowi Bożemu.
215. Jeżeli ktoś inaczej myśli, to nie oddaje należnej czci Chrystusowi,
który ustanowiony został pojednawcą i przebłaganiem, abyśmy przez Niego
mieli dostęp do Ojca.
216. Mówimy zaś teraz o sprawiedliwości, przez którą nawiązujemy stosunek
z Bogiem, a nie z ludźmi, i dzięki której też osiągamy łaskę i spokój
sumienia.
217. Nie może zaś sumienie zostać uspokojone przed Bogiem inaczej, jak
tylko przez wiarę, przez którą Bóg wskazał nam, że jest łagodnie do nas
usposobiony ze względu na Chrystusa, według słów: „Usprawiedliwieni tedy z
wiary pokój mamy" (Rzym. 5, 1), ponieważ usprawiedliwienie to rzecz
jedynie za darmo obiecana i dlatego zawsze jedynie przez wiarę otrzymuje
się je przed Bogiem.
218. Teraz więc odpowiemy na cytaty, które przytaczają przeciwnicy, ażeby
dowieść, że usprawiedliwionym zostaje się przez miłość i uczynki. Z I
Listu do Koryntian (13) przytaczają jedynie wiersz 2: „Choćbym miał pełnię
wiary (...) a miłości bym nie miał, byłbym niczym". I tutaj z wielkim
triumfem podnoszą to, że — jak powiadają — Paweł zapewnia cały Kościół, iż
nie sama tylko wiara usprawiedliwia.
219. Lecz na to łatwa jest odpowiedź, gdy — jak już powyżej to uczyniliśmy
— ukażemy, co myślimy o miłości i uczynkach. Ten cytat Pawła istotnie
domaga się miłości. A tej wszak i my się domagamy. Powiedzieliśmy bowiem
powyżej, że musi istnieć w nas wewnętrzne odnowienie i wszczepione w nas
wypełnianie Zakonu, zgodnie ze słowem: „Dam Zakon mój do serc ich" (Jer.
31, 33). Jeżeli ktoś odrzuci miłość, to choćby miał wielką wiarę, jednak
jej nie utrzyma, nie utrzyma bowiem Ducha Świętego.
220. Paweł zaś w tym miejscu nie naucza o takim sposobie
usprawiedliwienia, lecz pisze do tych, których, chociaż byli
usprawiedliwieni, trzeba było napomnieć i zalecić im, by przynosili dobre
owoce, by nie utracili Ducha Świętego.
221. A opacznie postępują tutaj przeciwnicy, przytaczają to jedno miejsce,
w którym Paweł naucza o owocach, a pomijają bardzo wiele innych miejsc, w
których on według kolejności rozprawia o sposobie usprawiedliwienia. W
innych miejscach, które mówią o wierze, [przeciwnicy] zawsze dopisują
poprawkę, że należy je rozumieć jako traktujące o wierze ukształtowanej.
Tutaj zaś nie dopisują żadnej poprawki, że trzeba także wiary, która
przyjmuje, iż zostajemy uznani za sprawiedliwych ze względu na pojednawcę
Chrystusa, który jest przebłaganiem. W ten sposób przeciwnicy odłączają
Chrystusa od usprawiedliwienia i nauczają tylko o usprawiedliwieniu z
Zakonu. Lecz powróćmy do Pawła.
222. Z tego tekstu nikt nie potrafi nic więcej wymyślić, jak tylko to, że
miłość jest potrzebna. To przyznajemy. Tak samo konieczne jest, by nie
kradziono. Nie będzie zaś słuszne takie rozumowanie, jeśliby ktoś chciał
wysnuć wniosek, że „konieczne jest, by nie kradziono", to niepopełnienie
kradzieży usprawiedliwia, ponieważ usprawiedliwienie nie jest uznaniem dla
pewnego uczynku, lecz uznaniem dla całej osoby. Nie można więc wyłuskać z
cytatu Pawła przeciwko nam żadnego zarzutu, byleby tylko przeciwnicy nie
zmyślali dodatkowo czegokolwiek, co im się tylko przyśni. Nie mówi on
[Paweł] bowiem, że miłość usprawiedliwia, lecz że „byłbym niczym" — to
znaczy, że wiara zostaje pomniejszona w swoim znaczeniu, chociażby była
nawet nie wiadomo jak wielka. Nie mówi, że miłość przezwycięża trwogi
grzechu i śmierci, że moglibyśmy miłość naszą przeciwstawić gniewowi i
sądowi Bożemu, i miłość zadość czyni Zakonowi Bożemu, że bez pojednawcy
Chrystusa, który jest naszym przebłaganiem, mamy dostęp do Ojca, że przez
miłość naszą otrzymujemy obietnicę odpuszczenia grzechów. Nic z tych
rzeczy Paweł nie mówi. A więc nie myśli, że miłość usprawiedliwia,
.ponieważ usprawiedliwieni zostajemy jedynie, gdy chwytamy się pojednawcy
Chrystusa i wierzymy, że Bóg ze względu na Chrystusa jest łagodnie do nas
usposobiony. I nie należy oddawać się sennym marom o usprawiedliwieniu z
pominięciem pojednawcy Chrystusa, który jest przebłaganiem.
223. Niech więc unicestwią przeciwnicy nasi obietnicę o Chrystusie, niech
zniweczą Ewangelię, jeżeli Chrystus nie jest wcale potrzebny, jeżeli
własną miłością możemy przezwyciężyć śmierć, jeżeli dzięki naszej miłości
bez pojednawcy Chrystusa mamy dostęp do Boga.
224. Przeciwnicy wypaczają wiele cytatów, ponieważ dokładają do nich swoje
poglądy i z samych cytatów nie wydobywają właściwego sensu. Jakąż bowiem
niedogodność miałby nam sprawić ten cytat, jeżelibyśmy od niego odjęli
interpretację, jaką przeciwnicy nasi do niego przyczepiają, nie
rozumiejąc, co to jest usprawiedliwienie albo w jaki sposób ono się
odbywa? Koryntianie, już uprzednio usprawiedliwieni, otrzymali wiele
wspaniałych darów. Początkowo byli gorliwi, jak to zwykle bywa. Następnie
zaczęły między nimi powstawać niezgody, jak wskazuje Paweł, zaczęli
gardzić dobrymi nauczycielami. Dlatego Paweł karci ich, nawołując do
obowiązków miłości. A chociaż te są konieczne, jednak głupotą byłoby
marzyć o tym, że uczynki nakazane w przykazaniach drugiej tablicy
usprawiedliwiają przed Bogiem, bo druga tablica dotyczy stosunków
międzyludzkich, a nie stosunku do Boga. W usprawiedliwieniu zaś chodzi o
stosunek do Boga, o ułagodzenie Jego gniewu, o uspokojenie sumienia wobec
Niego. Z tych spraw zaś nic nie dochodzi do skutku przez uczynki
wynikające z przykazań drugiej tablicy.
225. Lecz tutaj wysuwają także zarzut tej treści, że miłość postawiona
jest ponad wiarę i nadzieję". Paweł mówi bowiem: „Z nich największa jest
miłość" (I Kor. 13, 13). Zgodnie z tym największa i główna cnota
usprawiedliwia.
226. W tym cytacie Paweł mówi właściwie o miłości bliźniego i zaznacza, że
miłość jest rzeczą największą, ponieważ przynosi najwięcej owoców. Wiara
bowiem i nadzieja określają tylko stosunek do Boga. Natomiast miłość
dotycząca stosunków międzyludzkich ma bezkresne obowiązki — przyznajemy
przeto słuszność przeciwnikom, że miłość Boga i bliźniego jest największą
cnotą, ponieważ największym przykazaniem jest: „Będziesz miłował Pana,
Boga swego" (Mat. 22,37). Lecz w jaki sposób mogą stąd wywnioskować, że
miłość usprawiedliwia?
227. Oni powiadają, że największa cnota usprawiedliwia. Owszem, lecz jak
prawo, chociażby i największe, czyli pierwsze, nie usprawiedliwia, tak nie
usprawiedliwia też największa cnota dyktowana przez prawo. Usprawiedliwia
natomiast ta cnota, która chwyta Chrystusa, która użycza nam zasług
Chrystusa, przez którą otrzymujemy łaskę i pokój od Boga Ojca. A tą cnotą
jest właśnie wiara. Albowiem — jak już wiele razy było powiedziane — wiara
to nie tylko poznanie, lecz o wiele bardziej jeszcze wola, ochota
przyjęcia lub uchwycenia tego, co nam w obietnicy o Chrystusie zostaje
ofiarowane.
228. Jest to zaś także posłuszeństwem wobec Boga — pragnąć przyjąć daną
obietnicę, i nie mniej niż miłość jest to służbą Bożą. Bóg chce, aby Mu
wierzono, chce, abyśmy od Niego przyjmowali dobre dary, i głosi, że to
jest prawdziwą Jego czcią.
229. Poza tym przeciwnicy nasi przypisują miłości usprawiedliwienie
ponieważ wszędzie nauczają o sprawiedliwości z Zakonu i jej się domagają.
Nie możemy co prawda zaprzeczyć, że miłość jest najwyższym uczynkiem
Zakonu, a ludzka mądrość wpatrzona jest w Zakon i w nim szuka
sprawiedliwości. Dlatego też scholastyczni uczeni, wielcy i zdolni ludzie,
głoszą naukę o najwyższym uczynku Zakonu i temu uczynkowi przypisują
usprawiedliwienie. Ale oszukani przez ludzką mądrość, nie ujrzeli
odsłoniętego oblicza Mojżeszowego, lecz tylko oblicze zakryte (II Kor. 3,
12 i n.), jak faryzeusze, filozofowie i mahometanie.
230. My natomiast głosimy „głupstwo Ewangelii", w której objawiona jest
inna sprawiedliwość, mianowicie, że ze względu na Chrystusa, który jest
ubłaganiem, zostajemy uznani za sprawiedliwych, gdy wierzymy, że Bóg ze
względu na Chrystusa jest łaskawie do nas usposobiony. A dobrze wiemy, jak
bardzo nauka ta różni się od sądu rozumu i Zakonu. Dobrze wiemy, że o
wiele ponętniejsza jest nauka o Zakonie i miłości. Jest ona bowiem
mądrością ziemską. Lecz nie wstydzimy się „głupiej Ewangelii". Jej też
przez wzgląd na chwałę Chrystusa bronimy i prosimy Chrystusa, aby nas
Duchem swoim Świętym wspomógł, byśmy mogli to wyjaśnić i wyjawić.
231. Przeciwnicy nasi w swojej Konfutacji wytoczyli przeciwko nam cytat z
Listu do Kolosan (3, 14): „Miłość jest spójnią doskonałości". Z tego
wyciągają wniosek, że miłość usprawiedliwia, ponieważ czyni ludzi
doskonałymi. Chociaż tutaj w różny sposób można by odpowiedzieć na temat
doskonałości, jednak omówimy zdanie Pawła w sposób prosty. Jest rzeczą
pewną, że Paweł mówi o miłości bliźniego. Nie należy zaś mniemać, że Paweł
przypisuje czy to usprawiedliwienie, czy to doskonałość przed Bogiem
raczej uczynkom zaleconym przez przykazania drugiej tablicy aniżeli
tablicy pierwszej. A jeżeli miłość czyni ludzi doskonałymi, to nie będzie
potrzeba pojednawcy Chrystusa. Albowiem tylko wiara przyjmuje pojednawcę
Chrystusa. To zaś jest bardzo odległe od zdania Pawła, który nigdy nie
pozwala, by wykluczano Chrystusa jako pojednawcę.
232 Mówi więc nie o doskonałości osobistej, lecz o powszechnej jedności i
wspólnocie Kościoła. Dlatego wszak powiada, że miłość jest spójnią, czyli
powiązaniem, aby zaznaczyć, iż wielu członków Kościoła ma się między sobą
wiązać i zespalać. W ten bowiem sposób należy przez wzajemne wobec siebie
obowiązki pielęgnować we wszystkich rodzinach, we wszystkich państwach
zgodę, a spokój nie może być utrzymany inaczej, jak tylko przez to, że
ludzie naprawią pewne błędy między sobą i wzajemnie je sobie darują. Tak
więc nakazuje Paweł, żeby w Kościele istniała miłość, która by utrzymywała
zgodę, która by, jeżeli to gdzieś potrzebne, znosiła surowsze obyczaje
braci, która by wyrównywała lekkie jakieś błędy, aby Kościół nie rozpadał
się na różne odłamy, a z tych odłamów nie rodziły się nienawiść,
stronnictwa i herezje.
233. Musi bowiem rozpaść się zgoda, gdy np. biskupi nakładają na lud zbyt
wielkie ciężary nie uwzględniając jego słabości. A rodzą się różnice, gdy
lud zbyt surowo osądza obyczaje uczonych albo zraża się do uczonych z
powodu pewnych lekkich uchybień. Dlatego też domagają się następnie
zarówno innego rodzaju nauki, jak i innych nauczycieli.
234. Przeciwnie, utrzymana zostaje doskonałość, to jest jedność Kościoła,
gdy mocni mają wyrozumienie dla słabych, gdy lud za dobre poczytuje nawet
pewne niedociągnięcia w obyczajach uczonych, gdy biskupi darowują ludowi
pewne błędy wynikłe z jego słabości.
235. Takich zaleceń jednakowego traktowania pełne są księgi wszystkich
mędrców, byśmy w tym układzie życia ze względu na ogólny spokój umieli
wiele sobie nawzajem darować. W sprawie tego spokoju Paweł zarówno tu, jak
i gdzie indziej często daje polecenia. Dlatego przeciwnicy nasi
nierozsądnie z określenia „doskonałość" wyciągają wniosek", że miłość
usprawiedliwia, podczas gdy Paweł mówi o powszechnej jedności i o
wspólnocie, i o powszechnym spokoju. A Ambroży wyjaśnia to tak: „Budowlę
określa się jako dokończoną, czyli scaloną, gdy wszystkie jej części są
ściśle z sobą spojone".
236. A nie przynosi zaszczytu przeciwnikom, owszem, brzydko o nich
świadczy, że tak często mówią i piszą o miłości, a nigdzie jej nie
okazują. Bo do czego doprowadzają teraz? Rozrywają Kościół, krwią piszą
ustawy i przedkładają je Cesarzowi, najłagodniejszemu władcy, aby je
ogłaszał, mordują kapłanów i innych zacnych mężów, jeżeliby ktoś nawet
tylko nieznacznie pokazał, że nie pochwala całkowicie jakiegoś jawnego
nadużycia. Nie zgadza się to z owym publicznym głoszeniem miłości, bo
jeśliby nią się kierowali przeciwnicy, zbory byłyby spokojne, a państwo
uporządkowane. Albowiem umilkłyby zaburzenia, jeśliby przeciwnicy nie tak
ostro domagali się pewnych nieużytecznych dla pobożności tradycji, jakich
nie stosują nawet ci, którzy tak bardzo gwałtownie ich bronią. Lecz sobie
przebaczają z łatwością, innym nie, jak to u poety powiada Maenius: „Ja
sam sobie przebaczam".
237. To zaś jest
bardzo odległe od tych pochwał miłości, jakie tutaj przytaczają z Pawła, a
nie rozumieją ich lepiej, niż ściany rozumieją głos, który się o nie
odbija.
238. Z Listu Piotra przytaczają też zdanie: „Miłość zakrywa mnóstwo
grzechów" (I Piotra 4,8). Wiadomo, że Piotr mówi o miłości względem
bliźniego, ponieważ ten cytat przystosowuje do przykazania, aby się
wzajemnie miłowali. Żadnemu zaś apostołowi nie mogło przyjść do głowy, że
nasza miłość przezwycięża grzech i śmierć, że miłość jest przebłaganiem,
ze względu na które Bóg jest pojednany z pominięciem pośrednika Chrystusa,
że miłość jest usprawiedliwieniem bez pośrednika Chrystusa. Ta miłość
bowiem, jeśliby już istniała, byłaby usprawiedliwieniem z Zakonu, a nie z
Ewangelii, która nam obiecuje pojednanie i usprawiedliwienie, jeżeli
wierzymy, że ze względu na pojednawcę Chrystusa Ojciec został ubłagany, że
policzone nam zostają zasługi Chrystusowe.
239. Dlatego też Piotr tuż przedtem nakazuje, byśmy przystąpili do
Chrystusa, byśmy się budowali na Chrystusie, i dodaje: „Kto weń wierzy,
nie zawiedzie się" (I Piotra 2, 4—6). Nie miłość nasza uwalnia nas od
lęku, gdy Bóg nas sądzi i pociąga do odpowiedzialności, lecz wiara w
Chrystusa uwalnia w trwogach, ponieważ wiemy, że ze względu na Chrystusa
będzie nam przebaczone.
240. Zresztą to zdanie o miłości (I Piotra 4, 8) wzięte jest z
przypowieści Salomona (Przyp. 10,12), gdzie przeciwstawny człon jasno i
wyraźnie ukazuje, jak je należy rozumieć: „Nienawiść powoduje spory" —
lecz „miłość przykrywa wszystkie występki".
241. [Powyższe słowa] uczą tego samego, co zdanie Pawła z Listu do Kolosan
(3,13), by, jeśli zdarzą się nieporozumienia, łagodzono je i usuwano
łagodnością i uprzejmością naszą. Nieporozumienia — powiada — wzrastają
wskutek nienawiści i jak to często widzimy, z najlżejszej obrazy powstają
największe tragedie. Doszło między Cezarem a Pompejuszem do pewnej lekkiej
obrazy i jeśliby jeden drugiemu odrobinę był ustąpił, nie byłaby wybuchła
wojna domowa.
242. Lecz ponieważ jeden i drugi tylko swoją nienawiścią się kierował, z
rzeczy drobnej wielkie zrodziły się zawieruchy. Również w Kościele
powstały liczne herezje tylko przez nienawiść uczonych. Przeto nie o
własnych występkach mówi [Piotr], lecz o cudzych, gdy powiada: „Miłość
zakrywa grzechy", mianowicie „cudze" — zachodzące między ludźmi — to
znaczy, że chociażby wydarzyły się jakieś obrazy — urazy, jednak miłość je
przykrywa, przebacza, ustępuje, nie obstaje we wszystkim przy swoim
wyłącznym prawie. Więc Piotr nie rozumie tego tak, że miłość względem Boga
zasługuje na odpuszczenie grzechów, co byłoby pojednaniem z wykluczeniem
Chrystusa jako pośrednika, co odradzałoby i usprawiedliwiało, lecz rozumie
to tak, że miłość nie jest uparta względem ludzi, nie jest szorstka,
przykra, surowa, nie jest nieustępliwa, lecz że pewne błędy przyjaciół
przemilcza, również przykre nawyki innych łagodnie traktuje, jak to zaleca
także sentencja: „Nawyki przyjaciela winieneś znosić, a nie nienawidzić".
243. I nie bez uzasadnienia tylekroć zalecają apostołowie obowiązek
miłości, który filozofowie nazywają epieikeia — rozumne spełnianie
prawa. Potrzebna jest bowiem ta cnota dla utrzymania publicznej zgody,
która nie okaże się trwała, jeżeli pasterze i zbory nie będą wielu rzeczy
między sobą przykrywali i wzajemnie sobie darowywali.
246. Z Listu Jakuba przytaczają: „Widzicie więc, że z uczynków Zakonu bywa
człowiek usprawiedliwiony, a nie z samej wiary" (2, 24). I sądzi się, że
żaden inny cytat nie jest bardziej niż ten sprzeczny z naszym poglądem;
lecz odpowiedź na to jest łatwa i jasna. Jeżeli nasi przeciwnicy nie
przyczepią do tego cytatu swoich poglądów o zasłudze z uczynków, to te
słowa Jakuba nie zawierają w sobie żadnej dla nas niedogodności. Lecz
wszędzie, gdziekolwiek tylko pojawią się wzmianki o uczynkach, przeciwnicy
nasi dodatkowo wymyślają swoje bezbożne poglądy, że przez dobre uczynki
zasługujemy sobie odpuszczenie grzechów, że dobre uczynki są ubłaganiem i
podstawą do nagrody, z powodu której Bóg zostaje z nami pojednany, że
dobre uczynki przezwyciężają trwogi grzechu i śmierci, że dobre uczynki
dzięki swojej wartości są Bogu miłe i nie potrzebują już miłosierdzia i
przebłagania Chrystusowego. Żadna z tych rzeczy nie przyszła na myśl
Jakubowi, a jednak przeciwnicy nasi tych wszystkich poglądów teraz bronią,
powołując się na zdanie Jakuba.
247. Najpierw więc trzeba zważyć, że ten cytat przemawia bardziej
przeciwko naszym przeciwnikom aniżeli przeciwko nam. Przeciwnicy bowiem
nauczają, że człowiek usprawiedliwiony zostaje przez miłość i przez
uczynki. O wierze, którą trzymamy się Chrystusa jako pojednawcy, nic nie
mówią. Owszem, tę wiarę odrzucają, a odrzucają ją nie tylko w
wypowiedziach i pismach, lecz usiłują ją także zniszczyć w Kościele ogniem
i mieczem. O wiele lepiej naucza Jakub, który wiary nie pomija, nie
podsuwa w miejsce wiary miłości, lecz zatrzymuje wiarę, by przy
usprawiedliwieniu nie wykluczyć Chrystusa jako pojednawcy. Tak i Paweł,
gdy przekazuje najgłębszą treść życia chrześcijańskiego, zespala ze sobą
wiarę i miłość: „A celem tego, co przykazałem, jest miłość płynąca z
czystego serca i dobrego sumienia, i z wiary nieobłudnej" (I Tym. 1, 5).
248. Po drugie: sama treść dowodzi, że tutaj mowa jest o uczynkach, które
towarzyszą wierze i wskazują, że wiara nie jest martwa, lecz żywa i
skuteczna w sercu. Więc Jakub nie myśli, że przez dobre uczynki
zasługujemy sobie odpuszczenie grzechów i łaskę. Mówi bowiem o uczynkach
ludzi usprawiedliwionych, którzy już są pojednani, przyjęci do łaski i już
osiągnęli odpuszczenie grzechów. Dlatego mylą się przeciwnicy nasi, gdy
stąd wyciągają wniosek, iż Jakub naucza, że przez dobre uczynki
zasługujemy sobie odpuszczenie grzechów i łaskę, przez nasze uczynki mamy
dostęp do Boga, bez Chrystusa jako pojednawcy.
249. Po trzecie: Jakub tuż przedtem wypowiedział się o odrodzeniu, iż
dokonuje się przez Ewangelię. Mówi bowiem tak: „Gdy zechciał, zrodził nas
przez słowo prawdy, abyśmy byli niejako pierwszym zarodkiem jego stworzeń"
(Jak. 1, 18). Gdy mówi, że przez Ewangelię jesteśmy odrodzeni, to naucza,
że wiarą jesteśmy odrodzeni i usprawiedliwieni. Albowiem obietnicę o
Chrystusie chwyta się tylko wiara, gdy ja przeciwstawiamy trwogom grzechu
i śmierci. A więc Jakub nie myśli, że odradzamy się przez nasze uczynki.
250. Z tego wynika, że nie jest sprzeczny z nami cytat Jakuba, który —
ganiać gnuśne i pewne siebie umysły, rojące sobie, iż mają wiarę, choć jej
nie mają — rozróżnia między wiarą martwą a wiarą żywą.
251. Mówi, iż martwą jest ta, która nie rodzi dobrych uczynków, a żywą ta,
która rodzi dobre uczynki. Często już wskazywaliśmy, co nazywamy wiarą.
Nie mówimy bowiem o poznaniu obojętnym, nie zainteresowanym, gnuśnym,
które jest nawet u diabłów, lecz o wierze, która przezwycięża trwogi
sumienia, która podnosi i pociesza przestraszone serca.
250. Taka wiara
ani nie jest rzeczą łatwą, jak roją sobie przeciwnicy, ani nie wywodzi się
z ludzkiej mocy, lecz z mocy Bożej, którą zostajemy ożywieni, którą
przezwyciężamy diabła i śmierć. Paweł mówi u Kolosan (2,12), że wiara jest
skuteczna przez moc Bożą i że przezwycięża śmierć: „W którym też (w
Chrzcie) wskrzeszeni zostaliście przez wiarę w moc Bożą". A ponieważ wiara
jest nowym życiem, z konieczności rodzi nowe poruszenia i uczynki. Dlatego
Jakub słusznie zaprzecza, że usprawiedliwieni zostajemy przez wiarę, która
jest bez uczynków.
251. Kiedy zaś mówi, że zostajemy usprawiedliwieni przez wiarę i uczynki,
to na pewno nie w tym znaczeniu, że przez uczynki zostajemy odrodzeni. Ani
też nie wypowiada się w tym znaczeniu, że po części Chrystus jest
przebłaganiem, a po części nasze uczynki. Ani też nie opisuje tutaj
sposobu usprawiedliwienia, lecz opisuje, jakimi są sprawiedliwi, gdy już
zostali usprawiedliwieni i odrodzeni.
252. A zostać usprawiedliwionym, znaczy tutaj: nie z bezbożnego zostać
uczynionym sprawiedliwym, lecz z zastosowaniem orzeczenia sądowego, w
znaczeniu prawnym, zostać uznanym za sprawiedliwego. Takie zastosowanie ma
tutaj słowo: „Ci, którzy Zakon wypełniają, usprawiedliwieni będą" (Rzym.
2, 13). Tak więc nie stwarzają żadnej niedogodności te słowa: „Ci, którzy
Zakon wypełniają, usprawiedliwieni będą"; tak myślimy też o słowach
Jakuba: „Usprawiedliwiony zostaje człowiek nie tylko z wiary, ale i z
uczynków", ponieważ na pewno za sprawiedliwych uznani zostają ludzie
mający wiarę i uczynki. Albowiem dobre uczynki u świętych — jak już
powiedzieliśmy — są wyrazem sprawiedliwości i cieszą się upodobaniem u
Boga ze względu na wiarę. Albowiem Jakub głosi tylko te uczynki, które
wywołuje wiara, jak zaświadcza o tym, gdy mówi o Abrahamie: „Wiara
współdziałała z jego uczynkami" (Jak. 2, 22). W tym znaczeniu jest
powiedziane: „Ci, którzy Zakon wypełniają, usprawiedliwieni będą" — to
znaczy, że zostają uznani za sprawiedliwych ci, którzy z serca wierzą Bogu
i przynoszą dobre owoce, które cieszą się upodobaniem ze względu na wiarę
i dlatego są wypełnianiem Zakonu.
253. Te tak po prostu wypowiedziane słowa nie zawierają żadnej pomyłki,
lecz są wypaczone przez naszych przeciwników, którzy wymyślają dodatkowo
bezbożne poglądy. Nie wynika z tego bowiem, że uczynki zasługują na
odpuszczenie grzechów, że uczynki odradzają serca, że uczynki są
ubłaganiem i cieszą się upodobaniem Boga, bez Chrystusa jako ofiary
przebłagalnej. Nic z tych rzeczy Jakub nie wypowiada, a jednak nasi
przeciwnicy bezwstydnie wyciągają je jako wnioski ze słów Jakuba.
254. Są też zacytowane przeciwko nam niektóre inne zdania o uczynkach:
„Odpuszczajcie, a będzie wam odpuszczone" (Łuk. 6, 37); „Ułamuj łaknącemu
chleba swego, wtedy go wezwiesz, a Pan cię wysłucha" (Izaj. 58,7);
„Grzechy swoje odpłać jałmużnami" (Dań. 4.24); „Błogosławieni ubodzy w
duchu, albowiem ich jest Królestwo Niebieskie" (Mat. 5,3).
255. I dalej: „Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia
dostąpią". W tych zdaniach także nie byłoby żadnej dla nas niedogodności,
jeśliby przeciwnicy nie dodali do nich niczego zmyślonego przez siebie.
Zawierają one bowiem dwie sprawy: jedną jest kazanie, i to albo Zakonu,
albo pokuty, kazanie, które zarówno oskarża źle czyniących, jak i nakazuje
czynić dobrze, a drugą jest dodana do tego obietnica. Nie jest zaś tu
dopisane dodatkowo, że grzechy zostają odpuszczone bez wiary albo że same
uczynki są przebłaganiem.
256. Zawsze bowiem przy kazaniu Zakonu należy zważać na dwie rzeczy:
zarówno na to, że Zakon nie da się spełnić inaczej, jak tylko tak, że
przez wiarę w Chrystusa jesteśmy odrodzeni, co i Chrystus powiada: „Beze
mnie nic uczynić nie możecie" (Jan 15, 5), jak i na to, że choćby nawet
można było jak najlepiej wykonać pewne zewnętrzne uczynki, jednak musi być
utrzymana powszechna, ogólna zasada, która we właściwym świetle stawia
cały Zakon, że „Bez wiary nie można podobać się Bogu" (Hebr. 11, 6), musi
być utrzymana Ewangelia, iż ,^przez Chrystusa mamy dostęp do Ojca" (Rzym.
52).
257. Wiadomą bowiem jest rzeczą, iż nie zostajemy usprawiedliwieni na
podstawie Zakonu. W przeciwnym bowiem razie na co byłby potrzebny Chrystus
albo Ewangelia, jeśliby wystarczało samo kazanie Zakonu? Tak tedy przy
kazaniu pokuty nie wystarcza kazanie Zakonu, czyli słowo oskarżające o
grzech, ponieważ Zakon wywołuje gniew i tylko oskarża, tylko przeraża
sumienie, a sumienia nigdy się nie uspokoją, jeżeli nie usłyszą głosu
Boga, w którym wyraźnie obiecane zostaje odpuszczenie grzechów. Dlatego
trzeba koniecznie dodać Ewangelię, radosną wieść, że ze względu na
Chrystusa grzechy zostają odpuszczone i w Chrystusie dostępujemy
odpuszczenia grzechów. Jeżeli przeciwnicy nasi wyłączają z kazania pokuty
Ewangelię o Chrystusie, słusznie należy ich osądzić jako bluźnierców
przeciwko Chrystusowi.
258. Dlatego gdy Izajasz nawołuje do pokuty: „Przestańcie źle czynić,
uczcie się dobrze czynić, szukajcie sprawiedliwości, pomóżcie uciśnionym,
ujmujcie się za sierotą, brońcie wdowy — pójdźcie a procesujcie się ze
mną, jeżeli grzechy wasze będą czerwone jak szkarłat, jak śnieg zbieleją"
(l, 16—18), to napominając do pokuty dodaje też prorok obietnicę; a
nierozsądnie byłoby w tym orzeczeniu zwrócić uwagę tylko na takie uczynki:
„pomagajcie uciśnionemu, dbajcie o sprawę sieroty", na początku bowiem,
gdzie smaga bezbożność serca, a domaga się wiary, powiada: „Przestańcie
źle czynić". Prorok nie mówi, że przez takie uczynki: „dbać o uciśnionego,
ująć się za sprawą sieroty", mogą sobie zasłużyć na odpuszczenie grzechów
przez samo dokonanie uczynku, lecz nakazuje te uczynki jako potrzebne w
nowym życiu. Tym razem jednak chce, by odpuszczenie grzechów przyjmowano
wiarą, i dlatego zostaje dodana obietnica.
259. Tak należy myśleć o wszystkich podobnych cytatach. Chrystus głosi
pokutę, gdy mówi: „Odpuszczajcie!", i dodaje obietnicę: „Dostąpicie
odpuszczenia" (Łuk. 6, 37). Nie mówi zaś tego w tym sensie, że tym naszym
uczynkiem, gdy odpuszczamy, zasługujemy na odpuszczenie grzechów, jak oni
to nazywają, lecz domaga się nowego życia, które na pewno jest potrzebne.
W gruncie rzeczy jednak chce, by odpuszczenie grzechów przyjmowano wiarą.
Tak też gdy Izajasz mówi: „Podziel chleb twój z głodnym" (58,7), domaga
się nowego życia i nie mówi o owym jednym uczynku, lecz o całej pokucie,
jak to powiada tekst. W gruncie rzeczy jednak chce, by odpuszczenie
grzechów przyjmowano wiarą.
260. Pewna jest bowiem zasada, której bramy piekielne nie zdołają obalić,
że przy kazaniu pokuty nie wystarcza kazanie Zakonu, ponieważ Zakon
wywołuje gniew i zawsze oskarża. Musi tu być dodane kazanie Ewangelii,
ponieważ odpuszczenie grzechów zostaje nam darowane wtedy, gdy wierzymy,
że grzechy zostają nam odpuszczone ze względu na Chrystusa. W przeciwnym
razie na cóż potrzebna byłaby Ewangelia, na cóż potrzebny byłby Chrystus?
Tę zasadę trzeba mieć stale na uwadze, aby można było przeciwstawić się
tym, którzy odrzuciwszy Chrystusa, zniweczywszy Ewangelię, fałszywie
naginają Pismo św. do ludzkich mniemań, iż odpuszczenie grzechów nabywamy
naszymi uczynkami.
261. Tak również w opowieści o Danielu należy doszukiwać się wiary.
Albowiem Daniel nie chciał, by król tylko dawał obficie jałmużnę, lecz
miał na myśli całokształt pokuty, gdy mówił: „Odkup grzechy swoje
jałmużnami (Dan. 4.24). to znaczy: „Odkup grzechy swoje przemianą serca i
uczynków". Tu zaś wymagana jest również wiara. I Daniel opowiada królowi
wiele o czci jednego Boga Izraela i nawraca króla nie tylko do dawania
obfitych jałmużn, lecz jeszcze więcej — do wiary. Istnieje bowiem wzniosłe
wyznanie tego króla o Bogu Izraela: „Nie ma innego Boga, który mógłby tak
ocalić" (Dan. 8,29). Przeto w kazaniu Daniela są dwie części. Jedna część
zaleca nowe życie i uczynki tego nowego życia, a w drugiej Daniel obiecuje
królowi odpuszczenie grzechów. A obietnica odpuszczenia grzechów to nie
kazanie Zakonu, lecz prawdziwie prorocki i ewangeliczny głos, który — jak
chciał Daniel — trzeba przyjąć wiarą.
262. Daniel wiedział bowiem, że odpuszczenie grzechów w Chrystusie
obiecane jest nie tylko Izraelitom, lecz również wszystkim ludom, w innym
bowiem wypadku nie mógłby obiecywać królowi odpuszczenia grzechów. Nie
jest bowiem rzeczą człowieka — zwłaszcza w przypadku trwóg [spowodowanych
grzechami] — rozstrzygać bez oparcia o pewne Słowo Boże co do woli Boga,
czy On przestaje się gniewać. A słowa Daniela w jego języku jaśniej mówią
o całokształcie pokuty i wyraźniej wysuwają obietnicę: „Odkup grzechy
swoje przez sprawiedliwość, a nieprawości swoje przez dobre uczynki dla
biednych". Te słowa zawierają zalecenie dotyczące całokształtu pokuty,
nakazują bowiem, by (król) stał się sprawiedliwym, następnie by dobrze
czynił, by bronił biedaków przed krzywdą, co było zresztą jego obowiązkiem
jako króla.
263. Sprawiedliwość zaś to wiara mieszkająca w sercu. A grzechy zostają
odkupione przez pokutę, to znaczy, że zobowiązanie zostaje spełnione,
czyli przewinienie zostaje usunięte, ponieważ Bóg przebacza tym, którzy
czynią pokutę, jak jest napisane u Ezechiela (18,21 i n.). A nie należy
stąd wyciągać wniosku, że przebacza ze względu na uczynki następujące
potem, czyli ze względu na jałmużny, lecz przebacza ze względu na swoją
obietnicę tym, którzy tę obietnicę przyjmują. A przyjmują ją tylko ci,
którzy prawdziwie wierzą i wiarą przezwyciężają grzech i śmierć. Ci
odrodzeni powinni wydać owoce godne pokuty, jak mówi Jan Chrzciciel (Mat.
3, 8).
264. Jest więc dodana obietnica: „Oto będzie naprawienie przewin twoich".
Hieronim, wbrew sensowi słów Daniela, dodał tutaj partykułę powątpiewającą
i w swoich komentarzach w sposób wielce nierozważny twierdzi, że
odpuszczenie grzechów jest niepewne. Lecz powinniśmy pamiętać, że
Ewangelia na pewno obiecuje odpuszczenie grzechów. Tamto zaś byłoby
wyraźnym unicestwieniem i zaprzeczeniem Ewangelii, która wszak na pewno
powinna obiecywać odpuszczenie grzechów. Pozostawmy więc w tym miejscu
Hieronima, [nie biorąc go pod uwagę]. Wszakże również w słowie o
odkupieniu zawarta jest obietnica. Oznacza ono bowiem, że jest możliwe
odpuszczenie grzechów, to znaczy, spełnione zobowiązanie, czyli zniesione
przewinienie, czyli .może być uśmierzony Boży gniew. Lecz przeciwnicy nasi
wszędzie, pomijając obietnicę, biorą pod uwagę tylko przykazania i
wymyślają dodatkowo ludzki pogląd, że odpuszczenie spotyka człowieka z
powodu uczynków, chociaż tekst tego nie powiada, lecz raczej domaga się
wiary. Albowiem wszędzie, gdzie tylko jest obietnica, tam wymagana jest
wiara. Nie można bowiem obietnicy przyjąć inaczej, jak tylko wiarą (Hebr.
10, 38).
265. Co prawda, to uczynki narzucają się ludzkim oczom. Z natury rzeczy
ludzki rozum je podziwia, a ponieważ spostrzega tylko uczynki, wiary nie
zauważa ani jej nie rozpatruje, i dlatego roi sobie, że uczynki zasługują
na odpuszczenie grzechów i usprawiedliwiają. Ten pogląd wypływający z
Zakonu tkwi w sposób naturalny w umysłach ludzi i nie można go wyplenić,
chyba że pouczeni zostajemy przez Boga.
266. Lecz ludzki umysł należy odwieść od tego rodzaju „cielesnych"
poglądów, a przywieść z powrotem do Słowa Bożego. Widzimy, że została nam
przedłożona Ewangelia i obietnica o Chrystusie. Gdy więc każe się o
Zakonie i nakazywane są uczynki, to nie należy pogardzać obietnicą o
Chrystusie. Owszem, nawet ją najpierw należy uchwycić, abyśmy mogli
spełniać dobre uczynki, aby uczynki nasze mogły podobać się Bogu, jak
powiada Chrystus: „Beze mnie nic uczynić nie możecie" (Jan 15,5). Przeto
gdyby Daniel użył tych słów: „Odkup swoje grzechy przez pokutę",
przeciwnicy nasi byliby pominęli ten cytat. Skoro zaś zdanie to prawdziwie
ponad inne słowa — jak widać — wywyższył, przeciwnicy nasi słowa te
przekręcają jako zwrócone przeciwko nauce o łasce i wierze, chociaż Daniel
jak najbardziej chciał, by objęta nim była wiara.
267. Tak więc w związku ze słowami Daniela odpowiadamy, że ponieważ głosi
pokutę, naucza nie tylko o uczynkach, lecz także o wierze, o czym świadczy
ta sama historia. Po drugie, Daniel jasno wysuwa obietnicę, więc z
konieczności domaga się wiary, która wierzy, że Bóg darmo grzechy
odpuszcza. Chociaż więc przy pokucie wspomina Daniel uczynki, jednak nie
powiada tego, że przez uczynki zasługujemy na odpuszczenie grzechów. Mówi
bowiem Daniel nie tylko o darowaniu kary, gdyż daremnie poszukuje się
darowania kary, jeżeli serce nie uchwyciło uprzednio odpuszczenia winy.
268. Poza tym jeżeli przeciwnicy biorą Daniela pod uwagę tylko w sprawie
darowania, kary, to ten cytat nic nie wskóra przeciwko nam, ponieważ i tak
będą musieli tutaj przyznać, że odpuszczenie grzechów i usprawiedliwienie
darmo następuje uprzednio. Potem także możemy ustąpić co do tego, że kary,
które nas gnębią, mogą być złagodzone przez nasze modlitwy i dobre
uczynki, wreszcie przez całą pokutę, według słowa: „Gdybyśmy sami siebie
osądzali, nie podpadlibyśmy pod sąd" (I Kor. 11,31), oraz: „Jeśli
zawrócisz, i ja cię nawrócę" (Jer. 15, 19), także: „Nawróćcie się do Mnie,
to i Ja zwrócę się do was" (Zach. l, 3) i: „Wzywaj mnie w dzień
utrapienia, tedy cię wyrwę, a ty Mnie uwielbisz" (Ps. 50, 15).
269. Trzymajmy się więc przy wszystkich pochwałach uczynków w kazaniu
Zakonu tych reguł, że Zakonu nie można spełniać bez Chrystusa, jak to On
powiada: „Beze Mnie nic uczynić nie możecie", oraz: „Bez wiary nie można
podobać się Bogu" (Hebr. 11, 6). Jest bowiem rzeczą najpewniejszą, że
nauka o Zakonie nie chce usuwać Ewangelii, nie chce usunąć Chrystusa jako
pojednawcy. I przeklęci są faryzeusze, nasi przeciwnicy, którzy Zakon
tłumaczą w ten sposób, iż uczynkom przyznają chwałę Chrystusa, mianowicie,
że to one są przebłaganiem i zasługują na odpuszczenie grzechów. Wynika
więc z tego zawsze, że uczynki są chwalone, o ile podobają się z powodu
wiary i ponieważ one nie znajdują uznania bez Chrystusa jako pojednawcy.
„Przez Niego mamy dostęp do Boga" (Rzym. 5,2), a nie przez uczynki bez
pośrednika Chrystusa.
270. Gdy się więc mówi: „Jeżeli chcesz wejść do żywota, przestrzegaj
przykazań" (Mat. 19,17), to należy to rozumieć, że bez Chrystusa nie da
się wypełnić przykazań i że bez Chrystusa nie można podobać się Bogu. Tak
już w Dekalogu, w pierwszym przykazaniu dodana jest najobfitsza obietnica
Zakonu: „Okazuję łaskę do tysiącznego pokolenia tych, którzy mnie miłują i
przestrzegają moich przykazań" (Exod. 20, 6). Lecz Zakonu nie da się
wypełnić bez Chrystusa. Zawsze bowiem oskarża on sumienie, które nie czyni
zadość Zakonowi i dlatego przerażone ucieka przed sądem i przed karą
Zakonu. Zakon bowiem wywołuje gniew (Rzym. 4,15). [Sumienie] spełnia zaś
Zakon wtedy, gdy słyszy, że ze względu na Chrystusa jesteśmy pojednani z
Bogiem, chociaż nie możemy zadośćuczynić Zakonowi. Gdy zaś wiarą Chrystus
zostaje pochwycony jako .pośrednik, serce uspokaja się i zaczyna miłować
Boga, spełniać Zakon, i wie, że już podoba się Bogu ze względu na
pośrednika Chrystusa, chociaż początkowe wypełnianie Zakonu dalekie jest
od doskonałości i jest jeszcze bardzo nieczyste.
271. Tak należy także sądzić o kazaniu pokuty. Chociaż bowiem scholastycy
w nauce o pokucie nic w ogóle nie powiedzieli o wierze, jednak mniemamy,
że żaden z przeciwników nie jest tak szalony, by przeczyć, że absolucja
jest głosem Ewangelii. Toteż absolucję powinno się przyjąć z wiarą, aby
podniosła przerażone sumienia.
272. Dlatego nauka o pokucie, ponieważ nie tylko nakazuje nowe uczynki,
lecz także obiecuje odpuszczenie grzechów, z konieczności wymaga wiary.
Odpuszczenia grzechów bowiem nie przyjmuje się inaczej, jak tylko wiarą.
Dlatego też przy cytatach o pokucie zawsze trzeba zwrócić uwagę, że
wymagane są nie tylko uczynki, lecz także wiara, jak np. w Ewangelii
Mateusza (6,14): „Jeżeli odpuścicie ludziom grzech ich, odpuści i wam
Ojciec". Tutaj wymagany jest uczynek, a dodana zostaje obietnica
odpuszczenia grzechów, które spotyka nas nie z powodu uczynku, lecz ze
względu na Chrystusa przez wiarę.
273. Tak i gdzie indziej, w wielu miejscach, zaświadcza Pismo św., np.
Dzieje Apostolskie (10,43): „Temu wszyscy prorocy świadectwo wystawiają,
że odpuszczenie grzechów otrzymują przez imię Jego wszyscy, którzy weń
wierzą". Również Jan mówi: „Odpuszczone zostają grzechy dla Imienia Jego"
(II Jana 2,12), a także: „W którym mamy odkupienie przez krew Jego ku
odpuszczeniu grzechów" (Efez. 1,7).
274. Chociaż na cóż potrzebne jest przytaczać świadectwa? To jest właściwa
odpowiedź Ewangelii, że ze względu na Chrystusa, a nie z powodu naszych
uczynków, wiarą osiągamy odpuszczenie grzechów. Tę wypowiedź Ewangelii
przeciwnicy nasi usiłują obalić fałszywie przekręconymi cytatami, które
zawierają naukę o Zakonie, czyli o uczynkach. Prawdą jest bowiem, że w
nauce o pokucie wymagane są uczynki, ponieważ istotnie wymagane jest nowe
życie. Lecz tutaj błędnie wprowadzają przeciwnicy to, że przez uczynki
zasługujemy sobie odpuszczenie grzechów, czyli usprawiedliwienie.
275. A jednak Chrystus często wiąże obietnicę odpuszczenia grzechów z
dobrymi uczynkami, nie dlatego jednak, że chce, by dobre uczynki były
przebłaganiem, lecz z dwóch powodów. Po pierwsze koniecznie muszą zjawić
się dobre owoce. Jeśli nie następują dobre owoce, gani to jako obłudę i
zmyśloną pokutę. Drugą zaś przyczyną jest to, że musimy mieć zewnętrzne
znaki tak wielkiej obietnicy, ponieważ sumienie lękliwe potrzebuje
różnorodnej pociechy.
276. Jak wiec Chrzest i Wieczerza Pańska są znakami, które raz po raz
napominają, podnoszą, utwierdzają i wzmacniają lękliwe umysły, by mocniej
wierzyły, że grzechy są odpuszczone, tak wypisana i wymalowana jest ta
sama obietnica w dobrych uczynkach, aby dobre uczynki napominały nas,
byśmy mocniej wierzyli. A którzy nie spełniają dobrych uczynków, ci nie
pobudzają się do wierzenia, gardzą tą obietnicą. Lecz nabożni chwytają się
ich i cieszą się, iż mają znaki i świadectwa tak wielkiej obietnicy.
Dlatego ćwiczą się w tych znakach i świadectwach. Jak więc Wieczerza
Pańska nie usprawiedliwia przez samo jej dokonanie bez wiary, tak i
jałmużny nie usprawiedliwiają bez wiary przez samo ich dokonanie.
Edycja za: Wybrane Księgi Symboliczne Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego. Przekład z jęz. łacińskiego przez ks. bp dr Andrzeja Wantułę oraz ks. prof. dr hab. Wiktora Niemczyka. Wydawnictwo Zwiastun - Warszawa 1980
e-mail: internet@luteranie.pl (c) 2002 - Konsystorz Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w RP