Witryna Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w RP


[Apologia Konfesji Augsburskiej]

Odpowiedź na argumenty przeciwników - ciąg dalszy

277. Tak należy też pojmować cytat z Tobiasza (4,11): „Jałmużna [uczynek miłosierdzia] uwalnia od wszelkiego grzechu i od śmierci". Nie powiemy, że jest to ujęcie przesadne [hiperbola], chociaż za takowe należy je przyjąć, jeżeli nie chcemy, by ujmowało chwały Chrystusowi, którego właściwą służbą jest, że uwalnia od grzechu i śmierci. Lecz wrócić należy do poprzednio wysuniętej przez nas zasady, że nauka o uczynkach Zakonu z pominięciem Chrystusa nie pomaga.

278. Bogu więc podobają się uczynki miłosierdzia, które następują po pojednaniu czy usprawiedliwieniu, a nie te, które je poprzedzają. Uwalniają przeto od grzechu i śmierci nie przez ich dokonanie (ex opere operato), lecz jak powyżej powiedzieliśmy o pokucie, że powinniśmy spleść ze sobą wiarę i jej owoce, tak i tutaj należy powiedzieć o uczynku miłosierdzia, że wybawia cała nowość życia. A uczynki miłosierdzia są ćwiczeniami w wierze, która osiąga odpuszczenie grzechów, która zwycięża śmierć, ćwiczeniami coraz skuteczniejszymi, bo z tych ćwiczeń czerpie się nowe siły. Ustępujemy także w tym, że uczynkami miłosierdzia zasługuje się na liczne dobrodziejstwa Boże, że łagodzą one kary i zasługujemy nimi na obronę przed niebezpieczeństwami popadnięcia w grzech i śmierć, jak nieco powyżej powiedzieliśmy o całej pokucie.

279. A cytat z Księgi Tobiasza, rozpatrywany w całości, ukazuje, że przed uczynkami miłosierdzia wymagana jest wiara: „Po wszystkie dni życia swego miej w myśli Boga" (Tob. 4,6), i następnie: „W każdym czasie błogosław Boga i proś Go, aby 'kierował drogami twoimi" (Tob. 4,20). To zaś jest właściwością wiary, o której mówimy, wiary, która myśli, że Bóg jest łaskawie do niej usposobiony ze względu na swoje zmiłowanie, i która chce, by Bóg ją usprawiedliwił, uświęcił i nią kierował.

280. Lecz przeciwnicy nasi, ludzie „mili i przyjemni", wyciągają z Pisma zdania okaleczone, zniekształcone i wypaczone, aby niedoświadczonym zamydlić oczy — następnie dodatkowo wymyślają własne poglądy. Należy więc poszukać cytatów nienaruszonych, ponieważ według powszechnego zalecenia, jest rzeczą niestosowną osądzać lub dawać odpowiedź, nie przejrzawszy całego Zakonu, lecz przedkładając z niego jakąś jedną partykułę. Cytaty zaś przedłożone w postaci nienaruszonej w większości wypadków zawierają już same w sobie właściwy wykład.

281. Przytaczany jest także w postaci wypaczonej i zniekształconej cytat z Ewangelii Łukasza (11,41): „Dajcie to, co wewnątrz, na jałmużnę, a oto wszystko dla was będzie czyste". Tutaj wyraźnie są głusi i źle słyszą nasi przeciwnicy. Tyle razy już o tym mówimy, że do kazania Zakonu należy dodać Ewangelię o Chrystusie, ze względu na którego dobre uczynki cieszą się upodobaniem, lecz oni wszędzie wyłączają Chrystusa i nauczają, że na usprawiedliwienie zasługuje się przez uczynki Zakonu.

282. Ten cytat przedłożony w postaci nienaruszonej i niewypaczonej ukazuje, że wymagana jest wiara. Chrystus karci faryzeuszów, którzy myślą, że są czyści przed Bogiem, to znaczy usprawiedliwieni, przez częste obmywanie. Tak papież — nie wiem już który — powiada o wodzie posypanej solą, że ona uświęca i oczyszcza lud, a objaśnienie do tej wypowiedzi mówi, że oczyszcza od grzechów codziennych. Takie były też poglądy faryzeuszów, które Chrystus ganił i przeciwstawiał temu urojonemu oczyszczeniu dwojaką czystość: jedną wewnętrzną, drugą zewnętrzną. I nakazuje, by oczyszczali się wewnętrznie, a o czystości zewnętrznej dodaje: „Dajcie jałmużnę z tego, co zbywa, a tak wszystko będzie dla was czyste".

283. Przeciwnicy nasi w sposób nieprawidłowy stosują tutaj ogólną partykułę „wszystko". Chrystus bowiem dołącza ten wniosek do obu członów: „Wtedy wszystko będzie czyste, jeżeli wewnątrz będziecie 'czyści, a na zewnątrz dawać będziecie jałmużnę". Zaznacza bowiem, że zewnętrzną czystość upatrywać należy w uczynkach nakazanych przez Boga, a nie w ludzkich przekazach, jakimi wtedy były obmywania, a obecnie są codzienne kropienia wodą, szaty mnisze, rozróżnianie pokarmów i podobne zewnętrzne ceremonie. Lecz przeciwnicy wypaczają tę myśl, odnosząc w sposób sofistyczny ogólną partykułę „wszystko" do jednego członu: „Wszystko będzie czyste, gdy będzie dana jałmużna".

284. A wszak Piotr powiedział: „Przez wiarę oczyszczają się serca" (Dz. Ap. 15,9). Lecz cytat ten, rozpatrywany w całości, stanowi myśl zgodną z całym Pismem św., że jeżeli serca są oczyszczone, a następnie z zewnątrz dochodzą jałmużny, czyli wszystkie uczynki miłości, to wszystko jest czyste, a zatem nie wewnątrz tylko, lecz także na zewnątrz. Następnie: dlaczego nie połączyć z sobą całej wypowiedzi? Wiele jest sposobów karcenia, z których jedne zawierają polecenia o wierze, inne o uczynkach. A jest rzeczą niegodną rzetelnego czytelnika wyławiać zalecenia dotyczące uczynków, a opuszczać słowa tyczące wiary.

285. Na ostatek należy przypomnieć czytelnikom i ostrzec ich, że przeciwnicy nasi bardzo źle doradzają nabożnym sumieniom, gdy nauczają, że przez uczynki zasługuje się na odpuszczenie grzechów, ponieważ sumienie, zarabiając sobie przez uczynki na odpuszczenie grzechów, nie może ustalić, stwierdzić i zawyrokować, który uczynek zadość czyni żądaniu Boga. Dlatego ciągle się trapi i niepokoi, i raz po raz wymyśla coraz to nowe uczynki, nowe kulty, aż wreszcie zgoła popada w zwątpienie. Taki wypadek zachodzi w Liście Pawła do Rzymian (4, 5), gdzie apostoł udowadnia, że obietnica sprawiedliwości nie przypada w udziale człowiekowi z powodu naszych uczynków, ponieważ nigdy nie moglibyśmy stwierdzić, czy Bóg jest do nas łaskawie usposobiony. Zakon bowiem ciągle oskarża. I tak obietnica byłaby unieważniona i niepewna. Dlatego apostoł wyciąga wniosek, iż obietnicę odpuszczenia grzechów i sprawiedliwości otrzymuje się z wiary, a nie z powodu uczynków. Takie jest prawdziwe, proste i istotne zdanie Pawła, w którym nabożnym sumieniom udzielona zostaje największa pociecha i uświetniona jest chwała Chrystusa, który na pewno po to został nam dany, abyśmy przez Niego mieli łaskę, sprawiedliwość i pokój.

286. Dotychczas oceniliśmy naczelne cytaty z Pisma św., które nasi przeciwnicy i przytaczają przeciwko nam, aby ukazać, że wiara nie usprawiedliwia i zasługujemy sobie odpuszczenie grzechów i łaskę przez nasze uczynki. I spodziewamy się, że dostatecznie ukazaliśmy nabożnym sumieniom, iż cytaty te nie sprzeciwiają się naszemu poglądowi, że przeciwnicy nasi błędnie przekręcają, Pismo św. naciągając je do swoich opinii, że przytaczają wiele cytatów okaleczonych i skróconych, że pominąwszy cytaty najjaśniejsze dotyczące wiary, wyciągają z Pisma cytaty dotyczące uczynków i te zniekształcają, wszędzie wymyślają dodatkowo jakieś ludzkie poglądy wbrew temu, co wypowiadają słowa Pisma, że nauczają o Zakonie tak, aby obalić Ewangelię o Chrystusie.

287. Cała bowiem nauka naszych przeciwników zaczerpnięta jest po części z ludzkiego rozumu, a po części jest nauką o Zakonie, a nie o Ewangelii. Przekazują bowiem dwa rodzaje usprawiedliwienia, z których jeden wzięty jest z ludzkiego rozumu, drugi zaś z Zakonu, a nie z Ewangelii, czyli z obietnicy o Chrystusie.

288. Pierwszym rodzajem usprawiedliwienia jest u nich ten — jak nauczają — że ludzie dobrymi uczynkami zasługują na łaskę zarówno de congruo, jak i de condigno. Ten rodzaj jest nauką zaczerpniętą z rozumu, ponieważ rozum nie widząc nieczystości serca, myśli, że cieszy się upodobaniem u Boga, jeżeli będzie dobrze czynił, i dlatego raz po raz wymyślane były przez ludzi w wielkich niebezpieczeństwach, przeciwko trwogom sumienia coraz to inne uczynki, coraz to inne kulty. Poganie i Izraelici składali nawet ludzkie ofiary i podejmowali różne bardzo twarde i trudne uczynki, aby uspokoić Boży gniew. Następnie wymyślone zostały zakony mnisze, i te współzawodniczyły między sobą surowością przestrzegania przepisów przeciwko trwogom sumienia, przeciwko gniewowi Bożemu. I ten rodzaj usprawiedliwienia, ponieważ jest zaczerpnięty z rozumu i całkowicie obraca się wokół zewnętrznych uczynków, jest zewnętrznie dostrzegalny i w pewnej mierze jest możliwy do wypełnienia. Do niego tez kanoniści dopasowali w sposób opaczny pewne źle pojęte ustanowienia i porządki kościelne, które przez ojców w całkowicie innym sensie zostały ustanowione, mianowicie nie po to, abyśmy przez te uczynki poszukiwali usprawiedliwienia, lecz aby w Kościele panował pewien porządek w celu zachowania wzajemnego między ludźmi spokoju. Do tego rodzaju usprawiedliwienia dopasowali też w sposób opaczny i sakramenty, a najbardziej mszę, i przez nią poszukują usprawiedliwienia, łaski i zbawienia na podstawie samego dokonania uczynku.

289. Drugim rodzajem usprawiedliwienia przekazywanym przez teologów scholastycznych jest ten, że nauczają, iż zostajemy usprawiedliwieni dzięki pewnej postawie, wlanej w nas przez Boga, postawie, którą jest miłość, i że wsparci tą postawą wewnętrznie i zewnętrznie, spełniamy Zakon Boży i że wypełnianie Zakonu jest godne łaski i życia wiecznego. Ta nauka jest wyraźnie nauką o Zakonie. Prawdą jest bowiem, iż Zakon powiada: „Będziesz miłował Pana Boga swego" (V Mojż. 6,5) i „Będziesz miłował bliźniego swego" (III Mojż. 19, 18). Więc miłość jest wypełnianiem Zakonu.

290. Łatwo zaś jest .chrześcijaninowi osądzić i ocenić oba te rodzaje, ponieważ i jeden, i drugi wyklucza Chrystusa, i dlatego należy je zganić. W pierwszym rodzaju wyraźnie występuje bezbożność, gdyż naucza się, że nasze uczynki są ubłaganiem za grzechy. Drugi rodzaj zawiera liczne niedogodności. Nie ma w nim nauki, że dzięki Chrystusowi odradzamy się. Nie naucza, że usprawiedliwienie to odpuszczenie grzechów. Nie naucza, że odpuszczenie grzechów wyprzedza naszą miłość, lecz zmyśla, że dobywamy z samych siebie czyn miłości, przez który zasługujemy na odpuszczenie grzechów. Nie naucza też, że wiarą w Chrystusa przezwycięża się trwogi grzechu i śmierci. Zmyśla, że ludzie przez własne wypełnianie Zakonu zyskują dostęp do Boga, bez Chrystusa jako pojednawcy. Zmyśla dalej, że samo wypełnianie Zakonu bez Chrystusa jako pojednawcy jest sprawiedliwością godną łaski i życia wiecznego, chociaż przecież nawet świętym udaje się tylko zaledwie nikłe i drobne wypełnianie Zakonu.

291. Doprawdy, jeżeli ktoś pomyśli, że Ewangelia niedaremnie została dana światu, że Chrystus niedaremnie został obiecany, dany, narodził się, cierpiał, został zmartwychwskrzeszony, to z wielką łatwością pojmie i zrozumie, że zostajemy usprawiedliwieni nie na gruncie rozumu lub na podstawie Zakonu. My więc musimy się różnić od naszych przeciwników w poglądzie na usprawiedliwienie. Ewangelia bowiem ukazuje inny rodzaj usprawiedliwienia. Ewangelia zmusza w dziedzinie usprawiedliwienia korzystać z dobrodziejstwa Chrystusa, naucza, że dzięki Niemu mamy dostęp do Boga przez wiarę, naucza, że powinniśmy Jego przeciwstawić gniewowi Bożemu jako pośrednika i pojednawcę, naucza, że przez wiarę w Chrystusa otrzymuje się odpuszczenie grzechów i pojednanie i zostają przezwyciężone trwogi grzechu i śmierci.

282. Paweł mówi (Rzym. 4,13), że sprawiedliwość pochodzi nie z Zakonu, lecz z obietnicy, w której Ojciec zapowiedział, że chce przebaczyć i chce się pojednać ze względu na Chrystusa. Tę obietnicę zaś przyjmuje się jedynie wiarą, jak świadczy Paweł w Liście do Rzymian (r. 4). Wiara jedynie przyjmuje odpuszczenie grzechów, usprawiedliwia i odradza. A potem przychodzi miłość i inne dobre owoce. Nauczamy więc, że ludzie zostają usprawiedliwieni — jak powyżej powiedzieliśmy — gdy sumienie przerażone kazaniem pokuty podnosi się i wierzy, że Bóg jest łaskawie do niego usposobiony ze względu na Chrystusa.

293. Wiara zostaje poczytana za sprawiedliwość przed Bogiem (Rzym, 4,3—5). A gdy w ten sposób serce się podnosi i ożywione zostaje wiarą, przyjmuje Ducha Świętego, który nas odnawia, abyśmy mogli spełniać Zakon, abyśmy mogli imitować Boga, Słowo Boże, być posłusznymi Bogu w utrapieniach, abyśmy mogli być czystymi, miłować bliźniego itd. A chociaż te uczynki nadal są dalekie od doskonałości Zakonu, jednak cieszą się upodobaniem z powodu wiary, przez którą zostajemy uznani za sprawiedliwych, ponieważ wierzymy, że ze względu na Chrystusa Bóg jest do nas łaskawie usposobiony. To jest wyraźne i zgodne z Ewangelią, i może być zrozumiane przez ludzi o zdrowym umyśle.

294. Na gruncie tego podstawowego założenia z łatwością można stwierdzić, dlaczego usprawiedliwienie przypisujemy wierze, a nie miłości, chociaż miłość towarzyszy wierze i następuje po wierze. Miłość jest wypełnieniem Zakonu. Atoli Paweł naucza, że nie z Zakonu zostajemy usprawiedliwieni, lecz z obietnicy, którą przyjmuje się tylko wiarą. I nie mamy dostępu do Boga bez Chrystusa jako pośrednika ani nie otrzymujemy odpuszczenia grzechów ze względu na naszą miłość, lecz ze względu na Chrystusa.

285. Nie możemy miłować zagniewanego Boga, a Zakon stale nas oskarża, stale ukazuje nam Boga zagniewanego. Konieczne więc jest, abyśmy najpierw pochwycili obietnicę, że ze względu na Chrystusa Ojciec jest łaskawie usposobiony i przebacza. Potem zaczynamy wypełniać Zakon.

296. Bez oglądania się na rozum ludzki, bez oglądania się na Mojżesza należy zwrócić baczne oczy na Chrystusa i trzymać się tej myśli, że Chrystus został nam dany, abyśmy ze względu na Niego zostali uznani za sprawiedliwych. W ciele będąc nigdy Zakonowi zadość nie czynimy. Tak więc zostajemy uznani za sprawiedliwych nie ze względu na Zakon, lecz ze względu na Chrystusa, ponieważ Jego zasługi nam zostają darowane, jeżeli w Niego wierzymy.

297. Jeśli więc ktoś rozważy te podstawowe założenia, że nie z Zakonu zostajemy usprawiedliwieni, ponieważ natura ludzka nie może spełniać Zakonu Bożego, nie może Boga miłować, lecz że usprawiedliwieni zostajemy na podstawie obietnicy, w której przyobiecane jest ze względu na Chrystusa pojednanie, usprawiedliwienie i życie wieczne, z łatwością zrozumie, że usprawiedliwienie z konieczności należy przypisać wierze, jeżeli tylko pomyśli, że Chrystus niedaremnie został obiecany, dany, urodził się, cierpiał i został wskrzeszony z martwych, jeżeli pomyśli, że obietnica łaski w Chrystusie nie daremnie została wbrew Zakonowi i poza Zakonem wypowiedziana zaraz na początku świata, jeżeli pomyśli, że obietnicę należy przyjąć wiarą, jak powiada Jan: „Kto nie wierzy Bogu, kłamcą Go czyni, ponieważ nie wierzy w świadectwo, które zaświadczył Bóg o Synu swoim, a to jest świadectwem, że dał nam Bóg życie wieczne, a to jest życie w Synu Jego (...) Kto ma Syna, ma życie, kto nie ma Syna, nie ma życia" (I Jana 5,10 i n.). A Chrystus powiada w Ewangelii Jana (8,36): „Jeżeli was Syn wyswobodzi, prawdziwie wolnymi będziecie".

Paweł zaś mówi w Liście do Rzymian (5,2); „Przez Niego mamy dostęp do Boga", i dodaje: „przez wiarę". Więc wiarą w Chrystusa przyjmuje się obietnicę odpuszczenia grzechów i sprawiedliwości. I nie zostajemy usprawiedliwieni przed Bogiem na podstawie rozumu lub Zakonu.

268. Te sprawy są tak wyraźne, tak oczywiste, że dziwimy się, iż szaleństwo naszych przeciwników jest tak ogromne, że poddają je w wątpliwość. Wyraźny dowód jest na to, że skoro nie zostajemy usprawiedliwieni przed Bogiem z Zakonu, lecz z obietnicy, to koniecznie trzeba usprawiedliwienie przypisać wierze. Cóż można przeciwstawić temu dowodowi, chyba żeby ktoś chciał obalić całą Ewangelię, całego Chrystusa.

299. Chwała Chrystusa staje się wyraźniejsza i znakomitsza, gdy uczymy korzystać z dobrodziejstw Jego jako pośrednika i pojednawcy. Nabożne sumienia wiedzą, że w tej nauce podana im zostaje najobfitsza pociecha, że powinny wierzyć i jako pewnik przyjąć, iż ze względu na Chrystusa mają łaskawie do siebie usposobionego Ojca, nie z powodu objawów naszej sprawiedliwości, i że to Chrystus dopomaga nam, byśmy mogli także Zakon wypełniać.

300. A te tak ogromne dobra nasi przeciwnicy odbierają Kościołowi, gdy potępiają i usiłują zniweczyć naukę o usprawiedliwieniu z wiary. Niech więc baczą wszystkie zacne umysły, by nie wyrażać zgody na bezbożne rady i poglądy przeciwników. W nauce przeciwników o usprawiedliwieniu nie ma nawet wzmianki o Chrystusie, że to Jego powinniśmy przeciwstawić gniewowi Bożemu, a to pod pretekstem, jakobyśmy sami mogli przezwyciężyć Boży gniew miłością albo mogli miłować zagniewanego Boga.

301. W sprawie sumienia pozostają w niepewności. Jeżeli bowiem [ludzie] powinni myśleć, że Bóg jest do nich łaskawie usposobiony dlatego, ponieważ miłują, gdyż Zakon wypełniają, to jednak zawsze musi rodzić się powątpiewanie, czy Bóg jest do nas łaskawie usposobiony, ponieważ albo o miłości tej nie myślą, jak to przyznają nasi przeciwnicy, albo z pewnością myślą, że jest ona bardzo mała, i o wiele częściej czują gniew z powodu sądu Boga, który naturę ludzką trapi straszliwymi nieszczęściami, dolegliwościami tego życia, trwogami przed wiecznym gniewem itd. Kiedyż więc sumienie odpocznie, kiedyż będzie uspokojone? Jakżeż 'miłować będzie Boga w powątpiewaniu, w trwogach? Czymże innym jest tedy nauka o Zakonie, jak nie nauką zwątpienia? Niech wystąpi naprzód któryś z przeciwników, który by nas pouczył o miłości, jak to on sam Boga miłuje!

302. W ogóle nie wiedzą, co by tu powiedzieć, a tylko jak martwe ściany odbijają nie zrozumiane należycie słówko „miłość". Tak bardzo zagmatwana i ciemna jest ich nauka, gdy chwałę Chrystusa przenosi na grunt ludzkich uczynków, a sumienie doprowadza tylko do zuchwałego urojenia albo rozpaczy.

303. Naszą zaś naukę — spodziewamy się — łatwo mogą zrozumieć umysły nabożne, a mniemamy także, że przynosi ona sumieniom przerażonym nabożną i zdrową pociechę. Albowiem co się tyczy szyderstw i drwin naszych przeciwników, że wielu bezbożnych wierzy i że nawet diabły wierzą, to często już wypowiadaliśmy się, że mówimy tutaj o wierze w Chrystusa, to znaczy o wierze w odpuszczenie grzechów, o wierze, która prawdziwie i z całego serca przytakuje obietnicy łaski i ją wewnętrznie potwierdza. A nie obywa się to bez ciężkiej walki w sercach ludzkich. Lecz ludzie uczciwi i prawi z łatwością mogą osądzić, że wiara, według której Bóg troszczy się o nas, przebacza nam i nas wysłuchuje, jest sprawą nadnaturalną, albowiem umysł ludzki sam czegoś takiego o Bogu nie wymyśli i nie przyjmie. Przeto wiara, o której mówimy, nie istnieje ani u bezbożnych, ani u diabłów.

304. Poza tym jeżeli jakiś sofista głosi szyderczy pogląd, iż skoro sprawiedliwość tkwi w woli, dlaczego więc nie można by przypisać wierze tego, co jest sprawą intelektu, to na to łatwo odpowiemy: ponieważ oni (sofiści) nawet w systemach szkolnych przyznają, że wola rozkazuje intelektowi, aby zgadzał się na Słowo Boże. My wypowiadamy się jaśniej: Tak jak trwogi przed grzechem i śmiercią nie są tylko myślami, stanami wewnętrznymi, wywodzącymi się z intelektu, tak wiara nie jest tylko poznaniem wywodzącym się z intelektu, lecz także zaufaniem wywodzącym się z woli, to znaczy chceniem i przyjęciem tego, co jest oferowane w obietnicy, mianowicie przyjęciem pojednania i odpuszczenia grzechów, w tym sensie używa Pismo św. określenia „wiara", jak o tym świadczy zdanie Pawła: „Usprawiedliwieni z wiary pokój mamy z Bogiem" (Rzym. 5, l).

305. „Usprawiedliwiać" zaś w tym miejscu według nomenklatury sądowniczej oznacza uwolnić obwinionego i uznać go za sprawiedliwego, lecz ze względu na sprawiedliwość kogoś innego, mianowicie tutaj Chrystusa, która to cudza sprawiedliwość — sprawiedliwość kogoś innego — udzielona nam zostaje przez wiarę.

306. Przeto, skoro w tym miejscu sprawiedliwość nasza jest przypisaniem sprawiedliwości cudzej, tj. sprawiedliwości kogoś innego, należy tutaj inaczej mówić o sprawiedliwości, aniżeli gdy w filozofii albo w sądownictwie poszukujemy sprawiedliwości na podłożu własnego uczynku, sprawiedliwości, która z pewnością tkwi w woli. Dlatego Paweł mówi: „Dzięki wierze wy jesteście w Chrystusie Jezusie, który stał się dla nas mądrością od Boga, sprawiedliwością, uświęceniem i odkupieniem" (I Kor. 1, 30), oraz: „Tego, który nie znał grzechu, dla nas grzechem uczynił, abyśmy się stali sprawiedliwością Bożą w Nim" (II Kor. 5, 21).

307. Ponieważ sprawiedliwość Chrystusowa jest nam darowana przez wiarę, dlatego wiara jest sprawiedliwością w nas „na drodze uznania" (imputative), to znaczy, jest ona tym, przez co zostajemy przyjęci przez Boga jako Mu mili z powodu „przypisania — uznania", czyli zostajemy przyjęci przez Boga z ustanowienia Bożego, jak mówi Paweł: „Wiara uznana zostaje za sprawiedliwość" (Rzym. 4, 3.5).

308. Z powodu niektórych uparciuchów należy według zasad sztuki mówić: „Wiara prawdziwie i słusznie jest sprawiedliwością, ponieważ jest posłuszeństwem wobec Ewangelii". Wiadomo bowiem, że posłuszeństwo wobec zarządzenia kogoś wyższego jest rzeczywiście postacią sprawiedliwości dystrybutywnej, z przydziału. I to posłuszeństwo wobec Ewangelii zostaje policzone za sprawiedliwość tak dalece, iż tylko z powodu niej, dlatego że nią trzymamy się Chrystusa jako pojednawcy, upodobaniem Boga cieszą się dobre uczynki, czyli posłuszeństwo wobec Zakonu. Zakonowi bowiem zadość nie czynimy, lecz zostaje nam to darowane ze względu na Chrystusa, jak powiada Paweł: „Nie ma teraz potępienia dla tych, którzy są w Chrystusie Jezusie" (Rzym. 8, l).

309. Wiara oddaje Bogu cześć, oddaje Bogu to, co do Niego należy, przez to iż jest posłuszna przyjmując obietnicę. Tak i Paweł mówi: „Nie zwątpił z niedowiarstwa w obietnicę Boga, lecz wzmocniony wiarą dał chwałę Bogu" (Rzym. 4, 20).

310. Tak tedy nabożeństwem zgodnym z Ewangelią i służbą dla Ewangelii jest przyjmować od Boga dobre rzeczy, a przeciwnie, służbą Zakonu jest nasze dobra Bogu oferować i podawać. My zaś nic nie możemy Bogu zaoferować, jeśli przedtem nie zostaniemy pojednani i odrodzeni. Największą zaś pociechę przynosi cytat, że naczelnym nabożeństwem dla Boga i służbą zgodną z Ewangelią jest chcieć przyjąć od Boga odpuszczenie grzechów, łaskę i sprawiedliwość. O tej służbie powiada Chrystus w Ewangelii Jana (6,40): „Ta jest wola Ojca mojego, który mnie posłał, aby każdy, kto widzi Syna i wierzy w Niego, miał życie wieczne". A Ojciec mówi: „Ten jest Syn mój umiłowany, w którym mam upodobanie, tego słuchajcie" (Mat. 17,5).

311. Przeciwnicy nasi mówią o posłuszeństwie wobec Zakonu, nie mówiąc o posłuszeństwie wobec Ewangelii, chociaż nie możemy być posłuszni Zakonowi inaczej, jak odrodzeni przez Ewangelię, chociaż nie możemy miłować Boga inaczej, jak po otrzymaniu odpuszczenia grzechów. Dopóki bowiem myślimy, że On się na nas gniewa, natura ludzka ucieka przed gniewem i sądem Jego.

312. Jeżeli ktoś szydzi także z tego, że „wiara jest pragnieniem tego, co jest oferowane w obietnicy", to, zdaje się, pomieszane zostają z sobą nastawienie, wiara i nadzieja, ponieważ „nadzieja to oczekiwanie rzeczy obiecanych", i na to odpowiadamy, że te nastroje nie dadzą się oderwać od samego swojego obiektu, choć w szkołach stwarzają takie rozrywki przez gnuśne myśli. Albowiem w Liście do Hebrajczyków wiara zdefiniowana zostaje jako oczekiwanie tego, czego się spodziewamy (11,1). Jeżeli zaś ktoś będzie chciał, by te sprawy rozróżniano, to powiadamy, że przedmiotem nadziei jest pewne wydarzenie przyszłe, wiara zaś dotyczy rzeczy przyszłych i teraźniejszych, a w teraźniejszości przyjmuje odpuszczenie grzechów zapowiedziane w obietnicy.

313. Spodziewamy się, że z powyższego dostatecznie da się wyrozumieć zarówno to, czym jest wiara, jak i to, że musimy przyjąć mysi, iż wiarą zostajemy usprawiedliwieni, pojednani i odrodzeni, jeżeli właśnie chcemy uczyć sprawiedliwości płynącej z Ewangelii, a nie sprawiedliwości płynącej z Zakonu. Albowiem ci, którzy nauczają, że usprawiedliwieni zostajemy przez miłość, nauczają sprawiedliwości płynącej z Zakonu, a nie uczą, by w zakresie usprawiedliwienia korzystano z dobrodziejstw Chrystusa jako pośrednika.

314. I oczywiste jest, że nie przez miłość, lecz przez wiarę przezwyciężamy trwogi grzechu i śmierci, i nie możemy naszej miłości i wypełniania Zakonu przeciwstawić gniewowi Bożemu, Paweł bowiem powiada: „Dzięki Chrystusowi mamy dostęp do Boga przez wiarę" (Rzym. 5,2). To zdanie tylekroć wbijamy w pamięć ze względu na jego przejrzystość i wyrazistość. Ono bowiem jak najwyraźniej ukazuje temat główny całej naszej sprawy, a rozpatrzone uważnie może dokładniej o niej pouczyć i pocieszyć zacne umysły. Dlatego jest rzeczą pożyteczną mieć je na uwadze i na oku nie tylko w tym celu, aby móc przeciwstawić się nauce naszych przeciwników, którzy uczą, że nie przez wiarę, ale przez miłość i własne zasługi, bez pośrednika Chrystusa ma się dostęp do Boga, lecz także by przez nie podnosić się w naszych trwogach i ćwiczyć się w wierze.

315. Oczywiste jest także, że bez pomocy, jaką jest Chrystus, nie możemy Zakonu spełniać, jak On sam powiedział: „Beze mnie nie uczynić nie możecie" (Jan 15,5). Dlatego zanim zaczniemy Zakon spełniać, muszą serca odrodzić się przez wiarę.

316. Stąd można także zrozumieć, dlaczego ganimy naukę przeciwników o zasłudze współgodnej (meritum de condigno). Bardzo łatwo to rozsądzić, ponieważ oni nie czynią wzmianki o wierze, że dzięki wierze ze względu na Chrystusa Bóg ma w nas upodobanie, lecz wymyślili pogląd, że dobre uczynki, dokonane przy wsparciu owej postawy miłości, czynią ludzi godnymi sprawiedliwości, która sama z siebie cieszy się upodobaniem u Boga, jest godną życia wiecznego i nie potrzebuje Chrystusa jako pośrednika.

317. A czymże innym to jest, jak nie przeniesieniem Chwały Chrystusa na nasze uczynki, że mianowicie Bóg ma w nas upodobanie ze względu na nasze uczynki, a nie ze względu na Chrystusa? Jest to także odbieraniem Chrystusowi zaszczytnego miana pośrednika, a wszak On jest odwiecznym pośrednikiem, a nie tylko zapoczątkował usprawiedliwienie (in principio). Paweł mówi w Liście do Galacjan (2, 17), że jeśli trzeba, by usprawiedliwiony w Chrystusie potem gdzie indziej szukał sprawiedliwości, to traktuje Chrystusa jako sługę grzechu, to znaczy, że nie usprawiedliwia w sposób doskonały.

318. Największą niedorzecznością jest to, czego uczą nasi przeciwnicy, że dobre uczynki zasługują na łaskę według współgodności (de condigno), to znaczy są zasługą tak doskonałą, że stwarzają uroszczenie do Boskiej zapłaty; dzieje się to w dalszym procesie usprawiedliwienia w sposób prawie tak istotny, że jeśli, jak to bywa, sumienie się trwoży, należy szukać laski na drodze dobrego uczynku, a nie przez wiarę w Chrystusa.

319. Po drugie: Nauka naszych przeciwników pozostawia sumienia w rozterce, w niepewności, tak iż nigdy nie mogą być spokojne, ponieważ Zakon zawsze oskarża nas, także przy dobrych uczynkach. Zawsze bowiem ciało pożąda przeciw Duchowi (Gal. 5,17). W jakiż sposób będzie sumienie miało spokój bez wiary, jeżeli będzie myślało, że nie ze względu na Chrystusa, lecz ze względu na własny uczynek ma się Bogu podobać?

320. Co w efekcie pozwoli ustalić, że jakiś uczynek jest godzien życia wiecznego, jeżeli nadzieja ma powstać właśnie z zasług? Przeciwko tym wątpliwościom wypowiada się Paweł: "Usprawiedliwieni z wiary, pokój mamy" (Rzym. 5, l). I tu na pewno powinniśmy ustalić, że ze względu na Chrystusa darmo zostaje nam dana sprawiedliwość i życie wieczne. A o Abrahamie mówi: „Wbrew nadziei, żywiąc nadzieję, uwierzył" (Rzym. 4,18).

321. Po trzecie: W jaki sposób sumienie będzie wiedziało, kiedy wobec nakłaniania do postawy miłości już został dokonany uczynek i czy ty można było ustalić, że zasługuje on na łaskę według współgodności. Lecz samo rozróżnianie zostało wymyślone jedynie dla wykpienia Pisma św., że ludzie mają raz zasługi de congruo, drugi raz de condigno, ponieważ — jak powyżej powiedzieliśmy — zamysł działającego nie rozróżnia między rodzajami zasług, lecz tylko pewni siebie obłudnicy myślą po prostu, że ich uczynki są godne, by z tego powodu zostali uznani za sprawiedliwych. Przeciwnie, sumienia przerażone mają wątpliwości w do swoich uczynków i dlatego raz po raz poszukują innych. Takie bowiem znaczenie ma wyrażenie „mieć zasługę de congruo": powątpiewać i wykonywać uczynki bez wiary, aż nastąpi rozpacz — zwątpienie. Krótko mówiąc — wszystko, co w tej sprawie przekazują przeciwnicy, jest pełne błędów i niebezpieczeństw.

322. Po czwarte: Cały Kościół wyznaje, że życie wieczne osiąga się przez miłosierdzie [Boże]. Tak bowiem mówi Augustyn w dziele „O łasce i wolnej woli", gdy wypowiada się o uczynkach ludzi świętych, dokonanych po usprawiedliwieniu: „Nie przez nasze zasługi doprowadza nas Bóg do życia wiecznego, lecz ze swojego zmiłowania". A w księdze IX „Wyznań" powiada: „Biada życiu ludzkiemu, choćby nawet i chwalebnemu, jeśliby było sądzone po odsunięciu na bok miłosierdzia". Cyprian zaś w objaśnieniu Modlitwy Pańskiej mówi: „Aby ktoś nie miał w sobie samym upodobania jako w niewinnym i raczej wynosząc się nie zginął, zostaje pouczony i jest nauczany, że codziennie grzeszy, skoro codziennie mu się nakazuje, by się modlił za swoje grzechy".

323. Lecz jest to rzecz znana i ma za sobą bardzo wiele i bardzo jasnych świadectw w Piśmie św. i u ojców Kościoła, którzy razem jednym głosem zwiastują, że chociażbyśmy mieli dobre uczynki, jednak mimo tych dobrych uczynków potrzebujemy miłosierdzia.

324. Dzięki temu miłosierdziu wiara nas podnosi i pociesza. Dlatego przeciwnicy mylnie nauczają, gdy zasługi wynoszą, iż już nie stać ich na dodatkową wzmiankę o wierze, która chwyta owo miłosierdzie. Jak bowiem powyżej powiedzieliśmy, że obietnica i wiara nawzajem sobie odpowiadają i że nie chwyta się miłosierdzia inaczej, jak tylko przez wiarę, tak tutaj powiadamy, że obiecane miłosierdzie nawzajem poszukuje wiary i nie może być uchwycone inaczej, jak tylko wiarą. Słusznie więc ganimy naukę o zasłudze według współgodności, skoro nic nie przekazuje o wierze usprawiedliwiającej i przyciemnia chwałę i urząd Chrystusa jako pośrednika.

325. I nie należy nas uważać za nowinkarzy, nauczających czegoś nowego w tej sprawie, skoro ojcowie w Kościele tak jasno przekazali tę myśl, że nawet mimo dobrych uczynków potrzebujemy miłosierdzia.

326. Również Pismo św. często to samo wpaja, np. w Psalmie 143, 2: „Nie wchodź w sąd ze sługą swoim, Panie, gdyż nie będzie usprawiedliwiony przed Tobą żaden żyjący". Tutaj po prostu odbiera wszystkim, nawet świętym i sługom Boga, chwałę sprawiedliwości, jeżeli Bóg nie przebaczy, lecz osądza i obwinia ich serca. Albowiem gdy w innym miejscu Dawid chlubi się na temat swojej sprawiedliwości, to mówi to w odniesieniu do swojego zatargu z prześladowcami Słowa Bożego, a nie mówi o swojej osobistej niewinności, i prosi, by broniona była sprawa i chwała Boża, jak w Psalmie 7,9: „Sądź mnie, o Boże, według sprawiedliwości mojej i według niewinności mojej". Zaś w Psalmie 1.30, 3 mówi, że nikt nie może ostać się w sądzie Bożym, jeżeli Bóg będzie zważał na grzechy nasze: „Jeżeli będziesz zważał na nieprawości, Panie, któż się ostoi?"

327. A Job (9,28): „Wtedy drżę przed wszystkimi moimi cierpieniami". I dalej (w. 30): „Choćbym się umył wodą ze śniegu i oczyścił ługiem ręce moje (...) jednak pogrążyłbyś mnie w nieczystym dole".

328. A w Przypowieściach (20,9): „Kto może powiedzieć, że czyste jest serce jego (...) czyste od grzechu". A w I Liście Jana (1,8): „Jeżeli powiemy, że grzechu nie mamy, sami siebie zwodzimy i prawdy w nas nie ma".

329. I w Modlitwie Pańskiej święci proszą o odpuszczenie grzechów (Mat. 6,12), więc i święci mają grzechy. A w V Mojżeszowej (4, 24): „Bóg twój jest ogniem trawiącym". A Zachariasz (2,17): „Niech umilknie przed Panem wszelkie ciało". Izajasz (40,6): „Wszelkie ciało jest jak trawa, a chwała jego jak kwiat polny — usycha 'trawa, kwiat opada, gdy wiatr Pana powieje nań — zaiste ludzie są trawą".

330. A Jonasz (2,9): „Daremnie trzymają się marności ci, którzy porzucają miłosierdzie". To znaczy, że próżna jest wszelka ufność prócz ufności w miłosierdzie; miłosierdzie zachowuje nas, zasługi zaś nasze i własne starania nas nie zachowują.

331. Dlatego Daniel (9, 18) modli się: „Nakłoń, Boże mój, ucha swojego i usłysz! Otwórz oczy i spójrz na spustoszenie nasze". Tak Daniel nas poucza, byśmy chwytali miłosierdzie przez modlitwę, to jest ufali miłosierdziu Bożemu, a nie pokładali ufności w naszych zasługach przed Bogiem.

332. I dziwimy się temu, co przeciwnicy nasi czynią przy modlitwie, jeżeli nawet ludzie pospolici nigdy o nic Boga nie proszą. Jeżeli wspominają, że są godni, ponieważ mają miłość i dobre uczynki, i domagają się łaski jakoby czegoś im należnego, to właśnie modlą się tak, jak faryzeusz w Ewangelii Łukasza (18,11): „Nie jestem jak inni ludzie...". Taką modlitwa, która opiera się na własnej sprawiedliwości, a nie na miłosierdziu Bożym, krzywdę wyrządza Chrystusowi, który będąc naszym kapłanem, wstawia się za nami.

333. Tak więc modlitwa opiera się na miłosierdziu Bożym, gdy wierzymy, że zostajemy wysłuchani ze względu na Chrystusa jako kapłana, tak jak On sam mówi: „O cokolwiek byście prosili w imieniu moim Ojca mojego, da wam". „W imieniu moim" — powiada Ewangelia Jana (14,13), ponieważ bez tego kapłana nie możemy przystąpić do Ojca.

334. Tutaj należy także wypowiedź Chrystusa z Ewangelii Łukasza (17, 10): „Gdy uczynicie wszystko, co wam polecono, mówcie: Sługami nieużytecznymi jesteśmy". Te słowa wyraźnie wskazują, że Bóg zbawia kierując się miłosierdziem i ze względu na swoją obietnicę, a nie z powinności, ze względu na godność naszych uczynków.

335. Lecz przeciwnicy nasi w sposób zadziwiający igrają tu ze słowami Chrystusowymi. Po pierwsze: stosują tu argument odwrotny (antistrefon), odwracają go przeciwko nam. Powiadają: O wiele bardziej można by powiedzieć: Jeżeli uwierzycie we wszystko, mówcie: Sługami nieużytecznymi jesteśmy. Następnie dodają, że uczynki są dla Boga nieużyteczne, dla nas jednak nie są nieużyteczne.

336. Patrzcie, jak bawi naszych .przeciwników chłopięce studium sofistyki. A chociaż brednie te nie zasługują, by z nimi się rozprawiać, jednak w kilku słowach odpowiemy. Antistrefon [argument odwrotny] jest błędny.

337. Po pierwsze bowiem, przeciwnicy łudzą się co do słowa „wiara", bo jeśliby ono oznaczało u nas „znajomość historii", którą mają nawet bezbożni i diabły, to słuszny byłby wniosek przeciwników, że wiara jest nieużyteczna, gdy powiadają: „Jeżeli uwierzycie we wszystko, mówcie: Sługami nieużytecznymi jesteśmy". Lecz nie mówimy o „znajomości historii", ale o zaufaniu w obietnicę i miłosierdzie Boże. A to zaufanie w obietnicę wskazuje, że jesteśmy sługami nieużytecznymi, owszem — to wyznanie, że uczynki nasze są niegodne, jest samym głosem wiary, jak to występuje i pojawia się w przykładzie z Daniela, który nieco powyżej przytoczyliśmy (Dan. 9,18): „Nie dla naszej sprawiedliwości zanosimy nasze błagania".

338. Wiara zbawia bowiem, ponieważ chwyta miłosierdzie, czyli obietnicę łaski, i trzyma się go, chociaż uczynki nasze są niegodne. I w odniesieniu do tej wypowiedzi (Łuk. 17, 10) nie przynosi nam ujmy antistrefon: „Jeżeli uwierzycie we wszystko, mówcie: Sługami nieużytecznymi jesteśmy", mianowicie, że uczynki nasze są niegodne. Nauczamy bowiem wraz z całym Kościołem tego, że przez miłosierdzie Boże zostajemy zbawieni.

339. Lecz jeżeli w podobny sposób chcą wyciągać wniosek ze zdania: „Gdy uczynisz wszystko, nie utaj uczynkom swoim", i ze zdania: „Gdy uwierzysz we wszystko, nie ufaj obietnicom Bożym", to nie ma to z sobą żadnego związku. Są to sprawy całkowicie do siebie niepodobne. Niepodobne są sprawy, niepodobne przedmioty zaufania w pierwszym i drugim zdaniu. Zaufanie w zdaniu pierwszym to zaufanie do własnych uczynków, a zaufanie w drugim zdaniu to zaufanie do obietnicy Bożej. Chrystus zaś potępia zaufanie do naszych uczynków, a nie potępia zaufania do swojej obietnicy. Nie chce, byśmy powątpiewali w łaskę i miłosierdzie Boże, piętnuje uczynki nasze jako niegodne, a nie piętnuje obietnicy, w której darmo oferuje Boże miłosierdzie.

340. Nader wyraźnie wypowiada się tutaj Ambroży: „Należy uznać łaskę, lecz nie należy zapoznawać natury".

341. Należy ufać obietnicy łaski, a nie naszej naturze. Ale przeciwnicy nasi postępują według swojego nawyku, przeciwko nauce o wierze przekręcają zdania podane na poparcie wiary.

342. Lecz odrzucamy te zawiłości i przekazujemy je z powrotem do rozpatrywania w szkołach. Owe wykręty są wyraźnie chłopięce, gdy się wykłada, że słudzy są nieużyteczni dlatego, że uczynki są dla Boga nieużyteczne, dla nas zaś użyteczne. Chrystus mówi o tej użyteczności, która ustanawia, że Bóg jest wobec nas dłużnikiem łaski. Chociaż niestosowna to rzecz w tym miejscu dysputować o tym, co użyteczne czy nieużyteczne. Albowiem słowo „słudzy nieużyteczni" znaczy tyle, co: słudzy z niedostatkiem — z brakami, ponieważ nikt nie boi się Boga tak i na tyle, jak i na ile by powinien.

343. Lecz porzućmy te niedorzeczne wykręty przeciwników, co do których należyty sąd kiedyś wyjdzie na światło dzienne, bo z łatwością domyśla się go mężowie roztropni. W słowach jak najwyraźniejszych i najprzejrzystszych odkryli przeciwnicy nasi luki, [doszukali się dziury w całym]. A tymczasem każdy z łatwością dostrzeże, że w tym cytacie odrzucone jest zaufanie do naszych uczynków.

344. Trzymajmy się więc tego, co wyznaje Kościół, że zbawieni zostajemy dzięki miłosierdziu Bożemu. A niech nikt nie myśli w ten sposób: że „jeżeli mamy być zbawieni dzięki miłosierdziu, to nadzieja będzie niepewna, że jeśli u tych, którzy dostępują zbawienia, nie wystąpi przedtem nic, czym by się odróżniali od innych, którzy nie dostępują zbawienia, należy więc temu zadośćuczynić. Zdaje się bowiem, że u scholastyków to było motywem poszukiwania przez nich „zasługi według współgodności".

345. Albowiem ten wzgląd i ten motyw może bardzo poruszać ludzki umysł. Odpowiadamy więc krótko: Dlatego aby nadzieja była pewna, dlatego aby wystąpiła uprzednio różnica między tymi, których zbawienie spotyka, a tymi, których nie spotyka, trzeba koniecznie ustalić, że zbawieni zostajemy dzięki miłosierdziu Bożemu. Gdy się to tak po prostu, bez objaśnienia mówi, wydaje się to niedorzeczne. Albowiem przy publicznym postępowaniu sądowym czyjaś słuszność albo czyjaś wina są rzeczami pewnymi, możliwość zastosowania miłosierdzia jest niepewna. Inaczej zaś mg się rzecz w sądzie Bożym. Tutaj bowiem możliwość okazania miłosierdzia ma za sobą wyraźną i pewną obietnicę i polecenie Boże. Albowiem Ewangelia jest właściwie tym .poleceniem, które przykazuje, byśmy wierzyli, że Bóg jest do nas łaskawie usposobiony ze względu na Chrystusa. „Nie posłał wszak Bóg Syna swego na świat, aby sądził świat, lecz aby świat był przezeń zbawiony" (Jan 3,17): „Kto w Niego wierzy, nie jest sądzony..." itd.

346. Ilekroć więc mówi się o miłosierdziu, należy dodać słowo o wierze w obietnicę. A ta wiara rodzi pewną nadzieję, ponieważ opiera się na Słowie i na przykazaniu Bożym. Jeśliby nadzieja opierała się na uczynkach, wówczas doprawdy byłaby niepewna, ponieważ uczynki nie mogą uspokoić sumienia, jak już powyżej często było powiedziane.

347. A ta wiara stwarza różnicę między tymi, których zbawienie spotyka, a tymi, których nie spotyka. Wiara stwarza różnicę między godnymi a niegodnymi, ponieważ życie wieczne obiecane jest usprawiedliwionym, usprawiedliwia zaś wiara.

348. Lecz tutaj znowu podniosą głos przeciwnicy, że nie są wcale potrzebne dobre uczynki, jeżeli nie zasługuje się przez nie na życie wieczne. Te potwarze powyżej już obaliliśmy. Owszem, dobrze czynić trzeba naprawdę. Powiadamy, że życie wieczne jest obiecane usprawiedliwionym. A wszak śni wiary, ani sprawiedliwości nie dochowują ci, którzy postępują według ciała. Dlatego zostajemy usprawiedliwieni, abyśmy jako sprawiedliwi zaczęli, dobrze czynić i słuchać Zakonu Bożego.

349. Dlatego zostajemy odrodzeni i otrzymujemy Ducha Świętego, aby z nowego życia wypływały nowe uczynki, nowe skłonności, bojaźń, miłość Boga, znienawidzenie pożądliwości.

350 Wiara, o której mówimy, istnieje przy pokucie, a powinna wśród dobrych uczynków, wśród pokus i niebezpieczeństw umacniać się i rosnąć, abyśmy raz po raz coraz to pewniej między sobą się utwierdzali, że Bóg ze względu na Chrystusa łaskawym okiem na nas spogląda, przebacza nam i nas wysłuchuje. Tego nie można się nauczyć bez wielkich i licznych zmagań. Ileż to razy powracają wyrzuty sumienia, ileż to razy pobudza ono do zwątpienia, gdy ukazuje albo dawne, albo nowe grzechy lub przyrodzoną nieczystość? A tego cyrografu (Kol. 2,14) nie da się unicestwić bez wielkiej walki, gdzie doświadczenie potwierdza, jak trudną sprawą jest wiara.

351. A gdy wśród trwóg podnosimy się i doznajemy pocieszenia, jednocześnie [rodzą się i] rosną inne wewnętrzne stany i duchowe poruszenia, poznanie Boga, bojaźń przed Bogiem, miłość Boga, i zostajemy odrodzeni — jak mówi Paweł — ku poznaniu Boga (Kol. 3,10; II Kor. 3,18), i wpatrzeni w Bożą chwałę, zostajemy przeobrażeni w ten sam obraz, to znaczy, przyswajamy sobie prawdziwe poznanie Boga, aby się Go prawdziwie bać, aby prawdziwie ufać, że on spogląda na nas łaskawym okiem i że zostajemy wysłuchani.

352. To odrodzenie jest jakby rozpoczęciem wiecznego życia, jak powiada Paweł: „Jeżeli Chrystus jest w was, duch żyje, ciało zaś umiera" (Rzym. 8,10) oraz: „Pragnąc przyoblec się w domostwo nasze, które jest z nieba, jeśli tylko przyobleczeni, a nie nadzy, będziemy znalezieni" (II Kor. 5,2 i n.).

353. Z tego rzetelny czytelnik może osądzić, że jak najbardziej domagamy się dobrych uczynków, jeżeli właśnie uczymy, iż przy pokucie istnieje wiara i że powinna raz po raz przy pokucie wzrastać. I w tych rzeczach upatrujemy doskonałość chrześcijańską i duchową, jeżeli jednocześnie wzrasta pokuta, a przy pokucie wiara. A to lepiej mogą nabożni zrozumieć, aniżeli gdy u naszych przeciwników naucza się ich o kontemplacji lub o doskonałości.

354. A jak usprawiedliwienie związane jest z wiarą, tek z wiarą związane jest też życie wieczne. Piotr mówi: „Osiągając cel, czyli owoc wiary waszej, zbawienie dusz" (I Piotra 1,9). Przyznają bowiem przeciwnicy, że usprawiedliwieni są synami Bożymi i współdziedzicami Chrystusowymi.

355. Następnie, ponieważ uczynki podobają się Bogu ze względu na wiarę, zasługują na inne jeszcze nagrody, cielesne i duchowe. Będą bowiem istnieć różnice w zakresie chwały świętych.

356. Lecz tutaj przeciwnicy zgłaszają zastrzeżenie, że ponieważ życie wieczne zwane jest nagrodą — dlatego trzeba na nie zasłużyć de condigno przez dobre uczynki. Odpowiadamy krótko i wyraźnie. Paweł nazywa w Liście do Rzymian (r. 6) życie wieczne „darem", ponieważ przez darowaną nam ze względu na Chrystusa sprawiedliwość stajemy się zarazem synami Bożymi, jak i współdziedzicami Chrystusowymi, a Jan (3, 36) mówi: „Kto wierzy w Syna, ma żywot wieczny". A Augustyn powiada, i wielu innych idąc za nim mówi to samo: „Bóg ukoronowuje swoje dary w nas". Gdzie indziej zaś jest napisane: „Zapłata wasza będzie obfita w niebiesiech" (Łuk. 6, 23). Jeżeli przeciwnikom wydaje się to sprzeczne, to niech to sami, rozplatają.

357. Lecz oni są sędziami mało konsekwentnymi, albowiem pomijają tutaj słowo "dar", pomijają też klucz do całej sprawy, a wysuwają słowo „zapłata", i to słowo w sposób bardzo ostry wykładają nie tylko przeciwko Pismu św., lecz i przeciwko zwykłym zasadom dialektyki. I stąd wyciągają wniosek, że skoro wymieniana jest zapłata, więc i uczynki nasze są tego rodzaju, iż powinny być nagrodą, za którą należy się życie wieczne. Są więc one godne łaski i życia wiecznego i nie wymagają już Bożego miłosierdzia czy Chrystusa jako pośrednika, czy wiary.

358. Jest to wyraźnie nowa dialektyka: ponieważ słyszymy słowo „zapłata", więc nie potrzeba już wcale pośrednika Chrystusa ani wiary, która ma dostęp do Boga ze względu na Chrystusa, a nie ze względu na nasze uczynki. Któż nie dopatrzy się w tym anakolutu — wniosku bez przekonywającego dowodu?

359. Nie wiedziemy sporu o słowo „zapłata". Wiedziemy spór o zagadnienie, czy dobre uczynki są same w sobie godne łaski i życia wiecznego, czy też cieszą się upodobaniem u Boga tylko ze względu na wiarę, która duchowo chwyta Chrystusa jako pośrednika.

360. Przeciwnicy nasi nie tylko przypisują uczynkom to, że są one godne łaski i życia wiecznego, lecz zmyślają także, iż mają nadwyżki zasług, które mogą podarować innym, i przez to mogą usprawiedliwić innych, jak się to rzekomo dzieje, gdy mnisi sprzedają innym zasługi swoich zakonów. Te dziwolągi gromadzą metodą Chryzypa, z zastosowaniem do tego jednego słowa „zapłata", bo gdy się coś nazywa „zapłatą", to z tego wynika, że mamy uczynki, które mają swą cenę, za to zaś należy się zapłata. A więc uczynki same w sobie cieszą się upodobaniem u Boga, a nie ze względu na Chrystusa jako pośrednika. Gdy więc jeden ma więcej zasług aniżeli drugi, to u niektórych są nadwyżki. I te nadwyżki zasług mogą darować innym ci, którzy mają zasługi. Lecz poczekaj, czytelniku, jeszcze nie koniec błędnym wnioskom!

361. Trzeba tu bowiem jeszcze dodatkowo wymienić pewne czynności obrzędowe, którymi jedni drugich obdarowują: umarłym przywdziewa się habit mnisi itd. Przez takie nagromadzenie działań obrzędowych zostało przyciemnione dobrodziejstwo Chrystusowe i sprawiedliwość z wiary.

362. Nie wszczynamy czczej walki o słowa w związku ze słowem „zapłata". Jeżeli przeciwnicy ustąpią i przyznają, że zostajemy uznani za sprawiedliwych dzięki wierze ze względu na Chrystusa i że dobre uczynki cieszą się upodobaniem u Boga ze względu na wiarę, nie będziemy się później zbytnio spierali o słowo „zapłata". Przyznajemy, że życie wieczne jest nagrodą, ponieważ przypada nam w udziale ze względu na obietnicę, a nie ze względu na nasze zasługi. Obiecane jest bowiem usprawiedliwienie, co do którego ukazaliśmy powyżej, że jest właściwie darem Boga. I do tego daru dołączona jest obietnica życia wiecznego, według wersetu: „Których usprawiedliwił, tych też uwielbił" (Rzym. 8, 30).

363. Tutaj należy to, co Paweł mówi: „Odłożona jest mi korona sprawiedliwości, którą da mi Pan, sędzia sprawiedliwy" itd. (II Tym. 4,8). Przypada bowiem korona tym, którzy są usprawiedliwieni ze względu na obietnicę.

364. A o tej obietnicy powinni święci wiedzieć, nie ażeby działali ze względu na swoją korzyść — powinni bowiem pracować ze względu na chwałę Bożą — lecz aby nie wątpili w uciskach; powinni wiedzieć o woli Bożej, że On chce im pomagać, wyrwać ich i ocalić, chociaż inaczej słuchają słowa o karach i nagrodach doskonali, a inaczej słabi — albowiem słabi pracują dla swojej korzyści.

365. A jednak głoszenie kazania i zwiastowanie o nagrodach i karach jest potrzebne. W zwiastowaniu o karach ukazany zostaje gniew Boży, dlatego należy do kazania o pokucie. W zwiastowaniu o nagrodach ukazana zostaje łaska. A jak Pismo św. często ze wzmianką o dobrych uczynkach splata wiarę, chce ono bowiem spleść sprawiedliwość serca z jej owocami, tak niekiedy wraz z innymi nagrodami oferuje jednocześnie łaskę, jak to jest np. u Izajasza (58, 8 i n.), poza tym często u innych proroków.

366. Przyznajemy i to, o czym już często składaliśmy świadectwo, że choć usprawiedliwienie i życie wieczne należą do wiary, jednak dobre uczynki zasługują na inne jeszcze nagrody, cielesne i duchowe, i różne stopnie nagród, zgodnie ze słowem: „Każdy otrzyma zapłatę według swojej pracy" (I Kor. 3,8). Albowiem sprawiedliwość związana z Ewangelią, obracająca się wokół obietnicy łaski, otrzymuje usprawiedliwienie i nowe życie darmo. Lecz wypełnianie Zakonu, które następuje po wierze, obraca się wokół Zakonu, w którym ofiarowana i przyznana zostaje zapłata nie darmo, ale za nasze uczynki. Jednak ci, którzy na nią zasługują, zostali usprawiedliwieni wcześniej, zanim zaczęli wypełniać Zakon. Przeto wcześniej przeniesieni są do Królestwa Syna Bożego i stali się współdziedzicami Chrystusowymi, jak powiada Paweł (Kol. 1, 13; Rzym. 8,17).

367. Lecz przeciwnicy nasi, ilekroć mówi się o zasłudze, od razu przenoszą temat z pozostałych nagród na usprawiedliwienie, podczas gdy Ewangelia ofiarowuje usprawiedliwienie darmo ze względu na zasługi Chrystusowe, a nie nasze, i zasługi Chrystusowe zostają nam udzielone przez wiarę. Poza tym uczynki i dolegliwości zasługują nie na usprawiedliwienie, lecz na inne nagrody, i o zapłacie oferowanej za uczynki mówią takie zdania: „Kto skąpo sieje, skąpo żąć będzie, a kto obficie sieje, obficie żąć będzie" {II Kor. 9,6). Tutaj wyraźnie rodzaj zapłaty odniesiony zostaje do rodzaju czynu. „Czcij ojca twego i matkę twoją, abyś długo żył na ziemi" (Exod. 20, 12). Także tutaj określa i ustala Zakon zapłatę za pewien uczynek.

368. Chociaż więc wypełnianie Zakonu zasługuje na zapłatę (zapłata bowiem właściwie związana jest z Zakonem), to jednak powinniśmy pamiętać o Ewangelii, że ona oferuje usprawiedliwienie darmo ze względu na Chrystusa. I nie wypełniamy ani nie możemy wypełniać Zakonu wcześniej, zanim nie zostaliśmy pojednani z Bogiem, usprawiedliwieni i odrodzeni. Wypełnianie Zakonu nie cieszyłoby się upodobaniem u Boga inaczej, jak tylko, jeślibyśmy byli przyjęci przez Boga ze względu na wiarę. A ponieważ ludzie zostają przyjęci do łaski ze względu na wiarę, dlatego wszczepione w nas wypełnianie Zakonu cieszy się upodobaniem u Boga i ma swoją zapłatę w tym życiu i po tym życiu.

369. O zagadnieniu i pojęciu zapłaty można było tutaj jeszcze wiele innych rzeczy powiedzieć na podstawie istoty Zakonu, lecz ponieważ byłoby to rozważanie zbyt długie, trzeba je będzie przedstawić na innym miejscu.

370. Atoli nacisk kładą przeciwnicy nasi na to, że istotnie dobre uczynki zasługują na życie wieczne, ponieważ Paweł w Liście do Rzymian (2, 6) powiada: „Odda (Bóg) każdemu według uczynków jego", i dalej (2,10): „Chwała, cześć i pokój każdemu, który czyni dobrze", Jan (5,29): „Którzy czynili dobrze, (wyjdą) na wskrzeszenie umarłych", zaś Ewangelia Mateusza (25, 35): „Byłem głodny, a nakarmiliście mnie".

371. W tych i wszystkich innych podobnych cytatach, gdzie w Piśmie św. chwalone są uczynki, trzeba mieć na uwadze nie tylko zewnętrzne uczynki, lecz także wiarę serca, ponieważ Pismo św. nie mówi o obłudzie, lecz o sprawiedliwości serca z jej owocami.

372. Ilekroć zaś jest tam wzmianka o Zakonie i uczynkach, to trzeba wiedzieć, że nie należy wykluczać Chrystusa jako pośrednika. On jest bowiem końcem Zakonu, i On sam powiada: „Beze mnie nic uczynić nie możecie" (Jan 15, 5). Na podstawie tego drogowskazu — jak powiedzieliśmy powyżej — można osądzić wszystkie cytaty o uczynkach. Dlatego, gdy dla uczynków przyznane zostaje życie wieczne, to przyznane zostaje usprawiedliwionym, ponieważ ani nie mogą ludzie czynić dobrze inaczej, jak tylko jako usprawiedliwieni, którzy duchem Chrystusowym są prowadzeni, ani dobre uczynki nie cieszą się upodobaniem u Boga, bez Chrystusa jako pośrednika i bez wiary, zgodnie ze słowem: „Bez wiary nie można podobać się Bogu" (Hebr. 11,6).

373. Gdy Paweł mówi: „Odda Bóg każdemu według jego uczynków", to należy to rozumieć nie tylko w odniesieniu do uczynku zewnętrznego, lecz i w odniesieniu do całokształtu sprawiedliwości czy niesprawiedliwości. I tak: „Chwała temu, który czyni dobrze" — .oznacza: sprawiedliwemu. „Daliście mi jeść..." — to znaczy dołączona zostaje jako owoc i świadectwo sprawiedliwość serca płynąca z wiary, a więc sprawiedliwości przyznane zostaje życie wieczne.

374. W ten sposób Pismo św. splata razem sprawiedliwość serca z jej owocami. I często wymienia owoce, aby niedoświadczeni lepiej to zrozumieli i by zaznaczyć, że domaga się nowego życia i odrodzenia, a nie obłudy. Zaś odrodzenie dokonuje się w pokucie przez wiarę.

375. Nikt rozumny nie może sądzić inaczej ani też nie zabiegamy tutaj o jakąś zbędną dokładność, by oddzielić i oderwać owoce od sprawiedliwości serca, jeśliby tylko przeciwnicy nasi ustąpili i zgodzili się, że owoce te cieszą się upodobaniem u Boga ze względu na wiarę i ze względu na Chrystusa jako pośrednika, a nie że same w sobie są godne łaski i życia wiecznego.

376. Ganimy w nauce naszych przeciwników, że cytatami z Pisma św., rozumiana sposób filozoficzny lub żydowski, obalają sprawiedliwość z wiary i wykluczają Chrystusa jako pośrednika. Z tych cytatów wyciągają wnioski, że uczynki zasługują na łaskę raz de congruo, innym razem de condigno, jeżeli mianowicie dochodzi miłość, to znaczy, że usprawiedliwiają, a ponieważ są sprawiedliwością, więc są godne życia wiecznego. Ten błąd wyraźnie obala zasadę „sprawiedliwości z wiary", która opiewa, że mamy dostęp do Boga ze względu na Chrystusa, nie ze względu na nasze uczynki, która mówi dalej, że zostajemy zaprowadzeni do Ojca przez Kapłana i Pośrednika Chrystusa i że Ojciec jest łaskawie do nas usposobiony, jak powyżej dosyć już powiedziano.

377. Tej nauki o sprawiedliwości z wiary nie należy w Kościele Chrystusowym zaniedbać, ponieważ bez niej nie można dostrzec „służby Chrystusa", i reszta nauki o usprawiedliwieniu byłaby tylko nauką o Zakonie. My zaś powinniśmy utrzymać i zachować Ewangelię i naukę o obietnicy darowanej ze względu na Chrystusa.

378. Nie o małą rzecz więc spieramy się w tym miejscu z naszymi przeciwnikami. Nie wyszukujemy jakichś zbędnych dokładności, gdy ich ganimy, że nauczają, iż na żywot wieczny zasługuje się uczynkami z pominięciem wiary, która trzyma się Chrystusa jako pośrednika.

379. Albowiem o wierze, która przyjmuje, że Ojciec jest do nas łaskawie usposobiony ze względu na Chrystusa, u scholastyków nie ma żadnej wzmianki. Wszędzie głoszą oni pogląd, że jesteśmy przyjęci do łaski u Boga i sprawiedliwi ze względu na nasze uczynki dokonane albo dzięki rozumowi, albo dzięki skłonności do miłowania, o której mówią.

380. A jednak są pewne wypowiedzi, poniekąd wypowiedzi kanoniczne dawnych autorów, które (przez swój wykład) rzecz wykoślawiają.

381. Głosi się w szkołach, że dobre uczynki cieszą się upodobaniem u Boga ze względu na łaskę i że łasce Bożej należy zaufać. Lecz tutaj łaskę określają jako postawę, pełną miłości do Boga, jak gdyby istotnie dawniejsi nauczyciele chcieli powiedzieć, że powinniśmy pokładać ufność w naszej miłości, co do której jednak przez niejedno doświadczenie stwierdzamy, jak mała jest ona, jak jest nieczysta. Chociaż dziwne to jest, w jaki sposób oni nakazują ufać miłości, skoro nauczają, że nie wiadomo, czy ona jest. Dlaczego nie wyłożą tutaj, że łaska to jest miłosierdzie Boże dla nas? A ilekroć pojawia się wzmianka o nim, to należało też dodać wzmiankę o wierze. Albowiem obietnicy miłosierdzia, pojednania, miłości Boga do nas nie chwyta się inaczej, jak tylko przez wiarę. Na to zdanie powiedzieliby słusznie, że należy pokładać ufność w łasce, że dobre uczynki cieszą się upodobaniem u Boga ze względu na łaskę, gdy wiara łaskę pochwyci.

382. Głosi się i to w szkołach, że nasze dobre uczynki mają znaczenie mocą cierpienia Chrystusowego. I słusznie się to mówi. Lecz dlaczego nie dodają tu wzmianki o wierze? Chrystus jest bowiem ubłaganiem, jak mówi Paweł, przez wiarę. Gdy przez wiarę podnoszą się bojaźliwe sumienia i myślą, że nasze grzechy zostały starte przez śmierć Chrystusową i Bóg jest z nami pojednany ze względu na cierpienie Chrystusowe, to zaiste wtedy dopomaga nam cierpienie Chrystusowe. A jeżeliby pominąć naukę o wierze, to daremnie mówi się, że uczynki mają znaczenie mocą cierpienia Chrystusowego.

383. I wiele innych poglądów zniekształcają i wypaczają w szkołach dlatego, ponieważ nie przekazują nauki o sprawiedliwości z wiary, a przez wiarę rozumieją tylko znajomość historii lub dogmatów, nie pojmują zaś jej jako siły, która jest zdolna uchwycić obietnicę łaski i sprawiedliwości, i ożywić serca w trwogach grzechu i śmierci.

384. Gdy Paweł mówi: „Sercem wierzy się ku zbawieniu" (Rzym. 10,10), znaczy to, że ustami dokonuje się spowiedź ku zbawieniu. Sądzimy, że tutaj przeciwnicy przyznają, iż spowiedź nie usprawiedliwia ani nie zbawia przez samo jej dokonanie, lecz tylko ze względu na wiarę serca. A Paweł powiada, że spowiedź zbawia, aby ukazać, jaka wiara osiąga życie wieczne, mianowicie wiara mocna i skutecznie działająca.

385. Nie jest zaś wiarą silną ta, która nie ukazuje się w spowiedzi. Tak i pozostałe dobre uczynki cieszą się upodobaniem u Boga ze względu na wiarę, a modlitwy kościelne zawierają prośby, by wszystko zostało objęte łaską ze względu na Chrystusa. Proszą o wszystko ze względu na Chrystusa. Wiadomo bowiem, że na końcu modlitewnych próśb umieszcza się słowa: „Przez Chrystusa, Pana naszego".

386. Dlatego wyciągamy wniosek, że przez wiarę zostajemy usprawiedliwieni przed Bogiem i zostajemy pojednani z Bogiem, i odradzamy się przez wiarę, która w pokucie zdolna jest uchwycić obietnicę łaski i prawdziwie ożywia przerażony umysł, i stwierdza niezłomnie, że Bóg jest łaskawie do nas usposobiony i przebłagany ze względu na Chrystusa. Piotr mówi, że wiarą ustrzeżeni zostajemy dla zbawienia, które jest przygotowane do objawienia się w czasie ostatecznym (I Piotra 1, 5).

387. Poznanie wiary jest dla chrześcijanina konieczne i przynosi przeobfitą pociechę we wszystkich udrękach, i ukazuje nam służbę Chrystusową, ponieważ ci, którzy zaprzeczają, że ludzie zostają usprawiedliwieni z wiary, zaprzeczają także, że Chrystus jest pośrednikiem i ofiarą przebłagalną, zaprzeczają obietnicy łaski i Ewangelii i uczą tylko albo nauki rozumowej albo zakonnej nauki o usprawiedliwieniu.

388. Ukazaliśmy tutaj, jak dalece tylko było to możliwe, podłoże tej sprawy i wyłożyliśmy, co przeciwnicy nam zarzucają. To zaś z łatwością rozsądzą zacni mężowie, jeżeli tylko pomyślą, że ilekroć przytoczony zostaje cytat o miłości albo o uczynkach, tylekroć wynika stąd, że Zakonu nie można spełniać bez Chrystusa i że nie zostajemy usprawiedliwieni na podstawie Zakonu, lecz na podstawie Ewangelii, to jest na podstawie obietnicy łaski, przyrzeczonej w Chrystusie.

389. Spodziewamy się, że ten wywód, aczkolwiek krótki, jednak będzie pożyteczny dla zacnych mężów do umacniania wiary, do pouczenia i pocieszenia sumienia. Wiemy bowiem, że to, co powiedzieliśmy, jest zgodne z pismami prorockimi i apostolskimi, z świętymi ojcami, Ambrożym, Augustynem i wielu innymi, i z całym Kościołem Chrystusowym, który na pewno wyznaje, że Chrystus jest ofiarą przebłagalną i tym, który usprawiedliwia.

390. I nie od razu należy sądzić, że poglądem Kościoła Rzymskiego jest to, co papież czy kardynałowie, czy biskupi, czy jacyś teolodzy, czy mnisi uznają za dobre. Wiadomo bowiem, że papieże więcej dbają o swoje panowanie aniżeli o Ewangelię Chrystusową. I jest dowiedzione, że większość z nich to jawni epikurejczycy. Wiadomo też, że teolodzy domieszali z filozofii do nauki chrześcijańskiej wystarczająco dużo.

391. I autorytet ich nie powinien uchodzić za tak wielki, by nie było wolno w niczym nie zgadzać się z ich wywodami, skoro można znaleźć u nich liczne jawne błędy, jak dajmy na to ten, że na gruncie czystej naturalnej predyspozycji możemy Boga nade wszystko miłować. Ten dogmat zrodził inne liczne błędy, chociaż jest on wyraźnie fałszywy.

392. Przeczą mu bowiem wszędzie Pisma święte, święci ojcowie i poglądy wszystkich nabożnych. Chociaż przeto w Kościele kapłani czy niektórzy teolodzy i mnisi nauczali, że do uzyskania odpuszczenia grzechów, łaski i usprawiedliwienia wymagane są nasze ludzkie uczynki i nowe jakieś nabożeństwa i kulty, które przyćmiły służbę Chrystusa i uczyniły z Chrystusa już nie ofiarę przebłagalną i tego, który usprawiedliwia, lecz jedynie zakonodawcę, to jednak u niektórych nabożnych zawsze utrzymało się prawdziwe poznanie Chrystusa.

393. Dalej: w Piśmie św. zawarta była zapowiedź, że dojdzie do tego, iż sprawiedliwość z wiary zostanie w ten sposób przyćmiona przez ludzkie przekazy i naukę o uczynkach. I tak Paweł często uskarża się (Gal. 4,9; Kol. 2,8.16 i n.; I Tym. 4,2 i n.), że i w jego czasach już także byli tacy, którzy zamiast sprawiedliwości z wiary nauczali, że ludzie zostają pojednam z Bogiem i usprawiedliwieni przez własne uczynki i własne kulty, a nie z wiary ze względu na Chrystusa, ponieważ ludzie już z samej natury tak sądzą, że Boga trzeba sobie zjednywać przez uczynki.

394. I rozum nie dostrzega innej sprawiedliwości aniżeli sprawiedliwość z Zakonu rozumianego po świecku. Dlatego zawsze istnieli w świecie tacy, którzy nauczali jedynie o „cielesnej" sprawiedliwości, wypierając sprawiedliwość z wiary, i tacy nauczyciele zawsze istnieć będą.

395. To samo zdarzyło się w ludzie izraelskim. Większość ludu sądziła, że swoimi uczynkami zasługuje sobie na odpuszczenie grzechów, toteż gromadzili ofiary i pomnażali kulty. Przeciwnie, prorocy, potępiwszy ten pogląd, nauczali o sprawiedliwości z wiary. I historia ludu izraelskiego jest przykładem tego, co miało być w przyszłości w Kościele.

396. Niechaj przeto nie niepokoi myśli ludzi nabożnych wielka liczba przeciwników, którzy naszą naukę odrzucają. Z łatwością bowiem można wydać sąd o ich nastawieniu duchowym, ponieważ w niektórych artykułach potępili tak dalece oczywistą i wyraźną prawdę, iż na jaw wychodzi ich bezbożność.

397. Albowiem i bulla Leona X potępiła najpotrzebniejszy artykuł, którego winni trzymać się i weń wierzyć wszyscy chrześcijanie, mianowicie że „nie należy pokładać ufności w tym, iż jesteśmy objęci absolucją z powodu naszej skruchy, lecz ze względu na słowa Chrystusa: Cokolwiek zwiążesz na ziemi..." (Mat. 16,19).

388. I obecnie, na tym Zjeździe, autorowie Konfutacji w wyraźnych słowach potępili to, że powiedzieliśmy, iż wiara jest częścią pokuty, przez którą osiągamy odpuszczenie grzechów i sumienie zostaje uspokojone. Któż zaś nie dostrzega, że ten artykuł, iż wiarą dostępujemy odpuszczenia grzechów, jest najprawdziwszym, najpewniejszym i najpotrzebniejszym dla wszystkich chrześcijan? Któż, po wszystkie przyszłe pokolenia, słysząc, że takie zdanie zostało potępione, będzie sądził, iż autorzy tego potępienia mieli jakiekolwiek poznanie Chrystusa?

399. Można także wyrobić sobie pogląd o ich duchowym nastawieniu, na podstawie tego okrucieństwa, jakie — jak wiadomo — dotychczas stosowali wobec bardzo wielu zacnych mężów. Spotkaliśmy także na tym Zjeździe pewnego wielebnego ojca w Senacie Cesarstwa, który gdy wypowiadano opinie o naszym Wyznaniu, powiedział, że jemu żadna inna rada nie wydaje się pożyteczniejsza niż ta, by na nasze Wyznanie, które przedstawiliśmy pisane atramentem, odpisać krwią. Cóż okrutniejszego mógłby wypowiedzieć tyran z Agrygentu, Falaris? w Przeto nawet niektórzy książęta osądzili, że ta wypowiedź jest niegodna, by ją na takim posiedzeniu wygłosić.

400. Dlatego, chociaż przeciwnicy nasi przywłaszczają sobie miano Kościoła, jednak wiedzmy, że Kościół Chrystusowy jest u tych, którzy uczą Ewangelii Chrystusowej, a nie [u tych], którzy przeciwko Ewangelii bronią poglądów skażonych, jak i Pan, powiedział: „Owce moje słyszą głos mój" (Jan 10,37). A Augustyn mówi: „Jest pytanie, gdzie jest Kościół? Cóż więc mamy uczynić? Czy mamy go poszukiwać w naszych słowach, czy słowach jego głowy, Pana naszego Jezusa Chrystusa? Sądzę, że szukać go winniśmy w słowach tego, który jest Prawdą i najlepiej zna swoje ciało! Dlatego niech nas nie trwożą sądy przeciwników, gdy bronią ludzkich opinii przeciw Ewangelii, przeciw powadze świętych ojców, którzy pisali w Kościele, przeciwko świadectwom nabożnych umysłów.

[Spis treści]

[Następna część]

[Poprzednia część]

 


Edycja za: Wybrane Księgi Symboliczne Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego. Przekład z jęz. łacińskiego przez ks. bp dr Andrzeja Wantułę oraz ks. prof. dr hab. Wiktora Niemczyka. Wydawnictwo Zwiastun - Warszawa 1980


e-mail: internet@luteranie.pl (c) 2002 - Konsystorz Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w RP