
![]()
[Duży
Katechizm]
ks. dr Marcin Luter
OSTATNIA PROŚBA
— „Ale nas zbaw ode zlego".—
W tekście greckim brzmi ten ustęp tak: „Wybaw albo zachowaj nas od
złego, czyli złośnika", i wygląda na to, jak gdyby mówił o diable i chciał
w tym ująć wszystko, tak iż cała treść tej modlitwy zwrócona jest
przeciwko temu głównemu naszemu wrogowi. On ci to bowiem jest tym, który
stawia przeszkody temu wszystkiemu, o co prosimy: imieniu Bożemu, czyli.
Jego czci, królestwu Bożemu i woli Bożej, chlebowi powszedniemu,
radosnemu, spokojnemu sumieniu itd. Dlatego, w końcu, streszczamy to i
mówimy: — „Miły Ojcze, dopomóż, abyśmy byli wolni od wszelkiego złego".
Prośba ta odnosi się wszakże również do zła, jakie nas może spotkać w
królestwie szatana, jak ubóstwo, hańba, śmierć, słowem, wszystkie one
niedole i katusze, jakich jest niezliczone mnóstwo na ziemi. Ponieważ tedy
diabeł jest nie tylko kłamcą, lecz również mordercą, nastaje on bez
ustanku na nasze życie i spekuluje, jak by nas przywieść do upadku i
wyrządzić nam szkodę na ciele. Stąd to pochodzi, że jednemu kark łamie
albo pozbawia zmysłów, innych topi w wodzie i popycha do samobójstwa i do
wielu innych okropnych rzeczy. Dlatego nie pozostaje nam tu na ziemi nic
innego, jak tylko nieustannie się modlić przeciwko temu głównemu
nieprzyjacielowi. Gdyby nas bowiem Bóg nie strzegł, nie bylibyśmy przed
nim pewni ani godziny.
Z tego widzisz, że Bóg chce, abyśmy Go prosili również o to wszystko, co
się odnosi do naszych spraw cielesnych, i abyśmy jedynie u Niego szukali
pomocy i od Niego jej oczekiwali. Sprawy te jednak postawił na końcu.
Jeśli bowiem mamy być zachowani i wybawieni od wszystkiego złego, musimy
wpierw święcić imię Jego, musi wśród nas krzewić się Jego królestwo i
dziać Jego wola. Potem dopiero zachowa nas On od grzechu i hańby, a poza
tym od wszystkiego, co nam dolega i szkodzi.
W ten sposób położył Bóg krótko przed nami wszystkie potrzeby, jakie nas
mogą uciskać, abyśmy nie mieli wymówki do zaniedbywania modlitwy. Ale
chodzi też o to, abyśmy się nauczyli mówić: Amen, to znaczy, abyśmy nie
wątpili, że zostanie ona niezawodnie wysłuchana i stanie się to, o co
prosimy. Słowo to bowiem jest słowem niezachwianej wiary, która nie modli
się w niepewności, lecz wie, iż Bóg nie kłamie, gdy przyrzekł, że coś
spełni. Gdzie takiej wiary nie ma, tam nie może też być prawdziwej
modlitwy. Dlatego zgubny błąd popełniają ci, którzy modląc się nie
potrafią z serca powiedzieć „tak" i kończyć modlitwy w tej pewności, że
ich Bóg wysłucha, lecz mają wątpliwości i mówią: „Jakże mógłbym się
ośmielić chlubić się, że Bóg modlitwy mojej wysłuchuje? Jestem przecież
biednym grzesznikiem" itd. Pochodzi to stąd, że patrzą nie na Bożą
obietnicę, ale na własne uczynki i własną zacność, przez co okazują
wzgardę Bogu i zadają mu kłam. Dlatego nie otrzymują nic, jak mówi święty
Jakub: — „Ale niech prosi z wiarą, bynajmniej nie wątpiąc; albowiem ten,
kto wątpi, podobny jest do fali morskiej, od wiatru wzdymanej i miotanej.
Bo niechaj nie mniema taki człowiek, że co otrzyma od Pana". Oto tak
bardzo Bogu na tym zależy, abyśmy byli pewni, że nie na próżno prosimy, i
abyśmy w żadnym razienie lekceważyli naszej modlitwy.
Edycja za: Wybrane Księgi Symboliczne Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego. Przekład z jęz. łacińskiego przez ks. bp dr Andrzeja Wantułę oraz ks. prof. dr hab. Wiktora Niemczyka. Wydawnictwo Zwiastun - Warszawa 1980
(c) 2003 - Kościół Ewangelicko-Augsburski w RP - internet@luteranie.pl