
![]()
[Duży
Katechizm]
ks. dr Marcin Luter
CZWARTA PROŚBA
— „Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj".
Przystępujemy teraz do rozpatrywania ubogiego koszyka z chlebem —
potrzeb naszego ciała, i doczesnego życia. Są to słowa krótkie i proste,
dotyczą jednak bardzo szerokiego zakresu. Gdy bowiem wspominasz „chleb
powszedni" i o niego prosisz — prosisz o wszystko, co jest potrzebne, aby
mieć i spożywać chleb powszedni, z drugiej zaś strony modlisz się o
usunięcie wszystkiego, co stoi temu w drodze. Dlatego musisz objąć swoją
myślą nie tylko piekarski piec i spiżarnię, lecz wybiec w stronę pól i
całej ziemi, która wydaje i przynosi chleb powszedni i wszystko
pożywienie. Gdyby bowiem Bóg nie kazał róść, nie błogosławił i na polu nie
zachował, nie moglibyśmy w ogóle wyjmować chleba z pieca ani go też kłaść
na stół.
Krótko mówiąc, prośba ta obejmuje wszystko, co należy do całego naszego
życia na świecie, które wymaga tego powszedniego chleba. Do życia tedy
potrzebny jest nie tylko pokarm i odzienie dla ciała i inne niezbędne
rzeczy, ale również spędzanie naszych dni w cichości i pokoju z ludźmi, z
którymi żyjemy i obcujemy w codziennych stosunkach i w potocznym życiu,
słowem wszystko, co się odnosi do domowych, sąsiedzkich i obywatelskich
stosunków i urządzeń. Gdzie bowiem owe stosunki bywają naruszone i nie
układają się tak, jak powinny, tam zostają podważone niezbędne warunki
życia, które je uniemożliwiają. Jest tedy rzeczą najpotrzebniejszą zanosić
modły za świecką zwierzchność i urzędy, za pośrednictwem których Bóg
najlepiej zabezpiecza nasz chleb powszedni i wygody tego życia. Chociaż
bowiem od Boga wzięliśmy całą obfitość wszelkich dóbr, nie potrafilibyśmy
żadnego z nich zachować ani też zabezpieczyć i radośnie używać, gdyby nas
nie był obdarzył stałym i miłującym pokój rządem. Gdzie bowiem jest
niepokój, kłótnia i wojna, tam też nie ma powszedniego chleba, a
przynajmniej jest on zagrożony.
Byłoby zatem właściwe umieszczać w herbach pobożnych książąt obraz chleba
zamiast lwa albo rucianego wianka lub też wybijać to na monetach, aby
przypomnieć zarówno im, jak poddanym, że to ich urzędowi zawdzięczamy
bezpieczeństwo i pokój, i że bez nich nie moglibyśmy spożywać ani zachować
drogiego nam Chleba. Stąd też są oni godni wszelkiego szacunku, jaki im
okazujemy i okazać możemy, gdyż im to zawdzięczamy, że możemy w pokoju i w
ciszy radować się tym, co posiadamy, gdyż inaczej nie moglibyśmy być pewni
ani grosza; powinniśmy nadto modlić się za nich, aby Bóg zechciał nam
udzielić przez nich tym więcej błogosławieństwa i dóbr.
To niechaj wystarczy jako króciutki szkic ilustrujący, jak daleko w głąb
wszystkich stosunków na ziemi sięga omawiana prośba. Ktoś mógłby z niej
zrobić długą modlitwę i wyliczać wieloma słowami wszystkie szczegóły,
jakie są w niej zawarte, prosząc np., aby nam Bóg dawał pokarm i napój,
odzienie, dom i gospodarstwo oraz zdrowie, nadto wzrost zboża i owoców
ziemi i urodzaj, dalej, aby nam dopomógł dobrze prowadzić dom, dał nam i
zachował pobożną żonę, dzieci i domowników, aby się pomyślnie układały i
rozwijały nasza praca, rzemiosło i wszelkie nasze zajęcia, aby nas
obdarzył wiernymi sąsiadami i dobrymi przyjaciółmi itd., aby również
udzielił mądrości, siły i szczęścia cesarzowi, królom i wszystkim stanom,
szczególnie zaś rządcom naszego kraju, wszystkim radcom, zwierzchnikom i
urzędnikom, aby dobrze rządzili, odnosili zwycięstwa nad Turkami i
wszystkimi wrogami, poddanym zaś i zwykłemu ludowi, aby udzielił ducha
posłuszeństwa, pokoju i zgody do spokojnego współżycia, z drugiej zaś
strony, aby nas zachował od wszelkiej szkody na ciele i mieniu, niepogody,
gradu, ognia, wody, pomoru, zarazy, moru bydła, wojny i krwi przelewu,
drożyzny, szkodników zwierzęcych, złych ludzi itd. Jest rzeczą dobrą
wpajać prostaczkom, że tego wszystkiego tylko Bóg może udzielić i że o te
i podobne rzeczy trzeba się nam modlić.
Prośba ta jednak szczególnie zwraca się przeciwko naszemu głównemu
nieprzyjacielowi, diabłu. Zamiarem bowiem i pragnieniem jego jest, aby
wszystko, co mamy od Boga, odebrać nam albo też otrzymaniu tego zapobiec.
Nie zadowala się tym, że osłabia i burzy rządy duchowne, zwodząc dusze
swoimi kłamstwami i poddając swojej władzy; sprzeciwia się również i
stawia przeszkody ugruntowaniu na ziemi jakiegokolwiek uczciwego i
zgodnego porządku; on to wznieca niezgody, mordy, rozruchy i wojny, on
sprowadza niepogodę, grad, aby zniszczyć zasiewy i bydło, zatruć powietrze
itp. Słowem, nie może znieść, aby ktoś od Boga otrzymany kawałek chleba
miał spożywać w pokoju; gdyby to było w jego mocy i gdyby nasze modlitwy,
prócz Boga, nie stały na przeszkodzie, nie mielibyśmy z pewnością ani
jednego źdźbła na polu, ani grosza w domu, zaiste, ani godziny życia,
zwłaszcza zaś ci, którzy są w posiadaniu Słowa Bożego i szczerze pragną
być chrześcijanami.
Tak oto chce nas Bóg pouczyć, jak się zajmuje wszystkimi potrzebami
naszymi i jak wiernie troszczy się i o nasze doczesne pożywienie;
jakkolwiek zachowuje je i obficie go udziela również bezbożnym i złym, to
jednak chce, abyśmy o to prosili i uznali, że z Jego to ręki otrzymujemy,
oraz odczuwali w tym Jego ojcowską dobroć. Gdy bowiem On cofa swoją rękę,
to nic nie może dłużej pomyślnie się rozwinąć ani też zachować, jak to
codziennie dobrze widzimy i jak tego doświadczamy. Ileż to kłopotów teraz
na świecie, choćby z powodu fałszywych pieniędzy, wyzysku i lichwy, w
zwykłym handlu, przy kupnie i robociźnie ze strony tych, którzy samowolnie
uciskają biednych i codziennie pozbawiają ich chleba! Musimy to wszystko
wprawdzie znosić, lecz ci, którzy się tego dopuszczają, powinni baczyć,
aby nie utracili zwykłego szacunku, i strzec się, aby ta część Ojczenasza
nie zwróciła się przeciwko nim.
Edycja za: Wybrane Księgi Symboliczne Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego. Przekład z jęz. łacińskiego przez ks. bp dr Andrzeja Wantułę oraz ks. prof. dr hab. Wiktora Niemczyka. Wydawnictwo Zwiastun - Warszawa 1980
(c) 2003 - Kościół Ewangelicko-Augsburski w RP - internet@luteranie.pl