
![]()
[Duży
Katechizm]
ks. dr Marcin Luter
PIĄTA PROŚBA
— „I odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom".
Omawiana obecnie część odnosi się do naszego biednego i nędznego życia,
które — chociaż mamy Słowo Boże, wierzymy, spełniamy je, czynimy wolę Bożą
i żyjemy z darów Bożych i Jego błogosławieństwa — nie jest wszakże wolne
od grzechu; potykamy się ciągle codziennie i nie zachowujemy umiaru, gdyż
żyjemy w świecie pośród ludzi, którzy nam wyrządzają krzywdy i dają powód
do niecierpliwości, gniewu, zemsty itp.; oprócz tego stoi za naszymi
plecami diabeł, który nam dokucza ze wszystkich stron i walczy (jak
słyszeliśmy) przeciwko wszystkim poprzednim prośbom, tak iż jest rzeczą
niemożliwą stale stać mocno w tej ciągłej walce.
Zachodzi tu znowu paląca potrzeba prosić i wołać: „Drogi Ojcze, odpuść nam
nasze winy". Nie dlatego, jakoby On i bez naszej prośby i przed nią nie
odpuszczał grzechów; obdarzył nas przecież Ewangelią, która zawiera to
przebaczenie, zanim o nie prosiliśmy i zanim pomyśleliśmy o tym; chodzi
jednak o to, abyśmy to przebaczenie poznali i przyjęli. Ponieważ ciało, w
którym codziennie żyjemy, z natury swojej nie ufa ani nie wierzy Bogu, i
zawsze w nim budzą się złe żądze i złośliwe pomysły, tak iż codziennie
grzeszymy słowami i uczynkami, przez czynności i zaniedbanie, a sumienie
staje się niespokojne w obawie przed gniewem Bożym i niełaską, tracąc
pociechę i ufność płynącą z Ewangelii — zachodzi potrzeba, abyśmy
ustawicznie uciekali się do tej prośby i czerpiąc z niej pociechę na nowo
uspokajali sumienie.
Ma ona zaś posłużyć do tego, aby Bóg złamał naszą pychę i utrzymywał nas w
pokorze. Na wypadek bowiem, gdyby ktoś miał się chlubić swoją pobożnością,
a drugim pogardzić, Bóg zachował sobie ten przywilej, iż dana osoba musi
się przypatrzyć sobie samej i postawić przed oczy tę prośbę, aby się
przekonać, że nie jest lepsza niż drudzy i .że przed Bogiem wszyscy się
muszą upokorzyć i radować się, że mogą znaleźć odpuszczenie grzechów.
Niechże więc nikt nie myśli, że dopóki tu żyjemy, doprowadzi do tego, iż
nie będzie potrzebował takiego odpuszczenia. Słowem, gdyby Bóg bez ustanku
nie przebaczał, bylibyśmy zgubieni.
Sens tej prośby jest więc taki: Bóg nie chce baczyć na nasze grzechy i
odpłacać, jak na to codziennie zasługujemy, lecz chce łaskawie z nami
postępować i odpuszczać, jak obiecał, dawać spokojne i ufne sumienie,
abyśmy mogli iść do Niego z prośbami. Gdzie bowiem serce nie ma właściwego
stosunku do Boga i nie ma takiej ufności, tam nigdy nie ośmieli się
modlić. A taka ufność i radosne serce rodzą się nie z czego innego, jak
tylko z pewności odpuszczenia grzechów.
Lecz jest z tym złączony nieodzowny, a zarazem pocieszający dodatek: —
„jako i my odpuszczamy naszym winowajcom". Bóg obiecał, że możemy być
pewni, iż nam wszystko zostaje odpuszczone i darowane, ale pod tym
warunkiem, że również i my odpuszczamy naszym bliźnim. Podobnie bowiem jak
my przeciwko Bogu codziennie grzeszymy, a On nam jednak z łaski wszystko
odpuszcza, tak i my musimy naszemu bliźniemu stale odpuszczać, gdy nam
wyrządza szkodę, krzywdę, zadaje gwałt i przejawia złośliwe: zamysły itp.
Jeżeli ty nie odpuścisz, nie myśl, że Bóg tobie odpuści. Jeżeli ty
odpuszczasz, tedy masz tę pociechę i pewność, że ci odpuszczono i w
niebie, nie dlatego, iżeś ty odpuścił — gdyż Bóg czyni to zupełnie darmo,
z samej łaski, ponieważ to obiecał, jak uczy Ewangelia — ale z tego
powodu, że dla naszego umocnienia i upewnienia wraz z obietnicą daje, niby
znak, słowa, które są zgodne z tą prośbą, zapisane u Łukasza w r. 6: —
„Odpuszczajcie, a dostąpicie odpuszczenia". Dlatego też Chrystus powtarza
te słowa zaraz po Ojczenaszu i mówi u Mateusza w r. 6: — „Bo jeśli
odpuścicie ludziom ich przewinienia, odpuści i wam Ojciec wasz niebieski".
Ów znak jest dołączony do tej prośby z tego powodu abyśmy, gdy się
modlimy, przypomnieli sobie tę obietnicę i tak mówili: — „Miły Ojcze,
przychodzę i proszę, abyś mi odpuścił nie dlatego, jakobym uczynkami mymi
uczynił Ci zadość lub zasłużył na odpuszczenie, ale z tego powodu,
ponieważ Ty obiecałeś i potwierdziłeś to pieczęcią, że mogę tego
odpuszczenia być tak pewny, jak gdyby zostało wypowiedziane przez Ciebie
samego". Albowiem to, co sprawiają chrzest i Wieczerza Pańska, ustanowione
jako zewnętrzne znaki, to samo może sprawić i ten znak, przez który
wzmocnione i rozradowane zostaje nasze sumienie, a który po to został
ustanowiony przed innymi, aby nam był dostępny każdej chwili i abyśmy nim
mogli się posługiwać jak rzeczą, którą każdego czasu ze sobą mamy.
Edycja za: Wybrane Księgi Symboliczne Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego. Przekład z jęz. łacińskiego przez ks. bp dr Andrzeja Wantułę oraz ks. prof. dr hab. Wiktora Niemczyka. Wydawnictwo Zwiastun - Warszawa 1980
(c) 2003 - Kościół Ewangelicko-Augsburski w RP - internet@luteranie.pl