
![]()
[Duży
Katechizm]
ks. dr Marcin Luter
TRZECI ARTYKUŁ
— „Wierzę w Ducha Świętego, święty Kościół chrześcijański, społeczność
świętych, grzechów odpuszczenie, data zmartwychwstanie i żywot wieczny.
Amen".
Nie mogę tego artykułu zaopatrzyć w lepszy 'tytuł niż — jak się rzekło — o
uświęceniu, aby przez to opisać i przedstawić Ducha Świętego i jego
działalność, mianowicie uświęcenie. Dlatego musimy oprzeć się na słowie:
„Ducha Świętego", ono wyraża to tak krótko, jak żadne inne. W Piśmie Św.
jest mowa również o innych duchach, jak; duch ludzki, duchy niebieskie i
zły duch. Ale jedynie sam Duch Boży jest nazwany świętym Duchem, to jest
takim, który nas uświęcił i nadal uświęca. Jak bowiem Ojciec nazywa się
Stworzycielem, a Syn Zbawicielem, tak i Duch Sw. według swojego dzieła
winien być nazywany uświęcicielem albo tym, co czyni świętym. W jaki
sposób dokonuje się takie uświęcenie? Odpowiedź: Podobnie jak Syn
otrzymuje władzę, dzięki której pozyskuje nas przez swoje narodzenie,
śmierć i zmartwychwstanie itd., tak dokonuje Duch Św. uświęcenia przez
takie środki, jak społeczność świętych, czyli Kościół chrześcijański,
odpuszczenie grzechów, ciała zmartwychwstanie i żywot wieczny; znaczy to,
że wprowadza nas najpierw w swoje święte zgromadzenie (zbór) i kładzie nas
na łonie Kościoła, który nas naucza i prowadzi do Chrystusa.
Albowiem ani ty, ani ja nie moglibyśmy nigdy dowiedzieć
się czegoś o Chrystusie ani w Niego uwierzyć i Jego mieć za Pana, gdyby
nam tego Duch Św. przez zwiastowanie Ewangelii nie podał i do serca nie
włożył. Dzieło zbawienia stało się i zostało dokonane, ponieważ Chrystus
zdobył i pozyskał dla nas ów skarb przez swoją mękę, śmierć i
zmartwychwstanie itd. Gdyby to dzieło było w ukryciu, tak iż nikt by o nim
nie wiedział, byłoby daremne i stracone. Aby więc ten skarb nie pozostał w
ukryciu, lecz mógł być nabyty i użyty, kazał rozpowszechniać i zwiastować
Słowo, w którym daje Ducha Świętego, abyśmy ten skarb i zbawienie mogli
nabyć i przyswoić sobie. Dlatego uświęcenie nie jest niczym innym, jak
przyprowadzeniem do Chrystusa Pana, aby posiąść owo dobro, którego sami z
siebie nie moglibyśmy osiągnąć,
Ucz więc rozumieć ten artykuł jak najdokładniej. Gdy ktoś zapytuje: Co
rozumiesz przez słowo: „Wierzę w Ducha Świętego"?, możesz odpowiedzieć:
„Wierzę, że mnie Duch Św. uświęca, jak to już sama Jego nazwa mówi". Jak
On to czyni, jakim sposobem i jakimi środkami? Odpowiedź: „Przez Kościół
chrześcijański, odpuszczenie grzechów, ciała zmartwychwstanie i żywot
wieczny". Ma On bowiem — po pierwsze — szczególną społeczność (zbór) w
świecie, która jest matką każdego chrześcijanina, rodzącą i karmiącą go
przez Słowo Boże. Słowo to Duch Św. objawia i rozpowszechnia, oświeca nim
i zapala serca, tak aby je mogły pojąć, przyjąć, zespolić się z nim i
pozostać przy nim.
Gdzie bowiem Duch Św. nie sprawia, aby Słowo było głoszone, i gdzie nie
budzi serc, aby je przyjmowano, tam bywa ono martwe, jak było za
papiestwa, gdy wiara była pod korcem, gdy nikt w Chrystusie nie
rozpoznawał Pana ani też Ducha Sw. jako tego, który uświęca. To znaczy,
nikt nie wierzył, iż Chrystus jest naszym Panem w tym znaczeniu, że bez
naszych uczynków i zasługi zdobył dla nas taki skarb i miłymi nas uczynił
Ojcu. Czego tedy tam brakowało? Brakowało obecności Ducha Św., który mógł
był to objawić i spowodować zwiastowanie; byli tam natomiast ludzie i złe
duchy, którzy nas uczyli, że przez własne uczynki można być zbawionym i
zdobywać łaskę. Dlatego też nie jest to chrześcijański Kościół. Gdzie
bowiem nie ma zwiastowania o Chrystusie, tam też nie ma i Ducha Świętego,
który tworzy, powołuje i zgromadza Kościół chrześcijański, poza którym
nikt nie może przyjść do Chrystusa Pana. Tyle niech starczy o głównej
treści tego artykułu. Ponieważ jednak wyszczególnione w nim części nie są
dostatecznie jasne dla prostaczków, chcemy je również krótko omówić.
Wyznanie wiary nazywa święty Kościół chrześcijański „Communionem sanctorum"
— „społecznością świętych". Obie nazwy wyrażają to samo; ongiś wyznanie
wiary nie zawierało drugiego określenia, które też przełożono na język
niemiecki źle i niezrozumiale: „eine Gemeinschaft der Heiligen" —
społeczność świętych. Chcąc to dokładnie oddać, trzeba by po niemiecku
zupełnie inaczej wyrazić. Słowo „Ecclesia" bowiem znaczy właściwie po
niemiecku „zgromadzenie" (zbór). My przywykliśmy do wyrazu „Kościół",
przez który prostaczkowie nie rozumieją zgromadzonego ludu, lecz dom
poświęcony, czyli budowlę, chociaż taki dom można nazywać kościołem
jedynie ze względu na to, że się w nim ludzie gromadzą. My, którzy się
gromadzimy, przysposabiamy sobie i wybieramy szczególne miejsce i nadajemy
domowi nazwę od zgromadzonych ludzi. Słowo „kościół" (Kirche) nie oznacza
więc nic innego, jak tylko „ogólne zgromadzenie" l nie jest pochodzenia
niemieckiego, lecz greckiego (podobnie jak wyraz „Ecclesia"), Grecy
nazywają bowiem w swoim języku kościół „KYRIA", co po łacinie nazywa się „Curia".
Dlatego "W poprawnej niemczyźnie powinno by się w naszym macierzystym
języku mówić: „chrześcijański zbór albo zgromadzenie", albo też najlepiej
i najjaśniej „święte chrześcijaństwo".
Również słowo „Communio", które tu dorzucono, nie powinno być oddawane
przez „społeczność", lecz przez „zbór" (zgromadzenie). Jest ono jedynie
marginesową uwagą (glosą), czyli objaśnieniem, przez które ktoś chciał
wyjaśnić, co to jest Kościół chrześcijański. Nasi tłumacze, którzy nie
znali dostatecznie ani łaciny, ani niemieckiego, zrobili z tego „Gemeinschaft
der Heiligen" — społeczność świętych, choć jest to wyrażenie nie używane w
języku niemieckim ani też nikt go nie rozumie. W poprawnej niemczyźnie
powinno by się powiedzieć „zbór świętych", to jest zgromadzenie złożone z
samych świętych, lub jeszcze wyraźniej „święty zbór". Mówię o tym dlatego,
aby wyjaśnić znaczenie słów „społeczność świętych"; zakorzeniły się one
tak głęboko, iż trudno byłoby je usunąć lub jedno słowo zmienić bez
narażenia się na zarzut kacerstwa. .
Sens zaś i główna treść tego dodatku jest taka: Wierzę, że na ziemi
istnieje święta gromadka ludzi i zbór prawdziwie świętych, którego jedyną
głową jest Chrystus; zgromadzony przez Ducha Świętego, trwa on w jednej
wierze, myśli i przekonaniu, obdarzony różnymi darami, lecz zgodny w
miłości, bez podziałów i rozdarcia. I ja jestem jego cząstką i członkiem,
współuczestnikiem, mającym udział we wszystkich dobrach, jakie posiada,
wprowadzony i wcielony do niego przez Ducha Świętego przez to, iż
słuchałem i nadal słucham Słowa Bożego, które otwiera wstęp do niego.
Albowiem przedtem, zanim to nastąpiło, byliśmy całkowicie własnością
szatana, nie wiedzącymi nic o Bogu i o Chrystusie. I tak aż do sądnego
dnia pozostanie Duch Św. z chrześcijaństwem, czyli ze zborem świętych,
przez który przyprowadza nas do Chrystusa i którym się posługuje, aby
Słowo rozbrzmiewało i było opowiadane; przez nie zaś sprawia i pomnaża
uświęcenie, by zbór codziennie rósł i wzmacniał się w wierze, i wydawał
owoce, jakie On (Duch Św.) rodzi.
Wierzymy dalej, że w chrześcijaństwie mamy odpuszczenie grzechów, co
dzieje się przez święte sakramenty i absolucję, ponadto zaś różnego
rodzaju pociechy, jakimi darzy cała Ewangelia. Dlatego na tym miejscu
należy omówić sakramenty i pokrótce całą Ewangelię, i wszystkie czynności
(urzędy) chrześcijańskie, co również koniecznie i nieustannie dziać się
powinno. Chociaż bowiem łaska Boża została wyjednana przez Chrystusa, a
Duch Święty sprawia uświęcenie w jedności Kościoła chrześcijańskiego, to
jedynak z powodu naszego ciała, jakie jeszcze ze sobą wleczemy, nie
jesteśmy nigdy bez grzechu. Z tego powodu jest wszystko w chrześcijaństwie
tak ułożone, aby codziennie otrzymywać zupełne odpuszczenie grzechów przez
Słowo i sakrament, oraz pocieszać i pokrzepiać nasze sumienie, dopóki tu
żyjemy. Jest więc dziełem Ducha Świętego, że chociaż grzeszymy, jednak
grzech nam nie może szkodzić, ponieważ żyjemy w chrześcijaństwie, w którym
znajdujemy pełne odpuszczenie grzechów, to jest, że zarówno Bóg je nam
odpuszcza, jak też i my je sobie wzajemnie odpuszczamy, że się wzajemnie
znosimy i pomagamy sobie. Poza chrześcijaństwem jednak, gdzie nie ma
Ewangelii, nie ma też ani odpuszczenia, ani nie może być uświęcenia.
Dlatego wszyscy, którzy szukają i pragną dostąpić uświęcenia nie przez
Ewangelię i odpuszczenie grzechów, lecz przez swoje uczynki, wypędzili i
wyłączyli siebie samych z chrześcijaństwa.
Tymczasem jednak, gdy dzieło uświęcenia się zaczęło i codziennie wzrasta,
oczekujemy na unicestwienie i pogrzebanie naszego ciała wraz ze wszystkimi
jego brudami, aby się chwalebnie podniosło i zmartwychwstało ku pełnej i
doskonałej świętości w nowym, wiecznym życiu. Teraz bowiem jesteśmy tylko
połowicznie czyści i święci; aby Duch Święty ustawicznie sprawował w nas
swoje dzieło przez Słowo i codzienne odpuszczenie, aż osiągniemy życie, w
którym już nie będzie odpuszczania, a tylko zupełnie czyści i święci
ludzie, pełni pobożności i sprawiedliwości, wolni i swobodni od grzechu,
śmierci i wszystkiego złego, w nowym, nieśmiertelnym i przemienionym
ciele.
To wszystko winno być sprawą i dziełem Ducha Świętego: rozpoczęcie na
ziemi uświęcenia i codzienne pomnażanie poprzez te dwie rzeczy: Kościół
chrześcijański i odpuszczenie grzechów. A gdy się obrócimy w proch, dokona
tego, o czym mówią dwie ostatnie czyści, w mgnieniu oka i zachowa nas w
tym na zawsze.
Wyrażenie „Auferstehung des Fleisches" — zmartwychwstanie ciała — również
nie jest szczęśliwym niemieckim zwrotem. Gdy bowiem słyszymy wyraz „Fleisch"
(mięso), myślimy zazwyczaj o jatce. W poprawnej niemczyźnie
powiedzielibyśmy: zmartwychwstanie ciała albo człowieka (Auferstehung des
Leibs oder Leichnams). Nie jest to tak ważne, byle tylko słowo to było
właściwie rozumiane.
Taki tedy jest ten artykuł, który nieustannie winien być i pozostawać w
mocy. Stworzenie bowiem mamy za sobą, zbawienie również zostało dokonane,
lecz Duch Święty prowadzi swoje dzieło bezustannie aż do dnia sądnego. W
tym celu zgromadził na ziemi zbór, przez który wszystko mówi i działa. Nie
zgromadził bowiem jeszcze całego swego chrześcijaństwa ani nie udzielił
odpuszczenia. Dlatego wierzymy w Tego, który nas codziennie przez Słowo
powołuje i wiarą obdarza, buduje i wzmacnia przez to Słowo i przez
odpuszczenie grzechów, aby nas, gdy tego wszystkiego dokona, a my w tym
pozostaniemy i umrzemy dla świata i wszystkiego złego, w końcu w
zupełności i na wieki uświęcić — czego teraz oczekujemy w wierze przez
Słowo.
Oto masz nader delikatnie naszkicowany w krótkich, a jednak bogatych
słowach obraz całej boskiej istoty, woli i dzieła Bożego; zawarta jest w
nim cała nasza mądrość, która jest ponad wszelką ludzką mądrość, umysł i
rozum i która je przewyższa. Jakkolwiek cały świat starał się usilnie
dojść do tego, czym jest Bóg, jakie są Jego myśli i co czyni, nigdy jednak
nie doszedł do żadnej z tych rzeczy. Tu zaś masz to wszystko w całym
bogactwie. Tu bowiem we wszystkich trzech artykułach sam Bóg objawił i
otworzył bezdenne głębiny Swego ojcowskiego serca i szczerej, niewymownej
miłości. Wszak stworzył nas właśnie po to, aby nas zbawić i uświęcić,
nadto zaś, dając i darząc nas wszystkim, co jest w niebie i na ziemi, dał
nam też Syna Swego i Ducha Świętego, przez których przywiódł nas do
siebie. Albowiem (jak już wyżej wyjaśniono) nie moglibyśmy nigdy przyjść
do poznania przychylności i łaski Ojca, gdyby nie Chrystus Pan, który jest
zwierciadłem ojcowskiego serca; bez Niego nie dostrzegamy nikogo innego,
jak tylko zagniewanego i strasznego sędziego. Tak samo o Chrystusie nie
moglibyśmy wiedzieć niczego, gdyby nie objawił tego Duch Święty.
Dlatego te artykuły wiary oddzielają i odłączają nas,
chrześcijan, od wszystkich innych ludzi na ziemi. Wszyscy, którzy są poza
obrębem chrześcijaństwa, czy to poganie, Turcy, Żydzi, czy fałszywi
chrześcijanie i obłudnicy, chociaż nawet wierzą w jednego prawdziwego Boga
i uwielbiają Go, to jednak nie wiedzą, jak On jest do nich usposobiony,
nie mogą się też spodziewać żadnej miłości ani przychylności — i dlatego
pozostają pod grozą wiecznego gniewu i potępienia; bo nie mają Chrystusa
Pana, poza tym nie oświecają ich ani nie obdzielają łaską żadne dary Ducha
Świętego.
Z tego widzisz więc, że artykuły wiary zawierają zupełnie inną naukę niż
dziesięcioro przykazań. Te uczą nas bowiem, co powinniśmy czynić, owe zaś
uczą, co Bóg dla nas czyni i co nam daje. Oprócz tego zaś dziesięcioro
przykazań jest wyryte we wszystkich sercach ludzkich, artykułów wiary
natomiast nie może pojąć żadna mądrość ludzka; może ich nauczyć jedynie
Duch Święty. Nauka zawarta w przykazaniach nie czyni jeszcze nikogo
chrześcijaninem; skoro bowiem nie możemy spełnić tego, czego Bóg od nas
żąda, ciąży nad nami nieustannie gniew Boży i niełaska. Lecz nauka o
wierze zwiastuje samą łaskę, czyni nas pobożnymi i miłymi Bogu. Przez
poznanie jej nabywamy bowiem ochoty i miłości do wszystkich przykazań
Bożych, ponieważ widzimy tu, jak Bóg całkowicie ze wszystkim, co ma i co
może, oddaje się nam, aby nam pomagać i wspierać nas w spełnianiu
przykazań: Ojciec — wszystko stworzenie, Chrystus — całe swoje dzieło,
Duch Święty — wszystkie swoje dary.
Niech to, co się tyczy artykułów wiary, na teraz wystarczy, jako podstawa
dla prostaczków, by ich nie przeciążać; gdy to streszczenie pojmą, mogą
sami postępować dalej i to, czego się z Pisma nauczą, powiązać z
niniejszym i pomnażać ciągle, i róść stale w pełniejszym rozumieniu. A
póki tu żyjemy, będziemy mieć dość codziennie do zwiastowania i uczenia
się.
Edycja za: Wybrane Księgi Symboliczne Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego. Przekład z jęz. łacińskiego przez ks. bp dr Andrzeja Wantułę oraz ks. prof. dr hab. Wiktora Niemczyka. Wydawnictwo Zwiastun - Warszawa 1980
(c) 2003 - Kościół Ewangelicko-Augsburski w RP - internet@luteranie.pl