
![]()
[Duży
Katechizm]
ks. dr Marcin Luter
ZAKOŃCZENIE DEKALOGU
Tak, oto przedstawia się dziesięcioro Bożych przykazań, ten skrót Boskiej
nauki, odnoszącej się do tego, co czynić powinniśmy, aby całe życie nasze
podobało się Bogu — oraz to źródło i te kanały, z których musi wypływać i
którymi musi krążyć wszystko, co chce uchodzić za dobry uczynek, tak iż
poza dziesięciorgiem przykazań żaden uczynek ani żadna rzecz nie może być
dobra ani podobać się Bogu, choćby w oczach świata uchodziła za wielką i
drogocenną. Zobaczmy teraz, czym tu nasi wielcy święci mogą się chlubić,
co się tyczy ich duchownych stanów i ich wielkich, trudnych uczynków,
które sami wymyślili i narzucili, porzucając te, które objęte są
przykazaniami, jak gdyby one były zbyt błahe albo już dawno spełnione.
Sądzę, że wiele, bardzo wiele miałby do czynienia ten, kto by zechciał
wprowadzać w czyn takie uczynki, jak łagodność, cierpliwość i miłość do
nieprzyjaciół, czystość, dobroczynność itp., i to, co one za sobą
pociągają. Lecz takie uczynki nie mają znaczenia ani blasku w oczach
świata. Nie mają bowiem w sobie nic szczególnego, nie są rozdmuchane ani
związane z określonymi czasami, miejscami, obrzędami i zwyczajami, lecz są
zwykłymi, codziennymi, domowymi świadczeniami, jakie może okazać jeden
drugiemu; dlatego nie mają żadnego uznania. Tamte zaś skupiają na sobie
uwagę ludzi, do czego przyczyniają się niemało oni sami przez wielką
pompę, wystawność i wspaniałe budowle, strojność, tak iż wszystko jaśnieje
i błyszczy; oto kadzą, śpiewają, dzwonią, zapalają świece i światła, tak
że prócz nich nie widać ani nie słychać nic innego. Jeżeli klecha w
złocistym, ornacie lub człowiek świecki stoi lub klęczy w kościele przez
cały dzień, uważają to za znakomity uczynek, którego nie może nikt dość
się nachwalić. Jeżeli jednak biedne dziewczę pielęgnuje małe dziecię i
wiernie wypełnia to, co jej nakazano, ma się to za nic. Czegóż by inaczej
mieli szukać mnisi i mniszki w swoich klasztorach?
Powiedz, czy nie jest to przeklętą zarozumiałością tych beznadziejnych
świętych, iż śmią wymyślać wyższy i lepszy jakoby tryb i stan życia,
aniżeli ten, jakiego uczy dziesięcioro przykazań, głosząc, jak
powiedziano, że to jest zwyczajne życie, dobre dla pospolitego człowieka,
ich zaś tryb życia jest dla świętych i doskonałych? To oni, nędzni i ślepi
ludzie, nie widzą, że nikt nie potrafi doprowadzić do tego, aby choć jedno
z dziesięciu przykazań tak wypełnić, jak by należało, i że (jak usłyszymy)
z pomocą muszą przyjść wiara i Ojcze nasz, przez które człowiek tego
wypełnienia szuka, wyprasza je sobie i otrzymuje nieustannie. Dlatego ich
przechwałki tyle są warte, co gdybym się' chwalił i mówił: — „Nie mam
wprawdzie na zapłacenie grosza, ale za to dziesięć guldenów mógłbym
zapłacić".
Mówię to i wpajam dlatego, aby ludzie uwolnili się od tego nieszczęsnego
nadużycia, jakie głęboko zakorzeniło się i któremu jeszcze hołdują, i aby
wszystkie stany na ziemi przyzwyczaiły się dbać i troszczyć jedynie o te
sprawy. Jeszcze bowiem długo nikt nie postara się o taką naukę i taki
stan, które równałyby się dziesięciu przykazaniom; stoją one tak wysoko,
iż nikt ich o własnej sile nie dosięgnie, a kto się ku nim wznosi, ten
jest niebiańskim, anielskim człowiekiem, górującym nad wszelką świętością
świata. Zajmij się tylko nimi i spróbuj je spełniać najlepiej, jak tylko
potrafisz, użyj wszystkich sił i mocy swoich, a będziesz miał tyle do
roboty, iż nie będziesz szukał ani poważał żadnych innych uczynków albo
świętości. Tyle wystarczy o pierwszej części, co się tyczy nauczania i
napominania. Na zakończenie jednak musimy powtórzyć tekst, który
rozpatrywaliśmy powyżej w pierwszym przykazaniu, w celu poznania, jakich
sposobów Bóg chce użyć, aby dziesięciorga przykazań nauczano i je
zachowywano.
— „Nie będziesz się im kłaniał i nie będziesz im służył, gdyż Ja Pan,
Twój Bóg jestem Bogiem zazdrosnym, który karze winę ojców na synach do
trzeciego i czwartego pokolenia tych, którzy Mię nienawidzą, a okazuje
laskę aż do tysiącznego pokolenia tym, którzy Mię miłują i przestrzegają
Moich przykazań".
Dodatek ten, jakkolwiek (jak powyżej słyszeliśmy) należy do pierwszego
przykazania, został jednak dany ze względu na wszystkie przykazania, gdyż
wszystkie do niego się odnoszą i ku niemu powinny być zwrócone. Dlatego
powiedziałem, że trzeba z nim zapoznać i nauczać go również młodzież, aby
sobie przyswoiła i zapamiętała, widząc, co powinno nas skłaniać i
zniewalać do zachowywania dziesięciu przykazań. Toteż na ten dodatek
trzeba tak patrzeć, jak gdyby ta część została dana osobno do każdego
przykazania, tak iż przenika jakoby i przechodzi przez wszystkie.
Słowa te (jak uprzednio powiedziano) zawierają zarówno pełną gniewu
groźbę, jak i łaskawą obietnicę, straszą nas i ostrzegają, lecz zarazem
wabią i pobudzają, abyśmy Jego Słowo przyjmowali i szanowali jako Słowo,
za którym kryje się boski autorytet; Bóg sam powiada, jak bardzo zależy Mu
na tym i jak surowo chce tego dochodzić — okrutnie i strasznie karać
będzie wszystkich, którzy pogardzają Jego przykazaniami i przestępują je,
z drugiej zaś strony będzie sowicie nagradzał, błogosławił i dawał
wszystko dobre tym, którzy je wysoko poważają, chętnie wypełniają i według
nich żyją. Żąda więc, aby wypełnianie wszystkich przykazań płynęło z
takiego serca, które jedynie Boga się boi i Jego ma przed oczyma, i które
z tej bojaźni zaniecha wszystkiego, co jest przeciwne Jego woli, aby Go
nie gniewać, a nadto Jemu jedynie ufa i z miłości ku Niemu to czyni, co On
chce, ponieważ przemawia do nas łaskawie jak ojciec i ofiarowuje nam całą
swoją łaskę i wszystkie dobra.
Taki jest sens i trafny wykład pierwszego a zarazem najprzedniejszego
przykazania, z którego wszystkie inne powinny wypływać i wychodzić, tak iż
słowa: „Nie będziesz miał innych bogów obok Mnie" nic innego nie
oznaczają, jak tylko żądanie: „Mnie powinieneś jako jedynego prawdziwego
Boga bać się, miłować i ufać Mi". Gdzie bowiem serce tak jest usposobione
do Boga, tam spełniło ono to i wszystkie inne przykazania. Przeciwnie, kto
czegoś innego w niebie i na ziemi boi się i coś innego miłuje, ten nie
zachowa ani tego, ani żadnego innego przykazania. W ten sposób całe Pismo
zwiastuje i wpaja wszędzie to przykazanie, kierując wszystko ku dwora
rzeczom: bojaźni Bożej i ufności; szczególnie zaś czyni to prorok Dawid w
psałterzu, w którym mówi: „Kocha się Pan w tych, którzy się Go boją, a
którzy ufają miłosierdziu Jego"; przez to zostało wyłożone jakby wszystko
przykazanie i powiedziane: „Pan ma upodobanie w tych, którzy nie mają
innych bogów".
Tak tedy pierwsze przykazanie powinno jaśnieć i udzielać swego blasku
wszystkim innym. Dlatego musisz pierwsze przykazanie, ustawicznie je
powtarzając i nie zapominając go, wplatać we wszystkie inne niby zacisk
lub obręcz w wieńcu, które spajają koniec z początkiem i trzymają je
razem. I tak, gdy objaśniamy drugie przykazanie, iż należy Boga bać się i
nie brać Jego imienia nadaremnie, klnąc, kłamiąc, oszukując i zwodząc
drugich po łotrowsku, lecz używać go właściwie i dobrze, wzywając go,
modląc się, chwaląc i dziękując — trzeba dodać, że stosownie do pierwszego
przykazania należy to czynić z miłości i ufności. Podobnie też powinny nas
taka bojaźń, miłość i ufność pobudzać i skłaniać do tego, aby nie
pogardzać Jego Słowem, lecz uczyć się go, chętnie słuchać, uważać je za
święte i szanować.
Hównież w dalszych kolejnych przykazaniach, odnoszących się do bliźniego,
wszystko powinno wynikać z mocy pierwszego przykazania: abyśmy ojca i
matkę, przełożonych i wszelką zwierzchność szanowali, byli im poddani i
posłuszni, nie dla nich samych, lecz dla Boga. Gdyż sam z siebie nie
potrzebujesz mieć w poszanowaniu ojca i matki ani się ich bać, ani z
miłości ku nim coś czynić lub czegoś zaniechać — bacz jednak, czego Bóg od
ciebie żąda i czego na pewno domagać się będzie; jeżeli tego zaniechasz,
będziesz miał gniewnego sędziego, w przeciwnym zaś razie — łaskawego ojca.
Podobnie żąda też, abyś swemu bliźniemu nie wyrządzał żadnej krzywdy,
szkody ani gwałtu, ani w jakikolwiek sposób mu nie ubliżał, co się tyczy
jego ciała, małżonki, mienia, sławy lub praw, jak to nakazane jest jedno
po drugim, chociażbyś nawet miał sposobność i powód do tego i chociażby
cię nikt za to nie ukarał — lecz abyś bliźniemu dobrze czynił, pomagał mu
i popierał go, jak i gdzie tylko możesz, a to jedynie z miłości ku Bogu i
aby Mu się podobać, czyniąc to w tej ufności, że cię obficie za wszystko
wynagrodzi. Widzisz więc, jak pierwsze przykazanie jest trzonem i głównym
zdrojem, który wszystkie inne przenika, i odwrotnie, jak wszystkie
sprowadzają się do niego i zależą od niego, tak iż koniec i początek są
całkowicie z sobą złączone i powiązane.
Jest pożyteczne i konieczne — powiadam — stale uczyć tego młodych ludzi,
napominać ich i przypominać im, aby ich wychowywać nie jak bydło, jedynie
biciem i przymusem, ale w bojaźni i czci Bożej. Bo tam, gdzie pamiętają i
do serc biorą, że nie chodzi tu o ludzką gadaninę, lecz o przykazania
boskiego Majestatu, który z taką powagą je zaleca, gniewa się i karze
tych, którzy nimi pogardzają, i odwrotnie, sowicie wynagradza tych, którzy
ich przestrzegają — tam będzie też zachęta i pobudka do chętnego
spełniania woli Bożej. Dlatego nienadaremnie nakazano w Starym Testamencie
wypisywać dziesięcioro przykazań na wszystkich ścianach i rogach, a nawet
na ubraniach; nie z tego powodu, aby tam jedynie były napisane i na
widoku, jak to czynili Żydzi, lecz aby tam je ustawicznie mieć przed
oczyma i w pamięci, aby były w naszych czynach i postępowaniu i każdy
ćwiczył się w nich codziennie we wszelkich okolicznościach, w interesach i
w handlu, jak gdyby były wypisane na wszystkich miejscach, na które
człowiek patrzy, względnie dokąd idzie lub gdzie stoi. W ten sposób
znajdzie się dość sposobności we własnym domu, jak również w stosunku do
sąsiadów, do wdrażania się w dziesięcioro przykazań, aby nikt nie musiał
daleko ich szukać.
Z tego jeszcze raz widać, jak wysoko trzeba stawiać i sławić dziesięcioro
przykazań — ponad wszelkie stany, nakazy i uczynki, których naucza się i
które wykonuje się obok nich. Tu bowiem możemy sprzeciwić się i
powiedzieć: niech wystąpią wszyscy mędrcy i święci i niech pokażą, jeśli
potrafią, jeden taki czyn, który można by zestawić z tymi, jakich Bóg w
tych przykazaniach z taką powagą żąda i jakie nakazuje pod grozą
najwyższego gniewu i kary, dodając nadto wspaniałą obietnicę, iż nas
obsypie wszystkimi dobrami i błogosławieństwem. Dlatego należy przykazań
nade wszystko nauczać i uważać je za rzecz drogą i cenną, za najwyższy
skarb przez Boga dany.
Edycja za: Wybrane Księgi Symboliczne Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego. Przekład z jęz. łacińskiego przez ks. bp dr Andrzeja Wantułę oraz ks. prof. dr hab. Wiktora Niemczyka. Wydawnictwo Zwiastun - Warszawa 1980
(c) 2003 - Kościół Ewangelicko-Augsburski w RP - internet@luteranie.pl