
![]()
|
|
[Formuła Zgody z 1577 r.]
"Formuła Zgody" swój ostateczny kształt przybrała w 1577 r. podczas konwentu teologicznego w Bergen k/Magdeburga, a wcześniej w Torgawie (1576). Była efektem długoletnich tendencji unifikacyjnych w luteranizmie po śmierci ks. dr. Marcina Lutra. Za jej głównego architekta uważa się Jakuba Andreä, ale zwraca się także uwagę na Marcina Chemnitza czy Dawida Chytraeusa. "Formuła" wchodzi w skład "Księgi Zgody" i jest uznawana w Kościele Ewangelicko-Augsburskim (Luterańskim) za jedną z ksiąg symbolicznych (wyznaniowych). |
Część pierwsza
I. O GRZECHU PIERWORODNYM
Istota sporu
Czy grzech pierworodny jest właściwie i bez żadnej różnicy tylko
zepsutą naturą, substancją i istotą człowieka, czy też zasadniczą i
najszlachetniejszą częścią jego istoty, uważaną za rozumną duszę w jej apogeum i
mocy? Czy rzeczywiście jest jakaś różnica pomiędzy substancją, naturą, istotą,
ciałem i duszą człowieka po upadku a grzechem pierworodnym, tak że czymś innym
jest natura, a czymś innym sam grzech pierworodny, który tkwi w zepsutej naturze
i ją wypacza?
Affirmativa
Czysta nauka, wiara i wyznanie, zgodnie z ustaloną powyżej normą
i użytecznym wykładem.
I Wierzymy, nauczamy i wyznajemy, że jest różnica
pomiędzy samą naturą człowieka - i to nie tylko w tym, jak został on stworzony
przez Boga w czystości, świętości i bez grzechu, lecz również w tym, jak ją
teraz po upadku mamy; jest to różnica, można rzec, pomiędzy samą naturą, która
także i po upadku jest i zostaje tworem Boga - a grzechem pierworodnym, przy
czym owa różnica między naturą a grzechem pierworodnym jest taka, jaka jest
pomiędzy dziełem Boga a dziełem diabła.
II Wierzymy, nauczamy i wyznajemy, iż należy się usilnie
starać o to, aby ta różnica została zachowana, a to dlatego że doktryna
utrzymująca, iż nie ma żadnej różnicy między zepsutą naturą człowieka a grzechem
pierworodnym, jest sprzeczna z podstawowymi artykułami naszej wiary o
stworzeniu, zbawieniu, uświęceniu i zmartwychwstaniu naszego ciała i nie może
się ostać obok tych nietykalnych artykułów.
Bóg stworzył bowiem nie tylko ciało i duszę Adama i Ewy przed
upadkiem, lecz również nasze ciała i dusze po upadku, z tym że są one już
zepsute. I zaiste dziś jeszcze Bóg uważa nasze stworzone dusze i ciała za swoje
dzieło, jak jest napisane: "Twoje ręce ukształtowały mnie i wszystko, co mnie
otacza" (Hi 10,8; 5 Mż 32,18; Iz 45,9nn, 54,5, 64,8; Dz 17,28; Ps 100,3, 139,14;
Kz 12,1).
Również i Syn Boży, na mocy unii personalnej, przyjął taką
ludzką naturę, lecz bez grzechu, i wziąwszy na siebie nie obce, lecz nasze
ciało, połączył je tak wybornie, iż stał się naszym prawdziwym bratem, jak
zaświadcza List do Hebrajczyków: "Skoro zaś dzieci mają udział we krwi i w
ciele, więc i On również miał w nich udział" i: "Przecież ujmuje się On
nie za aniołami, lecz ujmuje się za potomstwem Abrahama. Dlatego musiał we
wszystkim upodobnić się do braci" (Hbr 2,14.16). To nasze ludzkie ciało
Chrystus zbawił - jako swoje dzieło - i jako takie uświęcił je, wzbudził z
umarłych i ozdobił niezmienną chwałą. Natomiast grzechu pierworodnego nie
stworzył, nie przyjął, nie zbawił, nie usprawiedliwia, także nie wzbudzi go w
wybranych ani nie ozdobi niebiańską chwałą, ani nie zbawi, lecz grzech zostanie
zniszczony całkowicie w chwalebnym zmartwychwstaniu.
Z tego, o czym wspomnieliśmy, łatwo poznać różnicę między
zepsutą naturą a skażeniem, jakie tkwi w naturze i przez które natura została
zepsuta.
III Jednakże, przeciwnie, wierzymy, nauczamy i wyznajemy,
iż grzech pierworodny nie jest bynajmniej nieznacznym, lecz tak gruntownym
zepsuciem ludzkiej natury, że nie zostawia nic zdrowego i niezepsutego na ciele
i duszy człowieka, albo raczej w jego wewnętrznych i zewnętrznych siłach.
Kościół tak śpiewa: "Przez upadek Adama całe nędzne ludzkie ciało, jego natura i
sama istota zostały ogołocone i zepsute". To zepsucie jest tak wielkie, iż nie
można go wyrazić słowami ani zgłębić bystrym ludzkim rozumem, lecz może być
poznane tylko przez objawione Słowo Boże. Zapewniamy też zaiste, iż nikt nie
może oddzielić tak zepsutej natury od samej natury tylko sam Bóg, co dokonuje
się zupełnie przez śmierć w chwalebnym zmartwychwstaniu. Tam bowiem nasza
natura, jaką teraz nosimy, bez grzechu pierworodnego i zupełnie od niego
oddzielona i uwolniona na nowo powstanie i będzie się radować życiem wiecznym.
Tak bowiem jest napisane: "Chociaż skóra moja jest tak poszarpana, uwolniony
od swego ciała będę oglądał Boga. Tak! Ja sam ujrzę go i moje oczy zobaczą go"
(Hi 19,26).
Negativa
Odrzucenie fałszywych doktryn, sprzecznych z właściwą, czystą
nauką.
I Wobec tego odrzucamy i potępiamy doktrynę, która
utrzymuje, iż grzech pierworodny jest jedynie jakimś reatum lub długiem,
przypisanym nam za obce uchybienie, bez żadnego zepsucia naszej natury.
II Również odrzucamy doktrynę głoszącą, iż nieokiełznane
żądze nie są grzechami, lecz nabytymi istotnymi właściwościami natury, oraz że
wspomniane przedtem przez nas braki nie są grzechem, dla którego człowiek
nie związany z Chrystusem, powinien być dzieckiem gniewu (***sens?).
III Odrzucamy również herezję Pelagiusza, która
utrzymuje, że natura ludzka także po upadku nie jest zepsuta i że zapewne w
duchowych sprawach pozostała cała i czysta w swoich naturalibus, tj. w
swoich naturalnych właściwościach.
IV Odrzucamy, że grzech pierworodny jest tylko pochodzącą
z zewnątrz jakąś małą, nieznaczną skazą lub plamką, pomimo której natura
zachowała swoje dobre właściwości, również w sprawach duchowych.
V Odrzucamy, że grzech pierworodny jest tylko zewnętrzną
przeszkodą dla dobrych sił duchowych, a nie ich osłabieniem lub brakiem; jak
magnes polany sokiem czosnkowym nie zostaje pozbawiony przez to swojej
naturalnej właściwości przyciągania żelaza, lecz jedynie natrafia na opór, tak
przeszkoda może być łatwo usunięta jak zmyta plama na ścianie, która kształt
swój i barwę.
VI Odrzucamy, że natura i istota człowieka nie są
zupełnie zepsute, lecz że w człowieku tkwi aż dotąd coś dobrego także w sprawach
duchowych, mianowicie: umiejętność, zręczność, pilność, pracowitość i zdolność,
które pozwalają rozpocząć, wykonać i osiągnąć coś dobrego w sprawach duchowych.
VII Z drugiej strony też odrzucamy fałszywą doktrynę
manichejczyków, która naucza, iż grzech pierworodny został wlany w naturę przez
szatana jako coś swoistego i samoistnego i jest z nią tak zmieszany, jak są
zmieszane trucizna i wino.
VIII Odrzucamy, że grzeszy nie człowiek żyjący, lecz coś
innego i obcego, co w nim tkwi; dlatego należy obwiniać nie samą naturę, lecz
tylko grzech pierworodny tkwiący w naturze.
IX Odrzucamy i potępiamy również herezję manichejską,
która twierdzi, iż grzech pierworodny jest zupełnie, bez żadnej różnicy, samą
substancją, naturą i istotą zepsutego człowieka. Nie ma zatem żadnej różnicy
pomiędzy zepsutą samą w sobie naturą po upadku a grzechem pierworodnym, i nie
należy zastanowić się nad tą różnicą, ani też w ogóle myśleć nad tym, jak można
by oddzielić grzech pierworodny od natury.
X Dr Luter nazywa taki grzech pierworodny grzechem
naturalnym, personalnym, istotnym, i to nie dlatego, jakoby natura, osoba lub
istota człowieka, bez jakiejkolwiek różnicy, były tym grzechem pierworodnym,
lecz dlatego, żeby w ten sposób wyrazić, jak też można lepiej wskazać różnicę
między grzechem pierworodnym, tkwiącym w naturze człowieka, a innymi grzechami
zwanymi normalnymi (actualia).
XI Grzech pierworodny wszak nie jest złem, które czynnie
się popełnia, lecz jest tym złem, które tkwi w samej naturze, substancji oraz
istocie człowieka. Należy to tak zrozumieć: Gdyby nawet w sercu skażonego
człowieka już więcej nie zrodziłaby się żadna zła myśl, nie wypowiedziałby on
żadnego bezużytecznego słowa, nie popełniłby żadnego złego czynu ani zbrodni, to
jednak i tak jego natura jest zepsuta przez grzech pierworodny, który jest nam
przyrodzony z powodu zepsutego nasienia i który jest również źródłem wszystkich
innych doraźnych grzechów, jak złe myśli, złe słowa i haniebne czyny. Tak bowiem
czytamy, jak napisano: "Z serca pochodzą złe myśli" (Mt 15,19) i w innym
miejscu: "Myśli serca ludzkiego są złe od młodości jego" (1 Mż 8,21 oraz
6,5 ).
XII Można także zauważyć niejednoznaczne rozumienie słowa
"natura", pod którym manichejczycy ukrywają swoją herezję, wprowadzając przez to
często w błąd prostych ludzi. Raz bowiem słowo "natura" oznacza samą istotę
człowieka, gdy się powiada: "Bóg stworzył ludzką naturę". Innym razem przez
słowo "natura" rozumie się znowu jakąś dobrą lub złą właściwość, brak lub wadę
jakiejś rzeczy, tkwiącej w samej naturze, gdy mówimy: "Do natury żmii należy
kąsać, naturą człowieka jest grzeszyć i grzech". Według takiego rozumienia słowo
"natura" określa nie samą istotę człowieka, lecz coś, co na stałe tkwi w naturze
lub w istocie.
XIII Co zaś dotyczy łacińskich wyrażeń substantia
i accidens, to - ponieważ nie występują one w Piśmie Świętym, a ponadto
nie są znane ogółowi - należy ich unikać w publicznych kazaniach, jakimi poucza
się prosty lud, z którym wszak należy się liczyć i mówić o sprawach zwyczajnych
i mało znanych.
W szkołach zaś i wśród uczonych (którym dobrze jest znane
znaczenie tych wyrażeń i którzy właściwie się nimi posługują, przy czym
określenia te są słusznie używane w celu właściwego rozróżnienia istoty jakiejś
rzeczy i jej przydanych właściwości) należy utrzymać je w dyskusji nad grzechem
pierworodnym.
Różnica wszak pomiędzy dziełem Boga a diabła jest najlepiej
dostrzegalna w tym, iż diabeł nie może stworzyć żadnej substancji, lecz
przypadkowo może tylko zniweczyć, za pozwoleniem Pana, stworzoną przez Boga
substancję.
e-mail: internet@luteranie.pl (c) 2000-2002 - Konsystorz Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w RP