
![]()
|
|
[Formuła Zgody z 1577 r.]
"Formuła Zgody" swój ostateczny kształt przybrała w 1577 r. podczas konwentu teologicznego w Bergen k/Magdeburga, a wcześniej w Torgawie (1576). Była efektem długoletnich tendencji unifikacyjnych w luteranizmie po śmierci ks. dr. Marcina Lutra. Za jej głównego architekta uważa się Jakuba Andreä, ale zwraca się także uwagę na Marcina Chemnitza czy Dawida Chytraeusa. "Formuła" wchodzi w skład "Księgi Zgody" i jest uznawana w Kościele Ewangelicko-Augsburskim (Luterańskim) za jedną z ksiąg symbolicznych (wyznaniowych). |
VIII. O OSOBIE CHRYSTUSA
Z powyższego sporu o Wieczerzy Pańskiej między prawowiernymi
teologami Wyznania augsburskiego a zwolennikami Kalwina, którzy
wprowadzili w błąd także innych teologów, wynikła niezgoda, dotycząca osoby
Chrystusa, dwóch natur w Chrystusie oraz ich właściwości.
Istota sporu
Zasadnicze pytanie tego sporu było: czy Boska i ludzka natura
oraz ich właściwości przez unię personalną są złączone z sobą w osobie Chrystusa
realiter, to jest prawdziwie i rzeczywiście, oraz jak daleko wspólnota
taka sięga?
Sakramentarze utrzymują, że boska i ludzka natura w Chrystusie
są personalną wspólnotą w taki sposób, że żadna z nich nie ma niczego z drugiej
realiter, tj. prawdziwie i rzeczywiście, co jest swoistą własnością
każdej natury, natomiast wspólne są tylko ich nazwy. Owa wspólnota - mówią -
tworzy jedynie wspólne nazwy, a mianowicie, Bóg jest nazwany człowiekiem, a
człowiek jest nazwany Bogiem, jednak tak, iż Bóg nie ma nic wspólnego z
człowieczeństwem realiter, tj. prawdziwie i rzeczywiście, i odwrotnie
człowieczeństwo z Bogiem, i to tak długo, aż Jego majestat i właściwości zostaną
złączone realiter, tj. prawdziwie i rzeczywiście. Temu zaiste sprzecznemu
z tą doktryną zrozumieniu dr Luter i jego zwolennicy w walce z sakramentarzami
się przeciwstawili.
Affirmativa
Oto czysta nauka Kościoła Bożego o osobie Chrystusa.
Aby wyjaśnić i rozstrzygnąć ten spór zgodnie z naszą
chrześcijańską wiarą, przedstawiamy zrozumiale naszą wiarę, naukę i wyznanie.
I Boska i ludzka natura w Chrystusie są złączone
personalnie, i to zupełnie tak, że nie ma dwóch Chrystusów - jeden Syn Boży,
drugi Syn Człowieczy - lecz jeden i ten sam jest Synem Bożym i Człowieczym (Łk
1,35; Rz 9,5).
II Wierzymy, nauczamy i wyznajemy, że Boska i ludzka
natura nie są zmieszane w jedną istotę i że żadna z nich nie jest zamieniona w
drugą, lecz że każda natura zachowuje swoje istotne właściwości, tak że
właściwości jednej natury nie mogą się stać właściwościami drugiej.
III Właściwościami Boskiej natury są: wszechmoc,
wieczność, nieskończoność - stosownie do właściwości natury i swojej naturalnej
istoty - samodzielność, wszechobecność, wszechwiedza itd.. Wszystkie one nie są
i nigdy nie będą właściwościami ludzkiej natury.
IV Właściwościami ludzkiej natury są: cielesne
stworzenie, składające się z ciała i krwi, skończoność i ograniczoność,
cierpienie, śmierć, wstępowanie i zstępowanie, przenoszenie się z miejsca na
miejsce, głód i pragnienie, czucie zimna i gorąca, itp. One nie są i nigdy nie
będą właściwościami Boskiej natury.
V Ponieważ zaiste Boska i ludzka natura są złączone
personalnie, to jest w jednej osobie, to wierzymy, nauczamy i wyznajemy, iż
zasadnicza jedność nie jest takim złączeniem lub wspólnotą, dla której jedna
natura nie powinna mieć nic wspólnego z drugą personalnie, tj. przez unię
personalną, tak jak są dwie sklejone deski, z których żadna nie odstępuje
czegokolwiek drugiej lub od niej coś przyjmuje, lecz jest to najdoskonalsza
wspólnota, jaką Bóg ma prawdziwie z przybranym człowiekiem, i z tej personalnej
unii i najdoskonalszej i niewymownej wspólnoty, która z niej wynika, wypływa
wszystko to, cokolwiek ludzkiego o Bogu i cokolwiek Boskiego o człowieku mówi
się i wierzy. I tę unię i wspólnotę natur wyjaśnili pierwsi nauczyciele Kościoła
przez podobieństwo o gorącym żelazie, jak również przez złączenie ciała i duszy
w człowieku.
VI Dlatego też wierzymy, nauczamy i wyznajemy, iż Bóg
jest człowiekiem, a człowiek jest Bogiem, co nigdy tak być nie mogło, gdyby
Boska i ludzka natura prawdziwie i rzeczywiście nie były z sobą złączone.
W jaki sposób bowiem człowiek, syn Marii, mógłby być nazwany lub
rzeczywiście być Bogiem lub Synem Najwyższego Boga, gdyby Jego człowieczeństwo
nie było złączone personalnie z Synem Bożym, i to tak realiter, tj.
prawdziwie i rzeczywiście, iż nie miałby z nim nic wspólnego z wyjątkiem samego
imienia?
VII Z tegoż powodu wierzymy, nauczamy i wyznajemy, że
Panna Maria poczęła i urodziła nie tylko zwykłego człowieka, ale prawdziwego
Syna Bożego i dlatego słusznie jest nazwana matką Bożą, i rzeczywiście nią jest.
VIII Przeto wierzymy, nauczamy i wyznajemy, iż nie tylko
zwykły człowiek za nas cierpiał, umarł, został pogrzebany, zstąpił do piekieł,
zmartwychwstał, wstąpił na niebiosa i został wywyższony na majestat i ku
wszechmogącej mocy Bożej, lecz taki człowiek, którego ludzka natura ma z Synem
Bożym tak ścisłą i niewymowną jedność i wspólnotę, że jest z Nim rzeczywiście
jedną osobą.
IX Dlatego Syn Boży prawdziwie za nas cierpiał, i to
według właściwości ludzkiej natury, jaką przybrał i przywłaszczył sobie w
jedności swojej Boskiej osoby, że może cierpieć i być najwyższym arcykapłanem
dla naszego pojednania z Bogiem. Tak bowiem jest napisane: "Pana chwały
ukrzyżowali": (1 Kor 2,8) oraz: "Krwią boską zostali wykupieni" (Dz 20,28).
X Na tej podstawie wierzymy, nauczamy i wyznajemy, iż Syn
Człowieczy według ludzkiej natury został wywyższony po prawicę wszechmocy
majestatu i mocy Bożej realiter, tj. prawdziwie i rzeczywiście, ponieważ
człowiek ten wszedł w Boga, gdy wpierw został poczęty w łonie matki przez Ducha
Świętego, i jego człowieczeństwo następnie zostało złączone z Synem Najwyższego
Boga.
XI Ten majestat Chrystus miał zawsze przez swoją unię
personalną, lecz w stanie swojego poniżenia odłożył go, i dla tegoż powodu
rzeczywiście przybywało Mu lat, mądrości i łaski u Boga i ludzi. Wobec tego nie
ukazywał tego majestatu zawsze, lecz ilekroć sam chciał, aż po swoim
zmartwychwstaniu zupełnie i całkowicie odłożył postać sługi - a nie ludzką na -
i przeznaczył na zupełny użytek objawienie i uzyskanie Boskiego majestatu, i w
ten sposób wszedł do swojej chwały (Flm 2,6 nn). I tak teraz nie tylko jako Bóg,
ale również jako człowiek wszystko wie, wszystko potrafi, jest obecny we
wszystkich stworzeniach i wszystko to, co jest w niebie, na ziemi i pod ziemią,
ma pod swoimi nogami i w swoich rękach. O tym sam Chrystus tak świadczy: "Dana
mi jest wszelka moc na niebie i na ziemi" (Mt 28,18; J 13,8). I Paweł
powiada: "Wstąpił wysoko ponad wszystkie niebiosa, aby napełnić
wszystko" (Ef 4,10). Tę moc swoją może ukazywać, będąc obecnym wszędzie, i
nic dla Niego nie jest niemożliwe lub Jemu nieznane.
XII Dlatego też, i to zupełnie łatwo, może rozdzielać
obecne w Wieczerzy swoje prawdziwe ciało i prawdziwą krew. To zaś dzieje się nie
według sposobu i właściwości ludzkiej natury, lecz według sposobu i właściwości
Boskiej prawicy, jak to Luter miał zwyczaj mówić, zgodnie z naszą chrześcijańską
wiarą, w czasie prowadzenia katechezy. I owa obecność Chrystusa w świętej
Wieczerzy nie jest naturalna lub ziemska ani też kapernaistyczna, aczkolwiek
jednak jest wielce prawdziwa i na pewno istotna. Tak bowiem brzmią słowa
ustanowienia Chrystusa: "To jest, jest, jest ciało moje".
Przez taką naszą wiarę, naukę i wyznanie kwestia osoby Chrystusa
nie jest rozwiązana, jak to niegdyś uczynił Nestoriusz. Ten bowiem prawdziwą
wspólnotę obu natur w Chrystusie negował, i rozdzielił przez to osobę Chrystusa,
jak to dr Luter wyraźnie wyjaśnił w swoim dziele o soborach. Według naszej
chrześcijańskiej nauki dwie natury oraz ich właściwości w Chrystusie nie są
pomieszane lub połączone w jedną istotę w osobie Chrystusa (w takim błędzie był
Eutyches) ani nie jest negowana lub usunięta ludzka natura z osoby Chrystusa,
ani nie jest zamieniona jedna natura w drugą, lecz Chrystus, prawdziwy Bóg i
człowiek, jest i trwa na wszystkie wieki w jednej niepodzielonej osobie. Jest to
po Trójcy Świętej najgłębsza tajemnica, jak to zaświadcza apostoł (1 Tm 3,16), w
której jest zawarta nasza jedyna pociecha, życie i zbawienie.
Negativa
Odrzucamy sprzeczne i fałszywe nauki o osobie Chrystusa.
Odrzucamy więc i potępiamy wszystkie błędne artykuły,
przytoczone już przez nas, które są sprzeczne ze Słowem Bożym i naszą czystą,
chrześcijańską wiarą, a które głoszą następujące herezje:
I
Odrzucamy, że Bóg i człowiek nie są w Chrystusie jedną osobą, lecz że inny jest
Syn Boży, a inny Syn Człowieczy, jak drwił Nestoriusz.
II Odrzucamy, że Boska i ludzka natura są pomieszane w
jedną istotę i że ludzka natura jest zamieniona w Boskość, jak to powiedział
wściekły Eutyches.
III Odrzucamy, że Chrystus nie jest prawdziwym, istotnym
i wiecznym Bogiem, jak bluźnił Ariusz.
IV Odrzucamy, że Chrystus nie miał prawdziwej ludzkiej
natury, składającej się z duszy i ciała, jak zmyślił Marcjon.
V Odrzucamy, że unia personalna czyni jedynie wspólne
nazwy i określenia.
VI Odrzucamy, że jest tylko frazesem i powszechną formą
mówienia, gdy się powiada, że Bóg jest człowiekiem i człowiek jest Bogiem.
Boskość bowiem nie ma nic wspólnego z człowieczeństwem, jak również
człowieczeństwo z Boskością realiter, tj. prawdziwie i rzeczywiście.
VII Odrzucamy, że jest to jedynie slogan, słowne
wyrażenie, gdy się mówi, iż Syn Boży umarł za grzechy świata, że Syn Człowieczy
jest istotnie wszechmocny.
VIII Odrzucamy, że ludzka natura w Chrystusie w podobny
sposób jak Boskość stała się pewną nieskończona istotą i że z takiej wspólnej
istoty została wlana w ludzką naturę, i tak, jako od Boga oddzielona moc i
właściwość, podobnie jak Boska natura, jest obecna wszędzie.
IX Odrzucamy, że ludzka natura została zrównana z Boską
co do jej substancji orz istoty lub Boskich, istotnych właściwości.
X Odrzucamy, że ludzka natura w Chrystusie jest
rozszerzona przestrzennie (localiter) na wszystkie miejsca nieba i ziemi,
co nie powinno być przypisane Boskiej naturze.
XI Odrzucamy, że dla właściwości ludzkiej natury jest
niemożliwe dla Chrystusa, iż może być obecny jednocześnie na więcej niż jednym
miejscu i że ze swoim ciałem może być obecny wszędzie.
XII Odrzucamy, że samo człowieczeństwo za nas cierpiało i
nas zbawiło i że Syn Boży podczas cierpienia nie miał rzeczywiście żadnego
kontaktu z człowieczeństwem, tak jakby to Go nic nie obchodziło.
XIII Odrzucamy, że Syn Boży jest obecny wśród nas na
ziemi jedynie swoją Boskością w słowie, Sakramentach, we wszelkich ogólnych
utrapieniach i że ta obecność zupełnie w niczym nie odnosi się do
człowieczeństwa. Chrystus wszak, po zbawieniu nas swoją męką i śmiercią, z racji
swego człowieczeństwa nie ma nic więcej wspólnego z nami na ziemi.
XIV Odrzucamy, że Syn Boży, który po odłożeniu postaci
sługi przyjął ludzką naturę, nie realizuje już wszystkich dzieł swojej
wszechmocy w, z i przez swoje człowieczeństwo, lecz tylko niektóre, i to tylko w
tym miejscu, gdzie ludzka natura jest obecna przestrzennie (localiter).
XV Odrzucamy, że Chrystus według człowieczeństwa zupełnie
nie podoła wszechmocy i innym właściwościom Boskiej natury. Heretycy ośmielają
się twierdzić to wbrew wyraźnemu świadectwu Chrystusa: "Dana mi jest wszelka
moc na niebie i na ziemi" (Mt 28,18). I sprzeciwiają się Pawłowi, który
mówi: "W Nim mieszka cieleśnie cała pełnia boskości" (Kol 2,9).
XVI Odrzucamy, że dla człowieczeństwa Chrystusowi zaiste
została dana większa moc na niebie i na ziemi, mianowicie większa i
skuteczniejsza niż była udostępniona wszystkim aniołom i stworzeniom, lecz
jednak tak, iż ze wszechmocą Bożą nie ma ono żadnego kontaktu, ani też nie
została mu dana. Dlatego wymyślili pośrednią moc pomiędzy wszechmocą Bożą a mocą
innych stworzeń, daną Chrystusowi dla Jego ludzkiej natury po wywyższeniu, która
zaiste jest mniejsza niż wszechmoc Boża, a jednak większa od mocy wszystkich
innych stworzeń.
XVII Odrzucamy, że Chrystusowi, dla Jego ludzkiego ducha,
zostały wyznaczone pewne granice, mianowicie, ile sam powinien wiedzieć, przy
czym nie może być to więcej, niż to, co Jemu przysługuje oraz ile Mu
rzeczywiście jest potrzebne do sprawowania Jego urzędu sędziowskiego.
XVIII Odrzucamy, że Chrystus nie posiada jeszcze dotąd
pełnego poznania Boga i wszystkich Jego dzieł, chociaż o Chrystusie jest tak
napisane: "W Nim są ukryte wszystkie skarby mądrości i poznania" (Kol
2,3).
XIX Odrzucamy, że dla Chrystusa jest to niemożliwe, by
według swojego ludzkiego ducha wiedział, co było na początku, co dzieje się
teraz i gdziekolwiek i co stanie się jeszcze w wieczności.
XX Odrzucamy i
potępiamy również, iż wypowiedź Chrystusa: "Dana mi jest wszelka moc na niebie i
na ziemi" (Mt 28,18) przez niedorzeczną i bluźnierczą interpretację niektórych
została zniekształcona w taki sens: Chrystusowi, dla Jego ludzkiej natury, w
zmartwychwstaniu i wniebowstąpieniu została znowu przywrócona cała moc na niebie
i na ziemi, zupełnie tak, jak tę moc dla Boskości podczas swojego uniżenia
odłożył i porzucił. Przez taką doktrynę bowiem zostałyby przekręcone w wyniku
fałszywego wykładu i interpretację nie tylko słowa ustanowienia Chrystusa, lecz
też by wybrukowano ponownie drogę potępionej od dawna herezji Ariusza, tak że
wreszcie negowano by wieczną Boskość Chrystusa i cały Chrystus wraz z naszym
zbawieniem byłby zupełnie i całkowicie zgubiony, gdyby przeciwko tej fałszywej
doktrynie, w oparciu o niezbite podstawy Słowa Bożego i naszej chrześcijańskiej
wiary, nie zgłoszono stanowczego sprzeciwu.
e-mail: internet@luteranie.pl (c) 2000-2002 - Konsystorz Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w RP