
![]()
["Bezreligijne
Chrześcijaństwo" Dietricha Bonhoeffera]
ks. Roman Pracki
Wielu ludzi zadaje sobie dziś pytanie o istnienie
Boga, o to, gdzie jest lub czy w ogóle istnieje. Spora część poszukujących
odpowiedzi na te pytania za główną przeszkodę w swej wierze uznaje brak reakcji
Stwórcy na niesprawiedliwość i krzywdy, jakich doświadczają na świecie. Bardziej
radykalni dopatrują się w tym względzie winy samego Boga. Niewątpliwie są to
pytania trudne, a odpowiedzi teologów nie zawsze satysfakcjonują. W błędzie jest
jednak ten, kto zarzuciłby dalsze poszukiwania, kwitując sprawę słowami, iż
Stwórca zapomniał o swym stworzeniu (Deus otiosus). Pytania mają jedynie wtedy
swój sens, jeżeli jesteśmy gotowi szukać na nie odpowiedzi i na tyle odważni,
aby sprostać ewentualnym wnioskom, które mogą z nich wypłynąć, by następnie
podjąć się ich realizacji w życiu.
Dietrich Bonhoeffer, człowiek odważny w stawianiu pytań i szukaniu nań
odpowiedzi, umieszczany jest dziś w jednym rzędzie z najwybitniejszymi teologami
ewangelickimi XX wieku: K. Barthem, R. Bultmannem, P. Tillichem, J. Moltmannem.
Rzeczą, na którą warto zwrócić uwagę, jest fakt, iż w porównaniu z opasłymi
tomami dzieł innych teologów, dorobek Bonhoeffera jest raczej skromny. Jest to
mianowicie "Nachfolge" ("Naśladowanie", wyd. polskie "W drodze" 1997) oraz
niewielkie dzieło "Widerstand und Ergebung" ("Opór i poddanie"), wydane
pośmiertnie w r. 1949 przez najbliższego przyjaciela i powiernika autora,
pastora Eberharda Bethgego.
Książka ta to zbiór biblijnych rozważań, notatek, esejów oraz listów do rodziny
i przyjaciół. Najważniejsza część obejmowała zaledwie pięćdziesiąt stron
spisanych przemyśleń na przestrzeni dwóch lat spędzonych w obozie
koncentracyjnym we Flossenburgu, gdzie ewangelicki duchowny trafił w kwietniu
1943 r., w wieku trzydziestu siedmiu lat.
D. Bonhoeffer uwięziony został przez nazistów za działalność w ruchu oporu, jako
jeden z inspiratorów zamachu na życie Adolfa Hitlera. Tragizm tej postaci
potęguje fakt, iż zamordowany został dosłownie na kilka dni przed końcem wojny w
kwietniu 1945 roku. Tych kilkadziesiąt stron stało się źródłem przemyśleń dla
wielu późniejszych teologów tzw. "bezreligijnego chrześcijaństwa" lub inaczej
"świeckiego chrześcijaństwa".
Dietrich Bonhoeffer był człowiekiem wyjątkowo zdolnym, czego dowodem niech
będzie fakt, iż rozpoczęte w wieku siedemnastu lat studia teologiczne ukończył
cztery lata później promocją doktorską. W rok później zdał pierwszy egzamin
kościelny, by rozpocząć następnie roczny wikariat w Barcelonie. Rok akademicki
1929/30 spędził na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Berlińskiego jako
asystent. W wieku dwudziestu sześciu lat Bonhoeffer przeprowadził habilitację na
temat znaczenia etyki na co dzień, w oparciu o syntezę egzystencjalizmu i
barthianizmu z filozofami i teologami bytu. W latach 1930- 1933 ewangelicki
teolog zajęty był więc pracą wykładowcy, licznymi podróżami do Szwajcarii i USA
oraz działalnością ekumeniczną.
Ważną datą w życiu Bonhoeffera jest rok 1933, będący początkiem tzw. drugiej
fazy, kiedy to wykładowca etyki staje się działaczem realizującym swój program.
Niepokój związany z dojściem Narodowych Socjalistów do władzy wywołał u niego
potrzebę działania i stawienia oporu narastającej nawałnicy przemocy. 1 marca
1933 roku luterański duchowny wygłosił za pośrednictwem radia wykład pt.: "Wandlungen
des Führerbegriffes" ("Przemiany pojęcia wodza"), już w następnym miesiącu
opublikował artykuł: "Die Kirche vor der Judenfrage" ("Kościół wobec problemu
żydowskiego"), gdzie przeczytać można: "Kościół może śpiewać swój chorał
gregoriański jedynie, jeśli równocześnie krzyczy w obronie Żydów i komunistów".
Ten radykalizm postulujący konieczność chrześcijańskiego życia zgodnego z
powołaniem, będzie obecny w wypowiedziach Bonhoeffera już do samego końca.
Niestety głos ten nie spotkał się z żądnym odzewem. Rozgoryczony sytuacją
panującą w Kościele Ewangelickim w Niemczech oraz zobojętnieniem duchownych
wyjechał w październiku 1933 roku do Londynu, podejmując pracę duszpasterską
wśród niemieckich emigrantów.
Po półtorarocznym pobycie w Anglii, Bonhoeffer wrócił do Niemiec, by włączyć się
niezwłocznie w działalność powstałego Kościoła Wyznającego, będącego jedyną
opozycją kościelną, w ramach którego otrzymał możliwość prowadzenia seminarium
kaznodziejskiego w Finkelwalde (k. Szczecina). Dwa lata później został
pozbawiony możliwości wykładania i niejako cudem udało mu się jeszcze wydać w
1937 roku książkę pt. "Nachfolge" (Naśladowanie).
W roku 1939 wyjechał do Anglii i Stanów Zjednoczonych, wskutek działań swoich
przyjaciół chcących ratować mu życie. Niemiecki teolog powrócił jednak do kraju
już po sześciu tygodniach, rozpoczynając nowy etap w swym życiu działalnością
politycznego spiskowca. Doszedł bowiem do przekonania, iż jego służby dla Boga
nie dą się oddzielić od poglądów społeczno-politycznych, a pozostając w ukryciu
w momencie, kiedy był potrzebny w ojczyźnie, wracając po wojnie nie mógłby tym
ludziom nic powiedzieć ani spojrzeć w oczy.
W związku z tym nawiązał kontakty z grupą wyższych rangą oficerów Abwehry,
którzy planowali zorganizowanie zamachu na życie Hitlera. Pozwoliło to
ewangelickiemu duchownemu wymknąć się na jakiś czas spod kontroli Gestapo,
dzięki czemu mógł odbyć podróże z tajną misją do Szwajcarii, Szwecji i Norwegii.
Biorąc udział w konferencji ekumenicznej w Genewie w 1941 roku, oświadczył:
"'Tylko przez kapitulację możemy odpokutować za straszliwe zbrodnie wobec Europy
i całego świata".
W dwa lata później, 5 kwietnia 1943 roku, Bonhoeffer został wraz z innymi
spiskowcami aresztowany i uwięziony w więzieniu Tegel w Berlinie. W związku z
brakiem konkretnych zarzutów, także warunki w więzieniu były względnie dobre.
Dopiero po nieudanym zamachu na życie Hitlera, 20 lipca 1944 roku, gdy
aresztowano oficerów Abwehry, Bonhoeffer został przeniesiony do więzienia
Gestapo przy Prinz-Albrecht-Strasse, a następnie do obozu koncentracyjnego w
Buchenwaldzie, potem do Regensburga, by w końcu trafić na początku kwietnia 1945
roku do obozu we Flossenburgu.
Tam, nocą 8 kwietnia odbył się sąd polowy, którego wyrokiem Bonhoeffer, Sack,
Oster, Canaris i Gohrem zostali skazani na śmierć i straceni.
Jak w tak zeświecczonym świecie można jeszcze mówić o Bogu? Jak w tym świecie
można być jeszcze chrześcijaninem? Jak w takim świecie można być jeszcze w ogóle
człowiekiem "religijnym "? Oto są pytania jakie zadawał sobie Dietrich
Bonhoeffer, na które odpowiedział potem swym własnym życiem. Niemożliwe jest
bowiem traktowanie jego teologii jako teorii odrębnej i niezależnej od praktyki.
Nieodzownym komentarzem "Naśladowania" i "Listów więziennych" jest życie i
egzystencjalny kontekst ich autora, z tego też powodu jego konsekwentność słów i
czynów, stała się inspiracją dla następnych pokoleń.
Zdaniem Dietricha Bonhoeffera żyjemy dziś w czasach "bezreligijnych", czego
przykładem jest fakt, iż długa wojna światowa nie wywołała w ludziach żadnej
religijnej refleksji. To okrutne odkrycie skłoniło go do wniosku, iż tradycyjny
pogląd o Bogu jako Tym, który interweniuje w losy świata - umarł. Jedynym
miejscem, gdzie próbowano jeszcze Go umieścić, był ten obszar poznania, który
przewyższał ludzkie możliwości. W związku z tym Bóg stał się dobrym
wytłumaczeniem wszystkich niewytłumaczonych do tej pory zjawisk.
Zdaniem ewangelickiego teologa, Bóg stał się jedynie instrumentalnym
"zapychaczem dziur" ludzkiego poznania. Tym samym pozostaje coraz mniej miejsca
dla Boga, który zmuszony jest ukrywać się w zaciszu ołtarzy, ale wtedy nie różni
się On niczym od milczących pogańskich bożków.
Tak powstawał człowiek "zsekularyzowany", z którym Bonhoeffer miał do czynienia
na co dzień w więziennej rzeczywistości. Dlatego też postawił on tezę, iż
zadaniem teologii obecnych czasów jest "niereligijna interpretacja" pojęć
biblijnych. Osią takiej reinterpretacji jest osoba Chrystusa i Jego krzyż; w
Chrystusie Bóg sam przecierpiał w świecie opuszczenie człowieka przez Boga i
wziął je na siebie.
Dietrich Bonhoeffer stawia przed współczesnym człowiekiem zadanie, mianowicie
naśladowanie Boga, który przyszedł na świat i w nim cierpiał. Idąc za Jego
przykładem, chrześcijanie mają wejść do świata, żyć w nim w sposób "świecki" i
cierpieć, uczestnicząc tym samym w cierpieniu Boga. Dla tego ewangelickiego
etyka chrześcijaństwo to nie "określona religijność", a chrześcijanin to nie
człowiek jej poddany, ale ktoś kto ma odwagę brać "udział w cierpieniu Boga w
świeckim życiu...", gdyż "Jezus nie wzywa do nowej religii, lecz do życia".
Bezreligijna interpretacja Pisma Świętego dokonana przez Bonhoeffera podkreśla
znaczenie doczesności chrześcijaństwa. Bowiem to właśnie w doczesności winien
człowiek szukać możliwości spotkania z Bogiem. Tym samym, teolog podejmuje walkę
z fałszywą pobożnością chrześcijańską, która wypaczyła swój stosunek do świata,
spychając go na bok jako marność.
Bonhoeffer apeluje o przezwyciężenie tradycyjnego poglądu o dwóch
przestrzeniach: boskiej i świeckiej, który podzielił także ludzką egzystencję na
duchową i cielesną. Pogląd taki jest jego zdaniem fałszywy, gdyż Chrystus,
wkraczając w świat, połączył obydwie sfery, dzięki czemu życie doczesne nabiera
nowej jakości, ponieważ doczesność wchłonięta została przez pozadoczesność, a
Bóg nie jest sprawą marginalną, tylko znajduje się w samym centrum świata.
Kościół nie stoi tam, gdzie zawodzi możliwość ludzka, na granicy, tylko w
centrum wsi".
Wielu teologów ewangelickich starszego pokolenia (Tillich, Barth) wypowiadało
się o Bonhoefferze w sposób powściągliwy, podkreślając fakt, iż nie miał on
możliwości dokonania reinterpretacji swej teologii w okresie powojennym oraz
dalszego jej rozwoju.
Z drugiej strony dla wielu, tak jak dla teologa amerykańskiego Reinholda
Niebuhra, jego dzieje życia "są współczesnymi Dziejami Apostolskimi". W okresie
powojennym myśl ewangelickiego teologa bardziej popularna była we wschodnich
Niemczech, gdyż dobrze oddawała sytuację, w jakiej znalazł się Kościół
Ewangelicki w tym kraju.
Dziś, w dobie industrializacji i coraz bardziej pustych kościołów, kiedy coraz
więcej osób określa siebie mianem "wierzący=niepraktykujący", "bezreligijne
chrześcijaństwo" Bonhoeffera nabiera nowego znaczenia także i dla nas.
e-mail: internet@luteranie.pl (c) 2002 - Konsystorz Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w RP