
![]()
[Katechizacja
dorosłych - możliwości i rzeczywistość]
ks. Jan Badura
Uwagi wstępne
Dlaczego katechizacja? Po co dalsza edukacja w wieku dorosłym?
Nikogo nie trzeba przekonywać, że proces stawania się, bycia chrześcijaninem to
sprawa rozłożona na całe życie człowieka wierzącego. Apostoł Paweł określa nasze
życie jako bieg (2 Kor 6,24) i to bieg rozsądny - do celu.
Bez stałej konfrontacji z celem, następuje stopniowe spowolnienie - wyrażające
się w religijnej oziębłości, a następnie obojętności i w końcu dochodzi do
całkowitego rozluźnienia więzi z parafią i rodzimym Kościołem.
Stąd już w czasie konfirmacji powinny dochodzić, nie w sposób nachalny, lecz w
formie stałego uzmysławiania, do głosu myśli, że konfirmacja nie kończy - ale
właściwie zaczyna, teraz już samodzielny proces, ciągłego pogłębiania
religijności, wiedzy biblijnej, stałego zaglądania do prasy i książek
religijnych i oczywiście ciągłego świadomego uczestnictwa w nabożeństwie.
Im więcej najróżniejszych form pracy w ramach parafii, diecezji, na forum
ogólnopolskim, tym większe oddziaływanie, oczywiście bardziej zróżnicowane, na
poszczególnego człowieka w Kościele.
Rozumiem tu działania upowszechniające pozytywne wzorce, szlachetne postawy, a
przede wszystkim działania wzbudzające miłość do Pana Kościoła, Jezusa
Chrystusa, parafii i całej Jednoty kościelnej.
Można powiedzieć, że na skutek zmian polityczno-społecznych, ta przestrzeń
katechizacji niezwykle się poszerzyła i pojawiło się bardzo wiele obszarów,
gdzie Kościół może zaistnieć, wyrazić swoje stanowisko, a tym samym prowadzić
proces niekiedy niezamierzonej katechizacji; myślę tu o wezwaniach skierowanych
do szeregowych parafian, a także do duchowieństwa, które ma możliwość wyjścia
poza utarty dotąd szlak swej służby i ciągłe od nowa być świadectwem, że:
„Żarliwość o dom twój pożera mnie" (J 2,17).
Zakładając takie pozytywne
działanie katechizacyjne możemy je podzielić na dwie sfery:
1. Różnorodne formy katechizacji w ramach parafii
2. Katechizacja i obecność biblijno-religijnej formacji w organizowanych
uroczystościach otwartych - przeznaczonych dla ogółu zainteresowanych ludzi
1. Różnorodne formy katechizacji w działalności parafialnej.
Praktycznie wszystkie przejawy życia parafialnego mogą mieć formę katechizacji
pośredniej - uwarunkowane to jest stanem wielkości parafii.
a. godziny biblijne
Dzisiaj już nie mają tak wielkiej frekwencji, jak na przykład przed dwudziestoma
laty (moja obserwacja, z czasów, gdy zaczynałem pracę w Kościele), ale tam,
gdzie są w tygodniu lub w niedzielę po południu, odpowiadają na zapotrzebowanie
katechizacji biblijnej. Wydaje się, że tak bardzo związani z tymi spotkaniami
członkowie naszych parafii, nie mają większego wpływu na otoczenie (są to osoby
starsze, często samotne, będące niekiedy na wszystkich spotkaniach mających
miejsce w parafii). Jednak podczas takich spotkań często ludzie otwierają się
wewnętrznie, można poznać motywację postępowania drugiego człowieka, jego świat
wiary, zaufanie, jakim obdarza parafię, czy też nawet osobiste zastrzeżenia.
Nie należy lekceważyć nawet małej grupy i właśnie wtedy nadarza się niejedna
sposobność, aby katechizować - to znaczy nauczać, prostować fałszywe poglądy,
dementować utarte klisze. Chciałbym podzielić się pewnym doświadczeniem z lat
1966-1969. W rodzinnej parafii w Goleszowie wówczas każdej niedzieli odbywały
się godziny biblijne. Czasami był to tylko monolog, czasem ktoś zechciał coś
powiedzieć. Na koniec były wolne modlitwy. Przychodził też na te godziny ojciec
ks. dr E. Gajdacza. Też głośno się modlił. Zaczynał zawsze podobnie: „kochany
Panie Jezu..." Kiedyś, gdy mowa była o tym, że „nie ma Żyda, ani Greka...
wszyscy jesteśmy jedno w Chrystusie", na koniec ten starszy już człowiek
wspomniał, jak mieszkańcy Goleszowa do pracy w cementowni, gdzie był podobóz KL
Auschwitz, przynosili dodatkowe kromki chleba, jak zabierali cebulę, czosnek, by
tym, którzy pracują w kamieniołomach ulżyć, pomóc, dać w beznadziejnej sytuacji
znak życzliwości. Słysząc to chciało się być w takim kręgu, wśród ludzi
świadectwa. Dzisiaj cementowni nie ma, kamieniołomy zarosły wielkimi drzewami,
rysunków więźniów wykonanych na tynku nikt nie przeniesie do muzeum, będą coraz
bardziej niszczały, a przekaz katechetyczny zapisany w umyśle trwa.
b. nabożeństwa tygodniowe
Są parafie, gdzie w tygodniu można odprawiać nabożeństwa wieczorne. To nic, że
Jest mało ludzi. Nie należy wszystkiego przeliczać na zużycie prądu i dodatkowe
sprzątanie. Zawsze będzie jakaś mała garstka ludzi, którzy znajdą się w
kościele. Czasami dla ludzi w mieście Jest to możliwość, dla pojedynczych osób
nie związanych z parafią, do zobaczenia świątyni od wewnątrz, zapoznania się z
porządkiem liturgicznym albo po prostu jednorazowego zaspokojenia ciekawości. Na
takich nabożeństwach można omówić cały katechizm - w tym sakramenty, powtórzyć
cykle tematyczne. Słuchałem takich cykli kazań o Kościele ks. J. Grossa w latach
70. Można omówić postacie biblijne Starego czy Nowego Testamentu; tak już było
na przykład w diecezji cieszyńskiej: w 1979 z inicjatywy ks. R Janika omawiano
Mały Katechizm, a rok później kazania na temat Konfesji Augsburskiej, czy w 1983
ks. J. Motyka omawiał życiorys ks. dra Marcina Lutra.
c. większa integracja z rokiem kościelnym
Niestety, laicyzacja wypiera chrześcijański podział czasu. Często nie bez
udziału tych, którzy przede wszystkim o tym powinni pamiętać. Szokującym dla
mnie jest zawsze, kiedy widzę kalendarz chrześcijański, a w szczególności
ewangelicki, kiedy niedziela jest zaznaczona jako koniec tygodnia. Może się
mylę, ale radio CCM też nową piosenkę tygodnia zaczyna od poniedziałku.
To dzień Pański rozpoczyna wszystko. Kiedy uczyłem na zajęciach szkółki
niedzielnej, przyszedł raz do Godziszowa pewien radykalny brat, zresztą z innej
parafii. A księża przygotowali nas, że jeśli tam w wakacje dzieci chcą
przychodzić na szkółkę, to dobrze i właśnie być może to najlepsza okazja, aby
przez dwie niedziele omówić rok kościelny i jego znaczenie. Nie mógł ten brat do
końca dosiedzieć, bo dla niego rok kościelny był jak tarcza na festynie z
cyframi od 1-12 lub coś w tym rodzaju.
Nam dzisiaj w rok kościelny wpisała się komercja kupiecka. Chodzi o to, aby
czymś szczególnym podkreślić, oprócz wieńca adwentowego l. Niedzielę Adwentu,
podobnie czas pasyjny. Nie tylko na lekcjach religii przypominać o początku
danej części roku kościelnego, lecz również w edukacji dorosłych. Gdyby starania
o uznanie Wielkiego Piątku
przyniosły pozytywny rezultat byłaby to też droga katechizacji w kierunku
pogłębienia znaczenia śmierci Zbawiciela dla odkupienia świata. (Skończyłoby się
trzepanie dywanów... Jest tylko pytanie, czy wtedy wszyscy ewangelicy staną na
wysokości zadania). Powinniśmy może więcej uwagi poświęcać całemu czasowi
pasyjnemu. Koniecznie nabożeństwa pasyjne, jeśli to tylko możliwe, wzbogacić o
śpiew chóralny, czy zespołów muzycznych z odpowiednim repertuarem pasyjnym - to
ogromna możliwość katechizacji pasyjnej. (W Cieszynie uciekałem z zajęć w
technikum na godzinę, w piątek do kościoła Jezusowego, by słuchać historii pasji
czytanej w częściach od ołtarza. Tylko tam jeszcze w latach siedemdziesiątych
czytano ją wg agendy w całości - były to nabożeństwa pasyjne tygodniowe ranne i
wieczorne).
d. spotkania parafialne
Mogą mieć najróżniejszy charakter i formę ich prowadzenia. Nie bać się spotkań
jubileuszowych, rocznic konfirmacji - nostalgiczne wspomnienie przeszłości, może
być dla kogoś, kto uwikłał i skomplikował sobie życie, okazją do odnowienia
więzi z parafią na nowym, od lat już jego miejscem stałego pobytu. Zacznie
szukać własnego miejsca we wspólnocie kościelnej. Choć tu trudno jest
zintegrować czasami tych, którzy zmienili miejsce zamieszkania. Wszelkie
duszpasterskie zabiegi, delikatna katechizacja nie przynosi czasem rezultatu
albo trzeba czekać zbyt długo. W grudniu np. przychodzi ktoś po kalendarz,
kupuje nawet 2 egzemplarze, bo brat jest na Zaolziu radnym, a nawet i kuratorem,
czuje się szczęśliwym ewangelikiem, tam na Zaolziu. Może od strony
socjologicznej powinniśmy mieć więcej rozeznania, jak przygotowywać młodzież
pokonfirmacyjną na zjazdach, aby za życiowe zadanie uznawali zintegrowanie się z
parafią w nowym miejscu zamieszkania.
e. biblioteki parafialne
Najlepiej, gdy są prowadzone w sposób fachowy. Nie można gromadzić wszystkiego,
szczególnie literatury, która może być traktowana jako efemeryda prozelityczna
(np. powtórny chrzest, sabat, reformacja to zatruta studnia). Za to wskazane są
książki z historii Kościoła, biblistyka, literatura budująca, a także moim
zdaniem lektury od szkół podstawowych i średnich. Należy także zaopatrzyć
bibliotekę w encyklopedie - cenna jest „Britanica" w języku polskim wydana przez
wydawnictwo Kurpisz. Oczywiście także wszystkie wydawnictwa „Zwiastuna" i „Augustany".
Najczęściej przy bibliotece jest jakieś pomieszczenie, gdzie można zorganizować
czytelnię, wtedy zawsze udostępniać należy do wglądu „Zwiastun", ostatnią
pozycję książkową „Augustany" i inne czasopisma religijne. Przychodzą rodzice,
dzieci, pojawia się młodzież o zainteresowaniach często bardzo sprecyzowanych -
ogromne pole pracy dla katechizacji w mniejszych grupach i katechizacji
indywidualnej. Ponieważ mamy te biblioteki parafialne już może w dziesięciu,
piętnastu parafiach, warto by zrobić wspólne warsztaty biblioteczne, podzielić
się doświadczeniami i w jakiś sposób jeszcze udoskonalić ten model katechizacji.
f. katechizacja dorosłych przez podręczniki szkolne.
Dotychczas wydane dla kl. l i 4 wydają się być rzeczą niesłychanie trafioną.
Trzeba coś lepić, malować, wycinać. Dzieci chcą to czynić, nie zawsze umieją o
własnych siłach. Same angażują do pomocy rodziców. Prawdy wiary mogą zostać
ponownie nie tylko przypomniane, ale może czasami na nowo przeżyte.
2. Katechizacja i obecność biblijno-religijnej formacji w organizowanych
uroczystościach otwartych - przeznaczonych dla ogółu zainteresowanych ludzi.
a. Koncerty religijno-muzyczne.
W okresie powojennym tego rodzaju działalność, na większą skalę zainicjował ks.
senior Trenkler. W kościele Świętej Trójcy, występowała Filharmonia Warszawska
pod dyr. Sutkowskiego i dawała koncerty muzyki dawnej; w tym też obecność reż.
Dejmka z „Grą o Herodzie". Ks. Senior Trenkler ubrany w „luterok" jako gospodarz
parafii otwierał wieczór koncertowy, wówczas jeszcze prosił, by nie oklaskiwać i
od czasu do czasu podawał nawet, że informacja o Kościele ewangelickim znajduje
się w gablotkach. Dzisiaj w wielu naszych świątyniach odbywają się koncerty.
Zależy to od miejscowych zwyczajów, jednak wydaje się, że normą powinno być
otwarcie każdego koncertu przez duchownego w koloratce i „luteroku" (czasem może
być krótkie rozważanie, czasem religijne wezwanie do zastanowienia się nad
sobą). Powiedział mi, może przed dwoma laty, prof. Stuligrosz: „Nie zawsze może
Kościół tak misyjnie występować jak w czasie koncertów muzycznych, dla tych, co
nie przychodzą w niedzielę..." Konieczna jest tu informacja o Kościele w
gablotkach lub wyłożone przy wejściu foldery: historia parafii z dodatkiem: „W
co wierzymy, jaka jest nasza nauka!" - najlepsze skondensowane opracowanie ks.
J. Grossa drukowane w swoim czasie w „Ewangeliku Pszczyńskim".
Tutaj jedna uwaga, należy
zachować sakralność obiektu, unikać wszystkiego, co mogłoby zmienić świątynię w
salę koncertową.
b. otwarte Dni Kościoła
Niekoniecznie muszą mieć rzesze uczestników. Warto wśród tej otwartej formy
zachować moim zdaniem trzy filary:
1. Nabożeństwo z elementami angażującymi słuchaczy.
2. Dyskusja tzw. panelowa nad zagadnieniem będącym tematem Dni Kościoła. W tej
formie katechizacji decydującą rolę odgrywa prowadzący - moderator. Musi być
komunikatywny, zwięzły, budzący zaufanie słuchaczy, ostrożny w stawianiu swoich
utartych rozwiązań, bo to zamyka drogę do dyskusji w Kościele. Uczestnicy
dyskusji, 4-5 osób, wypowiadają się nie dłużej niż 5 do 8 minut. A potem
pytania, czy dopowiedzenia ze strony słuchających i bardzo krótkie, jeśli
trzeba, głosy uczestników dyskusji panelowej. Z przerywnikiem muzycznym trwa to
około l godz. 15 minut, bez zmęczenia słuchaczy, i kończy się spontanicznym
podsumowaniem moderatora. Moim skromnym zdaniem doskonałym, wypróbowanym
moderatorem jest obecny prezes Synodu Kościoła.
3. Oprawa muzyczna. Nieodzowna jest orkiestra diecezjalna czy misyjna. Pieśni
znane, melodyjne, jedna z nich powinna się powtarzać. Zapisuje się w pamięci
słuchacza i będzie się kojarzyła z tym konkretnym przeżyciem religijnym. Dobrze,
gdy są chóry z niekonwencjonalnym repertuarem np. chór Bładnice, także dziecięce
czy młodzieżowe.
c. katechizacja poprzez radio i telewizję
Nasze okienka w tych najbardziej dynamicznych środkach są mniej niż skromne,
chociaż nie zawsze przez nas sposobności te są w 100 procentach wykorzystywane.
Ci, którym tę odpowiedzialność powierzono, powinni na bok odłożyć swe
preferencje teologiczne, a brać pod uwagę pryncypia reformacyjne i biblijną
formację religijności. Unikać skrajności. Wizja techniczna redaktora programu to
jedna sprawa, a zawartość treściowa i misja Kościoła to druga rzecz. Przekonałem
się o tym czytając np. „Pedagogikę mass mediów" bpa Adama Lepy.
Wydaje się, że tak jak studenci teologii mają zajęcia z katechetyki, homiletyki,
psychologii, tak koniecznie potrzebne jest, aby wiedzieć, jak w sposób
praktyczny obchodzić się z mikrofonem, znać szansę i niebezpieczeństwa, które
daje kamera telewizyjna. Język radia i telewizji jest różny od sposobu
wypowiadania się z ambony...
d. Katechizacja poprzez pozytywne odpowiedzi na zaproszenia do uczestnictwa w
życiu społecznym
Nieobecni nie mają głosu. Nie liczą się. Często jest to uciążliwe, ponad
możliwości duchownych. Ale nic nie stoi na przeszkodzie, by świeccy ewangelicy
angażowali się w życie publiczne. Ich udział często już daje możliwości
wyprostowania fałszywych sądów, opinii, staje się sposobnością do zaznaczenia
obecności w społeczeństwie. Nie styszałem, żeby znajdowała się gdzieś opracowana
przez nas pełna bibliografia informacji i wydarzeń związanych z ewangelikami i
ich obecności w prasie i czasopismach oraz książkach. Jednak wydaje się, że w
ostatnim okresie, jak w żadnym innym, podano najwięcej informacji o
ewangelikach.
Często nasza obecność utrwalona w notatce czy na zdjęciach może stać się źródłem
przedłużającym świadectwo istnienia. Na przykład w 13. tomie na str. 40 Wielkiej
Encyklopedii Geografii Świata Kurpisza został uwieczniony ewangelicki duchowny
biskup R. Bogusz biorący udział w spotkaniu wyznawców judaizmu i chrześcijaństwa
(jest też Kraków, wielokrotnie Wang).
Na koniec trzy dezyderaty:
1. Każdy z nas musi stale religijnie się edukować.
2. Nie można tej edukacji zachować dla siebie.
3. Z gorliwością i roztropnością należy dążyć do przekazywania pozytywnych
wzorców o ewangelicyzmie i przez to przyczyniać się do jego rozwoju, w tym
przede wszystkim do chwały Pana Jezusa.
Referat wygłoszony podczas Synodu Kościoła w dn. 6-7 listopada 1999 r. Tekst pochodzi z "Kalendarza Ewangelickiego 2001", Wydawnictwo "Augustana", Bielsko-Biała 2000.
e-mail: internet@luteranie.pl (c) 2002 - Konsystorz Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w RP