
![]()
[Praca
katechetyczna wśród studentów - doświadczenia]
ks. Jerzy Samiec
Studenci to grupa młodych ludzi w wieku od 19 do 27 lat, ze zdecydowaną przewagą
tych w okolicy 20 lat Jest to grupa ludzi z co najmniej średnim wykształceniem,
wchodząca w dorosłe życie. Grupa, której członkowie mają wyrobiony lub też są w
czasie tworzenia „obrazu samego siebie". Jest kilka definicji „obrazu samego
siebie", wszystkie one mówią o autoobserwacji l próbie tworzenia pewnych map
wyobrażeń o swoich cechach, które pozwalają zrozumieć swoje działanie. Na
przykład A. Brzezińska i M. Kofta proponują „określenie obrazu samego siebie
jako zespołu trwałych wyobrażeń jednostki na swój temat, będących złożoną
strukturą poznawczą, kształtującą się w kontaktach jednostki z jej społecznym
otoczeniem, określając w znacznym stopniu sposoby i formy zachowania się
człowieka" (J. Bielecki, "Wybrane zagadnienia psychologii", ATK, Warszawa 1986,
s. 54). Świadomość tego, że pracujemy z grupą ludzi, która kształtuje lub
utrwala „obraz samego siebie" ma dla nas bardzo istotne znaczenie. Pomaga bowiem
nam znaleźć odpowiedź na pytanie: „Co sprawi, że studenci będą zainteresowani
spotkaniami, jakie im zaoferujemy?" W tym okresie rozwoju człowieka decydujące
znaczenie będzie miała treść, a nie atrakcyjna forma spotkań. Oczywiście, formy
także nie należy lekceważyć. Wymaga ona jednak dopasowania do treści.
Mamy do czynienia z ludźmi, którzy mają określone potrzeby i którzy podejmują
określone działanie, aby te potrzeby zaspokoić. Jedna z definicji potrzeb brzmi:
„Jest to napięcie wewnątrz organizmu, które prowadzi do zorganizowania pola
działania organizmu odpowiednio do pewnych podniet lub celów i pobudza aktywność
skierowaną na ich osiągnięcie" (tamże, s. 62). Z definicji wynika, że potrzeby
są czynnikiem dynamizującym ludzkie działanie, podobnie jak motywy. Odgrywają
więc istotną rolę w życiu jednostki żyjącej i działającej w środowisku i grupie
społecznej.
Po tych uwagach dotyczących obrazu samego siebie i potrzeb człowieka, możemy
nakreślić plan pracy z grupą studentów. Musimy więc powrócić do zadanego już
pytania: Co zrobić, by studenci byli zainteresowani spotkaniami organizowanymi
przez Kościół? Najpierw trzeba określić, jakie mają oni potrzeby. Tutaj znowu
stoimy przed wielością różnych podziałów potrzeb człowieka. Najprostszy mówi, że
dzielą się one na trzy grupy: potrzeby biologiczne, potrzeby psychologiczne oraz
potrzeby społeczne.
Spróbujmy pokusić się o nazwanie najbardziej widocznych potrzeb przeciętnych
studentów. Tutaj uwaga. Metodą, jaką możemy się posługiwać Jest tylko metoda
obserwacyjna i na jej podstawie możemy próbować przewidzieć zachowania
społeczne. Nie jesteśmy w stanie zastosować metody eksperymentalnej czy
doświadczalnej, wymagałyby one długich badań. Byłaby to raczej praca naukowa,
choć z pewnością jej wyniki pomogłyby nam lepiej zrozumieć potrzeby młodzieży.
Jakie więc potrzeby ma młodzież studencka? Potrzeby dobrej zabawy i wypoczynku,
zaangażowania się w życie społeczne, zaspokojenia ambicji poznawczych, poznania
partnera, ugruntowania osobowości, znalezienia kierunków własnego rozwoju.
Myślę, że można dorzucić tutaj jeszcze wiele innych. Zaspokojenie której z
potrzeb będzie decydowało o wyborze spotkań kościelnych? Myślę, że spotkania
kościelne mogą i powinny zaspokajać większość z wymienionych potrzeb, ale o tym,
czy będą one wybrane przez młodego człowieka zadecyduje zaspokojenie potrzeby
znalezienia, ukształtowania i ugruntowania swej postawy, kierunku własnego
rozwoju. Inaczej mówiąc, jeżeli student będzie chciał się bawić - wybierze kluby
studenckie, dyskoteki, których oferta w tym zakresie będzie profesjonalna.
Jeżeli młody człowiek będzie chciał znaleźć swoje miejsce w zaangażowaniu
społecznym - wybierze którąś z partii politycznych, które właśnie w tym
środowisku rekrutują swych działaczy. Jeżeli młody człowiek będzie chciał
odpowiedzieć sobie na pytania: kim jestem, po co żyję, jaki jest cel mojej
egzystencji - przyjdzie na spotkanie kościelne, o ile będzie ono dawało
odpowiedzi na te pytania.
Chciałbym powołać się na swoje prawie jedenastoletnie doświadczenie w
prowadzeniu grup studenckich. Gdy rozpoczynałem prowadzenie grupy studenckiej w
Gliwicach 1989 roku, spotkania miały charakter typowo biblijny. Grupa ta
powstała i liczyła około 20 osób i przetrwała do dnia dzisiejszego, zmieniając
się w tak zwaną grupę 20-30-latków. W pewnym okresie jednak zmieniliśmy nieco
formę spotkań. Gdy pojawił się jakiś aktualny temat polityczny, gospodarczy,
społeczny, czy popularnonaukowy, poświęcaliśmy mu spotkanie. Efektem był spadek
ilości uczestników i wielka nieregularność przychodzenia na spotkania. Trzy lata
temu powróciliśmy konsekwentnie do spotkań biblijnych i prawie natychmiastowym
efektem było zwiększenie się ilości stałych uczestników spotkań. Tylko na
wstępie, ewentualnie na zakończenie spotkania, komentujemy niektóre wydarzenia
społeczne.
Dotychczas wysunąłem tezę, że młody człowiek w wieku 19-25 lat buduje obraz
samego siebie i próbuje między innymi zaspokoić potrzebę samookreślenia swej
egzystencji. Oba te cele może zrealizować tylko przy współudziale grupy. Dlatego
podświadomie będzie poszukiwał takiego środowiska, które pomoże mu te cele
osiągnąć.
Jak powinna wyglądać oferta parafialna, aby była ona atrakcyjna dla studenta?
Przede wszystkim nie powinny być to tylko spotkania, ale powinniśmy stworzyć
grupę, która się spotyka. Przynależność do grupy jest ważna, a spotkania są
tylko formą realizacji celów grupy. Gdy udajemy się do kina, obok nas znajduje
się wiele innych ludzi, którzy tak jak my są zainteresowani filmem. Ich obecność
będzie nam obojętna lub też będzie pomagała czy przeszkadzała w odbiorze filmu.
Nie będzie jednak miała wpływu na to, czy udamy się do kina następnym razem.
Chyba, że należymy do kółka filmowego i po seansie spotykamy się w klubie, aby
dany film omówić. Wtedy razem z innymi tworzymy grupę i ona może mieć wpływ na
częstość chodzenia do kina.
Aby zaistniała grupa, muszą być spełnione przynajmniej cztery warunki:
1. Muszą istnieć interakcje między członkami grupy.
2. Członkowie muszą mleć jasno określony wspólny cel.
3. Muszą istnieć normy, które obowiązują członków.
4. Musi istnieć pewna struktura grupy.
Ważnym jest, aby każdy uczestnik miał świadomość przynależności do grupy i aby
grupa miała świadomość swojej odrębności.
Tworząc lub prowadząc grupę musimy stwarzać warunki do nawiązywania nici
przyjaźni między poszczególnymi członkami. Doskonale do tego nadaje się kilka
ciekawych form. Przede wszystkim wspólne zadanie, rozumiane tutaj bardzo szeroko
np.: sport, zabawa, wycieczki, wspólna praca.
Pomieszczenie, w którym się spotykamy nie może przypominać sali wykładowej.
Powinniśmy stworzyć takie warunki, aby wszyscy mogli swobodnie uczestniczyć w
dyskusji i aby mogli się wzajemnie widzieć. Herbata, kawa, ciastka pozwalają na
wprowadzenie swobodnego nastroju. Dodatkowo zmuszają członków grupy do wspólnego
przygotowania i posprzątania, co daje okazję do nawiązywania znajomości.
Bardzo ważne jest, aby co jakiś czas przypominać cele grupy lub też w ogólnej
dyskusji je na nowo nakreślać. Gdy będziemy to robili, musimy pamiętać o naszych
wcześniejszych wnioskach. Grupa ma pomóc odpowiedzieć na pytanie o cel istnienia
oraz w budowaniu obrazu samego siebie. Tutaj musimy jasno powiedzieć, że naszym
nadrzędnym celem jest poznawanie Boga i Jego woli dla naszego życia. Zgodnie z
Ewangelią Mateusza 6,33 "Królestwa Bożego szukajcie wpierw i sprawiedliwości
jego, a wszystko inne będzie wam dodane". Tak jak wcześniej wspomniałem, młodzi
ludzie mają bardzo wiele potrzeb, np.: działalności społecznej czy dobrej
zabawy. My możemy te potrzeby też próbować zaspokajać, ale musi być zachowana
właściwa hierarchia i proporcja. Jeżeli zamienimy hierarchię celów, przestaniemy
być Kościołem, a staniemy się towarzystwem. W konsekwencji przegramy z
konkurencją, która w danej dziedzinie będzie oferowała profesjonalne usługi. Gdy
będziemy wypełniali swoje posłannictwo, będziemy wiarygodni w oczach młodych
ludzi.
Istnieje zgodna opinia, że grupa ma olbrzymi wpływ na zachowanie i postępowanie
swoich członków. Dlatego posiłkując się Bożym Słowem, musimy jasno nakreślić
normy postępowania. Nieprawdą jest twierdzenie, że we współczesnym świecie
największą wartością jest wolność osobista, dlatego, aby nie tracić młodych,
musimy łagodzić twarde wypowiedzi Biblii, kładąc nacisk na słowa: „Wszystko mi
wolno...". Wzrost zainteresowania religiami wschodu często o wiele bardziej
rygorystycznymi, staje się dla nas, chrześcijan, wyrzutem sumienia mówiącym nam,
że sprzeniewierzamy się Ewangelii. Człowiek niezależnie od epoki, w której żyje
i wykształcenia, jakie posiada, ma zawsze te same rozterki, wątpliwości,
pytania, a wreszcie lęki. Człowiek potrzebuje Boga. Jeśli będziemy szukali Boga
razem z młodymi ludźmi w Jego Słowie, to będą oni przychodzili, bo zaspokoimy
ich największą potrzebę, potrzebę Boga. Ewangelia mówi nam, że Bóg ukochał
człowieka tak bardzo, że Syna swego dał, aby każdy kto w niego wierzy, nie
zginął, ale miał życie wieczne. Ale także mówi, że kto chce pójść za Jezusem,
musi zaprzeć się samego siebie i wziąć na siebie swój krzyż i naśladować Go. Kto
będzie chciał zachować duszę swoją, straci ją, a kto straci ją dla Chrystusa,
ten ją zachowa.
Nie sposób udowodnić
wypowiedzianego wyżej twierdzenia, jak tylko powołując się na doświadczenie. Ono
uczy, że Kościół wierny Słowu swego Pana staje się Kościołem cierpiącym. Jako
taki jest Kościołem, którego liczba członków wzrasta.
Podsumowując, chciałbym powiedzieć, że gdy założymy, iż każdy młody człowiek w
wieku 19-25 lat posiada potrzebę znalezienia odpowiedzi na pytanie o swoją
egzystencję l potrzebę budowania obrazu samego siebie, możemy na tej bazie
proponować mu przynależność do grupy, która pomoże odnaleźć mu właściwe
odpowiedzi. Ponieważ w tym okresie rozwoju człowiek poszukuje autorytetów, nasze
odpowiedzi muszą być oparte na autorytecie Słowa Bożego. Mając tak sprecyzowane
cele, grupa będzie atrakcyjna dla studentów.
Chciałbym dodać, je Jest to moja próba odpowiedzi na zadany temat referatu,
który Rada Synodalna sprecyzowała jako przekazanie nie tylko doświadczeń z
nauczania katechetycznego, ale przedstawienie spojrzenia w przyszłość, poprzez
wysunięcie pomysłów, nowych tez i sposobów współczesnego nauczania religijnego.
Świadomie nie koncentrowałem się na propozycjach form prowadzenia pracy ze
studentami, bowiem uważam, że forma jest zawsze pochodną treści.
Referat wygłoszony podczas Synodu Kościoła w dn. 6-7 listopada 1999 r. Tekst pochodzi z "Kalendarza Ewangelickiego 2001", Wydawnictwo "Augustana", Bielsko-Biała 2000.
e-mail: internet@luteranie.pl (c) 2002 - Konsystorz Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w RP