
![]()
[Chrzest
i nowe narodzenie w teologii ks. dr. Marcina Lutra]
ks. dr Alfred Jagucki
Waz z nauką reformatorów o usprawiedliwieniu grzesznika z łaski i przez
wiarę wyłoniła się problematyka: Chrzest i Wiara.
Do czasów Reformacji w Kościele obowiązywała nauka o „ex opere operato"
wyrażająca się w zdaniu, że sakramenty działają niezależnie od godności i
wiary udzielającego i przyjmującego Sakrament, o ile przyjmujący nic
stawia żadnej przeszkody oraz. jeżeli u udzielającego i przyjmującego
istnieje zamiar udzielenia i przyjęcia danego Sakramentu; warunkiem jest
również to, żeby udzielający miał odpowiednie pełnomocnictwo.
W przeciwieństwie do tego Luter nauczał, że Sakrament musi być przyjęty
przez osobisty akt wiary. „Ponieważ w każdym Sakramencie jest boskie
Słowo, obietnica i przyrzeczenie łaski, dlatego nie wystarczy usunąć
rygiel przeszkody jak mówią - lecz w sercu musi być niezachwiana wiara,
która przyjmuje tę obietnicę i znak. oraz nie wątpi, że jest tak, jak Bóg
to przyobiecał i zaznaczył".
Na naukę Lutra o chrzcie wpłynął później drugi czynnik: urojeńcy i
anabaptyści.
Luter miał do czynienia z dwoma przeciwnikami, z Rzymem oraz z urojeńcami
i anabaptystami. To wpłynęło na jego teologię chrztu. W nauce o chrzcie
zawartej w De captivitate Babylonic ecclesiae preludium (O
babilońskiej niewoli Kościoła) podkreślił mocno obietnicę i wiarę. W
pismach skierowanych przeciwko urojeńcom podkreślił, że chrzest jest bez
wiary prawdziwym chrztem.
Zaznacza się różnica między poglądem Lutra na chrzest przed i po starciu
się z urojeńcami.
Nasuwa się nawet pytanie, czy jego pogląd jest jednolity, czy nie zawiera
w sobie elementów sprzecznych.
Luter oponował przeciwko poglądowi scholastycznemu, że sakramenty są
skutecznymi znakami łaski działającymi "ex opere operato", a więc
automatycznie.
W De captivitate występował zdecydowanie przeciwko rzymskiemu
pojmowaniu fides (wiary) i promissio (obietnicy), później
podkreślał w przeciwieństwie do urojeńców również mocno signum
(znak) w chrzcie, oraz chrzest jako dzieło Boga.
W r. 1529, gdy ukazał się Duży Katechizm, miał Luter za sobą wiele lat
polemiki z urojeńcami.
W katechizmach brak poglądu wyrażonego w De captivitate, że w
sytuagach skrajnych można się obejść bez znaku.
Za znak uważał Luter wodę i zanurzenie w wodzie. Dosłownie powiedział w
De captivitate: „Znak polega na tym, że w imieniu Ojca, Syna i Ducha
Świętego zanurza się człowieka w wodzie. Jednak tam się go nie zostawia,
lecz znów się go stamtąd wyciąga (...) Tu zostaje utopiony stary człowiek,
poczęty i urodzony w grzechach, a wychodzi i powstaje nowy człowiek, który
urodził się w łasce".
Bóg daje dar chrztu przez ten zewnętrzny znak.
Luter krytykował scholastyczny pogląd, że sakramenty działają „ex opere
operato" i twierdził, że bez wiary są bezskuteczne. Chrzest zostaje
przyjęty ku zbawieniu tylko przez wiarę.
A potem nauczał, że chrzest jest chrztem także niezależnie od wiary
człowieka, bo jest dziełem Boga. „Nie chodzi nam przede wszystkim o to,
czy ten, kto bywa ochrzczony, wierzy czy też nie wierzy, gdyż przez to
chrzest nie staje się nieważny; wszystko bowiem zależy od Słowa Bożego i
Bożego nakazu (...). Gdy Słowo jest z wodą, chrzest jest ważny, choćby nie
było wiary, albowiem moja wiara nie stanowi chrztu, lecz przyjmuje chrzest
(...) on stoi nie naszą wiarą, lecz Słowem Bożym" (Duży Katechizm).
Z jednej strony, oponując przeciwko stanowisku scholastyków, twierdził
Luter, że bez wiary Sakrament jest „trucizną i śmiercią" a z drugiej
strony znajdujemy w Dużym Katechizmie .zdanie: „Gdy Słowo, jest z wodą,
chrzest jest ważny, choćby nie było wiary".
Ta sprzeczność w wypowiedziach Lutra wynika z tego, że toczył bój na
dwóch, frontach, przeciwko nauce scholastyków z ich nauką o „ex opere
operato" i przeciwko urojeńcom i anabaptystom, którzy nie uznawali chrztu
dzieci.
Ta sprzeczność jest jednak tylko pozorna, gdyż właśnie w Dużym Katechizmie
Luter podkreśla potrzeby wiary w takich oto zdaniach: "Jedynie wiara czyni
człowieka godnym przyjęcia w skuteczny sposób owej zbawiennej boskiej wody
(...). Nie można tego inaczej przyjąć, jak tylko przez skuteczną wiarę.
Bez wiary nie ma z chrztu nijakiego pożytku, mimo iż sam w sobie jest on
boskim niezmiernym skarbem".
Dlaczego więc jednocześnie powiedział, że „chrzest jest ważny, choćby nie
było wiary"? Dlatego, że „ chrzest nie jest naszym lecz Bożym dziełem.
Boże zaś czyny są zbawienne i konieczne do zbawienia (...). Być
ochrzczonym w Bożym imieniu znaczy być ochrzczonym nie przez ludzi, lecz
przez samego Boga; choć więc dzieje się to ludzką ręką, to jednak jest to
prawdziwie dziełem Samego Boga".
W chrzcie
jest Bóg tym, który rozporządza człowiekiem, a nie odwrotnie. W chrzcie jest Bóg
tym, który działa przez swoją łaskę a nie człowiek. To nie człowiek zmusza Boga
do duchowego działania przez środki materialne, lecz Bóg działa duchowo przez
środki materialne zgodnie ze swoją obietnicą. Chrzest jest darem, jaki Bóg daje,
a wiara przyjmuje.
Słowo Boże w wodzie
Według Lutra nakaz i ustanowienie Chrystusa czyni chrzest chrztem. Nakaz i
ustanowienie są dla Lutra punktem wyjściowym jego nauki o chrzcie.
Temu dał wyraz w Małym Katechizmie: „Chrzest jest wodą przykazaniem Bożym objętą
i ze Słowem Bożym połączoną". Któreż to jest Słowo Boże? W odpowiedzi wskazuje
na nakaz misji i chrztu zawarty w ostatnim rozdziale Ewangelii Mateusza.
Chrzest jest nie tylko wodą, ale wodą przykazaniem Bożym objętą i ze Słowem
Bożym połączoną" - „Woda tego nie czyni, ale Słowo Boże, które jest z wodą i
przy wodzie, tudzież wiara ufająca temu Słowu Bożemu".
Tym Słowem połączonym z wodą jest według Lutra po pierwsze Boże przykazanie,
którym woda jest „objęta". Boży nakaz, by ochrzcić w Jego imieniu, a tym samym
Słowo boskiego ustanowienia.
Po drugie Słowo, połączone z wodą jest to Słowo wypowiedziane podczas chrztu,
formuła chrztu oraz imię Boga.
A po trzecie są to „słowa i obietnice Boże", obietnice, które Bóg połączył z
rzeczą zewnętrzną i w które trzeba wierzyć. Dla człowieka zależy według Lutra
wszystko od tego, żeby się trzymać tego „ordinatio Dei" czyli ustanowienia
Bożego. Już w De captivitate podkreślał Luter, że tylko Bóg może
ustanowić Sakrament.
Kładąc nacisk na ustanowienie, chciał Luter zaznaczyć nie tylko to, że chrzest
jest konieczny, bo „kto odrzuca chrzest, odrzuca Słowo Boże", lecz i to, że jest
on „dziełem Bożym".
W przeciwieństwie do urojeńców, Luter twierdzi, że Słowo jest tym, co czyni
chrzest dziełem Boga. Słowo czyni chrzest tym, czym jest.
Połączenie imienia Trójjedynego Boga z wodą oznacza, że Bóg jest podmiotem
(subiektem) w chrzęście, że Bóg jest tym, który działa w chrzcie. Sama Trójca
Święta jest tu obecna i my mamy tu do czynienia z mocą Bożą. Słowo i imię Boga
zastępują obecność samego Boga. Jedynie Słowo sprawia, że woda nie jest zwykłą
wodą, lecz „pełną łaski wodą" życia. W imieniu Bożym jest sam Bóg w chrzcie
obecny i działa.
Chrzest zawiera też Słowa obietnicy. Obietnica wskazuje, jaki skarb mamy w
chrzcie. Bez obietnicy byłby chrzest milczącym znakiem. Obietnica ma decydujące
znaczenie dla właściwego przyjęcia chrztu przez wiarę. Obietnica jest po to, aby
chrzest został przyjęty z wiarą. Obietnica wskazuje na dar i wymaga wiary. Tylko
wiara przyjmuje dar. Wprawdzie wiara nie czyni chrztu, ale przyjmuje chrzest.
Według katechizmów nie można bez wiary przyjąć zbawienia, które daje chrzest. A
więc i wiara ma swoje decydujące miejsce w teologii chrztu, chociaż chrzest jest
prawdziwy niezależnie od wiary.
Według słów Jezusa (Mar. 16,16) potępieni są ci, którzy nie wierzą, a nie ci,
którzy nie zostali ochrzczeni.
W polemice z urojeńcami odzywała się u Lutra rzymska nauka o chrzcie. Na pewno
miał rację w tym, że nie można ludzkiej decyzji stawiać wyżej niż łaskę Bożą.
Według Lutra w chrzcie chodzi o obecność Trójjedynego Boga. Chrzest jest dziełem
Trójjedynego Boga, co jest widoczne i w tym, że chrzcimy w imię Trójcy Świętej.
Bóg, który w chrzcie udziela się człowiekowi, jest ten sam, który objawia się w
stworzeniu. Bóg chrztu jest zarazem Bogiem stworzenia. Człowiek ochrzczony jest
zarazem człowiekiem stworzonym przez Boga. Stworzenie jest dla Lutra pewnego
rodzaju tłem dla chrztu. Chrzest jest społecznością z Bogiem Ojcem,
Stworzycielem.
Człowiek otrzymuje w chrzcie udział w jednorazowym czynie zbawczym Chrystusa,
który jest obecny w chrzcie. Chrzest daje to, co Chrystus zyskał dla nas przez
swoją mękę i śmierć na krzyżu: „Sprawia odpuszczenie grzechów, wybawia od
śmierci i diabła i daje zbawienie wieczne tym, którzy wierzą w to, co mówią
słowa i obietnice Boże". W chrzcie Chrystus „tchnął" w wodę swoją śmierć i swoje
życie. „Gdybyśmy mieli oczy duchowe zobaczylibyśmy w chrzcie krew Chrystusa i
wszystko, co do Chrystusa należy".
Chrzest jest jednak w pierwszym rzędzie dziełem Ducha Świętego. Duch Święty
przynosi Chrystusa do ludzi i odwrotnie — przynosi człowieka do Chrystusa. Duch
Święty rozdziela, w chrzcie zbawienie zdobyte przez Chrystusa. Duch Święty jest
Bogiem i chrzest jest zależny od Boga. Chrzest jest według Lutra dziełem i
obecnością Ducha Świętego a zarazem Trójjedynego Boga. Cała Trójca jest obecna w
chrzcie. Dzieło Ducha Świętego dokonuje się wciąż dalej przez całe życie
chrześcijanina.
Dwie strony teologii chrztu u Lutra
Już stwierdziliśmy, że nauka Lutra o chrzcie nie jest jednoznaczna, co było
spowodowane walką na dwa fronty: Rzym ze scholastycznym pojmowaniem chrztu i
urojeńcy, nowochrzczeńcy.
Z jednej strony twierdził, że chrzest bez wiary jest bezowocnym znakiem.
„Jedynie wiara czyni człowieka godnym przyjęcia w skuteczny sposób owej
zbawiennej boskiej wody (...). Nie można tego inaczej przyjąć jak tylko przez
serdeczną wiarę. Bez wiary nie ma z chrztu nijakiego pożytku".
Z drugiej strony, mając na uwadze „fanatycznych marzycieli" powiedział, „że
chrzest jest zawsze prawdziwy i zachowuje w całej pełni swoją istotę, nawet
gdyby tylko jeden człowiek był ochrzczony i w dodatku ten jeden nie miał
prawdziwej wiary".
Ilustruje
to na przykładzie: „Gdyby, dajmy na to, przyszedł dziś Żyd z niewczesnym i złym
zamiarem, a my ochrzcilibyśmy go w najlepszym przekonaniu, chrzest jego należy
uważać za prawdziwy i ważny, bo „chrzest stoi nie naszą wiarą, lecz Słowem
Bożym". (Duży Katechizm). „Nam nie chodzi przede wszystkim o to, czy ten, kto
bywa ochrzczony, wierzy czy też nie wierzy, gdyż przez to chrzest nie staje się
nieważny".
Luter rozróżnia ważność i skuteczność chrztu. Chrzest jest zawsze ważny,
niezależnie od naszej wiary, bo jest „dziełem samego Boga". „Być ochrzczony w
Bożym imieniu, znaczy być ochrzczony przez samego Boga. A co Bóg czyni jest
zawsze ważne. Dlatego nie można chrztu powtarzać i „nie należy chrzcić
ponownie".
Inna sprawa to skuteczność, „pożytek" z tego „ważnego" chrztu. I tu mówi Luter,
że .jedynie wiara czyni człowieka godnym przyjęcia w skuteczny sposób owej
zbawiennej wody (...). Bez wiary nie ma z chrztu nijakiego pożytku, mimo że jest
ważny".
Luter przyrównuje chrzest do „skarbu". „Otóż tu, w chrzcie położony zostaje
darmo przed drzwiami każdego taki skarb i środek, który pochłania śmierć i
zachowuje przy życiu (...) Potrzeba jednak jednego: wiary, która w to wierzy,
aby ten skarb mocno uchwycić i zachować" (...) "Chrzest jest ważny, choćby nie
było wiary; albowiem moja wiara nie stanowi chrztu, lecz przyjmuje chrzest".
Według Lutra ani wiara chrzczonego, ani wiara chrzestnego nie czynią chrztu
chrztem i dziełem Boga.
Chrzest jest niezależny od udzielającego chrzest, ponieważ Bóg sam jest
podmiotem. My dajemy wodę, lecz chrztu nie dajemy. Tak jak ważność chrztu jest
niezależna od wiary udzielającego chrzest, tak samo jest niezależna od
przyjmującego chrzest. Natomiast tylko wiara przyjmuje dar chrztu, zbawienie.
Problem chrztu dzieci
Tu musimy jeszcze raz przypomnieć, że według Lutra ważny chrzest jest niezależny
od wiary udzielającego i przyjmującego chrzest, ponieważ nie człowiek lecz Bóg
jest tym, który chrzci. To stoi w centrum teologii chrztu u Lutra.
Gdy ważność chrztu zależy od wiary, wtedy wszystko jest niepewne. Nikt nie wie,
czy jutro jeszcze będzie wierzył. „Daj Boże, żebym przez dzień dzisiejszy był
pewien swojej wiary" - modlił się Luter.
Nowochrzczeńcy - napisał Luter - chcą być pewni swojej wiary, a jednak nie mogą
mieć tej pewności. „Dlatego kto chce chrzest opierać na wierze chrzczonych, ten
nie powinien chrzcić żadnego człowieka. Albowiem choćbyś człowieka ochrzcił sto
razy w ciągu dnia, to nigdy nie wiesz, czy on wierzy".
Według Lutra nie ma gotowej i pewnej wiary. Pewność daje jedynie przykazanie i
dzieło Boga, które są większe niż wiara. Dlatego należałoby wprowadzić „nowe
uwierzenie" a nie nowe ochrzczenie, i zamiast być „nowochrzczeńcem" stać się „nowowierzącym".
Chrzest jako działanie Boga nie musi być powtórzony; wiara musi być wciąż
powtarzana. W tym rozumieniu chrztu i wiary odzwierciedla się pogląd Lutra na
jednorazowość chrztu i na jego charakter obejmujący całe życie.
Według nowochrzczeńców wiara stanowi chrzest, według Lutra wiara przyjmuje
chrzest. Według Lutra „marzyciele" czynią drogę zbawienia drogą człowieka do
Boga zamiast drogi Boga do człowieka. Oni nie budują na dziele Boga lecz na
własnej wierze.
Według Lutra nie wolno budować na tym, co jest nasze, na naszej wierze, lecz na
dziele Boga. Luter zwalcza uzależnianie ważności chrztu od wiary, która jest
chwiejna i zmienna, niepewna. A poza tym wiara też jest dziełem i darem Boga.
Luter poświęca w Dużym Katechizmie cały fragment zagadnieniu chrztu dzieci.
„Należy tu jeszcze pytanie, przez które diabeł za pośrednictwem swoich sekt
wprawia świat w zamieszanie, pytanie dotyczące chrztu dzieci - czy one również
wierzą i czy ich chrzest jest ważny".
Luter był przekonany, że i chrzest dzieci może być chrztem przyjętym przez
wiarę, jednak uzasadnienia ulegały zmianie. Jeszcze w r. 1511 podkreślał pogląd
tradycyjny, że dzieci są chrzczone w oparciu o wiarę i wyznanie rodziców
chrzestnych, a w szerszym zrozumieniu o wiarę Kościoła, jednak stopniowo
nasuwało mu się drugie uzasadnienie, że dzieci mają własną wiarę.
Luter był przekonany, że modlitwa przyczynna chrzestnych i zboru skłania Boga ku
temu, że budzi wiarę w dziecku. Widział namacalny znak w tym, że Bóg daje nam
swoją łaskę bez naszego przyczynku. Chrzest dzieci jest najlepszą ilustracją na
usprawiedliwienie bez naszej zasługi i godności. Luter mówił o „fides infantium"
czyli o wierze niemowląt. To, że dzieci nie mają rozumu, nie przeszkadza temu,
żeby wierzyły, bo wiara nie jest rzeczą rozumu lecz raczej wbrew rozumowi.
„Przez to, że dzieci są bez rozumu i nierozumne, są one lepiej przysposobione do
wiary niż starzy i rozumni, którym rozum stoi w drodze".
„Dlatego przynosimy dziecko w tym przekonaniu i w tej nadziei, że ono wierzy, i
prosimy Boga, aby mu dał wiarę". Luter dodaje: „Gdyby nawet dzieci nie wierzyły,
co nie jest prawdą, to mimo to chrzest byłby ważny, bo chrzcząc je, nie opieramy
się na tym, ale wyłącznie na nakazie Boga".
Chrzest nie jest oparty na wierze, ani też na fides infantium". Luter trzyma się
zasadniczo dwóch rzeczy: zarówno przekonania o „fides infantium" jak też tego,
że chrzest jest ważny i bez wiary.
Luter, wskazuje między innymi na to, że Jan Chrzciciel, będąc jeszcze w łonie
matki, podskoczył z radości, gdy Elżbieta usłyszała pozdrowienie Marii (Łuk.
1,41.44).
Luter przyznawał, że nie ma wyraźnych wypowiedzi Pisma Świętego, nakazujących
chrzest dzieci. Wskazywał jednak na miejsce świadczące, że chrzest dzieci był od
samego początku praktykowany i nie sprzeciwia się Pismu ( Dz. Ap. 16,15.33; 1
Kor. 1,6; Dz. 18,8).
Argument, jaki podał w Dużym Katechizmie ma charakter logiczno-historyczny. Że
chrzest dzieci jest miły Chrystusowi, dowodzi „fakt, że Bóg uświęca spośród nich
wielu, którzy w ten sposób zostali chrzczeni, i że im dał Ducha Świętego; dziś
jest nadal wielu takich, u których widzimy, iż mają Ducha Świętego, a to na
podstawie zarówno ich nauki, jak życia; nam (Luter miał na myśli siebie) z łaski
Bożej zostało również dane, że potrafimy wykładać Pismo i poznać Chrystusa, co
bez Ducha Świętego jest niemożliwe. Gdyby Bóg nie uznawał chrztu dzieci, nie
dawałby im Ducha Świętego względnie jego cząstki; słowem, przez ten długi okres
czasu aż po dziś dzień żaden człowiek na ziemi nie mógłby być chrześcijaninem.
Skoro więc Bóg potwierdza chrzest przez udzielenie darów swojego Ducha Świętego
(...) i skoro święty Kościół Chrześcijański nie upadnie aż do końca świata, tedy
muszą uznać, iż chrzest dzieci podoba się Bogu".
Rzeczą decydującą dla Lutra jest to, że chrzest jest dziełem Boga. „Duch Święty
mnie ochrzcił, on zwiastował mi ewangelię o Chrystusie i pobudził moje serce do
wiary. Przecież chrzest nie wyrósł ze mnie, ani też ewangelia i wiara, lecz on
mi to dał, albowiem palce, które mnie ochrzciły, nie są palcami człowieka, lecz
palcami Ducha Świętego, a usta i słowa kaznodziei, które słyszałem, nie są jego,
lecz słowem i kazaniem Ducha Świętego, który przez taki środek zewnętrzny daje
wewnętrzną wiarę i przez to poświęca".
Luter nauczał, że chrzest nie jest aktem zakończonym, lecz, jak się wyraził,
perpetuum, początkiem historii; jest wyrazem i dowodem łaski uprzedzającej.
Chrzest jako nowo narodzenie
W 2. artykule Konfesji Augsburskiej czytamy, że „przyrodzone skażenie prawdziwie
jest grzechem, ściągającym wieczne potępienie i śmierć na tych, co się nie
narodzą na nowo przez chrzest i Ducha Świętego".
Luter uczy w Dużym Katechizmie o chrzcie: „Gdzie jest imię Boże, tam musi być
również życie i zbawienie, aby woda mogła być nazwana boską, błogosławioną,
rodzącą owoc i obfitująca w łaskę. Przez Słowo bowiem nabiera ona takiej mocy,
że jest „kąpielą odrodzenia", jak Paweł nazywa chrzest w liście do Tytusa w
rozdziale trzecim".
Mamy tu powtórzenie tego, co powiedział w Ma tym Katechizmie, że woda „połączona
ze Słowem Bożym" jest chrztem, to jest wodą życia pełną łaski i kąpielą
narodzenia się na nowo w Duchu Świętym, jak ap. Paweł mówi w Liście do Tytusa w
rozdziale trzecim: "Zbawił nas... przez kąpiel odrodzenia oraz odnowienie przez
Ducha Świętego..."
Już w r. 1519 mówił Luter w De captivitate o chrzcie jako o nowym narodzeniu.
Stary człowiek poczęty i zrodzony w grzechach zostaje tu utopiony, a powstaje i
wychodzi nowy człowiek, który rodzi się z łaski. W tym sensie nazywa św. Paweł
(Tyt. 3,5) chrzest kąpielą odrodzenia, ponieważ w tej kąpieli zostaje człowiek
odrodzony i odnowiony".
Nawiązując do słów Chrystusa (Jan 3,3.5) dodał: „Pod względem duchowym człowiek
zrodzony i wyjęty z chrztu staje się przez to narodzenie dzieckiem łaski i
człowiekiem usprawiedliwionym (...) Duchowe narodzenie, pomnożenie łaski i
sprawiedliwości zaczyna się wprawdzie w chrzcie, ale trwa aż do śmierci".
Luter powołuje się też na to, że „Paweł święty do Rzymian w rozdziale szóstym
powiada: Pogrzebani tedy jesteśmy wraz z Nim przez chrzest w śmierć, abyśmy jak
Chrystus wskrzeszony został z martwych przez chwałę Ojca, tak i my nowe życie
prowadzili. A to znaczy, iż stary Adam w nas przez codzienny żal i pokutę ma być
utopiony i umrzeć ze wszystkimi grzechami i złymi pożądliwościami, natomiast ma
codziennie wyłaniać się i powstawać nowy człowiek, który by w sprawiedliwości i
czystości żył wiecznie przed Bogiem".
W Dużym Katechizmie wskazuje na zewnętrzny znak zanurzenia w wodzie i wydobycia
z niej i mówi: „Owe dwie części — zanurzenie w wodzie i wydobycie z niej -
oznaczają moc i skutek chrztu, który polega na uśmiercaniu starego Adama,
następnie zaś na powstaniu nowego człowieka".
Na innym miejscu powiedział: „My, chrześcijanie, jesteśmy przez chrzest na nowo
narodzeni i staliśmy się dziećmi Bożymi". Określenie "kąpiel odrodzenia" odnosi
się w Liście do Tytusa niewątpliwie do chrztu wierzących. Potrzebna jest wiara.
Luter też mówi, że „woda wprawdzie tego nie czyni, ale Słowo Boże, które jest z
wodą i przy wodzie, tudzież wiara, ufająca temu Słowu Bożemu połączonemu z
wodą".
Czy nauka o nowym narodzeniu w chrzcie odnosi się także do chrztu dzieci. Jeżeli
Luter sam podkreśla, że „jedynie wiara czyni człowieka godnym przyjęcia w
skuteczny sposób owej zbawiennej, boskiej wiary (...) Nie można tego przyjąć
inaczej jak tylko przez serdeczną wiarę. Bez wiary nie ma z chrztu nijakiego
pożytku".
Naukę o nowym narodzeniu w chrzcie dzieci trudno przyjąć, nie biorąc pod uwagę
nauki Lutra o „fides infantium", o wierze niemowląt.
Luter poruszył „pytanie dotyczące chrztu dzieci - czy one również wierzą i czy
ich chrzest jest ważny" i powiedział: „Wiara musi być przed chrztem lub w
chrzcie. W przeciwnym razie dziecko nie może być wolne od diabła i grzechów
(...) Jeżeli dzieci nie wierzą, tedy wszystko jest błędne (...). Summa
summarum wszystko opiera się na osobistej wierze".
Już w De captivitate poruszył Luter problem chrztu dzieci, które nie
rozumieją obietnicy Bożej i dlatego nie mogą mieć wiary wymaganej przez chrzest.
Luter nawiązał wtedy częściowo do nauki scholastycznej o cudzej wierze lub o
wierze Kościoła, przychodzącej dzieciom na pomoc. Później przeciwstawiając się
marzycielom i ich argumentom, zaczął mówić o „fides infantium" i twierdził, iż
to, że dzieci nie mają rozumu nie przeszkadza im wierzyć, ponieważ wiara jest
dziełem Boga.
„Dlatego mówimy i wnioskujemy, że dzieci w chrzcie same wierzą i mają własną
wiarę. Bóg sam ją sprawia przez modlitwę przy czynną, chrzestnych przynoszących
je w wierze do chrześcijańskiego kościoła".
Podobnie napisał w Dużym Katechizmie: „Przy chrzcie dzieci przynosimy dziecko w
tym przekonaniu i w tej nadziei, że ono wierzy i prosimy Boga, aby mu dał
wiarę". Jednocześnie zaznaczył: „Gdyby nawet dzieci nie wierzyły, co nie jest
prawdą, to mimo to chrzest byłby ważny i nie należy ich chrzcić ponownie".
Mówiąc o wierze niemowląt, Luter wskazał na to, że Jan Chrzciciel został
„napełniony Duchem Świętym już w łonie matki swojej" (Łuk. 1,15); „A gdy do
Elżbiety doszło pozdrowienie Marii, dzieciątko poruszyło się z radości w jej
łonie" (Łuk. 1,41,44). Ponieważ jest rzeczą możliwą że dzieci otrzymują w
chrzcie wiarę, dlatego chrzest nie może być powtórzony. Luter trzymał się
przekonania o „fides infantium" jak też tego, że chrzest bez wiary też jest
ważny, gdyż wiara nie stanowi chrztu, lecz przyjmuje chrzest.
Art. 9 Konfesji Augsburskiej głosi: „Chrzest jest konieczny do zbawienia, gdyż
przezeń ofiarowana jest łaska Boża i należy chrzcić dzieci, które w chrzcie są
ofiarowane Bogu i przyjmowane do łaski Bożej".
W kazaniu na tekst Tyt. 3,4-7 powiedział Luter: „Cała czynność chrztu jest,
obojętnie czy tu chodzi o dziecko czy o dorosłego, czynem Boga. Jeżeli chrzest
dzieci nie jest chrztem, nie jest kąpielą odrodzenia i odnowienia w Duchu
Świętym, wtedy nie powinien mieć miejsca". Regin Prenter pisze w „Das
Taufbekenntnis von Augsburg", że według Konfesji Augsburskiej „nowe narodzenie
może być rozumiane jako usprawiedliwienie i te dwa słowa określają tę samą
rzecz".
Prenter mówi też, że jeżeli dziecko nie może wierzyć, wtedy trudno utrzymywać,
że chrzest dzieci i chrzest dorosłych jest tym samym chrześcijańskim chrztem, a
tak samo, że chrzest dzieci jest prawdziwym nowym narodzeniem. Albo trzeba
zrezygnować z myśli o nowym narodzeniu i uznać chrzest za symboliczne
zwiastowanie niezasłużonej łaski Bożej, albo trzymać się mocno tego, że w
chrzcie rzeczywiście coś się dzieje. Jeżeli to coś dzieje się bez wiary dziecka,
wtedy popada się niechybnie w „magiczne" pojmowanie chrztu, jakoby chrzest
działał automatycznie, bez obecności wiary człowieka, a więc tak jak to
rozumieli scholastycy „ex opere operato".
Luter rozróżnia między chrztem jako skarbem, który „położony zostaje darmo przed
drzwiami każdego, choćby nie było wiary, a przyjęciem tego skarbu przez wiarę.
Chodzi tu o skarb, jaki Bóg nam daje, a wiara przyjmuje".
Tak samo i tu istnieje różnica między kąpielą odrodzenia, jaką chrzest jest
zawsze (nawet niezależnie od wiary), a przyjęciem nowego narodzenia, które jest
możliwe tylko w wierze.
W art. 13 Konfesji Augsburskiej znajdujemy zdanie, że sakramenty, a zatem i
chrzest są: "znakami i świadectwami woli Bożej wobec nas", a w art. 9 — że przez
chrzest „ofiarowana (oferowana) jest łaska Boża". Chrzest jest jednostronnie
przez Boga zawartym przymierzem. To jednostronne przymierze wystarczy do
osiągnięcia zbawienia tylko tak długo, jak długo człowiek sam nie jest zdolny
podjąć w wierze decyzję. Duchowe nowe narodzenie następuje jednak dopiero wtedy,
gdy ochrzczony uwierzy Słowu Bożemu i przyjmie oferowaną mu łaskę Bożą, odłożony
dla niego skarb.
Chrzest obejmuje całe życie
Luter, mówiąc o mocy i skutku chrztu, który polega na uśmierceniu starego Adama,
następnie zaś na powstaniu nowego człowieka", dodaje, że jedno i drugie powinno
dziać się przez całe życie, gdyż „chrześcijańskie życie nie jest niczym innym,
jak codziennym chrztem raz rozpoczętym i ciągle trwającym".
Dalej mówi w Dużym Katechizmie, że Jest on i pozostanie skuteczny dopóty, dopóki
nie przejdziemy z doczesnej nędzy do wiecznej chwały. Z tego powodu powinien
każdy uważać chrzest za swoją codzienną szatę, w której powinien stale chodzić,
aby zawsze być w wierze rodzącej owoce, tłumić starego człowieka i róść w nowym.
Jeżeli więc chcemy być chrześcijanami, musimy rozwijać to dzieło, przez które
jesteśmy chrześcijanami. Jeżeli ktoś tego nie czyni, niech się znowu do tego
zabierze. Albowiem jak Chrystus, ów tron łaski, nie odstępuje od nas, ani nam
nie zabrania przychodzić znowu do siebie, chociaż grzeszymy, tak też i wszystkie
jego skarby i dary stoją dla nas otworem. Jak więc raz w chrzcie otrzymaliśmy
odpuszczenie grzechów, tak pozostaje ono naszym udziałem dopóki żyjemy, dopóki
dźwigamy na barkach starego człowieka".
Na innym miejscu Luter powiedział: „Sakrament lub znak chrztu dzieje się, jak
widzimy, naocznie, wnet. Lecz jego znaczenie, duchowy chrzest, utopienie
grzechów trwa, jak długo żyjemy i dokonuje się dopiero w śmierci. Dlatego to
całe życie jest niczym innym niż bezustannym chrztem duchowym aż do śmierci.
Życie chrześcijanina jest od chrztu aż do grobu niczym innym niż początkiem
błogosławionego umierania (...) Jeżeli ktoś popadł w grzech, niech mocno myśli o
swoim chrzcie, jak sam Bóg z nim się związał i zobowiązał odpuścić wszystkie
grzechy, jeżeli człowiek chce przeciwko nim walczyć aż do śmierci. Wtedy serce
raduje się na nowo z miłosierdzia Bożego przyrzeczonego w chrzcie".
Czynność chrztu jest jednorazowa i więcej nie trzeba polewać wodą. Moc, dzieło i
skutek chrztu trwa nadal i dlatego ma człowiek przez wiarę i pokutę zawsze
dostęp do mocy chrztu. Ten punkt widzenia staje się wyraźny, gdy Luter nazywa
chrzest okrętem, który nigdy nie utonie. „Okręt (chrzest) nie Ulega rozbiciu,
gdyż — jak powiedziano — jest on ustanowieniem Bożym, a nie naszym dziełem.
Zdarza się jednak, że się pośliźniemy i wypadamy z okrętu. Jeżeli więc ktoś
wypadnie, niech się stara znowu przypłynąć do niego i trzymać się go, aż znowu
nań wejdzie i niechaj tak żyje, jak poprzednio zaczął (...) Choćby ktoś odpadł
od niego i zgrzeszył, to jednak zawsze możemy nawrócić do niego i opanować
starego człowieka. Przeto pokuta nie jest niczym innym, jak tylko powrotem,
zbliżeniem się do chrztu - w tym celu, aby do tego, co się przedtem zaczęło, a
od czego się odeszło, nawiązać i praktykować to".
Wiara" jest według Lutra ciągłym powrotem do una vera et invicta navis
chrztu. Jest to wiara w obietnice Boże. W tym zrozumieniu chrzest obejmuje całe
życie. Chrzest raz udzielony pozostaje na zawsze.
Takie pojmowanie chrztu jako aktu obejmującego całe życie ma wielkie, pozytywne
znaczenie dla zwiastowania i duszpasterstwa.
Chrzest jest skarbem, który czeka na przyjęcie przez wiarę. Chrzest jest nowym
narodzeniem, które staje się rzeczywistością, gdy w człowieku zrodzi się
serdeczna wiara, która „czyni człowieka godnym przyjęcia w skuteczny sposób owej
zbawiennej, boskiej wody". Chrzest jest nienaruszalnym okrętem, do którego można
zawsze wrócić. Wiara chwyta się wciąż na nowo chrztu i obietnicy chrztu. To, że
jestem ochrzczony, w tym jest trwała pociecha.
Eschatologiczny charakter chrztu
Luter często określa chrzest jako wieczne zbawienie. Chrzest zmierza do dnia
ostatecznego, gdyż wtedy on się wykona bez reszty.
Odpuszczenie grzechów, przezwyciężenie śmierci i diabła oraz wieczne zbawienie —
to są sformułowania określające dar eschatologicznego zbawienia. Chrzest jest
skierowany na nowe, przyszłe życie.
Bardzo wyraźnie pokazuje się to w De capivitate, gdzie Luter podkreśla,
że śmierć i zmartwychwstanie w Chrzcie nie mają być rozumiane alegorycznie jako
śmierć grzechu i życie w łasce, ponieważ tu chodzi o rzeczywistą śmierć i o
rzeczywiste zmartwychwstanie. Wprawdzie już teraz zaczynamy przez wiarę umierać
dla świata i żyć dla Boga. Jednak dopiero w dniu ostatecznym znak się
urzeczywistni.
„Utopienie grzechów trwa tak długo, jak długo żyjemy, a stanie się
rzeczywistością dopiero w śmierci (...). Duchowe narodzenie zaczyna się
wprawdzie w chrzcie, ale trwa aż do śmierci, a nawet aż do dnia ostatecznego
(...) Wtedy będziemy należycie wyjęci z chrztu i zupełnie narodzeni,
przywdziejemy w niebie prawdziwą koszulę chrztu wiecznego".
Przyrównując dzieło Boże w chrzcie do czynności garncarza (Jerem. 18,4 i n.),
który zgniata nieudane naczynia i formuje je na nowo, mówi Luter. „W pierwszym
narodzeniu nie udaliśmy się. Dlatego wtrąca nas Bóg przez śmierć do ziemi i
stwarza nas na nowo w dniu ostatecznym, abyśmy byli tworem udanym i bez grzechu
(...) W chrzcie pragniesz umrzeć ze swoimi grzechami i być stworzony na nowo w
dniu ostatecznym (...) Bóg wlewa w ciebie swoją łaskę i Ducha Świętego, który
zaczyna uśmiercać wrodzony tobie sposób bycia i grzech i przygotowuje ciebie na
śmierć i zmartwychwstanie w dniu ostatecznym". - Tyle w De captivitate.
W Dużym Katechizmie mówi: „Mocą, dziełem, pożytkiem, owocem i celem chrztu jest
to, że sprawia on zbawienie. Być zbawionym, wiemy, nie znaczy nic innego jak być
wybawionym od grzechów, śmierci i diabła, wejść do Królestwa Chrystusa i żyć z
Nim wiecznie (...) Ponieważ woda i Słowo stanowią jeden chrzest, zarówno ciało
jak i dusza muszą być zbawione i żyć wiecznie: dusza przez Słowo, któremu
wierzy, zaś ciało dlatego, że jest zjednoczone z duszą i również przyjmuje
chrzest o tyle, o ile może. Dlatego nie mamy w naszym ciele i duszy większego
klejnotu nad chrzest".
Nowe narodzenie przez chrzest, czy przez nawrócenie
Księgi symboliczne naszego Kościoła mówią o nowym narodzeniu w chrzcie, ponieważ
ich autorzy są przekonani, że niemowlęta wierzą.
One mówią również o nowym narodzeniu w nawróceniu, ponieważ ich autorzy są
przekonani, że bez wiary żaden człowiek nie może się na nowo narodzić, a wielu o
chrzczonych, traci Ducha Świętego i muszą na nowo powziąć decyzję wiary.
O Nowym narodzeniu w chrzcie mówiliśmy, przedstawiając naukę Lutra o chrzcie.
O nowym narodzeniu przez wiarę w nawróceniu czytamy w Apologii Konfesji
Augsburskiej w artykule o usprawiedliwieniu. Wspomnieliśmy już przedtem, że
według Prentera usprawiedliwienie i nowe narodzenie określają tę samą rzecz.
W Apologii jest powiedziane, że „wiara usprawiedliwia", ze „usprawiedliwienie
przyjmuje się wiarą" i zaraz dalej: „Kazanie pokuty, które nas obwinia, napawa
sumienie prawdziwymi i poważnymi trwogami. W tych trwogach serca powinny znowu
doznać pocieszenia, a dzieje się to, gdy uwierzą w obietnicę Chrystusową, że ze
względu na Niego mamy odpuszczenie grzechów. Wiara, która w trwogach podnosi i
pociesza, przyjmuje odpuszczenie grzechów, usprawiedliwia i ożywia. Albowiem ta
pociecha to nowe i duchowe życie". (Nowe i duchowe życie to jest nowe
narodzenie).
„Przeciwnicy natomiast nigdzie nie mogą wyraźnie i jasno powiedzieć, w jaki
sposób otrzymuje się Ducha Świętego. Zmyślają, że to Sakramenty przez samo ich
dokonanie udzielają Ducha Świętego bez wewnętrznego w kierunku dobra poruszenia
człowieka, który je przyjmuje". Wewnętrzne w kierunku dobra poruszenie człowieka
to nic innego jak nawrócenie.
Dalej jest powiedziane o wierze, że „rodzi w sercach nowe życie i jest dziełem
Ducha Świętego (...). Cóż można prościej i jaśniej powiedzieć o nawróceniu
bezbożnego albo o sposobie odrodzenia?"
Jest też wyraźnie powiedziane: „Być usprawiedliwionym oznacza zostać z
niesprawiedliwego uczynionym sprawiedliwym, czyli zostać odrodzonym (...).
Wyznanie luterskie widzi z jednej strony chrzest i nowe narodzenie w ścisłym
powiązaniu ze sobą, a z drugiej strony mówi o decyzji w wierze i nowym
narodzeniu, albo też o nawróceniu i nowym narodzeniu.
W Formule Konkordii (SD) czytamy: „Gdy ochrzczeni wbrew sumieniu, pozwalają
grzechowi panować nad sobą i tym samym zasmucili Ducha Świętego i utracili go,
nie mogą na nowo być ochrzczeni, lecz muszą na nowo być nawróceni".
Możemy więc powiedzieć, że jest to zgodne z Wyznaniem Luterskim, gdy wzywa się
ochrzczonych do nawrócenia. A dzieci jeżeli nawet uwierzyły, będąc niemowlętami,
to mogą potem utracić Ducha Świętego i też muszą się nawrócić.
Retrospekcja teologiczna
Według artykułu na temat nowego narodzenia w encyklopedii RGG podano, iż Luter
uważał nowe narodzenie za donatio fidei, za obdarowane wiarą. A ponieważ
nowe narodzenie jest tym samym co usprawiedliwienie, wobec tego człowiek nowo
narodzony jest człowiekiem, który doszedł do wiary.
Nie jest zgodne z poglądem Reformatora, jeżeli rozgranicza się nawrócenie,
powołanie, przebudzenie, nowe narodzenie.
Gdy później zaczęto mówić o ordo salutis tzn. o porządku zbawienia, i
próbowano ustalić kolejność zdarzeń, nowe narodzenie stało się czymś
wyodrębnionym i zostało umiejscowione między nawróceniem i usprawiedliwieniem.
Nowe narodzenie zostało uznane za jeden z kolejnych członów porządku zbawienia,
zamiast upatrywać w tym podstawę, fundament wszystkiego.
Tak samo nawrócenie nie jest pojedynczym i psychologicznie odrębnym wydarzeniem
obok innych, lecz uwarunkowaniem całego życia chrześcijańskiego. .
Emil Brunner widzi w nawróceniu aktywny, a w nowym narodzeniu pasywny aspekt
wiary. „Tu mi chodzi o to, że w ordo salutis następuje kolejno jedno po
drugim, gdzie na przykład na początku stoi nowe narodzenie, a po nim następuje
nawrócenie lub uświęcenie, lecz o różne aspekty tego samego wydarzenia".
Manfred Spiller mówi w pracy zbiorowej „Taufe und persönliche
Glaubensentscheidigung: "Jeżeli chcemy poważnie potraktować Wyznanie Luterskie,
trzeba uwzględnić trzy rzeczy:
— Odrzucić trzeba naukę o „ex opero operato", ponieważ jest wyszydzaniem Boga.
— Należy zachować chrzest dzieci: odrzucenie chrztu znaczy korygowanie Boga,
który i bez chrztu wiary dał Ducha Świętego wielu chrześcijanom.
— Nie wolno zaniechać wezwania do decyzji, do upamiętania i wiary.
W dokumencie z Akry pt. „Chrzest" czytamy, „Wszystkie Kościoły uznają, że
chrzest implikuje i objawia konieczność wiary do zbawienia. Wszystkie zgodnie
utrzymują, że osobiste zaangażowanie jest konieczne, jeśli pragnie się być
odpowiedzialnym członkiem Ciała Chrystusa".
„Przez chrzest jesteśmy na każdym miejscu jednym i tym samym ludem służącym
jednemu Bogu. W istocie, chrzest dokonany raz jeden nigdy powtarzany (...)
Chrzest jest zarazem darem Boga i zobowiązaniem człowieka (...) Jego sens
zgodnie z Pismem Św.: uczestnictwo w śmierci i zmartwychwstaniu Chrystusa, nowe
narodzenie w wodzie i w Duchu (...) konieczność osobistej wiary ze strony
ochrzczonego". .
„Wszystkie Kościoły wyznają, że istnieje tylko jeden chrzest, są więc
przekonane, że w życiu danej osoby chrzest jest wydarzeniem jedynym, którego nie
można powtarzać (...) Ochrzczony potwierdza swój chrzest przez osobiste
zaangażowanie się dla Chrystusa (...) Kościoły, które udzielają chrztu dzieciom,
powinny wystrzegać się nadużywania chrztu poprzez udzielanie go bez stawiania
jakichkolwiek warunków".
Tekst pochodzi z rocznika "Kalendarz Ewangelicki 1984", Wydawnictwo Zwiastun, Warszawa 1983.
(c) 2003 - Kościół Ewangelicko-Augsburski w RP - internet@luteranie.pl