
![]()
[Wczasy
świąteczno-noworoczne w Mikołajkach]Alicja Sadomska
Z inicjatywy Diakonii diecezji warszawskiej w dniach 22 XII 2001 - 2 I 2002 zorganizowane zostały wczasy świąteczne w ośrodku diakonijnym przy parani ewangelicko-augsburskiej w Mikołajkach. Skorzystało z nich 38 osób z Warszawy, Łodzi i Gdańska. Zarówno wyjazd z Warszawy, jak i cały pobyt oraz powrót odbywały się w scenerii śnieżnej i mroźnej zimy, przy akompaniamencie podawanych przez media dramatycznych meldunków o mrozie, śnieżycach, zaspach, lawinach i trudnościach komunikacyjnych. W Mikołajkach czuliśmy się jednak bezpieczni pod troskliwą opieką gospodarza ośrodka - księdza proboszcza Franciszka Czudka - i czujnym okiem kierownictwa turnusu w osobach Wojciecha Froehlicha, Kariny Chwastek i Tomasza Smosarskiego. Warto dodać, że nasi opiekunowie wykazali się nie tylko wyjątkowym zmysłem organizacyjnym, ale i talentem artystycznym - wspólnie z dyrygentem chóru parafialnego utworzyli zespół wokalno-instrumentalny, który zabawiał nas w czasie wieczoru sylwestrowego.
Wraz z mieszkańcami Domu Opieki "Arka" i członkami mikołajskiej parafii przeżywaliśmy nabożeństwa wigilijne, świąteczne i noworoczne, gwiazdkę dla dzieci i spotkanie z kolędnikami. Wspólny wieczór wigilijny, opłatek, codzienne śpiewanie kolęd, powitanie Nowego Roku - wszystko to stwarzało prawdziwie rodzinny nastrój. Nie brakowało innych atrakcji, jak: kulig z pochodniami, odwiedziny w sławnym hotelu "Gołębiewski", gdzie popijając kawę chłonęliśmy przedsylwestrową atmosferę i ocieraliśmy się o przedstawicieli "lepszych sfer", indywidualne i zbiorowe spotkania z pensjonariuszami "Arki". W wolnych chwilach (a czy w ogóle takie były?) odbywaliśmy bliższe i dalsze spacery po ośnieżonych Mikołajkach i okolicznych lasach, obserwowaliśmy stada łabędzi i dzikich kaczek, oczekujących na "resztki ze świątecznych stołów", oglądaliśmy filmy na wideo i nieustannie odwiedzaliśmy się w pokojach, co dobitnie świadczyło o panującej na turnusie przyjacielskiej atmosferze. Wszystko to sprzyjało odnowieniu dawnych znajomości, nawiązaniu nowych, oderwaniu od codziennych kłopotów.
Powrót, mimo w dalszym ciągu dramatycznych komunikatów o nieprzejezdności większości dróg, odbył się bez zakłóceń. Długa jazda sprzyjała wymianie wrażeń i refleksjom. Przede wszystkim dominowało uczucie podziwu i szacunku, że działająca w diasporze, w regionie o bardzo wysokim bezrobociu, tak w gruncie rzeczy nieliczna i niezbyt zasobna parafia, pod przewodnictwem swego duszpasterza - świetnego gospodarza i administratora - stała się ośrodkiem promieniującym na otoczenie. Zarówno Dom Opieki "Arka" - nowoczesny i świetnie wyposażony w sprzęt rehabilitacyjny, jak i dom gościnny, w którym mieszkaliśmy, urządzane na nowo w budynku przedwojennej plebani Muzeum Reformacji, ambitne, finalizowane już plany utworzenia w Ukcie ośrodka dla osób uzależnionych od alkoholu - wszystko to powoduje, że miejscowa społeczność ewangelicka jest coraz bardziej widoczna w życiu Mazur i cieszy się coraz większym uznaniem. Działania nie są ukierunkowane wyłącznie na zewnątrz. Główną troskę poświęca się przede wszystkim własnym zborownikom. Oczywistością jest dowożenie wiernych parafialnym mikrobusem na nabożeństwa z odległych nieraz miejscowości, to samo dotyczy dzieci uczęszczających na lekcje religii. Zwraca uwagę fakt, że w życie zboru zaangażowana jest cała rodzina księdza proboszcza, co pogłębia ciepłą, rodzinną atmosferę panującą w parafii. Ma to również niewątpliwy wpływ na samopoczucie gości - jeżeli Bóg pozwoli, chętnie powrócimy do Mikołajek za rok.
(BA)
E-mail: internet@luteranie.pl (c) Konsystorz Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w RP, 2002 r.