Witryna Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w RP


ks. senior Gustaw Manitius[Pamięć o męczeńskiej śmierci ks. seniora Gustawa Manitiusa]

Tom Imhoof

W dniu 19 listopada 2000 odbyła się uroczystość w Poznaniu w Polsce poświęcona uczczeniu pamięci ks. seniora Gustawa Manitiusa (1880-1940), dziadka naszego parafianina Andrzeja Manitiusa.

Ks. senior Gustaw Manitius poniósł śmierć męczeńską z rak hitlerowców. Teraz nazwano jego imieniem park miejski w Poznaniu, a urzędowy łańcuch z krzyżem seniorskim (biskupim), który do niego należał, został przekazany na rzecz jego dawnej parafii.

Pamięć ks. seniora Manitiusa została uczczona z racji jego odwagi i zaangażowania na rzecz społeczności ewangelickiej w Poznaniu, i jego wiary, która mu dala siłę, aby nie ulec hitlerowcom, bez względu na to ile go to miało kosztować. Pamięć o nim przetrwała wśród ewangelików w Polsce po roku 1940 i po drugiej wojnie światowej. Tablice pamiątkowe z jego imieniem znajdują się w kościołach w Warszawie, Bielsku, Poznaniu i na cmentarzu ewangelickim w Lodzi. Obecny proboszcz parafii ewangelicko augsburskiej w Poznaniu, ks. Tadeusz Raszyk, ubiegał się od wielu lat o nazwanie ulicy lub parku miejskiego imieniem ks. Gustawa Manitiusa. Stało się to możliwe dopiero po upadku komunizmu. Uczczenie jego pamięci w listopadzie 2000 przez nazwanie parku jego imieniem można uznać za wyraz woli naprawienia krzywd wyrządzonym ewangelikom w Polsce w czasach komunizmu.

Ks. senior Gustaw Manitius był jednym z wielu ludzi w XX wieku, którzy dali świadectwo absolutnej konieczności wiary w Boga, umożliwiającej człowiekowi prawość działania, nawet w obliczu wszelkiego zła niesionego przez totalitaryzm.

Ks. Manitius urodził się 7 lutego 1880 roku w Konstantynowie koło Łodzi. Jego praprzodkowie wywodzili się z Węgier w XVI wieku. Dziadek pastora był głową kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w Królestwie Polskim. W roku 1924 Gustaw Manitius przybył do Poznania, gdzie został proboszczem a następnie seniorem (odpowiednik biskupa) Diecezji Wielkopolsko-Pomorskiej. Już przed wybuchem wojny w roku 1939 był uznany przez hitlerowców za przeciwnika. Nieco więcej niż miesiąc po wybuchu wojny, w dniu 9 października 1939, został aresztowany przez Gestapo. Został następnie zamordowany przez Gestapo w nocy 28-go lub 29-go stycznia 1940 roku.

Istnienie społeczności ewangelickiej w tej części Polski jest przedmiotem dużej wagi historycznej. Autor opublikowanych wspomnień z tamtego okresu, który dzielił wiezienie w Poznaniu z ks. seniorem Manitiusem, przypisał ewangelikom duża dozę heroizmu antyhitlerowskiego. Ojciec Edward Frankiewicz, zakonnik katolicki (Franciszkanin), który był z ks. Manitiusem w tej samej celi [w Forcie VII - przyp. tłum] wspomniał w swym pamiętniku ze pastorzy ewangeliccy należeli to najdzielniejszych przeciwników nazizmu. (Edward Frankiewicz: "Człowiek poza nawiasem", wyd. PAX, Warszawa, 1955).

Miasto Poznań i jego rejon stanowiło cześć okręgu, który Niemcy nazwali Warthegau lub Wartheland. Nazwa pochodzi od rzeki Warty (Warthe po niemiecku). Poznańskie było częścią dawnej Polski, ale po drugim rozbiorze Polski w roku 1793 zostało wcielone do Prus. Niemcy stanowili cześć ludności Poznańskiego jeszcze przed rozbiorami, ale po roku 1793 osadnictwo niemieckie wzmogło się znacznie. Wielu nowych osadników było ewangelikami, i powstało wiele parafii protestanckich. Większość tego rejonu wróciła do Polski po pierwszej wojnie światowej, i po roku 1920 większość Niemców z Poznańskiego wyemigrowała z powrotem do Niemiec. W przededniu drugiej wojny światowej około 6.6% ludności (około 325,000 osób) było pochodzenia niemieckiego.

Jednym z głównych celów Hitlera w wojnie było pozyskanie Lebensraum, czyli przestrzeni do życia dla Niemców na Wschodzie. Zgodnie z tym celem, naziści traktowali Warthegau jako sprawdzian ich polityki przesiedleńczej, która miała być rozwinięta na wschodnich terytoriach. Pod panowaniem namiestnika Artura Greisera chcieli oni nie tylko zniewolić ludność polską i przesiedlić Niemców do tego rejonu, ale również osiągnąć całkowity rozdział państwa od kościoła katolickiego i podporządkować wszystkie kościoły w tym rejonie celom nazistów.

Ta działalność obejmowała bezkompromisowy atak na kościół Ewangelicko-Augsburski w Poznaniu. Jego ofiarą padł ks. senior Manitius, męczennik za swą wierność. Według niektórych relacji, naziści postawili ks. Manitiusa przed wyborem, którego ten człowiek wiary nie mógł zaakceptować: albo stać się Volksdeutchem (tj. przyjąć narodowość niemiecką i obywatelstwo Rzeszy), pójść na współprace w przekształceniu kościoła ewangelickiego w instrument hitlerowców, i odprawiać nabożeństwa jedynie w języku niemieckim, albo ponieść konsekwencje odmowy współpracy w germanizacji rejonu. Jeśli ks. senior Gustaw Manitius zgodziłby się na postawione warunki i współpracę, prawdopodobnie przeżyłby wojnę. Ale jego wiara, jego honor, i jego wielki patriotyzm nie pozwoliły mu na taki wybór. Odmówił współpracy z nazistami w jakiejkolwiek formie. Za ten akt wiary i odwagi został osadzony w obozie koncentracyjnym i wkrótce potem brutalnie zamordowany.

Miasto Poznań jest otoczone pierścieniem fortyfikacji obronnych [z czasów pruskich]. Jedna z nich, Fort VII, stała się niemieckim obozem koncentracyjnym dla tego rejonu.

Pastor Manitius został uwięziony w Forcie VII i tam został zamordowany. W swej książce o. Frankiewicz tak pisał o nocy 28-go (lub 29-go?) stycznia 1940:

"Wieczorem zauważyliśmy przez okno, ze liczni gestapowcy i dygnitarze partyjni zjeżdżali do Fortu. Zanosiło się zatem na uroczysty obchód pamiętnego sięgnięcia przez partie hitlerowska po władze [Kryzys rządowy w Niemczech 28-go stycznia 1933 - przyp. tłum.. Hitler został mianowany Kanclerzem Rzeszy w dniu 30 stycznia 1933]. Rozbestwiona dzicz gestapowska święciła swój dzień uroczysty. Otwierano cele jak klatki ze zwierzętami, wywoływano więźniów, bawiono się, maltretując ich sadystycznie, rozprawiając się z nimi po swojemu….Kolej przyszła i na nasza cele. Skoro strażnik kluczem dotknął drzwi, wszyscy raptem ruszyliśmy z legowiska i jak zwykle, stanęliśmy na baczność w dwóch szeregach. Wtedy strażnik wywołał mego sąsiada, ks. Manicjusza [Manitiusa]. Poszedł z miejsca, bez czapki, bez marynarki, w samych skarpetkach. Strażnik zamknął drzwi, zgasił światło. Nagle ponownie usłyszeliśmy bieganie, krzyki, hałasy - jak na polowaniu. Strzały … Jęki konających…i znowu cisza. Po chwili ponownie strzały …przejmujący jęk padającej tuż koło naszej celi ofiary…Po krótkiej przerwie słyszeliśmy wyraźnie rzucanie ciężkich przedmiotów na samochód ciężarowy - to pomordowani. Wóz ruszył przez most, cisza grobowa zapanowała aż do rana… Mój zacny sąsiad i towarzysz, ks. Manicjusz już nie wrócił do celi. Po dwóch dniach rozdzielono jego paczkę żywnościową, ubranie i rzeczy osobiste."

Świadectwo o. Frankiewicza wskazuje ze ks. senior Gustaw Manitius był dotkliwie pobity, a potem zmuszony do biegu w korytarzu fortu (tak jakby próbował uciekać), i zastrzelony, przez SS. Praktyka uprawiana w Forcie VII polegała na tym ze SS zapisywało w raporcie takie wypadki śmierci słowami "Auf der Flucht verschossen" - zastrzelony przy próbie ucieczki. Ks. senior Gustaw Manitius nie popełnił żadnego przestępstwa. Nie był postawiony przed sadem. Został zamordowany po prostu, ponieważ opierał się programowi nazistów i był oddany sprawie niepodległości Polski. Jego ciało nie zostało nigdy odnalezione, ale według relacji o. Frankiewicza później tej nocy ciała były załadowane na ciężarówkę i wywiezione z fortu, prawdopodobnie do masowych grobów w pobliskich lasach. Żona seniora dowiedziała się o tym, co się stało dopiero na wiosnę 1940, od więźnia, którego zwolniono z Fortu VII. Ona i jej syn zostali wkrótce potem deportowani z Poznania przez Niemców.

W dniu 19 listopada 2000 odprawione zostało przez ks. bp Jana Szarka, Biskupa-Zwierzchnika Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w Polsce, w którym wspominano śmierć ks. seniora Gustawa Manitiusa. W nabożeństwie uczestniczyli poznańscy parafianie, przedstawiciele innych Kościołów, księża ewangeliccy z kraju i z zagranicy (z Hanoweru i Amsterdamu) oraz przedstawiciele władz miejskich i wojewódzkich w Poznaniu. Nabożeństwo odbyło się w 80. rocznicę otwarcia polskiej parafii ewangelickiej po pierwszej wojnie światowej. Bp Jan Szarek porównał Parafię Poznańską do dawnego zgrupowania chrześcijan w Smyrnie (obecna Turcja), gdzie były podobne trudności i prześladowania chrześcijan [w epoce wczesnego chrześcijaństwa]. W czasie nabożeństwa biskup Szarek przekazał obecnemu proboszczowi poznańskiemu, ks. Raszykowi złoty krzyż z łańcuchem, który należał do ks. seniora Manitiusa i został przekazany biskupowi przez rodzinę seniora w 1991 r. W parku im. ks. seniora Gustawa Manitiusa stanie w przyszłości kamień pamiątkowy z informacja o pastorze i jego męczeństwie [kamień został odsłonięty 2.06.2002 r. - przyp. red.].

Tłumaczenie z angielskiego: Andrzej Z. Manitius

Wersja polska artykułu internetowego http://www.redeemermclean.org/manitius.html. Dziękujemy Panu Andrzejowi Z. Manitius za udostępnienie.


e-mail: internet@luteranie.pl (c) 2002 - Konsystorz Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w RP