english version
Hasła biblijne na dzisiaj Ukryj hasła biblijne

3. Niedziela Czasu Pasyjnego - Oculi

 

       Materiały
liturgiczne
Materiały homiletyczne Rok kościelny   w życiu ewangelika 
     

Kazanie na 3. Niedzielę Postu - Oculi

 

13.Dlatego okiełzajcie umysły wasze i trzeźwymi będąc, połóżcie całkowicie nadzieję waszą w łasce, która wam jest dana w objawieniu się Jezusa Chrystusa. 14.Jako dzieci posłuszne nie kierujcie się pożądliwościami, jakie poprzednio wami władały w czasie nieświadomości waszej, 15.lecz za przykładem świętego, który was powołał, sami też bądźcie świętymi we wszelkim postępowaniu waszym, 16.ponieważ napisano : Świętymi bądźcie, bo Ja jestem święty. 17.A jeśli wzywacie jako Ojca tego, który bez względu na osobę sądzi każdego według uczynków jego, żyjcie w bojaźni przez czas pielgrzymowania waszego, 18.wiedząc, że nie rzeczami znikomymi, srebrem albo złotem, zostaliście wykupieni z marnego postępowania waszego, przez ojców wam przekazanego, 19.lecz drogą krwią Chrystusa, jako baranka niewinnego i nieskalanego. 20.Wprawdzie był On na to przeznaczony już przed założeniem świata, ale objawiony został dopiero w czasach ostatnich ze względu na was, 21.którzy przez niego uwierzyliście w Boga, który go wzbudził z umarłych i dał mu chwałę, tak iż wiara wasza i nadzieja są w Bogu. 
     

1 List Piotra 1,(13-17)18-21
 

Drogie Siostry i Bracia w Jezusie Chrystusie!
 
Uważamy, że jesteśmy ludźmi wierzącymi. Ale jaki sens ma nasza wiara? Jak przekłada się ona na nasze życie codzienne? Czym istotnym różnimy się od tych, którzy – jak twierdzą – w Boga nie wierzą? Czy nasza wiara naprawdę ułatwia nam życie, czy może utrudnia albo wręcz je zupełnie komplikuje? Czasami wydaje się nam, iż tak zwanym nie-wierzącym jest w życiu o niebo łatwiej! Nietrudno zauważyć, iż mamy tendencję do następującego rozumowania: nie-wierzący nie muszą się przejmować przykazaniami i swobodnie oddychają „powietrzem wolności”. Daje się w tym zauważyć szczyptę zazdrości. Z drugiej strony jednak, sami nie-wierzący nierzadko mówią o wierzących, że ich życie jest prostsze, jaśniejsze i bardziej uporządkowane. Wiara w Boga może człowieka uwalniać między innymi od codziennej niepewności, lęku, może dać oparcie i poczucie bezpieczeństwa. Pytanie brzmi: po której stronie leży racja?
 
Próbując wyznaczyć wspólny mianownik dla tego, co o wierze powiedziano i napisano w samej Biblii, w pismach reformatorów, a skończywszy na współczesnej – pluralistycznie uprawianej – myśli teologicznej łatwo zauważyć, iż wiara jest łaską. Oznacza to, iż pochodzi od Boga i pod żadnym pozorem nie można jej zdobywać polegając na własnych siłach. Apostoł Piotr mówi nam o tym jednoznacznie: okiełznajcie umysły wasze i trzeźwi będąc, połóżcie całkowicie nadzieję waszą w łasce, która wam jest dana w objawieniu się Jezusa Chrystusa.
 
Chcąc skontrastować Piotrowe słowa, można ponownie odwołać się do współczesnego obrazoburczego stwierdzenia, iż ponoć ten dopiero jest trzeźwy fizycznie, a przede wszystkim duchowo, kto Boga potrafi wyrugować ze swego życia! Rzekomo dopiero ten jest realistą, kto Boga zepchnął w „kozi róg” religijnego życia: np. do budynku kościelnego. Jednakże kto hołduje takim przekonaniom, zdaje się zapominać o niezmiernie ważnej sprawie: mianowicie Jezus Chrystus – jako zarazem prawdziwy człowiek i Bóg – również dwoma nogami stąpał po ziemi tego świata i wcale nie ślęczał w zamkniętej świątyni. Był przecież ciągle obecny między ludźmi, towarzyszył im podczas ich przeróżnych i nade wszystko codziennych zajęć. Doskonale wiemy, iż właśnie wtedy Jezus rozmawiał z ludźmi, pomagał im, leczył oraz dawał cenne recepty. Jednym słowem – On nieustannie działał! Co ważne, na każdym niemal kroku swej ziemskiej wędrówki, bardzo poważnie traktował swego Ojca, to znaczy utrzymywał, pielęgnował i rozwijał z Nim duchową relację: i tak przykładowo w swoich modlitwach dziękował Bogu za błogosławieństwo, wstawiał się za bliźnimi oraz zadawał mu szereg pytań. A zatem Jezus zwracał się do swego Boga i Ojca ze wszystkim. Ten bardzo pouczający sposób podejścia Jezusa do Boga nie tylko ewangeliści przedstawiają w sposób szczegółowy.
 
Postawę Jezusa wobec Jego Ojca przywołują w swoich listach również apostołowie: oczywiście świadczy to o wielkim znaczeniu, jakie naoczni świadkowie życia Pana Jezusa przypisują więzi między dwoma osobami. Teraz, za pośrednictwem apostoła Piotra Jezus zwraca się do nas ponownie, mówiąc, iż ma dla nas lekarstwo, które sam na sobie wypróbował. A ponieważ Jezus przetestował go na sobie, także i nam wystarczy ono w zupełności.
 
W tym miejscu warto się jeszcze zastanowić, jaki związek zachodzi między wiarą a lekarstwem? W tym miejscu wystarczy zauważyć, że są ludzie, którzy bez odpowiednich – najczęściej specjalistycznych – medykamentów nie mogą się obejść. Takie lekarstwa nabywa się na receptę, a więc po odbyciu odpowiednich badań są zalecane po to, by potrzebujący mogli godnie przeżywać swoje dolegliwości i choroby.
 

 
Niemal tak samo wygląda sprawa z wiarą: nie można jej „wytworzyć” o własnych siłach, bowiem – jeśli już – otrzymujemy ją w darze. I o ile człowiek chciałby się obejść bez medykamentów, co przy niektórych schorzeniach do pewnego stopnia jest jeszcze możliwe, o tyle obchodzenie się w życiu bez wiary na dłuższą metę byłoby dla chrześcijanina pomysłem karkołomnym. Dlatego też zgodnie z naszym dzisiejszym tekstem kazalnym, „nietrzeźwym” jest ten, kto nie przyjmuje powyższego do wiadomości. Rzeczona trzeźwość polega tu na pokładaniu swej nadziei na skutecznej łasce Bożej. Tym samym Dobrą Nowiną, Ewangelią jest poselstwo, iż owa łaska ma konkretne oblicze, a jest nią postać uosabiana przez Jezusa Chrystusa. Wierzyć w Niego oznacza między innymi ponawiać nieustannie pytania o to, co Bóg ma mi do powiedzenia. Wierzyć – to ustawicznie zastanawiać się i odkrywać to, co dla mnie jako człowieka, jako parafianina, jako obywatela jest naprawdę wartościowe, godne i budujące. Wierzyć na wzór Jezusa to bynajmniej nie stan błogości i ciągłego ukojenia, ale raczej zupełne zaprzeczenie statyczności. Wiara w Dobrą Ewangelię o Jezusie, to postawa szerokiego otwarcia na to, co każdy nowy dzień nieubłaganie z sobą przynosi i czego wymaga. Ta wiara nie ma żadnych podstaw w tym, co symbolicznie nasz tekst ujmuje słowami „złota i srebra”. One podlegają przecież zmiennym modom i niepewnym kursom naszych czasów. Wierzyć to być trzeźwym, czyli nie poddawać się dyktatowi problemów dnia codziennego. Słowem, wierzyć to znaczy ufać – jak mawiał ks. Marcin Luter – iż łaska Boża jest bardziej realna niż nasza wina, nasze ludzkie słabości czy cierpienie. Krótko mówiąc, łaska jest bardziej realna niż nasze rozczarowania. W końcu poszerza ona nasz horyzont patrzenia na życie. Zatem wierząc mamy prawo liczenia się z tak widzianą łaską nie tylko okazyjnie czy warunkowo. Przede wszystkim mamy możliwość doświadczenia łaski dla nas, która chce się stać rzeczywistością w nas.
 
Nasz dzisiejszy tekst kazalny kończy się słowami, które stanowią zapewnienie, iż dzięki Jezusowi Chrystusowi nasza wiara i nadzieja zakotwiczone są w Bogu. One stosownie podsumowują to, co już powiedzieliśmy. Otóż jedna daje nam we współczesnym świecie trwały grunt pod nogami, a druga obdarza nas odwagą do życia. Nadzieja to umiejętność odpowiedniego patrzenia w dal, czyli odpowiedzialnego spoglądania w przyszłość. I znów, taka nadzieja połączona z wiarą stanowią potężną siłę napędową pozwalającą mądrze stawiać czoła wyzwaniom w naszym życiu osobistym, zawodowym oraz zborowym.
 
Warto przy tym pamiętać, iż dopiero jako ludziom zakorzenionym w Bogu naszej wierze wyrastają skrzydła nadziei. W bardzo plastyczny sposób oddał tę myśl prorok Izajasz, powiadając, że ci którzy ufają Panu, nabierają siły, wzbijają się w górę na skrzydłach jak orły, biegną, a nie mdleją, idą, a nie ustają (Iz 40, 31). W naszym życiu jest to możliwe z Chrystusem: On przyłączył się kiedyś do ludzi, obecnie On nadal przyznaje się do nas, a co najważniejsze: On zdecydował się wytrwać z nami do końca. Amen.
 

ks. dr Dariusz Chwastek, Proboszcz Parafii Ewangelicko-Augsburskiej w Lublinie