english version
Hasła biblijne na dzisiaj Ukryj hasła biblijne

3. Niedziela przed końcem roku kościelnego - 23.10.2005

I wypędzał (Jezus) demona, który był niemy. A gdy demon wyszedł, niemy przemówił. I tłum zdumiał się. Niektórzy zaś z nich mówili: On wypędza demony mocą Belzebuba, władcy demonów. Drudzy zaś kuszą go, żądali od niego znaku z nieba. A On znając ich zamysły, rzekł do nich: Każde królestwo, rozdarte wewnętrznie pustoszeje, a skłócone domy upadają. Jeśli więc szatan sam w sobie jest rozdarty, jak się ostanie jego królestwo, skoro mówicie, że Ja mocą Belzebuba wypędzam demony? Jeżeli zaś Ja mocą Belzebuba wyganiam demony, to czyją mocą synowie wasi wypędzają? Dlatego oni będą sędziami waszymi. Jeżeli natomiast Ja palcem Bożym wypędzam demony, zaiste przyszło już Królestwo Boże. Gdy zbrojny mocarz strzeże swego zamku, bezpieczne jest mienie jego. Lecz gdy mocniejszy od niego znajdzie go i zwycięży, zabiera mu zbroję jego, na której polegał, i rozdaje jego łupy. Kto nie jest ze mną, jest przeciwko mnie, a kto nie gromadzi ze mną, rozprasza.
Ewangelia Łukasza 11,14-23


Drodzy w Chrystusie!

Powoli dobiega do końca rok kościelny, o czym przypomina nam dzisiejsza niedziela. Zawsze, gdy kończy się jakiś etap naszego życia, społeczności, którą tworzymy, stajemy się bardziej refleksyjni, skłonni do przemyśleń nad tym, co było i ewentualnie jeszcze nas czeka. Dzisiejsze słowa Starego Testamentu - „Człowiek urodzony z niewiasty żyje krótko i jest pełen niepokoju”(Hi 14,1) i Nowego Testamentu „Albowiem nikt z nas dla siebie nie żyje i nikt dla siebie nie umiera” (Rz 14,7). powodują w nas zadumę nad przemijaniem i sensem życia. Gdzie jest granica między życiem a śmiercią? Czy śmierć kończy wszystko? Dlaczego Stwórca uczynił człowieka tak niedoskonałym, śmiertelnym?
Stawiając takie pytanie mijamy się z prawdą. Otóż Bóg w akcie stworzenia „zakodował” ludziom nieśmiertelność, pragnienie życia wiecznego. Pierwsi ludzie mieli wpisaną „nieśmiertelność w genach”. Adam i Ewa mogli żyć wiecznie. Był jednak przeciwnik – szatan, który targnął się na ludzką nieśmiertelność, uderzając w słaby punkt człowieka – zbytnią pewność siebie. „Na pewno nie umrzecie”- tak powiedział do Ewy. Pierwsi ludzie usłuchali szatana, a nie Boga i utracili „gen nieśmiertelności”. Została jedynie tęsknota za wiecznością. Od tej pory zawsze tam, gdzie pojawia się życie, pojawia się i szatan, który chce je zniszczyć.

Dzisiaj słyszeliśmy o uzdrowieniu niemowy. Odzyskał on zdrowie dzięki Chrystusowi. Jego życie nabrało nowego wymiaru, mógł komunikować się z otoczeniem, wyrażać swoje myśli, uczucia. Jednak to nowe życie stara się zniszczyć szatan – nie mogąc odebrać mu mowy, pragnie by ludzie jeszcze bardziej odsunęli się od niego. Mógł to osiągnąć, gdyby ludzie uwierzyli fałszywej informacji dotyczącej tego człowieka – uzdrowiony mocą Belzebuba, władcy demonów. Wówczas w jeszcze większej izolacji żyłby ten człowiek.
Twarda, bezpardonowa, oszczercza walka o każdego człowieka, byleby tylko człowiek postawił znak „x” we właściwej kratce. Jak reaguje na te oszczerstwa Jezus? Na zarzut, że wypędza demony mocą Belzebuba, odpowiada spokojnie i dobitnie. Gdyby tak było, oznaczałoby to sensację. Byłaby to rewolucja w królestwie szatana, gdyż złe moce wzajemnie by się niszczyły. „Bo każde królestwo skłócone wewnętrznie pustoszeje, a skłócone domy upadają”. Tak humorystycznie odpowiedział Jezus na ten zarzut, obnażając tkwiący w nim fałsz.. Zarazem jednak dał odpowiedź, jaką mocą wypędza demony. Wypędza je „palcem Bożym”. Tym palcem, o którym napisał psalmista, iż utworzone zostało niebo i ziemia. Tym palcem, który na kamiennych tablicach wypisał 10 przykazań. W Chrystusie przychodzi Bóg do oderwanego od siebie świata. Świat nie jest ziemią niczyją. Swoje królestwo ma szatan, a Chrystus przyszedł, aby złamać jego moc.
Jak zabrał się do tego zadania, jak czyni to dzisiaj? Jak zdobywa utraconych ludzi dla Boga? Moc szatana tkwi w tym, że występuje on jako oskarżyciel. Strach ofiary przed ujawnieniem winy jest ciągle najmocniejszą bronią szantażysty. Po tym wszystkim, co złego macie w swoim dorobku, przegrani jesteście u Tego w górze – taki jest diabelski argument. Straszna jest moc szantażu. Ciągle na nowo słyszymy o skandalach, tragediach rodzinnych, katastrofach zawodowych, aferach, politycznych konfliktach, do których doprowadził szantaż. Strach przed ujawnieniem winy prowadzi do jeszcze gorszych czynów, a w końcu do załamania człowieka, a nawet samobójstwa. Moc szantażu trwa tak długo, aż nie zostaną zniszczone obciążające człowieka akta.
To uczynił właśnie Chrystus – wymazał nasz list dłużny, naszą winę wziął na siebie na krzyżu Golgoty. Odciążony, uwolniony, usprawiedliwiony człowiek może na nowo, bez obaw przyjść do Boga. Chrystus wytrącił szatanowi z rąk miecz strachu przed ujawnieniem winy, biorąc grzech człowieka na siebie i sprawiedliwą karę. W ten sposób daje nam nowy początek, przywraca utracona wolność, dzięki której możemy znowu stanąć bez obaw przed Bogiem. Wolność do życia w Królestwie Bożym.

Wolność nierozerwalnie jest związana z prawem do decyzji. Chrystus, przywracając nam wolność, oczekuje od nas decyzji – kogo wybieramy? „Kto nie jest ze mną, jest przeciwko mnie, a kto nie gromadzi ze mną, rozprasza”. Twarde są te słowa Jezusa. Czy potrafię nienagannie żyć z Chrystusem, bez upadków, pomyłek, słabości, pokus? Troska czy temu podołam może się jeszcze pogłębić, gdy myślimy o ostrzegającym słowie Jezusa: raz wypędzony duch nieczysty może znowu wejść do człowieka, ale tym razem z siedmioma gorszymi duchami, tak iż końcowy stan człowieka będzie gorszy niż pierwotny. Klinicznym przykładem są osoby uzależnione, które powracając do nałogu, czynią to z jeszcze gorszym, często śmiertelnym skutkiem. Czy więc wybierając Chrystusa, w chwili kryzysu nie spadnę jeszcze niżej? Mogłoby tak być, gdybyśmy ufali tylko we własne czyny, słowa, silną wolę, bo wtedy w chwili upadku szatan znów budziłby w nas strach przed winą. Ale do chrześcijaństwa należy zdanie się na Chrystusa i codzienna modlitwa: „Odpuść nam nasze winy”. Chrześcijanie nie odróżniają się od niechrześcijan tym, że są lepsi od nich. Często jesteśmy zawstydzani dobrymi czynami innych. Tym, co nas wyróżnia jest pokój z Bogiem, który w naszym upadku pozwala nam na nowy początek. Opowiedzenie się za Chrystusem polega na tym, że żyje się z zaufania Chrystusowi i polega na Nim. On przywraca nam utracony „gen nieśmiertelności”, gdyż jak mówi ap. Paweł: „Dla mnie życiem jest Chrystus, a śmierć zyskiem”.(Flp 1,22)
Niech Bóg sprawi, abyśmy potrafili iść przez życie uchwyciwszy się mocy Chrystusa, ufając, że Boży palec dotyka naszego życia jak owego niemego. Niech będzie i w nas taka pewność, jaka była w ks. Dietrichu Bonhoeffer, gdy przebywając w celi śmierci zapisał: ”Gdy dobra moc Twa stale mnie ochrania, nie lękam się, co mi przyniesie dzień, Ty jesteś ze mną stale od zarania, Ty chronisz mnie, gdy idzie nocy cień”. Amen.


ks. Waldemar Kurzawa, Działdowo