english version
Hasła biblijne na dzisiaj Ukryj hasła biblijne

6. Niedziela Czasu Pasyjnego - Palmarum

 

       Materiały
liturgiczne
Materiały homiletyczne Rok kościelny   w życiu ewangelika 
  

Kazanie na Niedzielę Palmową - 9 kwietnia 2006 r.

  
4.Wszechmogący Pan dał mi język ludzi uczonych, abym umiał spracowanemu odpowiedzieć miłym słowem, każdego ranka budzi moje ucho, abym słuchał jak ci, którzy się uczą. 5.Wszechmogący Pan otworzył moje ucho, a ja się nie sprzeciwiłem ani się nie cofnąłem. 6.Mój grzbiet nadstawiałem tym, którzy biją, a moje policzki tym, którzy mi wyrywają brodę; mojej twarzy nie zasłaniałem przed obelgami i pluciem. 7.Lecz Wszechmogący Pan pomaga mi, dlatego nie zostałem zhańbiony, dlatego uczyniłem moją twarz twardą jak krzemień; wiedziałem bowiem, że nie będę zawstydzony. 8.Bliski jest Ten, który mi przyzna słuszność, więc kto ośmieli się spierać się ze mną? Stańmy razem do rozprawy! Kto chce się ze mną prawować, niech się zbliży do mnie! 9.Oto Wszechmocny Pan pomaga mi, kto mnie potępi? Zaprawdę, wszyscy oni zwiotczeją jak suknia, mól ich stoczy.

Księga proroka Izajasza 50,4-9

  

ks. ppłk Wiesław Żydel Drogie siostry i bracia!
 
Hosanna Synowi Dawidowemu! Błogosławiony, który przychodzi w imieniu Pańskim. Hosanna na wysokościach!
 
Tym radosnym zawołaniem zaczerpniętym z Ewangelii Mateusza (21, 9b), zawołaniem, którym liczne rzesze witały wjeżdżającego Jezusa do Jerozolimy, pragnę i ja u progu Wielkiego Tygodnia wszystkich pozdrowić.
 
Niedzielą Palmową, którą z łaski Boga Wszechmogącego po raz kolejny przeżywamy, wkraczamy w okres Wielkiego Tygodnia i tym samym po raz kolejny przeżywać będziemy te najboleśniejsze chwile. Te chwile, które stoją przed nami, pokazują nam, ile dla naszego zbawienia wycierpiał Jezus.

A jaki obraz staje przed naszymi oczyma, kiedy u progu Wielkiego Tygodnia, w Niedzielę Palmową spoglądamy na Golgotę z jednej strony i wsłuchujemy się w radosne okrzyki wiwatującego tłumu w Jerozolimie z drugiej strony? Czy nas nie przerażają zbliżające się ku nam szybkimi krokami wydarzenia Wielkiego Piątku? Kim jest właściwie dla nas Chrystus? Ten Chrystus, na widok którego wznoszone były radosne okrzyki, a o którym Izajasz pisze: „Mój grzbiet nadstawiałem tym, którzy biją…”.

Uroczysty wjazd Jezusa do Jerozolimy, o którym mówi dzisiejsza niedziela, to wyraz Bożej woli zbawienia całego świata. Już podczas tego wjazdu zaczynają się realizować proroctwa Starego Testamentu o zbawieniu, o których czytamy u proroka Zachariasza: "Nie bój się, córko syjońska! Oto król twój przychodzi, siedząc na źrebięciu oślicy" (J 12, 15), a także proroctwa z dzisiejszego tekstu z Księgi proroka Izajasza. Wjeżdżający Jezus ukazuje się nam jako obiecany Mesjasz i wyczekiwany król Izraela. Tak jego wjazd odczytały rzesze żydowskie, które były świadkami objawienia się Boskiej mocy Jezusa.
 
Wjeżdżający Jezus do Jerozolimy to prawdziwy Król. Wprawdzie nie ma nic z godności, władzy ziemskiego króla, nie otacza Go też żadne wojsko, a o jego wjeździe nie ogłaszają heroldowie. Wręcz przeciwnie: „Mój grzbiet nadstawiałem tym, którzy biją, a moje policzki tym, którzy mi wyrywają brodę; mojej twarzy nie zasłaniałem przed obelgami i pluciem”(w. 6). Doskonale wiemy, że te słowa prorockiej wizji wypełniły się w ostatnim dniu doczesnego, ziemskiego życia Jezusa. W tym dniu został wydany w ręce swoich wrogów, został wystawiony na najcięższe cielesne cierpienia. Był bity, policzkowany, znieważany i wyszydzany. To było w ostatnich chwilach ziemskiego życia Zbawiciela.
 

Henryk Siemiradzki, Wjazd Chrystusa do Jerozolimy (1876)

 

A jednak…, a jednak w dzień wjazdu do Jerozolimy wszyscy intuicyjnie i podświadomie widzą w Nim króla. Króla, który dobrowolnie i świadomie wjeżdża do miasta, do ludzi, którzy za klika dni będą wołali „Ukrzyżuj Go, ukrzyżuj!” i jakby tego było mało, umieszczą nad jego głową napis: „Jezus Nazareński, król żydowski”. Jezus jest świadom tego wszystkiego, co go czeka za kilka dni, o czym pisze Izajasz. Świadomie odrzuca od siebie wszystko to, co mogłoby świadczyć o Jego ziemskiej potędze, o władzy opartej tylko na sile. On świadomie wybiera postawę „baranka”, aby móc powiedzieć za prorokiem: „Lecz Wszechmocny Pan pomaga mi, dlatego nie zostałem zhańbiony, dlatego uczyniłem moją twarz twardą jak krzemień…”. Jezus bardzo dokładnie realizuje proroctwa mesjańskie, które odnoszą się do Jego osoby i wiernie podąża drogą poniżonego i wzgardzonego króla. 
 
A jaka jest nasza postawa wobec takiego Króla? Otóż uznać dziś Jezusa za Króla to znaczy razem z Nim być gotowym na poniżenie, a nawet czasem i na odrzucenie. Sens i cel swojego życia widzieć w krzyżu. I wcale nie jest to masochizm, ale pełna przynależność do Jezusa. Tego Jezusa, który choć pozwala się uroczyście wprowadzić do królewskiego miasta, to jednak nigdy nie liczy na ludzkie uznanie i ziemskie honory.
 
Albrecht Dürer, Chrystus jako mąż boleści (1493)Ten wyczekiwany król Izraela jest także obiecanym Mesjaszem. Jezus jest również świadom swojej mesjańskiej godności. Ap. Paweł mówi o Nim, że Jezus będąc w postaci Bożej, nie upierał się zachłannie przy tym, aby być równym Bogu, lecz wyparł się samego siebie, przyjął postać sługi i stał się… posłuszny aż do śmierci i to do śmierci krzyżowej (Flp 2, 6 n).
 
Jezus znał wszystkie proroctwa mesjańskie i tak się zachowywał, aby one mogły się spełnić na Jego osobie. Nadstawiał swój grzbiet tym, którzy biją, a policzki tym, którzy wyrywają brodę; twarzy nie zasłaniał przed obelgami i pluciem. Nie bronił się przed oskarżeniami wysuwanymi przeciw Niemu przez Piłata czy arcykapłanów, choć wiedział, że są one nieprawdziwe i oszczercze.
 
Jezus zdawał sobie sprawę z tego wszystkiego i konsekwentnie „uniżał siebie samego”, a kochający Go uczniowie i radośnie witające Go rzesze żydowskie, oddając Mu hołd jako królowi, widziały w nim równocześnie swojego Mesjasza. Może w tym momencie nie rysował się jeszcze idealny obraz Mesjasza, ale intuicyjnie już lgnęli do Niego. Tym można wytłumaczyć ich zachowanie się w ten pamiętny dzień tryumfalnego wjazdu Jezusa do Jerozolimy.
 
Jaki więc obraz Chrystusa rozwija się dziś przed naszymi oczyma? Kim właściwie dla nas dziś żyjących ludzi jest Chrystus?
On przychodzi dzisiaj także i do nas, aby i nam przynieść ten największy dar, dar wolność dzieci Bożych. On jest świadom tego, że ten dar jest bardzo kosztowny. Kto chce go dać innym musi nieraz zapłacić za niego najwyższą cenę, nawet cenę życia. On, Chrystus, nasz Zbawiciel zaczyna już dziś, teraz płacić tę cenę, bo pragnie, abyśmy dzięki niej razem z Nim żyli w Jego Królestwie. Amen.


ks. ppłk Wiesław Żydel  
Proboszcz Parafii Ewangelicko-Augsburskiej w Piotrkowie Trybunalskim
Dziekan Sił Powietrznych