english version
Hasła biblijne na dzisiaj Ukryj hasła biblijne

ks. Jan Motyka, O nowe spojrzenie na naukę o rzeczach ostatecznych

ks. Jan Motyka, O nowe spojrzenie na naukę o rzeczach ostatecznych
 

Każda droga ma swoje przeznaczenie, każda wędrówka ma swój cel i kres. W przyrodzie wszystko ma swój prawidłowy bieg, swój ściśle określony początek, rozwój i koniec. Dokąd ostatecznie zmierza ziemskie życie człowieka? Dokąd dąży cała ludzkość i wszechświat? To pytanie nasuwa się każdemu człowiekowi. Futurologia, czyli nauka o przyszłości, myśl o celu i końcu wszystkiego, co istnieje na miarę jednostki i na miarę ogólnoludzką — jest sprawą interesującą wszystkich ludzi wierzących i niewierzących. Cel odgrywa w życiu człowieka niezwykle doniosłą rolę. Są psychologowie, którzy twierdzą, że dla poznania charakteru człowieka trzeba przede wszystkim uchwycić cel jego dążeń, wtedy odkryje się cały mechanizm jego życia. Człowiek zawsze zastanawiał się nad celem i sensem swego istnienia. Tych właśnie spraw dotyczy eschatologia, czyli nauka o ostatecznych losach człowieka i świata.

O rzeczach ostatecznych na ogół mało się myśli, a jeszcze mniej mówi. Nawet Kościół niewiele mówi o tych sprawach, jakkolwiek eschatologia jest częścią chrześcijańskiej dogmatyki. Pierwotne chrześcijaństwo mocno akcentowało rzeczy ostateczne. Dziś jest inaczej. Jedni uważają je za zbyt tajemnicze, trudne, nieprzystępne naszemu poznaniu, inni za marzenia, fantazje, które nigdy nie staną się rzeczywistością. Te sprawy odsuwa się, gdyż tchną grozą końca świata i sądu ostatecznego.

Jednak każdy wierny poszukiwacz prawdy musi się w końcu zapytać, czy omijanie tych tematów nie jest tchórzliwym chowaniem głowy w piasek? Czy nie jest wprost grzechem, odstępstwem od prawdy zawartej w Ewangelii? Czy nie przemilczamy tego, co jest dla wiary i chrześcijańskiego życia bardzo ważne i istotne? Nie ulega bowiem wątpliwości, że człowiek nie może żyć tylko bieżącą chwilą, musi myśleć o przyszłości, aby jego działanie było roztropne. Wierzący człowiek nie może stracić z oczu celu wyznaczonego przez Boga i powinien żyć zawsze w poczuciu odpowiedzialności wobec Pana. Nowy Testament poświęca wiele miejsca rzeczom ostatecznym, tak w Ewangeliach, jak i Listach apostolskich, tym sprawom jest poświęcone całe Objawienie sw. Jana. To trzeba wziąć pod uwagę. Decydujące jest stanowisko Jezusa. On dlatego zaniepokoił nas groźnymi wizjami sądu ostatecznego, ponieważ nasze istnienie rzeczywiście zmierza ku tej chwili. Jezus nie mógł tego przemilczeć z miłości do prawdy i do ludzi. Musiał ostrzegać, napominać, wzywać do zachowania czujności. Słowa Jego nie przestają być Ewangelią, tchną i wtedy miłością Bożą, gdy rozbrzmiewają jak rozpaczliwy krzyk ostrzegawczy, który pragnie uchronić przed niebezpieczeństwem. Nie można więc przemilczać tych spraw, tym bardziej że do dzisiejszego człowieka nie można odnieść słów apostoła Pawła: "A o czasach i porach, bracia, nie ma potrzeby do was pisać. Sami bowiem dokładnie wiecie, iż dzień Pański przyjdzie jak złodziej w nocy" (I Tes. 5, 1—2). Współcześni chrześcijanie nie mają jasnego poglądu na te sprawy.

Żywa wiara w Boga jest ściśle związana z wiarą w sąd Boży i zbawienie. Człowiek wierzący głęboko odczuwa odpowiedzialność przed Bogiem za swoje życie, nawet za najskrytsze myśli; słowa i czyny. Jeśli komu wiara w sąd ostateczny wydaje się nierealną, to znaczy, że stracił poczucie odpowiedzialności przed Bogiem i brak mu czujności. Współczesny teolog i filozof dr Karol Hein porównał Kościół do olbrzymiego mostu stalowego, wspierającego się na dwóch filarach. Pierwszy filar stanowi Słowo Boże, zakon i Ewangelia o Jezusie Chrystusie, o Jego Krzyżu i zmartwychwstaniu. Ten filar jest widoczny w naszym doczesnym życiu. Drugi filar jest niewidoczny, gdyż znajduje się na brzegu tamtego świata, ale przez wiarę jesteśmy pewni jego istnienia. Tym filarem jest wiara w sąd Boży, zbawienie i życie wieczne. Żaden z tych filarów nie może się zachwiać; jeśliby runął jeden z nich, drugi również straci rację bytu. Wtedy Kościół straci swe znaczenie, a człowiek zgubi sens życia.

Jest jeszcze inna sprawa związana z rzeczami ostatecznymi a mianowicie istnienie demonicznych sił przeciwnych Bogu. Rozwój świata i życia dokonuje się w ciężkich znaczenie z tymi siłami, w twardym boju z tym, co złe, przewrotu i niesprawiedliwe. Nie zawsze dobro odnosi natychmiast zwycięstwo; często ponosi klęskę i musi wznawiać bój od nowa.

Świat ten jest cmentarzem z łez, ze krwi i błota!
Świat ten, jak wieczna każdemu Golgota!
Darmo się duch miota,
Kiedy ból go zrani!
Na burze żywota
Nie ma tu przystani!
Los z nas szydzi w każdej chwili!
Dzielnych strąca do otchłani —
Giną święci — giną mili —
Żyją niecierpiani!
Wszystko się plącze — i nierozgmatwanie!
Śmierć w pobliżu — a w oddali
Gdzieś na wieków późnej fali
Zmartwychwstanie! Z. Krasiński

Czy ta walka dobra ze złem ma się toczyć wieczna bez decydującego rozstrzygnięcia, bez ostatecznego zwycięstwa dobra? Czyż Bóg miałby nie pokonać sił, które Mu się sprzeciwiają? Dla wierzącego człowieka jest to nie do przyjęcia. Zło musi być w końcu pokonane. Świat musi być dla Boga zdobyty, „aby Bóg był wszystkim we wszystkim" (I Kor. 15, 28). Jest wiele zła, które w doczesności nie poniosło zasłużonej kary. Słowo Boże mówi, że Bóg dopomoże do zwycięstwa sprawiedliwości, że zło w końcu będzie osądzone (Rzym. 2, 16).

Wbrew wszelkim pozorom, podstawowym tonem chrześcijańskiej eschatologii jest radość. Albowiem jej główną treścią jest drugie przyjście Jezusa Chrystusa w chwale oraz pełna realizacja dzieła zbawienia. Jezus jest alfą i omegą, początkiem i końcem (Obj. 1, 8). On jest celem naszej wiary (Hebr. 12, 2). Ten cel rzutuje na całe życie chrześcijanina. Należy więc życie zgłębić całej pełni tego, co najistotniejsze. Jeszcze nie stoimy twarzą w twarz. "Jeszcze się nie objawiło, czym będziemy. Lecz wiemy, że gdy się objawi, będziemy do Niego podobni, gdyż ujrzymy Go takim, jakim jest" (I Jana 3, 2). To właśnie życie, zapowiedziane przez Boga dla ludzkości, jeszcze nie zostało zrealizowane. Ono rodzi się dopiero w wielkich bólach, ono jest jeszcze przed nami i czeka na urzeczywistnienie. Oto istota chrześcijańskiej nadziei. Można ją określić jednym słowem — Chrystus.

Czasy ostateczne już się zaczęły z chwilą zmartwychwstania Jezusa. Nie łudzili się więc pierwsi chrześcijanie, gdy odczuwali, że żyją w czasach ostatecznych. Z tym się powinni liczyć wszyscy chrześcijanie. Albowiem los świata został już rozstrzygnięty w życiu, śmierci i zmartwychwstaniu Jezusa. Jeśli w Nim żyjemy, zmierzamy ku zbawieniu. Nawet śmierć nie jest w stanie nas odłączyć od Jego miłości (Rzym. 8, 38—39). Przed nami są otwarte drzwi, których nikt nie może zamknąć (Obj. 3, 8). Wierzymy w wiernego Boga, który spełnia Swe obietnice. Dzięki temu nasza nadzieja zyskuje pewne podstawy. Dzięki temu możemy mieć pewność, iż bezgraniczna łaska i dobroć Boża przewyższy wszelkie ludzkie oczekiwanie. „Czego oko nie widziało i ucho nie słyszało, i co do serca ludzkiego nie wstąpiło, to przygotował Bóg tym, którzy Go miłują" (I Kor. 2,9).

 

z książki "Bóg i my - Wprowadzenie do dogmatyki