english version
Hasła biblijne na dzisiaj Ukryj hasła biblijne

4. Niedziela po Wielkanocy

Materiały liturgiczno-homiletyczne

Rok kościelny   w życiu ewangelika 

 
Kazanie na 4. Niedzielę po Wielkanocy - Cantate, 6 maja 2007 r.  
    
„Oto Bóg zbawieniem moim! Zaufam i nie będę się lękał: gdyż Pan jest mocą moją i pieśnią moją, i zbawieniem moim”
 
Księga proroka Izajasza 12,2
 
diakon Aleksandra Błahut-KowalczykCantate! Śpiewajcie! „Śpiewajcie Bogu pieśń pochwalną!” /Ps 66,2/. „Śpiewajcie Panu pieśń nową” /Ps 98,1/.
 
Dziś dotyka mnie apel proroka Izajasza i wersety Dawidowego Psałterza chętnie cytowane w tak rozśpiewaną niedzielę jak ta – czwarta po Wielkanocy. Muzyka i śpiew wyrażają to, co niewyrażalne. Jednak dziś pragnę skupić się na szczególnym rodzaju dźwięku, na ciszy. Czy do tego skłania mnie Bonhoefferowska parafraza Psalmu 65,2: „Tobie, Boże na Syjonie, milczenie staje się jak uwielbienie”, czy Norwidowa myśl: „Cisza jest głosów zbieraniem”? – nie wiem. Czy jedno i drugie? A może werset z Apokalipsy, który niedawno stał się mi objawieniem: „Nastało w niebie milczenie na około pół godziny” /Obj 8,1/ - każe mi głębiej zastanowić się nad ciszą, rodzajem muzyki miłym Bogu?
 
Gdy czytam Izajaszowe Słowo: „Zaufam i nie będę się lękał: gdyż Pan jest mocą moją”, towarzyszy temu cisza pewnego dzieła. Ciszę można namalować. Obraz, który stoi mi przed oczyma, to przystań nadmorska, zacumowana łódź, której żagle są spuszczone, o mocnych fundamentach dom nad brzegiem, latarnia morska w oddali i delikatnie połyskująca tafla morza w blaskach zachodzącego słońca. Bezruch krajobrazu nie symbolizuje martwoty, lecz spokój i poczucie bezpieczeństwa.
 
To tak, jakby w każdym z elementów obrazu obecny był Chrystus Pan: w łodzi życia, w domu zbudowanym na skale i w latarni będącej światłością dla zgubionych. Całość akwareli obejmuje cisza. W tym miejscu cisza jest pieśnią uwielbiającą, porównywalną do pieśni dziękczynnej zbawionych z Izajaszowego tekstu /Iz 12,1-6/.
    
A może przywołać ciszę pewnego zimowego dnia, gdy wsłuchałam się w tragiczną historię sprzed ponad stu lat? Historia powstania kamiennej ścieżki wiodącej pod górę, do kościoła położonego na zboczu beskidzkiej wsi – zasznurowała mi usta. Na tamtą ciszę nakłada się krzyk kamieni kładzionych przez wiejskie pomocnice, brzemienne dziewczęta – jako pokuta za odmienny stan. Sprawcy ich losu, bogaci gospodarze, zajmowali pierwsze ławy kościoła, którego Oko Opatrzności , wykonane z lustra, z wypisanym hebrajskimi spółgłoskami tetragramem, miało po wsze czasy uświadamiać wiernym, że Bóg wszystko widzi, jak wyznał Hiob: „Jego oczy patrzą na drogi człowieka i On widzi wszystkie jego kroki” /Job 34,21/.
 

  
Głuche milczenie, łzy rozpaczy, jęk duszy, łkanie, krzyk – te dźwięki, jak akordy oparte na dysonansach – są przed Bogiem równoprawne z najbardziej harmonijnym utworem muzycznym. Liczy się otwarte przed Panem serce, pokładane w Nim zaufanie.
 
Chwałę Jego Imienia mogę więc opiewać milczeniem, krzykiem i śpiewem. To jest moje przeżywanie niedzieli Cantate i Izajaszowej pieśni, i modlitw psalmisty Dawida.
 
„Panie, czego oczekujesz ode mnie?
Wokoło kamienie, z rzadka wyspy w morzu kamieni.
Gdy idę, boję się, że upadnę.
Gdy zatrzymuję się, ogarnia mnie paraliżujący lęk.
Boję się, że stanę się obojętna jak kamień.
Lękam się otchłani nocy.
Muszę na kolanach przetrzeć drogę do Ciebie,
Na kolanach, słyszysz?
Wówczas będę krzyczeć w modlitwie,
A potem walczyć o Twoje błogosławieństwo.
Wtedy środkiem nocy wzejdzie mi słońce,
Nastanie świt jak wielkanocny poranek /E.S./ Amen.
 
diakon Aleksandra Błahut-Kowalczyk, Cieszyn