english version
Hasła biblijne na dzisiaj Ukryj hasła biblijne

Przystanek Wałbrzych 2007

Diecezjalne spotkanie młodzieży w Wałbrzychu
 
W drugi weekend października (12-14.10.2007 r.) wałbrzyska młodzież pod opieką Iwony Holeksy zorganizowała spotkanie pod nazwą "Przystanek Wałbrzych 2007". Na zaproszenie do Wałbrzycha odpowiedziały osoby z Wrocławia oraz z Karpacza. Utworzyła się w ten sposób kilkunastoosobowa grupa, której celem było rozważanie tematu Zjazdu, który brzmiał: "Czy szklanka jest do połowy pusta?" Oprócz tego na uczestników czekało moc innych atrakcji czyli wycieczka, pokaz filmu oraz wspólne gry i zabawy.
 

 
W piątek, 12 października w godzinach wieczornych cała zjazdowa ekipa była już na terenie wałbrzyskiej parafii. Po kolacji był czas na zapoznanie się z osobami, które miały stać się wspólnymi kompanami przez najbliższe kilka dni. W celu zapamiętania imion nowopoznanych osób padło hasło odpowiednich do tego zabaw. W ich trakcie wielu z uczestników z trudem wytrzymywało ogromną porcję śmiechu, na jaką byli narażeni. Idąc spać, wszyscy czekali na to, co przyniosą nam dwa kolejne dni.
 
W sobotę, po przepysznym śniadanku oraz przygotowaniu sobie czegoś do zjedzenia na dalszą drogę, cała grupa udała się wraz z ks. Waldemarem Szczugiełem (wałbrzyskim proboszczem) do zamku Książ, gdzie osoby, które nie miały jeszcze okazji poznać tego wspaniałego zabytku, mogły go zwiedzić oraz wysłuchać wielu ciekawych informacji na jego temat. W programie zwiedzania była także część najbardziej tajemnicza i intrygująca czyli podziemia, eksploatowane przez hitlerowców w czasie drugiej wojny światowej. Jednakże z powodu szczupłości tej oferty (pokazano jedynie kawałek korytarza oraz niedokończoną klatkę schodową) pozostał pewien niedosyt wśród spragnionych wrażeń turystów. Pomimo to zamek, górujący nad Wąwozem Szczawnika, wywarł wielkie wrażenie na wszystkich.
 

 
Kolejnym etapem wycieczki były Kolorowe Jeziorka w Wieściszowicach, niedaleko Kamiennej Góry. Młodzi zjazdowicze mogli obejrzeć dwa pokopalniane jeziorka o niespotykanych kolorach – błękitnym oraz turkusowym. Z trzeciego, czarnego, niestety niewiele zostało z powodu odpłynięcia z niego wody. Po tym górskim spacerze zmęczeni udaliśmy się w drogę powrotną do Wałbrzycha. Oczywiście przez cały dzień towarzyszyło nam hasło naszego zjazdu, a ciekawym elementem było czytanie fragmentów książki Erica Emmanuela Schmitta ,,Kiedy byłem dziełem sztuki", które opowiadały o chłopcu, który wychowywany wśród pięknych braci myślał, że jest tak samo piękny jak oni. Jednak, kiedy w szkole nikt nie zachwycił się jego urodą, przeżył szok – zobaczył, że jest inny od swojego rodzeństwa, co doprowadziło go niemalże do depresji i samobójstwa. Mimo to, po latach odkrył, że jest co prawda inny od swych braci, lecz na pewno nie jest od nich gorszy, a w niektórych kwestiach nawet ich przerastał. Zrozumiał, że jest wartościowy i potrzebny, zaś piękna nie należy doszukiwać się w sobie, lecz w tym, co nas otacza – w innych ludziach i w przyrodzie.
 

 
Wieczorem przyszedł czas na obejrzenie filmu. Jego tytuł to "W pogoni za szczęściem" w reżyserii Gabriele Muccino i znakomitej, lecz tym razem nie-komediowej roli Willa Smitha. Film opowiadał historię Chrisa Gardnera, który stracił praktycznie wszystko. Porzuciła go żona, popadł w ogromne tarapaty finansowe, które doprowadziły go do zamieszkania w noclegowni wraz ze swoim kilkuletnim synem. Jednak nigdy nie stracił on nadziei na odwrócenie losu swojego i syna. Jedynie dzięki uporowi dostał się na bezpłatny staż do dużej korporacji i ogromnym wysiłkiem ukończył go z najlepszym wynikiem, co umożliwiło mu dalszą karierę, tak aż stał się milionerem. Na widzach największe wrażenie zrobił fakt, że była to autentyczna historia. Dla bohatera książki Erica Emmanuela Schmidta – pod wpływem doświadczeń – szklanka z połowy pustej zrobiła się do połowy pełna. Choć przyjmując krytyczne spojrzenie na świat możemy stwierdzić, że nie ma w tym żadnej różnicy, to jednak fakt zaakceptowania siebie, bez oglądania się na drugich, pomaga nam w innym, często lepszym spojrzeniu na otaczającą nas rzeczywistość. W tym miejscu najlepszym przykładem jest bohater filmu. Pełne pokory dostrzeżenie wartości samego siebie doprowadziło do zmiany całego jego życia. Ważne jest, żebyśmy robili to na chwałę Bożą. Jestem zdania, że nie chodzi tu tylko o coniedzielne chodzenie na nabożeństwa, uczestnictwo w grupach młodzieżowych itp., lecz zmianę w obrębie własnej osoby. Zaakceptowanie się takimi jakimi jesteśmy, odkrywanie swoich mocnych stron i walczenie z przeciwnościami. Fragmenty wspomnianej książki były przeczytane przed wejściem na teren pięknego rezerwatu przyrody. Nie był to przypadek. W takich miejscach możemy doświadczyć jak wspaniały świat stworzył Pan. Podziękować mu za to i zauważyć, że Ty też, Czytelniku, nie jesteś tu przypadkiem, że tworzysz piękno tego świata. Jest to wspaniała wiadomość, która powinna rozweselić serce każdego, sprawiając że również nasza szklanka, czyli nasze życie będzie przynajmniej w połowie pełna, a nawet wypełniona po brzegi. Myślę, że właśnie na tym polegała idea tego zjazdu.
 
Na zakończenie "Przystanku Wałbrzych 2007" uczestnicy w czasie nabożeństwa zaśpiewali wcześniej przygotowane pieśni. Po obiedzie i pożegnaniu się z nowopoznanymi kolegami i koleżankami wszyscy rozjechali się do swoich domów. Mam nadzieję, że w przyszłym roku przyjedzie jeszcze więcej osób, a zjazd będzie udany przynajmniej w takim stopniu jak ten, który niestety już się zakończył.

Marcel Tereszkiewicz
 

  
Piękno wałbrzyskiej przyrody: